Opactwo cystersów w Lubiążu – Klejnot poza szlakiem

Opactwo cystersów w Lubiążu; woj. dolnośląskie.
Dzięki hojnemu fundatorowi opactwo cystersów w Lubiążu od początku predestynowane było do wielkości. Wielkości, którą na przestrzeni ponad sześciu wieków wielokrotnie próbowano stłumić. Mimo to jednak cystersi nigdy nie poddali się bez walki. Wracając tu raz po raz, zaznaczyli swoją potęgę także w architekturze nadodrzańskiego konwentu. Nim nadszedł jego nieuchronny koniec, ten osiągnął rozmiary niemal największego obiektu sakralnego na świecie.

Opactwo cystersów w Lubiążu Wieków Średnich

Opactwo cystersów w Lubiążu (niem. Leubus) w 1163 roku ufundował Bolesław Wysoki, aczkolwiek odpowiedni dokument wystawił dopiero 12 lat później. Pierwszych braci książę sprowadził tu z położonego nieopodal Naumburga klasztoru Pforta (niem. Sankt Marien zur Pforte). Jako opoka wiary chrześcijańskiej na Śląsku, Lubiąż cieszył się hojnymi donacjami, dzięki czemu w krótkim czasie cystersi stali się ziemskim potentatem na Śląsku. Nie bez znaczenia pozostało tu pierwotne uposażenie na które złożyło się aż 15 wielkich posiadłości, stawiając tym samym nowo powstały przybytek pośród najbogatszych fundacji w regionie.

Bazylika w Krzeszowie – Europejska Perła Baroku.

Szybki rozwój w kolejnym stuleciu pozwolił cystersom na poszerzenie swoich wpływów o nowe terytoria – zarówno na Śląsku, jak i w Małopolsce. Już w 1222 roku powstała pierwsza filia w Mogile, w 1227 w Henrykowie, a w 1249 w Kamieńcu Ząbkowickim. Jeszcze u schyłku XIII wieku, w 1292 roku, utworzono filię w Krzeszowie. Stale powiększający się majątek w XIV wieku pozwolił lubiąskim cystersom na rozbudowę tutejszych zabudowań klasztornych. Oczywiście także i świątynia przeszła swoją pierwszą metamorfozę, a konsekracji powstającego jeszcze obiektu w 1340 roku dokonał wrocławski biskup Nanker. 

W I połowie XV wieku okres prosperity zahamowały działania husytów, którzy splądrowali i spalili klasztor oraz powstającą wówczas świątynię. W 1492 roku natomiast na siedem lat budynki opackie przejęli lokalni książęta: Jan II Szalony (żagański) wraz ze swymi zięciami, książętami oleśnicko-ziębickimi – Jerzym i Albrechtem Podiebradowiczami, a także ich bratem Karolem I. Mnichów przepędzili, a opackie włości dostosowali do funkcji rezydencji myśliwskiej.

Niechciani goście

Dzięki staraniom opata Andreasa Hoffmana w 1498 roku cystersi odzyskali Lubiąż. Zniszczony przez książęta klasztor odbudowano i dla bezpieczeństwa otoczono go murem obronnym. Do końca pierwszego dziesięciolecia XVI wieku cały kompleks był już odpowiednio zabezpieczony przed kolejnymi śmiałkami, a ślady po niechcianych gościach zostały zatarte. Niestety reformacja doprowadziła do jeszcze jednego zwrotu akcji w historii tego miejsca. Niemal wszyscy bracia opuścili klasztor, a jego dobrami ponownie zainteresowali się tutejsi książęta. 

10 miejsc na Dolnym Śląsku, których mogliście nie znać!

