Sacra di San Michele – Włoska góra św. Michała

Sacra di San Michele; Piemont, Włochy.
Sacra di San Michele to jedna z najpiękniej położonych świątyń Europy. Pomimo tego, że jej romańskie mury naznaczone są licznymi przeciwnościami losu, wciąż jawi się nam jako majestatyczna, a nawet surrealistyczna budowla Wieków Średnich. Klimat niby wyrwanego ze snu okrętu podkreślają gęste jak śmietana mgły, rozbudzając fantazję nawet największych racjonalistów. Klimat, który stał się też inspiracją dla jednego z największych bestsellerów w historii literatury.

Kult św. Michała na Pirchiriano

Sacra di San Michele położona jest na Górze Pirchiriano w Alpach Zachodnich, około 40 kilometrów na zachód od Turynu. Miejsce to zamieszkiwane było już od neolitu, co też dało grunt pod budowę ufortyfikowanej osady Ligurów. Po nich osiedlili się tu natomiast Celtowie, którym przypisywać można nazwę samej góry, nawiązującą do wypasania na jej zboczach trzody chlewnej. Oprócz nich historia tego miejsca łączy się z losami Rzymian, Burgundczyków, Herulów, Bizantyjczyków, Longobardów, a nawet Saracenów. 

Mont Saint-Michel – Opactwo na krańcu świata.

Wciąż jednak nie wiadomo zbyt wiele na temat początków samej świątyni. Wszystko co udało się ustalić bowiem pochodzi ze spisanej w XI wieku, dość wymyślnej i niejasnej*, kroniki Chronicon Coenobii Sancti Michaelis de Clusa. Dzięki niej uważa się, że już około roku 1000 na szczycie Pirchiriano istnieć miały trzy niewielkie budowle przywodzące na myśl ptasie gniazda. Dwie z nich stanowić miały część rzymskiego castrum, strzegącego przesmyku z Italii do Galii. Następców Rzymian zaś, Longobardów, łączy się z oddaniem ich pod opiekę świętemu Michałowi, którego obrali za swojego patrona.

Jego kult przywędrował na północ Włoch już w V (lub też VI) wieku, rozprzestrzeniając się najszybciej w miejscach położonych wysoko, z daleka od ludzi. Do najsłynniejszych przykładów świątyń jego wezwania zaliczyć możemy Górę św. Michała oraz kaplicę Saint-Michel d’Aiguilhe we Francji, wydrążone w skale sanktuarium w Monte Sant’Angelo na południu Włoch czy także kościół warowny w rumuńskiej Cisnadioarze. Samego świętego – Księcia niebiańskich zastępów często przedstawia się jako młodego mężczyznę strącającego szatana do piekła lub z wagą dusz na Sądzie Ostatecznym. 

Sacra di San Michele według Wilhelma da Volpiano

U schyłku X wieku znajdujące się tu kaplice przebudować miał pustelnik, św. Giovanni Vincenzo, który ponadto powiększył je o jeszcze jedną budowlę. Historia opactwa jakim znamy je dziś zaczęła się jednak dopiero kilka lat później, pomiędzy rokiem 983 a 987. Wtedy to do piemonckich pustelni przybył owernijski bogacz – Hugon di Montboissier, aby w ramach pokuty narzuconej przez Sylwestra II kontynuować dzieło świętego. Ufundować miał tu kościół wraz z klasztorem z prawdziwego zdarzenia. Na jego drodze pojawił się wkrótce benedyktyński mnich Adverto, który stanął na czele niewielkiej wspólnoty.

Katedra w Dijon – Piękno utracone.

Pomimo liczącej sześciu mężczyzn społeczności przebudowany całkiem niedawno kościół okazał się być zbyt mały. Wobec tego też zaangażowano słynnego wówczas mnicha-architekta Wilhelma da Volpiano do budowy kolejnego obiektu. (Do dziś z jego zachowała się jego część zachodnia oraz tzw. Stary Chór. Trzeba jednak podkreślić, że da Volpiano nie wyburzył też pierwotnego założenia. Po prostu skrzętnie wcielił je w nowe mury przez co całość przetrwała do naszych czasów.)

