Stargard – Gotyk ceglany i mała zbrodnia przeciwko architekturze

Stargard, zwany jeszcze do niedawna Szczecińskim, z pewnością nie jest najpiękniejszym miastem w Polsce. Wiele można o nim napisać, ale na pewno nie to. Niemniej jednak, ze względu na zbiór zabytków doby średniowiecza, to jeden z takich punktów na mapie Polski, któremu warto poświecić trochę naszej uwagi. Zwłaszcza, kiedy nie możemy przejść obojętnie wobec magnetyzmu czerwonej cegły, która w Stargardzie z dumą prezentuje więzy dawnej unii krajów nadbałtyckich, Związku Hanzeatyckiego. Charakterystyczne dla niego, ceglane budowle dziś są częścią Europejskiego Szlaku Gotyku Ceglanego, a pośród nich oczywiście jest i Stargard. Przenieśmy się więc na Pomorze Zachodnie, aby nieco bliżej poznać to urokliwe niegdyś miasto.

Hanza i rozwój miasta

Stargard nie tylko był urokliwy, ale także potężny! W Wiekach Średnich bowiem należał do osiemnastu najbardziej zaludnionych miast Basenu Morza Bałtyckiego. Dzięki ponad dwukilometrowemu obwarowaniu, ok. siedmiotysięczny gród równany był z Kilonią czy Sztokholmem. Prawa miejskie na wzór Magdeburga, Stargard otrzymał w roku 1243. Niemal pół wieku później prawo to zmieniono jednak, na nieco mniej rozpowszechnione, prawo lubeckie, które tym samym zbliżyło Stargard do Hanzy.

Przystąpienie do Związku miast pod batutą Lubeki wprowadziło pomorski gród nad Iną w złoty okres. Kwitnący tu dzięki temu handel morski pszenicą, zasilał stargardzki skarbiec, stając się przy okazji drzazgą w oku niedalekiego Szczecina. Prężnie rozwijało się w tym czasie również rzemiosło wszelkiej maści, a swoje ośrodki mieli tu złotnicy, sukiennicy, tkacze, ludwisarze czy żeglarze. Wpływy z cła, młyna lub też podległych Stargardowi terenów zaprocentowały wspomnianymi już, znakomitymi obwarowaniami oraz powstaniem wielu obiektów w stylu gotyku ceglanego. Do naszych czasów wprawdzie zachowała się ich garstka, ale daje nam to wyobrażenie rangi dawnego Starogrodu.

Mury obronne klejnotu Pomorza

Na szczególną uwagę zasługuje tu część murów miejskich, która w różnym stopniu naszpikowana jest basztami, bastejami lub czatowniami. Mierząca dawniej około 8 metrów i 1,5 metra grubości konstrukcja, okalana była dodatkowo drewnianą hurdycją, pozwalającą żołnierzom na patrolowanie i atak dzięki gankom strzelniczym. Jako wsparcie powstawały tu liczne fosy, wały oraz bastiony, mające w przyszłości utworzyć prawdziwą twierdzę. Planu ostatecznie nie zrealizowano, ale i tak system ten prezentuje się dość ciekawie. Aż chciałoby się nazwać Stargard polskim Carcassone!

Aby rozpocząć wycieczkę wzdłuż umocnień miasta udajmy się więc do Baszty Tkaczy, zwanej też Lodową przy ulicy Bolesława Krzywoustego. Nazwa XV-wiecznej budowli związana jest z jej obroną przez cech tkaczy oraz z faktem, że od XVIII wieku znajdowała się tu lodownia. Tuż obok niej widzimy XVI-wieczną Basteję, będąca ukłonem w stronę ewoluującej broni palnej. Od 2013 roku miejsce to pełni funkcję nowoczesnego muzeum, które polecam odwiedzić z całego serca. Dzięki najnowocześniejszym technikom wybierzemy się w podróż w czasie, aby poznać burzliwe losy miasta.

