Rumunia – Informacje praktyczne

Zwiedzanie monastyrów obronnych Bukowiny

Zwiedzanie monastyrów obronnych Bukowiny to czynność, którą warto dobrze zaplanować. Mam tu na myśli urozmaicenie planu podróży tak, aby nie stanowiły one punktów bezpośrednio po sobie. Pomimo nieocenionej wartości architektury i oczywiście bezcennych fresków, mogą nam niestety szybko spowszednieć. Wstęp na teren monastyru to w większości przypadków koszt 5 lei i dodatkowo 10 lei za możliwość robienia zdjęć. Cerkwie pozwala się fotografować wyłącznie z zewnątrz, aczkolwiek są wyjątki od tej reguły (np. Monastyr Putna). Pamiętajmy jednak w środku, aby robić to dyskretnie. Niezaznajomionym z obrządkiem grekokatolickim napomknę, że jest on nieco bardziej rygorystyczny niż rzymskokatolicki, więc wypada pogłębić temat przed podróżą.

Malowane cerkwie rumuńskiej Bukowiny

Odnośnie zdjęć chętnie dodam też, że opłata ta powinna zostać uiszczona także w przypadku fotografii wykonywanych smartfonami. Koszt nie jest wygórowany, a pomagamy tutejszym w utrzymaniu tego miejsca. Poza tym  umówmy się: foto to foto. Trzeba pamiętać, że większość monastyrów jest zamieszkana, więc wypada z należytym szacunkiem traktować ich mieszkańców.  W imię tej zasady, chyba w każdym monastyrze uprasza się na przykład o nie fotografowanie zakonników czy zakonnic. Nikt przecież nie lubi być traktowany jak eksponat w muzeum. Trzeba będzie też koniecznie pamiętać o odpowiednim ubiorze – koszulki na ramiączkach, krótkie spodenki u mężczyzn i spódniczki u kobiet odpadają. Nieliczne monastyry są na to przygotowane, oferując odwiedzającym odpowiednie odzienie. Do większości z monastyrów jednak po prostu nie wejdziemy.

Poprzednia strona 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10Następna strona

Powiązane wpisy:

Komentarze:

  1. Super strona. Masa przydatnych informacji.
    Myślę o wyjeździe do Rumunii na przełomie czerwca i lipca na dwa tygodnie. Okolice jakiej miejscowości byś polecił, tak żeby i dzieci mogły wejść do jakiegoś basenu i ja żebym mógł po zabytkach pobiegać?
    pozdrawiam
    Adam

    1. Dzięki! :) Wydaje mi się, że może być ciężko połączyć obie rzeczy w jednym czasie. Na pewno, aby dzieci mogły się spokojnie popluskać warto udać się po prostu nad Morze Czarne. Na przykład do Konstancy. W kwestii zabytków, sam wybrałbym się chętnie do Siedmiogrodu przez wzgląd na kościoły warowne i zamki oraz zapierające dech w piersi widoki. Moim skromnym zdaniem to najatrakcyjniejszy pod względem turystycznym region. W większych miastach (Braszów, Sybin, Sighisoara) da się znaleźć hotele z basenami, więc jeśli to wystarczy, to nie będzie większego problemu. Poleciłbym więc Braszów albo Sighisoarę – moje dwa ulubione miasta w Rumunii. Podrzucam Ci mapkę z naszą ostatnią trasą i punktami, które odwiedziliśmy dookoła nich: https://sekulada.com/samochodem-po-rumunii/ Mam nadzieję, że się przyda. Udanych wakacji i wielu niezapomnianych wrażeń! Darek

  2. Właśnie trafiłam na ten blog, zbierając informacje o Braszowie. Super praktyczne i przydatne wpisy. Pojutrze wyruszamy całą rodziną do Braszowa na tydzień. Mamy w planie Bran, Rasnov, Sigishoare, trasę Transfogaraską, choć muszę przyznać, że chciałabym jeszcze przejść się po jakichś szlakach. Co proponujesz? Trochę przestraszyły mnie opowieści o bezdomnych psach

    1. Miło mi to czytać! :) Uff tam jest cała masa pięknych miejsc!! Jeśli Braszów to na pewno kościoły warowne – w promieniu jakichś 7 km znajduje się choćby piękny Harman i oczywiście Prejmer, które zdecydowanie warto zobaczyć. Proszę zajrzeć do tego wpisu: https://sekulada.com/samochodem-po-rumunii/ :) Na górze znajduje się moja trasa po Siedmiogrodzie z odnośnikami do różnych wpisów, a na dole zaś mapa. Na pewno się przyda. Co do psów, radzę uważać. Nam przydały się plecaki i statyw – inaczej byłoby ciężko. Na wakacjach łatwo się zapomnieć. Niemniej jednak życzę udanej podróży i wielu niezapomnianych wspomnień! Niekoniecznie z psami.

