Zamek w Reszlu – Na krańcu Warmii

Należący do biskupów warmińskich XIV-wieczny zamek w Reszlu to jedna z najbardziej rozpoznawalnych rezydencji Wieków Średnich w kraju. Wszystko to dzięki charakterystycznej fasadzie z trzema wieżami, jakiej nie spotkamy nigdzie indziej. Odzwierciedla ona burzliwą historię zamku, który przez położenie na wschodnim krańcu Warmii znajdował się w centrum konfliktu Korony Polskiej z krzyżakami. Dziś jego wnętrze służy głównie jako hotel, ale w jego murach wciąż pobrzmiewa echo dawnych walk czy choćby ostatniej czarownicy w Europie… 
Reszel. W blasku ostatniego stosu Europy?

W miejscu krzyżackiej strażnicy

Zamek w Reszlu swymi korzeniami sięga połowy XIV wieku, ale wiadomo że już wcześniej strome wyniesienie nad Sajną zasiedlało plemię Bartów oraz krzyżacy. Według zapisków Jana Plastwicha, autora pierwszej kroniki warmińskiej, około roku 1350 ufundował go biskup Jan z Miśni. Za jego czasów w miejscu dawnej strażnicy zakonnej wzniesiono przyziemie na granitowych fundamentach, które kształtów nabrało dopiero za jego następców: Jana Stryprocka oraz Henryka Sorboma. 

Warmińsko-mazurskie: 10 miejsc, które pokochacie!

Jak pierwotnie wyglądał zamek w Reszlu?

Zamek właściwy na planie zbliżonym do kwadratu o wymiarach 45×43 metry wznoszono więc etapami. Jako pierwsze powstało skrzydło wschodnie, a po nim – południowe. Oba miały po cztery kondygnacje, ale pierwsze z nich dodatkowo posiadało piwnice w których składowano żywność. W jego przyziemiu funkcjonowała min. kuchnia ze spiżarnią oraz inne pomieszczenia gospodarcze. Na piętrze natomiast znajdowała się kaplica oraz izby burgrabiego komornictwa reszelskiego, a także izby dla gości. 

W przyziemiu skrzydła południowego umiejscowiono hypokaustum (rodzaj ogrzewania podłogowego), a także pomieszczenia gospodarcze z min. piekarnią, browarem czy łaźnią. Wyżej rezydował biskup oraz jego dwór, przez co właśnie tutaj wygospodarowano miejsce na refektarz letni oraz zimowy. Wyższe kondygnacje przeznaczono zaś na pilnie strzeżone magazyny.

Zamek w Kwidzynie – Zamek kapituły pomezańskiej

Dziedziniec ze studnią po środku zamknięto murami kurtynowymi z dwupoziomymi gankami komunikacyjnymi, łączącymi powstałe przy nich wieże. W narożu północno-zachodnim znajdowała się tak zwana wieża ostatniej obrony. U dołu kwadratowa, wyżej owalna – mieściła lochy. Na południe od niej stanęła kwadratowa wieża bramna, umocniona broną oraz machikułami. U jej szczytu znajdowała się izba wartownicza. 

Fortecę w takim kształcie na początku XV stulecia* otoczył zewnętrzny mur obronny, naszpikowany trzema basztami od północy. Środkowa z nich dodatkowo pełniła funkcję gdaniska. Co ciekawe, podobna konstrukcja, choć nieco mniejsza w skali, istniała też po przeciwległej stronie zamku. A zupełnie obok niej, w narożu południowo-zachodnim, wzniesiono kolejną wieżę bramną. Prowadzącą na podzamcze budowlę wyposażono najpewniej w zwodzony most zawieszony nad suchą fosą. Sam wygląd podzamcza niestety do dziś pozostaje tylko tajemnicą. 

