fbpx

Słowacki Spisz – Prawdziwy raj na ziemi

Zamek Spiski w Spiskim Podgrodziu (słow. Spišský Hrad); kraj preszowski, Słowacja. Historyczny słowacki Spisz.

Słowacki Spisz ma w sobie coś z raju. Ale nie jest to turkusowa toń wody, ani bezkresne połacie aksamitnego piasku. To raczej soczysta zieleń lasów i łąk, wymieszana ze złocistymi łanami zbóż u podnóży potężnych gór, pomiędzy którymi rozsiano urokliwe miasteczka. Choć łączy je wiele, każde z nich ma swój wyjątkowy charakter. Wspólnym ich mianownikiem jest również, albo przede wszystkim, gotycka architektura, której tak chętnie poszukujemy podczas naszych podróży.

Czyż nie byłoby wspaniale móc odpocząć w atmosferze sielanki, gdzie ludzkie mrowie niemal w całości znika ze wszystkich planów pejzażu? Czyż nie byłoby cudownie móc spacerować wśród chabrów i maków po bezdrożach na których czas zdaje się nie istnieć? I w końcu, czyż nie byłoby  idealnie móc na chwilę wyłączyć telefon i przeżyć coś tylko dla siebie? Jeśli opowiedzieliście na te pytania twierdząco, Słowacki Spisz z pewnością przypadnie Wam do gustu!

Spiskie Podgrodzie

Pośród mnogości pięknych miejsc pierwsze skrzypce gra Spiskie Podgrodzie (słow. Spišské Podhradie). Wszystko to za sprawą zamku Spiskiego (słow. Spišský Hrad), którego strategiczne usytuowanie zmieniło jedno z tutejszych wzgórz w gigantyczną twierdzę. Dziś to jeden z największych tego typu obiektów w Europie i wielka duma Słowaków. Najlepszym chyba dowodem na jego wyjątkowość jest fakt, że obiekt od 1993 roku znajduje się na liście światowego dziedzictwa UNESCO.

Zamek Spiski – Korona Spiszu.

Nie ma to jednak za wiele wspólnego ze spokojem, który panuje w miasteczku u jego podnóży. Urokliwy ryneczek i kamieniczki idealnie dopełniają baśniową kreację, która jakimś pokrętnym sposobem umyka najeżdżającym na zamek masom. Z miasta zamek Spiski wygląda jeszcze bardziej majestatycznie i widać go praktycznie z każdego miejsca. Również z Penzión Chalupka, w której zatrzymujemy się podczas naszych wojaży. Tuż za jej progiem znajduje się portal do baśni.

Spektakularnie oświetlony zamek Spiski górował nad miastem. U jego podnóży zaś zjawisko dopełniały latające tu i ówdzie świetliki, których nigdy wcześniej nie widziałem albo nie pamiętam, abym miał z nimi do czynienia. Być może to miejsce zadziałało na mnie tak, że nagle wszystko wokół miało znaczenie. Nad Spiską Kapitułą niebo zdawało się pękać. Tuż nad katedrą świętego Marcina czarne jak węgiel chmury otworzyły się kolorami bladego burgundu i kobaltu. Zdawało by się, że za chwilę niebo pochłonie świątynię, gdyby nie kojąca muzyka świerszczy. Czasami tak niewiele potrzeba człowiekowi do szczęścia.

Słowacja na weekend – Czemu nie?!

Jednak nie samymi świetlikami żyje człowiek. Po momencie ekstazy przychodzi czas na zaspokojenie podstawowych potrzeb. Jak nietrudno się domyślić, znalezienie miejsca z dobrym jadłem i napitkiem w tak niewielkiej miejscowości nie jest zadaniem łatwym. W niewyjaśniony sposób, dopiero przy okazji podziwiania nocnego widoku trafiliśmy do wpisującej się w klimat restauracyjki U Spišských Bratríkov, która zafundowała nam prawdziwą ucztę! Warto tu zajrzeć przez wgląd na bardzo przystępne ceny oraz, przede wszystkim, na bogate menu w którym odnaleźć można także słowackie przysmaki. Zwłaszcza, że w okolicy nie ma zbyt wiele restauracji godnych polecenia.

