Zamek Eltz – Zamek z bajki

Niczym zagubiony wędrowiec podążasz wcale niewolnym krokiem przed siebie. Kręta droga wiodąca nad urwiskiem gęstego lasu zdaje się wszak nie mieć końca. Wydeptane podłoże przez setki, ba! tysiące, takich wędrowców jak Ty trzyma nas w przekonaniu, że najlepsze wciąż przed nami. I faktycznie! Kiedy powoli zaczynasz myśleć, że to piękny sen okraszony delikatnym szumem rzeki i beztroskim śpiewem ptaków jawi się przed Tobą: bez przygotowania, bez ostrzeżenia, bezwstydnie! Pręży się na szczycie wzgórza osnutego falami soczystozielonych lasów, on, zamek Eltz.

W całym tym szaleństwie wieżyczek i kominów jest jakiś sens, jakaś logika przez Ciebie jeszcze nieodgadniona. Starając się ją zrozumieć wpadasz na to, że to wcale nie sen! To jawa. Niewiele czasu minie, a upajać się będziesz niezwykłą aurą tego miejsca. Odkrywając łapczywie historie w kamieniach zaklęte, dławić się nimi będziesz. Z radości! Z rozkoszy! Nie wahaj się zatem mój przyjacielu, krocz.

Pośród lasów czarnej olszyny

Etymologia słowa Eltz to kwestia sporna, a jedną z hipotez na temat jego pochodzenia jest nazwa rzeki Elz, która przepływa obok zamku. Pierwszy raz pojawiła się ona w roku 372 w poemacie „Mozela” rzymskiego poety Auzoniusza. Inną z hipotez jest wywodząca się od Celtów nazwa „Els” czy „Else” określająca czarną olszynę, zalesiającą tereny wokół zamku. Pierwszy raz nazwa rodu von Eltz, który władał tym terenem pojawia się dopiero w 1157 roku. Dokument, gdzie wymienia się Rudolfa von Eltz wskazuje na to, że już wtedy znajdował się tu zamek.

Pomimo tego, że bryła zmieniła swój wygląd na przestrzeni wieków, w niektórych miejscach wciąż zachowały się relikty pierwszej, romańskiej twierdzy. Najstarszą częścią jest donżon – tak zwany Platt-Eltz. Pozostałości z tego okresu objawiają się także w części fasady Domu Kempenionów oraz w zachodniej ścianie murów obronnych.

Burgfrieden: Pokój zamkowy

Założycielem zamku był wspomniany Rudolf von Eltz, którego prawnuki w 1268 roku zdecydowały się podzielić ród na trzy linie. Najciekawszym jest jednak fakt, że pomimo podziału posiadłości, zamek Eltz był dla nich tak istotnym miejscem, że wszyscy zdecydowali się pozostać tu wraz ze swymi rodzinami. Aby pożycie rodzinne układało się przynajmniej poprawnie trzeba było opracować niezawodny system, który miał im to ułatwić. Z pomocą przyszedł tak zwany Pokój Zamowy (niem. Burgfrieden), który przewidywał kary za wszelkie występki haniebne przeciwko członkom rodziny. Chociaż śmiałkom groziło wypędzenie z raju i co za tym szło, utrata jakichkolwiek przywilejów, to i tak żywot enklawy pośród czarnej olszyny nie należał zgoła do najspokojniejszych. Tak oto na przykład w  roku 1372 niejaki Heinrich von Eltz został zamordowany przez Johana – członka innej linii. Kilkadziesiąt skrupulatnie opracowanych punktów poruszało również kwestie traktowania służących innych linii, ich wrogów, gości oraz utrzymania całego kompleksu budynków.