Prace nad czwartym już kościołem rozpoczęły się w roku 1015 i trwały kolejne dwie dekady. Powiększające się w tym czasie zgromadzenie oraz wielka sława piemonckiej góry doprowadziły wkrótce do punktu wyjścia. Ponownie świątynia stała się zbyt mała, aby sprostać wymaganiom mnichów. Tam zaś, gdzie miało pojawić się prezbiterium, jawiła się tylko bezdenna przepaść. Był to spory problem, ale dało się go rozwiązać. Prawdopodobnie już na początku XII wieku rozpoczęto śmiałą budową monumentalnej krypty na której stanąć miał kościół godny rangi tego miejsca.

Opactwo Jumieges – Magiczna Ruina.

Wewnątrz niej natomiast umieszczono Schody Zmarłych, wyrównujące ponad dwudziestometrową różnicę w poziomach samo kościoła i jego podstawy. W tym samym czasie, w części południowo-wschodniej, powstały również budynki klasztorne.

Znaczenie Sacra di San Michele

Jak łatwo się domyślić, fortunna pozycja opactwa miała znaczenie nie tylko religijne, ale także i militarne. Był to swoisty bastion dla rozsianych u jej podnóży osad, ale sama jego rozbudowa była też odpowiedzią na prężnie rozwijającą się ówcześnie turystykę religijną. Wiele podobnych miejsc bowiem cieszyło się wtedy napływem pielgrzymów podążających czy to do grobu świętego Jakuba w Santiago de Compostela czy też do świętych relikwii rozsianych po setkach miejsc w Europie. 

Saint-Michel d’Aiguilhe – Kaplica na skalnej igle.

Co wyróżniało jednak tę górę św. Michała to fakt, że gościli tu głównie wysoko urodzeni wędrowcy kierujący się do sanktuariów na południu Italii lub do Ziemi Świętej. Wpłynęło to więc na szybki rozwój opactwa pod wieloma względami, a przede wszystkim finansowym. Zwłaszcza, że surowa reguła benedyktyńskich mnichów była gwarantem zbawienia duszy przez co goście byli bardzo hojni. 

W ramach podarków możni nierzadko oddawali braciom połacie ziem, zapewniając benedyktynom długie godziny pracy w i tak dość napiętym już grafiku monastycznym. Oprócz pracy fizycznej zakonnicy musieli się przecież modlić za życie wieczne swoich ofiarodawców, a także uczyć się, przepisywać księgi i zajmować się szeregiem innych zadań. Z czasem więc liczba posiadłości przewyższyła możliwości zgromadzonych tu mężczyzn wobec czego administracja rozległymi terenami wysunęła się na pierwszy plan. A wraz z nią poczęły ujawniać się ambicje, które w efekcie przyniosły braciom zgubę.

Pod rządami komendatariuszy

Wiatru w żagle opactwo nabrało wraz z uniezależnieniem się od biskupów Turynu już na początku XIV wieku. Niestety złoty okres zakończył się bardzo szybko, bo już w 1379 roku Amadeusz VI Sabaudzki poprosił papieża o usunięcie opata Pietro de Forgeret z piastowanej funkcji. Intrygi i powszechna korupcja zawiodły do wprowadzenia tu tak zwanych komendatariuszy. Byli to zwierzchnicy wybierani przez władców świeckich, a nie jak to zwykle bywało, przez wspólnotę. Powszechnie jednak funkcja ta nie była brana na poważnie, zwłaszcza że zdarzało się, iż samo ich istnienie dla zakonu było wyłącznie symboliczne. Warto dodać wszak, że Sacra di San Michele była jednym z prekursorów tego niewątpliwie niechlubnego dla każdego opactwa posunięcia. 

Był to bowiem częsty gwóźdź do trumny poszczególnych zgromadzeń i tak też było i w tym przypadku. Przez wzgląd na ogrom organizacji, rozkład mieszkającej tu wspólnoty zajął jednak aż 250 lat. W czasie tym, tj. Od 1381 roku aż do 1836, Sacra di San Michele kierowana była przez 26 opatów komendatoryjnych, a ich wysokie renty raz po raz pozostawiały opactwo bez środków do jego utrzymania. Co ciekawe, aż siedmiu ostatnich kierowało tylko pustymi włościami… Już od 1622 roku zresztą mieszkał tu tylko jeden kleryk i jeden kapelan. Dlatego też stały się one łatwym łupem dla wojsk francuskich, które pomimo mocnych obwarowań na przełomie XVII i XVIII wieku zostawiły budynki klasztorne w opłakanym stanie.

Zamek Chillon – Strażnik Alp.