Spiska Kapituła

Kolejną ucztą, tym razem jednak dla ducha, jest zwiedzanie katedry św. Marcina w Spiskiej Kapitule (słow. Katedrálny chrám sv. Martina). Kiedyś ujęta w mury, niewielka miejscowość obok Spiskiego Podgrodzia – dziś jego część. Romańsko-gotycka świątynia należy do grona najpiękniejszych i najważniejszych kościołów Słowacji, dzięki czemu wraz z tutejszym zamkiem znalazła się na liście UNESCO oraz na słowackim szlaku gotyckim (słow. Gotická cesta).

Katedra św. Marcina w Spiskiej Kapitule.

Przyjemna za dnia opustoszała uliczka kościelnego miasteczka wieczorem zmienia się w miejsce iście z horroru. Grobową ciszę szczęśliwie przerywają niegłośne koncerty świerszczy oraz zbłąkane świetliki, które usilnie próbują przeprawić się na drugą stronę ulicy. Tam zaś rozpościerają się poletka z majaczącymi gdzieniegdzie kapliczkami.

Drevenik

Spiska Kapituła to świetny punkt wyjścia do dłuższego spacer podczas którego będziemy mogli napawać się nie tylko pięknem natury, ale także wspaniałymi widokami z katedrą na pierwszym planie i zamkiem w tle. Jako uzupełnienie tej trasy warto rozważyć najwyższe skały trawertynowe na Słowacji – Drevenik (609 m n.p.m.). Dzięki dobremu oznakowaniu i zaledwie dwukilometrowemu dystansowi od zamku Spiskiego, bardzo łatwo tam trafić.

Tutejsze widoki na szlaku mogą zapierać dech w piersi, bo z pewnością napotkamy radosne krówki czy szalone cytrynki, wszakże to, co zastaniemy na miejscu jest naprawdę zachwycające. Głównie dlatego, że obszar Drevenik wygląda jakby człowiek nigdy tu nie dotarł. Jego dziki klimat przyprawia o gęsią skórkę, jednak mimo to, warto przycupnąć na kamieniu i napawać się nim. Oby nie za długo, bo mieszkańcy lasu, czyli wszędobylskie komary nie będą czekały aż zachwyt przeminie. Kiedy już więc skończymy, mamy dwa wyjścia: wrócić tą samą drogą albo udać się do leżącej u podnóża skał Żehry.

Żehra

Oczywiście ciekawsza jest druga opcja, z tym że droga do Żehry nie będzie usłana różami. Raczej warto przygotować się na bliski kontakt z krówkami oraz cygańskimi pasterzami, proszącymi o parę groszy. Niemniej czego nie robi się dla takich skarbów? Na miejscu wita nas kolejna uśpiona osada, a jej główną atrakcją jest, uświetniony cebulastą kopułą, gotycki kościół pw. Świętego Ducha (słow. Kostel svatého Ducha (Žehra)).

Otaczający świątynię mur od razu pozwala nam domyślać się, że w jego wnętrzu czeka na nas coś specjalnego. Tak też jest! Jego wnętrze bowiem wypełnione jest średniowiecznymi malowidłami, które powstawały na przestrzeni trzystu lat, począwszy od XIII wieku. Najważniejszym spośród nich jest to, przedstawiające motyw żywego krzyża. W związku z ich nieocenioną wartością (docenioną wpisem na listę UNESCO) nie można robić zdjęć wewnątrz kościoła, co zdecydowanie skraca czas wizyty.

Granč-Petrovce, Harakovce i Bijacovce

Wszak warto wiedzieć, że w okolicy znajduje się też kilka innych, zjawiskowych kościółków. Co prawda, wejście do nich może graniczyć z cudem, jednak mimo to warto spróbować. Drogę powrotną z Żehry możemy więc zaplanować przez gotycko-renesansowe trio, rozpoczynające się w niewielkiej miejscowości Granč-Petrovce. W sąsiedztwie nowej świątyni znajduje się tu kościół św. Marcina (słow. Kostol sv. Martina – Granč-Petrovce). Datowany na I poł. XVII wieku obiekt charakteryzuje wieża zwieńczona ząbkami – element, który na słowackim Spiszu zagościł dzięki Polakom. Jego wnętrze wypełniają artefakty z przestrzeni dwóch kolejnych wieków. Najcenniejszym spośród nich jest ołtarz z 1635 roku poświęcony patronowi świątyni.

