Zamek Cochem (Niemcy)

Zamek Cochem, Niemcy.

Romantyczna bryła zamku położonego pośród bezkresnych winnic nad Mozelą zapiera dech w piersiach, dopełniając w swym kunszcie baśniową dolinę. Zamek Cochem od zawsze krzyżował swe losy z grodem nad którym góruje, a pisząc to na myśli mam lata panowania Ottona I (syna hrabiego Palatynatu Lotaryngii – Ezzona, czyli około roku 1047. (Królowa Rycheza Lotaryńska – żona Mieszka II z dynastii Piastów również była córką tegoż hrabiego.)

Majestatyczny zamek Cochem, który stanowi zwieńczenie wzgórza w obecnych czasach w żaden sposób nie przypomina romańskiego zamku sprzed dziesięciu stuleci. Wtedy to jego zwarta zabudowa opierała się na planie okręgu lecz liczne zmiany w kolejnych wiekach, a szczególnie późnym Średniowieczu doprowadziły do transformacji zabudowań tak, że koło stało się trójkątem!

Po dawnej, pierwszej bramie do zamku pozostały tylko resztki filarów lecz istnieje jeszcze druga, która wygląda czarująco. Brama z wieżyczką oczywiście nie jest oryginalna, gdyż swój wygląd zawdzięcza XIX – wiecznej rekonstrukcji zamku. Żeby nie trzymać Was już dłużej w napięciu: nie, zamek nie jest gotycki. Zanim jednak dostaniemy się do części w której znajdują się główne zabudowania kompleksu zamkowego, musimy pokonać kolejne bramy wzdłuż murów zewnętrznych za którymi znajdowały się niegdyś między innymi pomieszczenia gospodarcze, Domek Strażnika, Dom dla Gości, Wielka Sala (7×14 metrów kwadratowych) czy Dom Gier.

Zamek Eltz – Zamek z bajki.

W murach wewnętrznych, które z całą pewnością stanowiły część murów Romańskich, najokazalszym budynkiem jest niewątpliwie donżon , który oprócz swej okazałości jest również najstarszą częścią zamku pochodzącą z XI wieku. Grubość ścian wyższych kondygnacji to 1,8 metra jednak grubość ścian dolnych w kształcie przypominających oktogon to już ponad 3,5 metra! Mozaika, która zdobi szczyt jest naturalnie dziełem romantycznych twórców. Obok donżona nie można nie wspomnieć o tak zwanym Hexenturm, które tworzyło strażnicówkę pomiędzy trzecią i czwartą bramą, a jej wyższa kondygnacja zaś używana była jako pokój łazienny. Co ciekawe, wieża po dziś dzień pokryta jest oryginalnym, kolorowym tynkiem którym pokryty był wówczas cały zamek.

W dobie prosperity zamku w zachodniej części murów znajdowała się platforma z której patrolowano Mozelę. Z tego właśnie miejsca, za pomocą specjalnego mechanizmu składającego się z łańcucha i kołowrotka blokowano rzekę, aby pobrać należne myto za dalszą przeprawę. Właśnie to stanowiło większą część dochodów włodarzy miasta.

Jako pierwszy po wejściu do komnat jawi nam się refektarz, czyli jadalnia urządzona w neorenesansowym stylu o bardzo bogatym wnętrzu. Zdecydowanie uwagę przykuwają tu stylizowane meble oraz kominek o wymiarach 4,5 x 5 metrów, który zajmuje całą wschodnią ścianę pomieszczenia. Dębowe segmenty i porcelana przedstawiają sceny ze Starego i Nowego Testamentu, a dwugłowy orzeł na suficie symbolizuje potęgę Imperium Germańskiego. Kolejnym jest Pokój Gotycki zarezerwowany w wiekach średnich wyłącznie dla kobiet, a meble znajdujące się w tymże pochodzą z XVI i XVII wieku. W Pokoju Romańskim zdecydowany prym wiedzie skrzętnie wykonany w Norymberdze, XVI wieczny piec kaflowy. Piękne panele naścienne przedstawiają nam cztery cnoty kardynalne dopełniając piękna wnętrza. W komnacie znajduje się również sekretne przejście, niestety nie wiadomo dokąd prowadzić gdyż droga urywa się po zaledwie pięciu metrach. Jego sekret prawdopodobnie pozostanie nieodkryty.

