Legendy Toledo – O rzece Tag, o diabłach i innych

Legendy Toledo

Istnieją na świecie miejsca tak niezwykłe i piękne, że często nie zdajemy sobie z tego sprawy. Oczywiście piękno to nie tylko to, co widać gołym okiem, ale także to, co skrywane dużo głębiej. Spacerując ulicami dawnej stolicy Hiszpanii jesteśmy w stanie zagubić się bez reszty w obu tych światach, które zdają się należeć do odległej przeszłości. Setki lat i mieszanka trzech kultur sprawiły, że każdy kamień to kolejna, barwna historia, czekająca na odkrycie. Pełne pociągu do magii, uwielbienia do rzeczy niewyjaśnionych, a nawet nekromancji – takie są legendy Toledo. To coś, czego gołym okiem nie ujrzymy, ale mimo wszystko warto poznać to miasto z nieco innej niż zwyke, perspektywy jego dawnych mieszkańców. 

Toledańska Noc

Nie ma chyba toledańczyka, ba, Hiszpana, który nie znał by powiedzenia Pasar Una Noche Toledana. Oznacza ono, że spędziliśmy ciężką noc, bez zmrużenia oka. Może to również oznaczać noc pełną strachu i niepokoju. Jak można łatwo się domyślić, ma to swoje podłoże w bolesnych chwilach z życia mieszkańców miasta nad brzegiem Tagu. 

Legendy Barcelony: Inna Barcelona.

Zajście to miało miejsce w roku 812, kiedy to na tronie zasiadł Jusuf-ben-Amru. Młodzieniec o sadystycznych zapędach uważał się za pana życia i śmierci, nadużywając przy tym swej władzy. Usunął on z drogi wszystkich, którzy sprzeciwiali się jego kontrowersyjnym rządom, budząc jednocześnie strach w toledańczykach – strach o ich życie i przyszłość. Nic nie łączy jednak bardziej niż wspólny wróg i tak w tym przypadku, mieszkańcy zgodnie chwycili za szable. Nie straszne były one Jusufowi, lecz nie był on w pełni świadom, że i szlachta nie była zadowolona z jego rządów. Lud zażądał głowy despoty i dostał ją.

Toledańczycy nareszcie odetchnęli z ulgą. Wiadomość o śmierci Jusufa jednak szybko doszła do uszu kalifa, a ten przysłał tu swego najbardziej oddanego sługę, Amru. Ojciec Jusufa miał naprawić błędy syna i przede wszystkim przywrócić splamiony honor rodziny. Nie mogło być chyba gorszej wiadomości niż ta, bowiem wieśniacy znów zaczęli drżeć o swoją przyszłość. Fortuna jednak często płata figle i tym razem też tak było. Amru był uosobieniem dobra – szlachetny i wielki, te słowa mógłby określić człowieka z którego synem lud postąpił niezbyt delikatnie. 

Legendy Barcelony II – Historie krwawe.

To gdzie ta Toledańska Noc, zapytacie! Amru przybywając do miasta miał już konkretny plan, który sukcesywnie wypełniał, ukrywając swoje prawdziwe oblicze. Zemsta była jedyną rzeczą, która trzymała go przy życiu, a świetną okazją do niej stała się wizyta drugiego syna kalifa. W rezydencji Amru (przy obecnej ulicy San Cristóbal), którą ze względu na smutne wspomnienia nie był już Alkazar, przygotowano bankiet na który zaproszono najznamienitszych mieszkańców miasta. Gości przybywających na uroczystość odbierały straże, kierujące ich na istną rzeź. Zamiast welcome drinka odcinano im głowy i pozbywano się ciał. Kiedy zaś spadła ostatnia głowa kochany ojciec miał powiedzieć: “Mój synu, teraz możesz spocząć w pokoju, już Cię pomściłem”. Następnego ranka na mieszkańców czekał prawdziwy horror. Setki bezgłowych ciał rozrzucono wokół domu gubernatora.