Ulicę Mieszka I rozpoczyna dzisiaj Brama Pyrzycka, którą przybył tu z misją chrystianizacyjną, święty Otto z Bambergu. Powstała w XIII wieku brama, uznawana jest z najpiękniejszą na całym Pomorzu.  W Wiekach Średnich znajdowała się tu pokaźnych rozmiarów, osobliwa pała, zachęcająca do obijania każdego, „kto w młodości dzieciom chleb dawał, a teraz cierpi biedę”. Tę linię istniejących fortyfikacji zamyka najwyższa miejska baszta w Polsce – Baszta Morze Czerwone przy ulicy Warownej. Jej wysokość to aż 34 metry, czyli 3 więcej od Baszty Tkaczy, którą ze względu na architekturę oraz dekoracje zendrówką, łudząco zresztą przypomina. Pozbawiona jest jednak urokliwego krenelażu. Jej nazwa prawdopodobnie wzięła się od zabarwienia bagna rudą darniową w jej pobliżu. W XIX wieku przepruto w niej przejście, „by stargardzcy Żydzi mogli powielać cud mojżeszowy”.

Sakralne klejnoty Warmii.

Nieco dalej, przy ulicy Portowej, znajduje się jedyna w naszym kraju, brama na wodzie, zwana Bramą Młyńską. Złożona z dwóch, 28-metrowych wież z blankowaniem i stożkami, strzegła wejścia do dawnego portu. Na obu wieżach umieszczono tajemnicze łańcuchy, których funkcja pozostaje zagadką. Jak można przypuszczać, rebus na przestrzeni lat zrodził wiele legend, a jedną z nich jest ta, mówiąca że ilość ogniw w obu łańcuchach odzwierciedlała ilość głosów posiadanych przez miasto na zjazdach Hanzy. Być może prawdy nie dowiemy się nigdy, ale musiał być to dość istotny element, skoro nie pomijano go na dawnych rycinach miasta.

W Parku Zamkowym odnaleźć możemy najstarszą z wysokich baszt w murach obronnych Stargardu, zwaną Basztą Białogłówką. Choć jej nazwa jest raczej oczywista, to zastanawia mnie czy jesteście w stanie dopisać sobie inny powód takiego nazewnictwa… :) Przy ulicy Bolesława Chrobrego natomiast znajduje się Brama Wałowa – piękny przykład połączenia gotyku z elementami renesansowymi. Dawniej dodatkowo poprzedzona była barbakanem, witającym gości z traktów do Kamienia, Gdańska lub Poznania. Nie do końca wierna kopia bramy, zburzonej w wyniku działań II wojny światowej, udekorowana została jednak wytwornym wykuszem oraz barokową sygnaturką.

Katedra w Kamieniu Pomorskim – Zaczarowany ogród.

Budowlą zamykającą nasze obwarowania, jest Baszta Jeńców przy ulicy Strażniczej. Najwyraźniej ze względu na dobre warunki naturalne, obrona tego miejsca nie wymagała wymyślnej konstrukcji. Stosunkowo niewielka wieża spełniała więc dodatkowo funkcję więzienia.

Rynek Staromiejski w Stargardzie

Najważniejszym punktem miasta jest oczywiście Rynek Staromiejski, spuścizna po magdeburskim prawie lokacyjnym oraz serce miasta. Niegdyś centrum zgiełku, dziś oaza spokoju. Niekwestionowaną gwiazdą w tej scenerii jest oczywiście potężna kolegiata Mariacka w południowo-wschodniej pierzei rynku, ale o niej później. Interesującym obiektem jest tu również gotycko-renesansowy ratusz, który jako jedyny na Pomorzu pozbawiony jest podcieni. Fenomenalne zdobienie szczytu maswerkiem sieciowym musiało zdobyć uznanie rajców miasta, bowiem do 1945 roku istniały tu jeszcze dwie, podobne budowle.

Brak podcieni w ratuszu rekompensują te, zastosowane w pobliskim odwachu. Barokowa budowla dawniej służyła jako pomieszczenie dla żołnierzy garnizonu, dziś znajduje się w niej muzeum archeologiczno-historyczne. Pierzeję ratuszową zdobią dodatkowo dwie, odbudowane ze zniszczeń wojennych kamienice pod numerami 3 i 4. Pierwsza służyła do wielkiego pożaru jako budynek Nowej Giełdy, w mocno klasycystycznej szacie, której zdecydowano się nie przywracać do życia. Druga natomiast powstała po feralnym, wielkim pożarze z 1635 roku na miejscu przykolegiackiego cmentarza. Pamiątką po cmentarzu są także kamienice od ulicy Bolesława Krzywoustego, wyznaczające jego dawną granicę.