Nowego ducha w podupadający od lat kompleks na powrót tchnął opat Matthias Rudolf, inicjując na początku XVII wieku niemal trzydziestoletnią kampanię renowacyjną. Najważniejszym elementem była tu całkowita restauracja wnętrza świątyni podczas której zyskała ona nowe ołtarze, ambonę i polichromię ścian. W tracie działań wojny trzydziestoletniej opactwo cystersów w Lubiążu zajęli jednak Szwedzi oraz Saksończycy, powtarzając niszczycielski proceder. Dobra kościelne zagarnięto, a właścicielką klasztoru stała się wówczas żona jednego ze szwedzkich generałów. Po jej nagłej śmierci, jej mąż wraz z ciałem małżonki wywiózł stąd zbiory przepastnej biblioteki. A wraz z nią częścią archiwum, która niedługo później spłonęła w Szczecinie. 

Klejnoty baroku

Kiedy opadł już wojenny kurz, niespodziewanie opactwo cystersów w Lubiążu odrodziło się na nowo, niczym Feniks z popiołów. Jeszcze silniejsze i jeszcze piękniejsze. To właśnie wtedy bowiem nastąpiła złota era, która wpłynęła na formę zabudowań jaką znamy do dziś. Wszystko to dzięki opatowi Arnoldowi Freibergerowi, który zadbał o spłatę kolosalnych zobowiązań wspólnoty, nabył nowe posiadłości i rozpoczął odbudowę zniszczonych obiektów. W 1649 roku przystąpił do ponad dwudziestoletniej odnowy kompleksu w duchu nowego stylu, baroku. Dzięki jego przedsięwzięciu powstały także nowe izby dla zakonników, przyklasztorna szkoła oraz ogrody z widowiskowymi fontannami. Freibergerowi też zawdzięczamy sprowadzenie tu w 1660 roku wybitnego malarza Michalea Willmana, który zmienił opactwo cystersów w Lubiążu oraz podlegające mu filie w prawdziwe klejnoty baroku. 

Ząbkowice Śląskie. Frankenstein, historia prawdziwa?

Dwie dekady później zapadła decyzja o gruntownej przebudowie opactwa. Powzięty przez opata Johanna Reicha projekt rozpoczął się w roku 1681, jak zwykle, od zmiany wystroju najważniejszej budowli kompleksu, czyli kościoła. Dostosowanie go do ówcześnie obowiązujących prądów powierzono Willmanowi oraz innemu śląskiemu artyście, Matthiasowi Steinlowi. 15 października tego samego roku położono kamień węgielny pod północne skrzydło pałacu opata, które udało się ukończyć jeszcze u schyłku XVII wieku. To, jak i zresztą skrzydło południowe. Równocześnie też wykańczano wnętrza niezliczonymi dziełami sztuki, co opóźniło budowę w części klauzury. Niemniej opóźnienia z perspektywy czasu były ledwo dostrzegalne, gdyż prace budowlane tej części zakończyły się stosunkowo szybko, bo już w 1715 roku. 

Kolejne lata upłynęły na dekoracji olbrzymiego konwentu na co złożyło się także powstanie w 1727 roku skromnej Kalwarii. Opat Konstanty Beyer zatroszczył się jeszcze o wystrój refektarza letniego, angażując do pracy malarza Antona Felixa Schefflera oraz biblioteki nad której dekoracją pracował Christian Filip Bentum. Ten ostatni ozdobił również Salę Książęcą do której rzeźby przygotował Franciszek Józef Mangold. Jego prace uświetniły z kolei także opackie ogrody, będące ostatnim etapem wielkiego projektu Freiberga. 

Pałac w Kamieńcu Ząbkowickim – Prywatny Malbork Marianny Orańskiej.

