Opactwo męskie w Caen (Abbaye aux Hommes)

Opactwo męskie w Caen to najważniejszy budynek sakralny tego miasta. Ufundowane w 1065 roku założenie posiada bowiem jeden z największych kościołów romańskich we Francji. Tutaj też spoczęły szczątki doczesne siódmego księcia Normandii i króla Anglii – Wilhelma Zdobywcy.  

Dlaczego powstało opactwo męskie w Caen?

Poświecone świętemu Szczepanowi opactwo męskie w Caen (fr. Abbaye Saint-Étienne de Caen; Abbaye aux Hommes) nie było wszak fundacją zupełnie bezinteresowną, bo złożyły się na nią dwa bardzo ważne czynniki. Pierwszym była pokuta nałożona na księcia przez papieża Mikołaja II, która mówiła o założeniu dwóch opactw (św. Szczepana i Świętej Trójcy w Caen) oraz czterech szpitali ( założone w Caen, Bayeux, Cherbourgu i Rouen). Grzechem jaki popełnił był bowiem ślub z Matyldą Flandryjską na który nie było zgody Rzymu. A konkretniej nie było zgody papieża Leona IX, twierdzącego że para jest kuzynostwem – pięć pokoleń wstecz, ale wciąż bowiem Kościół godził się na małżeństwa dopiero po siedmiu pokoleniach!

Caen – Tragedia i majestat

Drugi powód był nieco bardziej pragmatyczny i łatwiejszy do wyjaśnienia niż zawiła historia ślubu. Tworzenie nowych miast bowiem wymuszało jednocześnie zakładanie nowych ośrodków religijnych, a ich zagęszczenie podnosiło po prostu prestiż miasta. Nie bez powodu więc za panowania Wilhelma Zdobywcy doszło do fundacji aż osiemnastu opactw w ogóle. Ich siatka pozwalała księciu na schronienie w przypadku ewentualnych zamieszek. Jedyne takie miejsce dotąd znajdowało się w odległym Rouen – na wschodzie księstwa. Tutejsze opactwa wzniesiono też na przeciwległych krańcach zamku, włączając je niejako w „system jego obrony”.

Budowa pokutnego opactwa

Co ciekawe, Wilhelm powierzył zadanie wzniesienia nowego przybytku mnichowi nazwiskiem Lanfranc. Dlaczego to takie ciekawe? Otóż był on doradcą papieży i poważanym teologiem, ale w historii ze ślubem zasłynął występując przeciwko jego zawarciu. Oburzony książę kazał mu opuścić księstwo, ale spotkawszy go przy okazji polowania zaszło coś, o czym kroniki milczą. Niemniej to on przyniósł z Rzymu wiadomość o pokucie i to według jego planów około 1060 roku rozpoczęła się budowa pierwszego opactwa żeńskiego (fr. aux Dammes)

Katedra w Coutances – Jak Matrioszka

Potyczki z lokalnymi baronami jednak nie pozwalały wciąż na zrealizowanie drugiej budowy. Ta ruszyła z kopyta po koronacji Wilhelma na króla Anglii. Wygrana pod Hastings pozwoliła mu na przejęcie ziem Harolda II, a dochody jakie przynosiły w znaczniej części przeznaczył właśnie na swoje pokutne opactwo. Dysponując o wiele większymi środkami, po powrocie do kraju w marcu 1066 roku, król nakazał podwojenie rozmiarów projektu dwuprzęsłowego chóru.

Nie można jednak zapomnieć o tym, że budulec z którego powstało opactwo męskie w Caen to tak zwany „kamień z Caen”, pozyskiwany zaledwie kilkaset metrów od budowy. Dzięki temu zaoszczędzono ogromne fundusze, które w przypadku wielu tego typu budowli pochłaniał właśnie sam transport materiałów. Ponadto też Normandia była mocno zalesionym terenem, więc i drewna było tu pod dostatkiem. Tak sprzyjające wiatry wyjaśniają jedność stylu i niesamowitą szybkość prac.

