Klasztor Sant Jeroni de la Murtra – Średniowieczna galeria osobistości

Klasztor Sant Jeroni de la Murtra (kat. Monestir Sant Jeroni de la Murtra) położony jest w Dolinie Belén, 13 kilometrów na północny wschód od centrum Barcelony. XV-wieczny kompleks jest przykładem gotyku katalońskiego, charakterystycznego dla tego regionu Hiszpanii. Należąca niegdyś do klasztoru świątynia niestety nie przetrwała do naszych czasów. Największym skarbem są tu jednak konsole krużganków, przedstawiające sławy ówczesnego świata. Pustelnia, nieprzerwanie od wieków pozostaje w ukryciu przed zgiełkiem wielkomiejskiej stolicy Katalonii.

Co warto zobaczyć w Barcelonie?

Powołanie Sant Jeroni del Mont Olivet

Historia fundacji klasztoru nie jest zwykła, bowiem został on założony przez jednego z barcelońskich kupców. Niejaki Bertran Nicolau dorobił się znacznej fortuny, którą trwonił na zakładanie różnorakich przybytków religijnych. Klasztor Sant Jeroni de la Murtra był kolejnym, po klasztorze św. Hieronima w dolinie D’Hebron, prezentem dla hieronimitów. Właściwie z wielu obiektów, które ufundował zachowały się tylko ten oraz Domus Dei z Miralles.

Początkowo mężczyzna oferował tylko pomoc finansową klasztorowi D’Hebron, ale zazdrosna królowa zabroniła mecenatu. Bertran więc zwrócił się o pozwolenie na założenie własnego ośrodka do Benedykta XIII, uważanego za antypapieża. 6 sierpnia 1413 roku w Awinionie jego decyzję rozpatrzono pozytywnie. Od tej chwili bogaty kupiec mógł inwestować w hieronimitów tyle, ile tylko zapragnął. Już 20 listopada tego samego roku, do świeżo zakupionych domów w Sant Pere de Ribes wprowadziło się siedmiu braci. Szybko jednak okazało się, że nowy klasztor nazwany Sant Jeroni del Mont Olivet nie jest miejscem idealnym do zamieszkania. Nie było tu ani wody, ani opału, a na domiar złego ziemia nie nadawała się do uprawy. Zawiedzeni bracia wystąpili z prośbą o przeniesienie. Bertran tym razem stanął na wysokości zadania i znalazł miejsce idealne: Ça Murtra.

Klasztor Sant Jeroni de la Murtra

Położona w pobliżu Badalony, XIII-wieczna posiadłość królewskiego rachmistrza miała stać się oazą hieronimitów. Nazwa miejsca jednak wciąż nie była tą, która przyjęła się do naszych czasów, bowiem przybytek nazwano klasztorem del Valle de Belén. Wszechobecność mirtu zwyczajnego, czyli białych, pachnących kwiatuszków, zdefiniowała to miejsce jako Murtra. Tak właśnie określa się ów kwiat w języku katalońskim i to ta nazwa przetrwała do naszych czasów.

Jeśli chodzi zaś o braci, żyli oni tu według reguły św. Augustyna, czyli poświęcając się modlitwie, nauce i robótkom ręcznym. W szczytowym okresie działania miejsce to zamieszkiwało około trzydziestu mężczyzn. Wszak jednak zanim to nastąpiło, panowie przeniesieni z Mont Olivet, znów znaleźli sobie powód do narzekań! Bagniste tereny wokół posiadłości przyciągały chmary komarów, które nieustannie dręczyły zakonników. Tym razem zażądali przyłączenia się do zakonu d’Hebron, ale ich starania spełzły na niczym.

Skazani na krwiożercze bestie ugrzęźli w Murtrze na zawsze. Doprowadzenie tego miejsca do stanu używalności graniczyło z cudem, ale trzeba było sobie jakoś poradzić. Na tapetę poszło osuszenie bagien, które wyeliminowało nieco komary, ale też otworzyło drogę do kamieniołomu Can Oliva z którego od tego momentu można było pozyskiwać budulec.

