fbpx

Autor - sekulada

10 miast we Francji, które pokochacie!

10 miast we Francji, które pokochacie!

10 miast we Francji, które pokochacie to subiektywny zbiór, mający zachęcić Was do odkrywania niepopularnych zakątków kolebki gotyku. Znalazły się w nim miasteczka, które szczególnie przypadną do gustu miłośnikom architektury średniowiecznej. To wcale jednak nie znaczy, że tekst jest tylko dla nich! Właściwie każdy, nawet najmniej wrażliwy na piękno człowiek, nie przejdzie obojętnie wobec żadnego z tych miejsc. Sami się przekonajcie. :)

Oto 10 miast we Francji, które pokochacie!

Loches

Położone w Regionie Centralnym nad Loarą miasteczko Loches jest kwintesencją splendoru francuskiej architektury. Jego pejzaż zdominowany został przez wielowiekowe budowle, ujęte w pierścieniu dawnych murów obronnych. Prym, w odróżnieniu od większości przedstawionych tu miejsc, wiedzie zdecydowanie architektura świecka. Jej przedstawicielami są: 36-metrowy, romański donżon, datowany na rok 1000 oraz królewska loża, klejnot architektury późnego gotyku. Rezydencja była ulubionym miejscem pobytu Walezjuszów, ale w swej historii gościła również takie sławy, jak Joanna D’Arc, Karol VII, Anna Bretońska czy Agnès Sorel. W pobliżu loży, na zboczu usytuowana jest romańska kolegiata św. Ursusa z dwoma wieżami oraz dwoma oddzielnymi kopułami piramidalnymi. Jej unikatowa konstrukcja sprawia, że jest to jedyny taki obiekt we Francji. Miasto chełpi się również wspaniałymi ogrodami oraz 40-kilometrową ścieżką rowerową przez dolinę Mansę – „z dala od cywilizacji.” Tylko my, rower, natura i wioseczki Troglodytów (i okazjonalnie zamki!).

10 najpiękniejszych zamków w Dolinie Loary.

Dijon

Jeśli historyczna stolica Burgundii kojarzy Wam się z musztardą, to skojarzenie jest jak najbardziej prawidłowe! Ale nie tylko diżoński specjał zasługuje tu na uwagę, a także urocze stare miasto. Jego ulice nacechowane są domkami z muru pruskiego i klasycystycznymi rezydencjami zza których wyłania się kilka wielowiekowych świątyń. Najciekawszym przedstawicielem architektury sakralnej jest tu, niezwyczajnie, kościół Najświętszej Marii Panny, którego fasada udekorowana została ponad pięćdziesięcioma fantastycznymi gargulcami! Musztardowy gotyk ma tu jednak więcej przedstawicieli, min.: kościoły św. Filiberta, św. Michała czy katedra św. Benignusa. W tej ostatniej znajduje się krypta w której spoczął ostatni z Piastów kujawskich, Władysław Biały. Interesującym przykładem małej architektury zaś jest Studnia Mojżesza. Ah! Trzeba też pamiętać, że Dijon jest jednym z najważniejszych ośrodków win, więc na zakończenie zwiedzania warto zafundować sobie lampkę tutejszego Chardonnay! Albo dwie…

Laon

Laon jest niewielką miejscowością położoną w regionie Hauts-de-France. Jego wizytówką jest górująca nad miastem katedra Najświętszej Marii Panny, której ukoronowane wołami wieże uwiecznione zostały na rycinach średniowiecznego architekta, Villarda de Honnecourt. Jasnym jest więc fakt, że miasto nie od dziś zachwyca podróżników. W czasach kiedy powstawała katedra w Laon istniały trzy opactwa, aż szesnaście kościołów i pałac królewski. Do dziś zachowały się zaledwie dwa kościoły opackie – św. Marcina z XIII wieku oraz św. Wincentego z wieku IX. Mimo licznych zniszczeń miejsce to zachowało idylliczny wręcz klimat, który chłonąć możemy podczas spaceru jego uliczkami, bądź spaceru po okolicznym lesie! Dzięki doskonałemu położeniu z tej perspektywy wygląda to naprawdę spektakularnie!

Katedra w Laon – Wielka inspiracja.

Auxerre

Burgundzkie miasto Auxerre to kraina winem i gotykiem usłana. Położenie nad rzeką Yonne już od Wieków Średnich zapewniało mu pozycję ważnego eksportera złocistego trunku, a dobra kondycja finansowa przełożyła się na architekturę. Jej świecka odmiana jest niczym mapa stylów architektonicznych, bo znaleźć domy mieszczańskie, chyba w każdym z nich. Jego najważniejszym przedstawicielem jest XV-wieczna Brama Zegarowa, jedna z najznamienitszych konstrukcji tego typu w kraju. Prym jednak wiedzie tu naturalnie architektura sakralna. Nad spokojną rzeką górują więc trzy, monumentalne świątynie: kościół św. Piotra, katedra św. Szczepana oraz zniszczone przez Napoleona opactwo św. Germana z Auxerre. W tym ostatnim znajdują się najstarsze freski we Francji, datowane na wiek IX! Podziwiając wspaniałe budowle nie można zapomnieć o pysznych Pinot gris, Chardonnay czy Aligoté.

