Opactwo w Conques – Skarb leśnej pustyni

Opactwo w Conques (fr. L'abbatiale Sainte-Foy de Conques); Oksytania, Francja.
Opactwo w Conques dzięki wykradzionym z innego opactwa relikwiom w średniowieczu stało się jednym z najważniejszych przystanków do Santiago de Compostela. Odludne położenie wszak nie uchroniło żyjących tu braci od spektakularnych konfliktów i już w XVI wieku klasztor skasowano. Żadne wojny nie odcisnęły tu swego piętna, dzięki czemu miejsce to wciąż wygląda tak, jakby dopiero powstało. Zupełnie jak z bajki, którą nie zawsze jednak było.

Leśna pustynia

Opactwo w Conques (fr. Abbatiale Sainte-Foy de Conques, oks. Abadiá de Santa Fe de Concas) powstało w roku 819, niemniej jego korzenie sięgają kilka lat wstecz – do czasów pustelnika Dadona. Szukając idealnego do medytacji i modlitwy miejsca dotarł on do prawdziwej leśnej pustyni. Tam niebawem dołączył do niego towarzysz imieniem Madraldus. Świętość obu pustelników szybko zyskała sławę w okolicy i wkrótce zawiązała się tu wspólnota. Nie było więc chyba bardziej dogodnego czasu na podobny ruch. To właśnie w tym okresie suwereni karolińscy zaczęli hojnie obdarowywać, powstające jak grzyby po deszczu, konwenty na terenie całego imperium. Czy to z pobudek religijnych, czy politycznych. 

Mont Saint-Michel – Opactwo na krańcu świata.

W Conques, dzięki wsparciu hrabiego Rouergue – Guiberta, mnisi wybudowali kościół pod wezwaniem Świętego Zbawiciela oraz klasztor w którym pędzili żywot według reguły świętego Benedykta. Dadon jednak nie był usatysfakcjonowany gromadnym stylem życia. Wraz z decyzją o wycofaniu się do Grandvabre, pozostawił zgromadzenie pod przywódctwem Madraldusa. W tym samym czasie św. Benedykt z Aniane zreformował regułę w Akwitanii, dzięki czemu opiekun klasztoru, król Ludwik Pobożny, zaprosił tu cenobitów (zakonników, którzy w przeciwieństwie do pustelników chcieli żyć we wspólnocie). Od 801 roku historia nowej osady zaczęła nabierać rumieńców. 

Nowe Conques jak “Moda na sukces

Kolejnym ważnym na początku drogi mecenasem stał się Pepin II, któremu też miejsce to zawdzięcza nazwę Conques, oznaczającą muszelkę. Ponadto, podarował on mnichom klasztor Jonant. Trudny do zagospodarowania teren sprawił jednak, że ówczesny opat musiał prosić króla o posiadłość w bardziej dogodnej lokalizacji. Wybór padł na miasteczku Figeac, gdzie od razu rozpoczęto wznoszenie konwentu – Nowego Conques (fr. Nouvelle-Conques).

Opactwo Jumieges – Magiczna Ruina.

I połowa X wieku upłynęła w harmonii pomiędzy mnichami z obu lokalizacji. Aż do śmierci hrabiego Rouergue – Rajmunda I w 961 roku, który swym testamentem rozdzielił oba domy. Podległe dotąd Conques opactwo w Figeac wykorzystało okazję, aby wyzwolić się z okowów poprzez wybranie własnego przywódcy oraz zaangażowanie papieża w potwierdzenie nadanych mu przywilejów i dóbr. Aby nie dopuścić do rozłamu, bracia z Conques poprosili o pomoc hrabiego Calmont, który siła stłumił zapędy Figeaca. Po śmierci jego przywódcy, wspólnota miała ponownie zjednoczyć się pod pastorałem opata z Conques.

