Opactwo Senanque – Na morzach lawendy

Opactwo Senanque (fr. Abbaye Notre-Dame de Sénanque); Prowansja-Alpy-Lazurowe Wybrzeże; Francja.
Opactwo Senanque jest jednym z najczęściej fotografowanych miejsc we Francji. Surowa architektura z brązowej ochry świetnie kontrastuje z zielenią zalesionej doliny oraz morzami lawendy, które zdają się je otaczać. Magia fotografii działa na wielu, ale tylko niewielu decyduje się zajrzeć do środka.

Błotnisty przełom

Opactwo Senanque (fr. Abbaye Notre-Dame de Sénanque) w 1148 roku ufundował biskup Cavaillon, Alfant. Wysłani przez niego mnisi przybyli tu 9 lipca z opactwa Mazan. To z kolei całkiem niedawno, bo w 1121 roku, zostało przyłączone do rozwijającej się sieci zakonu cystersów. Choć dla sławy opactwa byłaby to wiadomość wspaniała, nie ma niestety pewności czy sam święty Bernard z Clairvaux (+1153) (założyciel kongregacji) miał bezpośredni wpływ na jego budowę. Wiadomo jednak, że baron Simiane, który chronić miał Senanque, poznał pierwszego opata Clairvaux podczas wizyty papieża Innocentego II w Saint-Gilles-du-Gard.

Opactwo w Auxerre – Nad grobowcem świętego Germana.

Odosobniona i wąska dolina świetnie wpasowywała się w jeden z głównych pryncypiów ascetycznego żywota, którego szukali pierwsi cystersi. Do tego też płynie tędy strumień, który mnisi wykorzystywali nie tylko do higieny osobistej, ale także na potrzeby rolnictwa oraz metalurgii. Oczywiście podczas kiedy zakładano kompleks strumień był o wiele bardziej okazały, co uległo zmianie wraz z trzęsieniem ziemi z końca XIX wieku. To właśnie też od samej rzeki wzięła się nazwa tego miejsca. Pierwsza notka historyczna łączy ją jednak nie z powszechnie uznanym łacińskim sane aqua (zdrowa woda), a z celtyckim sagn-anc, czyli błotnistym przełomem.* Jednym z najważniejszych zadań świeżo przybyłych tu braci więc było ujarzmienie rzeki poprzez wykopanie nowego koryta, tak aby osuszyć błotniste dno parowu.

Od Delfinatu po Marsylię

Dzięki licznym donacjom czynionych przez sąsiadujących z doliną baronów, rozwój Senanque szybko nabrał rozmachu. Ich dary były dość zróżnicowane i oprócz wsi czy terenów, w 1193 roku Wilhelma de Baux, na przykład, przekazał cystersom swoje prawa do śluz na salinie Étang de Berre. Hojne gesty tego typu sprawiły, że do końca kolejnego stulecia opactwo Senanque wzbogaciło się o szereg nieruchomości sięgających od Delfinatu aż po Marsylię.

Niełatwo było zarządzać tak wielkim dominium, ale zakonnicy poradzili sobie z tym choćby wypożyczając ziemię możnowładcom. Na XIII wiek przypada zatem szczyt formy Senanque, która spadła wraz z rozluźnieniem stojących u podstaw zakonu rygorystycznych wartości. Skutki polityczne niewoli awiniońskiej przywiodły tu kilku rezolutnych opatów, którzy mieli za zadanie zreformować podupadający przyczółek wiary. Dzięki nim też XIV stał się złotym wiekiem w historii tego miejsca. Głównie dlatego, że udało się wyciszyć narastające wokół opactwa konflikty, a także dzięki gotyckim przebudowom, które tchnęły tu całkiem nowego ducha.

Opactwo w Fontevraud – Grobowiec Plantagenetów.

Ducha, który osłabł jeszcze u schyłku tego stulecia. Wojna z Anglią bowiem odbiła się echem także i tutaj, a spadek „entuzjazmu religijnego” sprawił, że opactwo Senanque na szesnaście lat pozostawało bez opata. Dopiero w 1471 roku powołał go sam papież, co było sytuacją wyjątkową. Wybrankiem został cysters z Franquevaux, Jean Casaletti, a jego głównym zadaniem była kolejna reformacja życia monastycznego oraz obrona włości przed trapiącym wspólnotę baronem Cazanueve.

Opactwo Senanque i komendatariusze

Kolejne dwa wieki w dolinie przebiegały pod wpływem opatów komendatoryjnych. Byli to zwierzchnicy wybierani przez władców świeckich, a nie jak to zwykle bywało, przez wspólnotę. Powszechnie funkcja ta nie była brana na poważnie, zwłaszcza że zdarzało się, iż samo ich istnienie dla zakonu było wyłącznie symboliczne. Trzymając się tego modelu jednak, opactwo Senanque przetrwało aż do czasów Wielkiej Rewolucji Francuskiej.

