Pałac w Kamieńcu Ząbkowickim – Prywatny Malbork Marianny Orańskiej

Pałac w Kamieńcu Ząbkowickim; woj. dolnośląskie.
Pałac w Kamieńcu Ząbkowickim jeszcze do 1945 roku był jedną z najpiękniejszych odsłon śląskiego romantyzmu. Projekt Schinkla łączył w sobie nutę średniowiecznej obronności z pełnym przepychu charakterem. Dziś rezydencja niderlandzkiej księżniczki to zaledwie echo dawnego splendoru. Tu, gdzie niegdyś pijące z marmurowych poideł konie przeglądały się w lustrach wciąż jeszcze goją się rany zadane przez Sowietów i szabrowników. 

Pod wpływem gór

Historia pałacu w Kamieńcu Ząbkowickim związana jest z kasatą zakonu cystersów, która miała miejsce w roku 1812. Wtedy to należące do nich dobra min. w Lubiążu, Henrykowie i właśnie w Kamieńcu trafiły w ręce księżniczki Prus i królowej Holandii – Fryderyki Luizy Wilhelminy Pruskiej. Kochająca wielkomiejskie życie kobieta jednak nie zainteresowała się posiadłościami na tyle, aby zrobić z nich użytek. Przez kolejne ćwierć wieku cieszyła się więc wyłącznie faktem ich posiadania, aż do śmierci. 

Ząbkowice Śląskie. Frankenstein, historia prawdziwa?

W 1837 roku majątek na Śląsku odziedziczyła jej najmłodsza córka – Wilhelmina Frederika Louise Charlotte Marianne, znana nam jako Marianna Orańska (Dynastia Orańska-Nassau (hol. Oranje-Nassau) założona została przez jej ojca). Po przyjeździe do dawnych posiadłości swej matki kobieta od razu zakochała się w Kamieńcu. Wpływ na to miały obłędne widoki na Góry Bardzkie i Złote oraz, przede wszystkim, legenda wielkiej miłości polskiej księżniczki i księcia ziębickiego. Kochankowie zamieszkiwać mieli nieistniejący już wówczas zamek na Górze Grodowej, którą Maria wybrała na swoją siedzibę. 

Śląski Malbork

Zapragnęła ona, aby to właśnie w tym miejscu wzniesiono najwspanialszą rezydencję rodzinną w kraju. Tylko jeden architekt mógł sprostać jej wymaganiom: Karl Friedrich Schinkel – jeden z najwybitniejszych twórców doby historyzmu w Królestwie Prus. Na życzenie królewny obiekt miał przywodzić na myśl romańskie lub gotyckie zamki warowne północnych Włoch, niemniej ostateczny wzór udało się znaleźć znacznie bliżej, bo w Malborku. Chory już wówczas architekt wywiązał się, co prawda, z części projektowej, niemniej nie nadzorował samej budowy. Z wyjątkiem dwóch wizyt w Kamieńcu całą akcją kierował jego uczeń, 27-letni Ferdynand Martius.

Pomijając niełatwe zadanie sprostania wymaganiom Marianny, kiedy już rozpoczęto przygotowania do faktycznych prac pojawiły się kolejne problemy. Na przykład z gruntem, bowiem zaplanowana bryła wykraczała poza wzgórze na którym miała się znaleźć. Poza tym też istniało zagrożenie osunięcia się zbocza, więc nim 15 października 1838 roku położono tu kamień węgielny, najpierw trzeba było uporać się ze wszystkimi przeciwnościami. Obok planowanej budowy natomiast wzniesiono cegielnię bez której całe przedsięwzięcie byłoby jeszcze bardziej kosztowne, a jego czas byłby proporcjonalnie dłuższy. 

Krzyżacki zamek w Malborku.

