Katedra w Kolonii – Symbol narodu

Katedra w Kolonii, wielu zgodzi się tu ze mną, pretendować może do miana arcydzieła architektury. Kwestią jest jednak epoka do której ją przypiszemy, bo choć jej zaczątki sięgają Wieków Średnich, to splendor osiągnęła stosunkowo niedawno. To właśnie na fali historyzmu udało się ukończyć zapędy średniowiecznych architektów. Dzięki romantycznym artystom katedra w Kolonii stała się symbolem zjednoczenia Rzeszy Niemieckiej pod egidą Prus.

Relikwie Trzech Króli

Kolonia w średniowieczu uchodziła za jedno z najbogatszych i największych miast Starego Kontynentu. Nie dziwi więc fakt chęci manifestu takiego stanu rzeczy. Oczywiście miasto od dawna posiadało już romańską katedrę, a jej popularność od 1164 roku, związana ze sprowadzeniem tu relikwii Trzech Króli, nieustannie rosła. Zagrabione z Mediolanu szczątki, cesarz Fryderyk Barbarossa podarował arcybiskupowi Rainaldowi von Dassel.  Był to dowód uznania za jego oddanie w trakcie kampanii we Włoszech. Sprytny zakonnik w oka mgnieniu rozsławił, nieznane w samym Mediolanie relikwie. Do tego stopnia, że nawet królowie, po koronacji w katedrze w Akwizgranie przybywali do Kolonii, by złożyć hołd doczesnym szczątkom biblijnych mędrców. Jeszcze pomiędzy latami 1180 a 1230 doczekały się one najpiękniejszego, złotego relikwiarza, jakiego ówczesny świat dotąd nie widział. Wszystko to za sprawą Nicolasa de Verdun.

Katedra w Akwizgranie – Kamienny relikwiarz.

Wychodząc więc naprzeciw stale rosnącym oczekiwaniom, arcybiskup Konrad von Hochstaden postanowił zwiększyć przepustowość wiernych obok słynnych szczątków. 15 sierpnia 1248 roku położył on kamień węgielny pod budowę nowej katedry z nadzieją, że jeszcze więcej pielgrzymów będzie mogło zawitać do Kolonii. Rozkwitający już wtedy we Francji gotyk stał się więc idealnym wzorem do naśladowania, a najbliższa ostatecznej wizji, której podjął się mistrz Gerhard była katedra w Amiens. Oczywiście aspiracje związane z tą budową musiały być wielkie i w gruncie rzeczy, takie były. Budowla bowiem miała pobić rekord wielkości wszystkich katedr Francji.

Katedra w Amiens – Gotycki Partenon.

Kontrolowane podpalenie

Nowy nurt promieniujący z kraju zachodnich sąsiadów zakładał zalanie budowli światłem, by stworzyć miejsce godne dla spotkania Boga z człowiekiem. Wprowadzenie wytycznych opata Sugeriusza z Saint Denis, odnośnie orientowania budowli i właściwego jej oświetlenia, zajęły aż 70 lat. Nim jeszcze cokolwiek się zaczęło, pojawiła się kwestia z którą borykała się większość budowniczych katedr: co zrobić ze starym kościołem? Zapadła więc decyzja o zniszczeniu tylko wschodniej części poprzez… kontrolowane podpalenie. Jak można się domyślać, nie udało się ujarzmić ognia, który strawił większą część budowli. Cudem udało się wynieść z wnętrza cenny już relikwiarz Trzech Króli oraz Krucyfiks Gerona.

Rola światła w gotyckich katedrach.

Aby móc gdziekolwiek odprawić mszę, musiano więc doprowadzić do stanu używalności przynajmniej kawałek zachodniej części romańskiego kościoła. W międzyczasie oczywiście trwały prace nad jego gotyckim następcą. Tak więc 70 lat – zaznaczyć trzeba, że bynajmniej nie był to zły wynik, jako że budowniczym udało się dokonać na ich przestrzeni naprawdę wielu rzeczy. Prezbiterium zamknięto wówczas ambitem wraz z okalającym go wieńcem kaplic. Całość wzmocniono systemem przyporowym i pokryto sklepieniem. Na znak ukończenia tej części prac, na kalenicy ulokowano krzyż, który odtąd góruje nad porywistym Renem. 27 września roku Pańskiego 1322, dokonano konsekracji świątyni. Ta wciąż jednak kształtem nie przypominała w żaden sposób budowli, którą znamy dziś.

Katedra w Kolonii dogorywa

Nowa świątynia nareszcie gotowa była na przeniesienie tu życia religijnego, a jej otwarcie zamknęło ostatni rozdział istnienia katedry z okresu Karolingów. Rozpoczęło się wielkie dekorowanie nowej katedry, do czego zatrudniono najwspanialszych rzemieślników znad Loary. Ci stworzyli cenne rzeźby Chrystusa, Matki Boskiej oraz dwunastu apostołów. W tym samym czasie wykonano także wapienny ołtarz, stalle oraz wspaniałe witraże z clerestorium i otaczających prezbiterium kaplic.

