Fara w Chełmnie i lewitujący obraz

Magiczny klimat sennego Chełmna tworzy jedno z największych skupisk średniowiecznej zabudowy w naszym kraju. Kiełkujący tu zalążek państwa zakonu krzyżackiego przyczynił się do rozkwitu miasta, dzięki czemu malownicza osada, położona na dziewięciu wzgórzach została ukoronowana aż ośmioma świątyniami. Panujący wówczas nurt gotyku ceglanego nad Bałtykiem zrodził zatem wspaniałe dzieła, a jednym z tych, które przetrwały do naszych czasów jest właśnie fara w Chełmnie pod wezwaniem Najświętszej Marii Panny. Idealnie wkomponowana w zmyślną szachownicę, która szkicuje układ przestrzenny miasta, z gracją prezentuje kunszt architektury krzyżaków.

Fara w Chełmnie pw. Wniebowzięcia NMP

Fara w Chełmnie zaczyna swą historię już w I połowie XI wieku, na co wskazują ślady odnalezione podczas prac archeologicznych u schyłku XX wieku. Dzięki nim wykazano, że założycielem romańskiej świątyni mógł być syn Bolesława Chrobrego – król Mieszko II. Zacna fundacja miała udowodnić potencjał jaki drzemał w mieście, aczkolwiek uwolniono go dopiero za czasów panowania zakonu krzyżackiego na tych ziemiach. Nadając zatem osadzie prawa miejskie w 1233 roku, zmieniono bieg historii.

Rozrastająca się wyłącznie w obszarze murów miejskich, parafia Wniebowzięcia NMP w 1311 roku zyskała pierwszego wikarego, który miał wspomóc miejscowego proboszcza w jego obowiązkach. Dwa wieki później, w roku 1519 świątynia podniesiona została do rangi kolegiaty, a od 1649 roku jest sanktuarium maryjnym. Kult Rodzicielki był tu czczony już przed rokiem 1363, na co wskazuje relacja wdowy po ówczesnym burmistrzu Torunia – Janie von Soest. Zainteresowanie Chełmnem, jak i kultem Matki Bożej przypisywane jest jednak nie tyle długowiecznej tradycji, co pewnemu niecodziennemu wydarzeniu.

– Matko Chrystusowa, my, uniżone dziatki Twoje, pod opiekę Tobie, syna naszego jedynego oddajemy i prosimy byś dała kres jego cierpieniom. By jak inni ludzie, oglądać Twe nieskalane oblicze mógł. Amen.

Modlitwa ta co wieczór gościła na ustach rodziny Stołowskich. Piękny obraz Matki Boskiej z martwym Jezusem stał się adresatem gorliwych próśb o odzyskanie utraconego wzroku syna ubogich rybaków. Wiara czyni cuda, powiadają.

***

– Matko, tej nocy przyśniła mi się Najświętsza Panienka. – powiedział ukojonym głosem, owinięty w potarganą szmatę malec. – Obiecała, że będę widział. Zobaczę Ją, zobaczę was… – wyliczał podekscytowany. Łzy pociekły matce po policzkach bezwiednie. Jak miała wytłumaczyć małemu dziecku, że takie rzeczy się nie dzieją? Nigdy.

***

Słońce leniwie wznosiło się nad linię horyzontu, kur już ogłosił nowy dzień. Jak zwykle rezolutny malec udawał się w stronę murów miejskich, by wypasać jedyną kozę jaką posiadała rodzina. Zmęczony podążaniem za kapryśnym zwierzęciem ostatecznie usiadł między drzewami. Znudzony począł grzebać patykiem w ziemi, natrafiając na gniazdo trzmiele.

Opchał się młodzieniaszek zdobycznym miodkiem i na raz z gniazda trysnęła woda! Wtem przypomniał sobie ów sen w którym Najświętsza Panienka poleciła mu przemyć oczy wodą ze źródła. Tak też uczynił.

– To niemożliwe! Ja widzę, widzę! Ja widzę! – skakał i krzyczał jak opętany, a radości jego nie było końca. Po drugiej stronie miasta jednak wybuchł pożar. Płonął dom Stołowskich.

***

Odzyskanie wzroku nie było jedynym cudem tego dnia, bowiem piękny obraz do którego modlili się biedni rybacy teraz przemierzał drogę do Bramy Grubińskiej, gdzie miało miejsce inne fantastyczne wydarzenie. Lewitując, naturalnie. Wieść o cudach rozniosła się wkrótce po okolicy jak błyskawica, przywodząc tu każdą żywą istotę.

Matka Boska Bolesna Chełmińska

Nie tylko sama legenda o uzdrawiającym obrazie jest interesująca, ale również fakt, że kilka prób przeniesienia go do chełmińskiego kościoła zakończyło się totalnym fiaskiem. Uparty obraz, ilekroć przenoszono go na nowe miejsce, wracał jak bumerang do swej niszy na Bramie Grubińskiej. Zainteresowanie dziełem, kiedy udało się już je ujarzmić w 1639 roku, było tak ogromne, że fara w Chełmnie nie mogła pomieścić pielgrzymów, którzy do niej napływali. Wielka moc obrazu sprawiła, że „nie było potrzeby, chorób, niebezpieczeństwa, w któremby szczerze się do niej udających nie ratowała” – jak pisał ksiądz Jakub Fankidejski.