W pierwszych trzech latach wzniesiono skrzydła zachodnie i północne wraz z przylegającymi do nich wieżami. W 1844 roku całość pokryto dachem i już w rok później rozpoczęło się wielkie dekorowanie wnętrz w neogotyckim stylu. Nie oznaczało to jednak, że całość była już gotowa, bo wciąż jeszcze pracowano nad wieloma elementami: partiami górnymi rezydencji, kaplicą czy choćby mauzoleum Hohenzollernów. 

Romans z koniuszym

Jak to zwykle w bajkach nie bywa, małżeństwo Marianny z księciem Prus, Albrechtem Hohenzollernem, było wielką katastrofą. Definitywnie wszak przekreślił je romans kobiety z koniuszym, który w 1848 roku przypieczętowała niespodziewana ciąża. Zdrady nie były na pruskim dworze czymś nienaturalnym, niemniej ciąża z mężczyzną tak niskiego stanu nie mogła przejść przez echa. Doszło więc do rozwodu i jakby tego było mało Fryderyk Wilhelm IV, szwagier Marianny, zabronił jej przekraczać granicę Prus na dłużej niż dobę! A każdy jej wjazd na teren kraju miał być zgłaszany na posterunku policji. 

10 miejsc na Dolnym Śląsku, których mogliście nie znać!

Zaistniała sytuacja mocno zniechęciła królewnę do kontynuowania prac nad pałacem. Jednak po pięciu latach przestoju znalazła sposób, aby przechytrzyć władze i reanimować uśpiony projekt. A wszystko to dzięki zakupowi pałacyku w pobliżu pruskiej granicy, zaledwie dwanaście kilometrów od Kamieńca. To dzięki bliskości Bilej Wody mogła dość szybko zjawić się na budowie, niemniej jej częste wizyty zaowocowały kolejnym zakazem. Kobieta nie mogła wchodzić do żadnego pałacu bramą główną, ale ponownie nie doceniono jej sprytu. Specjalnie dla niej bowiem, w zachodniej wieży wzniesiono drewniane rusztowanie prowadzące wprost do rezydencji…

Nowi właściciele 

W 1867 roku doprowadzono tu gaz i wodę, a pięć lat później, 8 maja uroczyście zakończono projekt wielopoziomowych ogrodów. Dzień ten uznano za oficjalne zakończenie budowy, niemniej jeszcze przez kilka kolejnych miesięcy wprowadzano tu ostatnie szlify. Aż do ślubu Albrechta, syna Marianny Orańskiej, z księżniczką Marią z Saksonii-Altenburga, którym z tejże okazji obiekt podarowała. W ich rękach pozostawał on przez niemal siedemdziesiąt lat, aż do roku 1940. Gdy zmarł ich syn, Fryderyk Henryk, pałac w Kamieńcu Ząbkowickim przeszedł w ręce Waldemara Pruskiego. 

Zamek Czocha – Wielka Enigma.

Wraz z żoną przebywał tu do przybycia Armii Czerwonej, aczkolwiek już trzy lata wcześniej rezydencję przejęła III Rzesza. W związku z tym małżeństwo zmuszono do przeniesienia się do domu zarządcy u stóp wzgórza. W pałacu zaś utworzono przejściowy magazyn zrabowanych dzieł sztuki min. ze Śląska, które częściowo wywieziono do Niemiec. 8 maja 1945 roku, czyli w 73 rocznicę uroczystego zakończenia robót do pałacu wtargnęli żołnierze radzieccy. Ich krótki, jednak intensywny epizod w historii tego miejsca przyniósł same zniszczenia. Wnętrza budynku ogołocono niemal z całego wyposażenia oraz cennych artefaktów, których nie zdążyli zabrać Niemcy. 

Szabry, szabry

Dzieła zniszczenia przypieczętować miały dwa zapoczątkowane przez Sowietów pożary. Pierwszy ugasili jeszcze pozostający tu wciąż Niemcy, których skutecznie powstrzymano przed ponowną akcją. Drugi zaś trwać miał aż dwa tygodnie – wystarczająco dużo czasu, aby płomienie raz na zawsze mogły rozprawić się ze wszystkimi śladami niemieckiej familii. Kluczowe są tu ostatnie słowa, bo nie jest wcale pewne czy aby drugi pożar był także zasługą stacjonującego tu wojska. Jak podaje źródło*, pałac w Kamieńcu Ząbkowickim równie dobrze mógł zostać podpalony przez Polaków. Byłby świetną zasłoną dymną dla ogromnego szabru, dokonanego tu w pierwszym roku po zakończeniu II wojny światowej. 