Rezultat tego posunięcia był wszak odwrotny od zamierzonego. W odpowiedzi bracia z Figeac poprosili o przyjęcie klasztoru pod skrzydła Cluny. Conques nie mogło w żaden sposób równać się z autorytetem świętego Hugona – pasterza opactwa nad opactwami. Przez to w 1074 roku opat Begon zgodził się na egzempcję Nowego Conques. Szlachetne, ale papież Grzegorz VII bullą z 1084 roku nakazał braciom z Figeac bezdyskusyjne poddanie się zwierzchnictwo Conques, a nie Cluny. Mało tego, postanowił że rządzić będzie nim ten opat, który będzie żył dłużej. A, że jako pierwszy umarł Szczepan, opat klasztoru macierzystego, historia zatoczyła krąg. Fiegac odmówił zwierzchnictwa i wybrano nowego przywódcę, co potępił kolejny papież, Urban II. 

Opactwo w Fontevraud – Grobowiec Plantagenetów.

Ostatecznie w 1097 roku, na soborze w Nimes postanowiono, że każde z opactw będzie miało odtąd prawo do wybierania swojego pasterza. Tym samym też raz na zawsze rozeszły się drogi Conques i Figeac. W przepychankach wszyscy zapomnieli jednak o fakcie, że sam król Akwitanii od początku zapewnił Nowemu Conques niezależność. Jego bracia wszakże nie mieli na to żadnych dokumentów… Wspomogli się więc wymyśloną kroniką, która wraz z dokumentami Conques przetrwała do dziś. Zawiera ona zbiór pełnych nieścisłości historii, opisujących w najmniejszym szczególe konflikt obu opactw. Spisana na potrzeby procesu kronika zdaje się być raczej sezonem “Mody na sukces”, niż rzetelnym źródłem historycznym. Według jej badacza wypełniona jest intrygami, a nawet i podejrzeniem morderstwa – wątek mający pomóc rozwiązać konflikt od ręki.*

Pałac papieski w Awinionie – Nowa Stolica Apostolska.

Sprawiedliwie trzeba wspomnieć o łudząco podobnej kronice, spisanej w tym samym celu w Conques. Niemniej badający dokumenty Aveyronu, Gustave Desjardins, potwierdza że z wyjątkiem kilku nieścisłości w nazwiskach czy nadaniach, autentyczność kroniki poświadczają stosowne dokumenty.* Przedstawiająca losy pierwotnego założenia preambuła jest niestety znowu, jak “Moda na sukces”. 

Złodzieje relikwii 

Wróćmy jednak do fundacji klasztoru macierzystego, która szczęśliwie zbiegła się z odkryciem relikwii świętego Jakuba w Hiszpanii. Niestety w Conques nie znajdowały się jeszcze resztki doczesne żadnego świętego, które mógłby przyciągnąć wędrowców z północnej i wschodniej części Europy. Dla korzyści jakie niosła za sobą rozwijająca się w szybkim tempie turystyka religijna, mnisi uknuli spisek. Wszystko to, aby jak najszybciej ukończyć budowę planowanego kompleksu. 

Opactwo w Murbach – Umyślnie zniszczone.

Już w 855 roku mnich Audaldus wyruszył do Walencji, aby sprowadzić tu relikwie świętego Wincentego z Saragossy. Niemniej kiedy przechodził właśnie przez miasto, tamtejszy biskup zarekwirował pakunek przez co brat wrócił do Francji z pustymi rękoma. Wspólnota nie dała jednak wiary w opowieść o przebiegłym hierarsze i jednogłośnie przepędziła nieboraka. Pod swoje skrzydła przyjął go opat z Castres. Osiem lat później udało mu się odbić relikwie biskupowi Saragossy i uczynić opactwo w Castres ważnym punktem na pielgrzymkowej mapie Europy. 

