Zamek Pierrefonds – Niczym Feniks z popiołów

Położony w niezwykle malowniczej scenerii, romantyczny zamek Pierrefonds (Château de Pierrefonds) w regionie Pikardia we Francji, jawi się niczym statek kosmiczny szykujący się do odlotu! Niczym Feniks z popiołów powstały swymi rozmiarami zachwyca, ale jednocześnie przeraża!

Choć jego zawikłana niczym Moda na Sukces historia sięga końca XIV wieku, to w zasadzie w jego bryle, jak i w samym wnętrzu trudno upatrywać się śladów z tego okresu. Z drugiej strony jednak silny akcent romantyczny prowadzi nasze myśli właśnie w kierunku Wieków Średnich. Dziś to symbol planów niespełnionych, chociaż czy można się z tym w pełni zgodzić?

Zamek Pierrefonds – Niczym Feniks z popiołów

W obronie monarchii i jako manifest przeciwko ciągłym konspiracjom w 1616 roku oblężono położony niedaleko Compiègne zamek Pierrefonds – centrum knowań. Rok później, na rozkaz króla Ludwika XIII jego wojska pod dowództwem Cardinala Richelieu zniszczyły jego mury obronne. Dodatkowo podłożono ogień w wyniku którego potężny zamek Pierrefonds w ciągu chwili stał się jedną wielką ruiną, dogorywającą w malowniczym pejzażu przez dwa wieki. Choć wraz z epoką renesansu zainteresowanie ruinami antycznymi rosło, twierdza stała się wyłącznie łatwym źródłem budulca. Dopiero w XIX wieku, wraz z nadejściem romantyzmu we Francji, ruiny średniowiecznych obiektów zaczęto postrzegać jako interesujący element krajobrazu. Wymyślne i niestworzone historie i legendy tworzone na temat opuszczonych i będących w agonii obiektów tworzyły mistyczną otoczkę, która zaczęła działać na ludzi jak magnes. Coś się zmieniło. Zamek Pierrefonds wraz z tym nurtem nieśmiało stawał się miejscem wykopalisk archeologicznych, które stworzyły portal między teraźniejszością i tragiczną przeszłością tego miejsca.

W 1810 roku Napoleon I nabył zamek, a Pierrefonds stało się popularnym resortem, znanym ze swych wód termalnych i oczywiście pejzażu! Romantyczny nurt sprzyjał zamkowi, a to za sprawą ilustracji, która znalazła się w albumie Voyages pittoresques et romantiques dans l’ancienne France. Ten jakże prosty gest nieoczekiwanie skierował oczy malarzy i litografów na ruiny Pierrefonds. Wszechobecny zachwyt i ich ponowne odkrycie doprowadziło do tego, że 11 sierpnia 1832 roku stały się one scenerią zaślubin córki Ludwika Filipa z pierwszym królem Belgii – Leopoldem I.

Zamek, który nigdy nie istniał

9 lat po wpisaniu twierdzy w Pierrefonds na listę narodowych zabytków Francji (Monuments Historiques), w roku 1857, Napoleon III zadecydował o odbudowie ruiny. Oczywiście nie było chyba wówczas właściwszej persony do wykonania tego zadania niż sam wielki, legendarny już wtedy, Eugène Viollet le Duc  (przyjaciel rodziny królewskiej, odpowiedzialny za liczne rekonstrukcje w we Francji min.: katedra w Paryżu, opactwo Saint Ouen w Rouen czy fortyfikacje miejskie w Carcassone). Jego pragnieniem było przywrócenie zgliszczy do stanu sprzed ataku, z przeznaczeniem na królewską rezydencję. Zakończona w 1885 roku budowa prowadzona przez geniusza nowego gotyku (po jego śmierci prowadzona przez syna) od początku asystowana była przez polskiego architekta – Lucjana Wyganowskiego. Wymagała ona zatrudnienia około 300 pracowników z których trzech zginęło podczas prac.

Owszem, plan zakładał przywrócenie budowli sprzed ataku, ale nikt nie sprecyzował w jakim zakresie ma zostać zachowane jego podobieństwo. Zamek Pierrefonds nie jest zatem wierną rekonstrukcją twierdzy, a raczej wyobrażeniem jego lepszej wersji. Sam mistrz powiedział natomiast, że buduje coś, co mogło nie istnieć nawet przez chwilę w całej swojej historii. Świadomie więc potraktował zamek Pierrefonds jako swoisty eksperyment, kreując wizję idealną średniowiecznej budowli, począwszy od materiałów budowlanych, nieistniejących przecież w czasach budowy pierwszej warowni, na wymyślnych ornamentach kończąc.

