Twierdza Cisnadioara – Klejnot w koronie Gór Sybińskich

Kościoły warowne w Rumunii, czyli scheda po Sasach Siedmiogrodzkich, są nieodzowną częścią krajobrazu Transylwanii. Położona 13 kilometrów od Sybina, świątynia w małej miejscowości Cisnadioara (rum. Cisnădioara), jest niewątpliwie jedną z najciekawszych spośród nich. Wszystko to za sprawą umiejscowienia na szczycie owalnego Wzgórza świętego Michała, bowiem tło, jakim stają się tu dla romańskiej fortecy Góry Sybińskie, zapiera dech w piersiach. Kościół prezentuje się dumnie, niczym klejnot w koronie, wobec której nie można przejść obojętnie.

Cisnadioara – historia twierdzy na wzgórzu św. Michała

Pierwsza fala osadników w okolicy dzisiejszego Wzgórza św. Michała pojawiła się tu na długo przed rokiem 1300. W przeciwieństwie do kolonistów z miast otaczających Sybin (niem. Hermanstadt), ci tutaj byli więźniami. Nie ma pewności, co do roku rozpoczęcia budowy przez nich samego kościoła, natomiast odkryta podczas badań archeologicznych moneta z 1172 roku, wskazuje ostatni kwartał XII wieku.

Złożona z piętnastu rodzin, niewielka wioska z górującą nad nią cytadelą stała się, niebawem po wybudowaniu, prezentem proboszcza z Sybina dla króla Andrzeja II. Władca najwyraźniej nie widział większego potencjału w tym darze, więc przekazał go księdzu imieniem Gocelinus. Ostatecznie, w 1223 roku, warownia wraz z okolicznymi ziemiami trafiły w ręce cystersów z opactwa w miejscowości Cârța (niem. Kerz). Niestety cystersom obojętne były losy budowli i bynajmniej nie zamierzali inwestować w jej rozwój ani grosza. Powolna agonia kościoła na wzgórzu zaowocowała odebraniem im fortecy w 1474 roku przez króla Macieja Korwina.

10 najpiękniejszych miejsc w Rumunii.

Kościół w Cisnadioarze (niem. Michelsberg, węg. Kisdisznód) pod wezwaniem św. Michała, pomimo braku zainteresowania braci z Carty, był jednak intratnym biznesem, więc ruch króla stał się prawdziwą kością niezgody pomiędzy miasteczkami Cisnadie i Cisnadiorą. Z racji bliskości wzgórza, oba zgłosiły swoje pretensje do podatku, płynącego z darów pielgrzymich. Mieszkańcy Cisnadie poszli w tym sporze o krok dalej: nie zamierzając rezygnować z pewnych pieniędzy, zajęli twierdzę i zwrócili się do papieża z prośbą o rozstrzygnięcie sporu. Ten jednak, zupełnie nie po ich myśli, nakazał podzielić zyski na pół.

Zyski więc dzielono, ale ponownie nikt nawet nie myślał o jakichkolwiek naprawach. Decyzja papieża przyczyniła się do pogarszania się stanu technicznego obiektu, zostawiając go chociażby bez dachu na kilka wieków! Zaniedbanie to, z perspektywy czasu miało jednak swoje plusy. Największym jest na pewno fakt, że właśnie dzięki temu kościół w Cisnadioarze zachował swoją oryginalną, surową bryłę. Większą modyfikacją jest tu tylko dach, który uzupełniono u schyłku XVII wieku. Taki przebieg wydarzeń pokazuje niestety niewielkie znaczenie fortecy jako kościoła. Na domiar złego, dach ten pomógł utworzyć tu depozyt, w którym mieszkańcy wioski mogli przechowywać swoje rupiecie. I tak aż do roku 1963, kiedy wyniosła się stąd ostatnia strażniczka tego miejsca.

Legendarne kamienie na odkupienie

Do warowni na wzgórzu prowadzą nas schody, kończące się bramą wschodnią z końca XIII wieku. Brama ta jest zaledwie jedną z ośmiu, istniejących tu w czasach świetności kościoła. Co ciekawe i niezbyt oczywiste, wrota te nie służyły wyłącznie wchodzeniu czy wychodzeniu, ale prawdopodobnie spuszczane były stąd spore kamienie. Podczas oblężenia twierdzy miały one opóźnić ewentualną napaść, a najlepiej, nakłonić nieprzyjaciela do odwrotu.