Około 6 kilometrów na wschód od Granč-Petrovce położona jest malownicza wioseczka Harakovce. Jej panoramę zdominował XIII-wieczny kościół św. Michała (słow. kostel svatého Michala – Harakovce). W swej bryle mocno nawiązuje on do poprzedniej świątyni. Pomimo kilku przebudów i pożaru z 1760 roku udało się zachować jego oryginalny kształt oraz wyposażenie. Pośród cennych zbiorów znajduje się tu XVI-wieczny ołtarz św. Barbary, XVIII-wieczny ołtarz główny oraz ambona z tego samego okresu.

Gotyckie i romańskie świątynie Transylwanii.

Kościół Wszystkich Świętych w miejscowości Bijacovce  (słow. Kostel Všech svatých – Bijacovce) różni się od pozostałych, zwłaszcza jeśli chodzi o bryłę. XIII-wieczny obiekt bowiem wyposażony został w barokowy hełm, zrywający z tradycją słowackiego renesansu. Jego gabaryty są znacznie większe, co zawdzięczać możemy XIV-wiecznej przebudowie w duchu gotyku. Wtedy też jego ściany pokryto polichromiami, pozostającymi w ukryciu aż do połowy XX wieku. Obok świątyni wzniesiono również romańską rotundę, dzięki której stanowią unikalny kompleks budynków sakralnych Słowacji. Położenie kościoła na wzgórzu dodaje mu majestatyczności, ale także pozwala na podziwianie górującego nad okolicą zamku Spiskiego. Jeszcze lepszy widok nań, od strony północnej, rozpościera się przed tablicą z nazwą miejscowości.

Spišský Hrhov

Nieco dalej na zachód, w drodze do Lewoczy, nie sposób nie zauważyć miasteczka Spišský Hrhov. Jego znakiem firmowym jest gotycki kościół św. Szymona i Judy (słow. Kostol sv. Šimona a Júdu – Spišský Hrhov), który zwraca uwagę charakterystycznie dla Spiszu zakończoną wieżą. Od połowy XVI wieku do połowy XVII wieku korzystali z niego zarówno katolicy, jak i protestanci, co było rzadkością w regionie. W jego wnętrzu zachowało się bogate barokowe wyposażenie z bezcenną monstrancją z 1775 roku.

Ważnym punktem na mapie jest również neobarokowy kasztel (słow. Kaštieľ v Spišskom Hrhove). Wzniesiony w XIX wieku obiekt zajął miejsce dawnego zameczku, stanowiącego jeden z kilku punktów ostrzegawczych dla zamku Spiskiego. W przypadku ataku jego mieszkańcy sygnałami świetlnymi dawali znać o zbliżającym się niebezpieczeństwie. Obecny obiekt zaś wzniesiono jako budynek mieszkalny dla rodu Csáky. Dziś nie ma on niestety zbyt wiele wspólnego z imponującą rezydencją, a w jego wnętrzu umiejscowiono ośrodek resocjalizacji młodzieży. Niemniej jednak całość, wraz z parkiem wygląda nad wyraz uroczo. Do grona zabytków Spisskiego Hrhova włączamy również XVI-wieczny most kamienny (słow. Kamenný most v Spišskom Hrhove) – jeden z niewielu takich na Spiszu. 

Nowa Wieś Spiska

Wbrew swej nazwie Nowa Wieś Spiska (słow. Spišská Nová Ves) to jedno z najważniejszych miast w okolicy. Na tle przedstawionych wcześniej miejsc, wyróżnia ją wszechobecność architektury socrealistycznej. Tym niemniej perełki w sercu miasta zdecydowanie zacierają niezbyt dobre pierwsze wrażenie. Najznamienitszym tego przykładem jest XIV-wieczny kościół Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny (słow. Kostol Nanebovzatia Panny Márie), którego 87-metrowa wieża jest najwyższą z wież słowackich kościołów. Wszystko to dzięki XIX-wiecznej przebudowie, podczas której jej szczyt zwieńczono potężną iglicą ze sterczynami oraz figurami czterech apostołów.

Kościół św. Barbary w Kutnej Horze.

