Rouen – Gród Joanny D’Arc

Paryż był zbyt oczywistym wyborem na pierwszy raz we Francji, trochę oklepanym, stąd wyruszyliśmy w kierunku przeciwnym! Tak oto dotarliśmy do innego miasta położonego nad Sekwaną, Rouen. Miasto stołeczne regionu Górna Normandia oraz jeden z największych grodów wieków średnich nazwane przez Viktora Hugo „miastem stu dzwonów”. Inny, mniej znany pisarz – Stendhal miasto ochrzcił Atenami gotyku. Piękne to. Faktycznie, to co chcieliśmy ujrzeć to katedra, więc trudno było spodziewać się tego co tam zastaliśmy…

Architektura szachulcowa Rouen

Przeurocze, wąskie uliczki starego miasta otoczone są z każdej strony pięknymi domkami z szachulca, z których oryginały w większości pochodzą z XV wieku. Typ tegoż budownictwa, mylony z pruskim murem, jest niczym innym jak drewnianym szkieletem, którego wypełnienie stanowią glina z wymieszanymi trocinami, gałązkami lub innymi gadżetami, czyli tak zwane budowanie „nawinie” (co się nawinie :) ). Dzięki zastosowaniu tej metody zimą w chatce było ciepło, a latem zapewniała upragniony chłód. Wszystko to daje wrażenie oglądania domku na kurzej łapce. Niesamowitym jest fakt, iż kilkupiętrowe, różnorodne domostwa faktycznie wyglądają na dość niestabilne, a stoją tam przecież od kilku wieków. Centrum miasta jest jednym z piękniejszych przykładów dziedzictwa kulturowego na północy Francji. Pomimo alianckich bombardowań podczas czerwonego tygodnia (30 maja – 5 czerwca 1944 roku) przetrwało sporo monumentów. (Przed wojną było tu 2000 domków, teraz jest ich 248 but still…). Zbombardowanie Hawru i Rouen to zatem kolejne powody antypatii Francuzów do Anglików, którzy za to odpowiadają. Szachulcowe domki to chluba miasta, dlatego też łatwo zauważyć, że styl ten wciąż jest kultywowany przez urbanistów. Nowe budynki w obrębie starówki ściśle nawiązują do tych oryginalnych przez co nadają spójny charakter temu miejscu. Niezwykłe zatem jest to, że tak naprawdę trudno dostrzec różnicę między oryginałem, a odbudowaną po wojnie chatką.

Spod pędzla Moneta

Jeśli słyszeliście kiedykolwiek, cokolwiek o Rouen to na pewno musiało mieć to związek ze wspaniałym francuskim malarzem Claude’m Monet’em. To właśnie ten człowiek namalował cykl 20 obrazów na których umieścił Katedrę Notre-Dame w Rouen. Głównym tematem impresjonistycznych dzieł Moneta nie była jednak bryła katedry, a gra świateł. Zrezygnował on w swojej twórczości z perspektywy, aby bardziej wyeksponować rzeczywisty kształt świątyni manewrując odcieniami szarości. Katedra w Rouen z płótna geniusza jest zatem głównie odzwierciedleniem zjawisk optycznych zależnych od pory roku, dnia czy aury.
Budowę tej pięknej, gotyckiej katedry rozpoczęto w 1202 roku na zgliszczach romańskiej świątyni. Najstarszym elementem jest wieża północna Saint-Romain, której konstrukcję rozpoczęto już w 1145 roku. W części południowej usytuowano wieżę Beurre, nazywaną także maselniczką (zmyśliłem to! chodzi tu o wieżę maślaną) wybudowaną za podatek od konsumpcji masła. Żeliwną iglicę dostawiono w latach 70 XIX wieku, ma 151 metrów wysokości i jest najwyższą we Francji. Wcześniejsze zaś strawiły pożary czy pioruny. W samej katedrze pochowano serce syna Henryka II Platagneta i Eleonory AkwitańskiejRyszarda Lwie Serce. Tak, ten sam legendarny władca Francji i Anglii, który biednemu lwu wyrwał miłosny organ. No jak to czym? No ręką! Przez gardło. A później zjadł przyprawiony solą. Sama katedra również mocno ucierpiała podczas bombardowań aliantów w 1944. W każdym razie jej rekonstrukcja zakończyła się sukcesem.

Dziewica Orleańska

Śladów dziewicy możemy szukać wszędzie. Na prawo, na lewo, na wprost. Ulice, miejsca procesów, wieże, piekarnie, cukiernie, zakłady fryzjerskie, sklepy dla dorosłych, wszystko reklamujące się jedną, biedną dziewicą. A co komu ona biedna zawiniła?!

