Katedra w Albi – Boża twierdza przeciwko Katarom

Surowa bryła katedry w Albi jest bezpośrednią odpowiedzią na herezję Albigensów, co czyni ją prawdziwym bastionem wiary chrześcijańskiej w Langwedocji. Ciężko nie dać się zwieść groźnym kształtom, ale umieszczony pod rządem machikuł baldachim z XV wieku jest idealną zapowiedzią zupełnie innego oblicza świątyni, skrywanego za jej potężnymi murami…

Nim powstała obecna katedra w Albi

Ewangelizację Albi oraz jego sąsiedztwa powierzono uczniom pierwszego biskupa Civitas Albigiensis, św. Saturnina z Tuluzy – męczennika z czasów Decjusza. Ponad sto lat po jego śmierci (rok 250) powstała pierwsza katedra w Albi, którą zniszczył pożar z 667 roku. Jej miejsce zajął kościół pod wezwaniem Świętego Krzyża i świętej Cecylii, ponownie zastąpiony w XI wieku. 

Niestety przez wzgląd na szybko pogarszający się stan techniczny i brak odpowiednich środków finansowych na jego utrzymanie, zrównano go z ziemią. Decyzja o tym musiała być o wiele łatwiejsza biorąc pod uwagę, że nie gromadziło się tu zbyt wielu wiernych, mających do dyspozycji aż siedem innych kościołów w pobliżu! Styl architektoniczny nowej odsłony budynku w pełni odpowiadał nietuzinkowej osobowości ówczesnego biskupa, jak i niespokojnym czasom.

Katedra w Albi przez Wieki Średnie

Budowa gotyckiej katedry św. Cecylii w Albi (fr. Cathédrale Sainte-Cécile d’Albi) wypadła bowiem między dwoma dość krwawymi epizodami w historii Francji: Wojnami albigeńskimi i Wojną Stuletnią. Ponadto też miasto i region przeżywały kryzys religijno-polityczny. Od kiedy bowiem poszerzono kompetencje biskupa w Meaux (1229), stał się on również panem miasta Albi. Pogodzenie tego stanowiska z funkcją duchowego przywódcy nie należało do najłatwiejszych.

Dawna katedra w Carcassonne – Synteza niemal idealna

Kamień węgielny pod budowę nowej świątyni 15 sierpnia 1282 roku położył wiceinkwizytor Francji, dominikanin Bernard III de Castanet. Człowiek ów przybył tu na polecenie Klemensa IV z Rzymu, gdzie przygotowywano go do „rekonkwisty”. Zresztą już sam tytuł mówi wiele o tym człowieku, ale wydaje się istotne podkreślić, że przez wzgląd na jego surowe praktyki miejscowi pałali do niego prawdziwą nienawiścią. W 1306 roku nawet sam papież musiał interweniować w jego sprawie. Mimo karygodnego zachowania jednak mocno wspierał swoją budowę, finansując ją w wysokości 1/20 dochodów kapituły przez całe dwadzieścia lat! Oczywiście ważną pomoc nieśli również okoliczni możnowładcy: hrabiowie Albi oraz Tuluzy, a także wicehrabiowie Narbony i Béziers.

Na wykonawcę projektu wybrano prawdopodobnie katalońskiego architekta Ponsa Descoylsa****, specjalizującego się w budowie obiektów wojskowych. Szybki postęp prac już u schyłku XIV wieku pozwolił cieszyć się tutejszym biskupom niemal ukończoną budowlą. Jej konsekracja odbyła się 23 kwietnia 1480 roku, ale mimo to prace nad dekoracją wnętrza trwały jeszcze kilka następnych dekad.

Pałac papieski w Awinionie – Nowa Stolica Apostolska

U schyłku XV wieku zapoczątkował je wielki miłośnik sztuki, biskup Ludwik I z Amboise. To właśnie jemu zawdzięczać możemy wiele elementów wyposażenia, jak choćby wspaniałe lektorium, parawan chóru czy bogatą dekorację malarską. Na cel upiększania kościoła przeznaczył on aż 1/3 dochodów całego biskupstwa, dzięki czemu mógł ściągnąć tu najlepszych artystów z Burgundii, Paryża, a nawet z Włoch.