Zamek Falkenstein – Kamienny sokół.

Z Pokoju Romańskiego pójdziemy przez Pokój Przechodni prowadzący do klatki schodowej. Na uwagę w nim zasługuje zdecydowanie ciekawy żyrandol (który nie jest jedynym takim w zamku) w kształcie kobiety – mitycznego stwora, mający za zadanie odstraszać zło. Na dole znajduje się Pokój Łowcy, który ozdobiono liczną bronią oraz rzecz jasna trofeami. Wypchane truchła zwierząt pochodzą z różnych zakątków świata, a ich lodowate spojrzenia przyprawiają o ciary na kręgosłupie. Obok urządzono zaś Salę Królewską. Warto wspomnieć, że w tym miejscu zachował się oryginalny mechanizm otwierający wrota do niej. Jest to kolejne pomieszczenie urządzone z przepychem, z mieszanką stylu gotyckiego z barokowym i nutką renesansu. Jeśli wchodząc do zamku zauważyliście rzeźbę żaby dzierżącą tarczę, możecie dostrzec ją również i w tym miejscu. Myśleliście, że to żaba, prawda? Cóż, pomyślcie jeszcze raz! Żaba z tarczą? Sirjusli? Na tarczy nasza żabcia dzierży symbole Księstwa Palatynatu i Elektoratu Trewiru. Na ścianach sali umieszczono zaś repliki obrazów szkoły Rubensa. Schodząc krótkimi schodkami ze wspaniale ozdobioną balustradą znajdziemy się w Pokoju Zbroi. Z balkonu przynależnego do owego pomieszczenia rozpościera się piękny widok na miasto oraz oczywiście na rzekę, którą kontrolowano również z właśnie tego punktu.

W niemieckojęzycznej części Europy było jakieś 40 tysięcy ufortyfikowanych i pełnych zgiełku zamków, a lokalnym przepychankom o władzę wprost nie było końca. Zamek Cochem był, przyznajmy, łakomym kąskiem, jako że pełnił funkcję punktu poboru cła i też dzięki temu padał od czasu do czasu ofiarą ataków wojsk wszelakich. Była pierwsza niedziela, po Wielkanocy kiedy to zarządca zamku pędził na swym białym rumaku do Faid, aby spotkać swą białogłowę. Po drodze jednak, zupełnie przypadkowo natknął się na wojsko, które zmierzało z planem podbicia twierdzy, jego domu. Wybór pomiędzy wiernością królowi, a białogłową był na tyle jasny, że napaść która miała miejsce następnego ranka zakończyła się totalnym fiaskiem. Zamek Cochem wiedząc o zbliżającym się niebezpieczeństwie tylko czekał, by odprawić najeźdźców z kwitkiem. Wdzięczny władca, za czujność i odwagę dał swoim poddanym wolne od pracy oświadczając, że każdy poniedziałek po Białej Niedzieli (czyli tydzień po Wielkiej Nocy) będzie świętem ku czci mieszkańców zamku i miasta – na wieki. Od tego czasu ludzie w Cochem każdego roku tłumnie udwali się na łąkę zwaną Knipp na której napastnicy przygotowywali swój napad. Dzień spędzano na swawolach i jedzeniu do syta, a młodzi mogli robić to, czego w tę noc dane dwóm kochankom nie było.

Zamek Bad Muskau i Park Mużakowski.

A jeśli chodzi o historię zamku? W jego losy wpisało się tyle nazwisk i tragicznych wydarzeń, że może lepiej o tym nie wspominać. Nie było chyba wojny w której zamek Cochem nie ucierpiał. Burzony, palony, bombardowany – nie miał ani trochę szczęścia którymi szczyciły się inne okoliczne zamki – Pfalzgrafenstein, Eltz czy Marksburg. Punktem zwrotnym wszelkich nieszczęść stał się maj 1689 roku, a zdarzenie to opisał miejski skryba – niejaki Johann Anthon Schwang.