Bourges

Bourges to miasto nie tylko z duszą, ale i z sercem! Stolica regionu Berry jest bowiem kojarzona z Jacquesem Cœur (pol. Serce), finansistą, który dzięki licznym fundacjom zapisał się złotymi zgłoskami w historii miasta. Zupełnie jak osławiony książę de Berry, Jan który ufundował z kolei jedno z największych dzieł średniowiecza: Bardzo bogate godzinki księcia de Berry. Rangę dawnego grodu podkreślają liczne świątynie oraz klejnot europejskiego gotyku, katedra św. Szczepana. Znajdują się w niej cenne zbiory witraży z XIII wieku oraz ważny zbiór rzeźb portali, przedstawiający min. scenę Sądu Ostatecznego. W 1992 roku jej wyjątkową wartość potwierdzono wpisem na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Poza wspaniałościami monumentalnej architektury, tradycyjnie warto udać się do urokliwych zaułków miasta, których punkt kulminacyjny ma w otoczeniu XVI i XVII wiecznych domków z muru pruskiego. W towarzyskim sercu miasta rozkoszować można się winem oraz pysznymi tartami flambée. Dla takich chwil warto żyć!

Troyes

Jednym z istotnych miast średniowiecza było również szampańskie miasto Troyes, położone dziś w regionie Grand-Est. Wszystko to za sprawą dwóch wielkich osobistości tego czasu: fundatora opactwa cystersów w Clairvaux – św. Bernarda oraz podżegacza VII krucjaty, papieża Urbana IV. Ten drugi wpisał się dodatkowo w historię miasta fundując jeden z najpiękniejszych zabytków gotyku promienistego, bazylikę św. Urbana. Poza nią w mieście znajduje się dziesięć kościołów z epoki oraz katedra św. Piotra i Pawła. Na przestrzeni 100 lat, od 1480 roku w kościołach zainstalowano ponad 1300 metrów kwadratowych witraży, dzięki czemu miasto znane było jako „Święte Miasto Witraży”. W regionie Aube, w którym leży, znajduje się aż 9000 metrów kwadratowych kolorowych szkieł z XV i XVI wieku, tworząc największy taki zbiór we Francji. Chatki z piernika Nadziewane gotykiem chatki z piernika, widziane przez kalejdoskop. Czy może być coś piękniejszego?

Troyes – Drewniana makieta.

Angers

Kraj Loary obfituje wręcz w interesujące miejsca na co znakomitym dowodem jest miasto Angers. Gotyk jest, nazwijmy to, produktem eksportowym Francji, jednak tutejsza katedra św. Maurycego odstaje od tradycyjnych form, chętnie stosowanych tylko w Andegawenii. Także tutejszy zamek zrywa z francuską tradycją, a monumentalne rozmiary jego obwarowań jednocześnie zachwycają i przerażają. Nic więc dziwnego, że to właśnie wewnątrz murów znajduje się bezcenna seria XIV-wiecznych tapiserii, znana jako Apokalipsa z Angers. Czaru tego miejsca dopełnia wpadająca do Loary rzeka Maine oraz szachulcowe domki, spośród których na specjalne wyróżnienie zasługuje Dom Adama. XV-wieczna budowla ozdobiona została interesującymi (i nawet sprośnym) motywami, które przykuwają uwagę tylko wtajemniczonych. Tradycyjnie też znajdziemy tu dużą dawkę kultury w genialnie urządzonej Galerii Dawida czy przepastnym Muzeum Sztuk Pięknych. Angers to prawdziwa uczta dla duszy!

Semur-en-Auxois

Semur-en-Auxois to idylla w najczystszym wydaniu! To burgundzkie miasteczko trąci klimatem najpiękniejszej z bajek, a jeśli dorzucimy do tego średniowieczne mury i brak turystów, wyjdzie nam przepis na wycieczkę idealną. Jego panorama nacechowana jest sześcioma bramami i barbakanem od którego droga wiedzie wprost do serca miasta. Jest nim naturalnie dawny kościół opacki, pod wezwaniem Najświętszej Marii Panny, wzniesiony pomiędzy XIII a XVIII wiekiem. Pośród cennych witraży czy rzeźb wyróżnia go tympanon z przedstawieniem prac rolniczych na cały rok. Osobliwy kalendarz czytany jest tu jednak od lewej do prawej. Istotnymi punktami są tu również XIII-wieczny donżon czy Muzeum Miejskie, ale świetnym dopełnieniem pejzażu są niezliczone rampy/schody, urokliwe studnie i kamienne mostki. Z pozoru senne miasteczko będzie więc idealnym miejscem dla fanatyków Wieków Średnich. Zwłaszcza, że w pobliżu niego znajdują się dwa, niezwykle interesujące miejsca: opactwo Fontenay oraz kościół św. Teobalda w Saint-Thibault.

