Kolegiata Mariacka w Stargardzie – Majstersztyk gotyku ceglanego w Polsce

Kolegiata Mariacka w Stargardzie to jeden z najwybitniejszych przykładów gotyku ceglanego w naszym kraju i najważniejszy zabytek sakralny Zachodniego Pomorza. Dzięki swej znamienitej bryle nazywana jest błędnie katedrą, co tylko podkreśla jej niezrównany kunszt architektoniczny. Wraz z katedrą w Kamieniu Pomorskim i kościołem Wniebowzięcia NMP w Sławnie reprezentuje zachodniopomorską część Europejskiego Szlaku Gotyku Ceglanego nad Morzem Bałtyckim. Dodatkowo, w 2010 roku, wraz ze średniowiecznymi murami miasta umieszczono ją na liście Pomników Historii, czyli zabytków o wyjątkowej wartości dla dziedzictwa kulturalnego Polski.

Kolegiata w Stargardzie w średniowieczu

Prace nad kościołem pod wezwaniem Najświętszej Marii Panny Królowej Świata w Stargardzie (niem.Stiftskirche der heiligen Jungfrau Maria, Königin der Welt) rozpoczęły się w roku 1292. Potwierdzeniem tego faktu jest XVII-wieczny dokument, który starym zwyczajem ukryto w kuli, wieńczącej kaplicę Najświętszej Marii Panny. W ciągu zaledwie 32 lat powstała tu prosta hala o trzech nawach i trójbocznie zamkniętym, obniżonym chórem o jednej nawie. Od wschodu flankowana była dwiema, pięciobocznymi wieżyczkami. Od zachodu natomiast zamykała ją, pozbawiona wież fasada, zakończona charakterystycznym dla gotyku ceglanego, szczytem schodkowym z blendami i wsparta przyporami. Dobrym przykładem opisanej bryły (z różnicą w wysokości wież i rozmiaru skarp) może być kościół pod wezwaniem świętego Jakuba i świętego Mikołaja w Chełmnie, w województwie Pomorskim.

Już w połowie następnego stulecia okazało się jednak, że prężnie rozwijający się Stargard potrzebował większej świątyni. Rozpoczęto więc projekt zakrojony na szeroką skalę, na podstawie którego rdzeń korpusu wraz ze ścianami i filarami wcielono do nowej konstrukcji. Powiększenie kościoła rozpoczęto od zachodu, skupiając się na masywie wieżowym i wysuwając go przed korpus. Takie rozwiązanie umożliwiło też realizację kaplic wzdłuż naw bocznych świątyni. Ostatecznie powstała tylko wieża północna, wieżę południową natomiast wyprowadzono wyłącznie do poziomu gzymsu.

Katedra w Kamieniu Pomorskim – Zaczarowany ogród.

Wschodnie partie kościoła opracowano na wzór założeń katedralnych: prezbiterium zamknięto tu więc ambitem i wieńcem promieniście rozchodzących się kaplic. Ścianę korpusu nawy głównej natomiast podwyższono i podzielono na trzy części: arkad, galerii oraz przeźroczy. Halowy układ świątyni ustąpił w efekcie miejsca, skąpanej w świetle bazylice. Za prace odpowiedzialny był, znany ówcześnie architekt szczeciński, Henryk Brunsberg. Oprócz kolegiaty w Stargardzie, pośród jego wielkich dzieł wymienia się chór kościoła Mariackiego w Chojnie oraz kaplicę Najświętszej Marii Panny przy kościele św. Katarzyny w Brandenburgu.

Tajemnice gotyckich katedr: Światło.

W 1403 roku w nowej kaplicy Najświętszej Marii Panny odbyła się uroczysta msza święta. Pomimo tego, że kościół mógł od tej chwili pełnić swoje funkcje, prace nad resztą budowli trwały niemalże do końca tego stulecia. Łącznie wzniesiono aż dwadzieścia jeden kaplic, związanych z cechami lub rodami patrycjuszy, które dzięki ich fundacjom, zapewnić sobie mogły lepsze życie po śmierci. Proces dekoracji wnętrza, począwszy od ołtarzy, a skończywszy na polichromiach zajął jeszcze długie dekady.