Ewidentnie całość tuż po zakończeniu jawiła się jako budowla wyjątkowa, co jeszcze pod koniec XVIII wieku opisał Friedrich August Zimmerman: „Jest to naprawdę wspaniała budowla, która daleko przewyższa nie tylko inne klasztory Śląska, ale świetnie rywalizuje o pierwszeństwo z książęcymi pałacami i przynosi sławę swym budowniczym.”*

Kasata klasztoru

Wprawdzie w 1739 roku bracia cieszyli się, że śmiały projekt udało się wcielić w życie, nie mogli przewidzieć jednego. Już dwa lata później Śląsk przejęty został przez niechętne katolickim zakonom Królestwo Prus. To zaś w efekcie pogrążyło także i opactwo cystersów w Lubiążu. Już w 1747 roku król usunął ze stanowiska opata Bayera, obsadzając w tej roli swojego powiernika z Kamieńca – Tobiasza Stuschego. Kolejnym krokiem było nałożenie na opactwo bajońskich kontrybucji, których bracia nie byli w stanie spłacić. Wobec tego więc musieli przyjąć pod swój dach sześciuset huzarów. Później z kolei urządzono tu obóz dla internowanych Austriaków, a także ulokowano manufaktury służące wyposażaniu okrętów. 

Gwoździem do trumny dla Lubiąża oraz wielu innych tego typu założeń była przegrana Prus z Napoleonem w 1807 roku. Szukając źródła dochodu, które pomogłoby w spłacie odszkodowania wojennego, 30 października 1810 roku zadecydowano o kasacie klasztorów i przejęciu ich mienia. Edyktem z 19 listopada tego samego roku opactwo cystersów w Lubiążu zostało więc rozwiązane. W momencie tym zgromadzenie o niemal siedmiowiekowej tradycji administrowało 59 wsiami oraz 32 folwarkami. Ponadto też należał do niego szereg innych posiadłości, jak choćby cegielnia czy kilka manufaktur. 

Dolny Śląsk – Ukryte Perły.

Już w kolejnym roku wywieziono stąd niemal pół tysiąca najcenniejszych malowideł do planowanej we Wrocławiu galerii. Podobnie uczyniono z innymi dziełami wszelkiej maści, które rozkradano na przestrzeni kolejnego stulecia. Wywożono stąd wszystko, co tylko dało się wywieźć. Aż nie zostało nic.

Podczas wojen napoleońskich w budynkach klasztornych utworzono szpital polowy. Zabudowania nie wchodzące w zwarty kompleks w 1817 roku stały się natomiast własnością państwowej stadniny koni. Jeśli chodzi zaś o kościół klasztorny, w kolejnym roku zdegradowano go do rangi parafialnego. W 1823 roku z kolei wspaniały barokowy kompleks raz jeszcze przemianowano na szpital, tym razem psychiatryczny. 

Opactwo cystersów w Lubiążu narzędziem propagandy

Na fali romantyzmu opactwo cystersów w Lubiążu było źródłem inspiracji dla śląskich artystów – głównie malarzy oraz pisarzy. Dzięki nim właśnie bracia z Pforty stali się wkrótce prawdziwymi kolonizatorami zaściankowego Księstwa Polskiego. O ich przybyciu traktuje jeden z najbardziej rozpowszechnionych na przełomie XIX i XX wieku fragmentów wierszowanego utworu Versus lubenses (z XIII lub XIV wieku). To on po I wojnie światowej stał się źródłem propagandy antypolskiej:

Nam sine cultore tellus iacuit nemorosa
Et gens Polonie pauper fuit haut operosa,
Sulcans in sabulo lignis uncis sine ferro,
Et vaccisve bobus nisi scivit arare duobus.
Civitas aut oppidum per terram, non fuit ullum,
Sed prope castra fora, campestria, broca, capella.
Non sal, non ferrum, nummismata nonque metallum,
Non indumenta bona sed neque calciamenta
Plebs habuit illa, pascebat sola iumenta.
Delicias tales monachi reperere priores.*

Tłumaczenie prozą, pochodzące z artykułu Anny Jezierskiej: Kraj był otoczony lasem i brakowało mu budowniczych. Lud polski był biedny i gnuśny. Orał piaszczystą ziemię krzywymi narzędziami z drewna, bez żelaza i tylko przy pomocy dwóch krów lub dwójki dzieci. W całej krainie nie było miasta ani obwarowań, tylko przy zamkach odkryty plac targowy, pola, nieużytki i kaplica. Nie było soli ani monet, żadnego metalu. Ani dobrych ubrań, ani butów nie miał ten biedny wiejski lud; pasał jedynie bydło. Takie wspaniałości zastali pierwsi mnisi.*