Zaburzając kształty

Kolejne dziesięciolecia upłynęły na wykańczaniu wnętrza i tak właściwie aż do początku XVIII wieku. Nastroje w Albi zmieniły się całkowicie wraz z nadejściem Wielkiej Rewolucji Francuskiej, której pokłosie zebrano tu 9 maja 1792 roku. Wtedy to też rewolucjoniści splądrowali skarbiec katedralny, oszczędzając jednak w pewnym stopniu samą katedrę. Chociaż trzeba dodać, że mimo to, wiele znajdujących się tu figur bezpowrotnie zniszczono. Dodatkowo pojawił się również pomysł wyburzenia, początkowo samego lektorium wraz z parawanem, a później całego obiektu. Finalnie udało się temu zapobiec.

Katedra w Beauvais – Suma wszystkich nieszczęść

W 1830 roku przez nadgryzione zębem czasu sklepienia zaczęła sączyć się woda, niszcząc cenne malowidła. Do ekspertyzy zaangażowano słynnego architekta Violleta-le-Duca, który przy okazji wysunął przypuszczenie, że katedra w Albi nie została ukończona, bo ani murów ani przypór nigdy nie zwieńczono. W każdym razie, kierowanie pracami konserwatorskimi powierzono ostatecznie architektowi diecezjalnemu, Césarowi Daly.

Rozpoczęte w 1849 roku prace skupiły się naturalnie na uszczelnieniu sklepień, aczkolwiek w gruncie rzeczy nie zapobiegło to dalszym przesączeniom. Przy okazji też Daly zrealizował tu część swojej bajkowej wizji, podnosząc wysokość ścian o 7 metrów i wzbogacając budowlę fałszywymi machikułami, kilkoma niemal 13-metrowymi wieżyczkami od wschodu oraz balustradą za sterczynami.

Była to największa ingerencja w bryle obiektu od czasu jego wybudowania, co spotkało się ze stanowczym sprzeciwem mieszkańców. Wkrótce architekt zrezygnował ze stanowiska, a prace w 1866 roku przerwano na równo trzy dekady. Nowy architekt, Alphons Potdevin, zdemontował wieżyczki elewacji wschodniej, a balustradę zastąpił ceglanym murem, który wyraźnie różni się od reszty budowli jaśniejszym kolorem cegły. W tym samym czasie też wyburzono chaty przy wschodniej części obiektu, pozostawiając tu wielki plac, potęgujący niespotykanie surowy charakter kościoła.

Bryła przeciw katarom

Chociaż katedra w Albi jest jednym z najważniejszych przedstawicieli gotyku, paradoksalnie brakuje to jego flagowych elementów: nie ma choćby nawy poprzecznej ani systemu przyporowego, nie ma lasu pinakli ani pompatycznych portali. Jest tylko surowa do szpiku bryła, ale już samo wykorzystanie tańszej i szybszej w użyciu cegły wyróżnia ją na tle wielu innych świątyń tej epoki we Francji. 

Wybór cegły mógł być jednak istotny nie tylko ze względów ekonomicznych, ale także religijnych. Materiał ten bowiem przypomina o kolorze ciała, co jest sprzeczne z wierzaniami Katarów. Dla nich Syn Boży był wyłącznie duchem i nigdy nie przybrał formy człowieka. Tak więc użycie tego materiału umożliwiło potwierdzenie dogmatu katolickiego. Jej surowa forma zaś ugruntowała wiarę na ziemi naznaczonej herezją, udowadniając że można jednocześnie być skromnym i być katolikiem – na przekór Albigensom, zarzucającym Kościołowi zbytek, bogactwo i władzę.*** 

Samochodem na południe Francji – Podróż w czasach zarazy

Innym wymiar wyboru cegły jako głównego budulca to swoisty manifest kultury Langwedocji. Trzeba zaznaczyć, że Albi było częścią hrabstwa Tuluzy, którą przymusem wcielono do Królestwa Francji. Wraz z budową nowej katedry można było więc podkreślić odrębność tego regionu na tle architektury północy. Wreszcie też surową bryłę odczytywać można jako manifest siły politycznej i autorytet biskupa.

