Zamek Czocha – Wielka Enigma

-Winna!
-Ściąć jej głowę!

Stała przed sąsiadami ze wzrokiem dumnym, bez skruchy. Nie czuła żalu, a pogardę – nigdy nie darzyła ich sympatią, a na domiar złego jej osąd stał się rozrywką dla tego całego motłochu! – Przeklęci.

Zebrani zamarli w skupieniu śledząc energicznego kata i bezszelestny ruch jego toporu. Wstrzymali oddech, krew sączyła się niczym źródło górskiej wody i brakowało tylko, by oddzielone od głowy ciało poczęło w spazmie biegać obłędnie jak kur, gdy się jego głowy pozbawia, pryskając na widzów obfitym strumieniem. Truchło Gertrudy padło obok pnia.

-Dziwka ta, wydała zamek za kilka monet, sprzedała brata husyckim zbirom! Niech spokoju po śmierci nie zazna! Przeklęta niech będzie, zdrajczyni!

***

Błąkała się jej dusza, nawet w piekle jej nie przyjęli. W towarzystwie psa wielkiego strzeże Biała Dama swych łupów, czekając na wybawienie przez śmiałka. W sto lat po śmierci brata własnego, który ją przeklął, jej dusza jawi się w oczekiwaniu. Gertrudę – zdrajczynię, uwolnić może urodzony w niedzielę, ale i to pewnikiem nie jest, a szczęścia kwestią zapewne, bowiem duch jej krąży po zamku wciąż żniwo swe zbierając.

Zamek Czocha

Położony nad Kwisą, imponujący zamek Czocha w Suchej, w gminie Leśna, to jedna z najpiękniejszych warowni na Dolnym Śląsku. XIII – wieczna forteca jest obiektem cennym nie tylko ze względów architektonicznych, ale i historycznych. Dodatkowo, jego losy nacechowane są niezliczoną ilością legend i opowieści, które tworzą wokół niego atmosferę nieporównywalną z żadnym innym zamkiem w rozległej okolicy.

Na początek warto wiedzieć, że sama nazwa Czocha nie zawsze jednak towarzyszyła twierdzy w Czajkowie. Pierwsza informacja dotycząca zamku datowana jest drugą połowę XIII wieku, gdzie nazywa się go Mons Tyzov, a ewolucja do miana, które znamy dzisiaj rozpoczęła się ponad pół wieku później od castrum Caychow. Od 1812 roku utarła się nazwa Tzchocha, a po II wojnie światowej nazwę tę spolszczono.

Dzisiejszy zespół zamkowy złożony jest z dwóch podzamczy – dolnego oraz górnego, który mieści kompleks zabudowań z wewnętrznym dziedzińcem i osławioną studnią niewiernych żon. Z całości bryły wybija się imponujący, okrągły stołp, górujący nad resztą zabudowy. Do środka wiedzie nas natomiast kamienny most ustawiony na fosie. Zamek Czocha zdecydowanie miał wiele szczęścia, trafiając na swojego gospodarza, dzięki czemu nie podzielił losu innych warowni w Polsce. Przede wszystkim urządzony jest ze względnym wyczuciem i bez przesady. Pomimo tego, że część obiektu służy tu jako hotel, klimat fortecy pozostaje niezmącony. Zabudowa znajdująca się poza ścisłym obrębem zamku nie rysuje się już tak różowo, ale nie można przecież mieć wszystkiego.

Jeśli już chodzi o wygląd posiadłości nadmienić trzeba, że zamek Czocha swoją obecną postać zawdzięcza nieszczęśliwemu wypadkowi z końca XVIII wieku i kolejnej przebudowie z XX wieku, która mocno zaingerowała w jego bryłę. Pomimo gotyckiego wyglądu, niestety nie można nazwać go do końca gotyckim. 24 grudnia 1881 roku, na łamach Tygodnika Ilustrowanego (Seria 3, t.12, nr 313) ukazał się artykuł opisujący po krótce wygląd twierdzy po przebudowie:

„Po pożarze zamku w r. 1793, zajęto się gorliwie jego odbudowaniem, lecz nie trzymano się czystości stylu, bo dziś przedstawia on mieszaninę starego burgu niemieckiego i budowli nowszéj konstrukcyi. Mury zamku i dawniejszéj wieży zamkowéj, ocalałe z pożaru, są pięć łokci grube. Godna téż tu widzenia zbrojownia, mająca kilka okazów dawniéjszej sztuki wojennéj. Pod jednym z bastyonów znajdowała się ukryta stajnia, a brama wjazdowa opatrzoną była w zwodzone wrota żelazne.”

