Bazylika w Saint Nicolas de Port – Ostatni gotycki kościół Francji

Bazylika w Saint Nicolas de Port we Francji.

Dlaczego kocham gotyk? Bo wzbił się na wyżyny. Dosłownie. Ludzie średniowiecza uczynili coś niebywałego, coś naprawdę wyjątkowego. Pomimo tego, że ich wiedza na temat fizyki czy matematyki, niezbędna do wznoszenia gotyckich molochów była niewielka, przekroczyli ustanowione limity na chwałę jednego Boga. Nie raz, nie dwa, a setki razy. Po przetrwaniu wieków na ziemi nie ważne są już niezliczone błędy konstrukcyjne czy liczne niedoskonałości. Ważne jest świadectwo jakim się stały – świadectwo oddania i wspólnoty. Przykładem na to będzie zdecydowana większość świątyń, ale tym razem skupmy się na raczej nieznanej budowli, jaką jest bazylika w Saint Nicolas de Port.

Saint Nicolas de Port to mała mieścinka, jakich we Francji wiele. Usytuowana jest w regionie Grand Est, około 13 kilometrów od Nancy i 18 kilometrów od Lunéville. Jej wizytówką jest dominujący nad miastem, gotycki kościół pod wezwaniem świętego Mikołaja. Jego wymiary godne są katedry, a jednak to zwykła świątynia, służąca niecałym ośmiu tysiącom wiernych.

Położenie w dolinie tylko potęguję wrażenie majestatyczności bazyliki, bowiem jest ona widoczna już z daleka i właśnie dzięki temu udało mi się ją odkryć! Podobnie rzecz miała się już wcześniej, kiedy na drodze do Chalons en Champagne wyrosła nagle bazylika w L’Épine. Jakie to szczęście móc odkryć coś w dobie Internetu, zobaczyć coś, o czym wcześniej się nie wiedziało. Nie rozczarować się, a miło zaskoczyć! Ah <3! Podróżując możemy czerpać z życia pełnymi garściami, a nie tylko je przeżyć.

L’Épine – Bazylika Notre Dame na cierniach.

Fundacja i średniowieczne rozbudowy

Budowa pierwszego kościoła w Port, poświęconemu świętemu Mikołajowi zakończyła się w roku 1101. Miała ona związek z przywędrowaniem tutaj szczątek doczesnych Mikołaja z Miry, które złożono w kaplicy Najświętszej Marii Panny trzy lata wcześniej. Kontrolowany przez opatów punkt na rzece Meurthe zapewnił odpowiednie środki na wzniesienie kolejnej, większej świątyni. I to jeszcze przed końcem tego samego wieku! Relikwie sprowadzone z Bari wzbudziły wielkie zainteresowanie wiernych, wobec czego nie było innego wyjścia jak tylko dokonać odpowiedniej rozbudowy. Wkrótce miało się okazać, że był to strzał w dziesiątkę, bowiem nadciągający tu zewsząd pielgrzymi przyspieszyli rozwój ekonomiczny miasta.

Na tym jednak skończyć się nie mogło. 5 stycznia 1477 roku, książę Lotaryngii, Rene II zwyciężył wojska Karola Zuchwałego w bitwie pod Nancy. Przeciwnik, który zakwestionował jego prawa do tronu, przy wycofywaniu się z pola walki utonął. Pod ciężarem konia załamała się tafla lodu, aczkolwiek nie był to bezpośredni powód władcy. Sama śmierć owiana jest legendami jakich wiele ;) Po takiej wygranej Rene oddał się pod opiekę świętemu Mikołajowi, mianując go przy okazji patronem swojego królestwa. W ramach podziękowania nakazał budowę świątyni, która w pełni odzwierciedliłaby jego wdzięczność. Tak oto rozpoczęła się budowla bazyliki, którą zachwycać możemy się aż do dziś.