Będąc już w temacie witraży, warto zwrócić uwagę na najstarszy – Witraż Biblijny z ok. 1260 roku ze scenami ze Starego i Nowego Testamentu. Nieco młodszy, bo powstały na przełomie lat 1330/40 jest zaś Witraż Trzech Króli z przedstawieniem nie tylko sceny oczywistej, ale także z architekturą świątyni. Kulminację sztuki średniowiecznego malowania witraży dostrzec można natomiast w Witrażu św. Piotra i Drzewa Jessego z początku XVI wieku.

Wiek XIV i XV upłynęły więc na finalizowaniu naw południowej i kolejno północnej. Nadmienię, że w owym czasie powstał wyłącznie jeden portal, zwany portalem św. Piotra. Dekoracją ulokowanego w południowej wieży wejścia zajęli się członkowie znanego w średniowieczu rodu konstruktów Parléř. Na przełomie lat 1448/49  dokonano w zasadzie ostatniej ważnej akcji: na drugiej kondygnacji południowej wieży zawieszono dwa dzwony. Kiedy kaplice nawy bocznej, wraz z nawą główną zostały nareszcie zamknięte, budowlę pokryto prowizorycznym dachem i zamknięto ścianą od północy, skazując katedrę na długie lata agonii. Jak wiemy, by uzyskać jednak pożądany efekt, Kolonia musiała poczekać ponad 600 lat. Kto wie co stałoby się gdyby Wiktor Hugo nie napisał Dzwonnika? Symbolem Kolonii stał się więc ogromny szkieletor, z drewnianym żurawiem na jednej z wież, na znak niezakończonej nigdy budowy. Po mieście zaś krążyły pogłoski, że prędzej nadejdzie koniec świata, niż budowa katedry zostanie ukończona.

Symbol narodu

A jednak! 15 października 1880 roku, po 632 latach, celebrowano upragniony koniec budowy. XIX-wieczna fala romantyzmu stała się przyczyną odnowy sztuki religijnej, a co za tym szło wskrzeszeniem najdoskonalszej budowli gotyckiej po wschodniej stronie Renu. Był to jednak nie tylko symbol narodu, ale także swoisty poligon doświadczalny dla zagadnień technicznych. Dzięki kontynuacji rozbudowy katedry, motywowanej głównie zbezczeszczeniem przez okupujących ją Francuzów, rozpoczął się też proces rozwoju archeologii i ikonografii chrześcijańskiej. Wraz z nimi natomiast zaczęły pojawiać się próby odgadnięcia symboliki średniowiecznych dzieł, między wieloma architektonicznych, z których całkiem spora ilość po dziś dzień pozostaje w sferze domniemań.

Wiedzieć należy, że podczas prac nad fasadą zachodnią korzystano z ponad czterometrowego szkicu, datowanego na rok 1300! Jeśli chodzi zaś o fasady ramion transeptu, z pomocą przyszedł architekt, wspierający wcześniejsze prace w świątyni – Ernst Friedrich Zwirner (urodzony w Kotlarni, na opolszczyźnie). Pomimo wykorzystania do budowy najnowszych ówcześnie technik, starał się on ściśle trzymać średniowiecznego wzorca. To właśnie dzięki niemu mamy wrażenie, że katedra w Kolonii jest całkowicie gotycka. Powstanie tak rozległych części wymagało zdobienia taflami witraży i oczywiście rzeźb. Jako, że tylko portal św. Piotra został udekorowany wcześniej, ilość posągów na potrzeby neogotyckiej świątyni oszacowano na ponad 700 sztuk. Ich wykonanie przypadło rzeźbiarzowi pochodzącemu z Kolonii, Peterowi Fuchsowi.

Walka z atmosferą

Już w 20 lat po hucznych obchodach, renowacja zabytku okazała się koniecznością. Uszkodzona podczas II wojny światowej przez 14 bomb oraz masę pocisków artyleryjskich, katedra w Kolonii wymagała reanimacji. Szczęśliwie z zawieruchy wojennej udało się ocalić prawie wszystkie średniowieczne eksponaty, czego nie można powiedzieć o prospekcie organowym czy witrażach z XIX wieku. Jak to się stało zatem, że sama budowla przetrwała w „dość dobrym stanie”? Otóż stanowić miała ona istotny punkt orientacyjny dla pilotów, stąd została oszczędzona. Dosłownie, zdjęcia Kolonii z 1945 roku potwierdzają, że istnienie świątyni to prawdziwy cud.  W 1996 roku katedra w Kolonii wpisana została na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Praktycznie przez cały ten czas konserwatorzy zabytku walczą z kolejnym, dość poważnym wrogiem: atmosferą , która ze względu na wysoki współczynnik zanieczyszczenia, w ogromnym stopniu wpływa na postępujący proces niszczenia budynku.