Nawet jeśli ingerencja w bryłę nadała zamkowi wszelkich cech historyzmu, tworząc tu romantyczną rezydencję, dawne duchy tego miejsca zostały w nim na zawsze. Po części właśnie dzięki nim zamek Czicga stał się doskonałym miejscem dla planu filmowego seriali: Tajemnica twierdzy szyfrów (2007), Wiedźmin (2002), Plecak pełen przygód (1993) czy Dwa światy (1995) i filmów: Legenda (2005), Gdzie jest generał? (1963) i kilku innych.

Już krótki wstęp o etymologii nazwy, przy którym pominąłem co najmniej pięć z nich (!), wskazuje nam na bogactwo historyczne tego miejsca. Trudno jednak orzec, która część historii zamku jest ciekawsza – średniowieczna, a może te późniejsze? Okres wojenny jednakowoż również odznacza się fabułą, godną hollywoodzkich produkcji, więc zaczniemy opowieść o zamku Czocha właśnie od końca.

Zamek Czocha i Tajemnica Pancernej Komnaty

Jest w zasadzie kilka wątków w historii tego obiektu, których II wojna światowa nie zamknęła, a wręcz odwrotnie. Wraz z opadającym pyłem zawieruchy wojennej ich fabuła rozwijała się jak wełniany kłębek. Abwehra, von Braun i insygnia Romanowów to zdecydowanie gorące tematy, które spędzają sen z oczu historykom. Nie wiadomo co dokładnie działo się za murami zamku, a zastraszająca ilość korytarzy i ukrytych pomieszczeń pobudza fantazję łowców przygód i innych zainteresowanych tematem. Trzeba oczywiście znać umiar i traktować te historie z dużą dozą dystansu, jako że wiele z nich nigdy nie została potwierdzona.

Wraz z początkiem XX wieku twierdza wpadła w ręce nowego właściciela – drezdeńskiego potentata wyrobów tytoniowych Ernsta Gütschowa. Opiewająca na sumę 1,5 milionów marek niemieckich transakcja miała stać się krokiem do urzeczywistnienia jego wielkich marzeń o byciu prawdziwym arystokratą. Ernst Gütschow zaangażował do realizacji przebudowy swej nowej rezydencji profesora Bodo Ebhardta (znanego również z prac renowacyjnych w zamku Marksburg w dolinie Renu, a także w zamkach na terenie Polski w Toszku,  Bytowie, Niedzicy czy Grodźcu). Odbudowa wzorowana na XVIIII – wiecznej rycinie zakończyła się powodzeniem. Warta ok. 3 lub 4 miliony marek niemieckich zmiana była początkowo tylko fanaberią „arystokraty”, który docenił jej istnienie dopiero z wybuchem II wojny światowej. Liczne bombardowania miast niemieckich przywiodły tu rodzinę barona i przynajmniej do czasu “ataku” Armii Czerwonej mogli traktować to miejsce jako bezpieczne. Na wieść o napierającej armii sowietów rodzina Gütschowa spakowała swoje manatki i uciekła, znowu.

Mając na myśli manatki mówimy tu o kosztownościach i bezcennych zbiorach, którymi dysponował nasz baron. Uciekając w popłochu miał on wydać rozkaz wydania zwycięskiej armii wszystkiego, czego zażądają – i tak miało zostać dużo więcej… Zapewne Gütschow miał wrócić tu po wojnie, aby odzyskać to, co zostawił jednak po zakończeniu wojny. Pośród zbiorów wszelkiej maści znajdowały się książki najwybitniejszego artysty niemieckiego renesansu – Albrechta Albrecht Dürera i biały kruk z 1528 roku, wydany w Norymberdze „Vier Bücher von Menschlicher Proportion” (Cztery księgi o proporcjach ciała człowieka). Jego stosunki z dworem carskim w Rosji oraz te mniej chwalebne przyczyniły się do powiększenia kolekcji o wysokiej wartości artystycznej: wyroby złotnicze, zabytkowa broń, drewniane rzeźby i bogato zdobione meble oraz przede wszystkim ikony i insygnia koronacyjne Romanowów.

