fbpx

Luneburg – Mała Lubeka

Kościół św. Mikołaja oraz kościół św. Jana w Lüneburgu (widok z pobliskiej wieży ciśnień); Dolna Saksonia, Niemcy.

Luneburg (niem. Lüneburg) położony jest w północnych Niemczech w regionie Dolna Saksonia, około 60 kilometrów na południowy wschód od Hamburga. W świecie kojarzony jest głównie z solą i Hanzą. Nas jednak przyciągnęły tu potężne świątynie w duchu gotyku ceglanego oraz wszechobecne „chatki z piernika”. Czyli dokładnie to, za co pokochaliśmy Lubekę. Kapryśna pogoda chyba po raz pierwszy, i póki co ostatni, nie popsuła nam nastroju. Znakiem tego miasteczko wygląda pięknie w każdej szacie. Sprawdźcie co warto zobaczyć w Luneburgu i pakujcie walizki.  

10 sakralnych klejnotów Dolnej Saksonii.

Sól i Hanza – Historia Luneburga w skrócie

Czar Luneburga zawdzięczać możemy białemu złotu średniowiecza, czyli soli. Wydobywano ją już od dawna, ale przełomowy w historii tego miejsca jest 13 sierpnia 956 roku. To właśnie wtedy w dokumencie cesarza Ottona I pojawiła się pierwsza wzmianka o Luneburgu. Przekazałe on w nim wpływy z kopalni soli na budowę klasztoru na wzgórzu Kalkberg u podnóży którego wyrosło średniowieczne miasto. Kolejnymi impulsami dla jego rozwoju był patronat Henryka Lwa i zniszczenie Bardowick, którego szlakami handlowymi zajęli się tutejsi kupcy. Rosnącą w siłę osadę w 1371 roku przyjęto do największej unii Europy tamtych czasów – Hanzy

Jak istotnym miastem dla Związku Hanzeatyckiego był Luneburg, a raczej kruszec, którym handlował można wywnioskować po budowie specjalnego kanału, prowadzącego prosto do Lubeki. Sól składowano tam w specjalnych magazynach, skąd trafiała głównie do Skandynawii. Jej znaczne ilości służyły mieszkańcom półwyspu do konserwacji ryb. Wydobycie soli przyczyniło się jednak nie tylko do ugruntowania pozycji handlowej, ale także do powstania wielu wspaniałych budowli. W XV wieku miasteczko zdominowała charakterystyczna dla Ligii architektura gotyku ceglanego. Pomiędzy kamieniczkami wyrosły cztery wspaniałe świątynie na wzór lubeckiego kościoła Mariackiego. Całość zaś ujęto w potężne mury miejskie, co zobaczyć można na najstarszej panoramie miasta z kościoła św. Mikołaja. 

Lubeka – Królowa Hanzy.

Punkt zwrotny nastąpił wraz z konfliktem militarnym przeciwko Welfom przy okazji którego sam papież ekskomunikował Luneburg, a cesarz wyrzekł reichsacht. Miasto nie było już więc chronione ani przez Boga ani przez cesarza w jakikolwiek sposób. Niemniej jednak radzie miejskiej udało się dokonać niemożliwego. Jej członkowie zdołali przywrócić miastu odebrane przywileje, wprowadzając je w złoty okres. Niemniej jednak trwał on tylko do 1524 roku, bowiem Reformacja oraz wojny religijne sparaliżowały handel. Gwoździem do trumny była dżuma z następującą okupacją Szwedów i Francuzów. Industrializacja przyniosła miastu utraconą stabilizację i radykalny rozrost poza zniszczonymi wówczas średniowiecznymi murami.

