Niezniszczalny – Zamek Marksburg

Za siedmioma górami, za siedmioma lasami, nad porywistym Renem skąpane w promieniach słońca mienią się jasne mury twierdzy Marksburg. Zwany niegdyś od nazwy osady u jego podnóży, Burg Braubach nie ucierpiał nigdy w żadnej bitwie, co czyni go naprawdę wyjątkowym. Wraz z wieloma innymi zamkami w dolinie Renu w 2002 roku został wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Obiekt od 700 lat jest nieustannie zamieszkały, a od 1900 roku jego właścicielem jest Niemieckie Zrzeszenie Miłośników Zamków (DVB – Deutsche Burgenvereinigung). Przetrwanie w niemalże idealnym stanie do 1945 zapewniło mu przede wszystkim położenie oraz kilku szczęśliwych przypadków.

Zamek Marksburg

Historia zamku sięga drugiej połowy XIII wieku, kiedy to wzgórze stało się siedzibą jednego z najpotężniejszych rodów Nadrenii – rodziny Eppstein. Familia ta posiadała miasto wraz z zamkiem do roku 1283, a dzięki przychylności króla kontrolowała też ruch statków w tej części Renu. Co za tym szło, ich skarbiec wypełniały pieniądze z cła pobieranego od każdego kto chciał przemierzyć rzekę. W 1283 roku wskutek wżenku córki Eppsteinów w inną ważną familię – Katzenelnbogen zamek jako część posagu, przeszedł w ich ręce. Dzięki panującej tam aż do 1479 roku rodziny całkowicie zmienił swój wygląd.

W roku 1435 powstała Sala Gotycka, obecnie jedno z reprezentacyjnych miejsc w zamku i równocześnie wzmacniano 27 metrową ścianę główną leżącej na zboczu twierdzy. Na ten sam czas przypada także budowa Sali Królewskiej w której po dziś dzień zachował się średniowieczny kominek oraz drewniany filar w centralnej części sali podtrzymujący konstrukcję.

Prace budowlane trwające aż do połowy XV wieku przyniosły między innymi wzniesienie okazałego donżonu o wymiarach 6 x 6 metrów kwadratowych w 1468 roku. 39 metrowa wieża oczywiście nie powstała od razu, a jej fundamenty i znaczna część istniały już w 1239 roku. Budulcem który posłużył jej powstaniu były łupek oraz szarogłaz, domniema się że jej mury mogły być oryginalnie pokryte lekką warstwą tynku. Również pod koniec XV wieku powstały wały obronne, a także Kaplica świętego Marka (To właśnie od kaplicy powstała nazwa zamek Marksburg). Co ciekawe, w kaplicy zachowały się wspaniałe freski pochodzące prawdopodobnie z XIII wieku co oznaczałoby, że zostały tutaj przeniesione z innego miejsca.

Posiadająca zamek rodzina Katzenelnbogen pięła się tak szybko po drabinie sukcesu, by wkrótce stać się, jak podają Królewskie Rejestry z 1422 roku, trzecim najbogatszym rodem pośród hrabiów Imperium Germańskiego. Kolejne wieki to naturalnie kolejni włodarze i dość niezwykłe wydarzenie w historii twierdzy: atak wojsk Karola V na przełomie 1546/47 roku, które przybyły tu z Niderlandów. Badania potwierdziły jednak, że ów atak nie stanowił poważnego zagrożenia dla budowli. Okres prosperity przeminął, by wkrótce zamek Marksburg stał się oazą wojsk hiszpańskich czy nawet szwedzkich. Jak w Apokalipsie Braubach nawiedziły w końcu dżuma i powodzie.

Lepsze dla Marksburga czasy nastały w 1643 roku, kiedy schedę po bracie otrzymał niejaki Jan Waleczny, który skupił się na wzmocnieniu obrony i uzbrojeniu zamku. Dzięki temu stał się on nareszcie prawdziwą i niedostępną fortecą! Podczas kampanii Ludwika XIV nad zamkiem zawisły czarne chmury i później, kiedy to Ren zamarzł dwukrotnie w latach 1688 i 1696. Po raz kolejny okazało się jednak, że nie ma takiej siły, która doprowadziłaby zamek do ruiny. Złudnie, bo już w 1705 roku pożar poważnie nadszarpnął stan konstrukcji – właśnie wtedy usunięto  charakterystyczną koronę, ofiarę owego pożaru. Czterdzieści lat po raz nty rezydowali tu żołnierze, tym razem z Francji!