Ostatni gotycki kościół Francji

Pierwsze kroki ku „dużemu kościołowi” poczyniono już w 1495 roku, aby po piętnastu latach zakończono prezbiterium oraz transept. Istotną rolę w planach chóru miała bazylika św. Urbana z Troyes, bowiem to właśnie na jej planie wzorował się architekt Michel Robin. Różnicą wprowadzoną przez Robina są tu jednak apsydiole, które zamykają nawy boczne. Inspiracja szampańskimi rozwiązaniami widoczna jest także w korytarzu nad kaplicami, który pozwala okrążyć świątynię. Brak obejścia, pozwalającego zbliżyć się do relikwii świętego Mikołaja nawiązuje natomiast do tradycji kościołów lotaryńskich. Przykładem na takie rozwiązanie są katedra w Toul czy katedra w Metzu. Architekt, aby spełnić główne założenie budowli gotyckich, podzielił wnętrze wyłącznie na dwa poziomy, rezygnując z triforium. Wprowadzenie do konstrukcji ogromnych okien i rozet dosłownie zalało ją światłem.

Tajemnice gotyckich katedr: Światło.

W 1520 rok gotowe były już sklepienia, ale na efekty prac nad masywem zachodnim trzeba było poczekać do roku 1544. Fasada w stylu ostatniej i najpiękniejszej fazy gotyku przybrała formę podobną do tej z katedry w Toul. Szybkość prac zapewniła świątyni jedność stylu, który 16 lat później zdecydowano się przełamać dodając wieżom dwie, renesansowe kopuły. Bazylika w Saint Nicolas de Port stała się więc ostatnim, i największym zresztą kościołem, rozpoczętym i ukończonym w stylu gotyku płomienistego we Francji.

Bazylika w Saint Nicolas de Port mocno ucierpiała podczas Wojny Trzydziestoletniej, kiedy to przetaczające się tędy wojska podpaliły miasto. Ta niewątpliwa tragedia przyczyniła się do gruntownej odbudowy obiektu, przez co zyskał on na przykład nowe gargulce i rzeźby fasady zachodniej oraz dekorację wież. Rok 1792 był już dla niej nieco łaskawszy, ale prawie wszystkie relikwiarze, wota i kosztowności jakimi dysponowano, zostały wysłane do Metzu, a tam przetopione. Ostało się zaledwie kilka z nich.

W 1840 roku bazylika w Saint Nicolas de Port została sklasyfikowana jako zabytek szczególnie cenny dla dziedzictwa narodowego we Francji, uzyskując tytuł Monument Historique. W sto lat po tym wydarzeniu, pociski artyleryjskie pozbawiły kościoła jednej z kolumn i kilku sklepień. Zwieńczeniem 10-letnich prac nad ich rekonstrukcją, było nadanie kościołowi tytułu bazyliki mniejszej przez papieża Piusa XII. Obecnie nad obiektem czuwa Association connaissance et renaissance de la basilique de Saint-Nicolas-de-Port.

Bazylika w Saint Nicolas de Port w liczbach

Poruszając temat ostatniego, największego kościoła gotyckiego jednego stylu, warto sprecyzować jego wymiary. Bazylika w Saint Nicolas de Port ma długość 87 metrów, czyli aż o 17 metrów więcej niż katedra w Senlis. Istotnym faktem jest 6-stopniowe przesunięcie korpusu nawowego względem chóru i transeptu. Przyczyną takiego zabiegu był spadzisty teren na którym niemożliwe było ulokowanie potężnych wież. Podobną, choć nieco bardziej subtelną formę możemy spotkać także w kościele św. Cyriaka w Gernrode.

Szerokość kościoła w Port to 31 metrów, z czego 11,50 metrów zajmuje nawa główna, a na każdą nawę boczną przypada nieco ponad 7 metrów. Sklepienia w kościele znajdują się na wysokości 30,25 metra. Transept bazyliki nie został tutaj wyodrębniony, a wspierają go najwyższe w Europie, bo aż 21,5 metrowe kolumny. Na ich tle wyróżnia się skręcona kolumna południowa, uznawana za majstersztyk architektury.

