Szydłów – Wśród śliwkowych sadów

Położony na terenach historycznej Małopolski Szydłów znany jest w świecie z potężnych murów miejskich z czasów Kazimierza Wielkiego. Są tacy, którzy przyrównują je do murów Carcassonne, ale ci którzy widzieli oksytańską twierdzę na własne oczy, wiedzą że to nieporozumienie. Będąc tu warto więc po prostu skupić się na realnych wspaniałościach, bez odniesień do odległej warowni Katarów. Czyż tak chętnie przytaczany po dziś dzień Mikołaj Rej nie napisał, że „(…) Polacy nie gęsi, iż swój język mają.” ? Warto przenieść tę prawdę także i na grunt podróżniczo-poznawczy, bo i po co nam Carcassonne, skoro mamy nasz Szydłów? 

Szydłów na kartach historii

Pierwsze wzmianki o Szydłowie pojawiają się w roku 1191, w kontekście zobowiązania mieszkanców do płacenia dziesięciny kolegiacie w Sandomierzu. Z pewnością więc osada istnieć musiała tu już na długo wcześniej, ale jej historia pozostaje owiana tajemnicą. Nieznana jest także geneza samej nazwy przyszłego miasta królewskiego, ale jak to często bywa, pewne światło na ten aspekt rzuca miejscowa legenda. Według niej, w gęstych puszczach wokół osady grasować miała banda pod dowództwem rozbójnika, zwanego przez wszystkich Szydłem. Gdy wreszcie udało się ich pojmać, na wzgórzu pod którym istniały tajemne jaskinie rabusia król nakazał wznieść kościół. A osadę na jego cześć nazwano właśnie Szydłowem…

Ostrów Tumski we Wrocławiu – Wyspa Katedralna

Nie wiadomo jednak czy jest jakiekolwiek ziarno prawy w legendzie, natomiast wiadomo, że prawa miejskie Szydłów zyskał dopiero 1 lipca roku 1329. Przywilej lokacyjny podpisał wówczas król Władysław Łokietek, stwierdzając jednocześnie, że Szydłów miał już wcześniej prawa miejskie.* I podobno właśnie ten aspekt wzbudzał największe zainteresowanie historyków, którzy na różne sposoby próbowali dociec przedlokacyjnych początków miasta. Udało się ustalić, że miejsce to było ważnym ośrodkiem handlu, leżącym dodatkowo na szlaku, którego drogi schodziły się we Wrocławiu. Łączyły one Niemcy z Rusią oraz Czechami, więc Szydłów tak czy inaczej musiał na tym skorzystać. Ponadto w 1255 roku Bolesław Wstydliwy wydać miał tu dokument dla wrocławskiej katedry. A i sam Długosz wspominał o bitwie z Tatarami, stoczonej pod Szydłowem 18 marca 1241 roku. 

W obronie Korony

Prawdopodobnie więc prawa miejskie Łokietka odnosiły się do zmiany polskiego prawa zwyczajowego na niemieckie (a dokładniej średzkie). Zwłaszcza, że według dokumentu istaniało tu aż dziewięć karczm, więc na pewno nie była to świeża osada. Nowe miasto stanęło jednak w pewnej odległości od dawnego ośrodka, zajmując okolice dzisiejszego rynku. W miejscu kościoła św. Władysława natomiast wzniesiono drewnianą świątynię. W czasach Kazimierza Wielkiego zastąpiła ją budowla z kamienia, a miasto opleciono nicią potężnych murów. Szydłów stał się wówczas jedną z kluczowych warowni, broniących Korony przed najazdem wroga. 

Wydaje się, że od tego momentu życie płynęło tu dość spokojnie, choć w centrum nieustannych zmian administracyjnych. W XVI wieku nastąpił okres największego rozwoju gospodarczego. Dzięki temu Szydłów stał się jednym z najważniejszych ośrodków sukiennictwa w rozległej okolicy. Tutejsi sukiennicy cieszyli się królewskim przywilejem, zwalniającym ich z opłat cła na terenie całego kraju, co dość niekorzystnie wpłynęło na stosunki z innymi handlarzami, również w rozległej okolicy. Poza sukiennikami zreszone były tu min. cechy: kowali, kotlarzy, mieczników, siodlarzy, stelmachów, bednarzy, szewców, piekarzy, krawców i garncarzy!* Z taką świtą, dobrze prosperujące miasto w 1528 roku mogło pozwolić sobie na instalację wodociągu oraz publicznych łaźni. 

