Opactwo w Murbach – Umyślnie zniszczone

Otulone soczystozieloną pierzynką bujnych lasów Wogezów, benedyktyńskie opactwo w Murbach (fr. Abbaye de Murbach), to niezrównane w swej kategorii miejsce. Niegdyś istotne centrum nie tylko intelektualne, ale i polityczne, którego opatem mianował się sam Karol Wielki, już od VIII wieku rosło w siłę, aby stać się jednym z najpotężniejszych opactw w Dolnie Górnego Renu. Poważnie zniszczony, w wyniku planowanej w XVIII wieku przebudowy, romański kościół św. Leodegara w Murbach (fr. Saint-Léger) jest dziś nie tylko dowodem kontynuacji wielowiekowej myśli, ale i niestety symbolem ludzkiej pychy.

Opactwo w Murbach i jego fundacja

Opactwo w Murbach powstało pod wpływem licznych fundacji, które na początku IX wieku stały się domeną najpotężniejszych, alzackich familii. Ukryte za najwyższym szczytem Wogezów, idylliczne miejsce w dolinie Lauch (fr. Vallée de la Lauch) urzekło księcia Eberharda na tyle, że postanowił on założyć tu własne miejsce kultu. Obok pobudek religijnych, była to również istotna inwestycja na przyszłość, bowiem w tutejszym kościele miały spocząć niegdyś jego szczątki doczesne. Około 727 roku, na zaproszenie księcia przybył tu biskup Pirmin, założyciel benedyktyńskiego opactwa na wyspie Reichenau (na Jeziorze Bodeńskim (fr. Lac de Constance)). Jego zadaniem było zawiązanie i ustabilizowanie wspólnoty religijnej, składającej się z tak zwanych „irlandzkich pielgrzymów”, którzy osiedlili się chwilowo w niedalekim Bergholtzzell. Wyznający dotąd regułę św. Kolumbana Młodszego bracia przyjęli regułę św. Benedykta, stając się jej pierwszymi orędownikami w regionie. Utworzony tu klasztor przyjął natomiast nazwę Vivarius Peregrinorum, która nawiązywała do pochodzenia gości z północy.

Alzacja – W krainie bocianów i domków z piernika.

Od czasów faktycznego założenia kompleksu, czyli w rok później po zaproszeniu tutaj św. Pirmina, opactwo w Murbach obdarowane zostało przez Eberharda licznymi przywilejami. Najbardziej znaczącym był ten, który zezwalał na wybieranie własnego opata bez konieczności konsultowania tego faktu z władzą świecką. Cyklicznie jednak opaci musieli potwierdzać nadane im przywileje zarówno z Papieżem, jak i samym cesarzem, czy później królem Francji. Hojnie dotowane, świeżo powstałe opactwo szybko stało się obok Wissembourga najbogatszym przybytkiem tego typu w okolicy.

Dość szybko nowe opactwo w Murbach stało się ważnym ośrodkiem intelektualnym Dolnego Renu. O jego istocie świadczyć może fakt, że w połowie IX wieku, w tutejszej bibliotece skatalogowano aż 340 prac o charakterze teologicznym, historycznym oraz gramatycznym. Jego potencjał dostrzegł również Karol Wielki, który mianował się opatem Murbach (Pastor Murbacencis) w latach 782/783. Do tej pory jednak motywy jego działania nie są do końca jasne. Rosnące znaczenie tego miejsca odpowiadało hojnym darowiznom, które napędzały niepohamowany, zdawało się wówczas rozkwit. Jego kres w 926 roku przyniósł niespodziewany najazd Hungarów.