Aż nie zostało nic

Na przełomie XIX i XX wieku w najważniejszych częściach konwentu przeprowadzono szereg pomniejszych zabiegów konserwacyjnych. Większe prace miały tu miejsce zaś dopiero w latach 30. Podczas II wojny światowej obiekt stał się miejscem produkcji broni obsługiwanym przez międzynarodowy obóz pracy. Przez wzgląd na zagrożenie nalotami bombowymi w 1944 roku ówczesny konserwator nakazał wywiezienie stąd najcenniejszych dzieł. W tym pozostałych obrazów Willmanna czy Stalli Anielskich Steinla. Wkrótce z wnętrza kościoła zniknęła też reszta wyposażenia. 

Po wojnie aż do 1948 roku po raz kolejny w historii umieszczono tu umysłowo chorych, teraz żołnierzy radzieckich. Kiedy opuścili oni lubiąskie mury obiekt pozostawał bez opieki. Nową funkcję zapewnił mu „Dom Książki”, gdzie przechowywano jego zbiory. Nareszcie w 1967 roku budynkami klasztornymi zaopiekowało się Muzeum Narodowe we Wrocławiu. Fakt ten zaowocował pierwszymi pracami konserwatorskimi, mającymi na celu przywróceniu temu miejscu dawnego splendoru. 

Kościół Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny

Budowa ceglanego kościoła opackiego pod wezwaniem Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny rozpoczęły się już prawdopodobnie w latach 80 XIII wieku. W pierwszej kolejności powstało nowe prezbiterium z ambitem i dwunastoma promieniście rozchodzącymi się i zamkniętymi trójbocznie kaplicami. Inspiracją dla takiego rozwiązania mógł stać się dla Lubiąża chór z Henrykowa. Tam bowiem po raz pierwszy zastosowano zaczerpnięty z Burgundii schemat. Jego wygląd jednak uległ przeobrażeniom po 1432 roku. Wraz z początkiem następnego stulecia rozpoczęto misterną dekorację wnętrz, aczkolwiek jej efekty pochłonęły działania wojny trzydziestoletniej.

Ponowna odbudowa zniszczonego kościoła, jak i całego konwentu, ściśle powiązana była z jego barokizacją. Poza nową szatą artystyczną bogatą w dzieła Willmanna i Steinla kościół opacki przeszedł także metamorfozę stricte architektoniczną. Warto jednak zauważyć, że w zasadzie nie zmieniono tu bryły ani układu przestrzennego, ale wzbogacono je o kilka ważnych elementów. 

Zamek Czocha – Wielka Enigma.

Nawy boczne i ambit pokryto pozbawionymi żeber sklepieniami krzyżowymi, a także zastosowano tu zgodne z nowym stylem podziały ścian. Przez to też skuto służki, zastępujące barokowe pilastry wsparte na konsolach pod postacią wolut. W narożach obejścia utworzono zaś otwarte kaplice kopułowe, które pod koniec XVII wieku ozdobiono freskami Willmana w stiukowych obramieniach. Ambit przekształcono w swoiste mauzoleum, gdzie wzniesiono dwa epitafia dla ośmiu biskupów pochowanych tu w różnych okresach.

Mając już gotowe wnętrze w 1715 roku kościół włączono do monumentalnej fasady konwentu poprzez dobudowanie kruchty oraz dwóch wież. Choć z wyposażenia do naszych czasów nie pozostało tu niemal nic, warto jednak zaznaczyć, że jego większość przetrwała. Wraz z licznymi obrazami śląskiego Rembrandta, porozsiewanymi po licznych kościołach w stolicy. Ale także i na Dolnym Śląsku oraz w muzeach – czy to w kraju czy choćby w Niemczech i Czechach. 

