Opactwo Maria Laach – Raj na ziemi

Jedenastowieczne opactwo Maria Laach położone jest w rejonie Nadrenia – Palatynat w zachodnich Niemczech,a jego nazwa pochodzi od ogromnego jeziora nad którym zostało zbudowane. Laach w języku staroniemieckim oznaczało właśnie jezioro, a nazwa łacińska, która funkcjonowała przez długi okres jego istnienia, bo aż prawie do XX wieku to Abbatia S.Mariae ad Lacum (Opactwo świętej Marii nad jeziorem). Miejsce to do dziś pozostaje z dala od zgiełku w niemalże idyllicznej scenerii. Jego wspaniałe położenie pomiędzy gęstymi lasami, bezkresnymi polami i jeziorem Eifla przez setki lat spełniało także funkcję pustelni, a sama budowla uznawana jest za największy skarb niemieckiej architektury Romańskiej. Stosunkowo krótki czas budowy opactwa przełożył się na jedność stylistyczną, która jest ewenementem na skalę światową, bowiem niewiele budowli na świecie może poszczycić się takim wyczynem.

Maria Laach w skrócie

Opactwo założone zostało w 1093 roku, a ufundował je jeden z hrabiów Palatynatu – Henryk II wraz z żoną Adelajdą. Pierwszymi zakonnikami byli sprowadzeni przez hrabiego Benedyktyni z klasztoru świętego Maksymiliana w Trewirze. Po śmierci fundatorów na 10 lat prace budowlane zostały wstrzymane, by dalej ruszyły pełną parą. W 1156 roku kościół poświęcił Arcybiskup Hillin z Trewiru i od tego czasu rozwijała się tu szkoła dla skrybów i malarzy, których dzieła przetrwały próbę czasu, a obecnie znajdują się w Bibliotece Darmstadt w rejonie Hesja w Niemczech. 2 sierpnia 1802 roku, w wyniku sekularyzacji wyprzedano wszelkie dobra, a klasztor skasowano. Przez chwilę zajęli się nim Francuzi, a do 1815 roku należał do Prus. Kolejne 90 lat kościół popadał w ruinę, by zaopiekowali się nim Jezuici, którzy wprowadzili się do klasztoru w roku 1862, gdzie utworzyli Collegium Maximum.

Budowa i dekoracja

Budowa rozpoczęła się równolegle we wszystkich częściach kościoła, łącznie z kryptą i transeptami za czasów fundatora opactwa. Po jego śmierci zbudowano wschodni transept, nawę główną i wieżę nad nią oraz chór. Materiałem, który posłużył jako budulec początkowo był brązowo – żółty tuf, czyli porowata skała piroklastyczna (powstała z piasku i popiołu wulkanicznego), który pochodził z jeziora Laach. Posiłkowano się także wapieniem sprowadzanym z Lotaryngii oraz piaskowcem z Kyll. Opat Albert i Grzegorz przyczynili się do budowy wież, a także najwspanialszego tu elementu – portyku o wdzięcznej nazwie – Raj (1190-1235). Z czasem do konstrukcji zaczęto używać również bazaltu i szaro – żółtego tufu, aby między innymi, zmienić nieco kolorystykę budynku. Ostatnie zmiany konstrukcyjne wprowadzono w epoce Gotyku, natomiast jeśli chodzi o późniejsze etapy – doby baroku – usunięto wszystko, co nie pasowało do pierwotnego zamysłu. Dzięki temu, jakże wspaniałemu zabiegowi możemy admirować w pełni romańską budowlę – bazylikę z dwoma chórami, dwoma transeptami, trzema nawami i sześcioma wieżami.

Podziwiając kościół od fasady jawi nam się ogromna, ciężka i przytłaczająca budowla stworzona z sześcianów i prostopadłościanów. Obnażona z elementów dekoracyjnych, okazała świątynia stanowi wzorcowy przykład architektury romańskiej. Jedynymi ozdobami są fryzy arkadowe na ścianach łączących transepty z chórami oraz proste arkady czy lizeny. Monumentalną bryłę przeszywają ciasne, okrągłe okienka dopełniając całość kompozycji. Z monotonii wyciąga nas wejście główne do atrium przez którego arkady zauważymy piękną fontannę z 1928 roku motywem Lwów (bardzo podobną do tej z dziedzińca Alhambry w Granadzie). Właśnie to miejsce nazywane było Rajem. Wspaniałe zdobienia kapiteli z 1225 roku przedstawiają mityczne stwory – Małego Diabła notującego grzechy ludzkie, syrenę na smoku czy demony ciągnące się za włosy! Ich autorem jest kamieniarz Laacher Samson – Meister.

Dostęp do kościoła mamy przez dwie pary drzwi po dwóch stronach galerii, północnej i południowej. Po wejściu do środka wita nas tumba Henryka II z 1270 roku z ręcznie malowanymi przez kanoników polichromiami. Witraże przedstawiające w zachodniej apsydzie Adama i Ewę stworzył w roku 1956 Wilhelm Rupprecht, a nagrobki leżące w pobliżu należą do opatów Friedricha von Lowenstein (+1587) i Johanna Friedricha von der Leyen (+1610). Wnętrze budowli jest dość ciemne, tak więc lekkie światło które przedziera się przez małe okna ozdobione profilowanymi ościeżami potęguje wrażenie majestatyczności, przytłaczając tym samym obserwatora. Jego surowość jednak nie współgra z nowoczesnymi żyrandolami, które często psują całość kompozycji.