Spokój we własnym gnieździe to jednak kwestia drugorzędna wobec waśni, która stała się najciemniejszą plamą w historii twierdzy. Domowe spory stały się idealną rozgrzewką przed wojną z podstępną, aczkolwiek skuteczną w swych działaniach szują: arcybiskupem Trewiru i elektorem Balwinem Luksemburskim. Skąd ta cała agresja? Odpowiedź jest chyba prosta, jak nie wiadomo co chodzi, to chodzi o pieniądze. Nie wchodząc w szczegóły sporu należy wspomnieć, że od czasów Karola Wielkiego wszyscy chętnie przywdziewali przydomki wolnych książąt Świętego Cesarstwa Rzymskiego, wchodząc w sojusze między sobą i tocząc wojny według tychże sojuszy.

Zamek Falkenstein – Kamienny sokół.

Znalazł się jednak człowiek, któremu nie podobało się takie rewolucyjne zachowanie i nie zamierzał traktować pobłażliwie swych niesfornych poddanych. Von Eltzowie niestety w nosie mieli owego człowieka – Baldwina i wraz z trzema rodami zawiązali sojusz, po sąsiedzku. Z arcybiskupem jednak piłka była krótka: dokonał oblężenia Trutz-Eltz (zamku naprzeciwko zamku Eltz i cóż… po dawnej twierdzy ostały się wspomnienia i kilka kamieni, a sojusz został rozwiązany. W zasadzie to nawet sami von Eltzowie wystąpili do Baldwina z prośbą o pokój i uznanie ich za wasali, a ten przypieczętowano 24 czerwca, 3 lata później.

Na początku XX wieku, niemiecka pisarka Anna Adelheid von Bonin, kryjąca się pod pseudonimem Hans Werder ujęła te wydarzenia w swej powieści „Im Burgfrieden”.

Zamek Eltz: Wielka Rozbudowa

Kiedy to już wszyscy dali sobie porządnie po pysku nadszedł czas wielkiej rozbudowy siedziby rodowej, która zająć miała 500 lat! Swoją cegiełkę dorzuciły wszystkie trzy linie, dzięki czemu z małego zameczku powstało ogromne zamczysko. Około 1440 roku powstał tak zwany Dom Rübenachów w zachodniej części zamku. Fasada ośmiopiętrowego budynku udekorowana została uroczymi wieżyczkami i latrynami z muru pruskiego. Jej górne partie do charakterystycznego gzymsu zostały otynkowane, podczas gdy dolne zachowano w stanie surowym. To właśnie w tej części umieszczono później piękną kaplicę na wykuszu, która dziś stanowi chyba najbardziej atrakcyjną część kompleksu.

Kolejna faza rozbudowy przypadła na rok 15 XVI stulecia, kiedy to wzniesiono tu największy na terenie kompleksu budynek – Dom Gross-Rodendorfów. Ponad 40 metrowa konstrukcja stylem nawiązuje do swej sąsiadki, chociaż widać tu różnicę koloru budulca. Jako ostatnia część, wznoszony zresztą w kilku fazach, powstał Dom Kampenichów. Ulokowany w północnej części dziedzińca budynek ukończono w roku 1651. Labirynt przejść, który zaserwowano w jego wnętrzu połączył w jedną całość pozostałe budynki. Zmyślne aneksy i wieżyczki, mimo różnic w architekturze wszystkich domów, zapewniły tym samym niesamowicie spójną całość.

Sprawy rodzinne

Ród von Eltz, dzięki swojej wypracowanej przez wieki pozycji, wydał na świat wiele tęgich głów z zakresu polityki, ale także wojskowych i oczywiście duchownych. Chociaż ich interesy skupione były co prawda w innej części Europy, to już w pierwszym roku XIV wieku biskupem szczecińsko-kamieńskim został Arnold von Eltz. Ważniejszym wydarzeniem było jednak upragnione mianowanie Jakuba II na arcybiskupa i elektora Trewiru – wieść na którą ich dawny przyjaciel przewracał się teraz w grobie.

Saksoński Akropol – zamek Albrechtstburg w Miśni.