Joanna była pobożną i litościwą śmiertelniczką znaną ze swego miłosierdzia, do 13 roku życia. Historia jej zwykłego żywota nabrała innych kolorów kiedy to młoda Joanna zaczęła słyszeć głosy… Brzmi jak historia z psychiatryka, ale podobno tak właśnie było. Dziewkę zaczął nawiedzać sam Michał Anioł oraz święta Katarzyna i święta Małgorzata. Dziewczyna przekazała wieść o planowanym oblężeniu Orleanu, by po badaniach nad jej prawdomównością, stanąć przeciwko Anglikom. Jej entuzjazm i determinacja w pacyfikowaniu swojej załogi przyniosły długo oczekiwane zwycięstwo owiane legendarnymi czynami. Po zwycięstwie pod Orleanem zasugerowała ona królowi Karolowi VII koronację, które dokonała się 17 lipca 1429 roku w Reims. Sama Joanna działała zaś jako cheerleaderka pod Paryżem i Compiegne, gdzie jak w swej przepowiedni została zraniona i wzięta do niewoli. Lud francuski trwał zaś w modlitwie i prosił o łaskę dla dziewicy, oskarżając o bierność i zdradę władców i wojsko. Joanna wkrótce została sprzedana Anglikom za 10.000 franków i zakuta w baszcie wegetowała w oczekiwaniu na śmierć. Na zewnątrz zaś odbywał się niesprawiedliwy proces, a jego przewodniczącym został sympatyk anglików, biskup z Beauvais. Przyrzeczone mu biskupstwo w Rouen oraz podpłacenie znacznymi sumami oskarżających zaważyło nad wyrokiem: WINNA. W końcu 30 maja 1431 Joanna, oskarżona o herezję i paktowanie z diabłem, spłonęła na stosie w Rouen, mówiąc że głosy jej nie zawiodły. Powodem pobocznym skazania na śmierć kobiety było również noszenie ubioru męskiego, który nosiła w więzieniu jako obronę przed molestowaniem. Podczas egzekucji zgodziła się jednak mieć na sobie ubiór kobiety. Co ciekawe pozwana była analfabetką, więc bez żadnych roszczeń podpisała dokument, który przypieczętował jej los. Faktycznie ta symboliczna śmierć natchnęła do walki oddziały wojsk oraz samego króla Francji. 25 lat po tragicznych wydarzeniach, czyli po wojnie stuletniej, wznowiono proces na polecenie papieża Kaliksta III i przywrócono Joannie dobre imię, dowodząc, że poprzedni proces był kłamliwy i stronniczy. Dziś na miejscu, gdzie Joanna d’Arc wydała swe ostatnie tchnienie stoi obrzydliwy kościół pod jej wezwaniem. Niestety nie mieścił się w moim światopoglądzie, tak więc nie poświęciłem mu ani jednego zdjęcia.

Ulica Dużego Zegara

Najbardziej ruchliwą i ożywioną częścią miasta jest zdecydowanie Rue du Gros-Horloge, czyli ulica Dużego Zegara. Usytuowany nad renesansowym łukiem mechanizm zbudowany został w 1389 roku i dzięki temu jest jednym z najstarszych na terenie Francji. Nie da się ominąć tego miejsca, a jego otoczenie daje nam dokładny obraz bogactwa średniowiecznego miasta. Oprócz wspaniałej bramy zegarowej i rzecz jasna katedry, w centrum bez trudu napotkamy gotyckie kościoły Saint-Maclou i opactwo Saint-Ouen, których wieże górują nad miastem. Razem tworzą zbiór najlepszych przykładów gotyku płomienistego, rozwiniętego we Francji w XVI wieku. Jego wizytówką była dbałość o detale i użycie ostrych łuków w kształcie właśnie płomienia (bądź rybiego pęcherza). Warto wspomnieć, że w pobliżu Saint-Maclou znajduje się ossuarium ofiar dżumy z połowy XIV wieku, L’aître Saint-Maclou. Ozdobiony atrybutami śmierci dziedziniec przez wiele wieków służył jako niekończący się grobowiec, teraz natomiast mieści się w nim szkoła sztuk pięknych. Cała dekoracja z wieków średnich zachowała się jednak do dziś i nie pozwala nam zapomnieć o największej tragedii w dziejach ludzkości. Gotyk na każdym kroku, jak już wspomniałem, jak w raju! Dla miłośników tego okresu absolutne must see!

Źródła:

 

Powiązane wpisy:

10 komentarzyZostaw komentarz

Podziel się z nami swoją opinią!


Notice: Trying to get property of non-object in /home/sekuladaqc/www/WordPress3/wp-content/plugins/jetpack/modules/gravatar-hovercards.php on line 238