Byczyna – W pierścieniu ceglanych murów

Ujęta w pierścień ceglanych murów Byczyna to jedno z najbardziej urokliwych miejsc województwa opolskiego. To właśnie tutaj w 1588 roku skapitulował książę Maksymilian Habsburg, grzebiąc marzenia dworu wiedeńskiego o polskiej koronie. Gdyby więc nie Byczyna, historia Śląska, jak i Polski potoczyłaby się zupełnie inaczej…

Byczyna z rąk do rąk

Byczyna to miejscowość, której początki są dość enigmatyczne. Niemniej pochodzenie samej nazwy jest aż nader jasne, bo odnosi się ono po prostu do miejsca wypasu byków. Dzięki Janowi Długoszowi dowiadujemy się, że podczas chrystianizacji Śląska, a dokładniej w roku 1041, przeniesiono tu ze Smogorzewa pierwszą sufraganię biskupią (diecezja podległa metropolii – w tym przypadku gnieźnieńskiej). Dziewięć lat później natomiast, na jej ostateczną siedzibę wybrano Wrocław. Fakt ten pozwala przypuszczać, że pierwociny miasta sięgają początków Państwa Polskiego, czyniąc Byczynę jednym z najstarszych miast Śląska. 

Szydłów – Wśród śliwkowych sadów

Od początku swego formalnego istnienia, lokowana na prawie średzkim Byczyna uzależniona była od Księstwa Wrocławskiego, które utraciło ją w roku 1293. Kolejno miasto przechodziło z rąk do rąk, głównie książąt brzeskich i opolskich, prowadzących intensywną eksploatację tych ziem. W XV wieku dramatyczną sytuację pogłębiły najazdy husytów i lokalnych rabusiów, a także grabieże wojsk interweniujących w walkach pomiędzy zwolennikami i przeciwnikami Jerzego z Podiebradów oraz Macieja Korwina. Bezdzietna śmierć Jana Opolskiego w 1532 roku zakończyła w Byczynie okres panowania Piastów. W związku z tym, lecz na krótko opiekę nad nią przejęli Habsburgowie.

Bitwa pod Byczyną 

Niestabilność polityczna tych stuleci, przygraniczne położenie na północnym krańcu Śląska oraz trzy wielkie pożary na przestrzeni XVI wieku nie wpłynęły korzystnie na pozycję miasta. Na domiar złego, 24 stycznia 1588 roku pod murami Byczyny starły się wojska Rzeczypospolitej – dowodzone przez hetmana Jana Zamoyskiego z armią pretendenta do tronu po śmierci Stefana Batorego, arcyksięcia Maksymiliana III Habsburga. Choć miasto niewiele miało wspólnego z przepychankami o władzę, to nie dość, że to właśnie tutaj miała miejsce wielka bitwa, to jeszcze arcyksiążę schronił się w wewnątrz miejskiej fortecy. Nie było to zbyt mądre posunięcie, bo momentalnie znalazł się w potrzasku, przez co dzień później musiał skapitulować. Decyzja ta kosztowała go niemal rok pozbawienia wolności. Wygrana Zamoyskiego zaś ugruntowała tylko pozycję koronowanego w grudniu 1587 roku, szwedzkiego królewicza Zygmunta III Wazy.

Paczków – Polskie Carcassonne?

Jak można przypuszczać, jeden z wielkich pożarów związany był właśnie z oblężeniem miasta, a więc wiek XVI zakończył się tu wyjątkowo tragicznie. Nie lepiej rozpoczął się też kolejny, bo szalejąca zaraza zdziesiątkowała tutejszą ludność. Szczęśliwie nie powstrzymało to miasta przed rozwojem, bowiem już w połowie XVII wieku w różnych cechach zrzeszonych było aż 180 mistrzów, min.: bednarzy, stolarzy, rymarzy, stelmachów czy powroźników. Fakt ten jest szczególnie istotny, jeśli pod uwagę weźmiemy nie tylko samą epidemię, ale także i Wojnę Trzydziestoletnią, która przyniosła przede wszystkim głód i cierpienie. 

Byczyna murowana

Niełatwo było Austriakom zapanować nad rozpasaniem społeczeństwa po wojnie, ale ordynacja pruska nie miała już z tym większych problemów. Rystrykcyjne rządy Prusów nie tylko jednak przywróciły utracony ład, ale także przyczyniły się do znacznej germanizacji ludności, co w efekcie pogłębiło różnice klasowe. Jednym z najważniejszych wydarzeń tych czasów był wielki pożar z 13 lipca 1757 roku w wyniku którego w murach miejskich ocalał jedynie kościół. Tuż po nim opracowano plan odbudowy do którego zaangażowano aż siedem okolicznych cegielni. Do końca stulecia Byczyna stała się miastem murowanym, a pożary zdarzały się tu już tylko sporadycznie. Początek wieku XIX upłynął w mieście na dążeniach do ostatecznej likwidacji pańszczyzny, zaś II połowę XIX wieku naznaczyła rewolucja przemysłowa. Miasto zelektryfikowano i wybrukowano. Ponadto też powstały drogi utwardzone, łączące je z innymi miejscowościami. 