Studnia gorzkich łez

Któż z nas nie lubi historii o miłości i potajemnych schadzkach kochanków sprzed wieków? Miłość, jak wiemy, nie zna granic, a przede wszystkim nie zna koloru skóry ani wyznania. Szkoda, że ludzie tak świetnie się w tym orientują.

Było już po różańcu, kiedy zapadł zmrok w rezydencji doñi Leonory. Słudzy rozpierzchli się po pokojach, by udać się na spoczynek. Młody chrześcijanin don Fernando wymknął się z domu i pospieszył zakamarkami na spotkanie z miłością swego życia – piękną żydówką Rachelą. Zegar właśnie wybijał dziesiątą, gdy młodzieniec w blasku księżyca przemierzał pachnący goździkami letni ogród żyda Leviego. O umówionej porze w oknie zjawił się obiekt pożądania chłopaka – drobna, blada i filigranowa postać dla której stracił głowę. Niczym na skrzydłach wzbijał się do niej po bluszczu, aż nagle zimne ostrze przeszyło jego serce na wskroś. Piękna scena zamieniła się w koszmar w ciągu sekundy. Ciało kochanka upadło na ziemię – bez życia, bez duszy. Głuchą ciszę przerwał nadludzki, dobywający z piersi dziewczyny krzyk, a grzmoty z oddali stłumiły szaleńczy śmiech starca.

Toledo w jeden dzień – W dawnej stolicy Hiszpanii.

Co noc dziewczyna wychodziła na wymyślone spotkania w ogrodzie, gdzie wypłakując morze łez do studni, marzyła o Fernando. Nie ma nic gorszego niż stracić ukochanego na własnych oczach. Pewnej nocy, w pełni księżyca na dnie studni dziewczynie ukazał się on. Kolejna sekunda połączyła ofiary miłości niemożliwej, gorzkim łzom przynosząc kres.

Żydowski Diabeł

Jest takie miejsce w Toledo, pomiędzy Puerta Nueva de Bisagra, a Barrio de la Antequera w którym kilka lat przed wygnaniem Żydów przez Królów Katolickich istniał ogromny pałac. Budynek ten ociekał bogactwem marmurowych kolumn, sprowadzonych doń z rzymskich rezydencji. Na patio znajdowały się ogromne figury o przerażających rysach z inskrypcjami, które tylko wtajemniczeni byli w stanie odczytać. Unosząca się tu nieprzyjemna aura sprawiała, że niewielu śmiałków odważyło się tamtędy przechadzać, a pałac wkrótce zyskał status piekła na ziemi. Wszystkiemu winne były znajdujące się tu bogactwa, których darczyńcą miał być sam diabeł!

Zamieszkującego to miejsce starego żyda wraz ze swą nieziemsko piękną córką praktycznie nie widywano w mieście, co tylko wzbudzało podejrzliwość mieszkańców Toledo. Sąsiedzi twierdzili, że przy chmurach dymu w nocy słychać było dziwne szepty, głośne jęki dziewczyny czy inne dziwne dźwięki. Ku wielkiemu rozczarowaniu, którego toledańczycy nigdy nie byli w stanie doświadczyć, w pałacu nie mieszkał żaden diabeł, a zwykły starzec o białej brodzie, studiujący noc w noc magiczne pergaminy. Seriom formuł i obliczeń, które odgadnąć mogli tylko wtajemniczeni towarzyszyły piekielne istoty i formy. Czy sam żyd paktował z diabłem? Być może, ale wyłącznie w dobrej wierze! Kochany ojciec poświęcił całe swe życie na odkrycie sekretnej formuły, która przywróciłaby zdrowie nieuleczalnie chorej córce. Żaden z lekarzy arabskich ówczesnego świata nie był w stanie jej pomóc.

Alkazar w Segowii – Baśniowa forteca.