Mała Lubeka, czyli co warto zobaczyć w Luneburgu

Niemal wszystkie wojny przeszły tędy bez echa przez co do naszych czasów  zachowała się tu oryginalna siatka urbanistyczna. Znamienita architektura gotyku znad Bałtyku przywodzi tym samym na myśl wiodące miasto Hanzy od którego promieniowała moda na użycie cegły. Z pewnością więc dzięki bogactwu i bliskości z nim, Luneburg na pierwszy rzut oka wygląda jak jego miniaturka, jak mała Lubeka. Jeśli byliście już kiedyś w dawnej stolicy Hanzy szybko znajdziecie podobieństwa. Sami zobaczcie!

Kościół św. Mikołaja

Kościół św. Mikołaja (niem. St. Nicolai, Lüneburg) nie jest najważniejszą świątynią w mieście, jednak ma w sobie coś zachwycającego: sklepienia gwiaździste. Na myśl przywodzą one francuskie katedry oraz główny przykład gotyku znad Bałtyku – wspomniany już wcześniej kościół Mariacki w Lubece. XV-wieczna bazylika jest najmłodszą świątynią średniowiecznego miasta, aczkolwiek pomimo to historia jej budowy do dziś pozostaje owiana tajemnicą. Wiadomo jednak, że tutejsza wieża nie miała wiele szczęścia. Ukończoną niemal po 150 latach budowlę, w 1811 roku uderzył piorun w związku z czym dokonano jej rozbiórki. Zwłaszcza, że już od kilkudziesięciu lat groziło jej zawalenie. Nowa konstrukcja zaś powstała dopiero u schyłku XIX wieku. 

Kościół w Dietkirchen – Niesamowity.

Oprócz wielkiego kunsztu architektonicznego warto zwrócić tu uwagę na XV-wieczny ołtarz główny z gotycką predellą. Przeniesiono je tu w 1861 roku ze zburzonego kościoła św. Wawrzyńca. W sąsiedztwie ołtarza znajduje się również brązowa chrzcielnica z 1325 roku – oryginalnie znajdująca się w nieistniejącym dziś kościele św. Cyriaka u podnóża Kalkberg. W obejściu znajdziemy natomiast fragmenty dawnego ołtarza głównego oraz datowaną na 1445 rok panoramę miasta. 

Kościół św. Michała

Od początku istnienia osady towarzyszył jej kościół św. Michała (niem. St. Michaelis Lüneburg). Pierwotnie wchodził on w skład benedyktyńskiego opactwa z czasów Ottona I, będąc jednym z trzech najważniejszych ośrodków, które utworzyły późniejsze miasto. Po zniszczeniu zamku w 1376 roku kościół przeniesiono w jego obecne miejsce. A wraz z nim prestiżową szkołę dla chłopców z bogatych rodzin, której działalności nie przerwała nawet Reformacja. Jednym z jej uczniów był sam Jan Sebastian Bach. Nie musiał on płacić za pobierane nauki, jednak oczekiwano od niego oprawy chóralnej podczas jutrzni… 

Zamek Marienburg – Małe El Dorado.

Skromne wyposażenie kościoła umyka w ogromnej przestrzeni, dzięki czemu bez problemu kontemplować możemy architekturę świątyni. Z łatwością też da się tu zauważyć rozjeżdżające się filary, spięte żelaznymi klamrami. Przyczyną tego jest niewystarczającej nośności podłoże, przez co filary odchylone są nawet o 70 cm od pionu. Średniowieczne artefakty ze świątyni sprzedano pod koniec XVIII wieku, ale najcenniejsze wyposażenie zniknęło stąd już wiek wcześniej. Winny temu był złodziejaszek, który zwinął ok. 5 kilogramów złota, niszcząc przy tym bezcenny dla wspólnoty ołtarz główny. Skradzione złoto przetopił, ale już w rok po tym schwytano go i ukarano w najgorszy z możliwych sposobów. Łamanie na kole było tylko preludium tego, co go czekało.