Dolny Śląsk na weekend. Dokąd się wybrać?

W związku z ogromną ilością Polaków zamieszkujących tereny Górnego Śląska po I wojnie światowej próbowano oderwać je od Rzeszy. Władze niemieckie usilnie udaremniały wszelkie starania, niemniej 20 marca 1921 roku doszło do plebiscytu. Finalnie nie oznaczało to wielkich zmian dla ziemi kluczborskiej, a przynajmniej nie na płaszczyźnie politycznej. Jednak narastające w dwudziestoleciu międzywojennym trudności, związane z utraconym rynkiem zbytu (Polską) na towary rolne, pogłębiły trwający już od dawna kryzys gospodarczy. Wiosną 1939 roku na przedpolach Byczyny władze niemieckie zaczęły gromadzić wojsko. To 1 września 1939 roku uderzyło na Warszawę i Łódź. Kiedy 18 stycznia 1945 roku nadeszło wyzwolenie, Byczyna uległa poważnym zniszczeniom. Po II wojnie światowej rozpoczął się nowy rozdział, znajdującego się już w granicach Polski miasta.

Co warto zobaczyć w Byczynie? 

Dzięki temu, że historyczna tkanka ujęta jest w mury miejskie, większość zabytków Byczyny skoncentrowana jest właściwie w jednym miejscu. Zwiedzanie tego miasteczka nie jest więc ani karkołomne ani czasochłonne. Można zatem spokojnie i bez towarzystwa rzeszy turystów przemierzyć starówkę i poświęcić każdemu miejscu tyle czasu, ile tylko nam potrzeba. 

10 miejsc na Dolnym Śląsku, których mogliście nie znać!

Mury miejskie

Jednym z najważniejszych zabytków miasta jest niemal kilometrowy pierścień murów miejskich, którego wysokość miejscami sięga nawet sześciu metrów. Ceglane obwarowania w znanym nam dziś kształcie powstawały od XIV do XV wieku. Trzeba jednak wspomnieć, że Byczyna ufortyfikowana była już dużo wcześniej. Do miasta początkowo wiodły dwie bramy – Niemiecka od zachodu oraz Polska od wschodu. W XVI wieku wzniesiono dodatkowo bramę od strony południowej, zwaną Bramą Piaskową. Jeszcze w XIX wieku dokonano tu kosmetycznych zmian, wprowadzając ostrołukowe przejście do Bramy Niemieckiej. 

Do naszych czasów nie przetrwały tylko przedbramia bram głównych, ale i tak cudem jest fakt, że udało się zachować tak ogromny fragment fortyfikacji. Ewidentnie były one istotnym elementem w panoramie miasta, co dziś nie jest już tak pewne. Radni gminy wydają się być bowiem dość obojętni wobec ich losów. Nie mamy w kraju zbyt wielu zabytków tej rangi, więc warto wybrać się do Byczyny czym prędzej, bo kto wie jak długo mogą wytrzymać podparte belkami ceglane ściany?

Kościół św. Mikołaja

Szczęśliwie, zlokalizowany w północno-wschodniej części intra muros, ewangelicko-augsburski kościół św. Mikołaja jest już w dużo lepszym stanie. Sąsiadująca z rynkiem świątynia swymi korzeniami sięga wieku XIII, kiedy istniał tu otoczony cmentarzem drewniany budynek. W XIV wieku zastąpiła go ceglana bazylika o trzech nawach i prostokątnie zamkniętym prezbiterium. W jej części zachodniej stanęła czterokondygnacyjna wieża, w swym kształcie nawiązująca do fortyfikacji miejskich. Pod koniec wieku XIX przeprowadzono tu gruntowne prace renowacyjne, wynikiem których szczyty wieży, północnej kruchty i kaplicy zyskały nowy wygląd. 

Kościół w Paczkowie pw. św. Jana Ewangelisty

W tym samym czasie przeprowadzono również regotyzację wnętrza wobec czego wyposażenie jest w znakomitej większości neogotyckie. Warto jednak wspomnieć, że do naszych czasów przetrwał XVI-wieczny krucyfiks oraz obraz wotywny pastora Albrechta Opali ze sceną Chrztu w Jordanie, również XVI-wieczny. Godne uwagi są także gotyckie konsole w formie masek, podtrzymujące żebra sklepienne chóru

Kościół Świętej Trójcy

Nieco mniejszy, ale równie urokliwy jest barokowy kościół Świętej Trójcy i Najświętszej Maryi Panny Różańcowej, znajdujący się w części wschodniej intra muros, tuż nieopodal Bramy Niemieckiej. Jego powstanie związane jest z wielkim pożarem z 13 lipca 1757 roku, który strawił lwią część drewnianej zabudowy miasta. W tym także kościół z początku XVIII wieku. To właśnie w jego miejscu stanęła murowana jednonawowa świątynia, wzniesiona z wszechobecnej tu cegły. Czarująca jest sama kompaktowa bryła kościoła ze zwężonym chórem i dobudówkami od strony południowej, pod postacią zakrystii oraz wieżyczki schodowej. Całość zdominowana została przez, bądź co bądź, dumnie prężącą się wieżę z hełmem cebulastym.