Fabrykant miał zabrać ze sobą tylko te najcenniejsze według niego artefakty, reszta została na zamku, na pastwę szabrowników jak i również samych władz. Gdzie jednak znalazła się reszta majątku Gütschowa? Wspomniane już ikony, popiersia carów, porcelana z Miśni, obrazy, zastawa, zbiory monet znajdowały się w tak zwanej pancernej komnacie, czyli dość sporym sejfie, który spokojnie mógł pomieścić sporą część kolekcji. Co interesujące, nadciągająca AK nigdy nie ograbiła zamku, a tajnej komnacie widziała tylko jedna osoba – niejaka Krystyna von Saurma, która po wojnie wskazała jej lokalizację polskim urzędnikom. Odtąd zaczyna się prawdziwa akcja na miarę Hollywoodu.

Burmistrz Leśnej wraz z ukochaną uciekają ciężarówką wypchaną skarbami, przepadając oczywiście bez śladu. Ich krok staje się inspiracją dla komendanta Milicji Obywatelskiej, który czyni to samo uciekając ze swym asystentem. Kolejne ciężarówki jak ta, jadąca na Wawel przez granicę Czechosłowacji nie przepadła przynajmniej poza terenem Polski. Została zawrócona do pałacyku Paulinum pod Jelenią Górą, a część jej zawartości ulotniła się dopiero po inwentaryzacji. Meble i część obrazów powędrowała do gabinetu Bolesława Bieruta, inne kosztowności powędrowały w podobnych kierunkach. Cenne książki wykiprowano zaś na placu Solnym we Wrocławiu, gdzie narażone na niesprzyjające warunki atmosferyczne czekały na swoje miejsce pod dachem biblioteki uniwersyteckiej.

Zamek Czocha: Tajemnica archiwum RSHA i Abwehry

Wojsko polskie, które przejęło obiekt w 1952 roku zamurowało pancerną komnatę, która od tej pory owiana była wyłącznie legendą. Odkryto ją ponownie dopiero 51 lat później, więc ewidentnie komuś zależało, by wymazać fakt jej istnienia. Na temat przeznaczenia tajemniczego pomieszczenia na zamku spekulacje nie ustawały, a pośród hipotez jej przeznaczenia znalazło się także tajne archiwum Głównego Urzędu Bezpieczeństwa Rzeszy (Reichssicherheitshauptamt – RSHA). Cokolwiek się tam wtedy znajdowało, ochrona jaką otoczono zamek Czocha była wyjątkowa, a bronić go miała także bateria artylerii przeciwlotniczej. Choć nie ujawniono dokumentów, które potwierdzałyby istnienie takiego archiwa, to wciąż jedna z interesujących ciekawostek.

Zagłębiając się nieco w temat zamku możemy dojść do wniosku, że ogromna ilość pomieszczeń i korytarzy, głównie tych nieodkrytych lub odkrytych częściowo oraz legendy jakimi obrósł, to część ogromnej układanki, której nikt nie potrafi złożyć w całość. Być może nie ma takiej potrzeby, gdybyśmy rozwiązali każdą z tych wątpliwych zagadek, zamek Czocha stałby się przecież tylko kolejnym, zwykłym zamkiem.

