Zamek Bouzov – Baśń po czesku

Zamek Bouzov to na pewno jedna z najbardziej spektakularnych fortec u naszych południowych sąsiadów. Wzniesiona na bazie średniowiecznych fundamentów, neogotycka konstrukcja, do chwili obecnej wprawia w zachwyt. Wszystko to za sprawą fortunnego położenia, które potęguje wrażenie zamku rodem z najpiękniejszej baśni. I do tego ta wspaniała bryła, która nawiązać miała do średniowiecznych korzeni tego miejsca. Czyż nie przywodzi ona na myśl naszego dolnośląskiego zamku Czocha?

Fundacja i rozbudowa zamku w Bouzovie

Zamek Bouzov (czes. hrad Bouzov, niem. Burg Busau) położony jest około 35 kilometrów na północny zachód od Ołomuńca – stolicy kraju ołomunieckiego. Jego fundacja związana jest z intensywną kolonizacją terenów centralnych Moraw i Bohemii, którą skutecznie prowadzili władcy z dynastii Przemyślidów. Nie było więc lepszego miejsca na lokację twierdzy niż istotny trakt handlowy: ten tutaj prowadził między innymi z Litomyśla do sąsiedniej Bohemii.

Pierwszym, udokumentowany w 1317 roku właścicielem zamku był Buz z Bouzova. Jego konstrukcja wszak znacznie różniła się od tej dzisiejszej, bowiem charakteryzowała ją drewniana palisada. Kamień zagościł w Bouzovie dopiero za czasów Jana Luksemburskiego. Przekazał on włości morawskiej rodzinie Vildenberków, która w południowej części wzgórza wzniosła swój pałac.

Ołomuniec – Miasto na żółwiach

Vildenberkowie nie zabawili tutaj zbyt długo, gdyż już w 1382 roku zmuszeni byli sprzedać swój majątek w Bouzovie. Nowym właścicielem stał się bratanek króla Karola IV – morgrabia Jodok z Moraw. Dzięki konfliktowi ze swoim bratem zobligowany był niejako do budowy solidnych murów obronnych. Dotyczyło to zarówno samego zamku jak i powstałego tu za panowania poprzednich właścicieli podzamcza. Kolejny wiek przyniósł kolejnych nabywców oraz rozbudowę umocnień, tym razem ze względu na szalejące wokół wojny husyckie. Dodatkowo, w połowie XV wieku, za panowania tu rodu Kunštátu, w północnej części wzniesiono gotycki pałac.

Pożar i krzyżacy

W obliczu zbliżających się do miasteczka wojsk Macieja Korwina, zamek Bouzov zmienił raz jeszcze swojego właściciela. Jego wojska na szczęście nigdy tu nie dotarły, a zamek udało się rozbudować o kolejny pałac, tym razem od strony wschodniej. Równowaga w przyrodzie została zachowana, bo choć wojska nie rozprawiły się z tym miejscem, to w 1558 roku zrobił to pożar, który pozostawił fortecę w stanie agonii na ponad pół wieku. W kolejnym stuleciu, zamek w Bouzovie po raz ostatni zmienił posiadacza. Tym razem goście mieli zabawić tu ponad 200 lat.

Krzyżacki zamek w Malborku

21 września roku Pańskiego 1696 zamek stał się posiadłością Zakonu Szpitala Najświętszej Marii Panny Domu Niemieckiego w Jerozolimie, czyli krzyżaków. Co w takim razie zakonnicy wnieśli do swojej nowej rezydencji? Nic. W zasadzie przez prawie 200 lat zamek leżał odłogiem, a jego dni były już policzone. Cudem chyba udało się uniknąć jego całkowitego rozpadu. Przyczynił się do tego arcyksiążę austriacki i wielki mistrz zakonu krzyżackiego Eugeniusz Ferdynand Habsburg.

Zamek Bouzov jak nowy

Wrażliwy arcyksiążę postanowił osoboście zaangażować się w przebudowę zamku. Jako znawca sztuk pięknych za cel postawił sobie tchnięcie w to miejsce średniowiecznego ducha i utworzenie tu muzeum zakonu oraz rezydencji dla siebie i swej matki, Elżbiety. Eugeniusz na wypełnienie tejże misji przeznaczył pokaźną sumę 20 milionów złotych monet! Rekonstrukcję trwającą od 1896 do 1910 roku zlecił monachijskiemu profesorowi architektury – Georgowi von Hauberrisser. Architekt znał się niewątpliwie na rzeczy o czym świadczyć mogły jego poprzednie renowacje czy budowy takie jak kościół św. Pawła w Monachium czy Nowy Ratusz, również w Monachium.

