Katedra w Amiens – Gotycki Partenon

Katedra w Amiens – Gotycki Partenon

Historia katedry w Amiens zaczyna się zupełnie jak każda inna: pożar starej, romańskiej świątyni jest impulsem do megalomańskich zapędów biskupów (w sumie to uderzenie pioruna, ale pełznie w tym samym kierunku) i tak oto powstaje o wiele większa i piękniejsza świątynia w duchu nowego stylu, gotyku. Teren na którym ją zaplanowano oczywiście nie mógł pomieścić budowli tak wielkich rozmiarów. Na miejscu chóru stały mury miejskie, na wschodzie znajdował się szpital św. Jana, a w północnej części kościół św. Firmina. Takie przeszkody to jednak żadne przeszkody, a praktyka taranowania wszystkiego, co stało na drodze do Boga była codziennością. Katedry stawiano w środku miasta, bez żadnej litości dla budynków, a już tym bardziej dla tubylców. Niby katedra w Amiens powiela już pewne schematy z Chartres czy Reims, jednak jej budowa zaczyna się dość nietypowo, bo od środka. Niemniej możemy się spotkać ze sprzecznymi informacjami na temat miejsca rozpoczęcia jak i daty. Prawdopodobnie zaczęto od wschodniego ramienia przez fasadę po ramię zachodnie. Jej budowa, mimo kłopotów z biskupią sakwą poszła dość gładko, a domniema się, że podzielono ją na dwie fazy. W pierwszej zbudowano nawę główną – w roku 1236, druga natomiast zakończyła się w 1269 budową apsydy. Hipotetyczne daty nie łączą się z inną teorią, która mówi że budowa mogła by rozpocząć się nawet w latach 1240-1250, gdyby nie to, że istnieją źródła wskazujące zawieszenia dzwonów na wieży południowo-zachodniej w roku 1243. 

Kiełkujący gotyk – katedra w Noyon.

W labiryncie

Przyjmijmy, że prace ruszyły w roku 1220, na polecenie biskupa Amiens, Evrarda de Fouilloy. O dacie rozpoczęcia miała świadczyć usunięta inskrypcja, która znajdowała się w podłogowym labiryncie. Budowa owego, zwanego domem Dedala jest dowodem na to, że konstrukcja była w rękach masońskich mistrzów. W jego centrum znajduje się ośmiokątna płyta, która niejako koronuje wspaniałomyślność trzech głównych budowniczych katedry oraz biskupa. XIII-wieczny labirynt zdaje się być symbolem drogi, którą pokonuję człowiek, aby na jej końcu spotkać Boga. Jego centrum więc jest metaforą do Jeruzalem. Trasa tej zmyślnej plątaniny to aż 234 metry, a pielgrzymi, którzy przybywali do katedry, aby oddać cześć relikwiom Jana Chrzciciela sprowadzonym w 1206 roku, mieli tradycję przemierzania go na kolanach. Oryginalny, centralny kamień z labiryntu, pochodzący z 1288 roku znajduje się w Muzeum Pikardii, a ten z katedry to jego wierna, XIX – wieczna kopia. Ciekawostką w labiryncie są wzory swastyki, symbolu szczęścia.

Ad Quadratum

Początkowo nad dziełem czuwał niejaki Robert de Luzarches. Za jego czasów katedra zasłużenie zdobyła w oczach wiernych miano Gotyckiego Partenonu. Była zdecydowanie dłuższa niż ta z Reims i dysponowała większą przestrzenią niż ta w stolicy. Robert jako jednostkę długości przyjął w swoich obliczeniach jedną stopę rzymską równą 29,5 centymetrów. Wyznaczył kwadraty 10×10, które łączą się w miejscu centralnym mierzącym 50 stóp. To nawiązanie do Arki Noego, której szerokość wynosiła 50 łokci i tak jak ona, katedra miała być miejscem zbawienia – łącznikiem między niebem a ziemią. Plac pod nową główną, czyli centrum, podzielił według złotej proporcji. Divina proportio dzieli pewien odcinek na dwie części tak, że cały odcinek jest taki sam jak stosunek dłuższej części odcinka do krótszej. Resztę katedry zaprojektowano używając geometrii dynamicznej – ramiona transeptu rozchodzą się z miejsca przecięcia części centralnej na 25 metrze, tak jak wycieraczki auta, wyznaczając granicę ramion. Długość nawy głównej wyznacza przekątna przechodząca przez centrum zataczając niepełne półkole, połowa przekątnej zaś wydziela chór katedry. W ten sam sposób stworzono korytarze przy chórze i w równie zmyślny sposób zaplanowano apsydiole (małe apsydy przylegające do absydy głównej lub do obejścia prezbiterium). Przekątna chóru wyznacza nieznacznie przesunięty na wschód punkt z którego wychodzą właśnie owe apsydiole. Całość podsumowuje metoda ad quadratum. Czym jest? Otóż to metoda konstrukcyjna, która łączy w sobie określone proporcje geometryczne z architekturą, chętnie używana właśnie w budowlach gotyckich czy budowlach Imperium Rzymskiego. Świątynie oraz inne obiekty religijne budowane były na planie kwadratu, aby łatwo móc rozplanować rozstawienie kolumn wraz z wysokością łuków sklepiennych. Proporcja o której mowa, wspomniana została przez Platona i wynosiła 1:1(√2), a według niej wysokość budynku miała być równa jego szerokości. Taka właśnie była wizja Roberta de Luzarches, jednak stosunkowo niedługa budowa i tak zniweczyła plany idealnego obiektu, choć zapewniła jej jednolity charakter gotyku w czystej formie.