Katedra w Bayeux i słynna Tkanina

Kiedy już więc wzniesiono chór z charakterystycznym trójpodziałem ścian, skupiono się na korpusie nawowym. Podzielono go zresztą w podobny sposób, wzbogacając o z galerię w grubości murów. Ścianę południową oraz północną wzmocniono skarpami, ale tylko do wysokość drugiej kondygnacji. Według pierwotnego planu wnętrze pokrywać miał bowiem drewniany sufit, więc obciążenie konstrukcji miało być nieznaczne. Pół wieku później wszak zmieniono koncepcję i tylko dzięki naprzemiennemu zastosowaniu filarów z kolumnami (na modłę germańską) udało się ją wdrożyć bez dodatkowego systemu przyporowego.

Już 13 września 1077 roku konsekrowano wzniesiony niemal całkowicie kościół opacki. Idąc za przykładem w Fécamp, aby uniezależnić opactwo męskie w Caen od biskupa Bayeux, opat Lanfranc poprosił papieża Aleksandra o wsparcie. Moc nadanego przez niego na wieczność przywileju wygasła dopiero w roku 1977.

Śmierć króla

9 września 1087 roku w Rouen zmarł Wilhelm Zdobywca. Już sama śmierć owiana była legendami, ale największy popis fantazji związany był z jego pochówkiem. Zaczęło się bowiem od procesji w której uczestniczyli mnisi od św. Szczepana. Kiedy żałobny orszak poruszał się w stronę opactwa, wybuchł pożar tak wielki, że ci zamiast zaopiekować się ciałem króla pobiegli gasić płonące domostwa. Podczas mszy zaś, z tłumu wyłonił się niejaki Asselin żądający pieniędzy za teren, który sprzedać miał pod budowę opactwa. Aby uniknąć skandalu, zebrani tu biskupi zgodzili się wypłacić mu 60 sous, co szacuje się na 1,5 kg srebra. 

Poza tym też ciało Wilhelma przewożono z Rouen do Caen zamknięte w skórze wołu, co utrudniło umieszczenie truchła w zbyt krótkim sarkofagu. Podczas szarpaniny z tobołkiem skóra wołu pękła, a kościół wypełnił okrutny fetor. Cały ten pogrzeb okazać miał się jedną wielką klęską. (Chociaż w 1522 roku otworzono sarkofag, a zabalsamowane ciało króla miało być w całkiem dobrej kondycji. Cuchnąca woń nie mogłaby więc pochodzić od niego. Korzystając też z okazji otwarcia trumny, wykonano portret władcy…)

Tuż po sławetnym pogrzebie, bo już w roku 1090, rozpoczął się ostatni etap prac związanych z kościołem św. Szczepana. Przyszedł bowiem czas na ujednolicenie jego fasady zachodniej. Kiedy jednak w Lessay opracowano rewolucyjny schemat sklepienia krzyżowego, w 1115 roku postanowiono o jego wykorzystaniu także i tutaj. Przyniosło to jedną z ostatnich poważniejszych ingerencji w bryłę świątyni. Co prawda, dziś tylko sklepienia nawy głównej pochodzą z tamtego okresu. 

Kościół Saint Maclou w Rouen – Symbol rozstroju myśli

Kolejną ważną przebudowę mnisi zainicjowali w XIII wieku. Miała ona związek z napływem do Caen kolejnych relikwii z Ziemi Świętej oraz spoczywającymi w kościele szczątkami doczesnymi króla. Nie dotyczyła ona wszak całego budynku, jak było to w zwyczaju, ale wyłącznie chóru. Dzięki obejściu mogli w końcu otworzyć zamknięty dla wiernych kościół, aby móc godnie prezentować największe skarby opactwa. Arcyciekawym rozwiązaniem jest tu niejako kontynuacja romańskiej architektury, co chyba nie miało miejsca gdy gotyk świecił swoje największe triumfy. Styl z nawy oraz prezbiterium odróżniają głównie zdobienia rozetami oraz delikatne ostrołuki pierwszego poziomu w przebudowanej części.  