Najistotniejszym dodatkiem było zamontowanie aż siedmiu tarcz zegarowych, napędzanych jednym mechanizmem. Wnętrze kościoła skrywa szereg średniowiecznych zabytków, w związku z czym kościół otwarty jest wyłącznie podczas nabożeństw. Świątynia zajmuje centralne miejsce największego placu w kraju, ale to nie jedyny jego klejnot. Zupełnie niedaleko znajdują się inne zabytki: rokokowy dom (obecnie siedziba Muzeum Spiszu), klasycystyczny zbór ewangelicki oraz secesyjna Reduta (siedziba teatru). 

Spiski Czwartek

Kilka kilometrów na północny zachód od Spiskiej Wsi odnajdziemy kolejne arcydzieło słowackiego gotyku – kościół św. Władysława (słow. Kostol svätého Ladislava (Spišský Štvrtok)) w Spiskim Czwartku (słow. Spišský Štvrtok). Niestety tu sytuacja ma się podobnie jak w kościele w Żehrze. Abstrahując jednak od możliwości fotografowania, trzeba wiedzieć że do świątyni dostać się można po uprzednim umówieniu, przynajmniej dzień wcześniej. W innym wypadku pozostanie nam podziwianie samej bryły z której wyłamuje się piękna kaplica rodu Zapolya (słow. Kaplnka Zápoľských). Wzorowana na francuskich kaplicach dworskich uznawana jest za majstersztyk późnego gotyku na Słowacji. 

Mimo iście gotyckiego wyglądu wnętrzem świątyni zawładnęły barokowe i romantyczne artefakty. Pośród nich podziwiać można wszak XV-wieczny obraz z przedstawieniem motywu Zaśnięcia Najświętszej Marii Panny czy XVI-wieczną pietę warsztatu mistrza Pawła z Lewoczy. Dopełnieniem duchowej uczty może być spacer po zdominowanej przez sylwetę kościoła okolicy. Spiskiemu Czwartkowi niestety już nieco dalej do sielankowej pocztówki, a wszystko to przez przebiegającą tędy ruchliwą trasę do Lewoczy.

Lewocza

Lewocza (słow. Levoča) stanowczo wybija się na tle pozostałych miasteczek słowackiego Spiszu o czym świadczy wpisanie jej starówki na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Jej najważniejszym elementem jest naturalnie gotycki kościół św. Jakuba (słow. Bazilika svätého Jakuba), którego wnętrze stanowi dziś swoiste muzeum słowackiej sztuki sakralnej. Jego największym skarabem, obok XIV-wiecznych malowideł, jest późnogotycki ołtarz główny. Jest on najwyższym w swej kategorii ołtarzem na świecie, a jego stworzenie przypisuje się lokalnemu mistrzowi, wspomnianemu wyżej, Pawłowi z Lewoczy.

Zamek Bouzov – Baśń po czesku.

Tuż obok świątyni znajduje się renesansowy ratusz, mieszczący dziś Muzeum Spiszu. Urokliwy kompleks otacza ponad 50 kamieniczek w różnych stylach architektonicznych. Najbardziej okazałym przykładem jest renesansowa Kamienica Turzonów (słow. Dům Turzů), dekorowana według włoskich kanonów. Poza ścisłym centrum warto wspomnieć również o istnieniu gotyckiego kościoła franciszkanów oraz barokowego kościoła Ducha Świętego. Do naszych czasów zachowały się także fragmenty dawnych murów obronnych z bramami: Menhaderską i Koszycką.

Oprócz rozkoszowania się zabytkami architektury pożądane byłoby udać się od czasu do czasu w podróż kulinarną. W Lewoczy jest kilka knajpek, ale nam najbardziej do gustu przypadła restauracja hotelu u Leva. Poza neutralnym menu serwuje się tam pyszne dania kuchni słowackiej, które w rytmie bryndzy świetnie dopełniają każdą podróż po Spiszu. Sami spróbujcie! :)

Poprad

Poprad z kolei to niemal zupełne przeciwieństwo Lewoczy. Nie chodzi tu wszak o zabytki, bo tych znaleźć tu można całkiem sporo, ale o tak zwany klimat. Miasto to zawładnięte zostało przez turystów, którzy licznymi kolumnami przedeptują tutejszy rynek. Winne temu są pobliskie Tatry Wysokie oraz znany w kraju aquaparku. Nie ma tu więc chwili na zadumę, aczkolwiek ma to również swoje dobre strony. W Popradzie znajduje się najlepsza baza noclegowa i restauracyjna. Oprócz wszechobecnej bryndzy raczyć się tu można na przykład przepysznym serem owczym.