Po pięciu latach gotowa była już prowizoryczna przestrzeń na której miały odbywać się msze święte. Po śmierci de Luzarches, stery przejął Thomas de Cormont, który przyczynił się do powstania nawy głównej między rokiem 1230 a 1240. Po jego śmierci zastąpił go jego syn, Renaud de Cormont, który dokończył wielkiego dzieła, zmieniając nieco wizję poprzedników związane z triforium oraz łękami przyporowymi. Łęki chóru umiejscowił on zbyt wysoko, a ich lekkość zagroziła stabilności budowli. Udało się jednak ocalić katedrę przed katastrofą budowlaną dobudowując kolejne łęki przyporowe poniżej tych oryginalnych. 

Jaka ważna była rola światła w gotyckich katedrach?

Biblia w kamieniu

Jako, że czytanie czegokolwiek w Średniowieczu nie było zbyt popularną dziedziną i rzekłbym, że prawie zupełnie tak jak teraz, to trzeba było wynaleźć jakiś sposób, aby dotrzeć do wiernych. Wydaje się zatem, że nie było innej możliwości jak unaocznić sceny z biblii w postaci obrazów czy rzeźb i tak również uczyniono w Amiens. Ambitny biskup de Fouilloy postawił sobie za cel nie tylko posiadanie największej na świecie świątyni, ale także jako dobry pasterz chciał edukować swoje owieczki. Jako przykład, fasada zachodnia katedry ugina się niemalże od figur świętych czy króli od których można dostać zawrotu głowy. Niewyobrażalnym dla mnie jest jak wielkie wrażenie robiło to na prostych ludziach z wieków ciemnych, jednak myślę że od tamtego czasu niewiele się zmieniło. To, że większość z nas zna te historie, wcale nie umniejsza całej teatralności tegoż zjawiska. W 1990 roku wspaniałe figury zostały poddane czyszczeniu laserem, co zaowocowało kolejnym, interesującym odkryciem. Mianowicie zachowały się na nich ślady polichromii, a to oznacza dla nas tyle, że były one malowane w żywych kolorach, a jako próbę odzwierciedlenia tego zjawiska, latem urządza się pokazy świetlne. Ciekawostką jest, że aby odstraszyć od fasady gołębie, które nie mają litości dla niczego, zastosowano specjalny system dźwiękowy oraz zatrudnia się treserów orłów, które również czuwają nad bezpieczeństwem drogocennych obiektów. 

Co dokładnie przedstawiają figury i rzeźby? Centralny portal to scena Sądu Ostatecznego, na prawo zaś znajduje się portal Matki Boskiej, a na lewo portal świętego Firmina. Tympanon z portalu Sądu Ostatecznego podzielono na trzy części: na jego dolnym poziomie przedstawiono zmartwychwstałych, opuszczających swe groby na dźwięk trąb. Po środku stoi Archanioł Michał ważący dusze na wadze, a po jego prawicy demon, który próbuje oszukiwać ciągnąc jedną z szal w dół. Po środku widzimy selekcję tych, którzy pójdą do nieba (po lewo) i tych, popychanych przez diabła, którzy pójdą do piekła (po prawo). Na samej górze w towarzystwie Najświętszej Panienki oraz świętego Jana, siedzi półnagi Chrystus, kontemplujący grzechy ludzi wchodzących do katedry. 