Imperialna twierdza

Wysokość głównych murów w najwyższym miejscu wynosi aż 103 metry, a szerokość w najgrubszym to aż 8,80 metra! W czasach ludwika z Orleanu (Louis d’Orléans) istniały tu mury mogące odeprzeć wyłącznie niewielki atak, tak więc nic dziwnego, że zamek Pierrefonds nie oparł się wojskom Ludwika XIII. Koniec końców, Eugène Viollet le Duc postanowił naprawić błędy przeszłości i na wypadek potencjalnego oblężenia zbudował twierdzę nie do zdobycia. Monumentalna fortyfikacja została wyposażono dodatkowo w szereg udogodnień dla patrolujących zamek rycerzy. Zamek na planie nieregularnego czteroboku chroniony jest aż przez  osiem wież: Tour Artus, Tour Alexandre, Tour Godefroy de Boiullon, Tour Josué, Tour Hector, Tour Judas Maccabée, Tour Charlemagne i Tour Jules César.

Na dziedzińcu

Zamkowy dziedziniec, choć nie do końca odpowiada początkowym zamiarom prezentuje się niezwykle dostojnie. Błądząc nieskończonymi korytarzami być może nie zdamy sobie  z tego sprawy, ale warto wiedzieć, że czterokondygnacyjny podział fasady budynku głównego to złudzenie. W środku znajdują się tylko dwie kondygnacje. Z całego podziału owej fasady najciekawiej prezentuje się przyziemie, odciągające nieco uwagę od tricków optycznych. Kryta, 57 – metrowa galeria została ozdobiona zwornikami przedstawiającymi średniowiecznych czeladników i fantastyczne kreatury oraz kapitelami ze scenami Romansu o Lisie (Roman de Renart). Jest w tej budowli jeszcze coś zaskakującego – donżon niebędący w centrum murów obronnych. Motyw ten w średniowieczu był zbyt ryzykowny, stąd nie decydowano się na jego użycie.

W rezydencji imperatora

Ozdobiona posągami czterech cnót spiralna klatka schodowa wiedzie nas do przestrzennej Sali Przyjęć, której główną dekorację stanowią murale o stonowanych barwach. Bogata ornamentyka stała się pomostem między fundatorem zamku – Ludwikiem z Orleanu, a jego wskrzesicielem – Napoleonem II za pomocą symbolu imperialnego obu władców – orła. Pomimo pięknych zdobień ścian i sufitu uwagę przyciągają tu segmenty wykonane z dębu Węgierskiego w których artysta Zoegger wyrzeźbił interesujące wyobrażenia średniowiecznych kreatur.

Tuż obok Sali Przyjęć znajduje się niedokończona Sala Figur Gipsowych będąca zupełnym przeciwieństwem tej poprzedniej. Pozbawione zdobień pomieszczenie wypełnione jest wyłącznie posągami książąt czy postaci z Biblii. W pobliżu znajduje się Gabinet w którym odnajdziemy kominek z motywem pszczół (heraldyka napoleońska) oraz toaletę ze spłuczką zaprojektowana przez le Duc’a. Tuż obok, w wieży Juliusza Cezara – w sypialni Napoleona III architekt pośród murali umieścił XIV – wiecznego księcia walczącego z uskrzydlonym gryfem. Bezpośrednio do sypialni władcy przylega także sypialnia jego żony w której oprócz bogatych polichromii ściennych, kominek przyozdobiono personami z legendy o Rycerzach Okrągłego Stołu i Królu Arturze.

Zjawiskowa jest jednak Salle des Preuses o wymiarach 52 x 9,5 metra. Przeznaczona na wielkie bale, ogromna hala stała się miejscem wystawy prywatnej kolekcji zbroi Napoleona III z których najstarsze elementy pochodziły z XV wieku! Po wojnie w 1870 roku całą kolekcję przeniesiono do Luwru, a następnie do muzeum wojska Invalides w Paryżu. Jasna sala ozdobiona została posągami, przywołującymi epokę średniowiecza: Roland, biskup Turpin, Karol Wielki i inni. Piękny kominek zaś zdobi dziewięć figur Dzielnych Panien (Preuses) – motyw zaczerpnięty z XIII – wiecznego kominka z zamku Coucy.