Katastrofy i rozpasanie

W 1562 roku oddział hugenotów splądrował opactwo męskie w Caen, zabierając z niego wszystko, co tylko dało się zabrać. Włączając w to zniszczenie bogato zdobionego kamieniami szlachetnymi i srebrem grobowca Wilhelma Zdobywcy. Jego resztek doczesnych zresztą również nie oszczędzono. Jedyną relikwią jaka przetrwała zawieruchę jest lewa kość udowa, złożona tu ponownie w 1642 roku. Już rok później usunięto ołowiane dzwony i poszycia dachów. W związku z pozyskiwaniem belek, dźwigających usunięte fragmenty, 95-metrowa latarnia runęła niszcząc część chóru oraz ambitu. Pozbawiony jakiejkolwiek ochrony kościół stał się natomiast łupem dla szabrowników.

Właśnie dlatego też zapadła decyzja o rozbiórce tego, co zniszczono i zabezpieczeniu reszty. Niemniej ówczesny przeor Jean de Baillehache stanowczo się temu sprzeciwił. Wraz ze wsparciem swojego opata Charlesa d’Ô, parlamentu Normandii oraz króla Francji w 1606 roku zapoczątkował trwające dwie dekady prace, prowadzone jednak w duchu romanizmu. Odtworzenie zrujnowanych części przeprowadzono tu tak pieczołowicie, że dość ciężko jest odróżnić pierwotną strukturę od efektów ówczesnych prac.

Katedra w Rouen – Z płótna Moneta

Dzięki temu obiekt ponownie mógł być użytkowany przez tutejszych braci. Jak się jednak okazało, w czasie odbudowy opactwo męskie w Caen doznało tak mocnego rozluźnienia, że połowa z nich ani myślała podporządkować się jakimkolwiek reformom. Opaci komendatoryjni skazani więc byli na klęskę. Jako ostateczne rozwiązanie sprowadzono tu Maurystów, którzy przez 127 lat pracowali nad przywróceniem reguły benedyktyńskiej. Ponadto też rozpoczęli budowę nowych budynków opackich, ale ich wysiłki w obu aspektach pogrzebała Wielka Rewolucja Francuska. 

Opactwo męskie w Caen w „ciężkich czasach”

Ta wszak nie przyniosła tu wielkich zniszczeń, a w porównaniu do Wojen Religijnych była dość łaskawa. Opactwo męskie w Caen uznano bowiem za dobro narodowe, wykupione przez radę miejską. W budynkach klasztornych zlokalizowała urzędy dzielnicowe, a kościół przekształcono w Świątynię Istoty Najwyższej, co uchroniło ją przed jakimkolwiek aktem wandalizmu. Mnisi odeszli stąd 2 listopada 1790 roku.

Konkordat z 1801 roku pozwolił na zwrócenie kościoła katolikom, którzy od tego czasu przez wiele dekad skupiali swoje wysiłki na przywróceniu jego wnętrzu dawnego splendoru. Dziś około 150 wolontariuszy zajmuje się kościołem, a główne utrzymanie spoczywa na barkach rady miejskiej. 

Warto wspomnieć, że opactwo męskie w Caen nie doznało większych obrażeń podczas bombardowań z 1944 roku. Podobno istnieje anegdota, związana z przepowiednią według której, jeśli wieże opactwa św. Szczepana upadną, angielska monarchia przestanie istnieć. Być może właśnie dlatego alianci oszczędzili sakralne monumenty miasta.

Bryła kościoła opackiego

Podzielona na trzy części fasada zachodnia kościoła odzwierciedla jego wewnętrzną strukturę. Troje drzwi prowadzi do każdej z naw. Nad nimi zaś umieszczono dwa rzędy pięciu półkoliście zakończonych okien, które oddzielają potężne przypory. Korpus wieńczy trójkątny szczyt flankowany przez trzykondygnacyjne wysmukłe wieże z „lombardzkimi arkadami” i biforiami. Obie zakończono XIII-wiecznymi iglicami – północna nawiązuje jeszcze do romanizmu, natomiast południowa jest już zupełnie gotycka. Uwagę zwraca przewijająca się na fasadzie liczba trzy, symbolizująca Trójcę Świętą. Ten typ fasady stał się inspiracją dla architektów gotyckich katedr. 

Opactwo Saint Georges de Boscherville

Mogło by się wydawać, że kwadratowe wieże są równej wysokości. Jednak wieża północna ma 82-metry, a jej bliźniaczka jest o dwa metry niższa. Fasada, łącznie z trójkątnym szczytem, sięga 27,30 metrów. Wypada wspomnieć, że zdobiąca bryłę wieża centralna, która w XVI wieku osunęła się na chór miała aż 95 metrów!