Pod opieką królów Kastylii

Warto wiedzieć, że nie tylko Bertran Nicolau wspierał cały ten interes, ale także inni kupcy oraz oczywiście, barcelońska szlachta. Pośród istotnych nazwisk, związanych z tym przybytkiem najważniejsze są jednak imiona królów – Jan II Aragoński, Karol I czy Filip II. W 1473 roku na przykład, Ferdynand Aragoński przeznaczył na rozbudowę klasztoru 200 liwr. Hojność ta miała jednak swoje podłoże.

Król Ferdynand II Aragoński oraz królowa Izabela I Kastylijska otoczyli to miejsce szczególną opieką. Po ataku na króla, który miał miejsce 7 grudnia 1492 roku, przy wyjściu z Palau Reial Major w Barcelonie, władca odbywał tu kilku miesięczną rehabilitację. Ferdynand został zaatakowany przez jednego z wieśniaków, który o mały włos nie odciął mu głowy! Tylko cudem przeżył niespodziewane natarcie, a sam sprawca – Joan de Canyamars… cóż, doigrał się. Podobno karą była śmierć w strasznych męczarniach. W kwietniu 1493 roku doszło tu do historycznej audiencji, gdzie Królowie Katoliccy podjęli Krzysztofa Kolumba wracającego z wieściami o Nowym Lądzie.

Żółta gorączka i wielki pożar

Życie w klasztorze po Królach Katolickich upływać musiało we względnym spokoju, bowiem jedyne sensacyjne informacje, to te o kolejnych rozbudowach. Od czasu do czasu pojawiali się w okolicy piraci lub inni złoczyńcy, jednak nic nie mierzyło się z tym, co miało nadejść na początku XIX wieku.

25 października 1821 roku komary dopięły swego – miejsce to zmieniono w szpital w związku z szalejącą epidemią żółtej gorączki. To nie był jednak koniec niespodzianek, które czekały wkrótce Murtrę. Nieco ponad trzysta lat od wielkich wydarzeń, na mocy postanowień nowej konstytucji z 1820 roku, 27 lipca 1835 roku dokonano konfiskaty dóbr, a obiekt puszczono z dymem. Pożar miał trwać 15 dni, a dym zgliszczy miał ciążyć nad doliną przez kolejne dwa miesiące. Widocznie jednak stan obiektu nie był taki zły, bo wkrótce został sprzedany niejakiemu Jaume Artigasowi, a w miejscu dawnego konwentu utworzono punkt kolonijny dla barcelońskich dzieciaków.

Średniowieczna galeria osobistości

Klasztor San Jeroni de la Murtra składa się z kilku budynków. W jego centrum usytuowane są dwukondygnacyjne krużganki, okalające dawniej zamknięty od każdej strony, kwadratowy plac, o wymiarach ok. 28,38 x 27,70 metrów kwadratowych. Do dziś zachowały się dwie galerie, które pokryto sklepieniami krzyżowymi, wspartymi na konsolach z wizerunkiem aniołów. Uroku dodają tu pieczołowicie wykonane zworniki, prezentujące sceny heraldyczne i hagiograficzne. Najważniejszym z nich przedstawia herb Królów Katolickich bez kwiatu granatu.

Ścieżką gotyku po Barcelonie.

Krużganki udekorowane zostały również wizerunkami postaci związanymi z historią Nowego Świata, czyli przede wszystkim: Krzysztofem Kolumbem, Izabelą I Kastylijską oraz Fernandem II Aragońskim. Znajdują się tu także wizerunki innych, ważnych osobistości jak Ramón Llull czy król Karol I. Pośród kamiennych portretów odnaleźć też można papieża, mnicha, szlachcica i kupca.

Pomimo tego, że bracia mieli kamieniołom dostępny na wyciągnięcie ręki, wykazano iż co najmniej cztery kolumny powstały z kamienia z Girony, ale budulec transportowano także ze wzgórza Montjuïc. Prawdopodobnie prace nad krużgankami zakończyły się jeszcze przez końcem XVI wieku. Zwieńczeniem niejako tych prac jest wspaniała fontanna świętego Michała, która powstała w centrum placu.

