Co warto zobaczyć w Gironie?

Mury miejskie

Nie każde miasto może poszczycić się tak doskonałym punktem widokowym. Wychodząc z klasztoru możemy udać się do schodów północnej części murów miejskich, które jednak oddzielone są od drugiej części, okalającej miasto. Setki lat istnienia Girony, jako miasta granicznego przyczyniły się do nadbudowywania rzymskich murów obronnych w IX wieku, by kontynuować prace aż do wieku XV. Dziś konstrukcja jest najdłuższą tego typu w Europie z czasów Karolingów. Ponad dwukilometrowa trasa dookoła średniowiecznej starówki zapewnia niesamowite wrażenia i pozwala na spokojną kontemplację panoramy miasta. Oprócz kilku wspomnianych wcześniej budowli z murów miejskich przyjrzeć możemy się także jednemu z pierwszych budynków gotyckich w Katalonii – klasztorowi św. Dominika (kat. Sant Domènec), który obecnie jest w posiadaniu uniwersytetu. Drogę do tej części murów odnajdziemy za katedrą.

Poprzednia strona 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12Następna strona
Pokaż więcej

Powiązane wpisy:

Komentarze:

  1. Ktoś mi ostatnio wspominał, że lądując w Gironie z chęcią dotarcia do Barcelony, warto jednak się nie spieszyć i na chwilę się zatrzymać! Widzę, że ta osoba miała rację! :)

  2. Ojej! Jak miło przypomnieć sobie swoją pierwszą podróż Ryanairem :D To właśnie Girona była pierwszym miastem, które odwiedziłam w mojej podróżniczej przygodzie (pierwszy przystanek w drodze do Barcelony). Bardzo miło wspominam to miasto :)

    1. Super wspominki :) Wiele osób nie zagląda do miasta niestety, a szkoda. To trochę takie miasto w cieniu Barcelony, jak Beauvais w cieniu Paryża.

  3. chyba jedno z pierwszych miast na zachodzie Europy, które mogłoby mi się spodobać :) nie wygląda, żeby jeździło tam dużo ludzi

  4. Zrobiłeś smaka na Gironę :) Szczególnie możliwością spojrzenia na jej starówkę z murów miejskich. Fantastyczna sprawa!

  5. Zachęca do odwiedzin Girony. I opis, i film promocyjny :) Jak następnym razem będę w Barcelonie zdecydowanie zrobię sobie wycieczkę.

  6. No to przez Ciebie jeszcze bardziej żałuję, że nie spędziłam paru godzin w Gironie. No ale, jest powód by wrócić :) Bo – werble – zaskakująco ciągnie mnie do Katalonii :) (Ale nie będę całować żadnych posągów w dupkę!)

    1. Oj tak! Każdy powód jest dobry, aby wrócić do Katalonii :) Co do lwicy, to faktycznie, trzeba uważać. Ja całowałem kiedyś i wracam tam często!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Back to top button
error: Zawartość chroniona!