“19 maja 1689 przybył Monsieur de Sexis – Lieutenant de Roy. Ten sam, który wydał rozkaz zniszczenia zamku – o piątej po południu jego trupy skierowały kroki na wzgórze, gdzie miało się to dokonać. Rozpętał się tak straszliwy ogień, że nie można było tego oglądać bez smutku ni łez nie roniąc i czegokolwiek by płomienie nie pochłonęły, kopalnie w dziesięciu czy dwunastu miejscach obróciły zamek w kupę kamieni. Ogień szalał trzy dni bez przerwy, pochłonął wszystko co stanęło mu na drodze.”

Dopiero w 1868 roku niemiecki kupiec Jakob Louis Fred zapragnął odbudować zamek Cochem w stylu nowego gotyku. Nad realizacją projektu zakładającego przywrócenie jego wyglądu z 1576 roku czuwał berliński architekt Hermann Ende, który miał później całe grono następców. Neogotycki budynek ze swymi wieżyczkami i blankami stał się kreacją historyzmu panującego w XIX wieku. Nie tylko z zewnątrz, ale jak już napisałem wcześniej, wewnątrz postawiono na nietuzinkowe rozwiązania mieszając ze sobą style tak, aby wystrój wyglądał na bardziej naturalny, autentyczny. Rekonstrukcja trwająca aż do 1998 pochłonęła ogromne nakłady pieniężne, ale również była ogromnym wyzwaniem ze względu na trudne położenie twierdzy.

Refleksja

Jako, że istnieją ryciny przedstawiające zamek Cochem w latach jego świetności (O ile można tak nazwać jakikolwiek etap burzliwej historii zamku) możemy na własnej skórze zbadać jak udana była trwająca ponad wiek rekonstrukcja. Osobiście nie jestem fanem neogotyku ani historyzmu w ogóle, jednak przed wejściem do środka widok urzekł mnie na tyle, że byłem w stanie uwierzyć, iż jest on oryginałem. Zamek Cochem można zwiedzać wyłącznie z przewodnikiem w języku niemieckim za 6 euro. Możemy również poprosić o streszczenie touru w języku polskim, gdzie w tym miejscu muszę przysiąc że tego więcej w Niemczech nie zrobię. Nigdy w życiu nie było mi tak dziwnie jak podczas zwiedzania owej twierdzy kiedy to na pytanie skąd jesteśmy odpowiedzieliśmy, że z Polski. Cała masa Niemców, już nie pierwszej młodości, ani drugiej zresztą też nie… zarżała jak konie do bata komentując radośnie nasze pochodzenie. To nie pierwsza taka sytuacja u naszych sąsiadów i pewnie nie ostatnia… Pomimo, że miejsce było dość atrakcyjne w serduszku pozostał taki niesmak, że najchętniej wymazałbym je z pamięci.

Źródła:

  • www.burg-cochem.de
  • The Cochem Castle (Reichsburg on the Mosel) – Gunter Seifert, Wolfgang Lambertz, Art & Work, Peter Engel; 2009 Reichsburg

Powiązane wpisy:

19 komentarzyZostaw komentarz

    • Zgadza się, chodzi o hexenTURM czyli wieżę czarownic :) Początkowo nazywano tak wieże w których więziono ludzi uprawiających czarną magię czy mające bezpośrednie powiązanie z czarownikami. Później jednak nadawano te nazwę ot tak, bez większego znaczenia i tak prawdopodobnie jest z tym zamkiem. Nie znalazłem żadnej wzmianki o jakichkolwiek procesach o czary na terenie zamku.

  • Z zewnątrz zamek mi się bardzo podoba, ale mrok i powypychane zwierzaki w środku mnie troszkę przerażają. Nie podróżowałam zbytnio po Niemczech, więc nie mam zbyt wielu doświadczeń, ale faktycznie sytuacja z przewodnikiem niezbyt sympatyczna :/ Szkoda tylko, że zdarzyło Ci się już to któryś raz..