Sztolnie? Tunele pod jeziorem do zameczku w Rajsku? To jakby już wyczerpany temat. Dlaczego zatem nie utworzyć tu szkoły dla szpiegów!?  O tak! Jakiś czas temu na terenie niedaleko zamku, jeden z poszukiwaczy przygód odnalazł 200 tajemniczych kryształków w puszce! Bynajmniej nie była to sól, a mikroobrazy, które można oglądać nieuzbrojonym okiem. Wykonane ze światłoczułej emulsji obrazy przedstawiają pocztówki z Europy jak i Sudetów. Po co jednak ktoś zadał sobie tyle trudu, aby stworzyć mikropocztówki? Jaki był ich cel? Zapewne był to prototyp, przedstawiający możliwości nowej techniki w postaci mikrokropki wynalezionej już w 1871, ale udoskonalonej właśnie przez Abwehrę w latach 40 XX wieku. Co prawda podobne kryształki odnaleziono w pobliskim Lubomierzu, jednak to właśnie motyw kryształków Czocha idealnie komponuje się z jednostką szpiegowską, która mogła by tu stacjonować. Cały wątek Abwehry zainspirował Bogusława Wołoszańskiego do napisania książki Twierdza Szyfrów.

Zamek Czocha chętnie odwiedzany był przez znane osobistości – szczególnie przez polityków. Pojawili się tutaj sam Bolesław Bierut, Józef Cyrankiewicz, Władysław Gomułka czy Wojciech Jaruzelski. Prominenci zapewne zafascynowani byli pięknem architektonicznym tego miejsca jak i jego bogactwami, naturalnie. Pikanterii związanej z gośćmi na zamkowych dziedzińcach dodają jednakowoż wizyty nie polskiej śmietanki, a samego Werhnera von Brauna – jednej z największych postaci XX wieku. Informacja ta jest mocno wątpliwa, jednak zrodzony na obecnie polskiej ziemi, twórca niemieckiej broni rakietowej i rakiet kosmicznych, miał tu pracować nad bronią V1 i V2 czy nawet eksperymentować z bronią uranową. Wspomniana bateria miałaby wtedy dzielnie bronić bezpieczeństwa jego laboratorium. Czego zamek Czocha jeszcze nie widział..?

Zamek Czocha: z rąk do rąk

Na miejscu tej jakże wspaniałej budowli, przesyconej opowiastkami, stał nigdyś gród warowny z drewna, który z czasem ewoluował do rozmiarów murowanej twierdzy. Jej historia zaczyna się w połowie XIII wieku bez pewności jednak, kto był fundatorem tego przedsięwzięcia. W 1319 roku zamek Czocha trafił do rąk księcia Henryka I Jaworskiego (fundatora Wieży Książęcej w Siedlęcinie), a ten, niecałe dwadzieścia lat później, zrzekł się praw do Łużyc na rzecz Karola IV Luksemburskiego.

Wiadomość o ciąży żony po dwóch latach jego nieobecności na zamku była dla niego ogromnym ciosem. Ladacznica – pomyślał – poniesie za to karę. Ona i jej bękart. Noc, którą Joachim von Nositz spędził przed kominkiem Sali Marmurowej była ostatnią w życiu jego ukochanej Urlyki i poczętego z nieprawego łoża. – Do studni z nią! Niech zdechnie jak pies! – A to, zamurujcie nad kominkiem. Niech będzie przestrogą dla niewiernych żon.

***

Zbudził go płacz dziecka, dobiegający z dołu. Mawiają, że dawny władca tego przybytku miał piękną żonę, która go pohańbiła. Dziecko nakazał on zamurować w kominku, a ją wrzucić do studni na dziedzińcu. Podobno jej duch słysząc płacz niewinnej istotki błąka się po okolicy z ciężkim kwileniem szukając swego maleństwa. Ten, kto ją na swej drodze napotka życie w cierpieniu wieść będzie, mawiają…