Chętnie odwiedzany przez turystów rynek w Popradzie skoncentrowany jest wokół placu św. Idziego XIII-wiecznym kościołem (słow. Kostol svätého Egídia) w jego centrum. Nieco dalej natomiast znajduje się klasycystyczny kościół Świętej Trójcy (słow. Evanjelický kostol) z urokliwym parczkiem u jego wrót. Najlepszym co ma Poprad jest jednak miasteczko, które wchłonął po II wojnie światowej – Spiska Sobota (słow. Spišská Sobota). Jest w niej ryneczek z kościołem św. Jerzego(słow. Kostol svätého Juraja) z renesansowo-klasycystyczną wieżą, i tak jak w Popradzie, otoczono go zespołem mieszczańskich kamienic. W tutejszej świątyni znajduje się zespół ołtarzy dłuta, a jakże, mistrza Pawła z Lewoczy.

Kieżmark

Planując podróż na słowacki Spisz nie można pominąć uroczego Kieżmarku (słow. Kežmarok). Jego starówka skupiona jest właściwie przy jednej uliczce, wiodącej spod klasycystycznego ratusza aż do renesansowego zamku. Podobnie jak w przypadku pozostałych miejscowości w regionie odnaleźć tu można mnóstwo prezentujących różne style architektoniczne kamieniczki. Nieco poza główną ulicą znajduje się natomiast XIV-wieczna bazylika Świętego Krzyża (słow. Bazilika svätého Kríža). Tuż obok niej, w 1568 roku wzniesiono wolnostojącą dzwonnicę, która stała się wzorem dla kolejnych dzwonnic Spiszu. 

Kutna Hora – Kraina srebra.

Poza urokliwą starówką, w Kieżmarku mieści się również jeden z pięciu tak zwanych kościółów artykularnych (słow. Drevený artikulárny kostol Kežmarok). Należał on do grupy 38 świątyń dawnego królestwa Węgier, służących miejscowym ewangelikom. XVIII-wieczny obiekt to konstrukcja wzniesiona wyłącznie z drewna przez co w 2008 roku, wraz z pozostałymi kościołami artykularnymi obecnej Słowacji, wpisano go na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Jego barokowe wnętrze uświetnia prospekt organowy, którego piszczałki również wykonano tylko z drewna. W tym miejscu wspomnieć można, że jeśli udało Wam się go przegapić, podobne cuda można zobaczyć też w Polsce. Na Dolnym Śląsku mamy dwa, nieco większe drewniane kościoły ewangelickie w Świdnicy oraz w Jaworze. Kolejną rzeczą o której warto pamiętać będąc w Kieżmarku jest bliskość pałacu Strażki (słow. Kaštieľ Strážky).

Podoliniec

Dobrze się zatem składa, bo kilka kilometrów dalej na północny wschód położony jest inny klejnocik Spiszu – Podoliniec (słow. Podolínec).  Pomimo bogatej historii oraz rangi dawnego miasta królewskiego dziś to wymarła mieścinka, gdzie szczęśliwie odbija się jeszcze echo dawnego splendoru. Na podoliński ryneczek składa się szereg renesansowych domów mieszczańskich, okalających XIII-wieczny kościół Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny (słow. Kostol Nanebovzatia Panny Márie – Podolínec). Abstrahując od średniowiecznego wyglądu, wnętrze świątyni przearanżowano na barokowe wskutek pożaru z końca XVII wieku. Tuż obok kościoła w 1659 roku wzniesiono typową dla Spiszu dzwonnicę z attyką. Do dziś skrywa ona XIV-wieczny dzwon. 

W północnej części miasteczka, czyli kilkadziesiąt kroków za wspomnianym wyżej kompleksem powstał klasztor ojców pijarów z barokowym kościołem św. Stanisława Biskupa (słow. Kostol sv. Stanislava (biskupa)). Jego wizytówką są dwie wysmukłe wieże z cebulastymi hełmami. Najcenniejszym artefaktem w jego wnętrzu zaś jest ołtarz główny, przedstawiający scenę z legendy o świętym Stanisławie. W pobliżu kościoła znajdują się także pozostałości dawnych murów miejskich.