Samochodem na południe Francji – Podróż w czasach zarazy.

Do grona najzacniejszych z nich zaliczyć należy pierwszego komendatariusza – biskupa Rodez, Françoisa d’Estaing. Mianowany w 1509 roku kapłan odznaczał się świetnym zmysłem politycznym, łagodząc raz po raz narastające napięcie pomiędzy Francją i Watykanem. Dzięki zaś nieustannej pomocy potrzebującym już za życia zyskał przydomek świętego. Jezuici z Rodez starali się o beatyfikację biskupa, niemniej walka o sprawę francuską rzucała na niego podejrzenie o gallikanizm, co ostatecznie spotkało się z kategoryczną odmową. Jego następcą był zaś biskup Aix, który opactwo Senanque traktował raczej jako ucieczkę przed narastającymi konfliktami na tle religijnym w swoim biskupstwie. Dzięki temu natomiast bywał tu częściej niż jego poprzednik. 

Mont Saint-Michel – Opactwo na krańcu świata.

Pomimo wielkich autorytetów opactwo Senanque padło ofiarą waldensów, którzy w 1543 roku w perzynę obrócili tu wszystko, co stanęło im na drodze. Natomiast trzydzieści pięć lat później dzieła zniszczenia dokończyli hugenoci. Poza dewastacją południowych części kompleksu wandale spalili niemal wszystkie rejestry opactwa, łącznie z tytułami prawnymi, a mnichów wlekli za sobą przez pobliskie wioski. Kolejny komendatariusz, biskup Riez, postawił sobie za cel przywrócenie temu miejscu dawnego blasku. Niemniej wydarzenia ubiegłych dekad pozwoliły na utrzymywanie w dolinie już tylko niewielkiej wspólnoty. 

Pod znakiem zapytania

W II połowie XVII wieku trzeci z mianowanych przez Ludwika XIV opatów, Armand de Béthune, rozpoczął odbudowę południowej części kompleksu. Przedsięwzięcie udało się ukończyć w 1712 roku, aczkolwiek długi z nim związane na długo jeszcze odbijały się echem. Na początku XVIII wieku opactwo Senanque zamieszkiwało zaledwie siedmiu braci przez co przyszłość tego miejsca stanęła pod znakiem zapytania. 4 listopada 1780 roku wszystkie wątpliwości rozwiały się wraz z pogrzebem ostatniego konwersa, Calude’a Michela. Dopiero dziesięć lat później dokonano inwentaryzacji dóbr Senanque, kiedy to budynki klasztorne nabył Alex de Léouze. Jego głównym celem było uchronienie opackich włości przed zapomnieniem, jednak po śmierci jego potomkowie upatrywali tu miejsca idealnego dla fabryki. Fatalne dla tego celu położenie ostatecznie ocaliło opactwo Senanque. 

Opactwo Saint Jean des Vignes w Soissons.

25 kwietnia 1854 roku przybyli tu trapiści (odłam cystersów), którzy zaopiekowali się mocno zniszczonym już wtedy kompleksem. Wraz z końcem napraw zainicjowano budowę nowych budynków konwentu od zachodu i północy. Po wielu dekadach impasu opactwo Senanque ponownie stało się ważną jednostką monastyczną regionu. Do tego stopnia, że to stąd ruszały kolejne misje fundacyjne – w 1858 roku do Fontfroide, zaś w 1869 roku do Lérins. Finalnie to tam utworzono siedzibę Zakon Cystersów Ściślejszej Obserwancji. 

Na tle przemian politycznych w 1881 roku mnisi musieli jednak opuścić opactwo Senanque, wszak nie do końca zgadzali się z decyzją władz. Wynikiem tego powoli powracali tu przez następnych osiem lat, aby klasztor znowu nie popadł w ruinę. Niestety w 1904 roku mnichów raz jeszcze wypędzono, a rok później całość wystawiono na sprzedaż. Odosobnienie Senanque nie wpłynęło jednak dobrze na rezultat, bo do 1926 roku pomieszkiwał tu tylko jakiś rolnik. To wtedy właśnie Lérins wysłało tu kilku mężczyzn celem wskrzeszenia życia monastycznego. Plan niemal przekreśliło wielkie tornado, którego wynikiem była straszliwa powódź. Woda zalała wówczas krużganek na wysokość 1,60 m! Dwa lata później wszystko nareszcie wróciło na tory, którymi właściwie biegnie do dziś. 