Po Grunwaldzie

Po przegranej pod Grunwaldem, sprawujący nad zamkiem pieczę krzyżacy oddali go wojskom Jagiełły. Ale nie na długo, bo jeszcze w tym samym roku powrócił on w ręce zakonników. Podobna historia zresztą miała miejsce podczas tak zwanej wojny głodowej. W lutym 1454 roku z kolei w mieście wybuchło powstanie antykrzyżackie, ale Związkowi Pruskiemu nie udało się odbić zamku z rąk jego krzyżackich zwolenników. Rok później wielki mistrz zakonu Henryk Reuss von Plauen szturmem wziął zarówno zamek, jak i miasto. Jego załoga z Marcinem Frodnacherem na czele okazała się być dla Reszla prawdziwą udręką. Wobec tego też zarówno tutaj, jak i w innych miejscach wybuchały bunty chłopskie, które pacyfikowano aż do początku roku 1456. 

Krzyżacki zamek w Gniewie – Powrót do przyszłości

Nasilające się nastroje antykrzyżackie sprawiły, że ówczesny biskup Paweł Legendorf starał się zachować przynajmniej pozory neutralności. Jego próba obsadzenia zamku swoimi zbrojnymi została jednak udaremniona przez wielkiego mistrza zakonu, który zmusił go do podpisania układu wojennego wymierzonego przeciwko Polsce. U schyłku wojny trzynastoletniej biskup jednak obrócił się przeciwko krzyżakom, umożliwiając polskim żołnierzom przejęcie reszelskiej twierdzy, jak i innych zależnych od biskupów warmińskich placówek. Wojna Korony z zakonem zakończyła się podpisaniem w 1466 roku II pokoju toruńskiego na mocy którego Warmia przeszła pod panowanie Polski, a z nią także i Reszel. 

Pod rządami Korony

W ogólnym rozrachunku przywróciło to stabilizację oraz zażegnało nękający ten region kryzys gospodarczy, ale nie od razu. Już bowiem w 1472 roku miasto stało się celem ataków wspomnianego Marcina Frodnachera, a także wojsk zbuntowanego przeciwko Kazimierzowi IV Jagiellończykowi biskupa Mikołaja Tungena. Wtedy też nadwątlono zamkowe fortyfikacje, które na początku XVI wieku kazał rozbudować i unowocześnić biskup Łukasz Watzenrode. Podczas prac powstał drugi pierścień nieregularnych murów z wąskim międzymurzem, a wieżę ostatniej obrony podniesiono o trzy kondygnacje do wysokości 29 metrów. Jej szczyt zaś przystosowano do używania broni palnej.

Dzięki modernizacji zamek w Reszlu był w stanie odeprzeć atak z 24 sierpnia 1520 roku, przypuszczony przez wojska wielkiego mistrza Albrechta Hohenzollerna. Mimo to już od połowy tego stulecia stracił on na swoim znaczeniu militarnym, w związku z czym u schyłku XVI wieku kardynał Andrzej Batory podjął decyzję o dostosowaniu go do funkcji letniej rezydencji. Niezależnie od renesansowych zmian jednak bryła zamku zachowała swój gotycki charakter. Potop szwedzki wszakże mocno odcisnął na niej swoje piętno, co też zapoczątkowało czas dewastacji i zniszczeń. Już w XVIII wieku rozpoczęła się rozbiórka fragmentu murów obronnych, by wkrótce obiekt popadł w jeszcze większą ruinę. 

Czas wielkich zmian

Po I rozbiorze Polski w 1772 roku nadszedł czas wielkich zmian. Nowe władze przekształciły zamek w Reszlu w więzienie, a kaplicę zamkową przekazały ewangelikom. Wkrótce też wygospodarowano tu przestrzeń dla siedziby sądu, a także miejsce na magazyny zboża. W roku 1806 spłonęła brama usytuowana w części południowo-zachodniej, a także wieża po przeciwległej części kompleksu. Rok później, na wieść o nadchodzących wojskach Napoleona, więźniowe podpalili zamek, który przez 15 kolejnych lat niszczał bez opieki. Aż do momentu, kiedy to król Prus przekazał go ewangelikom. Ci zaś opiekowali się nim aż do roku 1952. 

