Zamek Stolpen – Klatka wyuzdanej hrabiny (+18)

Znów żar lał się z nieba, 38 stopni, a jedyne o czym marzyliśmy to zimny prysznic i cola z lodem. Nie było jednak odwrotu! Nad miastem niczym olbrzymia korona jawił się nam zamek Stolpen w całej okazałości. Nieznana nam była jego historia, jako że znalazłem go minutę przed wyjściem z domu… Mógłbym skłamać, że wiedziałem że musi być wyjątkowy, ale wcale tak nie było. Ot, taki tam zameczek po drodze do Bastei położony 20 kilometrów od Drezna, 50 kilometrów od Miśni (Meissen) i 36 od Budziszyna (Bautzen). Tabliczki w wymarłym mieście kierowały nas na jeden z czterech parkingów w pobliżu twierdzy. Wypłynęliśmy z auta jak serek topiony z kiełbaski, by uiścić opłatę 3 euro w bezlitosnym automacie, należne za parking. Bez namysłu ruszyliśmy w górę, by razem z wyuzdaną hrabiną Cosel odbyć powrót do przeszłości.

Spragnieni chłodu i zimnej coli z lodem (wciąż) udaliśmy się do kas, by zakupić bilety wstępu. Nie byliśmy tam sami, ale od razu wiedziałem czego można się spodziewać po wejściu na jeden z dziedzińców. My i starzy Niemcy, sytuacja od razu przywiodła mi niemiłe wspomnienia z niedawno odwiedzonego zamku Cochem. Wszystko jednak prysło jak bańka mydlana, tuż przy kasie… w cenie biletu 6 euro pani zaczęła jak z podajnika wydawać nam niezliczoną ilość broszurek, ulotek i mapek z uśmiechem na ustach. I oczywiście, przypinka z podobizną hrabiny, która wkrótce miała z nami podbić kawałek świata. A co! Całe życie biedna tak w tym zamku, to niech chociaż po śmierci coś ma od życia. Nie, to nie ma sensu. Choć pani z kasy musiała być Niemką, przemówiła do nas niemalże perfekcyjnym polskim. Obdarowani przez naszą Mikołajkę odpaliliśmy wehikuł czasu.

Zamek Stolpen i jego historia

Pierwsza warownia z drewna powstała w tym miejscu około roku 1100, jednak jako datę wyjściową dla historii obecnej budowli podaje się rok 1218, kiedy to biskup miśnieński, Bruno II nabył zamek Stolpen od słowiańskiego szlachcica Moyko. Od tej pory twierdza stała się ogniskiem władzy 24 biskupów na przestrzeni 340 lat. Od 1320 okręg administracyjny Kasztelanii Stolpen został wyłączony spod panowania Wettynów tworząc odrębny i zarazem świetnie prosperujący aparat administracyjno-gospodarczy. 31 lat później rozpoczęto tu prace budowlane, których głównym celem była rozbudowa twierdzy. W 1539 roku, przy zaostrzających się konfliktach sprowadzono do Stolpen Święte Relikwie Biskupstwa Miśnieńskiego, a pośród nich palec Pawła Apostoła. Niestety, nawet święty palec nie był w stanie powstrzymać tego, co miało nastąpić 20 lat później – zamek Stolpen siłą włączono do ziem podległych Wettynom i tym samym zakończyła się era biskupia.

Najpiękniejszy zamek w Saksonii – Albrechtsburg w Miśni!

Po przejęciu fortecy, książę elektor August zapoczątkował prace budowlane według których ten miał stać się wspaniałą rezydencją epoki renesansu. Ponad 30 ogrzewanych komnat oraz 60 hektarów ogrodu ze zwierzętami – oto co przyniosła przebudowa, ale niewątpliwie najważniejszymi jej elementem był nieistniejący już system wodny Martina Planera. By nie musieć już dostarczać wody wiadrami ze strumienia, książę elektor zlecił budowę 720 metrowej żerdzi, która przekazywała wodę z niego prosto do zamku. Moi drodzy napomknę, że to nie był jakiś tam pierwszy lepszy wihajster, a prawdziwy cud inżynierii więc wyobraźcie sobie tę żerdź jako coś wspaniałego a nie jako długi patyk.