Kościół św. Jana

Symbolem miasta, a przy okazji jego walką z osiadaniem terenu jest kościół św. Jana (niem. St. Johannis, Lüneburg). Nie tylko sama iglica kościoła jest podobna do tych z Lubeki, ale i problem z gruntem wydaje się być znajomy. Wieża świątyni odchylona jest od pionu aż o 1,30 m na północ i 2,20 m na zachód! Legenda głosi, że mistrz budowlany widząc swe szkaradne dzieło natychmiast postanowił popełnić samobójstwo. Spektakularnie rzucił się z najwyższego możliwego punktu wieży, aby wylądować na przejeżdżającym akurat wozie z sianem. Fakt, że przeżył uznał za cud, który „oblał” w pobliskiej tawernie. Pijany w sztok wychylił się z krzesła, a upadając uderzył głową o znajdujące się za nim palenisko. Jak to mówią, co ma wisieć, nie utonie.

Hildesheim – Nieodkryty ląd.

Legendy legendami, na całe szczęście proces opadania nie zachodzi tu w ciągu jednego dnia czy też miesiąca. Wnętrze kościoła, jak w przypadku pozostałych w tym mieście, na przestrzeni wieków ogołocone zostało z większości oryginalnych artefaktów. Część z ocalałych wspaniałości podziwiać można dziś w kościelnym mini-muzeum zorganizowanym w starej zakrystii. Druga część natomiast wciąż wystawiona jest na widok publiczny, a pomiędzy wspaniałymi dziełami znajdując się choćby Żyrandol Mariacki z XV wieku czy ołtarz główny, przedstawiający Pasję Chrystusa, również z XV wieku. 

Plac Am Sande

Sylwetka kościoła św. Jana całkowicie zdominowała zresztą luneburski plac Am Sende. W średniowieczu przebiegał tędy kluczowy trakt handlowy przez co jego przestrzeń wypełniona była wszelkimi towarami: od zwierząt gospodarskich po przyprawy czy metale. Okalające plac gotyckie i barokowe kamienice służyły natomiast nie tylko jako budynki mieszkalne, ale także jako magazyny czy kancelarie, wspomagające całą machinę. Szczególnie osobliwe są ich zdobione szczyty na których odnaleźć można liczne maski. Poza nimi, tu i ówdzie rzucają się w oczy inne detale – jednorożec czy syrenka. Zapewne jest ich znacznie więcej.

 Ratusz

Pomimo urzekających świątyń i licznych kamieniczek pierwsze skrzypce w mieście gra ratusz (niem. Rathaus Lüneburg). Wznoszony w kilku etapach kompleks budynków rady miejskiej z powodzeniem uchodzić może dziś za najpiękniejszy w regionie i na pewno jeden z najpiękniejszych w kraju. Niepozorna, barokowa fasada skrywa całą masę gotycko-renesansowych skarbów rozlokowanych po bogato zdobionych izbach. Pośród nich odnaleźć możemy: zespół XVI-wiecznych kandelabrów z figurami świętych w Sali Księżniczki czy XV-wieczne, polichromowane sklepienie kolebkowe ze sceną Sądu Ostatecznego w Sali Sądowej. Nie da się w skrócie opisać jego wnętrza, więc co warto po prostu odbyć wizytę z przewodnikiem, który przeniesie Was kilka wieków wstecz, aby z detalami opowiedzieć o historii i cudach ratusza. 

Ratusz w Akwizgranie.

Stintmarkt

Najbardziej malowniczym obrazkiem z Luneburga nie są jednak świątynie czy ratusz, ale Stintmarkt. Właściwie to nie tylko sam obraz, ale i w średniowieczu, także aromat stynki – rybki której nazwę zawdzięcza to miejsce. To właśnie stąd wychodził transport soli do Lubeki o czym przypomina nam kołysząca się tu samotna barka solna. Dawniej miejsce ciężkiej pracy, dziś zaś odpoczynku. W zlokalizowanych tu knajpkach można odsapnąć i skosztować tutejszych smakołyków. Co prawda, niełatwo trafić na stynki, ale śledzie czy szparagi nie powinny być już większym wyzwaniem. Zwłaszcza, że Luneburg ze szparagów słynie. 