Sala Książęca

Sala Książęca to zdecydowanie najważniejsze miejsce w lubiąskim opactwie. Umieszczona w skrzydle północnym powstała w trakcie ostatniego etapu barokowej przebudowy klasztoru. Jej bogatą dekorację wykonało trzech artystów ze Śląska: Franz Mangoldt (rzeźby), Christian Filip Bentum (malowidła) oraz Albrecht Provisore (sztukateria). Pomysłodawcą gloryfikującego Habsburgów programu ikonograficznego był opat zaś Konstanty Beyer.

Największą uwagę zwraca tu dwanaście pełnoplastycznych posągów na cylindrycznych cokołach. Pośród nich odnaleźć możemy podobizny trzech cesarzy: Karola VI, Leopolda I oraz Józefa I. Ponadto znalazły się tu personifikacje cnót kardynalnych, a także przedstawienia Stałości i Siły. Pod emporą dostrzec można również dźwigającego kulę ziemską Atlasa czy też wiecznie rywalizujących Marsjasza i Apolla. 

Wieża Książęca w Siedlęcinie – Średniowieczny Komiks.

Pomiędzy oknami umieszczono cykl obrazów związanych z żoną Karola VI – Elżbietą Krystyną z Brunszwiku-Wolfenbüttel oraz dziesięć popiersi kolejnych Habsburgów i uosobienia kontynentów: Europa z bykiem, Ameryka z lewem, Afryka z wielbłądem oraz Azja ze słoniem. Zespół rzeźb natomiast wieńczy najważniejsze dzieło w sali – ogromny plafon z malowidłem podkreślającym potęgę Habsburgów. Również i na nim znalazł się fragment na którym przedstawiono opactwo i jego fundatora, księcia Bolesława I Wysokiego. Interesujący wydaje się być fakt, że Bentum ukazał tu już barokowe założenia, zaś książę jego wizji – w zbroi rzymskiego imperatora – ukazany został jako pogromca religii słowiańskiej.*

Ciekawą anegdotę znalezioną w Beyträge zur Beschreibung von Schlesien z 1787 roku autorstwa Friedricha Augusta Zimmermanna na temat Sali Książęcej przywołuje w swym artykule Anna Jezierska*: Sala Książęca, której widok wprawia w zdumienie, skłoniła samego króla Fryderyka II, wielkiego znawcę prawdziwego piękna, do zapytania: „Czy apostołowie też mieli podobne sale?” 

Ruina – Romański kościół w Inowrocławiu.

Także w tym samym tekście autorka przytacza relację Hansa Lutscha na temat reakcji, jakie wywołał przepych sali na dwóch najważniejszych pruskich architektach i konserwatorach zabytków XIX wieku – Friedricha Schinkla oraz Ferdinanda von Quasta: Jest znamienne, że sala „nie zrobiła szczególnie miłego wrażenia” na Schinklu, zaś przez Quasta określona została jako „niezmiernie miła i pogodna”, dlatego dał jej on pierwszeństwo pośród innych wielkich sal klasztoru. Opinie te nie dziwią jednak, znając sylwetki obu panów – pierwszy miłośnik nowego gotyku i drugi – odrzucający jakiekolwiek podziały wspólnego, europejskiego dziedzictwa.

Inne miejsca

Już w 1311 roku od północnej strony ambitu rozpoczęto budowę tak zwanej Kaplicy Książęcej. Była to kaplica grobowa dla księcia Bolka III, który spoczął w niej w 1352 roku. Obiekt wzniesiono na planie centralnym, a jego krzyżowo-żebrowe sklepienie w XVII wieku pokryto barwnymi polichromiami

W ryzalicie południowym klauzury znajduje się refektarz, będący jedną z niewielu reprezentacyjnych sal zdewastowanego kompleksu. Jego ozdobą są piękne freski pędzla Felixa Antona Schefflera z 1733 roku. Na środku sklepienia umieścił on plafon z przedstawieniem sceny „Cudownego nakarmienia pięciu tysięcy”, zaś w medalionach ukazał sceny z życia ojców zgromadzenia. 