Północny portal opowiada historię o znalezieniu ciała świętego Firmina oraz przedstawia sześć posągów świętych po obu jego stronach, których relikwie wystawiano w katedrze. U podstaw portalu zaś umieszczono zespół rzeźb, tzw. medalionów, które nazywa się „Kalendarzem Pikardii”, bądź „Zodiakiem Amiens”. Są to rzeźby o charakterze agrarnym, tj. przedstawiające ludzi pracujących na roli. 

Portal Matki Boskiej to sceny grzechu pierworodnego, sześć postaci ze Starego Testamentu, Śmierć i Wniebowzięcie oraz ukoronowanie Maryi w Niebie. Posągi po prawej stronie reprezentują trzy najważniejsze wydarzenia z życia Najświętszej Maryi Panny: Zwiastowanie, Nawiedzenie i Ofiarowanie Pańskie. Po lewo usytuowano królową Saby, Króla Salomona, króla Heroda Wielkiego oraz trzech mędrców. Medaliony umieszczone poniżej to głównie sceny z z życia Chrystusa oraz królów tam umieszczonych. 

Róże i wieże

Kiedy uniesiemy wzrok nieco wyżej ponad portale spotkamy się z dwudziestoma dwoma figurami króli. Pochodzą one z pierwszej połowy XIII wieku, ale nie wiadomo kogo przedstawiają. 3,75 metrowe rzeźby skupiają na sobie uwagę głównie ze względu na nieproporcjonalność kończyn w porównaniu z wielkimi głowami. Tuż nad nimi zauważymy XVI wieczną rozetę, zwaną też „Różą Morza”. 

Jeśli chodzi o wieże, główną przyczyną ich aktualnego stanu były problemy finansowe. Górne partie wież pochodzą z XIV i XV wieku i nie są równej wysokości – północna ma 68,19 metrów z nawiązaniem do gotyku płomienistego, zaś południowa 61,70 z cechami charakterystycznymi dla gotyku promienistego. Obie posiadają kręte schody, którymi możemy dostać się na szczyt, by tam podziwiać wspaniałe gargulce i chimery. Gargulce czy inaczej rzygacze, odpowiadają za odprowadzenie wody deszczowej z dachu tak, by ściany nie uległy zniszczeniu. Chimery natomiast mają funkcje całkowicie dekoracyjną. Te mityczne stwory mają za zadanie obronę miasta przed złem. Na dachach świątyni oprócz chimer, możemy również dostrzec posągi królów. Najbardziej widoczne są te tuż za chórem

Katedra w Amiens ma 145 metrów długości, co czyni ją najdłuższą katedrą we Francji. Sklepienie nawy głównej w najwyższym miejscu to aż 42,3 metra, co plasuje ją na drugim miejscu po katedrze św. Piotra z Beauvais. Kolumny wzdłuż nawy mają 13,85 metra. Każde ramię transeptu jest bogato zdobione, na południowym ramieniu znajduje się rozeta zwana „Różą Niebios” w stylu gotyku płomienistego, natomiast na północnym ramieniu zlokalizowano „Różę – Busolę” w duchu gotyku promienistego.

(R)ewolucja

Tony surowca potrzebne do postawienia  molocha przypływały łodziami z położonych niedaleko Amiens kamieniołomów w Pocquingny. Złoty okres w historii miasta i kwitnąca gospodarka był głównymi czynnikami napędzającymi pracę. Za panowania króla Filipa Augusta miasto miało monopol na handel urzetem barwierskim, czyli krótko mówiąc rośliną zawierającą dużą ilość barwnika indygo, który pozyskuje się z jej liści. Uprawiane w tym rejonie rośliny i jej idealne współżycie z przemysłem tkackim multiplikowało zasoby w skarbcu. Co ciekawe, budowa przez 11 lat, między rokiem 1247 a 1258 nie szła zbyt dobrze z powodu opieszałości nowego biskupa Gerarda de Coucy. Ogień, który strawił część apsydy stał się jednak kolejnym impulsem do jak najszybszego ukończenia budowli. Katedra od czasu definitywnego zakończenia budowy była wciąż upiększana aż do Rewolucji Francuskiej w 1789 roku.