Choroba córki postępowała bardzo szybko, więc ojciec nie miał czasu do stracenia. W listopadową noc, gdy już udało mu się zebrać wszystkie potrzebne składniki, stworzył kolejną miksturę. W sekundzie pałac obrócił się w perzynę, powodując eksplozję tak wielką, że jej blask oświetlił całe niebo nad Toledo! Na pomoc przybyli mieszkańcy, którzy nie tyle byli tu w nadziei na ocalenie ofiar eksplozji, a ze strachu że ogień przedostanie się na ich domostwa. O poranku, spod gruzów wydobyto dwa zwęglone ciała. Niestety toledańczycy nigdy nie poznali ich prawdziwej historii: ojca paktującego z diabłem, by ocalić życie córki. Po dziś dzień miejsce w którym stał pałac stoi puste. Nikt nie odważył się nigdy wybudować tu czegokolwiek…

Diabeł spowiednik

Jeśli już jesteśmy przy piekielnych klimatach, to warto wiedzieć, że nawet katedra w Toledo nie uchroniła się od pana podziemia…

Szlachcic don Angel Arellano był znanym i szanowanym obywatelem miasta, pomagającym każdemu w biedzie, pełen dobroci i cnót wszelakich. Niestety tego samego nie można było powiedzieć o jego synu Gonzalo, z którym zamieszkał w pałacyku nieopodal katedry. Ojciec wierzył, że swoimi dobrymi uczynkami mógł zamaskować honor plamiony raz po raz przez jego potomka. Kiedy już ojciec był na skraju wytrzymania, Gonzalo nagle się zakochał. Miłość, cóż za wspaniałe uczucie, motylki w brzuchu i popcorn zamiast mózgu. Młodszy Arellano zmienił się tak mocno, że sąsiedzi w tej całej jego przemianie upatrywali się boskiej interwencji!

Katedra w Segowii – Dama Katedr.

Sam ojciec jednak nie widział tu działań boskich, a już na pewno wiedząc, że jego syn zakochał się w ubogiej córce rybaka, która jak możemy przypuszczać, nie mogła zaoferować mu nazbyt wiele. Ojciec rzecz jasna, przeciwny był mezaliansowi i zamierzał przeszkodzić parze kochanków w popełnieniu życiowego błędu. W Wielki Czwartek, po gorzkiej wymianie zdań z synem, don Angel w poszukiwaniu pocieszenia, skierował swe kroki do katedry. Przez wzgląd na tłum szybko jednak począł opuszczać świątynię i wtedy to, w rozpadającym się konfesjonale przy Puerta de Perdón ujrzał staruszka. Bez namysłu zdecydował wyznać mu swe grzechy, bo właściwie to było celem jego wizyty. Po krótkiej chwili Don Angel wybiegł ze świątyni cały we łzach. Do konfesjonału zaczęła napływać nowa kolejka, jednak w środku spowiednika nie było. Dookoła płynęła tylko krew, pchniętego przez ojca sztyletem Gonzalo.

„Opowiedziałem wszystko księdzu w katedrze, gdyby Gonzalo poślubił córkę jakiegoś rybaka, wyrządziłoby nam to jeszcze większą szkodę niż to, że tam poszedłem. Jego głos był tak głęboki i przekonujący, powiedział mi, że nie ma możliwości żebym odzyskał swojego syna… Śmierć była jedyną drogą, lepszą niż hańba. Jego głos przekonał mnie, że to poświęcenie nie stanowiło żadnego problemu, miało przynieść ulgę memu sercu. Pomimo tego, że wiedziałem jakie to trudne, zrobiłem co mi kazał. Wybiegłem z katedry szukając zbawienia dla jego duszy.”

Potwierdził się fakt, że żaden ksiądz nie przyjmował grzeszników w Wielki Czwartek przy Puerta del Perdón. Świadkowie orzekli za to, że widzieli don Angela spowiadającego się właśnie tam. Jednomyślnie wspomnieli o zapachu siarki wewnątrz konfesjonału… Niedługo po tym Toledo obiegły plotki o Szatanie przebranym za księdza, który wyspowiadał don Angela Arellano i podkusił go zabicia własnego syna. Zerwał odradzające się więzy i skazał jego duszę na wieczne potępienie. W wyniku tego zajścia z katedry usunięto konfesjonał, a i od tamtej pory nikt nie spowiada się przy Puerta del Perdón.