Romański kościół w Wierzbnej – Piękna Tragedia.

Oprócz niego, opactwo cystersów w Lubiążu dysponuje również refektarzem letnim. To właśnie tutaj znajduje się pierwszy tak ogromny fresk autorstwa Willmana. Całość podzielona jest na obszary – ziemski z Bachusem i jego towarzyszkami oraz niebiański z Herkulesem i Minerwą mającymi odznaczyć młodzieńca wieńcem laurowym. Dodatkowo występuje tu seria innych postaci, także na flankujących plafon czternastu medalionach.

Co warto też wiedzieć o samym kompleksie, to fakt że jest to jedno z najbogatszych i największych założeń monastycznych środkowej Europy. Co więcej, jest to największe opactwo Zakonu Cysterskiego. Ponadto też jest drugim po Escorialu największym obiektem sakralnym na świecie, a jego fasada ma aż 223 metry długości. Całość naszpikowana jest ponad 600 oknami, a powierzchnia jego dachów ma niemal 2,5 hektara. 

Opactwo cystersów w Lubiążu wciąż poza szlakiem

Na zakończenie warto po raz kolejny przytoczyć słowa Clemenza ze wspomnianego już kilkakrotnie artykuł. Pomimo upływu wielu dziesięcioleci wciąż zdają się być aktualne*: 

Gdyby budowla ta, zamiast nad Odrą, stała nad Sekwaną, Tamizą lub Ebro, na pewno wszyscy w Niemczech byśmy coś o niej wiedzieli, tak jak dba się o to, by mówić o hiszpańskim Escorialu we wszystkich szkołach podstawowych.”

10 miejsc we Wrocławiu, które warto zobaczyć!

Prawdą jest, że opactwo cystersów w Lubiążu wciąż jeszcze pozostaje poza utartym szlakiem turystycznym Dolnego Śląska. Ogromna szkoda, bowiem bez właściwiej pomocy finansowej, którą podobne obiekty pozyskują dzięki odwiedzającym, przywrócenie mu dawnego splendoru graniczy z cudem. Warto więc szerzyć wieść o tym miejscu i odwiedzać je, tak często, jak tylko się da. I Wy bowiem możecie stać się częścią jego historii. 

Koszt wstępu do opactwa to 20 PLN za bilet normalny oraz 15 PLN za bilet ulgowy. Zwiedzanie możliwe jest wyłącznie w obecności przewodnika w godzinach od 9 do 18 od 1 kwietnia do 30 września oraz w godzinach od 10 do 15 od 1 października do 31 marca. Zwiedzający będą mogli zobaczyć Salę Książęcą, refektarz, jadalnię opata i oczywiście kościół opacki. Władze obiektu od czasu do czasu organizują również akcję „Poznaj Lubiąża tajemnice – od strychu po piwnice”. Podczas niej zobaczyć można znacznie więcej. Akcje te ogłaszane są na oficjalnym profilu facebookowym Klasztor Lubiąż | Facebook.

Lektura:

  • sztuka.net
  • Klasztor lubiąski w literaturze i sztuce od XVIII wieku do połowy wieku XX – Anna Jezierska w Quart Nr 2(4)/2007*
  • Ślady obecności cystersów lubiąskich na obszarze Dolnego Śląska na przykładzie wsi Siciny – Marta Krzyżosiak w Kwartalnik Górowski 33/2010-2011.
  • Średniowieczna architektura kościoła klasztornego Wniebowzięcia NMP w Lubiążu – Ewa Łużyniecka w Kościół klasztorny Wniebowzięcia NMP w Lubiążu – red. Kozieła Andrzej, Wydawnictwo Uniwersytetu Wrocławskiego; Wrocław, 2010.

Powiązane wpisy

Dodaj komentarz

Twój email nie zostanie wyświetlony. Wymagane pola zostały oznaczone *