Nieupiorny Bran – Zamek Drakuli w Transylwanii

Siedlisko wampira

Tak, wiem, że tytuł zdradza wszystko, ale nie mogłem się powstrzymać… Nieistotnym zdaje się być fakt, że Drakula który rozsławił w świecie tenże zamek, spędził tu zaledwie kilka chwil ze swojego życia… jeżeli w ogóle miało to miejsce. O jego świetnej reklamie świadczą kilometrowe kolejki przed wejściem na teren zamku. Zachodzę w głowę jednak dlaczego pisarz Bram Stoker właśnie na Branie wzorował legowisko swojego bohatera, wampira Drakuli? Przecież mógłby to być Castelul Corvinilor w Hunedoarze – mroczny zamek z prawdziwego zdarzenia. No cóż, jest jak jest! A zamek Bran z upiorną twierdzą niewiele ma wspólnego.

Sprawdźcie 10 najpiękniejszych miejsc w Rumunii!

Zanim jednak dojdziemy do miejsca przeznaczenia, tuż po odstaniu swojego, możemy przespacerować się u podnóży zamku podziwiając chatki wieśniaków sprzed wieków i przygotować się psychicznie na panujący ścisk w środku budynku. To jakby dobra rada, my zrobiliśmy to dopiero po wyjściu, zupełnie nieprzygotowani na tak wielkie zagęszczenie! W każdym razie, jeśli macie problemy z oddychaniem, butla z tlenem będzie przydatna! 

Zamek Bran

Średniowieczno-renesansowy zamek Bran położony jest w Transylwanii w Rumunii. W XIII wieku krzyżacy zbudowali tu pierwszą drewnianą konstrukcję, aby kontrolować ważny trakt handlowy między Wołoszczyzną a Trans Silvanią. 7 lat po jego całkowitym zniszczeniu w 1370 roku król Ludwik Węgierski zezwolił na budowę kamiennej fortecy. Ciekawostką jest, że plany jej budowy datuje się na rok 1364, czyli 6 lat przed jej zniszczeniem przez Turków. Zamek Bran wkrótce stał się łakomym kąskiem i miejscem nieprzerwanych batalii.

Zamek w Hunedoarze – Esencja średniowiecznej fortecy.

Obiekt ten przebudowywano wielokrotnie. Jak to z tak wiekowymi budowlami bywa, nie oszczędziły go nawet uderzenia pioruna. W XVII wieku zyskał jakże charakterystyczny dla polskiego renesansu element, attykę (ścianka lub balustrada znajdująca się u góry budynku, osłaniająca dach). Również w XVII wieku Bran stał się częścią imperium Habsburgów. Niedługo później twierdza utraciła swoją rolę jako punkt obronny oraz przede wszystkim jako punkt poboru podatków. Odtąd wykorzystywany był tylko jako miejsce zamieszkania.

A teraz mój ulubiony motyw: podczas wojny rosyjsko-turecko-rumuńskiej w latach 1878-1879, władze Austro-Węgier wdrożyły kompleksowy plan obrony Transylwanii. Najważniejszym punktem tego planu było przystosowanie owej średniowiecznej twierdzy do defensywy. Zmianą architektoniczną, która miała zagwarantować całkowitą obronę przed bombardowaniem z wysokości była wymiana dachów… Także całe szczęście, że obeszło się bez bombardowania. Po włączeniu Siedmiogrodu do Rumunii w 1918 roku zamek Bran podarowano żonie króla Rumunii Ferdynada I, królowej Marii. 

W skład tej górskiej warowni wchodzi kilka wież z których roztaczają się piękne widoki na okolicę. W samym zamku odnajdziemy wiele przedmiotów sprzed prawie stu lat i gdzieniegdzie także starsze eksponaty. Najciekawsze są tu chyba sekretne schody, łączące ze sobą piętra 1 i 3. Ciasne i upiorne! Jedyny dreszczyk w całym zamku. Ślady Drakuli, no cóż, bezsprzecznie był to fałszywy trop. W obliczu oczekiwań czegoś mrocznego, czegoś co przyprawia o gęsią skórkę wyszła wizyta w domku dla lalek. Wampiry z plastiku, a okrutnego Włada Palownika jakby brak. 

Rumunia – Informacje praktyczne, które z pewnością przydadzą się do zaplanowania podróży.

O samej miejscowości nie można napisać zbyt wiele. Gdyby nie monument podniesiony do rangi wieży Eiffla, wioska byłaby miejscem w którym diabeł już dawno powiedział dobranoc, zgasił światło i nawet zdążył zachrapać! Jak grzyby po deszczu na wąskich uliczkach rozstawione są ciasno stragany ze wszystkim i niczym. Jeśli macie trochę tlenu w tej swojej butli to proszę, przeciskajcie się śmiało. Ceny proponowane przez sklepikarzy za wszelkie, nazwijmy to pamiątki lub za wino czy nie daj Boże, jedzenie pozostawią Was bez tchu i kasy. A skoro to legowisko Drakuli to bardzo możliwe, że i krwi upuszczą. Agresywny marketing nastawiony jest na wyssanie z turysty ostatniej kropli. Im dalej od zamku tym bardziej sielankowo. Wieś, jak wieś. Kurki przed domem, owieczki na łące, tynk na trawie. Zupełnie regularnie. A po zmroku? Jeśli jeszcze nie potrzebujecie transfuzji, lepiej zabierajcie się stąd i wiejcie gdzie pieprz rośnie :) !  

Zamek wyglądający jak statek? Pfalzgrafenstein – Titanic Renu!

Tutaj możecie przeczytać dużo więcej o zamku:
http://www.bran-castle.com/

Wiem! Po zamku może Was oprowadzić sama Natalia Oreiro :) ! Pamiętacie ją?

Powiązane wpisy:

10 komentarzyZostaw komentarz

Podziel się z nami swoją opinią!


Notice: Trying to get property of non-object in /home/sekuladaqc/www/WordPress3/wp-content/plugins/jetpack/modules/gravatar-hovercards.php on line 238