W XVI i XVII wieku zamek Stolpen stał się punktem spotkań książąt Saksonii, elita musiała mieć miejsce w którym można było poznać gorące ploteczki, nawrzucać sobie kulturalnie, ale i oczywiście zapolować na zwierzynę, by dać upust napięciu. Jego dekoracje wykonano, rzecz jasna, stosownie do pełnionej wówczas funkcji – ściany zdobiły głównie trofea myśliwskie oraz obrazy tematyczne.

Złoża bazaltu

W latach 1608-1632 czterech górników drążyło tu najgłębszą na świecie studnię bazaltową, a zabieg ten miał na celu niezależność związaną z zaopatrzeniem w wodę. Studnia sięga aż 84,4 metra w głąb ziemi, a dzisiaj przypomina bardziej baśniowy tunel porośnięty kwieciem i paprociami niż życiodajne źródło. Jeśli chodzi o samą skałę to zamek Stolpen jest najstarszym w Europie złożem bazaltu, a wulkaniczne skały opisano już w roku 1546. Pochodzenie około dwudziestopięciomilionowego masywu dyskutowano przez kilka kolejnych wieków, a za stworzenie tego dzieła natury odpowiedzialna miała być woda czy ogień… W 1790 sam Johann Wolfgang von Goethe (Cierpienia Młodego Wertera, Zbójcy) przybył tutaj, by poznać prawdę o tajemniczych skałach. Najwyższe formacje bazaltu położone są u stóp wieży Jana, a w 2006 roku uznano je za geotyp narodowy.

Kolejne wieki okazały się niestety nadzwyczaj ciężkie dla zamku. Wojna Trzydziestoletnia w Europie, Chorwaci, Szwedzi, Prusacy i w końcu sam Napoleon doprowadzili zamek Stolpen do ruiny. Masywne mury ogromnej twierdzy nie przetrwały próby czasu, choć długiej agonii kres przyszedł już pod koniec XVIII wieku kiedy zaczęto udostępniać go zwiedzającym!

Plan zamku

Zamek Stolpen posiada aż cztery dziedzińce, które są naturalnym efektem wieloletniej rozbudowy i przebudowy tego obiektu. Na pierwszym z nich znajduje się spichlerz, który służył do magazynowania płodów rolnych. Budowla o długości 40 metrów powstała w latach 1527-130, jednak już w XII wieku w jednej z jego części istniała katownia… Ofkorz! Obecnie budynek mieści między innymi kasę biletową oraz małą, acz uroczą salę tortur z konkretnymi jednak eksponatami.

Zamek Gravensteen: Muzeum Broni i Tortur.

Pomiędzy drugim a trzecim dziedzińcem prężą się wieże Jana (Cosel) i Schösser. W tej drugiej, w czasach średniowiecza sprawował urząd poborca podatkowy okręgu Stolpen, skąd wzięła się nazwa. Wieża Jana z 1503 roku swą nazwę otrzymała zaś od patrona – Jana Ewangelisty, bardziej znana jest jednak pod nazwą Wieża Cosel dzięki historii więzionej w niej metresy króla Augusta II Mocnego.

Jedna z wież znajdująca się na czwartym dziedzińcu to wieża Seiger, czyli wieża zegarowa. Jest to pozostałość po zamku Elektorskim, a w środku po dziś dzień zachowały się malowidła z tego właśnie okresu oraz zegar, który wyznaczał rytm dnia na zamku w wiekach średnich i później. Od 1562 roku mały dzwon podtrzymuję tę tradycję. Ostatnia to wieża Siedmioszczytowa z II połowy XV wieku, a jej nazwa pochodzi od hełmu znajdującego się niegdyś na niej. Konstrukcję stawił pożar w roku 1632, a kolejna zaś padła ofiarą pioruna. W miejscu tym utworzono kancelarię biskupią, a po dziś dzień zachowało się palenisko księżnej elektorki – Anna, która słynęła ze swego zamiłowania do ziółek.