Ponowne rozkwity, ponowne upadki

Brutalny najazd Hungarów pozostawił opactwo w Murbach w stanie połowicznego rozkładu, a odzyskanie utraconej pozycji zajęło aż cztery kolejne wieki. Od XIII wieku rozpoczął się kolejny rozkwit, który wniósł w życie tutejszych braci sporą zmianę: w progi tutejszej wspólnoty przyjmowani byli od tego czasu wyłącznie panowie stanu szlacheckiego. Sama misja chrześcijańska natomiast ustąpiła miejsca grom politycznym, których areną stała się dolina Guebwiller. Niezbyt przyjazne ruchy przyczyniły się wkrótce do licznych konfliktów z państwem świeckim, co wymusiło kosztowne ufortyfikowanie należących do Murbach miasteczek. Obawa przed niespodziewanym buntem doprowadziła opactwo praktycznie do ruiny. W XIV wieku tutejsze władze musiały gorzko zapłacić za błędne zarządzanie, oddając kontrolę nad swymi włościami swoim wasalom. Odtąd opat, jak i cała świta powoływani byli wyłącznie ze szlachty lokalnej, która sukcesywnie wykorzystywała to raczej dla własnych potrzeb. Finalnie tutejszy opat utracił zdobywaną przez wieki rangę.

Katedra w Laon – Wielka inspiracja.

Gwoździem do trumny źle zarządzanej jednostki stały się  wkrótce najazdy Anglików z 1375 i 1376 roku oraz pożar z roku 1382. Niespodziewanie wiek XV przyniósł kolejny zwrot akcji w historii tego miejsca. Dzięki znalezieniu nowych źródeł finansowania opactwa, jakim stała się eksploatacja kopalń i lasów w Dolinie Wogezów oraz z pewnością dzięki staraniom trzech, energicznych opatów: Wilhelma de Wasselnheim, Dietriecha de Haus oraz Barthélea d’Andlau jeszcze raz udało się odzyskać utracony prestiż. Samo opactwo w Murbach miało stać się, obok Wissembourga, Kempten i oczywiście Fuldy, jednym z czterech, najważniejszych wielkich opactw imperium. Swoją strukturę zaś, niczym królestwo, oparło na przestarzałym już wówczas systemie feudalnym. Nowoczesny wszak system administracji, którą udało się z trudem uniezależnić od swoich wasali, doprowadził wkrótce do kolejnego konfliktu. Jak widać, prawdą jest, że historia lubi się powtarzać.

Śmierć opata d’Andla w 1476 roku, który wprowadził opactwo w Murbach w epokę renesansu, stała się idealnym pretekstem do odwetu. Poskramiani wasale z Guebwiller rozpuścili plotkę, ukazującą szefa wspólnoty jako tyrana, który zakończył swój żywot uduszony przez czarnego kota.

Opactwo Saint Ouen (Rouen, Francja).

Sinusoidalnie wręcz nadeszła kolejna zmora, Wojna Chłopska w Niemczech z 1524 roku, która o mały włos nie przemyciła do Alzacji dogmatów Reformacji. W porę udało się jednak znaleźć kilku heretyków, którzy dla przykładu, spłonęli na stosie. Wsparcie dla interesów Habsburgów (ciężko chyba wyobrazić sobie palenie na stosie wyłącznie z pobudek religijnych) nagrodzono przy okazji przywilejem bicia własnej monety, który nadał opactwu król Karol V. Rozkwit życia duchowego, w ukrytym między wzgórzami przybytku, przerwała Wojna Trzydziestoletnia. Trwające osiem lat, nieustanne przemarsze wojsk doprowadziły do poważnych zniszczeń oraz do zrabowania wielu, niezwykle cennych manuskryptów doby średniowiecza. Rozpoczęta w XVII wieku odbudowa ze zniszczeń pociągnęła za sobą konflikt polityczny króla Francji z monarchą Świętego Cesarstwa Rzymskiego, które w 1682 roku, ostatecznie rozstrzygnięto na korzyść Francuzów.

Umyślnie zniszczone

Pozorna, aczkolwiek długo wyczekiwana stabilizacja przyczyniła się na początku XVIII wieku do rozbudowy kompleksu o kilka nowych budynków, między innymi o kaplicę Notre-Dame de Lorette na wzgórzu. Ważniejszą inwestycją była jednak odbudowa całego kompleksu i przede wszystkim częściowo zniszczonego kościoła opackiego św. Leodegara. Decyzją kapituły, 14 sierpnia 1738 roku uroczyście rozpoczęto odbudowę świątyni w duchu dojrzałego baroku. Pierwszym krokiem było jednak zburzenie całego korpusu nawowego, a nowy, w wyniku rzekomego braku funduszy nigdy nie powstał. Pod pretekstem braku możliwości wykonywania swoich obowiązków, bracia mogli nareszcie przenieść się na wygodne włości do Guebwiller. W 1762 roku bracia rozpoczęli budowę kolosalnej świątyni pod wezwaniem Najświętszej Marii Panny, skazując romańską perłę Alzacji na powolne konanie.