    • Wygląd zamku jest iście bajeczny, acz dodam, że jest spora liczba prawdziwych zamków w gotyckim stylu, które biją ten na głowę. Niestety w Niemczech, jak i u nas są stereotypy. Mają setki okropnych kawałów o naszym narodzie i cóż… Na pewno to nastawienie nie wzięło się znikąd, cóż począć. Nie znamy niemieckiego na tyle, żeby zapyskować ale i sam pewnie bym tego nie zrobił. Wolałem nie podkręcać atmosfery, bo czekała nas jeszcze cała godzina razem…

  • Bryła zamku wygląda tak, jakby stworzył ją jakiś szalony artysta. Strasznie zwariowana bryła z masą detali. Choć chyba w tym szaleństwie jest jakiś sens, bo generalnie zamek mi się podoba.
    A sytuacja z Niemcami – cóż, mało przyjemna. Ja bym pewnie zwróciła im uwagę, bo w takich sytuacjach zazwyczaj robię się jeszcze bardziej wygadana niż zwykle i pewnie przypomniałabym sobie parę zdań w języku niemieckim ;)

    • Ja jestem akurat zbyt przyjaźnie nastawiony do ludzi, stwierdziłem że i tak niedługo zawiną się z tego świata więc należy im się trochę wyrozumiałości :) Zamysł piękny, wiele podobnych budowli w oryginale (nie chodzi tylko o zamki) znajduje się na terenie Czech.

  • Pozwolę sobie uściślić – Otton I w roku 973 :) W 1047 panował Henryk III Salicki :).
    Ciekawa sprawa z tym nieprzyjemnym epizodem. Kiedy szedłem przez Niemcy, to napotkani przeze mnie ludzie reagowali raczej pozytywnie na wieść o tym, że jestem z Polski. Widać trafiłeś na jakiś buców, co wszędzie się trafia. No, ale wycieczki niemieckich emerytów to osobna sprawa i jakoś nie mam z nimi miłych wspomnień…

    • Oczywiście, masz rację jednak nie chodziło tu o TEGO Ottona :) a o syna hrabiego Palatynatu Lotaryngii – Ezzona, który nazwał swojego syna Ottonem I. Nie chciałem zagłębiać się tu w linie rodów hrabiów, a nie pomyślałem o TYM Ottonie. Jeśli chodzi o Niemców mam całą masę miłych wspomnień etc., jednak takie kwiatki niestety też się zdarzają…

  • Te niemieckie zamki potrafią wyglądać jak z bajki. Wnętrze troche byc moze dla mnie za ciężkie, ale jak bym była jakąś królewną to czemu nie ;)

  • Mieszkam w Niemczech, ale wycieczki po tym kraju zawsze sobie odpuszczałam. Tyle lat a ja jeszcze nie przywykłam… Ale do tego zamku bardzo mnie ciągnie, w ogóle do tej okolicy. Zaplanowałam już wycieczkę niespodziankę dla Męża i za tydzień ruszamy:) Sądząc po opisach i po zdjęciach jestem pewna, że się nie zawiedziemy.
    Pytanie mam tylko jedno, bo nie umiem znaleźć – czy po Mozeli pływają jakieś statki wycieczkowe? Bo z tego co widziałam tylko motorówki i kajaki. Rzuciło się Panu coś w oczy?

    • Hej Joanna! Super pomysł z takim wypadem, ja polecałbym dorzucić do tego jeszcze zamek Marksburg, który jest całkiem niedaleko no i Eltz – absolutna perła :) Tak, były tam też i wycieczkowce. Sprawdziłem na zdjęciach, bo bardziej w pamięci zapadły mi jednak tankowce. Udanej zabawy Wam życzę!

      • Właśnie zamek Eltz też mi chodził po głowie, teraz jeszcze wspomniałeś Marksburg… Byłoby super zahaczyć o wszystkie trzy jednego dnia i popłynąć Mozelą. Myślę, że to jest do zrobienia, bo faktycznie wszystko niedaleko siebie a dni długie :)
        Dziękuję i pozdrawiam :)

Podziel się z nami swoją opinią!


Notice: Trying to get property of non-object in /home/sekuladaqc/www/WordPress3/wp-content/plugins/jetpack/modules/gravatar-hovercards.php on line 238