Niespokojny wiek XVII i kolejne odbudowy

Gdyby nie wielki pożar z 1635 roku na pewno kolegiata Mariacka w Stargardzie wyglądałaby dziś inaczej. Szalejąca wówczas Wojna Trzydziestoletnia zebrała tu swoje żniwo: pożar dachów sprowokował zawalenie się sklepień nawy głównej, wskutek czego spłonęło gotyckie wyposażenie świątyni. Wykończeni działaniami militarnymi, mieszkańcy Stargardu szybko jednak zabrali się za odbudowę zniszczonego kościoła. Rozpoczęte w cztery lata po feralnym wydarzeniu, trwały następne ćwierć wieku i zakładały oczywiście przywrócenie dachów oraz sklepień, na wzór tych gotyckich, a także oszklenie okien i w końcu pokrycie wnętrza nowymi polichromiami.To właśnie z tego okresu pochodzą osobliwe figury muzykujących aniołów na sklepieniu nawy głównej.

Legenda o wężowym dzwonie

Zebrali się bogaci i biedni, aby jak najszybciej przywrócić kolegiacie dawne lśnienie. Nic ludzi nie łączy bowiem bardziej, niż wspólny cel. Wielki kocioł przy kościele bulgotał jak oszalała bestia, chłonąc wszelkie dary, aby przemienić je w szlachetną maź. Ciskali tu mieszczanie swoje największe bogactwa: to srebrne tace, to pierścienie złote, to naszyjniki, które pyszałkowatość tylko podkreślały, nic więcej. Wszystko co cenne, zmieszało się z lichymi metalami tych mniej zamożnych.

***

Rozstąpił się tłum gapiów, niczym Morze Czerwone przed Mojżeszem i zamilkł. Starucha szalona w łachmanach dreptała złowieszczo w stronę kotła i tylko bulgoty zdały się nie poddać kobiecie. Stanęła na wprost naczynia z rękoma uniesionymi ku górze, składając chyba modlitwę Najwyższemu. Nikt jej jednak pojąć nie mógł, ani nikt gusła przerwać nie śmiał. Zwinnym ruchem wyciągnęła spod pazuchy żmiję i cisnęła nią do metalowej mazi.

***

Nigdy więcej nie widziano już ani kobieciny, a żmije? Cóż, one też o dziwo opuściły te tereny. Legenda głosi, że tak daleko, jak tylko poniosło melodię nowego dzwonu żmije pomierały, bez wyjątku. Sam dzwon, na pamiątkę niecodziennego wydarzenia nazwano więc wężowym.

Praktycznie do 1817 roku nie prowadzono tu żadnych prac konserwacyjnych. Konsekwencje tego zaniedbania ujawniły się chyba w każdym miejscu z możliwych. Naprawy wymagało wszystko, od posadzki, poprzez okna aż do przeciekających dachów. Wcielono więc w życie projekt odnowy klejnotu Pomorza, którego podjął się Karl Friedrich Schinkel. Z ramienia tegoż uznanego wówczas, niemieckiego architekta, pracami kierował Karol Wilhelm Liebenow. Najważniejszą ich częścią był montaż żelaznych ściągów, które zapewniły konstrukcji utraconą stabilność. Skupiono się również na rearanżacji wnętrza, w bezbożnym stylu nowego gotyku. Usunięto też wszelkie ślady poprzednich epok, aby zapewnić kolegiacie czystość stylu. Efektem tego było zniszczenie wielu elementów wyposażenia, ale kolegiata w Stargardzie zyskała dość przytulne, czerwone wnętrze oraz nową szatę kaplicy Mariackiej, zakrystii, a także portali.

Katedra we Fromborku – Nadmorska warownia.

Wobec nazwiska Schnikela dziwi nieco fakt, że jeszcze pod koniec XIX wieku kolegiata Mariacka w Stargardzie nadawała się do generalnego remontu. Jej stan techniczny opisany został w źródle* jako bardzo zły. Tym razem jednak do odratowania świątyni zatrudniono architekta z malborskiego zamku – Denekego. Trwające pomiędzy rokiem 1905, a 1911 prace przyniosły w dużym stopni rekonstrukcję zniszczonych detali architektonicznych, odsłonięcie barokowych polichromii oraz przywrócenie do kościoła elementów inne, niże te, stylizowane na gotyckie. 30 sierpnia 1911 roku, w obecności pary cesarskiej – Wilhelma II i Augusty Wiktorii, odbyło się uroczyste poświęcenie odnowionej świątyni.

