Bazylika Mariacka w Gdańsku – Największa ceglana świątynia na świecie

Bazylika Mariacka w Gdańsku jest największą świątynią z cegły zarówno w Polsce, jak i na całym świecie. Swój rozmach zawdzięcza przede wszystkim bogatym mieszczanom, wspierający swymi majątkami kolejne etapy budowy. Dzięki nim też wyposażono ją ogromem wspaniałych artefaktów, których lwia część przetrwała do naszych czasów. Najważniejszym dziełem związanym z kościołem, choć znajdującym się obecnie w zbiorach Muzeum Narodowego w Gdańsku, jest bezcenny tryptyk Hansa Memlinga „Sąd Ostateczny”. 

Kościół niemieckich kupców

Sięgając swymi korzeniami wieku XIII bazylika Mariacka w Gdańsku, obok kościołów św. Katarzyny oraz św. Mikołaja zaliczana jest do najstarszych obiektów sakralnych w mieście. Najwcześniejsze wzmianki o niej pochodzą z dokumentów włocławskiego biskupa Michała z roku 1240.* Jeszcze całkiem do niedawna wszak jako datę pierwszej budowy podawano rok 1243, kiedy to książę pomorski Świętopełk II Wielki ufundować miał kościół ku czci Najświętszej Maryi Panny, aby uczcić pamięć po swojej zmarłej matce. Zresztą wzmianka o nim pojawia się z kolei w dokumencie księcia Mestwina z roku 1271. Najprawdopodobniej chodziło o drewnianą świątynię, której lokalizacja nie jest do końca znana.

Forma budowli, którą znamy dziś nie ma jednak większego związku z aż tak odległą historią. Pracę nad nią bowiem rozpoczęto w Święto Zwiastowania Najświętszej Maryi Pannie – 25 marca 1343 roku**, w mieście niemieckich kupców, które już od trzydziestu pięciu lat znajdowało się pod panowaniem zakonu krzyżackiego. Rok wcześniej natomiast, wielki mistrz zakonu, Ludolf König nadał miastu przywileje, precyzyjnie określając działkę budowlaną (również na potrzeby plebanii i przykościelnego cmentarza). Krok ten zapobiec miał potencjalnym sporom z mieszczanami, których domy wyrastały tu jak grzyby po deszczu. 

Katedra w Pelplinie – Nowy Doberan

Co ważne, to właśnie oni wzięli na barki ciężar finansowania fabrica ecclesiae, wspierając kolejne etapy budowy swoimi prywatnymi majątkami. Podstawą tego fenomenu była wizja smagania ogniami piekielnymi i nader długa wizyta w czyśćcu, której można było zapobiec już tu, na ziemi. Inwestowano więc nie tylko w samą budowę, ale też w pozaziemską przyszłość. W zbawienie swojej duszy. Dla ułatwienia tego procesu w kościele zbudowano nawet specjalny kiosk przy Bramie Szewskiej, gdzie dokonywano transakcji. Skoro więc to najbogatsi byli większościowym udziałowcem tego przedsięwzięcia, oni też sprawowali pieczę nad przebiegiem prac. Wybierani przez nich czterej ojcowie kościoła pozbawiali tym samym bezpośredniego wpływu zarówno patrona projektu, czyli zakon krzyżacki, jak i proboszcza. 

Powiększenie kościoła

Już w ciągu piętnastu lat udało się wznieść korpus nawowy, którego inspiracją miał być kościół opacki pelplińskich cystersów. Była to trójnawowa bazylika o dziewięciu przęsłach z bardzo wysoką nawą główną, której filary przetrwały zresztą do dziś. Od wschodu, podobnie jak w Pelplinie, zlokalizowano prostokątnie zamknięte prezbiterium, zaś od zachodu wzniesiono potężną czworoboczną wieżę. Prace nad nią zakończyły się w latach 60 XIV wieku, kiedy to osiągnęła wysokość 45 metrów. Ambicje mieszczan sięgały jednak dużo dalej niż powstały właśnie obiekt, przez co już w roku 1379 rozpoczął się kolejny etap budowy, mający na celu jego powiększenie. 