Tonąc w marazmie

Niestety wodociągi nie uchroniły miasta przed ogromnym pożarem z połowy XVI wieku. Wskutek niego spłonęły fortyfikacje, zamek oraz inne budowle użyteczności publicznej.* Tuż po tragicznych wydarzeniach nastąpiła ich niezwłoczna odbudowa, ale następne stulecie przyniosło kolejne nieszczęścia. W 1630 roku na Szydłów napadli bowiem zbuntowani żołnierze, próbujący w ten sposób odebrać sobie niewypłacony im żołd. Opierające się przed atakiem miasto podpalono i raz jeszcze spłonęły domy wewnątrz murów, łącznie z szydłowskim zamkiem. Niestety była to zapowiedź końca chwały, którą pogrzebały najazdy wojsk polskich, węgierskich i wreszcie szwedzkich. Szydłów już nigdy nie dźwignął się z poniesionych wówczas klęsk, tonąc w marazmie i coraz tragiczniejszej sytuacji politycznej kraju. 

Dolny Śląsk na weekend. Dokąd się wybrać?

Mając na względzie zniszczenia, miejscowa ludność skupiła się na rolnictwie oraz browarnictwie i gorzelnictwie, choć nadal musiała mierzyć się z kolejnymi przeciwnościami losu. Czy to pod postacią stacjonujących tu wojsk austriackich w 1812 roku czy konsekwencji XIX-wiecznych powstań, a także cyklicznych pożarów i epidemii cholery. Wyjaśnieniem ostatniego zjawiska jest fakt, że do połowy XIX wieku miasto nie miało żadnej czynnej studni, a wodę czerpano „ze strugi płynącej pod miastem”. Choć już przecież w XVI wieku istniała tu rozbudowana sieć wodociągów… Ukaz carski z 1869 roku zdegradował Szydłów do poziomu wsi, którą przestała być dopiero 1 stycznia roku 2019. 

Co warto zobaczyć w Szydłowie?

Mocno naznaczone działaniami II wojny światowej miasteczko, choć ujęte w te same mury, dziś zdaje się być zupełnie innym miejscem. Ciężko wyobrazić sobie chwile jego chwały i gdyby nie kilka wyraźnych jej śladów, zapewne dziś byłoby to już zupełnie niemożliwe. Warto więc szczególnie przyjrzeć się tym niemym świadkom historii, które wciąż jeszcze w pewien sposób przywołują nienamacalną rangę królewskiego niegdyś miasta Szydłowa. 

Brama Krakowska i mury miejskie

W czasach swojej świetności do otoczonej murami osady wejść można było wyłącznie trzema bramami: Sandomierską, Opatowską (obok kościoła św. Ducha) oraz Krakowską (obok kościoła Wszystkich Świętych). Do naszych czasów przetrwała jedynie ostatnia z nich, stanowiąca właściwie powojenną rekonstrukcję. Powstałą pierwotnie w XIV wieku bramę charakteryzuje tylko jedna ściana, wznosząca się znacznie ponad linię muru. Jej ściany boczne natomiast pełnią funkcję przyprór, zwieńczonych dwoma okrągłymi wieżyczkami z krenelażem. Pomiędzy nimi zaś rozpościera się renesansowa attyka z czterema otworami strzelniczymi. Bramę poprzedza tak zwane przedbramie, będące dodatkową ochroną przed niechcianym wtargnięciem do miasta.

Choć niewątpliwie Brama Krakowska jest największą atrakcją Szydłowa, nie można pominąć piękna samych murów. Od strony północno-zachodniej wzniesiono je na skraju wysokiej ściany wąwozu nad rzeką Ciekącą, co jeszcze bardziej podkreśla ich urok. Szczególnie, że po II wojnie światowej wiele ich fragmentów wyposażono w blanki za którymi do dziś podziwiać można korytarze strzelnicze. Dawniej stanowiły one ciąg komunikacyjny z nieistniejącymi basztami. Co ciekawe, już na początku XIX wieku miasto wystawiło mury miejskie wraz z ruiną zamku na sprzedaż. Ogólnodostępność darmowych materiałów budowlanych, które z łatwością można było pozyskać z ziemi skazała tę transakcję na porażkę. Niemniej to właśnie dzięki brakowi zainteresowania rozległe fortyfikacje przetrwały dla przyszłych pokoleń.

Kościół Wszystkich Świętych 

Ich obręb wszak nie obejmuje jednej z największych perełek Szydłowa, czyli kościoła Wszystkich Świętych. Leżąca na wzgórzu nieopodal Bramy Krakowskiej świątynia z przełomu XIV i XV wieku posiada jednak własne obwarowania. Sama dość prosta konstrukcja z wyodrębnionym z bryły prezbiterium oraz przedsionkiem nie przykuwa szczegółnej uwagi. Ale to, co najważniejsze kryje się tak naprawdę w środku. Chodzi tu o odsłonięte w 1946 roku polichromie ścienne, datowane na II połowę XIV wieku. Zobaczyć możemy na nich sceny pasyjne czy siedem grzechów głównych, wzbogaconych o wizerunki zwierząt, wiodących grzeszników do piekła (jak np. códzołożnicy cwałujący na świni). Najciekawszą i najwyraźniejszą grupą malowideł jest zaś Siedem Radości Maryi.