Jak się jednak szybko okazało, pomimo że wnętrza ogołocono z wszelkich ruchomości, języki ognia pozostawiły po sobie jeszcze całkiem sporo materiału. A na ten (np. marmur) znaleźli się chętni z Warszawy, prawdopodobnie pozyskując go na potrzeby Sali Kongresowej w Pałacu Kultury i Nauki**. Szabrownicy jednak nie byli jedną plagą dogorywającego obiektu, bo już sam fakt istnienia tu kilka lat wstecz magazynu dzieł sztuki sprowadzał do Kamieńca także poszukiwaczy skarbów. 

Drugie życie pałacu

Od całkowitego upadku pałac w Kamieńcu Ząbkowickim ocalił Włodzimierz Sobiech. W 1984 roku odziedziczona przez niego fortuna pozwoliła mu nabycie obiektu w którym planował otworzyć hotel. Nie był to jednak pomysł na zwykły ośrodek, a na miejsce dla Polaków, którzy po latach przebywania za granicą pragnęli resztę swoich dni spędzić na polskiej ziemi. Szczytny cel zaowocował umową na czterdziestoletnią dzierżawę i, przede wszystkim, nadzieją na drugie życie pałacu. 

Mozolna rekonstrukcja ruszyła z kopyta, z tym że pominięto tu funkcję konserwatora, który mógłby utrzymać w ryzach właściwy tor prac. Jego brak zaowocował nieodwracalnymi zmianami, a wystawiane w kolejnej dekadzie zakazy prowadzenia budowy podobno nie robiły na dzierżawcy żadnego wrażenia. Aż do 1999 roku, kiedy to decyzją nadzoru budowlanego obiekt wyłączono z użytkowania. Przynajmniej na papierze, bo do połowy pierwszej dekady XXI wieku nadal działał tu pensjonat i kawiarenka.

Wieża Książęca w Siedlęcinie – Średniowieczny Komiks.

Dwa lata od śmierci pana Włodzimierza, w sierpniu 2012 roku pałac w Kamieńcu Ząbkowickim wraz z przylegającymi do niego dawnym parkiem trafił w ręce gminy. Historia zatoczyła więc krąg, bowiem ponownie rozpoczęła się tu potężna rewitalizacja. Stan rezydencji nie był najlepszy, więc ciężko sobie wyobrazić czy w ogóle byłoby co ratować, gdyby nie dzierżawa. Mimo to, nazwisko pana Sobiecha rozmyło się wraz z jego śmiercią i dziś nikt nie wspomina tu jego zasług. Funkcjonuje zaledwie jako nacechowany negatywnie „dzierżawca”… To takie smutne.

Pałac w Kamieńcu Ząbkowickim

Pałac w Kamieńcu Ząbkowickim to budowla na planie prostokąta o wymiarach 75×48 metrów. W jego narożach rozlokowano cztery okrągłe wieże o wysokości 33 metrów każda. Dłuższe ramiona prostokąta z kolei wyposażono w dwie dodatkowe wieżyczki, dzielące ich fasady na trzy części. Elementem charakterystycznym dla wszystkich, jest przywodzący na myśl średniowieczne budowle, krenelaż

Wewnątrz prostokąta znalazł się dziedziniec, którego środkiem biegnie przejście arkadowe, prowadzące do schodów na wyższe kondygnacje. To tutaj widać też największy wpływ Marianny Orańskiej na plany swojego architekta, bo na jej polecenie w przejściu znalazło się półpiętro z okrągłymi oknami, pełniące funkcję korytarza dla służby. Dzięki nim mogła ona pozostawać niejako w ukryciu i znikać równie szybko, jak się pojawiała. 