Wskrzeszenie zamku Georg skrupulatnie zaplanował na 2800 szkicach przedstawiając projekty stylizowanych mebli, nowoczesnych toalet, systemu ogrzewania i wielu innych. Wszystko to szyte na miarę, łącznie z telefonami na baterie! Arcyksiążę nie chciał elektryczności w swojej twierdzy, więc trzeba było inaczej rozwiązać ten „problem”. Poza kaprysami sponsora i dopasowywaniu puzzli z poprzednich epok, monachijski architekt swą energię skupić musiał na wzniesieniu efektownej, 61-metrowej wieży i kaplicy zamkowej.

Zamek Czocha – Wielka Enigma

Efekty jego prac dziś łechtają gałki oczne najbardziej wymagających gości. Każda z zamkowych sal skrywa piękne artefakty pośród których warto wspomnieć o urzekających żyrandolach z jelenich rogów. Najciekawszym niewątpliwie jest kobieca figura z herbem zakonu krzyżackiego. W każdym zakątku da się też wyczuć silny wpływ nowego gotyku, ale i też innych, nowych nurtów. W Sali Królewskiej podziwiać można na przykład neorenesansowe sklepienie, a w Sypialni Wielkiego Mistrza dla odmiany znajdziemy barokowe meble.

Spośród wszystkich pomieszczeń wyróżnić należy jeszcze jedno, Salę Myśliwską, udekorowaną pięknymi polichromiami o motywach związanych z łowiectwem oraz mitologią. Pomiędzy zagadkowymi figurami odnajdziemy tę, przedstawiającą Dianę – boginię łowów lub też św. Huberta – patrona myśliwych. Zwiedzanie zapewne zakończymy na niewielkiej zbrojowni, znajdującej się nad neogotycką kaplicą zamkową św. Elżbiety. W tej istotnym elementem jest XV-wieczny ołtarz z predellą, uzupełniony XIX-wiecznymi elementami. Uwagę zwracają tu liczne epitafia oraz wsporniki o motywach antropomorficznych.

Baśń po czesku

Zamek Bouzov, pomimo swej neogotyckiej szaty, wydaje się nie mieć wielkiej konkurencji w Czechach. Oczywiście wyłączając z listy niezrównany zamek Karlštejn. Wybijająca się znad mórz lasów, bouzovska bryła stoi na straży wspomnień o dawnych panach tego miejsca. Zaprasza nas, by uczestniczyć w czeskiej baśni, spisanej na reszcie po wielu wiekach istnienia przez architekta von Hauberrissera. Historia nie rozczarowuje ani przez chwilę. Uczestnicy tej baśni jednak już tak. Hordy zwiedzających na czele z przedszkolakami nacierają na zamek, aby w 50 minutowym skrócie przetoczyć się przez zamek. Czy to odpowiedni czas, aby liznąć choć trochę z tej baśni? Wątpliwe.

Praga na weekend

Warto wiedzieć, że około 40 kilometrów od Bouzova znajduje się zamek Sovinec. Nie jest on romantyczną twierdzą, a połowiczną ruiną. Być może to stanowi o jego atrakcyjności, bo nie uświadczymy tutaj hordy przedszkolaków. Cisza, spokój i kawał dobrej historii, która całkiem niedawno poszła z dymem!

Informacje praktyczne:
    • Aby dojechać do zamku można wybrać się drogami lokalnymi, dzięki którym unikniemy obowiązku zakupu winiety.
    • Parking niedaleko zamku jest płatny.

Lektura:

  • Bouzov castle – Zuzanna Marková, wyd. GLORIET, Ołomuniec 2006.

Powiązane wpisy:

Komentarze:

  1. przełom XIX i XX wieku jakoś zawsze mnie ciekawił, w zasadzie to nie wiem, czemu. Można zwiedzać tylko z przewodnikiem? te hordy turystów są bardzo zniechęcające, pamiętam to z różnych znanych zabytków (najbardziej chyba z Twierdzy Pietropawłowskiej w Petersburgu)

  2. Wygląda magicznie i mega klimatycznie! Z pewnością to miejsce jest warte odwiedzenia :) Chociaż czas zwiedzania krótki… ile osób bierze udział podczas jednego „przetoczenia się” przez zamek?

  3. Faktycznie trochę wygląda jak zamek Czocha :) I chyba zawsze tak jest, że z wycieczką ma się za mało czasu na zwiedzanie… Chociaż przedszkolaki chyba dłużej niż 50min by nie wytrzymali tak z drugiej strony ;)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top button