fbpx

Zamek Cochem – Romantyczna twierdza nad Mozelą

Zamek Cochem, Niemcy.

Zamek Cochem to jedna z zapierających dech w piersi budowli w „niemieckiej Dolinie Loary”. Romantyczna twierdza powstała na podwalinach XI-wiecznego zamku, a jej wspaniała bryła zdominowała wręcz okolicę. Całość kreacji dopełniają bezkresne pola winnic i urokliwe miasteczko u jego podnóży. Zamkowych wrót strzeże zaś intrygujący strażnik, który księciem mógłby być w żabę zaklętym. Czymże jednak jest ów strażnik?

Zamkowe zabudowania

Majestatyczny dziś zamek Cochem (niem. Reichsburg Cochem) jest zaledwie wspomnieniem po znajdującej się tu w czasach ottońskich warowni. Liczne zmiany na przestrzeni wieków mocno wpłynęły na kształt zabudowań, z wolna zacierając pierwotne założenia. Nim dotrzemy do głównych zabudowań zamkowych, musimy pokonać bramy romantycznych murów zewnętrznych. To właśnie tutaj znajdował się dawniej szereg pomieszczeń wspierających funkcjonowanie całej rezydencji. Pośród nich znajdowały się przede wszystkim pomieszczenia gospodarcze wraz z izbami dla strażników, gości czy specjalne sale do hulanek i zabawy.

Zamek Eltz – Zamek z bajki.

Najokazalszą budowlą romańskich murów wewnętrznych jest naturalnie donżon. To najstarszy element zamku, na którego budowę złożyły się trzy fazy. W pierwszej fazie, czyli prawdopodobnie w momencie powstania zamku, powstała oktagonalna wieża o ścianach grubości 3,5 metra ze sklepionymi piwnicami. Kolejno wzniesiono kwadratową wieżę, której romantyczną odsłonę wzbogacono fryzem z narożnymi wieżyczkami. Do dekoracji z tego okresu zalicza się również monumentalna mozaika przedstawiająca świętego Krzysztofa z Dzieciątkiem Jezus.

Zamek Pfalzgrafenstein – Titanic Renu.

Obok donżona nie można nie wspomnieć o tak zwanej Hexenturm, czyli Wieży Czarownic, usytuowanej pomiędzy trzecią i czwartą bramą w pierścieniu nieistniejących już murów. Jej niższa kondygnacja służyła jako stróżówka, zaś wyżej znajdował się pokój łazienny. Najciekawszym jest jednak fakt, że wieża po dziś dzień pokryta jest oryginalnym, kolorowym tynkiem, którym pokryty był wówczas cały zamek.

Trzeba też dodać najważniejszą rzecz, jeśli chodzi o istotę warowni w tym miejscu. Powstała ona bowiem na ważnym szlaku rzecznym w związku z czym, w zachodniej części murów znajdowała się swego czasu specjalna platforma z której patrolowano Mozelę. Za pomocą specjalnego mechanizmu, składającego się z łańcucha i kołowrotka blokowano rzekę, aby pobrać należne za dalszą przeprawę myto.

Zamek w Branie i hrabia Drakula.

Zamek Cochem wewnątrz

Jako pierwszy po wejściu do komnat jawi nam się neorenesansowy refektarz. Zdecydowanie uwagę przykuwają tu bogato zdobione meble oraz zajmujący wschodnią ścianę pomieszczenia kominek. Dębowe segmenty oraz porcelana przedstawiają sceny ze Starego i Nowego Testamentu, a dwugłowy orzeł na suficie symbolizuje potęgę Imperium Germańskiego. Kolejnym jest Pokój Gotycki zarezerwowany w Wiekach Średnich wyłącznie dla kobiet. Meble znajdujące się w tym pomieszczeniu pochodzą z XVI i XVII wieku.

Zamek Falkenstein – Kamienny sokół.

W następnym, Pokoju Romańskim, prym wiedzie skrzętnie wykonany w Norymberdze, XVI-wieczny piec kaflowy. W komnacie znajduje się również sekretne przejście, którego cel wciąż pozostaje zagadką. Zwiedzanie komnat kończy się na parterze, gdzie przejdziemy przez Salę Łowów z licznymi trofeami i bronią. Zwieńczeniem trasy będzie urządzona z przepychem Sala Królewska, gdzie umieszczono chociażby repliki obrazów szkoły Rubensa.

Żabi strażnik?