Wykonawcą tego pomysłu był architekt imieniem Henryk Ungeradin, pracujący równocześnie przy budowie gdańskiego ratusza. Pod jego batutą pojawiła się tu nawa poprzeczna oraz nowe prezbiterium, których jednolita wysokość zwiastowała powstanie hali. Zarówno transept jak i chór wyposażono w kaplice boczne, których dekoracją zajęli się najmożniejsi gdańszczanie, a także gildie kupieckie czy cechy rzemieślnicze. Niestety konflikt krzyżaków z Koroną Polski sprawił, że prace nad realizacją dalszej części projektu wstrzymano aż do roku 1425. Po tej dacie nowy architekt Claus Sweder w ciągu pięciu lat dokończył dzieła swego poprzednika tak, aby umożliwić położenie więźby dachowej oraz pokrycia naw sklepieniami. 

Majstersztyk gotyku ceglanego

Monumentalne względem korpusu nawowego prezbiterium jednak zbyt mocno odstawało od reszty budynku w konsekwencji czego potrzebna była jeszcze jedna przebudowa. Kolejna wojna z zakonem krzyżackim skutecznie ją opóźniła, ale kiedy Gdańsk dostał się pod panowanie Korony, ponownie stała się czymś realnym do osiągnięcia. W 1459 roku więc podwyższono wieżę zachodnią do wysokości 77,6 metrów, dzięki czemu nareszcie mogła ona stanowić punkt orientacyjny widoczny nawet z morza. Kwestia ta była o tyle ważna, o ile sam Gdańsk związany był przecież już od dziesięcioleci z handlem morskim. 

Kościół Mariacki w Lubece – Prekursor gotyku ceglanego

Od 1485 roku kontynuowano plan powiększenia, wznosząc nowe ściany naw bocznych z przyporami wewnątrz budynku, a powstałe pomiędzy nimi przestrzenie zaadaptowano na kaplice. Jeszcze u schyłku XV wieku rozebrano resztę murów poprzedniej konstrukcji i zainicjowano ostatni etap prac: przesklepienia świątyni. 28 lipca 1502 roku o godzinie 16 mistrz Henryk Hetzel położył ostatnią cegłę sklepienia, uroczyście kończąc wieloletnie prace nad majstersztykiem gotyku ceglanego. 

Dalsze losy

Wraz z nadejściem Reformacji kościół w 1523 roku zyskał status głównej luterańskiej świątyni parafialnej w mieście, chociaż aż do roku 1572 odprawiano tu także i msze dla katolików. Fakt ten podyktowany był patronatem katolickiego króla, który nie mógł przecież uczestniczyć w protestanckim nabożeństwie. Z tego powodu też z woli Jana III Sobieskiego w 1678 roku rozpoczęto budowę Kaplicy Królewskiej, którą ulokowano przy plebanii, od strony północnej kościoła. Wracając jednak do świątyni, jej wnętrze oczywiście przystosowano do nowego porządku, zakrywając tynkiem dawne polichromie, aby całość ostatecznie pobielić. Szczęśliwie z uwagi na kosztowne dzieła sztuki wewnątrz, wyposażenie nie uległo zniszczeniu czy wymianie. 