W małej kaplicy po stronie południowej umieszczono Pietę w towarzystwie mnóstwa świec stawianych tam przez wiernych. Na dwóch zachodnich filarach świątyni umieszczono wielkie freski z 1500 roku – na północnym widnieje fresk świętego Krzysztofa a na południowym świętego Mikołaja z opatem Szymonem von der Leyen u jego stóp. Po zachodniej stronie tego samego filaru ujrzymy zaś fresk świętego Benedykta z krukiem i otwartą książką. Oprócz tych nowszych murali łatwo też dostrzec można te o wiele starsze lecz do tej pory nie jest pewne kogo przedstawiają. Kościół oprócz wspaniałych malowideł i Piety jest w posiadaniu XVI wiecznej figurki Matki Boskiej z Dzieciątkiem z Friuli we Włoszech oraz relikwiarza zawierającego relikwię prawdziwego Krzyża, podarowaną opactwu około roku 1230. Trzy wspaniałe mozaiki, z których ta najbardziej przykuwa uwagę ta przedstawiająca Chrystusa Stwórcę zostały ukończone dopiero w XX wieku. Unikatowym dziełem jest tutaj cyborium pochodzące z XIII wieku na którego sześciu kolumnach wznosi się ogromna, gotycka korona. Warto też dodać, że na jednym z filarów w Maria Laach wisi obraz świętej Edyty Stein, urodzonej we Wrocławiu. W kościele znajduje się również krypta praktycznie ukończona jeszcze za życia fundatora opactwa – Henryka II, a w niej spoczywa jeden z pierwszych opatów – Gilbert (+1152).

Na kartach historii

Według słynnej benedyktyńskiej maksymy „Ora et Labora” mnisi mieli żyć w ubóstwie, pracować i modlić się. Dobra doczesne nie miały żadnego znaczenia, do czasu kiedy opatem nie został Teodor II von Lehmen (1256 – 1295) wprowadzając do Maria Laach szereg zmian. Klasztor wzbogacił się o nowe ziemie – pola uprawne i winnice. To właśnie dzięki niemu ruszyły kolejne prace budowlane na terenie opactwa i to na jego polecenie stworzono płytę nagrobną ku czci pierwszego opata Maria Laach. Także na jego zamówienie sprowadzono relikwię Świętego Krzyża. Jego dokonania były tak wielkie, że niektórzy poczęli nazywać go drugim założycielem. Kolejną ważną personą w życiu monastycznym był mnich Szymon von der Leyen (1491 – 1512). Jego panowanie zbiegło się w czasie z nurtem humanizmu monastycznego w dolinie Renu, tak więc opactwo Maria Laach stało się ważnym ośrodkiem nauki i sztuki. Dzięki niemu powstały trzy, wielkie freski we wnętrzu świątyni. Na przełomie XVII i XVIII wieku opat Placiudus Kessenich zarządził kapitalny remont. Zastąpił on dosłownie cały wystrój w nowym, ociekającym zdobieniami stylu – baroku.

O czym przewodnik po opactwie nie wspomina, oczywiście, są kontrowersje związane z reżimem nazistowskim w latach 1933 – 1945. Dziewięciu benedyktynów aktywnie i dobrowolnie współpracowało z nazistami. W 2004 roku Marcel Albert opublikował książkę Die Benediktinerabtei Maria Laach und der Nationalsozialismus, gdzie między innymi pisze o tym, że Maria Laach stało się centrum Republiki Weimarskiej dla prawicowych katolików rozczarowanych upadkiem Hohenzollernów i mających nadzieję na zbudowanie trzeciej Rzeszy – Świętego Cesarstwa Rzymskiego. Sprawa ta jak i wątki poboczne do tej pory budzą kontrowersje.

Praktycznie

Wstęp na teren opactwa Maria Laach jest całkowicie bezpłatny, jednak jeśli jesteśmy tam autem za parking zapłacimy 2 euro. Zaraz przy parkingu znajduje się Biuro Turystyczne w którym dostaniemy stosowne informacje oraz mapki – byłem oczarowany poziomem języka angielskiego pracujących tam ludzi. Zabiłem pani ćwieka pytaniem o broszurkę w języku hiszpańskim podczas gdy na jej pytanie o narodowość odparłem, że jestem polakiem. Bezcenne! Dla takich chwil warto żyć, ale broszurki tylko po niemiecku lub angielsku i… holendersku. Na terenie kompleksu znajdują się również toalety za 0,50 euro oraz punkt gastronomiczny w którym możemy zamówić fryty i gorącego wursta, a także sklep z pamiątkami! Pamiętajmy, że nie możemy wejść do kościoła podczas mszy, by nie zakłócać wiernym koneksji z Bogiem. Oczekiwanie możemy spożytkować na podziwianiu elementów architektonicznych, pójść na spacer w krzaczory czy wybrać się do ogrodu / sklepu z roślinami. Tam oprócz całej masy różnych gatunków kwiatuszków uraczymy również wyroby mnichów – wina, nalewki czy soki.

Źródła:

Powiązane wpisy:

5 komentarzyZostaw komentarz

Podziel się z nami swoją opinią!