***

Odtąd zamek Czocha stanowiący lenno króla Czech przechodził z rąk rycerstwa do rąk możnowładców, aż jego właścicielem w 1451 roku stał się Kaspar von Nositz. Jego potomkowie mieli zabawić tu najdłużej w historii zamku – około 250 lat. Jako ciekawostkę należy wspomnieć, że ów człowiek brał udział w Wojnie Trzynastoletniej po stronie zakonu krzyżackiego. Potomkowie Kaspara von Nositz zajęli się rozbudową zamku w duchu renesansowym, a największy chyba rozkwit na tych ziemiach nastąpił dopiero wraz z rządami Christopha von Nositz. Wspierający poszukiwania złota mężczyzna zasiedlił dolinę Kwisy uchodźcami religijnymi z Czech oraz innych regionów Śląska. Elektorzy sascy w obliczu działań Wojny Trzydziestoletniej zobligowali nowego pryncypała do wzmocnienia murów warowni oraz do udzielenia odpowiedniej pomocy okolicznej ludności w przypadku ewentualnego zagrożenia. Po śmierci Christophera zarządzaniem zamku zajął się jego syn, który po 7 latach dokonał swego żywotu. Finalnie wdowa po Christopherze sprzedała posiadłość w roku 1700. Nabywcą stał się Johann Hartwigow von Uechtritz, radca króla Saksonii i Rzeczypospolitej Augusta II Mocnego.

***

Przeszywające powietrze listopadowego wieczoru wywoływało w nim swoisty niepokój. Ilekroć przechadzał się tędy po zmroku, kamienie zdawały się opowiadać mu jakąś smutną historię. Pewnie, słyszał o tym miejscu już niejedno – duchy, zamurowane dzieci, niewierne żony. Jakie jeszcze historie skrywał ten zamek?

***

– Przyjacielu, pracujecie tu już długo i z pewnością zarządcę poprzedniego wspominacie nierzadko. Nie wierzę w dusze błądzące po świecie ani w diabły pośród nas żyjące. Ni zjawy, ni duchy psotne, jednak jest coś w tym miejscu… coś, co niepokojem mnie napełnia. Most jakby złowieszczy, jakby oddech na plecach swych czuję, jakiejś obcej istoty, Ale tylko gdy sam przezeń maszeruję, rozumiecie mnie przyjacielu?

– Most kamienny, ten tutaj, panie, jako symbol wielkiej tragedii zbudowano. Otóż kilka dobrych lat wstecz, zmarło się panu przybytku tego i procesja żałobników na cmentarz ciało pana wiodła… Nie wytrzymał most ciężaru żałoby, piekło pochłonęło nieszczęśników, ciągnąc ich do siebie, w dół. Krzykom i jękom nie było końca, aż wieczór nastał, a gęsta mgła ciała żałobników spowiła.

***

Radca króla niestety nie miał potomków w linii męskiej, toteż zamek po nim odziedziczyła jego córka – Krystyna Elżbieta. Pogrzeb jej drugiego męża, Henryka von Uechtritz (aby utrzymać majątek w rękach rodziny córki mogły wybierać mężów wyłącznie z kręgu rodziny) w 1732 roku stał się tragicznym widowiskiem. Zawalił się drewniany most z orszakiem pogrzebowym, który przyniósł wiele ofiar. Elżbieta jednak nie poddawała się i wkrótce znalazła sobie trzeciego wybranka – Fryderyka Augusta.

Po krótkim epizodzie z nowymi właścicielami i procesach sądowych z jednym z nich w 1782 roku zamek Czocha wrócił w ręce von Uechtritzów wraz z okolicznymi wsiami. Nocą z 17 na 18 sierpnia 1793 roku na zamku wybuchł pożar w wyniku którego spłonęła ogromna jego część. Straty nie dotyczyły wyłącznie konstrukcji, ale także wyposażenia w które wliczone były wartościowe starodruki. Sześć lat po tym wydarzeniu gotowa była już odnowiona rezydencja z charakterystycznym – barokowym hełmem, podwyższoną dzwonnicą i nowym projektem wnętrz.

Zamek Czocha: Konstrukcja

Zbudowany na granitowo – gnejsowej skale zamek Czocha mocno zmienił swą architekturę od czasu pierwszej warowni złożonej z wieży na planie trapezu i jednego czy dwóch budynków gospodarczych wzdłuż murów obronnych. Owe zmiany nastąpiło w dobie Renesansu, kiedy ulepszono fortyfikację wprowadzając zewnętrzną linię obronną murów, nacechowaną przysadzistymi basztami na bazie podkowy. Mając wzmocnione obwarowania skupiono się na poprawie warunków bytowych. Kolejną większą zmianą w XVIII wieku była, podyktowana nieszczęśliwymi wydarzeniami podczas pogrzebu, budowa kamiennego mostu. W fosie zaś utworzono zwierzyniec.