Amboise

Położona w Regionie Centralnym, bezpośrednio nad Loarą, miejscowość Amboise rozpoznawalna jest głównie dzięki XVI-wiecznemu zamkowi królewskiemu. Na jego dziedzińcu znajduje się, niemal lewitująca, kaplica św. Huberta w której spocząć miały resztki doczesne Leonarda da Vinci. W leżącym w granicach miasta zameczku Clos Lucé spędził on trzy ostatnie lata swego życia, wpływając na renesansową architekturę Doliny Loary. Wiek XVI był zdecydowanie okresem burzliwym w historii tego miejsca, bowiem w 1560 roku odbył się tu, tak zwany Tumult z Amboise, zwiastujący wojny religijne. Zupełnie w cieniu pozostaje romańska kolegiata św. Dionizego, stanowiąca kopalnię dzieł sztuki od wieku XII aż po wiek XIX. Kameralny charakter Amboise i jego okolice sprzyjają słodkiemu lenistwu. Spragnieni mocniejszych atrakcji mogą wykorzystać genialne położenie, pomiędzy Tours oraz Blois i wybrać się w niezapomnianą podróż po sławetnych zamkach w Dolnie Loary. Wersja dla leniuszków dostępna jest w tutejszym parku miniatur. Sami zdecydujcie, która odpowiada Wam bardziej!

Caen

Normandzkie Caen to wisienka tego zestawienia pod względem architektury średniowiecznej. Wszystko to za sprawą jego założyciela, Wilhelma Zdobywcy, który ufundował tu potężny zamek oraz dwa opactwa: męskie pod wezwaniem św. Szczepana (Aux-Hommes) i żeńskie pod wezwaniem św. Trójcy (Aux-Dammes). Poza nimi podziwiać można również piękny kościół św. Piotra w stylu gotyku płomienistego oraz ruiny romańsko-gotyckiego kościoła św. Szczepana. Tuż pod miastem znajduje się plaża na której miało miejsce historyczne Lądowanie w Normandii. II wojna światowa odcisnęła tu swoje piętno, jednak dziś wydaje się to nie mieć większego znaczenia. Miasto na powrót jest ważnym ośrodkiem artystycznym i uniwersyteckim, a bliskość do morza podnosi jego walory turystyczne. Bez problemu można spędzić tu tydzień, jak i potraktować Caen jako dobrą bazę wypadową do wielu ciekawych miejsc: Bayeux, Hawru czy zatrzymać się tu w drodze na Górę św. Michała.

Mont Saint-Michel – Opactwo na krańcu świata.
Ciekawe które z miast umieścilibyście na swojej liście. Byliście już w którymś z nich? A może dopiero się wybieracie?
Dajcie znać jakie są Wasze typy 10 miast we Francji! :)

Samochodem do Francji – Szlakiem gotyku francuskiego

Kościół św. Marcina w Laon (fr. Église Saint-Martin de Laon); Hauts-de-France, Francja.

Szlakiem gotyku francuskiego – z takim właśnie zamiarem wybraliśmy się w pierwszą, dłuższą podróż samochodem do Francji. Gdzież bowiem zażyć większej dawki gotyku niż w samej jego kolebce? Złożona z katedr oraz kościołów (i aż jednego zamku!) trasa wiodła wokół Paryża, celem zobaczenie pierwszych gotyckich katedr Francji.

Podróż miała, co prawda, miejsce już kilka lat temu, jednak widząc jak wielu z Was obiera podobne kierunki, pragnę podzielić się moim pomysłem. Trasa planowana była na 10 dni, ale warto rozszerzyć ją o kolejnych cztery. Zwłaszcza dlatego, że wokół chyba wszystkich z wymienionych tu punktów znajdują się inne perełki architektury. Trzeba jednak uważać, bo selekcja punktów wcale nie jest łatwa, a z dwutygodniowej wycieczki zrobić mogą się nam dwa miesiące. Poniżej znajdziecie gotowy plan podróży. Bon voyage!

10 gotyckich katedr Francji w cieniu paryskiej Notre Dame.