Z krużganków mamy dostęp między innymi do kapitularza, refektarza czy kuchni. Do 1835 roku pierwsze skrzypce grała tu jednak świątynia o wymiarach 25,5 x 6,40 metrów. Do dziś zachowała się ściana prezbiterium, XVI-wieczna dzwonnica i dwie kaplice boczne od południa. W północnej części krużganków natomiast zlokalizowane są piwnice, w których dawniej bracia przechowywali wino i żywność.

Santa Maria del Mar w Barcelonie.

W bryle kompleksu wyróżnia się jeszcze tak zwana Torre prioral, czyli wieża obronna wzniesiona pod koniec XVI wieku. Jej zadaniem była obrona klasztoru przed rabunkami, których dopuszczali się wówczas piraci tureccy i algierscy. W XVI wieku połączono ją mostem i schodami z salą przeora, skąd wzięła swoją nazwę.

Informacje praktyczne

Obiekt ten w niczym nie przypomina odnowionych, barcelońskich kościołów. Mocno zauważalne nadgryzienie zębem czasu daje się we znaki w każdym kącie. Jeśli zależy Wam na zobaczeniu wspaniałego obiektu na miarę opactwa Westministerskiego, to miejsce nie jest dla Was. Dodatkowym minusem jest też brak przewodnika w języku hiszpańskim, o angielskim nie wspomnę.

Oprócz uczty z historią, sztuką i architekturą okolice klasztoru okalają szlaki piesze i rowerowe. Miejsce to jest idealne na spędzenie tutaj leniwego dnia z możliwością odcięcia się od nowoczesnego świata. Tutaj na pewno Was nie dopadnie!

Więcej informacji:
  • Oficjalna strona internetowa klasztoru: http://www.lamurtra.cat/
  • Klasztor Sant Jeroni de la Murtra można zwiedzać z przewodnikiem, w pierwszą niedzielę miesiąca od 10 do 12.
  • Wizyta bez przewodnika możliwa jest w każdy wtorek oraz w każdą niedzielę (oprócz pierwszej niedzieli miesiąca), w godzinach od 10 do 14.
  • Większe grupy powinny wcześniej potwierdzić swoje przybycie pod numerem telefony +34 93 395 19 11 (od poniedziałku do piątku, od 9 do 14).
  • Koszt zwiedzania to 3 EUR na rok 2016.

Jak dotrzeć do klasztoru Sant Jeroni de la Murtra?

Dotarcie do klasztoru to prawdziwy wyczyn, ale nic nie jest niemożliwe! Zakładając, że wybieramy się tu z Plaza Catalunya, przy dobrych wiatrach podróż zajmie nam nieco ponad godzinę. Należy wziąć czerwoną linię metra L1 w kierunku Fondo i wysiąść na ostatnim przystanku – Fondo. Następnie trzeba przesiąść się w pomarańczową linię metra L9 i wysiąść na przystanku Esglèsia Major. Stacja metra wygląda jak miejsce z Gwiezdnych Wojen. Znajduje się ona kilkadziesiąt metrów pod ziemią, a wydostać się tam można wyłącznie za pomocą przeszklonych wind. Osoby z lękiem wysokości mogą mieć tutaj duży problem.

Ulicą Waszyngtona (kat. Carrer de Washington) dojdziemy do końca drogi asfaltowej. Widoki tutaj przypominają nieco San Francisco. Wszechobecna cisza w niczym nie przypomina hałaśliwej Barcelony.

Następnie miniemy kompleks sportowy Pavelló La Bastida i udamy się w górę ulicy świętej Eulalii (kat. Carrer de Santa Eulàlia). Nad autostradą B-20 znajduje się dróżka prowadząca w głąb lasu – Camí de Sant Jeroni de la Murtra. Od teraz czeka nas długi spacer szutrową drogą w towarzystwie ptaszków i muszek :) Raczej nie ma możliwości zabłądzenia, bowiem dalej poprowadzą nas oznakowania.

Źródła:

Powiązane wpisy:

Podziel się z nami swoją opinią!