Mnisi z Conques zapewne pluli sobie w brodę, wiedząc że to „ich relikwie” pracowały teraz na chwałę Castres. Niemniej w niewyjaśnionych okolicznościach wkrótce pojawiły się tu relikwie innego świętego o tym samym imieniu, przeniesione z miejscowości Pompejac (diecezja Agen). Około roku 866, kiedy bracia z Conques udali się po ciało świętego, zupełnie przypadkiem pojawiła się sposobność na pojmanie także innych zwłok, ze słabo strzeżonego kościoła na obrzeżach Agen. Bracia po prostu przenieśli, czy jak kto woli, przysposobili sobie relikwie, czyniąc z nich prawdziwy obiekt kultu. Dziś ciężko wytłumaczyć jak mogło dojść do podobnej sytuacji… 

Opactwo Saint Jean des Vignes w Soissons.

Chodzi tu o resztki doczesne świętej Fides, dwunastolatki którą ścięto w czasach Dioklecjana. Według legend miała ona moc leczenia ślepoty czy uwalniania jeńców, a jej relikwiarz przyciągał do Agen pielgrzymów z Rouergue i sąsiednich regionów. Dzięki Conques natomiast kult męczennicy rozprzestrzenił się na cały świat chrześcijański, wspierany głównie przez pielgrzymów i literaturę początków XI wieku, np. Księgą Cudów św. Fides, spisaną przez Bernarda – mistrza Szkoły Katedralnej w Angers. Wpływ ten wspomógł braci w ekspansji nowych terytoriów, od Selestat (Alzacja) przez Cavagnolo (Włochy) czy Bamberg (Niemcy) aż po Horsham (Anglia) i Nawarrę. 

Przybywający tu wędrowcy zostawiali kosztowności, złotnicy prześcigali się w wykonywaniu jeszcze piękniejszych szkatuł i naturalnie monarchowie nie pozostali obojętni wobec tak ważnego skarbu. Zachowana do dziś kartoteka opactwa z XII wieku wymienia szereg licznych donacji, będących świadectwem stworzenia prawdziwego imperium monastycznego w zaledwie trzy lata swojego istnienia. Na tyle potężnego, aby utrzymało się z dala od wpływów prawdziwej machiny tamtych czasów – Cluny, które w jakiś sposób przeoczyło najwyraźniej istnienie Conques. Co ciekawe, to właśnie oba te klasztory rywalizowały między sobą zakładając swoje jednostki podczas rekonkwisty w Hiszpanii. Oba też przecież uczestniczyły w otwartej wojnie z opactwem Figeac.

Opactwo w Conques od złotej ery aż po kres

Początek złotej ery opactwo w Conques osiągnęło w XI wieku, za czasów opatów Odolrica (1031-1065) oraz Szczepana II (1065-1087), którzy przyczynili się do rozbudowy kościoła pod wezwaniem św. Fides. Opat Begon III (1087-1107) z kolei, przez wzgląd na powiększającą się stale wspólnotę, skupił się na rozbudowie budynków klasztornych. Za jego czasów powstał tu krużganek, szkoła z biblioteką oraz skryptorium. 

Opactwo Saint Ouen w Rouen – Promienisty i płomienisty.

Już w XIII wieku sytuacja tego miejsca diametralnie się zmieniła. Kult świętej zdecydowanie osłabł, a marginalna pozycja Conques pozbawiła go dalszych możliwości rozbudowy. Moralnie podupadająca od tego czasu wspólnota doprowadziła w końcu do sekularyzacji, którą w 1537 roku zarządził biskup Rodez. Od tego momentu to kanonicy świeccy kierowali opactwem, ale nie wpłynęło to w radykalny sposób ani na miasto, ani na kanoników. Bracia żyjący tu od teraz według reguły świętego Augustyna byli na tyle bogaci, by poprzez kupno różnych dóbr utrzymywać skupionych wokół miasteczka rzemieślników. Mimo to znalazło się kilku braci, którzy w obawie przed surowością nowej reguły opuścili Conques.