Pod koniec XVIII wieku papież Pius VI przyznał obrazowi prawo do odpustu wiecznego. Kult Matki Boskiej Bolesnej z Chełmna stał się niejako symbolem polskości pod zaborem Pruskim, a i późniejsze losy ojczyzny powierzał jej generał Józef Haller. Okupacja niemiecka w czasie II wojny światowej stłamsiła żar, który długie lata po czarnym okresie w historii ludzkości, nie mógł ponownie zapłonąć jasnym płomieniem. A dziś, czy ktokolwiek o tym jeszcze pamięta?

Bryła chełmińskiej fary

Fara w Chełmnie zbudowana została w trzech fazach, poczynając od roku 1280. W pierwszej z nich nastąpiła konstrukcja sklepionego chóru oraz nawy bocznej od strony północnej. Kolejno powstał korpus włączający nawę główną, by finalnie móc wznieść nawę południową i zabudować dolne partie wież. Dzięki tym zabiegom w roku 1320 powstał kościół typu halowego o wysokości 18 metrów.

Imponująca bryła stworzona z nieotynkowanej, czerwonej cegły została wzmocniona licznymi skarpami oraz pinaklami, a jej dekorację ustanowiły charakterystyczne dla gotyku nad Bałtykiem, liczne szczyty i blendy oraz zdobienia w formie profilowanych kształtek ceglanych. Zachodnia fasada stała się miejscem dla dwóch masywnych wież, przy czym udało się ukończyć tylko jedną z nich – wieżę północną. Boczne elewacje natomiast przeprute zostały wysokimi, ostrołukowymi oknami, podkreślającymi gotycki charakter budowli. Późniejsze epoki odcisnęły delikatne piętno na zewnętrznym wizerunku kościoła: pojawiły się boczne kruchty, przysłaniające dwa z trzech dostępnych portali, wzniesiono dwie zakrystie oraz dwie otynkowane kaplice przy ostatnim przęśle konstrukcji. Zmiany wprowadzone na przestrzeni wieków szczęśliwie nie zakłóciły oryginalnej wizji ani ducha tej świątyni.

Sklepienie krzyżowo – żebrowe naw wsparto na filarach ośmiobocznych i półfilarach pięciobocznych. Wnętrze kościoła nacechowano bogatą dekoracją kamienna obejmująca fantazyjne zworniki, symbolizujące walkę dobra ze złem oraz konsole dla średniowiecznych figur.

Wyposażenie

Dodatkowo nawę główną wypełniają posągi 11 apostołów wykonane w latach 1330 – 1340. Oprócz nich, fara w Chełmnie skrywa kamienną kropielnicę z XIII wieku i chrzcielnicę z wieku XIV. Tradycyjnie, jak w wielu kościołach, znajdziemy tu liczne epitafia oraz polichromie, pośród których odnajdziemy wizerunek świętego Krzysztofa z Dzieciątkiem Jezus na ramieniu (chętnie wykorzystywany motyw, min. w Świerzawie, Lubiechowej czy Wieży Książęcej w Siedlęcinie). Reszta bogatego wyposażenia do której zaliczamy ołtarze w nawie głównej i nawach bocznych, konfesjonały, stalle, prospekt organowy i ambonę pochodzą z późniejszych epok wśród których prym wiodą barok i rokoko.

W renesansowej kaplicy Matki Boskiej, w północnej części prezbiterium umieszczono pietę z symbolami Męki Pańskiej i co najważniejsze, to tutaj znajduje się sławetny obraz Matki Boskiej Bolesnej Chełmińskiej. W południowej części chóru zaś znajduje się druga z dobudowanych kaplic, poświęcona Bożemu Ciału. To w niej od pokoleń przechowywany jest Najświętszy Sakrament. Punktem kulminacyjnym całej dekoracji jest łuk tęczowy z XVIII wieku, który klasycznie, przedstawia scenę Ukrzyżowania. Uformowana w kształt trójliścia, złocona czarna belka, dźwiga ciężar majestatycznego krucyfiksu. W jego towarzystwie znajdują się święty Jan Ewangelista i Bogurodzica. Po bokach umieszczono również figury świętych Piotra i Pawła, a pod krzyżem spoczęła czaszka symbolizująca Adama.

Ciekawostek Kilka

  • Świątynia, oprócz cudownego obrazu, stała się także miejscem przechowywania relikwii świętego Walentego.
  • Oryginalne witraże z końca XIV wieku, które niegdyś zdobiły kościół  dziś przechowywane są w Muzeum Okręgowym w Toruniu.
  • Chełmińska perły nawiązuje w swej bryle do katedry św. Wojciecha i NMP w Królewcu w Kaliningradzie oraz katedry archidiecezji warszawskiej pod wezwaniem św. Jana Chrzciciela.
  • Meluzyna pod postacią głowy jelenia zawieszona jest na sznurze konopnym, pełniąc funkcję higrometru (wilgotnościomierza).

Istotnym wydaje się być fakt, że kościół można zwiedzać. Dodatkowo mamy możliwość wejścia na wieżę widokową, a koszt tej niewątpliwej przyjemności to zaledwie 5 złotych. Dzwony, które zauważymy po drodze na szczyt powstały dopiero w roku 1958, zastępując spiżowe instrumenty, wywiezione przez okupantów podczas II wojny światowej do Hamburga.

Źródła:

Powiązane wpisy:

Podziel się z nami swoją opinią!