  3. Jaka miejscowość w okręgu Maramuresz polecacie jako bazę noclegowo/wypadową do zwiedzania? Dzięki!

    1. Marmarosz pozostaje dla nas wciąż trochę nieodkryty, jednak wybierając się w tamte okolice poszukałbym noclegów w Baia Mare. Przynajmniej jest gwarancja znalezienia marketu lub restauracji. Chyba, że chodzi Ci o typowy wypoczynek na wsi lub konkretną atrakcję. Niemniej jednak wydaje mi się, że w przypadku Rumunii duże miasta są zawsze bezpieczniejszą opcją.

  4. A jak obecnie wyglada kwestia bezpańskich psów? Chcemy jechac na wakacje, z namiotami, dziecmi, psami, kanarkami:) A serio, z 3 sporych dzieci i małym psem. Samcem, niekastrowanym. Boję się o psa – czy go inne nie zjedza, a także o dzieci – czy nie zwariuja, widzac tyle biednych slodkich piesków co nie maja domku… nie zaadoptuję wszystkich:):)
    Prosze o radę:0

    1. Ciężko orzec, choć pewnie niewiele zmieniło się w ciągu roku. Myślę, że na wyznaczonych kempingach nie powinno być problemów z ewentualnym pożarciem psa. :)

    2. Byłam 3 razy w Rumunii w sumie około 3 tygodni. Prawie zawsze spaliśmy w namiotach „na dziko”. Nigdy nie zetknęłam się z agresywnymi psami. Pewno mogą się brzybłąkać, ale wg. mnie jest to równie prawdopodobne, co rażenie piorunem, czy zaatakowanie nożem przez szaleńca (możliwe, ale bardzo małao prawdopodobne).

      1. I właśnie tak samo myślałem o tych psach, dopóki nie przeżyłem tego na własnej skórze. Dlatego też o tym wspominam. :) Z tym, że ja do obrony przed watahą miałem statyw, coś czego większość ludzi przy sobie nie nosi!

  5. Dzięki za ten wpis. Strasznie mnie kręci Rumunia i zastanawiam się czy jeszcze we wrześniu się nie wybrać na przedłużony weekend. Tylko że ja do Maramureszu, bo najbliżej, a na pierwszy raz – chętnie zobaczę. Nawet leży obok mnie przewodnik po Rumunii.

    1. Nie ma się nad czym zastanawiać!! Nic tylko jechać i zwiedzać, pełna satysfakcja gwarantowana :)! Ja właśnie ze względu na bliskość, odłożyłem Maramuresz na inny czas. Ale przodownik mówi, że jest tam równie pięknie, co w innych częściach.

  6. Rumunia coraz bardziej przypada mi do gustu. Ciekaw jestem też jak tam ludzie się zachowują (czyt. jak podchodzą do turystów, czy są pomocni, jaki stosunek mają do stopa?). Myślę że niedługo pojadę do Rumunii bo nie dość że mają piękne widoki to i te zamki i monastyry!

    1. Ludzie są niezwykle pomocni, w wielu miejscach poruszali niebo, żebyśmy mogli wejść do kościoła, który zamknięty był na cztery spusty :) Próbowali się z nami porozumieć w każdy możliwy sposób, więc z tym nie ma tam problemu. Usunąłem teks o poruszaniu się po Rumunii, ale jak już pytasz to powiem, że stop jest tak powszechny jak jazda pociągiem. Wydaje się, że wszyscy tam jeżdżą na stopa, więc i z tym nie ma problemów. Za to jeśli chodzi o jazdę rowerem po tamtejszych drogach, to mógłby być hardcore. Polecam samemu się przekonać! Niezapomniane wrażenia murowane!

  7. Oj, przejeżdżaliście przez mój Nowy Sącz :D jakieś wrażenia? :P
    Poza tym kolega Węgier by się pewno obraził, za stwierdzenie, że spotkaliście Rumunów mówiących po węgiersku. Ponieważ to nie Rumuni, a sami Węgrzy, którzy są większością demograficzną na terenie Transylwanii :)

    1. Święta prawda Sądecki Włóczykiju! Toż po zakończeniu I Wojny, Węgry zostały solidnie skrojone terytorialnie, a skorzystała między innymi Rumunia. Jako że język rumuński należy do grupy języków romańskich, można też dogadać się po francusku czy włosku.
      Uwielbiam Rumunię, na myśl o sarmale w sosie pomidorowym, papanasi czy covrigi ślinka mi cieknie. Unikam natomiast ciorba de burta czyli ichniejszych flaczków.

  8. Oj kusi ta Rumunia! Na zdjęciach prezentuje się niezwykle ciekawie, zwłaszcza trasa trasa transfogarska i zamki. Może uda się zrobić krótki wypad na jesieni :-) Z Krakowa daleko nie mamy :-)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top button