Po drugiej stronie rzeki Ilmenau warto zwrócić uwagę na dawny Dom Śledzia, (wyglądem przypominający barokowy kościół zbrodniony nowoczesnym klinkierem) oraz na Starego Żurawia (niem. Alter Kran im Lüneburger Hafen) naprzeciwko niego. Od XIV aż do XIX wieku Żuraw ładował i rozładowywał towar, podnosząc nawet do 3 ton przy pracy 4 mężczyzn. Los obecnego, XVIII-wiecznego, w 1847 roku przypieczętowała akcja załadunku ciuchci przez którą dziś służy wyłącznie jako muzealny eksponat. Jeśli zastanawiacie się nad tym czy można wejść do środka: tak, można. Najpierw jednak trzeba umówić się na wizytę z przewodnikiem w lokalnym biurze informacji turystycznej przy ratuszu.

Muzeum Soli

Nie tylko Żuraw, samotna barka czy rzeźba stynki przypominają o słonej przeszłości miasta. Nigdzie wszak nie poznamy jej lepiej, niż w Niemieckim Muzeum Soli (niem. Deutsches Salzmuseum). Znajdują się tu odpowiedzi na pytanie jak Luneburg z małej osady stał się jednym z najważniejszych miast Hanzy oraz jak zmieniał się na przestrzeni wieków. To jednak nie wszystko. Oprócz odniesień do miasta z perspektywy soli poznamy cudowne właściwości tego kruszcu oraz sporo nieoczywistych faktów, jak na przykład etymologię słowa sól. To, co w muzeum zaskakuje, to ogromne zróżnicowanie kryształów soli, prezentujących się jak prawdziwe klejnoty. Co ciekawe, kilka z nich pochodzi również z Polski. Wrażenie robi też ogromna kolekcja solniczek! Drugiej takiej na pewno nie znajdziecie! 

Magdeburg – Kolebka niemieckiego romanizmu.

Punkty widokowe w Luneburgu

A teraz coś, co ciekawscy lubią najbardziej: punkty widokowe. Żadne drony nie są w stanie zastąpić tego, co możemy zobaczyć na własne oczy, więc nic nie cieszy bardziej niż móc podziwiać miasto z góry. W Luneburgu mamy ku temu aż trzy sposobności. Pierwszą opcją jest wzgórze Kalkberg. Trud kilkunastominutowej wspinaczki wynagrodzi nam panorama ze wszystkimi kościołami zwróconymi w naszą stronę. Wschód słońca musi być więc z tego punktu zachwycający.

Drugim jest neogotycka wieża ciśnień. Jej sąsiedztwo z kościołem św. Jana robi piorunujące wrażenie, a dodatkowo cała starówka widoczna jest stąd jak na dłoni. Dobrym uzupełnieniem tego punktu jest wieża kościoła św. Mikołaja, aczkolwiek wspiąć się tam niełatwo. Nie ma tu przyjemnej ścieżki, ani windy, jak na wieży ciśnień. 

Opactwo Lüne

Nieco dalej, poza centrum miasta odnaleźć można kolejną perełkę gotyku ceglanego – opactwo Lüne (niem. Kloster Lüne). Sielankowe otoczenie i świetnie wpasowujące się stylem domki sprawiają, że chce się zostać tu dłużej. Pomimo tego, że XII-wieczny kompleks przebudowywano kilkakrotnie, zachował on swojego ducha. Dziś jest jednym z niewielu zamieszkałych opactw w północnych Niemczech, którego zgromadzenie z wiary katolickiej przeszło na luteranizm. Przez wzgląd na mieszkające tu Benedyktynki można je zwiedzać wyłącznie z przewodnikiem. 

Opactwo Maria Laach – Raj na ziemi.