Już po przejęciu zajęli się oni obniżeniem i przebudową skrzydeł wewnętrznych w których unicestwiono większość gotyckich wnętrz. Skrzydło wschodnie zamieniono na szkołę oraz mieszkania dla nauczycieli i pastora. W skrzydle południowym natomiast powstał kościół, wyróżniający się wysoką heksagonalną wieżyczkę, wybijającą się z nowego szczytu sterczynowo-schodkowego. Do końca XIX wieku zniknął stąd także znaczy fragment obwarowań, a także krużganki. Ponadto wyremontowano główną wieżę zamkową, której stożkowe nakrycie zaprojektował Konrad Steinbrecht, pracujący w tym czasie przy renowacji zamku w Malborku. 

Zamek w Malborku – Stolica Państwa zakonu krzyżackiego

W okresie międzywojennym zamek w Reszlu poddano pracom konserwacyjnym i przebudowie, której efektem było zorganizowanie tu Muzeum Ziemi Ojczystej. Jego zbiory nie przetrwały jednak II wojny światowej, czego nie można napisać o samym zamku. Szczęśliwie ominęła go wojenna zawierucha, co pozwoliło na przystosowanie go do funkcji hotelu z restauracją. Mimo to wszak jego fragment (na który składa się wieża, dziedziniec, piwnice i północne ganki wartowniczo-obronne) udostępniane są zwiedzającym. Można tu więc obejrzeć pokaźny zbiór narzędzi tortur czy artefaktów związanych z historią miasta i regionu. 

Ostatnia czarownica Europy?

Trzeba jednak wiedzieć, że zamek w Reszlu bezpośrednio powiązany jest z historią ostatniej czarownicy Europy, Barbarą Zdunk, spaloną na reszelskim Wzgórzu Szubienicznym 21 sierpnia 1811 roku. Co prawda, w samym mieście ciężko znaleźć wyraźne nawiązania do tej niechlubnej historii, ale na wspominki o niej liczyć można na pewno w zamku. Zresztą to tutaj miała ona spędzić swoje „ostatnie chwile”, więc nie ma w tym nic nadzwyczajnego. Ale o co właściwie chodzi z tą historią? 

Chodzi tu o kobietę, która szukając tego jedynego zakochała się w parobku imieniem Jakob Auster. Niestety młodszy od niej o kilkanaście lat mężczyzna nie odwzajemniał jej uczucia, przez co w nocy z 16 na 17 kwietnia 1807 roku podpaliła ona dom w którym nocował. Pożar zabrał dwoje ludzi i sześć budynków, a Barbarę wtrącono do lochu za jego wywołanie. Brak świadków i dowodów oraz jej domniemana choroba psychiczna sprawiły, że proces ciągnął się ponad trzy lata – od 22 czerwca 1808 do 27 lipca 1811 roku i przeszedł przez wszystkie instancje pruskiego sądownictwa. Łącznie z królem Fryderykiem Wilhelmem III, który wyrok zatwierdził wyrok śmierci. W sierpniu 1811 roku kobietę uduszono, a następnie ku uciesze gawiedzi – spalono na stosie. 

Katedra w Pelplinie – Nowy Doberan

Co ciekawe, palenie na stosie w oświeconych Prusach już w XVIII wieku nie było czymś powszechnym, a i też czarnoksięstwo nie było tam karane. Stąd też właśnie sprawa Zdunk tak mocno odbiła się echem w świecie. Jej stos jednak nie został przygotowany przez wzgląd na czary, o których podczas procesu nawet nie wspomniano. Skazano ją po prostu za podłożenie ognia i od ognia zginęła. Wydaje się to prozaiczne, ale prawdopodobnie nic więcej za tym nie stoi. Większość archiwów procesu oczywiście spłonęła, więc historii tej zapewne nigdy w całości nie złożymy. Mimo to większość poszlak przemawia za tym, że pałeczka ostatniej czarownicy należy się Annie Göldi – straconej w 1782 roku w szwajcarskim miasteczku Glarus. Bez względu na to czy Zdunk czarownicą była, czy też nie zamek w Reszlu zdecydowanie warto odwiedzić.

Nie można jednak zapomnieć, że tuż obok zamku znajduje się jeszcze jeden wspaniały zabytek:

Lektura:

Powiązane wpisy:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top button