Wnętrze kościoła opackiego

Zgodnie z benedyktyńskim planem opactwo męskie w Caen wyposażono w świątynię na planie krzyża łacińskiego. Jej całkowita długość wynosi 110 metrów (107 wewnątrz), a szerokość 42,10 metrów (38). Wysokość nawy głównej to 20,80 metrów, a latarnii to aż 31,20 metrów. Tak imponujące rozmiary czynią ją największą romańską świątynią we Francji. 

Mont Saint-Michel – Opactwo na krańcu świata

Długa na 56 metrów nawa o ośmiu przęsłach naznaczona jest rzeźbami różnorakich masek, szczególnie w dolnych częściach nawy. Ciężko spotkać tu jednak powszechne w romańskich budynkach, np. Burgundii czy Owernii kapitele ze scenami biblijnymi, foliażami lub dzikimi bestiami, co zgodne jest z kanonem architektury normańskiej. Ten zaś nade wszystko hołdował liniom pionowym, które nie powinny być w żaden sposób zaburzane. Poza tym, co chyba najważniejsze, był to budynek monastyczny. 

XIII-wieczny montaż sklepień krzyżowych wymagał przeprojektowania ostatniego poziomu nawy głównej. O ile zewnętrzna ściana nie została zmieniona, o tyle część wewnętrzną przebudowano całkowicie. Powstałe tu łuki i kolumny stworzono po to, aby wzmocnić nieprzystosowany do takiego typu sklepienia system i nie obciążać dodatkowo konstrukcji ścian. Jednocześnie pozwolić to miało na swobody przepływ światła do wnętrza świątyni. Na tym poziomie ukryta jest sklepiona pół-kolebką galeria, biegnąca dokoła naw i transeptu, dająca przy okazji dostęp do latarni

Opactwo Jumieges – Magiczna Ruina

Pomysłodawcami tego rozwiązania są nieznanej tożsamości rzeźbiarze, którzy musieli brać udział przy pracach katedry w Durham. W Caen powielają oni bogatą rzeźbę inspirowaną mitologią skandynawską. Pośród zaproponowanych tu przedstawień można odnaleźć choćby węża Jörmunganda, powtórzonego aż sześć razy. Poza tym na głowicach istnieją również inne dekoracje, nawiązujące do Tapiserii z Bayeux – jak na przykład pół lew-pół koń.

Chór świątyni przebudowano tak, aby posiadał ambit dla pielgrzymów oraz kaplice boczne z ołtarzami dla mnichów, których liczba wahała się od pięćdziesięciu do aż osiemdziesięciu. Prawdopodobnie byłby on jeszcze większy, gdyby nie ograniczenia topograficzne (przepływająca obok rzeka). W anglo-normańskich kościołach bowiem bardzo często prezbiterium jest porównywalnych rozmiarów, co korpus nawowy (kościół opacki św. Audeona w Rouen czy wspomniana już katedra w Durham). Dodać trzeba, że jego przebudowa przebiegała równie oszczędnie jak rearanżacja katedry w Bayeux, czyli tak naprawdę bez niszczenia romańskich części. Dzięki temu też mamy tu prawdziwą mieszankę stylów. To właśnie tu też, tuż przed samym ołtarzem znajduje się tumba Wilhelma Zdobywcy. 

Opactwo Saint Ouen – Promienisty i płomienisty

Na wyposażenie kościoła składa się min. wykonana w 1606 roku ambona dłuta miejscowego artysty Crouillères’a, a także 116 stalli – rozłożonych dziś zarówno w prezbiterium, jak i w kaplicy Halbout (nieopodal portalu głównego). Ponadto uwagę zwraca powstały jeszcze w I połowie XVIII wieku prospekt organowy, a także zegar z tego samego okresu – umieszczony w północnej galerii transeptu. A jeśli już rzecz o galerii, to w obu ramionach nawy poprzecznej znajdują się dwie, a ich zastosowanie pozostaje nieodgadnione. Być może miały służyć jako wsparcie nieistniejącej już wieży centralnej.

 Lektura:

Powiązane wpisy:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Back to top button