Katedra św. Piotra i Pawła w Bardowick

Będąc przy gotyku musimy wspomnieć o jeszcze jednym miejscu poza centrum Luneburga. W oddalonym o 7 kilometrów Bardowick znajduje się bowiem budowla, którą zdecydowanie wypada zobaczyć. To gotycka katedra św. Piotra i Pawła (niem. Dom zu Bardowick St. Peter und Paul), korzeniami sięgająca czasów Karola Wielkiego! Tytuł katedry przylgnął do niej na wieki, choć tak naprawdę świątynia nigdy nie pełniła tej funkcji. 

XIV-wieczny budynek zdominowany jest przez potężny krużganek, flankowany przez dwie, masywne i przysadziste wieże. Trójnawowa hala daje wrażenie przestrzeni, którą dawniej ograniczało znajdujące się dziś w hanowerskim muzeum Dolnej Saksonii lektorium. Jego brak pozwala na dokładną eksplorację prezbiterium z jego wspaniałościami: XIV-wieczną chrzcielnicą, XV-wiecznym ołtarzem głównym oraz XV-wiecznymi stallami. Zespół 54 pięknie zdobionych siedzisk przetrwał do naszych czasów w stanie nienaruszonym, co czyni go najlepiej zachowanymi stallami w północnych Niemczech. 

Inne ciekawe miejsca w Luneburgu

Oczywiście w Luneburgu i wokół niego jest jeszcze sporo interesujących zakamarków. Pomiędzy nimi wymienić należy Brzemienny Dom (niem. Schwangeres Haus) przy Waagstrasse. Niby nic niezwykłego, bo jest on przykładem tego jak nie należało budować w XV wieku, ale dziś to ciekawa atrakcja turystyczna i talizman płodności dla par starających się o potomstwo. Wystarczy pomacać wybrzuszenie i voilà! Także obok ratusza znajduje się intrygująca fontanna poświęcona bogini księżyca (niem. Luna-Brunnen). Oczywiście ciekawe są tu różnorodne figurki przez które sączy się woda, ale najważniejsza jest tu ona – Luna. Powabna dama z łukiem wydała się być komuś nader interesująca, bo w 1972 roku oryginalna rzeźba zniknęła bez śladu. 

Kolegiata w Quedlinburgu – Kolebka Ottonów.

Wymienić też trzeba zamek oraz muzea: Wschodniopruskie Muzeum Krajowe (niem. Ostpreußisches Landesmuseum lüneburg), Muzeum Luneburga (niem. Museum Lüneburg) czy Muzeum Browarnictwa (niem. Brauereimuseum)! Spragnieni obcowania z naturą również znajdą tutaj coś wspaniałego dla siebie: Pustać Luneburską (niem. Lüneburger Heide). Na ponad 1000 km kwadratowych zlokalizowane są łąki i wrzosowiska z których dobroci korzystają wypasane tu owieczki. Morza „różowej trawy” przecinają ścieżki, które pozwolą nam napawać się najstarszym krajobrazem kulturowym Niemiec.

Na zakończenie

Jak na załączonych obrazkach widać, Luneburg to cudowne miasteczko o bogatej historii i wielu zabytkach. Szczególnie warto wybrać się tu dla wbijającego w ziemię ratusza oraz gotyckich świątyń, które stanowią zresztą część Europejskiego Szlaku Gotyku Ceglanego. Aby w pełni delektować się pięknem tego miejsca nie wystarczy jeden dzień, ale weekend to już całkiem dobra opcja! Mając jednak na względzie Pustać Luneburską i bliskość do Hamburga czy znajdujący się nieco dalej na południe pierwowzór, czyli Lubekę, można spędzić tu nawet tydzień. Sami zdecydujcie i zamieńcie wyprawę do Luneburga w prawdziwą przygodę! ;) 

Lektura:

5 komentarzyZostaw komentarz

Dodaj komentarz

Twój email nie zostanie wyświetlony. Wymagane pola zostały oznaczone *