Trud Denekego zniweczyły z działania II wojny światowej, zabierając ze sobą ponownie dachy, hełmy i niszcząc odnowione niedawno wnętrze. Przywrócenie kościołowi dawnej świetności rozpoczęto już w rok po wojnie, stopniowo realizując kolejne etapy odbudowy. W 1976 roku przystąpiono do odnowy polichromii wnętrza, które ze względu na swoje intensywne barwy, spotkało się z ogólnym niezadowoleniem.

Legenda o otworze w sklepieniu

Służący w wojsku mężczyźni spędzali już kolejną noc w kościele. Nie było dla nich miejsca na kwaterze, a przecież spać gdzieś musieli. Noc była dżdżysta i nieprzyjemna, a i świst wiatru wyjątkowo nie sprzyjał zmrużeniu oka. Tylko gra w karty mogła uchronić wojaków od szukania pociechy w objęciach Morfeusza. Namawiać nie trzeba było nikogo, bo jak tu spać kiedy wiatr świszcze, a pod posadzką z pewnością robaki jeszcze kończą swoją robotę. Radosne partyjki na ołtarzu nie miałyby chyba końca, gdyby nie przybysz, który stanął w drzwiach.

***

Oświetlona skąpą poświatą księżyca postać powoli zbliżała się do miejsca rozgrywki. – Mogę dołączyć? – zapytał beznamiętnie przybysz. W ramach odpowiedzi otrzymał potwierdzające skinienie głowy. Panowie chcieli dokończyć tylko to, co zaczęli przed pojawieniem się tajemniczego mężczyzny. Wtem karta rozradowanego Józka upadła wprost pod nogi gościa. Odrętwiał z przerażenia. Spod płaszcza wystawała noga konia. Nie zdążył jednak ostrzec swoich towarzyszy, bowiem diabeł złapał go żwawo i czmychnął z nim przed dach. I tyle Józka widziano.

Bryła stargardzkiej kolegiaty

Kolegiata Mariacka w Stargardzie to budowla orientowana, wzniesiona w stylu gotyku ceglanego, charakterystycznego dla miast Hanzy. Jej długość wynosi niemal 79,5 m, a szerokość ok. 38 m. Wysokość nawy głównej to zaś w przybliżeniu 30,5 m, co czyni stargardzką kolegiatę najwyżej sklepionym kościołem w Polsce. Jej niejednolita, choć prawie w całości średniowieczna, konstrukcja jest wynikiem wydłużonego przebiegu prac budowlanych (XIII-XV w).

Bryłę kościoła, wzniesionego na planie prostokąta charakteryzuje, wydzielony z korpusu świątyni, jednolity w dolnych partiach masyw, który u szczytu rozbito na dwie wieże. Z dwóch planowanych ukończono tylko tę po stronie północnej. Takie rozwiązanie masywu wieżowego obserwować można w kilku innych miejscach – Kołobrzegu, Szczecinie czy Gorzowie Wielkopolskim. Dekorację stargardzkich wież stanowią potężne blendy, podzielone wimpergami i wypełnione nielicznymi maswerkami w przypadku wieży północnej. Wraz ze zdobieniami wyższych partii, zdradza ona wpływ dojrzałego gotyku. W tej części kościoła znajdują się też trzy portale, rozlokowane w każdej ze ścian – od północy, zachodu i południa.

Fara w Chełmnie i lewitujący obraz.

Oprócz wież, z bryły wybija się także oktagonalna kaplica Mariacka oraz zakrystia na planie prostokąta, z kaplicą anielską tuż nad nią. Obie konstrukcje flankują, ciekawie zdobioną fasadę wschodnią: na stykach ścian wielobocznego obejścia, architekt Brunsberg umieścił podzielone wyprofilowanymi kształtkami lizeny. Dzięki temu rozwiązaniu powstały tu zdobione wimpergami i maswerkami nisze, które wypełniać miały liczne rzeźby. Podobnie rzecz ma się w przypadku dekoracji kaplicy Mariackiej, z tym że ich gęstość jest większa. Dodatkową ozdobą są tu wsporniki w kształcie maszkaronów oraz kapitele wimperg w formie ludzkich twarzy. Ażurowe zdobienia są również częścią muru pod oknami, nawiązując stylem do dekoracji portali oraz gzymsu. Sposób ozdabiania stosowany był później przez szczecińskiego architekta przy okazji kolejnych realizacji, we wspomnianym już Chojnie czy w Szczecinie. Formy spodobały się tak bardzo, że wkrótce sięgali po nie także inni artyści, stosując je przy także okazji dekoracji obiektów świeckich. Sam styl Henryka określono jako malarski.