W I poł. XIX wieku bazylika Mariacka w Gdańsku nie była już w najlepszym stanie, ale nie było także odpowiednich środków, aby móc to zmienić. Król Prus, co prawda, zaangażował się w utrzymanie obiektu wspierając kilka pomniejszych projektów. Jednak poważniejsze prace renowacyjne miały tu miejsce dopiero w latach 1928-1941. Wymusiły je spękania spowodowane uderzeniami dzwonów, które grozić mogły jej zawaleniem. Całe szczęście, że problem ten zażegnano przed II wojną światową, bo w jej trakcie wieża uległa spaleniu. Kto zatem wie czy bez tych prac wytrzymałaby ona aż tak wiele? Ponadto też zniszczono niemal połowę oryginalnych sklepień, które zawaliły się pod wpływem płonących dachów. Co ważne, udało się ocalić cenne wyposażenie świątyni, ale z przeróżnych powodów nie wróciło ono w całości do Gdańska. Po II wojnie światowej kościół po wielu wiekach przekazano na powrót katolikom. 

Architektura kościoła

Bazylika Mariacka w Gdańsku to świątynia typu halowego o trzech nawach wzniesiona na planie nieregularnego krzyża łacińskiego. Posiada trójnawową (!) nawę poprzeczną, zredukowaną nieco w części północnej ze względu na istniejącą tam już podczas budowy plebanię. Jej kraniec wschodni zamyka prostokątne prezbiterium z obejściem i pięcioma kaplicami bocznymi. Raz jeszcze podkreślić trzeba, że powstały one wskutek wciągnięcia przypór do wnętrza budowli, co zaowocowało też niemal gładką strukturą ścian zewnętrznych. Co interesujące, w bryle szczególnie zaznaczyła się ostatnia przebudowa, której efektem są nachodzące na siebie w narożach transeptu okna. Prawdopodobnie nawa boczna miała być znacznie węższa, ale ostatecznie udało się „jakoś” wybrnąć z tej dość nieciekawej sytuacji. 

Pomimo stosunkowo surowej sylwetki wyróżnia się tu zaledwie kilka zdobień, zwłaszcza w partiach górnych, co podyktowane było gęstą zabudową wokół kościoła. Najciekawszymi spośród nich jest niewątpliwie osiem narożnych wieżyczek, flankujących ramiona transeptu oraz masyw wschodni i zachodni. Zauważyć trzeba, że jest ich tu jednak jeszcze więcej, bo na kalenicach ulokowano aż dwie sygnaturki. Uwagę zwracają tu także charakterystyczne szczyty transeptu – trzy od południa i dwa od północy, podzielone oktagonalnymi filarami i zwieńczone stożkami.                                                                                    

Katedra w Lubece – W opozycji do kościoła Mariackiego

Pomiędzy elementami dekoracyjnymi wymienić trzeba wypełnione ślepymi arkadkami gzymsy, a także rozmieszczone w wyższych partiach transeptu zegary. Część zachodnią akcentuje wysoka wieża, której główną ozdobą są ostrołuki i blendy. U jej szczytu zaś zlokalizowany jest jeden z najlepszych punktów widokowych na gdańską starówkę. Do wnętrza wchodzimy dziś umieszczonym w wieży portalem głównym, ale oprócz niego istnieje jeszcze sześć innych, zwanych bramami: Kaletniczą, Radnych, Wysoką, Mariacką, Groblową oraz Szewską z tympanonem Zaśnięcia Marii. 

Jeśli chodzi o liczby, bazylika Mariacka w Gdańsku ma długość 105,2 m – przy czym długość wewnętrzna to 85,5 m. Szerokość na wysokości transeptu natomiast wynosi 66,2 m. Sklepienia naw sięgają od 26,5 m do 27,6 m. Wieża zachodnia z kolei ma wysokość 77,6 m (82 m do kalenicy dachu). W 1972 roku wyposażono ją w dwa dzwony: Gratia Dei oraz Ave Maria

Bazylika Mariacka w Gdańsku wewnątrz

Wnętrze kościoła cechuje pozorny ascetyzm, podkreślony naturalnym światłem oraz białym kolorem elementów architektonicznych. Potęguje to również wrażenie ogromnej przestrzeni, której istotę stanowi 28 oktagonalnych filarów, wspierających różnorodne warianty sklepień. Gwiaździste dostrzec możemy w prezbiterium oraz niektórych kaplicach, sieciowe w nawie głównej i poprzecznej, a kryształowe w nawach bocznych. 