Katedra w Metzu – Boża latarnia.

Niezwykłej lekkości budowli nadaje system przyporowy. Każda z przypór jest tutaj zwieńczona pinaklami i ozdobiona gargulcami. Bryłę bazyliki łącznie zdobi aż 95 rzygaczy w postaci mitycznych stworów czy ludzi. Pomiędzy łękami, klasycznie umieszczono maswerkowe okna. Zgodnie z płomienistym stylem, motywem przewodnim dekoracji jest rybi pęcherz. W bryle wyróżniają się też bogato zdobione fryzy oraz konsole. Trzeba wspomnieć, że rzeźby pod które przygotowano konsole nigdy nie powstały. Jedną z niewielu jest ta, przedstawiająca świętego Mikołaja, umieszczona na trumeau portalu głównego. Interesującym wydaje się też być fakt wyodrębnienia w północnej ścianie zewnętrznej sześciu nisz z przeznaczeniem dla handlarzy.

Oczywiście, według przyjętego w średniowieczu schematu, zachodnia część kościoła posiada dwie, imponujące wieże. Flankują one płomienistą fasadę z różycą o średnicy 6 metrów, ale nie są równej wysokości – północna ma 87 metrów, a południowa jest o dwa metry niższa. Obie w 1725 roku ukoronowane zostały wątpliwej urody kopułami w kształcie cebulek.

Wyposażenie

Oprócz niewątpliwie wspaniałej architektury, w kościele warto zwrócić uwagę na jego wyposażenie w postaci XIX-wiecznego ołtarza św. Mikołaja czy XVIII-wiecznych stalli. Niesamowicie cenne są tutaj liczne polichromie, datowane na początek XVI wieku. Dodać należy, że bazylika w Saint Nicolas de Port posiada także własny, malutki skarbiec w którym odnajdziemy między innymi XVII-wieczną hermę na szczątki św. Mikołaja.

Na szczególną uwagę zasługuje w tym miejscu zestaw rzeźb świętego Sebastiana oraz świętego Rocha z XVI/XVII wieku, XVI-wieczna Pietà oraz wizerunek św. Szczepana z tego samego okresu. Interesującym jest także kamienne retablum z kaplicy Chrzcielnej z 1515 roku. Wisienką na torcie jest niewątpliwie XIII-wieczna figura Matki Boskiej z Dzieciątkiem Jezus (fr. Notre-Dame de Port), pamiętająca czasy starego kościoła.

Troyes – Drewniana makieta.

Do naszych czasów zachowało się także kilka witraży, ufundowanych dawniej przez crème de la crème Lotaryngii. Naturalnie nie było lepszego miejsca niż prezbiterium dla tych, które ufundował wspomniany już książę Rene. Po przeciwległej stronie natomiast znalazła się różyca fundacji księcia Antoine’a i jego brata – Jana z Lotaryngii. Wykonaniem dzieł zajął się znany ówcześnie artysta – Valentin Bousch ze Strasburga. Nad licznymi witrażami pracowali tu też nigdy niezidentyfikowani wirtuozi szkła z Troyes, Lyonu czy nawet z Norymbergii. Pomiędzy tymi, które w większości przepadły wraz z początkiem konfliktu francusko-szwedzkiego w listopadzie roku 1635 odnajdziemy wizerunek świętego Mikołaja, świętego Rocha, świętego Henryka z Bambergu, scenę Zwiastowania Najświętszej Marii Panny czy portret rodziny Berman.

I jak tu nie kochać gotyku, no sami powiedzcie. Jak?!

Źródła:

  • Découvrir la basilique de Saint-Nicolas-de-Port – Association connaissance et renaissance de la basilique de Saint-Nicolas-de-Port; Cyrille Bronique, Nancy; 2008

Powiązane wpisy:

Podziel się z nami swoją opinią!