Kolegiata Najświętszej Marii Panny Królowej Świata

Kolegiata Mariacka w Stargardzie to jeden z najwybitniejszych przykładów gotyku ceglanego w naszym kraju i najważniejszy zabytek sakralny Zachodniego Pomorza. Dzięki swej znamienitej bryle nazywana jest błędnie katedrą, co tylko podkreśla jej niezrównany kunszt architektoniczny. Prace nad nią zaczęły się u schyłku XIII wieku i trwały następne dwa stulecia. Jej historia naturalnie odzwierciedla wszystkie etapy historii miasta, od wstąpienia do Hanzy aż po II wojnę światową.

Wraz z katedrą w Kamieniu Pomorskim i kościołem Wniebowzięcia NMP w Sławnie reprezentuje zachodniopomorską część Europejskiego Szlaku Gotyku Ceglanego nad Morzem Bałtyckim. Dodatkowo, w 2010 roku, wraz ze średniowiecznymi murami miasta umieszczono go na liście Pomników Historii, czyli zabytków o wyjątkowej wartości dla dziedzictwa kulturalnego Polski.

Stolica Pomorza Tylnego i proces industrializacji

Wszystko, co dobre, szybko się kończy. Tak też było w przypadku Stargardu oraz właściwie wielu miast Pomorza, które ugięły się pod niszczycielskimi skutkami Wojny Trzydziestoletniej. Zaraza, głód i liczne pożary, a pośród nich ten najstraszniejszy – z 1635 roku, zdziesiątkowały w końcu tutejszą ludność. Chylące się ku upadkowi miasto, na mocy Pokoju Westfalskiego z 1648 roku, dostało się pod panowanie Brandenburgii, by stać się stolicą Pomorza Tylnego (niem. Hinterpommern).

Kolegiata Mariacka w Stargardzie – Majstersztyk gotyku ceglanego w Polsce.

Stargard dostał drugą szansę, której nie mógł zmarnować. Poczęto więc jego odbudowę, a także otwarto oficynę wydawniczą, powołano uczelnię akademicką oraz uruchomiono pocztę kurierską. Najważniejszym wydarzeniem były jednak cykliczne obrady Stanów Pomorskich. Jeszcze na początku XVIII wieku triumfy świecili tu browarnicy, włókiennicy oraz mydlarze, a wsparciem dla gospodarki stały się także największa na Pomorzu gmina żydowska oraz pierwsza gmina francuska.

Industrializacja przyniosła do Stargardu kolej żelazną, a ta połączyła miasto z Berlinem, Gdańskiem czy Poznaniem. Węzeł komunikacyjny i rozwój przemysłu oraz handlu przyczynił się do potrojenia liczby mieszkańców u schyłku XIX wieku. W związku z takimi zmianami, miasto rozpoczęto wyprowadzać poza mury miejskie, a średniowieczne obwarowania stały się ozdobą plantów, co uchroniło je przed rychłą rozbiórką. Niepohamowany rozrost przystopował jednak wybuch II wojny światowej.

Mała zbrodnie przeciwko architekturze

Stare miasto w Stargardzie uległo prawie całkowitemu zniszczeniu wobec czego rozpoczęła się odbudowa tylko najważniejszych zabytków. Z różnym rezultatem odbudowano kamienice w rynku, kolegiatę Mariacką i część murów obronnych. Ze średniowiecznego splendoru ostała się w zasadzie tylko siatka dawnych ulic przy których, na przełomie lat 60 i 70, wyrosły wątpliwej urody blokowiska. Ciężko przejść obojętnie wokół silnego skoncentrowania takich obiektów w jednym miejscu, ciężko też nie posłać tych wszystkich urbanistów w diabły. Z drugiej strony jednak kłębi się gdzieś z tyłu głowy pytanie, czy można było przeprowadzić odbudowę inaczej? Nawet mój ukochany Wrocław ma w centrum wiele powodów do wstydu, tylko stopień ich ekspozycji jest nieporównywalnie mniejszy.

Szczęśliwie, pośród tej małej zbrodni przeciwko architekturze, odnaleźć można kilka klejnocików, które oparły się zawierusze wojennej. Nie są to zabytki na miarę kolegiaty Mariackiej, ale miejsca które dają nam obraz tego jak wyglądało miasto przed operacją Sonnenwende, wskutek której Białorusini w marcu 1945 zdobyli i zniszczyli miasto.