Świetnym kontrastem dla śnieżnobiałego giganta są liczne elementy wielowiekowego wyposażenia, porozstawiane głównie w okolicy prezbiterium oraz w kaplicach bocznych. Choć wprawdzie już od wejścia wita nas pokaźnych rozmiarów XVI-wieczne baptysterium. Składa się ono z oktagonalnego cokołu z kamienia gotlandzkiego do wnętrza którego prowadzą schodki. W środku umiejscowiono chrzcielnicę z drewnianą czaszą z 1682 roku. U jej stóp zaś ustawiono brązowe figury Ewangelistów – Łukasza i Marka (reszta zaginęła) oraz alegoryczne przedstawienia Sprawiedliwości, Mądrości, Stanowczości, Wiary, Nadziei, Hojności, Miłosierdzia i Umiarkowania. Ściany cokołu natomiast ozdobiono siedmioma płaskorzeźbami ze scenami dotyczącymi chrztu.

Kolegiata Mariacka w Stargardzie – Majstersztyk gotyku ceglanego w Polsce

Przed baptysterium natomiast znajduje się XVII-wieczny prospekt organowy, pochodzący z kościoła św. Jana. Na jego zdobienie składa się ogrom rzeźb aniołów oraz innych misternie wykonanych ornamentów. Odnaleźć można tu również usposobienia cnót czy przedstawienia pór roku, a także sceny z Księgi Tobiasza, która przez protestantów uznawana jest za apokryf. W głębi nawy głównej natomiast widnieje ambona z tego samego okresu, którą również przeniesiono tu z kościoła św. Jana.

Kosz oraz balustradę manierystycznej kazalnicy ozdobiono min. scenami z Przypowieści o Dobrym Pasterzu, Powołania apostołów Piotra i Pawła czy Chrystusa Nauczającego z łodzi. Wejście na ambonę natomiast ozdobiono figurami Jezusa Chrystusa flankowanego przez personifikacje Wiary oraz Nadziei. Na baldachimie z kolei umieszczono personifikacje Mądrości, Radości, Miłości, Pokoju, Pobożności oraz Bojaźni Bożej. Nad nimi znalazła się latarnia z Janem Chrzcicielem wewnątrz oraz feniksem, będącym symbolem Zmartwychwstania. 

Wielkie dzieła

Prezbiterium otwiera monumentalna Grupa Ukrzyżowania, umieszczona na belce tęczowej u skrzyżowania naw. Datowane na rok 1517 dzieło składa się z trzech pełnoplastycznych figur o ponadnaturalnej wysokości. W centrum umiejscowiono krucyfiks z Ukrzyżowanym Jezusem Chrystusem, którego wysokość osiąga 4,5 metra! U jego stóp natomiast znalazła się postać Matki Boskiej o wysokości 3,5 m oraz figura św. Jana o wysokość 3,6 m. Na północny-zachód od Grupy natomiast zawisła XV-wieczna Tablica Dziesięciorga Przykazań. Wszystkie przykazania zilustrowano tu podwójnymi scenami na zasadzie antytezy. Po lewo pokazano jak będzie wyglądało życie przestrzegając przykazań, a po prawo ukazano wizję w przypadku ich łamania. Cały przekaz wzmacniają figury aniołów po stronie dobra oraz diabłów po stronie zła.