Wchodząc do zamku nietrudno zauważyć rzeźbę żaby dzierżącej tarczę. Dostrzec ją można także i w Sali Królewskiej. W obliczu często przewijającego się żabiego strażnika zakłębić się może pytanie skąd płaz w tak ważnej roli na zamku? Cóż, żaba z tarczą w średniowieczu z pewnością była by hitem. Niemniej jednak nasza żabcia to lew. Ciężko w to uwierzyć, ale podobno tak jest. Lew z symbolami Księstwa Palatynatu i Elektoratu Trewiru. Przyjrzyjcie się mu uważnie. :)

Zamek w Hunedoarze – Esencja średniowiecznej fortecy.

Zamek Cochem na kartach historii

W niemieckojęzycznej części Europy było niemal 40 tysięcy zamków, generujących nieskończoną liczbę konfliktów między nimi. Zamek Cochem, jako punktu poboru cła był łakomym kąskiem, przez co od czasu do czasu padał ich ofiarą. Była pierwsza niedziela po Wielkanocy, kiedy to zarządca zamku pędził na białym rumaku do Faid, aby spotkać swą białogłowę. Po drodze jednak, zupełnie przypadkowo natknął się na wojsko, które zmierzało z planem podbicia Cochem, jego domu. Wybór pomiędzy wiernością królowi, a białogłową był na tyle jasny, że napaść którą zaplanowano następnego ranka zakończyła się totalnym fiaskiem.

Zamek Cochem, wiedząc o zbliżającym się niebezpieczeństwie tylko czekał, by odprawić najeźdźców z kwitkiem. Wdzięczny za czujność i odwagę władca dał swoim poddanym wolne od pracy. Każdy poniedziałek po Białej Niedzieli (czyli tydzień po Wielkiej Nocy) miał być od tego momentu świętem ku czci mieszkańców zamku i miasta. Mieszkańcy zbierali się na łące Knipp, gdzie hulankom nie było końca.

Zamek Bad Muskau i Park Mużakowski.

A jeśli chodzi o prawdziwą historię zamku? W jego losy wpisało się tyle nazwisk i tragicznych wydarzeń, że może lepiej o tym nie wspominać. Nie było chyba wojny w której zamek Cochem nie ucierpiał. Burzony, palony, bombardowany – nie miał ani trochę szczęścia, które miało wiele okolicznych zamków. Punktem zwrotnym wszelkich nieszczęść stał się maj 1689 roku, a zdarzenie to opisał miejski skryba – niejaki Johann Anthon Schwang.

“19 maja 1689 przybył Monsieur de Sexis – Lieutenant de Roy. Ten sam, który wydał rozkaz zniszczenia zamku: o piątej po południu jego wojska skierowały kroki na wzgórze, gdzie miało się to dokonać. Rozpętał się tak straszliwy ogień, że nie można było tego oglądać bez smutku, łez nie roniąc. (…) kopalnie w dziesięciu czy dwunastu miejscach obróciły zamek Cochem w kupę kamieni. Ogień szalał trzy dni bez przerwy, pochłonął wszystko, co stanęło mu na drodze.”

Zamek Marienburg – Małe El Dorado.

Dopiero w 1868 roku niemiecki kupiec Jakob Louis Fred zapragnął odbudować zamek Cochem w stylu nowego gotyku. Początkowo nad realizacją projektu zakładającego przywrócenie jego wyglądu z 1576 roku czuwał berliński architekt Hermann Ende. Budynek ze swymi wieżyczkami i blankami stał się kreacją historyzmu, panującego w XIX wieku. Zarówno wewnątrz, jak i na zewnątrz style wymieszano tak, aby twierdza wyglądała autentycznie. Ciężko ocenić czy realizacja się udała, jednak dzięki niej zamek wygląda dziś tak, jak wygląda. Czyli zjawiskowo Trwająca do 1998 roku rekonstrukcja pochłonęła ogromne nakłady finansowe, ale z pewnością było warto!

Lektura:

  • www.burg-cochem.de
  • The Cochem Castle (Reichsburg on the Mosel) – Gunter Seifert, Wolfgang Lambertz, Art & Work, Peter Engel; 2009 Reichsburg

19 komentarzyZostaw komentarz

  • Mieszkam w Niemczech, ale wycieczki po tym kraju zawsze sobie odpuszczałam. Tyle lat a ja jeszcze nie przywykłam… Ale do tego zamku bardzo mnie ciągnie, w ogóle do tej okolicy. Zaplanowałam już wycieczkę niespodziankę dla Męża i za tydzień ruszamy:) Sądząc po opisach i po zdjęciach jestem pewna, że się nie zawiedziemy.
    Pytanie mam tylko jedno, bo nie umiem znaleźć – czy po Mozeli pływają jakieś statki wycieczkowe? Bo z tego co widziałam tylko motorówki i kajaki. Rzuciło się Panu coś w oczy?