Po ataku, wypuszczone kamienie musiały więc w jakiś sposób wrócić na górę i z tym elementem związana jest właśnie miejscowa legenda. Mówi się, że przed ślubem, każdy młody mężczyzna musiał wepchnąć taki kamień z powrotem na górę. Zadanie to wymagało zwinności i oczywiście dużych pokładów energii. Element ten tak mocno zakorzenił się w tutejszym folklorze, że po dzień dzisiejszy młodzi chłopcy w dniu swego ślubu toczą pod górę kamienie, aby odkupić swoje narzeczone.

Bryła kościoła świętego Michała

Za bramą wschodnią jawi się dziedziniec z olśniewającym, romańskim kościołem z ciosów. Jego piękno skutecznie przyćmiewa jednak fakt, że jest to kolejny śmiały, lecz nigdy niezrealizowany projekt. Na pierwszy rzut oka widać w jego bryle wyprowadzony, ku górze mur, który miał stać się w przeszłości wieżą północną. Z pewnością realizacja miała dotyczyć masywu dwuwieżowego.

Kościół w Cisnadioarze jest świątynią orientowaną, to znaczy że jego prezbiterium znajduje się od strony wschodniej. Taki układ prawie całkowicie zablokował jakąkolwiek możliwość jego rozbudowy w przyszłości, bo zarówno część wschodnia jak i zachodnia zakleszczone są niemal w owalnych murach twierdzy. Nie był to oczywiście wybór architektorów, a dostosowanie świątyni do obowiązujących ówcześnie kanonów.

Kościół w Acas – Romańska perła Rumunii.

Jego najbardziej reprezentacyjną częścią jest fasada zachodnia, która w pełni oddaje romańskiego ducha. Widzimy tutaj portal uskokowy, flankowany przez podwójne łuki półkoliste. Uskoki udekorowane zostały kolumienkami z kapitelamiornamentach geometrycznych, roślinnych oraz antropomorficznych. Półkolisty tympanon zaś uświetniono mocno nadgryzioną już zębem czasu polichromią. Powstanie tej części przypisywane jest węgierskiemu mistrzowi Gocelinusowi, który przewodniczył saksońskim więźniom podczas kolonizacji tego terenu.

Surowe, romańskie wnętrze

Wnętrze trójnawowej bazyliki podzielone jest tylko dwoma, półkolistymi arkadami. Ich ściany wspierają płaski sufit, a jedyną sklepioną częścią jest, zamykająca nawę główną apsyda. Posiada ona bowiem sklepienie krzyżowe. Nawy boczne, podobnie jak nawa centralna nie mają sklepień, a zakończone są małymi apsydiolami od wschodu.

Wnętrze właściwie pozbawione jest jakichkolwiek dekoracji. Przykuwającym wzrok elementem jest umieszczony w apsydzie ołtarz z czasów II wojny światowej. Osobliwe dzieło wzniesiono na kamiennych kulach i otoczono epitafiami ofiar I wojny światowej. Gdzieniegdzie na tynkach dostrzec można również blaknące krzyże, które świadczą o licznych pielgrzymkach do kościoła świętego Michała.

Kościół warowny w Biertanie.

Cisnadioara dziś szczycić się może jednym z najstarszych, romańskich kościołów w Transylwanii. Inwazja mongołów z 1241 roku nie dotarła w te okolice, a może po prostu twierdza skutecznie się przed nią obroniła? Było, jak było, dziś jest to jedna z niewielu świątyń z epoki, które nie poddały się wpływowi kolejnych nurtów w architekturze. Oprócz fenomenalnych widoków na Góry Sybińskie i bliskości z okazałym kościołem warownym w Cisnadie, warto wdrapać się na szczyt wzgórza. Kontemplować można tu piękno natury, współgrające z pięknem architektury i chłonąć niezmącony od wieków spokój, który jak widać jest przeznaczeniem fortecy od setek lat.

Źródła:

  • A tour of Cisnādioara and its fortress – Anselm Roth; wyd. Schiller Verlag, Sybin; 2016
  • The Church-Fortess of the Transylvanian Saxons – Hermann Fabini, wyd. monuMenta, 2nd edition; Sybin, 2015**

Powiązane wpisy:

Podziel się z nami swoją opinią!