W 1568 roku opactwo w Conques znalazło się na celowniku hugenotów, przez których spłonęła część kompleksu. Niestety był to dopiero początek tragicznych wydarzeń, wzmocnionych przez epidemie i klęski głodu. Szczególnie wielka była ta z 1628 roku, podczas gdy mieszkańcy miasta schronili się w gęstych lasach poza miasteczkiem. Kiepskie zbiory w kolejnych latach doprowadziły do kolejnej tragedii i pomoru na przełomie 1693 i 1694 roku. W opackich księgach zanotowano, że aby przytrzymać ludzi przy życiu, bracia rozpoczęli bezpłatną dystrybucję fasoli. Koniec końców wydarzenia te zdziesiątkowały ludność na tyle, że już w połowie kolejnego stulecia liczyła niecały tysiąc dusz, zaś tuż przed rewolucją zaledwie 630. Większą część społeczeństwa stanowili wówczas zwykli chłopi i winiarze. 

Opactwo Saint Georges de Boscherville.

Nie jednak sama rewolucja przyczyniła się do takiego obrotu sprawy, a położenie miasteczka. W 1771 roku miejscowy kapłan stwierdził, że nie ma tu odpowiednich dróg, aby móc handlować. Dwie trzecie rodzin spędzało dnie bez jedzenia, a do tego w parafii było ponad osiemdziesiąt niezdolnych do pracy osób, mnóstwo dzieci i prawie setka żebraków. Po wydaniu dekretu o zniesieniu zakonów we Francji kanonicy opuścili opactwo. Przypieczętowało to tym samym los wielu ludzi, utrzymujących się w ten czy inny sposób z ich obecności. Nowo wybrana gmina nie była w stanie przejąć na siebie dawnego ciężaru, wynikiem czego nastąpił nieuchronny upadek Conques. Na początku XIX wieku miasteczko opackie spadło do rangi zwyczajnej wioski pośrodku niczego. 

W 1836 roku opactwo w Conques odwiedził generalny inspektor ds. zabytków, Prosper Mérimée. Dzięki niemu przyznano mu tytuł Monument Historique, zapewniający fundusze na renowację. Za tę z kolei odpowiedzialny był architekt Étienne-Joseph Boissonnade, którego głównym zadaniem było oczyszczenie budynku, uzupełnienie poszycia dachowego oraz najpilniejsze naprawy konstrukcyjne. Ponadto też architekt nakazał rozbiórkę żelaznych krat, chroniących do tego czasu cenne relikwie. W 1873 roku zaś zadomowili się tu norbertanie, dzięki którym na powrót rozkwitło tu życie monastyczne.

Bryła kościoła

Za sprawą hojnych ofiar i upragnionej fali pielgrzymów udało się wznieść potężną świątynię, przygotowaną specjalnie na potrzeby kolejnych przechodzących przez miasteczko tabunów wędrowców. Obecny obiekt jest trzecim z kolei, wzniesionym na planie krzyża, kościołem ukończonym w XIII wieku. Przez wzgląd na nietypowe ukształtowanie terenu jego transept jest nieco dłuższy (35m) niż sam korpus nawowy (20,7m). Nawa główna zakończona jest chórem z apsydą i apsydiolą z kaplicą, flankowaną przez dwie kolejne kaplice przyłączone do nawy poprzecznej

Fasada zachodnia kościoła została zdominowana przez dwie wieże z masywnymi przyporami, które w XIX wieku zwieńczono hełmami w kształcie ostrosłupów. Obie przeprute są dwoma rzędami biforiów, zaś pomiędzy nimi znajduje się trójkątny szczyt. Poniżej umieszczono oculus z dwoma półokrągłymi oknami, których cztery mniejsze odpowiedniki zdobią także i same wieże. Surowa romańska bryła punkt kulminacyjny ma u swych wrót, gdzie umieszczono przepięknie zdobiony Tympanon Sądu Ostatecznego (fr. Tympan du jugement dernier de Conques).