Co to właściwie za gotyk?

Swymi strzelistymi liniami długi i surowy mur katedry w Albi zdaje się sięgać nieba. Położoną na zakolu Tarny fasadę zachodnią zdobi majestatyczny 78-metrowy donżon, przywodzący na myśl rakietę. Wysmukłą konstrukcję wzniesiono na planie kwadratu, zwężającego się ku górze do kształtu oktagonu. Wsparte półokrągłymi masywnymi skarpami partie dolne wieńczą ażurowe balustrady z motywem czteroliścia. 

Dawna katedra w Saint-Bertrand de Comminges – Katedra Pirenejów

Poza tą dekoracją dostrzec można tu kilka gargulców czy sterczyn, ale i tak na pierwszy plan wysuwają się wnęki na rusztowania i wąskie przeźrocza. Dopiero szczyt kwadratu doczekał się wymyślniejszych zdobień pod postacią fryzu arkadowego i dwóch ostrołuków. Oktagon zaś wzmocniono delikatnym systemem przyporowym i ukoronowano pinaklami. Warto również wspomnieć o dwóch przylegających do donżonu okrągłych wieżach w których znajdują się spiralne klatki schodowe.

Od strony wschodniej świątynię zakończono półokrągłą apsydą z najwęższymi w historii gotyku oknami. Uwagę zwracają także cylindryczne skarpy, które dla zwiększenia obronności budynku wtopiono w bryłę budowli. Ich forma inspirowana była prawdopodobnie XIII-wiecznymi fortyfikacjami Pałacu Biskupiego, leżącego w północnej części katedry. Jednolitą niemal bryłę przełamują rzędy XIX-wiecznych rzygaczy Victora Pyaneta, w swym kunszcie nawiązujących do tych z kościoła Jakobinów w Tuluzie. Wszystkie z wyciągniętymi szyjkami, jakby pytając: co to właściwie za gotyk? 

Kościół Jakobinów w Tuluzie – Pod kamienną palmą

A to gotyk langwedocki lub po prostu południowy (fr. Gothique méridional). Jak łatwo dostrzec, wzniesione w tym stylu kościoły mają w sobie więcej z fortyfikacji niż z budowli sakralnych. Najczęściej wszak ich elementy obronne są czysto symboliczne, dla podkreślenia autorytetu Kościoła. Zdobienia są tu zatem rzadkością, więc gargulce faktycznie mogą wydawać się tu nie na miejscu.

Kamienne koronki

Zupełnie tak jak kamienne koronki, których kontrast względem bryły może nieco szokować. Zwłaszcza, że powstały jeszcze w średniowieczu. Pierwszą z nich jest kamienna brama obronna z krenelażem i machikułami za którą biegną potężne schody, prowadzące do wnętrza świątyni. Wzniesiona na przełomie XIV i XV wieku przez Dominique de Florence budowla stanowiła część nieistniejących obwarowań, a współtworząca ją wieża pierwotnie pełniła funkcję więzienia.

Katedra w Toul – Gotyk na krańcu Cesarstwa

Obecna oprawa plastyczna tego portalu powstała w XIX wieku, a dekoracja jego ażurowego tympanonu skupiła się wokół świętej Cecylii. Męczennicę flankują figury przedstawiające świętą Marię Magdalenę oraz samego Dominique de Florence, ukazanego ze swoim patronem. Puste nisze natomiast przypominają nam o Wielkiej Rewolucji Francuskiej, a jedyna rzeźba która ją przetrwała przedstawia św. Jana Chrzciciela – wyrzeźbionego jeszcze w XV wieku. 

Punktem kulminacyjnym kamiennej dekoracji jest górujący nad bramą portal główny. Naznaczone koronkowym baldachimem wejście przypisywane jest biskupom: Ludwikowi I z Amboise (1472-1502) oraz jego następcy, Ludwikowi II z Amboise (1502-1511). Całość skupiona jest tu wokół dwóch przebogato zdobionych filarów zwieńczonych pinaklami pod którymi podziwiać można prawdziwy festiwal gotyckich form. XIX-wieczne figury wszak nieco odbierają mu zasłużoną chwałę. Co watro wiedzieć, to fakt że wejście to nie było dawniej wykorzystywane przez zwykłych śmiertelników. Donżon natomiast oddzielony był od miasta głębokim wąwozem, biegnącym nieopodal portalu. 