Mistrzowsko opanowane zdolności dyplomatyczne niejednokrotnie były kluczowe dla historii zamku. To, że konstrukcja przetrwała w stanie nienaruszonym podczas Wojny Trzydziestoletniej czy później, podczas Wojny o sukcesję palatynatu (1688-1689) także to nie kwestia przypadku. XVIII wiek z kolei dzięki osobie Philippa Karla zu Eltz, nowo wybranego arcybiskupa Moguncji poszerzył wpływy familii. Poczynania Philippa zyskały poparcie władcy Karola VI, co pozwoliło mu później zabrać głos na przykład w sprawie wojny o sukcesję polską kiedy poparł Habsburgów.

Duch z Eltz

Niejednokrotnie zresztą historia familii połączona były z losami naszych rodaków.

Wrzawa i hulanki w Sali Królewskiej zamku Eltz nie miała końca, bowiem to właśnie tego letniego wieczoru Agnes stała się narzeczoną szlachcica z Braniewa (Braunsberg). Pijany w sztok szlachcic został jednak publicznie znieważony, kiedy to gnuśna Agnieszka nie dała mu upragnionego buziaka. Naraz zawrzał, by z gniewu zalśnić kolorami tęczy. Gdy w końcu pobladł z wściekłości, obrażony wyzwał rodzinę i poprzysiągł zemstę!

***

Wszystkie jego działania były dotąd daremne, ale pewnego dnia ojciec Agnes udał się na łowy. Wtedy to właśnie ów szlachcic wraz ze swym kompanem przypuścili atak na zamek. Nie docenili jednak przebiegłości dziewczyny, która umiejętnie, wraz ze służbą, broniła zamku przed intruzami. W furii nieoczekiwanej obrony szlachcic wyciągnął z pochwy pistolet i zabił narzeczoną. Podobno od tego czasu jego dusza błąka się tu, nie mogąc zaznać spokoju…

Co ciekawe, nasz przewodnik po zamku chętnie opowiadał o duchu, który zamieszkuje zamek Eltz. Podobno przewodnicy pracujący na zamku mieli okazję się z nim zapoznać…

Fala, której oparł się zamek Eltz

Już na początku XVIII wieku zamek Eltz przestał być główną rezydencją rodzinną, aby wkrótce całkowicie stracić na znaczeniu. W roku 1844 Karl zu Eltz za punkt honoru obrał sobie  uratowanie niszczejącego zamczyska i przywrócenie mu dawnej świetności. Pomimo szalejącej już wtedy fali historyzmu, zamek Eltz urządzono w jego oryginalnym stylu. Zamiast dobierania modnych wtedy elementów wystroju, które bez dokładności naśladowały oryginalne elementy, właściciel oparł się tej fali i skupił się na dokładnym odzwierciedleniu jego dawnego stanu. Na szeroko zakrojoną akcję złożyło się między wieloma odrestaurowanie średniowiecznych murali rodowych. Całość procesu oszacowano na zawrotną sumę 184 000 Marek, czyli około 1 miliona Euro! W międzyczasie twierdzę odwiedził znany, francuski architekt – Victor Hugo, którego bez reszty urzekła niesamowita twierdza.

Zapoczątkowane właściwie już po wojnach Napoleona zainteresowanie, na fali którego do zamku zaczęli ściągać artyści, żądni romantycznych scenerii na dobre rozkręcił się już na początku kolejnego wieku. Rosnąca popularność warowni sprawiła, że usunięto pisemną zgodę na zwiedzanie. W zamian wprowadzono stałe godziny odwiedzin i opłatę w wysokości 1 Marki.

Radość ze zwiedzania szybko jednak przerodziła się w wielki smutek, pewnej już jesiennej nocy 26 września roku 1920 na zamku wybuchł pożar, trawiąc znaczną część odnowionego kompleksu. Choć prace renowacyjne rozpoczęto praktycznie od razu, to całość z braku funduszy ukończono dopiero 10 lat później. I tak oto nadeszły czasy II wojny światowej podczas której zamek Eltz nie ucierpiał, a stał się schronieniem dla kilku okolicznych rodzin. Kiedy koszmar się już skończył warownia stała się chyba najbardziej rozpoznawalną atrakcją turystyczną Niemiec. Ponadto do dziś zamek Eltz należy do członków dawnego rodu. a przedstawicielem trzydziestej trzeciej generacji jest Dr. Karl Graf von und zu Eltz, genannt Faust von Stomberg.