Szlakiem gotyku francuskiego – Gotowy plan podróży

  • Kalendarium: 09.10.2015 – 19.10.2015
  • Kilometraż: +/- 4500 KM
  • Powóz: Mazda 3 Hatchback
  • Noclegi: Pokój 2 os.: 3800 zł
  • Intensywność: Duża
Rozwiń, aby zobaczyć dokładny przebieg trasy:

DZIEŃ 1 09.10

720 KM || 7:30 H

Wrocław > Frankfurt nad Menem

NOCLEG: easyHotel Frankfurt

Pokój 2 os.:50 EUR

DZIEŃ 2 10.10

460 KM || 5:30 H

Frankfurt nad Menem > Reims

NOCLEG: Airbnb / Reims

DZIEŃ 3 11.10

  • Reims

NOCLEG: Airbnb / Reims

DZIEŃ 4 12.10

50 KM || 1 H

Reims > Laon

NOCLEG: ibis budget Laon

Pokój 2 os.:40 EUR

DZIEŃ 5 13.10

35 KM || 30 MIN

Laon > Soissons

NOCLEG: Hotel Le Rallye

Pokój 2 os.:32 EUR

DZIEŃ 6 14.10

125 KM || 2:30 H

Soissons > Senlis

NOCLEG: Hôtel N

Pokój 2 os.:36 EUR

DZIEŃ 7 15.10

320 KM || 5 H

Senlis > Deux

NOCLEG: Premiere Classe Dreux

Pokój 2 os.:25 EUR

DZIEŃ 8 16.10

35 KM || 45 MIN

Deux > Chartres

  • Dreux
  • Chartres

NOCLEG: Hotel du Centre

Pokój 2 os.:40 EUR

DZIEŃ 9 17.10

230 KM || 3:30 H

Chartres > Troyes

NOCLEG: Hotel Le Splendid

Pokój 2 os.:48 EUR

DZIEŃ 10 18.10

650 KM || 8 H

Troyes > Schwerinfurt

NOCLEG: Premiere Classe Schweinfurt

Pokój 2 os.:47 EUR

DZIEŃ 11 19.10

600 KM || 7 H

Schwerinfurt > Wrocław

  • Bamberg

Czas na podróż!

Wbrew pozorom kwestia doboru odpowiedniego czasu na wycieczkę to niezwykle istotna kwestia. Nami kierowała chęć poczucia klimatu stereotypowego średniowiecza, czyli ciemnica i deszcze. Dlatego też wybraliśmy się tam późną jesienią, w połowie października. Oh, jak wielki był to błąd! Taka podróż jest dobra wyłącznie wtedy, kiedy mamy nieskończone pokłady czasu. Inaczej jesteśmy straceni. Większość obiektów jest zamknięta, więc wszędzie trzeba biegać za kluczami, aby móc wejść do środka. Nie zawsze jest to możliwe, ale wielki plus dla Francuzów za to, że bardzo często są na tyle życzliwi, że udostępniają obiekty bez problemów. Wówczas można liczyć na spokojne, kameralne zwiedzanie. Niewielkim minusem tej sytuacji może być nieznajomość języka francuskiego, jednak i to da się przejść.

Alzacja – W krainie bocianów i domków z piernika.

Właściwie wiele da się przejść, ale z pogodą niewiele zrobimy. Krótkie dni i nieustanny deszcz mogą dać nam w kość. Myślałem, że skoro Francja tak blisko Hiszpanii to i cieplej będzie. Na kontynencie jeszcze pół biedy, ale w Normandii panowały nieludzkie wichry. Codziennie, po kilkugodzinnym zwiedzaniu lądowałem z gorączką w łóżku, czekając na zebry i słonie. Nie żałuję absolutnie, ale nie zamierzam tego powtarzać ani polecać. Dodatkowym problemem był też zmniejszony dostęp do paśnika. Kiedy już robiliśmy się głodni to oczywiście wybijała godzina francuskiej siesty. Naturalnie wszystko jest wtedy zamknięte, łącznie z restauracjami. A jakże! Podsumowując, klimatu uszczknęliśmy aż nadto, jednak wrzesień mógłby być znacznie lepszą opcją. Nie ma już turystów, a jest jeszcze tak zwany sezon i dni są wystarczająco długie, aby móc cieszyć się pięknem wielowiekowych budowli. Niemniej dobór pozostawiam Wam: Francja jest piękna o każdej porze roku.

Noclegi

W kwestii noclegów nie mogę doradzić nic więcej, jak to, co doradzam zwykle: zaplanować podróż z odpowiednim wyprzedzeniem. Sam robię to ok 4 do 6 miesięcy naprzód. Wszystkim, lubiącym planować podróż od A do Z polecam dokonania rezerwacji poprzez Booking.com z którego zawsze korzystam. Przynajmniej w moim mniemaniu dokładne zaplanowanie podróży jest gwarancją odpowiedniego wypoczynku. Przecież nie jeździmy na urlop czy wakacje żeby się denerwować, a żeby odpocząć. No i nie chodzi też o to żeby się tam totalnie spłukać, a wydać jak najmniej, jeśli się da. Nie ma co się oszukiwać, pod warunkiem że nie jedziemy na all inclusive, to w hotelu będziemy pewnie tylko spać. Wszystko to, rzecz jasna, kwestia gustu.