Relikwiarz Trzech Króli

Relikwiarz z doczesnymi resztkami Trzech biblijnych Mędrców jest bezsprzecznie istotnym artefaktem nie tylko dla katedry, ale i w ogóle dla całej religii chrześcijańskiej. Nadmieniłem już, że był to podarek od Fryderyka Barbarossy, ale pozostało jeszcze wyjaśnić jak zawędrował on do Mediolanu. Otóż wszystko to za sprawą, żyjącej w IV wieku świętej Heleny – matki cesarza Konstantyna Wielkiego, której przypisuje się sprowadzenie do Europy wielu innych relikwii jak na przykład Świętej Tuniki czy … Świętych Schodów.

Godna podziwu, wykonana przez mistrza z Verdun skrzynia ma długość 2,20 m, szerokość 1,10 m i wysokość 1,53 m. Materiałem jaki posłużył na ten cel było drewno powleczone w większości pozłacaną blachą miedzianą. Na wykończenie czoła użyto jednak blachy z czystego złota. W srebrnej blasze dokonano natomiast wytłoczeń figur, które przyozdobiono emaliowanymi, złotymi płytkami. Finalnie skrzynia ze swym niezwykle bogatym przekazem teologicznym obleczona została tysiącem klejnotów z których ponad trzysta, w ówczesnych czasach, uważano za bezcenne. Na ścianach relikwiarza umieszczono między innymi wizerunki apostołów oraz proroków oraz sceny z Pasji, ale najważniejsza jest tutaj scena z czoła. Przedstawia ona Hołd Trzech Króli składany Matce Boskiej z Dzieciątkiem Jezus na kolanach. Uwagę przykuwają jednak czterej mędrcy! Tym nadprogramowym jest fundator tej części skrzyni – cesarz Otton IV. 6 stycznia wyciąga się ukoronowane czaszki i inne skarby z relikwiarza na widok publiczny.

W cieniu Świętej Tuniki – katedra w Trewirze.

Wyposażenie katedry

  • Dwie piękne Madonny

Relikwiarz Trzech Króli to na pewno najważniejsza część wyposażenia kolońskiej katedry, ale warto pamiętać, że to nie jedyne dzieło tak wielkiej wagi. Innym jest tak zwana Madonna Mediolańska. Choć nazwa przylgnęła do figury wraz z łupem zagrabionym z Mediolanu, to nie ma ona wielkiego z nim związku. Rzeźba, którą przywiózł do Kolonii von Dassel prawdopodobnie spłonęła w pożarze starej katedry. Nowa natomiast, wykonana została w 1248 roku w duchu dojrzałej formy gotyckiej, a do jej powstania przyczynić się mieli rzeźbiarze kamiennych figur apostołów z prezbiterium. Polichromowana figura Madonny z Dzieciątkiem Jezus jest najpiękniejszym wizerunkiem Matki Boskiej w świątyni. Katedra w Kolonii posiada jeszcze jeden, ciekawy wizerunek – Madonna zdobionej klejnotami. Zwracają się do niej nieszczęśliwie zakochani lub pary proszące o potomstwo, a w ramach daru składają jej złoto i inne, cenne bibeloty.

  • Postać św. Krzysztofa i krucyfiks Gerona

Godny uwagi jest również ocalały z pożaru, dwumetrowy krucyfiks arcybiskupa Gerona z X wieku. Umieszczony w ołtarzu Krzyża Świętego, potężny krucyfiks odznacza niespotykany ówcześnie realizm w przedstawieniu ukrzyżowanego Chrystusa. W kwestii monumentalnych rzeźb nie można na pewno pominąć tej, z przedstawieniem świętego Krzysztofa. Prawie czterometrowa figura z 1470 roku została umieszczona w miejscu strategicznym, bowiem widział ją każdy tuż po wejściu do kolońskiej świątyni. Jako patron podróżników, święty Krzysztof zapewnić miał bowiem ochronę od nagłej śmierci podczas podróży. Stąd właśnie jego wizerunki mają zazwyczaj pokaźne rozmiary. Już samo spojrzenie zapewniało przeżycie o jeden dzień dłużej na tym ziemskim padole.