Co warto zobaczyć w Segowii?

Legenda o rzece Tag

Właśnie ogłoszono kolejnego władcę Imperium Rzymskiego, który akurat urodził się na ziemiach Hispanii. Toletum, jako jedno z ważniejszych miast świętowało z wielką pompą wybranie nań Adriana, a dzikiej fieście nie było końca. W świątyniach złożono ofiary, przystrojono forum, a główne ulice stały się torem wyścigów rydwanów. Przez Puerta de Pompae triumfalnie przejeżdżały kwadrygi na czele z Flawiuszem, obiektem westchnień publiczności. Był to młody centurion wybrany spośród ich całej masy, który w wolnym czasie parał się dawaniem lekcji jazdy konnej bogatym dzieciom patrycjuszy. Przy jednej z takich okazji poznał właśnie Marcję. Cztery białe konie, które w tej chwili towarzyszyły Flawiuszowi były prezentem właśnie od tej kobiety. Nie raz już przyniosły mu chwałę, jednak tym razem stawka szła o coś więcej.

Marcja obiecała mu swą dozgonną miłość, jeśli ten wygra dla niej wyścig. Wyzwanie byłoby łatwiejsze, gdyby nie wydana dzień wcześniej kolacja na której Flawiusz był świadkiem mizdrzących się jak dwa szczeniaki wysłannika Rzymu i kobiety, która przyrzeknie mu miłość jako nagrodę po wyścigu. Konie biegły jak oszalałe, uderzając z całej siły w podłoże, podczas gdy młodzieniec błądził myślami daleko poza torem. Rydwan wyłonił się zza zakrętu, by sprowadzić centuriona na ziemię, bowiem na publiczności dostrzegł swą ukochaną z nim… Stracił szybkość i przegrał.

Tej nocy Flawiusz w przegranym marszu błądził ulicami Toletum, będącego tak często świadkiem jego zwycięstw. W zamyśleniu dotarł przecinający Tag most. Chłopak stracił wszystko: ukochaną, konie, fortunę. Do rzeki wyrzucił resztę monet na poczet przewozu przez Styks. Gdy miał już skoczyć, powstrzymała go jakaś nieznana siła – starzec z długą brodą stał się jego wybawcą. Jasno dał mu do zrozumienia, że to co chciał uczynić było przejawem zwykłego tchórzostwa. Ponadto nie rozwiązałoby to żadnego problemu. Po burzliwej dyskusji starcowi udało się uspokoić młodzieńca legendą.

Gotyk w Barcelonie.

Na początku, kiedy trysnęły źródła i powstały rzeki, jedna z nich wybrała drogę przez doliny i równiny podporządkowując sobie ziemie, przez które przepływała aż dobiegła do góry. Dalej nie mogła przebić. Góra stała się słabością dumnej rzeki, ale ta znalazła sposób, aby ją pokonać. Zebrała wszystkie swoje siły i z hukiem podobnym najstraszniejszej burzy rozerwała głaz, który stanął jej na drodze. Kamienie i woda wyskoczyły w powietrze i otworzyła się droga przez dolinę, okrążając ją na znak wygranej. Tak oto rzeka okalająca Toletum stała się rzeką Tag (hiszp. tajo – blizna).

Flawiusz zdecydował się posłuchać starca, choć było to trudne nie miał nic więcej do stracenia. Stary człowiek zaoferował mu nowe życie z dala od Toletum w Emérita Augusta (Merida), aby zabliźnić jego świeże jeszcze rany.

Źródła:

Powiązane wpisy:

10 komentarzyZostaw komentarz

Odpowiedz:

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola zostały oznaczone gwiazdką.*