Booking.com

Zwiedzanie zamkniętych obiektów

Warto pamiętać, że jeśli jakiś obiekt jest zamknięty, to wcale nie znaczy, że nie można go zwiedzać. W wielu przypadkach (oprócz Braine, niestety) obok kościołów wywieszone były tabliczki, albo z numerem telefonu, albo z numerem domu w którym mieszka opiekun danego obiektu. Wtedy to warto zadzwonić (jeśli znamy francuski, choć wiele osób mówiło też po angielsku), albo przejść się do domu opiekuna i powiedzieć, lub jeśli nie potrafimy, pokazać zdjęcie obiektu, który chcemy zobaczyć. U nas kończyło się zawsze na zostawieniu opiekunowi dowodu osobistego w zamian za który dostawaliśmy klucze i udawaliśmy się na prywatne zwiedzanie. W opactwie Morienval na przykład, przez wzgląd na piękne kapitele spędziliśmy kilka godzin.

10 miast we Francji, które pokochacie!

Jeśli chodzi natomiast o mniejsze miejscowości, często kościółki są pozbawione cennego wyposażenia, ale ich wnętrza są dostępne. Jako przykład można podać kościóły w Nouvions-le-Vineux czy w Urcel. Wydawać się może, że takie wskazówki są oczywiste, ale wiadomo jak jest: nie wszystko, co oczywiste jest dla nas oczywiste. Mam nadzieję, że zaoszczędzi to Wam niepotrzebnych rozczarowań. (Kiedyś sam rezygnowałem i nie rozglądając się za żadnymi tabliczkami zasmucony jechałem dalej.) W dużych miastach wygląda to niestety gorzej, jeśli coś jest zamknięte to na amen i choćbyśmy płakali ze złości, to raczej nic z tego. 

10 najpiękniejszych zamków w Dolinie Loary.

Garść informacji różnych

Jeśli stawiacie na odkrywanie, a nie na zaliczanie kolejnych punktów to najlepszym sposobem na poruszanie się po Francji będą drogi lokalne. Podczas żadnej z moich dotychczasowych wypraw nie jechałem jeszcze autostradą, bo zdaję sobie sprawę z tego, że w każdej wioseczce jest właściwie jakiś interesujący obiekt, któremu warto poświęcić trochę uwagi. Jeśli więc lubujecie się w architekturze, gorąco polecam zmusić nawigację do omijania dróg płatnych.

Jeśli chodzi o ceny paliwa to waha się ona od 1,59 EUR na „normalnych” stacjach do 1,41 EUR na stacjach przy marketach. Dużym udogodnieniem jest możliwość płacenia bez potrzeby kontaktu z obsługą, wystarczy włożyć nasz plastik do czytnika i tankujemy tyle, ile trzeba. I w drogę! Dodam tylko, że o ile dystrybutory pod marketami są czynne 24h na dobę, to same markety czynne są tylko do 20. A skoro już o karmieniu rzecz, to warto znać szalony grafik francuzów, którzy jedzą tylko do godziny 15, a później od godziny 19! Czyli idealnie poza godzinami obiadowymi w Polsce.

Samochodem do Francji – Dolina Loary.

Parkingi w wielu małych miejscowościach są darmowe. Kwestia ta nie dotyczy już większych miast, gdzie za darmo zaparkujemy w godzinach od 12 do 14 czy od 20 do 8. W wielu miastach średnia cena parkowania za godzinę to koszt 1 EUR. Im dalej od centrum miasta, tym większa szansa na niższe ceny lub znalezienie bezpłatnego parkingu. Najlepszą opcją jest oczywiście zostawienie auta tuż po zameldowaniu się w hotelu. Zawsze wybieram hotel z parkingiem, więc bardzo rzadko mamy jakikolwiek problem z parkowaniem.

Podsumowując, chciałem uniknąć kilometrowych wyliczanek, starając się zawrzeć tylko najważniejsze informacje. Jeśli czegoś Wam tu brakuje, bądź macie wątpliwości, dajcie znać w komentarzach. Postaram się pomóc! Jak zwykle mam nadzieję, że moja propozycja trasy będzie przydatna i zamieni Waszą podróż w niezapomnianą przygodę. :)

Do planowania podróży mogą się Wam również przydać wpisy o Francji, które znajdziecie TUTAJ.

Idzie Grześ przez Kieś, flagę Łotwy niesie…

Kieś: zamek z kościołem św. Jana w tle, Łotwa.