Delektowanie się nowym gotykiem, przedstawionym oczami le Duc’a nie ma praktycznie końca. Rezydencja z każdym krokiem odkrywa przed nami, co rusz to nowe pomieszczenia tworząc z nich prawdziwy labirynt. Gdzieś na jego końcu udaje nam się w końcu dotrzeć do cmentarzyska figur. W zasadzie i tutaj natkniemy się na same (oprócz czterech) repliki dawnych rzeźb. Chociaż stylizowane są na nadgryzione zębem czasu wykopaliska nie można im w pełni wierzyć. Wisienką na torcie zdaje się być ogromny model zamku, stworzony przez Lucjana Wyganowskiego. Wystawiony na paryskie EXPO w 1878 roku model budowany był aż 10 lat! (Podczas owego EXPO zaprezentowano również głowę Statuy Wolności, a nagrodę za Zawieszenie Dzwonu Zygmunta oraz Unię Lubelską przyznano Janowi Matejce). Prototyp Pierrefonds pokazuje twierdzę Ludwika z Orleanu, która nigdy przecież nie wyglądała w ten sposób.

Kaplica i katakumby

Zlokalizowana w północno – zachodniej części dziedzińca kaplica to prawdziwa świątynia światła, która ozdobiona została piękną różycą od zewnątrz oraz wysoką galerią wewnątrz. Krytykowany za innowacyjność i niewierność rekonstrukcji tej części Eugène Viollet le Duc umieścił swoją podobiznę tuż przy wejściu. Posąg przypominający świetego Jakuba de Compostela to właśnie on w otoczeniu fundatora zamku – Ludwika z Orleanu i jego żony Valentiny Visconti.

Ciarki przebiegły po plecach, gęsia skóra, włosy stanęły dęba. To zupełnie jak w najgorszym horrorze i zastanawiasz się tylko dlaczego ci przeklęci ludzie zawsze idą po ciemku, dlaczego zawsze idą w złą stronę. Wiedzeni impulsem i ciekawością nie mogliśmy odpuścić. Kroczyliśmy w dół niezupełnie wiedząc czego możemy się spodziewać. Głośność szeptów narastała. Choć nie było ciemno, mrok zaczął gościć wraz z każdym kolejnym krokiem. Fetor zgniłego drewna i jakaś słodkawa woń połączona z kurzem uderzyła w nozdrza. Modlitwa, nie nasza. Z wielkiej sali usianej nagrobkami dochodziły nas setki głosów, które świdrowały nam głowę. Z wolna kroczyliśmy pomiędzy ludzkimi zwłokami.

Ewidentnie było lepiej zapoznać się z całym materiałem dowodowym. Katakumby w których się znaleźliśmy to oczywiście część oryginalnej twierdzy, której początki sięgają 1393, a nagrobki, w całej swojej przerażającej otoczce to gipsowe repliki! Oszołomienie, które wzięło górę pozbawiło nas racjonalnego myślenia, a nieznajomość wyglądu nagrobków ważnych person, związanych z historią Francji tylko pogłębiła nasz szok. Idea w której zawarta jest konserwacja historii Francji poprzez takowe sarkofagi sięga najdalej roku 1837. Zamek Pierrefonds związany jest z tą dość makabryczną wystawą dopiero od 1953 roku, kiedy to zdecydowano się przewieść statuy z Wersalu właśnie tutaj. Pomiędzy nimi podziwiać możemy tumby członków rodziny Walezjuszy, Platagnetów, Burbonów czy Kapetyngów.

Wspaniała konstrukcja, powołana do nowego życia przez geniusza nowego gotyku, Eugène Viollet le Duc’a poraża i zachwyca, a fakt że nie jest wierną kopią ani twierdzy ze średniowiecza ani to, że nie oddaje w pełni ducha Wieków Średnich w niczym tu nie przeszkadza. Jego splendor sprawił, że zamek stał się idealnym miejscem akcji dla wieku filmów tematycznych, a do najbardziej znanych możemy zaliczyć film Goście Goście z Jeanem Reno i Christianem Clavierem w rolach głównych. Oprócz tego zamek Pierrefonds to dziś jedno z chętniej odwiedzanych przez Francuzów punktów na mapie. Zapewne to dzięki magii obiektu, który dziś jest niczym brama do czasów znanych nam tylko z baśni.

Źródła:

  • Pierrefonds castle – Éditions du Patrimoine; 1999

Powiązane wpisy:

2 komentarzeZostaw komentarz

Podziel się z nami swoją opinią!