Katedra w Albi wewnątrz

Katedra w Albi to budowla o jednej nawie otoczonej wieńcem 29 kaplic. Jej zawieszone na 30 metrach sklepienia mają ponad 18 metrów szerokości, co czyni ją pod tym względem naprawdę unikatową. Przez to też potrzeba unifikacji tak szerokiej nawy zepchnęła na drugi plan pragnienie wysokości i rozmach, który często towarzyszył architektom z północy kraju.

Do najważniejszych artefaktów wewnątrz zaliczyć trzeba jeden z największych prospektów organowych we Francji. Złożony z 3549 piszczałek zabytek w 1736 roku zbudował Christophe Moucherel, a do jego obsługi potrzeba było przynajmniej 8 osób!

Dawna katedra w Beziers – Siedlisko heretyków

Wspomnieć należy również o replice rzeźby ciała św. Cecylii z bazyliki pod jej wezwaniem na rzymskim Zatybrzu, a także o Kaplicy Krzyża Świętego. To właśnie w niej do czasu Wielkiej Rewolucji Francuskiej przechowywano fragment legendarnej relikwii, którą odnaleźć miała św. Helena – matka cesarza Konstantyna. 

Sąd Ostateczny jak u Boscha

Jest wewnątrz wszak kilka ważniejszych, wprost zwalających z nóg, ornamentów. Tuż po przekroczeniu wrót świątyni najbardziej uderza nas bogactwo kolorów na całej rozciągłości nawy. Szeroko zakrojony projekt pomocy ludziom w odkrywaniu Boga poprzez piękno sztuki zainicjował biskup Ludwik I z Amboise. Najlepszym tego wyrazem jest zaś monumentalny fresk Sądu Ostatecznego (fr. La fresque du Jugement dernier) o wymiarach 16,4 m x 15,6 m, które czynią go największym obrazem Wieków Średnich we Francji. 

Zamek w Amboise – Ułamek dawnego splendoru

Pierwotnie miał powierzchnię 270m², ale w XVIII wieku biskup Charles Le Goux de la Berchère zadecydował o wzniesieniu kaplicy centralnej za nim. W związku z tym też część fresku zniszczono. Zgodnie z wizją św. Jana ta część ikonografii przedstawiać mogła Najświętszą Panienkę, św. Jana Chrzciciela, św. Michała ważącego dusze oraz Jezusa Chrystusa. Obraz Rogiera Van der Weidena z Hospices de Beaune może pomóc w wyobrażeniu sobie brakującego fragmentu. 

Saint-Michel d’Aiguilhe – Kaplica na skalnej igle

Powstający w latach 1474-1484 obraz przypisywany jest franko-flamandzkim artystom (być może z Paryża), których dantejskie przedstawienia porównywać można z twórczością Hieronima Boscha. Całość podzielona jest na dwie sceny zarówno w pionie, jak i w poziomie. Po prawo umieszczono błogosławionych, a po lewo potępionych. Niebo jest na górze, zaś piekło na dole. Jego wizję skupiono wokół siedmiu grzechów głównych (od lewej): dumy, zazdrości, gniewu, chciwości, łakomstwa i żądzy. Zabrakło tu tylko lenistwa… i oczywiście Chrystusa jako Sędziego, tak wszechobecnego w podobnych średniowiecznych przedstawieniach tego tematu. 

Duchowa ścieżka

Innym ważnym dziełem w świątyni są dekoracyjne murale ze ścian nawy, wykonane pomiędzy latami 1509 a 1520 oraz freski sklepienne o powierzchni około 18 500 m²! Kiedy Michał Anioł pracował nad dekoracją Kaplicy Sykstyńskiej w Rzymie, dziewięciu artystów z Bolonii i Modeny (1509-1512) tworzyło w Albi nieboskłon o niemożliwym do odtworzenia dziś kolorycie. Pomiędzy złotymi żebrami umieścili ogrom scen z postaciami z Starego oraz Nowego Testamentu. Dwie zaś poświęcili patronce katedry.