Kieś (łot. Cēsis, niem. Wenden) to niewielkie miasteczko na Łotwie, leżące na południowy-wschód od Rygi – w samym sercu Parku Narodowego Gauja. Otoczone nieskończonymi połaciami lasu rysuje się niczym oaza w księżycowym pejzażu tego nadbałtyckiego kraju. Sielankową atmosferę miejsca podkreślają liczne drewniane domki u podnóży dwóch zamków i pięknego średniowiecznego kościoła.

Litwa, Łotwa i Estonia – Praktycznie.

Kieś to zdecydowanie jeden z najmocniejszych punktów na mapie Łotwy. Bliskość wspomnianego już parku nad rzeką Gauja oraz dwie, potężne twierdze w jej pobliżu sprawiły, że bez mrugnięcia okiem skusiliśmy się na porządne eksploracje. Wiejski wręcz, czyli sielankowy klimat tego miejsca spowodował, że zostaliśmy tam dłużej niż zakładał to nasz pierwotny plan. Bynajmniej to nie ilość atrakcji zaważyła o jego zmianie, a niespotykany spokój! Miasto zdawało się być opuszczone, co tylko wzbudziło naszą ciekawość, a mylne poczucie, że czas nie płynie w efekcie zaowocowało zapomnieniem o promie do Finlandii. Któż by się jednak przejmował Helsinkami, kiedy Kieś jest tak czarowna? Tak przyjemna i tak ustronna, że świat poza jej granicam zdaje się nie istnieć.

Kieś w średniowieczu

Zanim zanurzymy się w kojących zaułkach Kiesi warto poznać jej historię. Jej pierwszymi mieszkańcami było starożytne plemię Wendów, które wraz z plemionami Łatgalów i Liwów uczyniły z tutejszego Wzgórza Orzecha (łot. Riekstukalns) bazę wypadową przeciwko Litwinom, Estończykom i Rusinom. W roku 1208 do zamieszkiwanej przez nich fortecy dołączyli Kawalerowie Mieczowi. Pomagając w obronie grodu, około 1214 roku rozpoczęli budowę własnego zamku, którego ruiny pozostały w mieście do dziś. Wraz z wcieleniem braci do zakonu krzyżackiego Kieś stała się ważnym punktem politycznym.

Od 1297 roku zamek w Kiesi podniesiono do rangi rezydencji Wielkiego Mistrza Zakonu, co zaważyło na podniesieniu rangi samego miasta. Dzięki temu uważa się, że słynne Camino de Santiago nie kończyło się wcale w Rydze, a właśnie tutaj. W XIV wieku miasto dołączyło do legendarnej unii handlowej średniowiecznego świata: Związku Hanzeatyckiego. Oprócz tego  przebiegał tu również lądowy szlak handlowy z Rygi do Tartu, łączący zachodnią Europę ze wschodem. Kieś tamtych czasów zamknięta była murem obronnym z wieżami oraz czterema (lub pięcioma)* bramami. W środku znajdował się ratusz, kościół św. Jana, mennica (jedna z trzech w Liwonii: obok Rygi i Revala (Tallina)), a także Wielka Gildia dla kupców oraz Mała Gildia dla rzemieślników. W rozrastającym się mieście nasilały się jednak konflikty na tle społecznym, bowiem kupcami byli głównie koloniści z dzisiejszych Niemiec, natomiast rzemieślnikami ludność innych nacji.

Na przestrzeni kolejnych wieków

Znajdująca się pod skrzydłami krzyżaków Kieś stała się na początku XVI wieku istotnym centrum politycznym, militarnym i handlowym. W 1524 roku  zagościły tu pierwsze oznaki protestantyzmu, który w ciągu roku triumfem zdobył dusze mieszkańców miasta. Liwonia stała się więc pierwszym obszarem, poza Niemcami, przyjmującym kazania Lutra jako nadrzędne. Status wywalczony przez wielkiego mistrza zakonu, Woltera von Plattenberga, zmienił się wraz z upadkiem hanzy i sojuszem z królem Aleksandrem Jagiellończykiem. W wyniku konfliktu z sąsiadami (tzw. Wojny Liwońskie) w 1582 roku Liwonia pozostała pod rządami Rzeczpospolitej Obojga Narodów. Król Stefan Batory podzielił ją na trzy województwa: wendeńskie, parnawskie oraz dorpackie. Miasto stało się stolicą biskupstwa Liwonii, równolegle pełniąc rolę ważnego ośrodka dla protestantów. Jego pierwszym duchownym był późniejszy arcybiskup Lwowa, Jan Dymitr Solikowski, propagujący misję jezuitów, którzy przybyli na te tereny w 1614 roku. Dzięki nim spisano mitologię łotewską, przetłumaczono na łotewski pierwszy katechizm, a także stworzono pierwszy słownik polsko-łacińsko-łotewski.