Zwiedzanie Eltz

Chociaż do dyspozycji zwiedzających oddano tylko część kompleksu – domy Rübenachów i Rodendorfów, bogactwo architektoniczne jak i cała paleta dzieł sztuki jakie skrywają zamkowe mury oszałamia. Już sala wejściowa przenosi nas w świat bajki, a krocząc przez kolejne komnaty niemal bezpowrotnie zatapiamy się w zmieniających się co rusz sceneriach. Pośród olbrzymiej ilości artefaktów odnajdziemy XV-wieczne witraże czy polichromie, XV-wieczne arrasy czy księgi oraz dzieła sztuki takie jak obraz pięknej Madonny Lucasa Cranacha Starszego z 1520 roku czy Mszę św. Grzegorza z 1492 roku.

Zamek Pfalzgrafenstein – Titanic Renu.

Zamek Eltz to chyba najpiękniejszy zamek w kraju naszych sąsiadów o ile nie na całym świecie. Owszem, Neuschwanstein czy zamek Hohenzollernów i kilka innych, dobrze nam zresztą znanych są piękne i tego odmówić im nie możemy. Jest jednak jedna rzecz, której wielu z tych zamków brakuje: autentyczność. To prawdziwa perła architektury w najlepszym wydaniu, więc warto dołączyć do 300 000 odwiedzających go rocznie, przynajmniej raz w życiu. Przyjemność taka to w porównaniu do atrakcji zaledwie 10 EUR – więcej szczegółowych wiadomości należy szukać na oficjalnej stronie zamku, podanej w źródłach.*

Źródła:

  • Eltz Castle – Ute Ritzenhofen; wyd. Deutscher Kunstverlag
  • burg-eltz.de*

Powiązane wpisy:

6 komentarzyZostaw komentarz

  • z tą najbardziej rozpoznawalną atrakcją Niemiec bym nie przesadzał, znam kilka innych bardziej rozpoznawalnych :P Tak samo jak z najpiękniejszym zamkiem Niemiec i sąsiadów – przesada i to gruba… Zamek faktycznie ładny, ale nie jedyny to w Niemczech, o Europie nie wspominając :)

    • Rozpoznawalność była w kontekście czasów tuż po wojnie :) Nie wiem czy wiesz, ale zamek Eltz widniał na banknocie 500 marek przez długi czas. To zapewniło mu sławę i popularność, ale jeśli masz jakieś inne przykłady, to chętnie się o nich dowiem. Najpiękniejszy, dlatego, że autentyczny. Oczywiście to subiektywne zdanie i wiadomo, że nie każdemu będzie się podobać to samo. Wszyscy są inni i właśnie to jest wspaniałe. Jakie są Twoje typy zatem?

  • Zamek, poprzez swoj autentyzm, absolutnie wyjatkowy! Nie jest to romantyczna, 19-wieczna rekonstrukcja, jakich wiele w Niemczech.A pani przewodnik pozwolila mi nawet, mimo zakazu, zrobic zdjecie kaplicy w slynnym wykuszu…bardzo to bylo uprzejme…Chyba zauwazyla moja dziką żądzę w oczach i …ulegla !

    • Oczywiście jest na tyle autentyczny, na ile pozwoliła mu historia :) Wszak, tak jak Pan zauważył, ma z gotykiem więcej wspólnego niż wiele zamków w Niemczech. Ja staram się przestrzegać zakazów, ale czasami faktycznie się nie da i cóż taka pani przewodnik może ;) !

Podziel się z nami swoją opinią!