Pomimo dość jednolitego stylu gotyku, którego praktycznie próżno szukać w innych francuskich katedrach, wciąż modyfikowano różne elementy świątyni. Już zmiana wizji Roberta de Luzarches była ogromną rewolucją, ale na tym skończyć się nie mogło – w oryginalnym planie brakowało aż 11 kaplic, które dobudowano pomiędzy 1290 a 1375 rokiem. Oprócz wielu rzeźb barokowych pojawiła się także nowa katedra, czyli siedzisko biskupa. Najważniejszą zmianą w tym okresie było jednak odizolowanie chóru ze względu na hałas wytwarzany przez gromady pielgrzymów paradujących wzdłuż ambitu, który wyprowadzał z równowagi kanoników. Ogrodzenie miało zatem aspekt edukacyjny, bo przecież nie mogło być tylko ścianą działową. Umieszczono na nim serię polichromowanych rzeźb wyjaśniających żywoty świętych. W 1530 roku ukończono konstrukcję, która oprócz walorów edukacyjnych stała się również zacisznym miejscem na tumby dla wysoko postawionych ludzi związanych z katedrą. W 1755 roku dokonano radykalnych zmian w izolacji chóru, wprowadzając kute z żelaza bramy w miejsce muru. W XVIII wieku usunięto ze świątyni, typowe dla średniowiecznej architektury sakralnej, lektorium na rzecz balustrady w stylu rokoko. 

Katedra w Laon – wielka inspiracja.

Relikwia i inne cuda

W katedrze można znaleźć XII-wieczny, nazwijmy to, basenik w którym obmywano ludzkie zwłoki oraz duma katedry od wieków, część czaszki niejakiego Jana Chrzciciela. Wystarczy odrobina rozsądku, aby wiedzieć jak wielka jest szansa na to, że to właśnie do niego należała owa część. O przemyśle relikwiarskim, kwitnącym w Średniowieczu nie wspomnę. Zatem jest tam ona, pilnie strzeżony skarb, sprowadzony podczas czwartej krucjaty.

Katedrę zbudowano, aby przenieść mieszkańców bliżej Boga dzięki zastosowaniu ogromnych, kolorowych witraży. Jednym z nich jest ten z 1269 roku znajdujący się w prezbiterium, który przedstawia anioły ogłaszające koronację świętego Ludwika. Chór otoczony jest przez bogato zdobione apsydiole z okresów od Wieków Średnich po Ludwika XVI. Warto dodać, że stalle z Amiens są obok toledańskich uważane za majstersztyk stolarski. Ociosane w duchu gotyku płomienistego, dębowe siedziska, tworzono aż 11 lat od 1508 do 1519 roku. Mają wydzierganych ponad 4000 znaków związanych ze scenami opisanymi w Starym i Nowym Testamencie, pierwotnie na 120 siedzeniach (110 przetrwało do naszych czasów). Na ich podłokietnikach umieszczono sceny z życia codziennego w Amiens i w XVI wiecznej Francji. Pośród nich znajdowały się dwa 13,50 metrowe, zarezerwowane dla króla i dziekana kapituły na których w historii zasiadali między innymi Napoleon I, Henryk IV czy prezydent Francji, Charles de Gaulle.

Katedra w Amiens w XVI wieku zaczęła się rozpadać. Dzięki szybkiej akcji, którą wszczął ówczesny burmistrz miasta – Pierre Tarisel wzmocniono nawy i transept. Jako, że filary na skrzyżowaniu transeptu były najmniej stabilnym elementem, pod naciskiem łuków o wysokości 42, 3 metrów, otoczono cały budynek swoistym łańcuchem z żelaza wykonanym w Hiszpanii. Całość zapewniła upragnioną stabilność i to między innymi dzięki wspaniałomyślnemu wynalazkowi budowla dotrwała do naszych czasów. Co dziwne, nie odniosła ona większych szkód podczas trwania Rewolucji Francuskiej podczas gdy tłum chętnie dewastował wspaniałe świątynie. W XIX wieku, kiedy to brzydkie i popadające w ruinę katedry wróciły do łask za sprawą Dzwonnika z Notre-Damme Victora Hugo, zaczęto rozpaczliwą odbudowę oraz konserwację obiektów. Katedrę w Amiens swoją opieką otoczył Eugène Villet-le-Duc, który prowadził prace remontowe ponad 25 lat. Najbardziej kontrowersyjne było dodanie przez niego elementów nieistniejących w Średniowieczu, jak „Galeria Dzwonników”, którą połączył obie wieże. Katedra ucierpiała podczas I wojny światowej pod ostrzałem Niemców, a sam papież Benedykt XV w lipcu 1918 błagał o zaprzestanie działań wojennych w pobliżu obiektu… W 1940 i 1944 ponownie wyszła obronną ręką z niemieckich działań podczas II wojny światowej i bombardowań aliantów – w porównaniu do innych francuskich obiektów, dotkniętych wojną. W 1981 wpisana została na listę światowego dziedzictwa UNESCO.

Źródła:

Powiązane wpisy:

Podziel się z nami swoją opinią!