Samochodem przez Litwę, Łotwę i Estonię.

W 1626 roku Kieś podbił król Gustaw II Adolf i chociaż cieszyła się ona licznymi przywilejami, to okres szwedzkiej okupacji nie przyniósł tu większych zmian. W 1703 roku z kolei rosyjska armia najechała i zniszczyła miasto, które wkrótce wcielono do Imperium Rosyjskiego. Z rozkazu carycy Katarzyny Kieś odzyskała prawa miejskie w roku 1759, co przyspieszyło jej rozwój i wzrost znaczenia w tej części Europy. Kulminacją tego procesu była budowa połączenia kolejowego pomiędzy Rygą a Valką w 1889 roku. W czerwcu 1919 roku odbyły się tu krwawe walki, stanowiące preludium do uzyskania niepodległości, zarówno przez Łotwę, jak i Estonię.

Ryga – I wszystko gra!

Idzie Grześ przez Kieś

W związku z dogodnym położeniem, w największym na terenie republik bałtyckich parku, Kieś jest przede wszystkim doskonałą bazą dla zwolenników spędzania czasu na łonie natury. Region ten nie jest oblegany przez turystów, więc jeśli szukamy prawdziwego spokoju, z łatwością można odnaleźć go tutaj. Oczywiście znajdzie się również co nieco dla zapalonych miłośników architektury. Poza samą Kiesią warto zajrzeć również do położonych nieopodal zamków w Siguldzie oraz Turaidzie. Jeśli chodzi o miasteczko, jego rustykalny klimat w połączeniu z fortunną nazwą od razu stał się dla nas planem akcji wiersza Tuwima. Podążajmy więc za Grzesiem, napawając się magią miasteczka, piasek pozbieramy później. :)

  • Drewniane Domki

Można by rzec, że drewniane domki nie są niczym szczególnym. Nie mają przecież uroku ceglanych kamienic czy chatek z muru pruskiego. Są też dość powszechnym zjawiskiem w tej części Europy. Mimo wszystko dopełniają one w Kiesi całości pięknego pejzażu. Szczególnie warto przyjrzeć się niewyeksponowanym, drewnianym detalom, jak choćby okiennice z serduszkami. Architektura drewniana jest ekstremalnie narażona na szybką degradację, więc tym bardziej warto podziwiać jej ostatnie formy użytkowe. Z pewnością za kilka, kilkadziesiąt lat nikt już nie będzie chciał mieszkać w takich chatkach. Jej przykłady odnaleźć możemy na Pils iela czy Lielā Skolas iela. Najciekawszy zaś zlokalizowany jest tuż przy kościele św. Jana na Torņa iela.

  • Kościół św. Jana

Kościół św. Jana w Kiesi (łot. Svētā Jāņa baznīca) jest drugą największą gotycką świątynią i najstarszym obiektem sakralnym na Łotwie. Początkowo pełnił funkcję katedry kościoła katolickiego, dziś natomiast służy tutejszym ewangelikom. Chociaż wzniesiono go w XIII wieku, swoją obecną formę uzyskał na fali przebudów w duchu historyzmu, głównie w XVIII i XIX wieku. Efektem tego jest między innymi strzelista wieża masywu zachodniego, służąca dziś jako punkt widokowy.

Ascetyczne wnętrze trzynawowej bazyliki, oprócz miejsca kultu, pełni również funkcję sali koncertowej. Niestety w związku z licznymi pożarami nie zachowało się tu oryginalne wyposażenie. Wyjątkiem jest barokowa ambona z II poł. XVIII wieku oraz epitafia związanych z miastem notabli. Pośród nich, w dawnej katedrze wendeńskiej znajduje się dość okazały pomnik nagrobny biskupa Andrzeja Patrycego Nideckiego – sekretarza króla Zygmunta Augusta.

  • Zamek w Kiesi

Zupełnie niedaleko kościoła św. Jana położony jest zamek (łot. Cēsu pils), a raczej ro, co po nim zostało. Okazałe ruiny średniowiecznej fortecy należą do drugiej pod względem wielkości (po Viljandi) warowni w Inflantach. Najprężniejszy okres rozbudowy trwał od XIII do XV wieku, co związane było z osiedleniem się tu wielkiego mistrza zakonu okręgu Liwonii w latach 1297 – 1561. Niewielki zamek urósł z czasem do rozmiarów obwarowanej fortecy. Na dorocznych spotkaniach komturii zbierali się w nim zwierzchni domu zakonnego, a w czasie ataku służył jako miejsce schronienia dla okolicznych mieszkańców. W 1577 żołnierze Wielkiego Księstwa Moskiewskiego z rozkazu Iwana IV Groźnego dokonali w zamku rzezi na miejscowej ludności. Zdarzenie to zilustrowano w gazecie norymberskiej w 1561 roku.