Wnętrze świątyni zdobi głównie wyposażenie z XVII i XVIII wieku do którego zaliczyć trzeba: ambonę, konfesjonał, prospekt organowy, chrzcielnicę w formie rogu obfitości oraz dwa rokokowe ołtarze boczne – św. Józefa oraz św. Jana. Najważniejszym jest tu ołtarz główny z postaciami św. Jana Nepomucena oraz św. Jadwigi i oczywiście wizerunkiem patronującej kościołówi Świętej Trójcy. 

Ratusz 

Kolejnym z najważniejszych punktów w panoramie Byczyny jest ratusz. Wzniesiony na przełomie XV i XVI wieku budynek wielokrotnie przebudowywano. Zawdzięczać możemy to seriom niekończących się pożarów, które raz po raz niszczyły miasto wewnątrz murów. Swą obecną, barokowo-klasycystyczną szatę zyskał w trakcie odbudowy miasta po feralnym 13 lipca. Niemniej nie można zapomnieć, że i II wojna światowa bardzo mocno odcisnęła na nim swoje piętno. Oddany do użytku w 1968 roku budynek na powrót służy głównie włodarzom miasta, choć zlokalizowana jest tu również apteka, a w jego piwnicach funkcjonuje kawiarnia. Na strychu natomiast utworzono „Byczyńską Izbę Tradycji”, zaś na wieży – punkt widokowy. 

Frombork – W imię Kopernika

Do najciekawszych detali z byczyńskiego ratusza należy przede wszystkim XVI-wieczny portal oraz XVIII-wieczny kartusz. Warto jednak rozejrzeć się również po okalających go kamieniczkach. Z pewnością nie są one przesadnie zdobione, ale większość z nich to kreacje XVIII i XIX wieku. Trzeba też nadmienić, że prawdopodobnie na dachu jednej z nich swoje badania prowadziła astronomka – Maria Cunitia (Maria Kunic). Co jednak tragiczne, to fakt że większość jej notatek przepadła w ten pechowy lipcowy wieczór.

Kaplica cmentarna

Nieco na zachód, poza zwartą zabudową starego miasta, położona jest XIV-wieczna kaplica św. Jadwigi. Jej stosunkowo odludne umiejscowienie nie oznacza niestety, że udało się jej uciec przed jakimikolwiek płomieniami. Wręcz odwrotnie. Już na początku XV wieku uległa poważnym zniszczeniom, które pogłębił pożar z 1588 roku. W kolejnych stuleciach doczekała się ona kilkukrotnych przebudów, aby wreszcie w XX wieku przypisać jej funkcję kaplicy pogrzebowej. Jej los przypieczętował utworzony tu po roku 1750 cmentarz, który zastąpił usuniętą nekropolię przy kościele św. Mikołaja. 

Byczyna na koniec

Jak to zwykle bywa, na tym atrakcji miasta na nie koniec. Warto bowiem zajrzeć do niewielkiego parku w północnej części murów czy też przyjrzeć się XIX-wiecznemu spichlerzowi po ich przeciwległej stronie. Trzeba też wiedzieć, że zaledwie 7 kilometrów od Byczyny znajduje się gród rycerski, słynący z wielkich imprez plenerowych skoncentrowanych na średniowieczu. To atrakcja, która szczególnie do gustu przypadnie rodzinom z brzdącami. 

Reszel. W blasku ostatniego stosu Europy?

Wracając jednak do samego miasta, zachęcam do zobaczenia go na własne oczy. Choćby na kilka chwil, bo mury miejskie robią tu niesamowite wrażenie. Jedynym, ale i ogromnym minusem byczyńskich zabytków jest ich niedostępność. Nie udało mi się zobaczyć ani jednego miejsca wewnątrz! Zachodzę w głowę jak to możliwe, że nawet kościoły są pozamykane na cztery spusty. Nie będę się na ten temat rozpisywał, bo i tak nic to nie zmieni… Koniec końców sami ocenicie czy opłaca Wam się tu przybyć czy też nie.

Lektura:

  • https://byczyna.pl/2041/4334/historia.html 
  • https://byczyna.pl/2103/4289/zabytki-miasta-byczyna.html 
  • https://zabytek.pl/pl/obiekty/byczyna-kosciol-par-pw-swietej-trojcy 
  • https://medievalheritage.eu/pl/strona-glowna/zabytki/polska/byczyna-miejskie-mury-obronne/ 
  • https://zabytek.pl/pl/obiekty/byczyna-kosciol-rzymskokatolicki-ob-ewangelicko-augsburski-fil 
  • https://kluczbork.naszemiasto.pl/byczyna-radni-nie-zgodzili-sie-na-remont-zabytkowych-murow/ar/c1-7535047 

Powiązane wpisy:

Back to top button