Wieża Książęca w Siedlęcinie – Średniowieczny Komiks

Synagoga

Jeśli chodzi o ciekawostki wewnątrz murów, jedną z największych jest z pewnością synagoga. Zbudowana w latach 1534-1564 świątynia należy do grona najstarszych zabytków tego typu w kraju. Swą zwieńczoną krenelażem bryłą nawiązuje do murów miejskich, ale nie tylko to stanowi o jej obronnym charakterze. Grubość ścian wynosi tu bowiem aż 2 metry, czyniąc z niej prawdziwą warownię. Od zachodu przylega zaś drewniana dobudówka z kruchtą, nadająca jej nieco lekkości. Po II wojnie światowej funkcjonowało tu kino, które pod koniec lat 60 ustąpiło miejsca Gminnemu Domowi Kultury. Dziś z kolei mieści się tu muzem z wystawą Judaiki, gdzie zobaczyć możemy min.: imponującą rzeźbę Dawida Psalmisty, XVII-wieczny ołtarz na zwoje i rodały (księgi święte) czy szereg Jadów. 

Kościół św. Władysława

Kolejnym z wielowiekowych obiektów, przywołujących chwałę minionych stuleci jest kościół św. Władysława I (króla Węgier). Jego powstanie ma swoją genezę w zabójstwie kaznodziei Marcina Baryczki, w którym uczestniczyć miał król Kazimierz Wielki. Podczas gdy wikariusz, na prośbę biskupa krakowskiego, udał się do monarchy z ekskomuniką, ten nakazał utopić go w Wiśle. Pokutą za ten czyn miała być fundacja kilku kościołów, min.: w Wiślicy i właśnie w Szydłowie. Dało to również początek lokalnej odmianie gotyku, wyróżniającej się dwunawową halą. Co jednak interesujące, wyłącznie tutejszą wzniesiono z cegły, a nie z wszechobecnego wapienia. Mimo to, nie tylko sama architektura jest tu istotna, ale także wyposażenie z XVI-wiecznym tryptykiem Najświętszej Maryi Panny czy choćby XVII-wieczną Grupą Ukrzyżowania z łuku tęczowego na czele.

Kościół św. Ducha

Nie jest niczym niezwykłym, że to przede wszystkim obiekty religijne miały szansę przetrwać większość wojennych zawieruch. Ostatnim z nich, extra muros, jest dawny kościół św. Ducha. Wybudowany w XVI wieku obiekt współistniał wraz z przytułkiem dla ubogich i starców, ale przynajmniej do roku 1630 miała to być tylko konstrukcja drewniana. Przytułek funkcjonował do XVIII wieku i już u jego schyłku popadał w stopniową ruinę. Choć tak naprawdę jeszcze po II wojnie światowej dawał on schronienie bezdomnym. 

10 najpiękniejszych budowli gotyckich w Polsce

Szydłów na koniec

Na tym z pewnością atrakcji Szydłowa nie koniec. Zbrodnią byłoby nie wspomnieć raz jeszcze o ruinach zamku czy leżącym w pobliżu Skarbczyku, gdzie od 1961 roku mieści się Muzeum Regionalne. Podziwiać można tu ekspozycje z dziedziny geologii (z naciskiem na obrzeże Gór Świętokrzyskich), archeologii (prezentującą początki osadnictwa zarówno na terenie Szydłowa, jak i w okolicy) oraz historii (zawierającą wachlarz artefaktów związanych z dziejami miasta – od jego lokacji aż po dzieje najnowsze). Interesująca może wydać się również dzwonnica kościoła św. Władysława, która w rzeczywistości jest ocaloną od niebytu basztą. 

Kto wie, być może kogoś zainteresuje także i tutejszy ratusz? Z pewnością nie łączy go za wiele ze wspaniałymi budowlami tego typu w Polsce, ale to właśnie tutaj znajduje się sklep z najważniejszym produktem eksportowym dzisiejszego Szydłowa, czyli śliwką! Będąc w mieście nietrudno zorientować się, że zdaje się być ono niemal osaczone całą masą sadów. W związku z tym też nie bez powodu sklep nazywa się „Stolicą Śliwki” – leży przecież w samym centrum śliwkowego raju. Owoc ten jest zresztą tak ważny w życiu miasta, że ma on nawet swoje święto, przypadające na początek sierpnia. Przypuszczalnie zatem to najlepszy czas, aby wybrać się do Szydłowa i podczas jednej wizyty doświadczyć wszystkiego, co ma ono w sobie najlepsze.

Jeśli interesuje Was jak wygląda Carcassonne do którego często porównuje się Szydłów, zajrzyjcie do wpisu poniżej:

Lektura:

Powiązane wpisy:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top button