Klatka wyuzdanej hrabiny

Hrabina Cosel, czyli Anna Constantia von Brockdorf była najdłużej mieszkającą tutaj personą w ciągu 800 letniej historii, zamieszkiwała ona bowiem zamek Stolpen przez 49 lat. Była ona w sumie zakładniczką Augusta II Mocnego, więc może słowo „zamieszkiwała” jest tutaj nadużyciem. Tak, zdecydowanie – „przebywała”. Ona tu tylko przebywała. Kim była owa Cosel? Cóż, poprawność polityczna nakazywała, by nazywać takie osobistości metresami. W obecnych czasach znaleźlibyśmy zapewne kilka nieco barwniejszych określeń na to kim była, ale zaprzestańmy. Zamężna kobieta tak spodobała się królowi Augustowi, że obiecał jej ślub (wszyscy doskonale wiemy z czego znany był ów, jeśli nie TUTAJ znajdziemy słów kilka). Na piśmie (!) jej to obiecał, więc gdy tylko dostała karteluszkę klepki w głowie całkowicie jej się poprzestawiały tak mocno, że sam król musiał interweniować. Po 10 lat snucia intryg na dworze i wielkie ambicje hrabiny Cosel stały się bowiem nie do zniesienia.

Roku Pańskiego 1716, w Boże Narodzenie król August II Mocny (Ruchacz) uwięził 36 letnią Cosel w Stolpen dając jej do dyspozycji pięcioosobową świtę. Smutne to zesłanie było, zwłaszcza że nikt nigdy nie wyjaśnił jej powodów całego zajścia! Kobieta ustąpiła miejsca nowej faworycie króla, damn znów zły dobór słów… Może Kobietę „ustąpiono”, bo przecież nie z własnej woli ją ustąpiono… Whatever. Tak więc jej miejsce zajęła, i nikogo to nie zdziwi, polka – Maria Magdalena von Donhoff (nazwisko jakieś takie…) która zacieśniła dzięki temu Unię Polsko-Saksońską. Tak sobie myślę, że też zamknąłbym w wieży laskę, której utrzymanie roczne kosztowało tyle, co utrzymanie ośmiotysięcznego oddziału wojska – Let’s not think about it! Ponad 100 lat po śmierci Cosel, w roku 1873 powstała powieść Józefa Ignacego Kraszewskiego poświęcona właśnie jej życiu stawiając hrabinę w zupełnie innym świetle. Niechętni królowi historycy przedstawiali go jako nieudolnego rozpustnika, zatem Cosel musiała stać się jego ofiarą, kobietą biedną i pokrzywdzoną przez los… Pochowana została po śmierci w kaplicy zamkowej, jednak skromną płytę nagrobną umieszczono dopiero w roku 1881!

Jedno mi się tylko w tej bajce nie klei, w wieży w której więziono później hrabinę powstała wystawa zawierająca jej prywatne rzeczy a pośród nich dość perwersyjne medaliony… Oprócz nich znajdziemy tam również współczesną grafikę, która zabiła mi ćwieka. Jeśli nie widzieliście nigdy wcześniej armaty w kształcie penisa strzelającego serduszkami do zamku, tutaj będzie na to okazja :) To oczywiście nie jedyne, co zobaczymy przechadzając się komnatami w których większą część swego nędznego życia spędziła kochanica króla. Zachował się nawet piec, który zaatakował zakładniczkę! Sama Cosel nie opuściła zamku nigdy, nawet po swej śmierci. Jej duch co noc błąka się po zamku… a w dzień w lochach straszy inny duch! (Upraszam Was, nie zabierajcie tam dzieci. To dość traumatyczne przeżycie.) Urocze błędy w tłumaczeniu na język polski widniejące na witrynach i w przewodniku zdecydowanie dodają pikanterii temu miejscu, a niewybredne gadżety tylko pobudzają chorą wyobraźnię i dopisują resztę historii ofirary króla. Nieco innej zresztą niż historia Kraszewskiego.

Źródła:
Zamek Stolpen – Oficjalny przewodnik po zamku; Jens Gaitzsch – Monumente und Menschen
http://www.obliczakultury.pl/publicystyka/felietony-i-eseje/2773-hrabina-cosel-miedzy-prawda-a-fikcja

Powiązane wpisy:

29 komentarzyZostaw komentarz

Podziel się z nami swoją opinią!