Interesujący wydaje się fakt, że biskupi Ludwik I i Ludwik II z Amboise (wuj i bratanek) starali się w świątyni podkreślić temat światła. Chodziło tu o ukazanie drogi św. Augustyna, opisującego swoje nawrócenie jako przejście z ciemności do oświecenia. To ono więc prowadzi wierzącego po duchowej ścieżce wytyczonej przez rzeźby i obrazy. 

Przykładem na to są właśnie sklepienia, gdzie zauważyć można dwa rodzaje scen: monochromatyczne – ukazujące postaci, które nigdy Chrystusa nie poznały (np. patriarchowie lub prorocy) oraz kolorowe – ukazujące te, które go poznały lub zastosowały się do Jego przesłania (np. apostołowie lub święci). Ciekawostka ta pokazuje symboliczne i mistyczne bogactwo wyjątkowego dzieła, którego interpretacja dla zwykłego pielgrzyma może być w tych czasach wyjątkowo trudna.**

Magnifique folie

Wzniesione z białego wapienia lektorium, jak i też bogato zdobiony parawan chóru kanoników, również ufundował Ludwik I z Amboise (1474-1484). Jego polichromowane pierwotnie figury przywodzą na myśl warsztat z Dijon, być może nawet z Cluny, gdzie ówczesny opat – Jacques z Amboise pracował właśnie nad ozdobioną statuami apostołów kaplicą. Na wewnętrznej ścianie chóru umieszczono 120 stalli udekorowanych 72 figurami czarujących aniołów oraz apostołów z frazami z wyznania wiary po stronie zewnętrznej. Ponadto w poczcie tym znalazło się też miejsce dla Najświętszej Maryi, św. Jana Chrzciciela, św. Pawła, a także cesarzy: Konstantyna oraz Karola Wielkiego. Początkowo parawan ozdobiony był aż 293 figurami, które zniknęły podczas rewolucji. 

Opactwo w Conques – Skarb leśnej pustyni

Sam Generalny Inspektor ds. Zabytków, Prosper Mérimée, nazwał lektorium w Albi „wspaniałym szaleństwem przed którym wstyd jest być rozsądnym”. Takie nagromadzenie delikatnego ornamentu skłoniło ówczesnego architekta do podejrzeń, że parawan wykonano z cementu, a nie z kamienia. Po analizie geologa z Sorbony okazało się, że to jednak drobnoziarnisty kamień, który z czasem po prostu staje się twardszy. Co ważne, jest to jedno z około dziesięciu francuskich lektoriów, które przetrwały XVI-wieczną reformę kościoła. 

Aby zachować tę wspaniałą konstrukcję w Albi w XIX wieku zadecydowano o przeniesieniu ołtarza głównego na zachód świątyni. Dzięki temu wierni mogli aktywnie uczestniczyć we mszy świętej i nie było konieczności reorganizacji chóru należącego do kanoników.

Katedra w Albi na koniec

Katedra w Albi to największa ceglana świątynia Wieków Średnich we Francji. Fakt ten w 2010 roku wpłynął na wpisanie jej na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Dzięki niepospolitej bryle wymyka się niejako gotyckim standardom, pretendując do roli najświetniejszej z twierdz. Jaskrawy kontrast pomiędzy surowością bryły, a bogactwem wnętrza to prawdziwy szok estetyczny. Ale wszystko to składa się w spójną całość, bo nic w tej katedrze nie jest przypadkowe. Wszystko ma tu znaczenie – ukryte lub jawne. 

Pomijając jednak program ikonograficzny i wielowymiarowość samego budynku, warto zajrzeć tu z ciekawości. Dla samego monumentu, bo wyjątkowości nie można mu odmówić. W końcu nie ma chyba na świecie katedry, która wyglądałaby jak warownia z wnętrzem godnym niejednego pałacu z epoki. Jeśli kiedykolwiek budziła ona strach przed innowiercami, na przestrzeni wieków na pewno ustąpił on miejsca podziwowi. 

Zamek w Najac – Twierdza niezdobyta

Lektura użyta we wpisie “Katedra w Albi – Forteca przeciw Katarom”:

Powiązane wpisy:

Komentarze:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Back to top button