Umyślnie zniszczone i opuszczone obiekty opactwa stał się wkrótce pożywką dla miejscowej ludności, która bezlitośnie pozyskującej stąd budulec. Szokującym wydaje się być fakt, że bracia celowo i z pewnością dla własnych korzyści, doprowadzili go do ruiny. Takie posunięcie było ewidentnym znakiem pychy ówczesnego kleru, który ponad miłość do Boga, stawiał miłość do dóbr doczesnych. Nie uszło to oczywiście uwadze współczesnych, bowiem wiemy, że pod koniec stan trzeci miał już dość. Zupełnie przekornie wyprowadzka braci z Murbach ocaliła świątynię przed całkowitym zniszczeniem, które w szale walki o sprawiedliwość mogli jej zapewnić rewolucjoniści. Nikt bowiem nie spodziewał się, że w lipcu 1789 roku szturmem zajmą oni zamek opatów w Guebwiller…

Kościół opacki w Murbach

Wykopaliska archeologiczne nie potwierdzają jednoznacznie daty powstania kościoła opackiego, aczkolwiek na podstawie źródeł pisanych można przyjąć rok 1134 lub 1216. Wiek XII mogłyby potwierdzić liczne rzeźby z tego okresu, ale istnieją także przesłanki, aby umiejscowić jego fundację w kolejnym stuleciu, do czego sprowadza się większość hipotez. Ciekawym jest też fakt, że sam Dom Boży nie powstał na miejscu wcześniejszej świątyni i co więcej, nie odnaleziono miejsca w którym istniałby poprzedni.

Kościół opacki pod wezwaniem św. Leodegara uznawany jest za jeden z najznakomitszych przykładów romanizmu nadreńskiego. Święty Leodegar, któremu oddano go pod opiekę był prawdopodobnie krewnym któregoś z książąt Alzackich i pomimo tego, że nie miał on większego związku z samym regionem, podległe Murbach kościoły parafialne chętnie oddawały się w jego opiekę. Do naszych czasów zachował się relikwiarz z częścią żuchwy świętego. Nadmienić trzeba, że początkowo świątynia nosiła jednak wezwanie Świętego Krzyża.

Opactwo Saint Jean des Vignes w Soissons (Francja).

Bryła budowli to interesująca synteza świątyni z Hirsau oraz katedr cesarskich w Spirze i Wormancji. Wpływ na jej ostateczną formę miały również architektura bizantyjska oraz lombardzka (ślepe arkady). Na skutek planowanej w XVII wieku przebudowy usunięto cały, romański korpus nawowy na poczet barokowej budowli, która nigdy nie ujrzała światła dziennego. Wynikiem tej zbrodni jest więc, samotnie stojący chór, zakończony od wschodu apsydą i transept do którego przytwierdzono dwie, boczne kaplice (również od wschodu). W XIX wieku konstrukcję zmodyfikowano o cztery skarpy, ratując obiekt przed całkowitym rozpadem. Działania wojenne nie miały większego wpływu na to miejsce, a od prac pod batutą architekta Boeswillwalda z 1860/1870 roku, odbywały się tu wyłącznie pomniejsze renowacje.

Bryła nadgryziona zębem czasu

Nadgryziona zębem czasu bryła zachwyca już od pierwszej chwili przekroczenia bram opactwa. Niesamowicie malownicze położenie oraz umiejscowienie kościoła względem niego, zapewnia niezwłoczną ekspozycję tego, co w Murbach najlepsze: flankowanej dwoma, masywnymi wieżami doby romanizmu, pięknej apsydy. Górne partie bliźniaczych niemalże wież udekorowano tryforiami na piątej kondygnacji oraz biforiami na czwartej. Obie zwieńczone są dachami namiotowymi, a na ich szczytach umieszczono dwa, żelazne krzyże.