Dopiero za prośbą króla Karola Alberta Sabaudzkiego zależna od Stolicy Apostolskiej Sacra di San Michele dostała szansę na II życie. W 1836 roku papież Grzegorz XVI mianował rosminian administratorami tego miejsca. Król zaś oddał im pod opiekę resztki doczesne 24 książąt rodu Sabaudów, które w 1937 roku spoczęły w kamiennych sarkofagach. Sami rozmienianie natomiast, pomimo wielu przeciwności losu, dbają o opactwo do dziś.

W drodze na szczyt

U stóp opactwa położone są ruiny dawnego kościoła św. Szczepana. Przywodzącą na myśl Grób Święty, oktagonalną konstrukcję nazywano Grobem Mnichów, bo prawdopodobnie wykorzystywano ją jako kaplicę cmentarną. Wyżej z kolei znajduje się Żelazna Brama z XII lub XIII wieku, wiodąca do wejścia dolnego. To najbardziej monumentalny fragment kompleksu. Doskonale widać tu sięgającą aż 41 metrów fasadę wschodnią, zwieńczoną Loggią de Viretti z szesnastoma smukłymi kolumnami. 

Twierdza Cisnadioara – Klejnot w koronie Gór Sybińskich.

Pod potężną apsydą ukryte są wspomniane już Schody Zmarłych, gdzie podziwiać można fragmenty skał wkomponowanych w cały projekt. Aż do 1937 roku w niszach klatki schodowej umieszczone były szkielety mnichów, skąd pochodzi intrygująca nazwa. Dziś o zmarłych przypomina nam tylko pięć tumb. Szczególnie zachwycający jest jednak masywny filar, który dźwiga sklepienia wspierające podłogę kościoła.

Surowość klatki schodowej przełamuje piękny Portal Zodiaku u jej szczytu. Powstały w XII wieku zbiór rzeźby romańskiej udekorowały oczywiście znaki zodiaku, ale także sceny symboliczne (np. Kain i Abel) oraz ornamenty roślinne, a także zoomorficzne (lwy czy gryfy). Biały kolor marmuru zdradza, że przeniesiono je tu z innego miejsca – być może ze zniszczonej kaplicy Grobowej. 

Opactwo Senanque – Na morzach lawendy.

Bogato zdobiony portal prowadzi do kolejnych schodów. Przechodząc pod łękami przyporowymi wspierającymi ścianę południową stajemy wreszcie na szczycie, u wrót najważniejszego miejsca na górze. Wejścia do niego strzeże jeszcze jeden portal – z czasów Hugona. Jego główną ozdobą są naprzemiennie ułożone kolorowe bloki kamieni, roślinne głowice oraz głowa zakapturzonego mężczyzny, wskazująca na znajdującą się tu dawniej szkołę. Całość flankowana jest przez gotyckie łuki, które pojawiły się tu już jednak dużo później. W oczy rzuca się jeszcze wmurowana nad portalem rzymska płyta nagrobna z I wieku oraz XIX-wieczne drzwi z dwoma tarczami św. Michała oraz dwoma diabłami pod postacią smoków. 

Kościół opacki na Sacra di San Michele

Nie jest znana dokładna data budowy poszczególnych partii samego kościoła. Jedyne co można określić na pewno to zmiana stylu z romańskiego na gotycki. Widoczna jest ona na pierwszych arkadach oraz dzięki charakterystycznym zdobieniom kapiteli – od prostych akantów po wymyślne hipogryfy czy inne bestie. Jego wnętrze wszakże zmieniło się mocno w związku z pracami renowacyjnymi z I połowy XX wieku. Wtedy też wymieniono między innymi poprzednie sklepienia, które zagrażały stabilności konstrukcji. 

Jedną z najciekawszych form dekoracji są tu figury okalające okno apsydy. Spośród sześciu przedstawiających czterech proroków oraz Archanioła Gabriela i Maryję, tylko ostatnia przetrwała w swym kunszcie do naszych czasów. We flankujących chór apsydiolach znalazła się XVI-wieczna polichromia przedstawiająca św. Krzysztofa z Dzieciątkiem Jezus oraz wyobrażenie św. Michała Archanioła z XVII wieku. 

Kościół w Dietkirchen – Niesamowity.

Najstarszą część kościoła zajmuje nieregularny Stary Chór i to właśnie tutaj zebrano najważniejsze dzieła jakie skrywa Sacra di San Michele. Na jego ścianie północnej na przykład widnieje fresk dwóch legend opowiadający o powstaniu opactwa. Na filarze centralnym zaś – scena Złożenia do Grobu.