Tympanon Sądu Ostatecznego z Conques  

W wyrzeźbionym za czasów opata Bonifacego (1107-1125) tympanonie umieszczono figury składające się na scenę Sądu Ostatecznego według ewangelii św. Mateusza. Wiele z nich przedstawia ówczesne postaci historyczne, włączając w to opatów, biskupów, a nawet królów zasilających zastęp potępionych. Sceny są pełne ekspresji i detali, a nawet niektóre z nich do dziś zachowały oryginalne polichromie

Najważniejszy jest tu Chrystus na majestacie, umieszczony w centrum naczółka. U jego stóp zaś archanioł Michał wraz z demonem ważą dusze zmarłych. Po lewo obserwujemy korowód z Najświętszą Marią Panną i świętym Piotrem, za którymi kroczą fundator Dadon oraz opat Bonifacy prowadzący za rękę Karola Wielkiego. (Ciekawym zdaje się być fakt, że spośród wielu ważnych mecenasów to właśnie jego postać znalazła się w tym jakże zaszczytnym gronie.) Obok nich umieszczono grupę niezidentyfikowanych świętych. Pod spodem z kolei przedstawiono opactwo w Conques, a raczej jego łuki z kajdanami obok których pojawia się natchniona ręką Bożą święta Fides. Po prawo natomiast widzimy cztery anioły oraz reprezentacje kilku kar. 

10 miast we Francji, które pokochacie!

Najwyższe pole tympanonu ponownie wypełniły figury aniołów. Najniższe natomiast to niebo i piekło, ukazane jako dwa zadaszone budynki z prowadzącymi do nich wejściami. Po lewej stronie widzimy więc niebo do którego zmarłych za rękę wprowadzają anioły. Przedstawienie to nawiązuje do Niebiańskiego Jeruzalem w którego centrum siedzi Abraham w towarzystwie dwóch zbawionych dusz. Po jego prawicy umieszczono proroków, po lewej świętych. Wszystko to opatrzono trzema łacińskimi inskrypcjami – wierszami Leonina.

Po prawej stronie znajduje się piekło do którego szczęk siłą wpychani są przeklęci. Szczegółowo zobrazowano tu męki na postaciach za którymi mnisi z Conques nie przepadali: biskup Rodez, który wpada w sieć lub kłusownicy, upieczeni przez królika. Pod nimi władca ciemności – anty-Abraham, owinięty sznurami węży. 

Opactwo w Auxerre – Nad grobowcem świętego Germana.

Na tympanonie nie zabrakło także potępionych mnichów jako ostrzeżenie przed hipokryzją kleru. Tu prawdopodobnie nawiązano do biskupa Clermont i jego trzech niesławnych w tych stronach siostrzeńców. Istnieje także możliwość, że chodzi o karykaturę opatów Nowego Conques.** Pośród wielu postaci odnajdziemy także deptanego przez demona heretyka, trawionego przez ognie piekielne kanciarza, kochanków oraz postaci z Księgi Cudów św. Fides. 

Intrygującym elementem są też zdobienia archiwolt z figurami Obserwatora, wyłaniającymi się dyskretnie spomiędzy filakterii. Powtórzoną je tu aż czternaście razy! Trzeba wspomnieć, że zważywszy na znakomity stan dzieła jakim jest Tympanon Sądu Ostatecznego w Conques to jedna z najważniejszych rzeźb epoki romańskiej w tej części kraju. 

Wnętrze kościoła

Kościół opacki w Conques wraz z bazyliką św. Sernina w Tuluzie są najważniejszymi przykładami romanizmu langwedockiego, bazującego na rozwiązaniach architektonicznych charakterystycznych dla Owernii. Wszystko to za sprawą administrujących te tereny biskupów Clermont. W jego budowie zastosowano sklepienie kolebkowe w nawie centralnej, zawieszone na wysokości 22,1 metrów. Konstrukcję tę wzmocniono zaś nawami bocznymi z galeriami w połowie wysokości jej filarów. Przez wzgląd na pielgrzymkowy charakter, kościół wyposażono w ambit od którego promieniście rozchodzą się trzy kaplice apsydy oraz cztery transeptu. W jego planie wyróżnia się narteks – zdecydowanie szerszy niż pozostałe przęsła. 