Kolejno ingerowano w bryłę po feralnym pożarze z 18 sierpnia 1793 roku i na początku XX wieku, za czasów Gütschowa. Wielka rekonstrukcja nadała zamkowi nowy, romantyczny charakter, ale też zniszczyła wiele oryginalnych elementów. Szczęśliwie ocalało kilka detali: drewniane belki, kamieniarka okien i drzwi czy nawet nietknięta, renesansowa brama.

Zamek Czocha, zgodzicie się ze mną, to miejsce naprawdę niezwykłe. Mrożące krew w żyłach czy też nieco bardziej wysublimowane historie oraz bajkowy klimat zamczyska ściągają tu całe rzesze turystów i poszukiwaczy przygód – zarówno tych, którzy kochają średniowiecze jak i tych, zainteresowanych II wojną światową. Tajemnicze przejścia, nieodkryte pomieszczenia, łóżko z zapadnią (!) w Sali Cesarskiej i cała masa zmyślnych elementów to tylko część wielkiej enigmy, wciąż czekającej na odszyfrowanie. Jeśli w Polsce są miejsca, które trzeba zobaczyć przynajmniej raz w życiu, to zamek Czocha na pewno jest jednym z nich!

Źródła:

Powiązane wpisy:

15 komentarzyZostaw komentarz

  • Fantastyczny opis!, Czocha w pigułce. Szukam ostatnio informacji o tym zamku i tu chyba znalazłam najwiecej najciekawszych wiadomości. Bardzo dziekuję i podziwiam dociekliwość.

    • Dokładnie, opis godny przewodnika! :) Czy jak się okazuje najnowsza historia zamku jest najciekawsza, tym bardziej, że do końca nie wiemy co działo się za murami. A to uruchamia wyobraźnię.

      • Wyobraźnię uruchamia i to jest właśnie niesamowite. Niestety wiele osób podchodzi też chłodno do tego tematu, stąd wolałem nie poruszać wszystkich kwestii związanych z tajemniczymi zajściami, które mogły się tu wydarzyć. Nowsza historia, czy ciekawsza? Trudno powiedzieć. Pominąłem naprawdę sporo wątków i legend sprzed wieków, ale nie chciałem wykładać wszystkiego na ławę. Zainteresowani na pewno znajdą jeszcze niejedną ciekawostkę ;)

  • To niesamowite, ile w szczególności z zamkami wiąże się wiele, różnych historii i legend. To dodatkowo wzbudza ciekawość, ale również sprawia, że chce się je odwiedzać i odkrywać ich tajemnice. Z zamkiem Czocha jest podobnie. Nigdy nie miałam okazji go odwiedzić, ale Twój wpis mocno mi go przybliżył.

    • Zamki to istna kopalna legend, czyli tej części która najbardziej mi się podoba. Każdy kamień praktycznie daje możliwość fantazjowania :) Polecam przekonać się na własnej skórze!

  • Fakt, miejsce wydaje się tajemnicze i do tego te wszystkie historie! A jak wygląda zwiedzanie wnętrza zamku – ogólnodostępne czy z przewodnikiem? Jakiś koszt?

    • Zwiedzać można wyłącznie z przewodnikiem, koszt to 15 złotych :) Za 3 złote można wstąpić wyłącznie na dziedziniec przed zamkiem. Wolałem nie podawać takich szczegółów w tekście, bo jak wiadomo, bardzo szybko ulegają zmianom. Nie spotkałem się nigdy z obniżką cen, także być może już nawet teraz cena biletów może być nieaktualna. Pozdrawiam, Darek

  • Wspaniałe miejsce na relaks i zabawę. Kilka lat temu byłem na firmowej imprezie integracyjnej z http://www.czocha-event.pl i muszę przyznać, że nie spodziewałem się, iż będzie aż tak dobrze:) Byłem już na wielu imprezach integracyjnych, ale akurat tą, głównie ze względu na urocze miejsce zapamiętam chyba najdłużej:) Polecam każdemu odwiedziny tych zakątków bo naprawdę warto!

Podziel się z nami swoją opinią!