W prezbiterium prym wiedzie poliptyk mistrza Michała z Augsburga. Wykonany w latach 1510-1517 ołtarz składa się z szafy głównej ze sceną Koronacji Najświętszej Maryi Panny oraz dwoma skrzydłami ruchomymi i dwoma nieruchomymi po bokach. Do 1944 roku znajdowały się na nich aż 144 figury świętych, spośród których przetrwało tylko jedenaście. Od strony wschodniej zobaczyć można bogatą dekorację malarską obu par skrzydeł na które składają się barwnie malowane epizody z życia Najświętszej Maryi Panny i Jezusa Chrystusa. Trzeba też wspomnieć, że niedaleko ołtarza głównego usytuowane jest piękne sakramentarium z końca XV wieku. Mierzącą ponad 8 metrów kilkukondygnacyjną wieżyczkę z drzewa dębowego ozdobiono licznymi rzeźbami oraz najpiękniejszymi formami gotyku: maswerkami, wimpergami, żabkami, sterczynami i fleuronami.

Katedra w Kamieniu Pomorskim i zaczarowany ogród

Poród najważniejszych elementów wyposażenia na pewno wyróżnić trzeba także zachwycający zegar astronomiczny z II poł. XV wieku, autorstwa Hansa Düringera z Torunia. U jego podstawy umieścił on tarczę kalendarza o średnicy 2,7 m z której można odczytać nie tylko dni tygodnia czy miesiące, ale przeróżne cykle astronomiczne. W centum widnieje dwudziestoczterogodzinny zegar wskazujący min. pozycję Słońca czy Księżyca względem znaków zodiaku. U szczytu natomiast Adam i Ewa wybijają kwadranse i godziny, podczas których pojawia się procesja dwunastu apostołów zakończona kostuchą. Poza tym pojawiają się tu również Trzej Królowie oraz czterej ewangeliści. Co ciekawe, gdański zegar astronomiczny jest jedynym na świecie średniowiecznym zegarem, który nadal działa!

Reszta wyposażenia

Oprócz wymienionych wyżej elementów szczególną uwagę przykuwa wykonany w roku 1520 w Antwerpii ołtarz św. Adriana z Kaplicy Świętego Krzyża. W jego predelli przedstawiono sceny męczeństwa świętego, zaś w retabulum umieszczono sceny Męki Pańskiej. W podobnym tonie utrzymany jest też rozłożysty ołtarz św. Doroty z ok. 1435 roku z kaplicy św. Jerzego. Warto także przyjrzeć się innym ołtarzom z Wieków Średnich, np.: św. Barbary, św. Jakuba, św. Jadwigi oraz Najświętszej Maryi Panny z XV wieku czy Małemu i Dużemu Ołtarzowi Ferberów. 

Uwagę zwracają tu również wspaniałe rzeźby do których zaliczyć trzeba na pewno Piękną Madonnę Gdańską z początku XV wieku, będącą zresztą jednym z najwspanialszych dzieł w kościele. Nie można też zapomnieć o Gdańskiej Piecie z XIV wieku, Grupie Ukrzyżowania z I ćwierci XV wieku czy rzeźbie Salvatora Mundi z wieku XVI. Dodatkowo trzeba podkreślić, że do roku 1944 w kościele znajdował się „Sąd Ostateczny” Hansa Memlinga, który dziś uświetnia zbiory tutejszego Muzeum Narodowego. (Choć wciąż można zobaczyć tu jego reprodukcję.) Stworzony w 1471 roku tryptyk nie był jednak przeznaczony dla Gdańska, a dla kościoła we Florencji! W Gdańsku wszak znalazł się dzięki wojnie Hanzy z Anglią na której wodach przechwycono dzieło, które podarowano parafii. 

Katedra w Rydze – Owoc nowego nurtu

Najliczniejszą grupę artefaktów w świątyni tworzą jednak nie ołtarze ani rzeźby, a szereg epitafiów. Tych umieszczonych w posadzce jest tu bowiem około czterechset (!), a tak wielka liczba podyktowana jest zwyczajem pochówku patrycjuszy w kościele, który trwał w mieście aż do roku 1812. Pośród ogromu pomników nagrobnych najbadziej w oczy rzucają się pięknie dekorowane epitafia rodu Blemke z 1591 roku, rodu Ferberów z 1646 roku czy nagrobek Simona i Judithy Bahrów. Wypada jeszcze wspomnieć o XV-wiecznych polichromiach, które zachowały się min. w kaplicy św. Jadwigi czy św. Jakuba.