Wnętrze kościoła

Wnętrze kolegiaty nosi ślady wizji wielu architektów, od których uwagę odciąga skutecznie soczysta polichromia, ze wzorem imitacji kamiennych ciosów. Wysmukłe, ośmioboczne filary nawy głównej z kapitelami wspierają krzyżowo-żebrowe sklepienia naw bocznych, które służkami pięknie spływają aż do cokołów lub do połowy wysokości filarów. Nawa główna pokryta jest zaś sklepieniem gwiaździstym z żebrem przewodnim, potęgującym wrażenie budowli nieskończonej.

Nawa prezbiterium powiększona została o ambit ze sklepieniem piastowskim, który uświetniają kaplice rozłożone promieniście między skarpami. Interesującym motywem w prezbiterium jest unikatowy w okolicy, trójdzielny podział z tryforium o profilowanych ościeżach arkadek. Konstrukcja ta wsparta jest natomiast na potężnych arkadach, których filary zdobią nisze przygotowane na posągi.

Ruina – Romański kościół w Inowrocławiu.

Z niesamowicie zdobionego w średniowieczu kościoła, gdzie duchowni oraz mieszczanie ufundowali ponad pięćdziesiąt ołtarzy, trzy pary organów, zapewne wspaniałe witraże oraz barwne polichromie, do naszych czasów zachowało się tyle, co nic. Niestety, nawet i efekty kolejnych rearanżacji dzisiaj nie mają żadnego znaczenia, bo nie ma po nich praktycznie śladu. Najstarszym zabytkiem jest tu więc polichromia z zakrystii, przedstawiające motyw Chrystusa w Tłoczni Mistycznej z klęczącą Madonną z 1450 roku. Pośród malunków, w różnym stopniu zachowały się też inne, XV-wieczne dzieła z wyobrażeniem Koronacji Najświętszej Marii Panny, Zaśnięcia Marii oraz Bożego Narodzenia. Dodatkowo warto też wspomnieć te z początku XVII wieku, które przedstawiają muzykujących aniołów oraz koncepcję życia po śmierci.

Na ocalone w przeszłości wyposażenie kościoła składają się też XVII-wieczna ambona z postacią Mojżesza i rzeźbami czterech ewangelistów oraz ołtarz główny z II połowy XVII wieku. Obraz Chrystusa przed Piłatem zwieńczony jest tu potężnym krucyfiksem, u stóp którego znajdują się figury NMP oraz św. Jana. Ciekawym jest fakt, że zachowały się tu także trzy, XVIII-wieczne witraże oraz dwa ołtarze, które złożone zostały z części innych elementów. Dziś znajdują się w nich obrazy Matki Boskiej Częstochowskiej oraz Matki Bożej Nieustającej Pomocy.

Informacje praktyczne:
  • Oficjalna strona kościoła: http://www.parafia.stargard.pl 
  • Wstęp do kościoła to koszt 2 zł + 4 zł za wstęp na taras widokowy.
  • Istnieje możliwość wejścia wyłącznie na taras widokowy w kwocie 4 zł.
  • Kościół dla zwiedzających otwarty jest od poniedziałku do soboty w godzinach 10:00-17:00.

Źródła:

  • Kościół Najświętszej Maryi Panny w Stargardzie Szczecińskim – wyd. Szczecińskie wydawnictwo diecezjalne „Ottonianum”; 1991*
  • Kolegiata Mariacka „POMNIK HISTORII” w Stargardzie Szczecińskim – Stowarzyszenie Rewaloryzacji Zabytków Sakralnych – Kolegiata Stargard Szczec.
  • http://stargardzkielegendy.pl/

Powiązane wpisy:

Podziel się z nami swoją opinią!