Trzęsienia ziemi w 1780 roku i wojska pruskie w 1793 zamknęły “czarną kartę” w historii zamku. Od 1803 roku działały w nim dom pomocy dla niepełnosprawnych żołnierzy oraz więzienie. Wzmianki o tym drugim pojawiły się już w roku 1764. Gdy Nadrenia w 1866 roku stała się częścią Prus, co wcale nie dziwi, zamek całkowicie splądrowano. Król Wilhelm I objął opiekę nad Marksburgiem, choć zapiski wskazują na to, że opieka jawiła się tylko na papierze.

„Zamek Marksburg jest jedynym, niezniszczonym zamkiem w dolinie Renu; prawdziwą przyjemnością byłoby móc go odnowić.” – Tak o zamku w latach osiemdziesiątych XIX wieku pisał książę Fryderyk Wilhelm.

Od 1899 trwała mozolna renowacja budowli w oparciu o plany z XVII wieku, a to dzięki Deutsche Burgenvereinigung pod okiem profesora Bodo Ebhardta. Między innymi właśnie wtedy, czyli w roku 1900 przywrócono koronę, którą strawił pożar z roku 1705, z tego okresu pochodzą również murale z Sali Gotyckiej. W 1945 roku zamek Marksburg przeżywał swe najgorsze chwile, gdy płonęły jego dachy. Aby wskrzesić obraz sprzed tragedii trzeba było kolejnych trzydziestu pięciu lat. Pomimo trwałości zamku, wyposażenie praktycznie nie przetrwało do obecnych czasów. Eksponaty, które możemy tu podziwiać (obrazy, rzeźby, narzędzia tortur, broń) to kolekcja mająca niespełna sto lat. W 1969 towarzystwo DBV zajmujące się zamkiem założyło ogród z około 170 gatunkami ziół, wzorowany na tym z wieków średnich, który latem doskonale dopełnia jasną elewację bogactwem kolorów.

Praktycznie

Wstęp na teren zamku to koszt 6 euro dla osoby dorosłej. Możliwość fotografowania jest darmowa. Warto wiedzieć, że na wzgórzu na którym znajduje się zamek jest parking, więc możemy zostawić nasze auto w bezpiecznym miejscu za jedyne 2 euro bez ograniczeń czasowych. Trzeba pamiętać, że droga na zamek jest ekstremalnie wąska, więc żeby pokonać ten pozornie niewielki kawałek musimy mieć jaja ;) Zamek Marksburg można zwiedzać wyłącznie z przewodnikiem, zanim tego dokonamy warto poprosić o streszczenie w języku polskim, gdyż wszystkie toury odbywają się w języku niemieckim.

Żródła:

Powiązane wpisy:

10 komentarzyZostaw komentarz

  • no i zrobiłeś mi cofkę w czasie kilkaset lat wstecz gdzie pieczono na ogniu świnie w całości! Freski w kaplicy bardzo mi się podobają … oryginalne i nie przerabiane. No i ten świetny widok z tego zamku!!! Odwiedzając rożne zamki podoba mi się organizowanie wokół nich tzw folk parku gdzie ludzie przebierają się w stroje z “tamtych czasów” i pokazują jak wyglądało kiedyś życie codzienne. Pozdrawiam

  • Idealne miejsce na bal karnawałowy w stylu średniowiecznym, byleby tylko nikt nie skończył w sali tortur ;)

    Bardzo mi się zdjęcia podobają (rzeczywiście chmury jak na zamówienie), tylko troszkę wg mnie za mocny hdr.

    • Miejsce z bajki to i zdjęcia baśniowe ;) Świetny kontrast można uzyskać przy takich chmurach z późnowiosenną zielenią. Stąd ten HDR, czyli coś miłego dla oka. Ostatnie podróże to ciągłe deszcze, więc musiałem w inny sposób wydobyć magię tych miejsc.

      • to że chmury w kadrze (szczególnie z fajnym nasyconym innym kolorem) windują dynamikę tegoż to wiem, w tym za mocnym hdr-ze chodziło mi o bardzo widoczny efekt halo wokół budynku. Sam kiedyś byłem maniakalnym wręcz wyznawcą HDR-u, ale potem zorientowałem się, że zapędzam się w podejście “robię zdjęcia pod technikę” zamiast “używam techniki, żeby robić lepsze zdjęcia”. To halo to był pierwszy element, który zmienił moje nastawienie ;)

Podziel się z nami swoją opinią!


Notice: Trying to get property of non-object in /home/sekuladaqc/www/WordPress3/wp-content/plugins/jetpack/modules/gravatar-hovercards.php on line 238