Strefa sacrum

Jednym z najciekawszych klejnotów jest krzyż pokutny przy ulicy Morskiej i Gdańskiej. To największy zabytek tego typu w Polsce, a jego wysokość to aż 377 centymetrów. Ufundowany został przez człowieka o imieniu Lorenz Mader, który jak mówi inskrypcja, w 1542 roku zabił żelaznym prętem niejakiego Hansa Billeke. Według legendy poszło oczywiście o białogłowę, która po śmierci ukochanego popełniła samobójstwo. Oprócz inskrypcji w języku dolnoniemieckim monolit zawiera też wizerunek ukrzyżowanego Jezusa Chrystusa.

Jeśli chodzi o świątynie, w Stargardzie pierwsze skrzypce gra wspomniana już kolegiata Mariacka. Nie można jednak zapominać o XV-wiecznym kościele świętego Jana, będący dzięki swojej strzelistej wieży jednym z najwyższych kościołów w Polsce. O jego wyjątkowości stanowi dodatkowo, unikatowe na Pomorzu sklepienie kryształowe. W samej historii kościoła interesującym jest fakt, że nie dzieli on niefortunnych wydarzeń z historii miasta. Ominął go zarówno wielki pożar z XVII wieku, przed którym ochronił go zresztą sam Duch Święty pod postacią gołębia, jak i działania II wojny światowej.

W temacie sacrum wypada też wymienić neogotycki kościół św. Ducha, czwarty w tym miejscu. Swoimi korzeniami sięga aż do roku 1364, kiedy istniała tu mała kaplica wraz ze szpitalem. Ten przetrwał tu aż do XX wieku. Innym przykładem nowego gotyku w Stargardzie jest również cerkiew pod wezwaniem św. Piotra i Pawła.

Strefa profanum

Godny zobaczenia w Stargardzie jest także Dom Protzena, zwany potocznie kamienicą gotycką przy ulicy Kazimierza Wielkiego 13. Wzniesiona w XV wieku budowla chełpi się wspaniałą fasadą zachodnią, zwieńczoną szczytem schodkowym i dekoracją nawiązującą do sąsiedniej kolegiaty Mariackiej. Zupełnie niedaleko kamienicy, przy ulicy Basztowej ostał się też dawny Arsenał. Jeden z jego filarów służył dawniej jako pręgierz, dziś natomiast budynek przeznaczony jest na archiwum miejskie. Ślady wieków minionych odnajdziemy dodatkowo przy ulicy Spichlerzowej, gdzie mieści się XVI-wieczny spichlerz i przy ulicy Mieszka I, gdzie stoi Dom Rohledera.

Na zakończenie

Chociaż Stargard reklamuje się jako miasto „pod szczęśliwą gwiazdą”, patrząc na jego historię i przede wszystkim na to, co stało się tutaj podczas II wojny światowej, trudno mówić tu o jakimkolwiek szczęściu. Raczej skłaniałbym się tutaj w stronę sloganu „gwiazdozbiór gotyku”, bo chociaż część monumentów jest tu po ostrym liftingu, to i tak wypada się tym chwalić. Właśnie dla takich wspaniałości warto Stargard odwiedzić. Zachwalam z głębi serca i pewnie dlatego też, że to moje rodzinne strony. Nie mogę sobie darować, że wcześniej nie odkryłem, ukrytego pod pierzynką gierka, piękna tego miasta. Ile to nocy zmarnowało się na tutejszym dworcu :)

Informacje praktyczne:

Informacje praktyczne

Źródła:

  • Stargard – Praktyczny przewodnik turystyczny – Jan Zenker, wyd. Walkowska; Stargard, 2006
  • Kościół Najświętszej Maryi Panny w Stargardzie Szczecińskim – wyd. Szczecińskie wydawnictwo diecezjalne „Ottonianum”; 1991
  • Kolegiata Mariacka „POMNIK HISTORII” w Stargardzie Szczecińskim – Stowarzyszenie Rewaloryzacji Zabytków Sakralnych – Kolegiata Stargard Szczec.

Powiązane wpisy:

Podziel się z nami swoją opinią!