    • Hej Joanna! Super pomysł z takim wypadem, ja polecałbym dorzucić do tego jeszcze zamek Marksburg, który jest całkiem niedaleko no i Eltz – absolutna perła :) Tak, były tam też i wycieczkowce. Sprawdziłem na zdjęciach, bo bardziej w pamięci zapadły mi jednak tankowce. Udanej zabawy Wam życzę!

      • Właśnie zamek Eltz też mi chodził po głowie, teraz jeszcze wspomniałeś Marksburg… Byłoby super zahaczyć o wszystkie trzy jednego dnia i popłynąć Mozelą. Myślę, że to jest do zrobienia, bo faktycznie wszystko niedaleko siebie a dni długie :)
        Dziękuję i pozdrawiam :)

  • Niemieckie zamki mają w sobie coś szczególnego… bardzo fajna fotorelacja, podoba mi się! możesz zdradzić jakiej wtyczki używasz do opisu zdjęć? Podoba mi się ;)

  • Te niemieckie zamki potrafią wyglądać jak z bajki. Wnętrze troche byc moze dla mnie za ciężkie, ale jak bym była jakąś królewną to czemu nie ;)

  • Pozwolę sobie uściślić – Otton I w roku 973 :) W 1047 panował Henryk III Salicki :).
    Ciekawa sprawa z tym nieprzyjemnym epizodem. Kiedy szedłem przez Niemcy, to napotkani przeze mnie ludzie reagowali raczej pozytywnie na wieść o tym, że jestem z Polski. Widać trafiłeś na jakiś buców, co wszędzie się trafia. No, ale wycieczki niemieckich emerytów to osobna sprawa i jakoś nie mam z nimi miłych wspomnień…

    • Oczywiście, masz rację jednak nie chodziło tu o TEGO Ottona :) a o syna hrabiego Palatynatu Lotaryngii – Ezzona, który nazwał swojego syna Ottonem I. Nie chciałem zagłębiać się tu w linie rodów hrabiów, a nie pomyślałem o TYM Ottonie. Jeśli chodzi o Niemców mam całą masę miłych wspomnień etc., jednak takie kwiatki niestety też się zdarzają…

  • Bryła zamku wygląda tak, jakby stworzył ją jakiś szalony artysta. Strasznie zwariowana bryła z masą detali. Choć chyba w tym szaleństwie jest jakiś sens, bo generalnie zamek mi się podoba.
    A sytuacja z Niemcami – cóż, mało przyjemna. Ja bym pewnie zwróciła im uwagę, bo w takich sytuacjach zazwyczaj robię się jeszcze bardziej wygadana niż zwykle i pewnie przypomniałabym sobie parę zdań w języku niemieckim ;)

    • Ja jestem akurat zbyt przyjaźnie nastawiony do ludzi, stwierdziłem że i tak niedługo zawiną się z tego świata więc należy im się trochę wyrozumiałości :) Zamysł piękny, wiele podobnych budowli w oryginale (nie chodzi tylko o zamki) znajduje się na terenie Czech.

  • Z zewnątrz zamek mi się bardzo podoba, ale mrok i powypychane zwierzaki w środku mnie troszkę przerażają. Nie podróżowałam zbytnio po Niemczech, więc nie mam zbyt wielu doświadczeń, ale faktycznie sytuacja z przewodnikiem niezbyt sympatyczna :/ Szkoda tylko, że zdarzyło Ci się już to któryś raz..

    • Wygląd zamku jest iście bajeczny, acz dodam, że jest spora liczba prawdziwych zamków w gotyckim stylu, które biją ten na głowę. Niestety w Niemczech, jak i u nas są stereotypy. Mają setki okropnych kawałów o naszym narodzie i cóż… Na pewno to nastawienie nie wzięło się znikąd, cóż począć. Nie znamy niemieckiego na tyle, żeby zapyskować ale i sam pewnie bym tego nie zrobił. Wolałem nie podkręcać atmosfery, bo czekała nas jeszcze cała godzina razem…

    • Zgadza się, chodzi o hexenTURM czyli wieżę czarownic :) Początkowo nazywano tak wieże w których więziono ludzi uprawiających czarną magię czy mające bezpośrednie powiązanie z czarownikami. Później jednak nadawano te nazwę ot tak, bez większego znaczenia i tak prawdopodobnie jest z tym zamkiem. Nie znalazłem żadnej wzmianki o jakichkolwiek procesach o czary na terenie zamku.

Dodaj komentarz

Twój email nie zostanie wyświetlony. Wymagane pola zostały oznaczone *