W znajdującej się pomiędzy nimi apsydzie, przepruto dwa rzędy okien nad którymi umieszczono ślepe arkady. Szczyt ponad nimi udekorowano zaś fryzem arkadkowym. Warto w tym miejscu skupić się na oryginalnej galerii, która wydzielona została poprzez siedemnaście, małych filarów. Pośród elementów dekoracyjnych występują motywy winorośli, która jest symbolem kościoła, a także wizerunki diabła, smoków, osłów, psów itd. U szczytu natomiast znalazły się enigmatyczne sceny Eucharystii, po prawej od centralnego okna i scena Spowiedzi Świętej od lewej. Pomimo bogactwa treści owych rzeźb, wiele spośród umieszczonych tu symboli, wciąż pozostaje zaszyfrowanych. Jeśli chodzi o dekoracje, warto też przyjrzeć się tympanonowi z wizerunkami dwóch lwów, które strzegą wejścia do Domu Bożego od południa (fr. Portail des Lions). Do momentu końca analizy fasady, nieświadomy widz nie zauważy nawet braku zniszczonego w 1738 roku korpusu. Dalsze kroki jednak naprowadzą go na trop zniszczeń. W obrębie dawnej świątyni odnajdzie on parafialną nekropolię.

Opactwo w Jumieges – Magiczna Ruina (Francja).

Wnętrze świątyni

Autor opracowania, które stanowi główne źródło dla tego wpisu*, Philippe Legin zaleca odwiedzić kościół opacki o wschodzie, kiedy pierwsze promienie słońca doskonale oświetlają jego wnętrze. Ma to ogromny sens, bowiem przez resztę dnia świątynia pozostaje spowita w lekkim półmroku.

Opactwo w Murbach nie tylko dziś, ale już od wieków może poszczycić się najwyższym, romańskim sklepieniem, które sięga niemalże 19 metrów wysokości. Ów rekord dzielony jest wszak z prezbiterium katedry NMP. w Strasbourgu. Wszystkie sklepienia pozostałej tu części budynku to sklepienia krzyżowe, pozbawione klucza.

XVIII-wieczne wyburzenie obiektu zaowocowało zaginięciem wielu, cennych artefaktów. Większość tego, co udało się odzyskać znajduje się w Muzeum du Florival w miejscowości Guebwiller oraz w mniejszej części w Muzeum Unterlinden w Colmar; wszelkie dokumenty zaś przeniesiono stąd do Archives Départamentales de Haut-Rhin w Colmar, a zbiory biblioteczne do Bibliothèque Municipale, również w Colmar. Pozbawione więc ozdób, ascetyczne wnętrze kościoła, posiada niewiele artefaktów z czasów swojej świetności. Jednym z nich jest umieszczone w południowym ramieniu transeptu, XIII-wieczne epitafium z wizerunkiem księcia Eberharda. Kolejnym jest barokowe epitafium, które pokrywa ciała siedmiu męczenników, zabitych podczas najazdu Hungarów w 926 roku. W zbiorach znajduje się również XVIII-wieczny posąg Najświętszej Marii Panny z Dzieciątkiem czy XVI-wieczna figura św. Leodegara (dawniej św. Mikołaja). W centrum chóru natomiast umieszczono współczesny tryptyk, wiernie odzwierciedlający XII-wieczną sztukę nadreńską.

Katedra w Beauvais – Suma wszystkich nieszczęść.

Dla dopełnienia wizyty w tym jakże urokliwym miejscu, warto wstąpić na wzgórze z barokową kaplicą Matki Boskiej Loretańskiej (fr. Notre-Dame de Lorette), skąd rozpościera się przepiękny widok na kościół opacki oraz jego bajkową okolicę. W drodze na szczyt towarzyszyć nam będzie trzynaście, efektowanych rzeźb stacji Drogi Krzyżowej z XIX wieku. Owo wzgórze to jedno z takich miejsc z których trudno się odkochać, a czas zdaje się tu nie płynąć. Czyż nie warto byłoby odbić tu choć niewidocznych śladów swego istnienia? Dopisać imienia do niewidzialnego pergaminu, który powiększać będzie listę swych gości tak długo, jak długo opactwo w Murbach trwać będzie? Rzekłbym, że bez wątpienia!

Literatura:

  • L’abbaye de Murbach – Philippe Legin, wyd. la Goélette*

Powiązane wpisy:

Podziel się z nami swoją opinią!