Bazylika Mariacka w Gdańsku na koniec

Bazylika Mariacka w Gdańsku to jedno z takich miejsc do których po prostu trzeba zajrzeć. Przynajmniej raz w życiu. Zachwyci ona z pewnością nie tylko entuzjastów gotyku ceglanego, ale każdego wrażliwego na piękno człowieka. Nie dość bowiem, że jest to największa świątynia z cegły na świecie, to jeszcze wewnątrz zachowało się tyle wspaniałości poprzednich epok, że ciężko je tu wszystkie wymienić. Poza tym też to żywa lekcja historii, która na swoich ścianach nosi ślady niezliczonych wydarzeń z przeszłości. Wystarczy dobrze się przyjrzeć i „posłuchać, co mówią kamienie (a właściwie cegły)”. 

Dlatego szybki spacer pomiędzy lasem kamiennych filarów to po prostu strata czasu. Taki slalom to raczej wyraz ignorancji i braku szacunku dla niezliczonych dusz, które zadbały o to, aby ten światowej klasy zabytek powstał i, co niezwykle trudne, przetrwał do naszych czasów. Wizyta w tym miejscu powinna być więc raczej spokojną wędrówką, podczas której przynajmniej na chwilę oderwiemy się od rzeczywistości, kontemplując otaczający nas fantastyczny zbiór dzieł sztuki i architektury. Zwłaszcza, że coś tak wspaniałego często w naszym kraju się nie zdarza. Bo przecież jak wiele kościołów wymknęło się spod widocznego jarzma barokowej pozłotki? 

Lektura wykorzystana we wpisie „Bazylika Mariacka w Gdańsku – Największa ceglana świątynia na świecie”:

  • Kościół Mariacki w Gdańsku – prof. Dr hab. Christofer Herrmann, wyd. ARTES; Olsztyn, 2019.*
  • https://bazylikamariacka.gdansk.pl/bazylika/zabytki/historia/ **
  • https://culture.pl/pl/dzielo/autor-nieznany-tablice-dziesieciorga-przykazan  
  • https://medievalheritage.eu/pl/strona-glowna/zabytki/polska/gdansk-bazylika-mariacka/ 
  • https://www.gedanopedia.pl/gdansk/?title=KOŚCIÓŁ_WNIEBOWZIĘCIA_NAJŚWIĘTSZEJ_MARII_PANNY 
O tym i innych wspaniałych kościołów ceglanych w Polsce przeczytacie również we wpisie:

Powiązane wpisy:

Komentarze:

  1. dzień dobry,
    podziwiam świetne zdjęcia ! Niektóre chyba z drona ? A środek ołtarza w Bazylice Mariackiej w Gdańsku to chyba z jakiegoś podwyższenia ? Ale co do zegara – taki sam, tylko bez teatru figur na szczycie – znajduje się w Rostocku (też w Marienkirche) i jest czynny. Nawet uzupełniono tam kiedyś tarczę kalendarza, aby można było odczytywać współczesne lata.
    A jeżeli chodzi o część środkową zegara – to nie znaki Zodiaku a pozycje słońca :).
    Świetnie wszystko opisane, z przyjemnością czyta się po polsku z odpowiednią interpunkcją, bez udziwnień ani kalek językowych :)

    1. Dzień dobry!
      Dziękuję za miły komentarz. Tak, trzy zdjęcia we wpisie są z drona. Ołtarz główny natomiast z poziomu człowieka, bez żadnych podwyższeń, ale z teleobiektywu. To zmienia nieco perspektywę. Dzięki za poprawkę, jak zwykle skrót myślowy. :)
      Dziękuję i pozdrawiam,
      Darek

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top button