Wnętrze kościoła całkowicie odpowiada romańskim standardom. Jest niemal zupełnie pozbawione ozdób, z wyjątkiem ponad dwustu kapiteli (!) o ornamentach roślinnych, zwierzęcych i tych, przedstawiających sceny religijne. Pierwotnie relikwie św. Fides wystawiane były w kaplicy za chórem, zabezpieczonej żelazną kratą. Wykonano ją z okowów pielgrzymów, których dzięki wstawiennictwu świętej, uwolniono po wyparciu Maurów z Półwyspu Iberyjskiego. Obecnie relikwiarz z jej szczątkami przechowywany jest w muzeum, a wystawiany jest na widok publiczny wyłącznie 6 października – w dzień wspomnienia świętej. 

Krużganek

Większa część galerii krużganka nie przetrwała do naszych czasów, niemniej kilka łuków wciąż jeszcze można zobaczyć wokół trawiastego dziedzińca w południowej części kompleksu. W jego centrum znajduje się spora niecka, stworzona właśnie ze znalezionych tu podczas renowacji fragmentów galerii. Budowa krużganka przypada na czasy opata Bégona III (1087-1107), któremu zawdzięczać możemy dziewiętnaście istniejących dziś w części zachodniej kapiteli.

Także tutaj dziś znajduje się wspomniane muzeum. Jego największym skarbem jest IX-wieczny relikwiarz – jedyna dziś tego typu szkatuła w chrześcijańskim świecie. Drewniana rzeźba pokryta jest w całości złotem i klejnotami. Przedstawia ona postać, bardziej męską niż młodą kobietę, na tronie z dość pustym wyrazem twarzy, lecz przeszywającym wzrokiem. Przypuszczalnie jej głowę przeszczepiono ze statuy rzymskiego cesarza. Wewnątrz przechowywane są fragmenty czaszki męczennicy. 

Samochodem na południe Francji – Podróż w czasach zarazy.

Oprócz tego, w skarbcu zgromadzono ponad dwadzieścia innych dzieł sztuki, w tym skrzynię podarowaną przez króla Pepina oraz złotą literę „A” od Karola Wielkiego. (Według legendy Karol Wielki podarował cały złoty alfabet dwudziestu czterem opactwom. Conques przypadła pierwsza litera, bo je lubić miał najbardziej). 

Conques 

Podczas gdy wspólnota kościelna rozszerzała się, wokół niej gromadziła się ludność świecka. Złożona była głównie z kupców i handlarzy, stopniowo uwalniających się od zwierzchnictwa opatów. Już z początkiem XIII wieku zarejestrowano tu istnienie consuli, swoistej rady pojednawczej pomiędzy mnichami a resztą społeczności, która dbała o ich wspólne interesy. Na stromych zboczach z górującym nad nim opactwem rozwinęło się więc prężnie działające miasto zamknięte murami miejskimi. Poza jego granicami uformowała się społeczność skupiająca licznych rzemieślników: sukienników, krawców, szewców itp. Nie wiadomo jak wiele osób zamieszkiwało miasteczko u szczytu jego rozkwitu. Szacuje się natomiast, że w XIV wieku było to aż trzy tysiące osób! 

Conques to niewielka wioska o cudownym położeniu w stromym i zalesionym wąwozie rzeki Dordou, małego dopływu Lotu. Do dziś zachowała się część średniowiecznych murów obronnych z trzema (z czterech) XIII-wiecznymi bramami. Panoramę miejscowości naturalnie zdominował romański kościół opacki, przywodzący na myśl swymi wieżami potężną twierdzę. Układ urbanistyczny, jak i same zabudowania mieszkalne wyglądają tak, jakby czas się tu na zawsze zatrzymał. 

L’Épine – Bazylika Notre-Dame na cierniach.

Nie bez powodu więc wioseczka w 1982 roku uzyskała tytuł jednej z najpiękniejszych w kraju (fr. Plus beaux villages de France). Trzeba też wspomnieć, że w 1998 roku opactwo w Conques wraz z 71 innymi obiektami na Szlaku św. Jakuba (hiszp. Camino de Santiago) wpisane zostało na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Dzięki licznym tytułom jakości Conques na przestrzeni ostatnich dekad zyskiwało na popularności. To zaś przełożyło się na około 600 tysięcy turystów rocznie.