Opactwo Senanque

Opactwo Senanque to idealny przykład wczesnej architektury zakonów benedyktyńskich. Poza wspomnianą już izolacją od świata zastosowano tu choćby sklepienia oraz łuki ostre, które swój początek miały wiek wcześniej w Cluny. Plan budynków klasztornych odzwierciedla w dużej mierze główne założenie zakonu, z tym że przez wzgląd na ukształtowanie terenu scriptorium jest nieco mniejsze niż zwykle, a kompleks skręca na północ. Całość odznacza się surowością i brakiem zbędnych, według reguły św. Benedykta, dekoracji wewnętrznych, jak i zewnętrznych. 

Opactwo w Murbach – Umyślnie zniszczone.

Zasadę tę wszak naruszają nieco zdobione kapitele oktagonalnej wieży kościoła oraz kapitele krużganka. Szczęśliwie nie są na tyle dostrzegalne, aby mogły odwracać uwagę zakonników od kontemplowania prawa Boskiego. Niemniej wciąż naznaczone są niedostrzegalnymi na pierwszy rzut oka symbolami, bo przecież krużganek to przedsionek raju. Położone na planie kwadratu charakteryzują się czterema łukami o trzech kolumnach, przywodzących na myśl dwanaście bram Niebiańskiego Jeruzalem. Tak więc mnich dzięki nim jest niczym mieszkaniec miasta przyszłości, które już w średniowieczu staje dla niego otworem.

Krużganek jest też sercem samego opactwa, bowiem łączy ze sobą różne części zabudowań. Przylega do niego na przykład kapitularz, gdzie wspólnota każdego ranka wysłuchiwała czytania reguły świętego Benedykta. Także stąd mnisi mieli dostęp do calefactorium – jedynego pomieszczenie z ogrzewaniem (oprócz kuchni), gdzie w trakcie chłodu gromadzili się, aby kontynuować przepisywanie ksiąg. Nad nim natomiast usytuowane jest dormitorium. W otwartej dziś potężnej przestrzeni w XV wieku znajdowały się niewielkie pomieszczenia, gdzie mężczyźni mogli oddać się w ramiona Morfeusza. 

Opactwo Saint Ouen w Rouen – Promienisty i płomienisty.

Najważniejszym pomieszczeniem przyłączonym do krużganka jest wszak kościół opacki. Niestety podziwianie jego piękna od końca 2018 roku jest niemożliwe. W związku z groźbą zawalenia się obiektu powzięto tu pilne prace renowacyjne. Dzięki nim betonowe przypory przywrócą mu stabilność i zapobiegną dalszym spękaniom sklepień. Koniec wycenionych na 2,2 mln EUR robót przewidywany jest na grudzień 2020 roku.

Poletko lawendy

Magnesem działającym na chętnych, aby odwiedzić opactwo Senanque są niesamowicie popularne na Lazurowym Wybrzeżu pola lawendy. Karmieni tysiącami zdjęć w Internecie turyści wyobrażają sobie morza fioletowych kwiatów, niemniej prawda jest nieco bardziej brutalna. Klasyczne ujęcie kompleksu to stosunkowo niewielkie i, co dla wielu najgorsze, ogrodzone poletko. Dostęp do niego natomiast ograniczony jest niemal dwumetrowym murem. Szczęśliwie jest jeszcze kilka rządków przed nim, ale to już nie to samo.

Co warto zobaczyć w Paryżu?

Popularność lawendy już dawno przewyższyła znaczenie tego miejsca i całkiem spory procent odwiedzających tłoczy się przy ułożonych przy murze kamieniach. Wszystko to, aby wejść na nie, cyknąć foto i rozmyć się razem z falą nieustannie napływających tu przybyszów. Szkoda, że nie zaglądają do środka, bo każda wizyta to dodatkowe pieniądze na utrzymanie obiektu. Sytuacja podobnych założeń wcale nie jest łatwa, a uzależniona jest w większości właśnie od turystów. Brak funduszy na remont zaowocował licznymi akcjami crowfundingowymi, co jest dość dziwne. Szacuje się bowiem, że opactwo Senanque odwiedza rocznie 200-400 tys. turystów, więc gdyby każdy zakupił bilet nie byłoby takiego problemu. Niemniej jednak problem jest i wciąż trwa tu swoista walka o ocalenie dziedzictwa, ale większość zapewne nigdy się o tym nie dowie. A przecież bez kościoła byłoby to już tylko kolejne poletko lawendy.

Informacje praktyczne:

Adres:
Abbaye Notre-Dame de Sénanque
84220 Gordes, Francja
Tel. : 0 490 721 824

Lektura: 

Powiązane wpisy

Dodaj komentarz

Twój email nie zostanie wyświetlony. Wymagane pola zostały oznaczone *