Lubowla

Naszą podróż na historyczny słowacki Spisz kończy miejscowość Lubowla (czasami pojawia się również jako Lubowna) (słow. Ľubovňa). Zapowiadało się na to, że każde kolejne miejsce rozmyje gdzieś soczystą zieleń lasów i łąk na rzecz coraz to bardziej wyludnionych miejscowości, jednak tak się nie stało. Lubowla to świetny początek trasy, ale i równie dobre jej zakończenie. Tym razem, jak nigdy dotąd, zupełnie pominęliśmy istnienie miasteczka u podnóży twierdzy. Wszystko po to, aby móc napawać się tą magią, aby zatrzymać ją gdzieś tam głęboko i wracać do niej ukradkiem, kiedy liście spadną już z drzew.

Zamek Sovinec w Czechach.

XIV-wieczny zamek w Lubowli (słow. Hrad Ľubovňa) stał się dla nas swoistą szkatułką dobrych wspomnień – szczególnie dzięki rozpościerającym się z jego murów widokom. Najważniejsza z naszego punktu widzenia data w jego historii to rok 1412. Wtedy to właśnie, wraz z szesnastoma miasteczkami regionu, trafił on w ręce króla Władysława Jagiełły, pozostając w granicach państwa polskiego przez 357 lat! W czasie tym zamek należał do rodów szlacheckich Kmitów oraz Lubomirskich, a z racji strategicznego punktu co rusz odwiedzały go najznamienitsze persony: Władysław Jagiełło, Jan Albert Waza, Jan II Kazimierz Waza czy Jan III Sobieski. Znaczenia dla historii naszego narodu dodaje mu fakt, że pomiędzy rokiem 1655 a 1661 (w trakcie Potopu Szwedzkiego) przechowywano tu polskie klejnoty rodowe.

W kilka lat przed pierwszym rozbiorem Polski zamek w Lubowli trafił w ręce Marii Teresy. Wiek później zaś dostał się pod wpływy rodu Zamojskich, by w 1945 roku finalnie stać się częścią państwa słowackiego. Choć czasy świetności twierdza ma już na pewno za sobą, sukcesywnie poddawana jest pracom renowacyjnym. Dzięki temu można tu zajrzeć niemal we wszystkie zakamarki i chłonąć ducha tego jakże cudownego miejsca. 

Słowacki Spisz tak jakby praktycznie

Historyczny Słowacki Spisz, jak mogliście się przekonać, to istna sielanka. Region oferuje niezliczoną ilość zabytków, zarówno strefy sacrum, jak i profanum. Ponadto też zachwyca wspaniałymi widokami i niemal dziką naturą. O jego atrakcyjności świadczyć może bliskość z naszą południową granicą, a jeśli to do Was nie przemawia, to z pewnością tutejsze ceny to zrobią. Nie można nie wspomnieć o tym, że są one zbliżone do cen w Polsce, bo to dość istotny czynnik podczas wybierania kierunku podróży. Dla zobrazowania tego dodam, że cena obiadu odpowiada tu cenie małego piwa w Paryżu. 

Jeśli więc wybierzecie się na Słowacki Spisz, nie będzie to wyłącznie uczta dla ducha, ale i także ulga dla portfela (tu nadal porównuję Spisz do podróży w którą po powrocie ze Słowacji udałem się do Paryża). Brak ogromnej ilości turystów to kolejny powód dla którego warto się tu wybrać. Nie ma chyba nic lepszego niż napawanie się cudami architektury w spokoju. Tutaj naprawdę można to uczynić. Można usiąść bezwiednie na trawie czy na ławeczce i mieć jakiś obiekt, choćby przez chwilę, tylko i wyłącznie dla siebie. Można odpocząć, naładować baterie i wracać tu, kiedy tylko nadarzy się taka okazja. Nie wiem jak dla Was, ale dla mnie tak właśnie wygląda raj. Prawdziwy raj na ziemi.

Powyżej zostawiam Wam mapę dla łatwiejszego planowania Waszej podróży, a także wyszukiwarkę noclegów poniżej. Co prawda, przy Spiskim Podgrodziu umieściłem już link do noclegowni z której chętnie korzystamy. Jednak gdyby miejscówka z jakichś względów nie była dla Was odpowiednia, zawsze warto mieć pod ręką inne opcje:

Booking.com

Dodaj komentarz

Twój email nie zostanie wyświetlony. Wymagane pola zostały oznaczone *