10 miejsc we Wrocławiu, które warto zobaczyć!

Najbardziej reprezentacyjną salą pałacu była tak zwana Sala Balowa. Inspirowana Wielkim Refektarzem z malborskiego zamku olśniewała palmowymi sklepieniami wspartymi na dwóch granitowych kolumnach. Ogromne ostrołuki rozświetlały jej wnętrze, oferując tym samym wspaniałe widoki na okolicę i góry w których z pewnością zakochała się Orańska. Niemniej ważną była również Sala Jadalna z charakterystycznymi łukami Tudorów oraz emporą, dawniej udekorowaną obrazami Wesela w Kanie i Ucztą Baltazara. Dziś obie noszą znamiona okrutnej przeszłości, niemniej ich szkielety udało się już zrekonstruować. Kto wie, może jeszcze kiedykolwiek zaświecą dawnym blaskiem.

Romantyczny park

Pałac w Kamieńcu Ząbkowickim jest oczywiście wisienką na torcie Marianny Orańskiej, aczkolwiek nie można nie wspomnieć o jego otoczeniu. Chodzi tu o romantyczny park autorstwa Petera Josepha Lenné, odpowiedzialnego za podobne projekty w Poczdamie czy Berlinie. Obejmujący niemal 200 hektarów teren przemyślano w najdrobniejszym detalu, okraszając go gamą neoklasycystycznych rzeźb, marmurowych ławek i różnorakich zbiorników wodnych. 

Zwłaszcza te ostatnie musiały wzbudzać wielki zachwyt, bo specjalnie dla wodnych efektów na terenie kompleksu powstała również pompownia. Największa fontanna bowiem wyrzucała wodę na ponad 33 metry! Cała sieć była ze sobą połączona, ale wodotryski nie musiały działać w tym samym czasie. Jeśli się tak wydarzyło, wody wystarczało zaledwie na około 2 godziny (przy czym duża fontanna działa już o połowę krócej). W nocy zaś maszyna parowa ponownie napełniała zbiorniki u szczytu góry, aby kolejnego dnia mogły ponownie zachwycać pałacowych gości. Trzeba wspomnieć wszak, że przez wzgląd na ogromny pobór energii elektrycznej system uruchamiano tylko latem, dwa razy w tygodniu.

Zabytki Kamieńca Ząbkowickiego

Pałac Marianny Orańskiej to jednak nie jedyny zabytek Kamieńca Ząbkowickiego. U stóp pałacu na przykład wznosi się dawny kościół parafialny, którego budowę 15 lipca 1875 roku zainicjował budowniczy pałacu, Ferdynand Martius. Dokładnie 10 lat później obiekt poświęcono i oddano tutejszej wspólnocie ewangelików. Dziś nie pełni już funkcji sakralnych i to właśnie tutaj na przykład kupimy bilet do pałacu. 

Bazylika w Krzeszowie – Europejska Perła Baroku.

Kilka kroków stąd położony jest pocysterski barokowy zespół klasztorny. W jego dawnych budynkach znajduje się oddział Archiwum Państwowego we Wrocławiu oraz Ośrodek Hodowli Zarodowej. Zabezpieczone bazy kolumn z kolei dają nam wyobrażenie nieistniejącego krużganka przy kościele Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny i św. Jakuba Starszego. Bryła gotyckiej świątyni naznaczona została barokową przebudową z początku XVIII wieku i to waśnie z tego okresu też pochodzi jej najważniejsze wyposażenie: ołtarz główny z obrazem Michała Willmana oraz ambona. 

Koszt wstępu do pałacu to 25 PLN za bilet normalny oraz 15 PLN za bilet ulgowy. Zwiedzanie możliwe jest wyłącznie w obecności przewodnika w godzinach od 10 do 17.

Lektura: 

Powiązane wpisy

Dodaj komentarz

Twój email nie zostanie wyświetlony. Wymagane pola zostały oznaczone *