Trzeba wiedzieć, że oprócz wspaniałego kościoła opackiego w Conques odnajdziemy również inne zabytki: Kaplicę Różańcową (fr. La chapelle du Rosaire), włączoną w część zabudowań przy krużganku, Kaplicę św. Rocha (fr. La chapelle Saint-Roch) na skale oraz Rzymski Most (fr. Le pont romain) pozwalający średniowiecznym pielgrzymom na przeprawę przez rzekę Dordou.

Opactwo w Conques dla pielgrzymów

Przebiegający przez Conques, średniowieczny szlak pielgrzymek, Via Podiensis rozpoczynał się w Le-Puy-en-Velay we wschodniej Francji. Do Santiago de Compostela wiódł więc przez trudny i górzysty teren. Przybywający tu pielgrzymi kluczyli trzykrotnie wokół sanktuarium, aby wreszcie zatrzymać się przed relikwiarzem z resztkami doczesnymi świętej. Tu mogli prosić o bezpieczną drogę do grobu Apostoła.

Pochylenie posadzki kościoła w stronę drzwi miało być ukłonem w stronę strudzonych wędrowców, którzy łatwiej mogliby pozbyć się dzięki temu błota z butów. 

Na koniec Święty Napletek

„Nie byłem w żaden sposób przygotowany, by znaleźć tyle bogactwa na takiej pustyni.” 

Prosper Mérimé, 1836

To właśnie zapisał Prosper Mérimée, kiedy po raz pierwszy zobaczył opactwo w Conques. Przyznam szczerze, że ja też nie byłem na to gotowy. Widziałem kilka zdjęć w Internecie, ale zobaczyć coś na żywo to zupełnie inna kwestia. Zupełnie inne przeżycie. Ja z kolei od razu pomyślałem o skarbie leśnej pustyni, bo dookoła faktycznie jest całkiem pusto. Jak widać, moje skojarzenie nie jest odosobnione. 

Ta wioseczka na końcu świata to jedno z najwspanialszych miejsc, które mogłem odwiedzić. Gdybym tylko mógł tu zamieszkać byłoby to spełnienie marzeń. Sielankowy klimat miejsca z dala od cywilizacji to wspaniała perspektywa, idealna aby przynajmniej na chwilę zwolnić tempa i odpocząć. Nie ma nic piękniejszego niż o 22 usłyszeć ciszę, przerywaną tylko dzwonkami zbłąkanych owiec – gdzieś tam na wzgórzach. I móc zobaczyć rozgwieżdżony firmament nad piękną, wielowiekową budowlą. Cudo!

Alzacja – W krainie bocianów i domków z piernika.

Wiem to ja, i wiedzą to pewnie tysiące innych turystów, głównie Francuzów, tłumnie odwiedzających to miejsce. Nie tylko ze względu na architekturę, góry i niesamowite doznania, ale także przez wzgląd na relikwie… Nie chodzi tu wcale o świętą, dzięki której opactwo w Conques stało się jednym z najważniejszych miejsc na Via Podiensis. To relikwia od której dystansuje się Kościół Katolicki. Jak zauważył David Ferley*** aż osiemnaście miejsc średniowiecznej Europy miało ją mieć właśnie u siebie.

To Święty Napletek (fr. Saint Prépuce, łac. Sanctum Praeputium) w którego podział na przynajmniej osiemnaście części dość ciężko uwierzyć. Obejrzałem kiedyś film o relikwiach Kościoła Katolickiego w którym była również mowa i o tej. Kiedy prowadzący zapytał kobietę, która pokazywała mu relikwiarz, czy faktycznie w środku jest Święty Napletek, ona odparła, że to kwestia wiary. Genialna w swojej prostocie odpowiedź, mówiąca wiele, jeśli nie wszystko o religii. Nie tylko chrześcijańskiej. 

Lektura:

Powiązane wpisy

Dodaj komentarz

Twój email nie zostanie wyświetlony. Wymagane pola zostały oznaczone *