Znakomita większość obrazów odnosi się tu do rożnych ukazań Najświętszej Marii Panny spośród których dość intrygująca wydaje się być ta z gruszką. Warto też zwrócić uwagę na wiodący w kościele prym Wielki Fresk z początku XVI wieku. Dzieło Bosco da Poirino podzielone jest na trzy części i ukazuje tumbę Jezusa, tumbę Maryi (!) oraz jej Wniebowstąpienie. 

Katedra w Limburgu an der Lahn.

Aby wyjść z kościoła dziś przechodzimy przez Portal Mnichów w nawie północnej. Dawniej wiodła tędy droga do Starego Klasztoru – dziś prowadzi na taras widokowy. Stąd z kolei rozpościera się piękny widok na całą dolinę oraz na ruiny Nowego Klasztoru. To pięciopoziomowy budynek zniszczony w 1629 roku przez wojska Richelieu i kolejno w 1693 i 1706 roku raz jeszcze przez Francuzów. 

Najbardziej charakterystyczną jest tu Wieża Pięknej Aldy, nosząca imię legendarnej białogłowy która dwukrotnie rzuciła się z niej w przepaść. Po raz pierwszy dzieweczka schroniła się w klasztorze przed żołnierzami, którzy chcieli dopuścić się na niej haniebnych czynów. Błagając o pomoc Madonnę i św. Michała rzuciła się z wieży w kierunku Sant’ Ambrogio. Trzymana przez anioły przeżyła jednak upadek, co przepełniło ją pychą. Chwaląc się, że może powtórzyć wyczyn skoczyła dla pieniędzy. Tym razem nie pomógł jej żaden cud.

Imię Róży

Sacra di San Michele dzięki monumentalnej architekturze i wspaniałemu otoczeniu to symbol Piemontu. Niestety miejsce to jest wciąż mało znane poza regionem czy w ogóle Włochami. Co roku odwiedza je zaledwie około 200 tysięcy turystów, czyli ponad dziesięć razy mniej w porównaniu do jej normandzkiej kuzynki. Pomimo wielkiej wartości obiekt niestety nie znajduje się na liście UNESCO, więc nie może liczyć na tak wielką promocję jak wiele obiektów we Francji.

Niemniej opactwo św. Michała na włoskiej górze wykorzystało do promocji fakt, że to właśnie jego surowe mury posłużyły jako inspiracja dla Umberta Eco. Tak właśnie! Mały Eco przyjeżdżał na wakacje do ciotki mieszkającej u podnóży góry – w Avigilianie. W przyszłości zaowocowało to wielomilionowym bestsellerem – Imieniem Róży (wł. Il nome della rosa)

Samochodem na południe Francji – Podróż w czasach zarazy.

Sam Eco wyznał, że stroma ścieżka po której Wilhelm z Baskerville i Adso z Melku wspinają się na grzbiecie muła to dawny szlak używany do transportu żywności, prowadzący z Sant’ Ambrogio di Torino do Sacra di San Michele. Co prawda, nie nakręcono w nim żadnej ze scen filmu z Seanem Connerym w roli głównej. To właśnie tutaj można wszak poczuć oryginalny klimat średniowiecznego kryminału. Miłośnicy tej epoki z pewnością będą zachwyceni, zwłaszcza że są chwile w których opactwo można mieć tylko dla siebie!

Informacje praktyczne:

Adres:
Sacra di San Michele
10057 Sant’Ambrogio di Torino, Włochy
Tel. : +39 011 939 130

  • Godziny zwiedzania:
    • https://www.sacradisanmichele.com/en/visiting-the-sacra/visiting-hours/ 
  • Ceny biletów:
    • Dorośli 8 EUR
    • Ulgowy 6 EUR
    • Więcej opcji: https://www.sacradisanmichele.com/en/visiting-the-sacra/tickets/ 
  • Oficjalna strona: https://www.sacradisanmichele.com/en/ 

Powiązane wpisy

1 komentarzZostaw komentarz

  • Jestem w szoku, że ta świątynia nie jest na liście UNESCO, aż się o to prosi… Sama na pewno ją odwiedzę, zasługuje na większe zainteresowanie.

Dodaj komentarz

Twój email nie zostanie wyświetlony. Wymagane pola zostały oznaczone *