  • Ołtarze Patronów Miasta i Klarysek

Katedra w Kolonii skrywa też dwa piękne ołtarze z których tym bardziej rozpoznawalnym jest Ołtarz Patronów Miasta. Stworzone w połowie XV wieku dzieło Stefana Lochnera trafiło jednak do świątyni dopiero w 1809 roku. W centrum ołtarza malarz przedstawił scenę Pokłonu Trzech Króli, zaś w skrzydłach bocznych umieścił: od prawa św. Gereona wraz z męczennikami Legii Tebańskiej i św. Urszulę w otoczeniu legendarnych dziewic od lewa. Pieczołowicie obmyślone elementy obrazu, jak rośliny czy owady, walczą o uwagę z realizmem postaci. Przed świętami Wielkiej Nocy oraz Bożym Narodzeniem ołtarz jest zamykany, aby wierni mogli podziwiać obraz Zwiastowania Najświętszej Marii Panny. Pochodzący z roku około 1360, Ołtarz Klarysek klasyfikowany jest jako jeden z najważniejszych, kolońskich ołtarzy. Bogactwo i przepych szafy ołtarzowej, w przeciwieństwie do Wieków Średnich, dziś otwarte jest na widok publiczny. W dolnej jej części przedstawiono szereg dwunastu malowideł z młodości Chrystusa, natomiast u góry zamieszczono dwanaście kolejnych, opowiadających historię Męki Pańskiej.

  • Grobowce

Katedra była siedzibą biskupa nie tylko za jego życia, ale miała stać się jego azylem zwłaszcza po śmierci. Właśnie w myśl tego, w kolońskiej katedrze spotkać można dość sporo grobowców biskupów, wszak nie wszystkich. Niektórych grobów po prostu nie przeniesiono ze starej katedry. Pośród najciekawszych z nich znajduje się na pewno grobowiec słynnego arcybiskupa Konrada von Hochstadena z 1260 roku. Przed śmiercią nakazał przedstawić się na tumbie jako młodzieniec, co też uczyniono. 63 letni mężczyzna spoczął w najpiękniejszym na terenie Niemiec, XIII-wiecznym sarkofagu z brązu. Innym interesującym sarkofagiem jest ten, należący do Filipa von Heisenberga z około 1330 roku. Polichromowana figura płyty sarkofagu otoczona jest murami miejskimi i wieżami na znak udziału mężczyzny w ich budowie. Oprócz wysokiego kleru, w kolońskiej katedry spoczywają szczątki królowej Polski – Rychezy Lotaryńskiej, żony Mieszka I.

Figura Konrada von Hochstandena z kolońskiego ratusza.

Architektura

Katedra w Kolonii  poświęcona została świętemu Piotrowi i Najświętszej Marii Pannie (niem. Kölner Dom). Jest to bazylika o pięciu nawach przeciętych transeptem, która w swym planie nawiązuje mocno do katedry w Amiens. Nawa główna powstała tutaj na ośmiu przęsłach, natomiast część chóru na czterech. Całkowita długość katedry to 144 metry, a powierzchnia to 6166 metrów². Ramiona transeptu wzniesione zostały na czterech przęsłach, a ich łączna szerokość wynosi 86 metrów. Wysokość nawy głównej 43 metry, a naw bocznych 19.

Fasada podzielona została na pięć segmentów, z czego ostatni zajmują ażurowe iglice. Imposty separujące od siebie kondygnacje nie zaburzają jednak strzelistości całej fasady, w której to właśnie wieże są elementem dominującym. Wypada napomknąć, że wieża południowa została wzniesiona do wysokości 50 metrów już w średniowieczu, pomiędzy latami 1350 a 1411. Głębokość fundamentów pod tę konstrukcję wyniosła 15 metrów.

Każda z bliźniaczych wież powstała na czterech polach przęsłowych, dzięki czemu są one dużo szerze i wyższe niż ich francuskie wzorce. Sięgają one aż 157 metrów, czyniąc kolońską katedrę trzecią, po katedrze w Ulm i katedrze w Lincoln, najwyższą gotycką budowlą sakralną na świecie. Dwie dolne kondygnacje fasady zachodniej odpowiadają pięciu nawom do których prowadzą tylko trzy portale. Każde z ramion transeptu posiada także osobne wejście do środka. Na skrzyżowaniu naw, w roku 1965 wzniesiono uszkodzoną podczas II wojny światowej sygnaturkę.

Klonia i okolice (Paderborn, Xanten, Kleve).

Katedra w Kolonii przez wieki

Świetnym uzupełnieniem tekstu będzie poniższy filmik, który zobrazuje nam etapy powstawania kolońskiej katedry na przestrzeni ponad tysiąca lat:

Informacje praktyczne:

Wstęp do świątyni jest darmowy (bez możliwości wejścia na dach, wieże i do skarbca).

Dość skomplikowany harmonogram zwiedzania wraz z cennikiem znajduje się TUTAJ.

Źródła:

Powiązane wpisy:

Podziel się z nami swoją opinią!