Dziś budowla jest tylko cieniem dawnych wydarzeń. Stosunkowo dobrze zachowana ruina oferuje nam prawdziwą podróż w czasie, w którą udamy się z lampionem! W środku bowiem nie ma elektryczności, więc możemy pozwiedzać jego zakamarki tak, jak robili to ludzie kilka wieków przed nami!

  • Muzeum Historii i Sztuki

Oprócz krzyżackiej twierdzy w Kiesi znajduje się również inny, tak zwany Nowy Zamek (łot Jaunā pils). Romantyczna budowla powstała na  podwalinach części wiekowej twierdzy w II poł. XVIII wieku. Stary Zamek natomiast stał się klejnotem parku, idealnie wpasowując się do XIX-wiecznej myśli. Należący do rodziny Seviers obiekt od 1949 roku pełni funkcję Muzeum Historii i Sztuki. Jego zbiory skoncentrowane są na ukazaniu historii miasta i jego okolic od powstania aż po dziś dzień. Na szczycie jego wieży znajduje się kolejny punkt widokowy z którego podziwiać można pobliskie ruiny oraz kościół św. Jana.

  • Kościół św. Katarzyny

W rozległym parku na jednym ze wzgórz wyłania się niewielka świątynia w stylu bizantyjskim. To dawny kościół św. Katarzyny, a od 1845 roku Cerkiew Objawienia Pańskiego (łot. Cēsu Kristus Apskaidrošanas pareizticīgo baznīca). Wzniesiono go w XIV wieku jako kościół pomocniczy dla katedry św. Jana, z nakazu carskiego przebudowano zaś w wieku XIX. W jego bryle charakterystyczne są dwie kopuły oraz zdobione polichromiami łuki zewnętrznych elewacji. Kolorowa budowla świetnie współgra z uspokajającą zielenią parku.

Flagę Łotwy niesie…

Kieś jest nie tylko malowniczą miejscowością w zielonych płucach Łotwy czy miejscem wielu tragicznych wydarzeń, ale także miastem symbolem. Tutaj bowiem w 1279 roku powstała czerwono-biała flaga Łotwy, jedna z pierwszych na świecie, pozostająca w użytku do dziś. Łatgalowie, czyli Łotysze używali sztandaru w tych kolorach walcząc u boku krzyżaków. Fakt ten zarejestrowany został w Rymowanej Kronice Liwonii  (niem. Livländische Reimchronik), będącą również najstarszą rymowaną kroniką w tradycji niemieckiej. Niestety nie udało się ustalić znaczenia użytych wówczas kolorów. Jedną z hipotez jest nawiązanie do krzyża św. Jerzego – czerwony krzyż na białym tle, mający przedstawiać Łatgalów jako partnerów walki zakonu.

Kowno – Niczym doktor Jekyll i pan Hyde.

Świadomość znaczenia flagi dla narodu odżyła w Łotyszach w latach 70 XIX wieku, jednak do użycia weszła dopiero od roku 18 listopada 1918 roku. Wtedy to Łotwa stała się republiką, a opisane w średniowiecznych księgach kolory, jej kolorami. Jej ostateczny projekt zaakceptowano pięć lat później, a po drodze pojawił się również projekt ze słońcem w lewym górnym rogu. Uszyty w 1916 roku prototyp znajduje się dziś właśnie w tutejszym Muzeum Historii i Sztuki.

Zanim opuścimy miasto warto też pożegnać się w jego mieszkańcami, a raczej mieszkańcem: Staruszkiem Czasem. Rzeźba zgarbionego mężczyzny z lampą (taką samą, jaką dostaliśmy podczas zwiedzania ruin zamku) jest nieodłącznym symbolem miasta. W zamierzchłych czasach mężczyzna z lampą pilnował porządku w mieście, dziś przepowiadać ma przyszłość. Wystarczy potrzeć jego lampę! Odważycie się?

Lektura:

  • Cēsis – A Symbol of Latvian History – Kaspars Kļaviņš; wyd. Latges Druka, 2012*
  • Litwa, Łotwa i Estonia – Travelbook Ergo Hestia & wyd. Bezdroża; 2016
  • http://cesujana.lelb.lv/?ct=98765

 

Katedra w Bourges – Prosta i złożona

Katedra w Bourges pw. św. Szczepana (fr. Cathédrale Saint-Étienne de Bourges); Region Centralny-Dolina Loary, Francja.

Katedra w Bourges pod wezwaniem św. Szczepana (fr. Cathédrale Saint-Étienne de Bourges) została wzniesiona na przełomie XII i XIII wieku. Trwająca nieco ponad pięćdziesiąt lat budowa wzorowa była prawdopodobnie na paryskiej Notre Dame, aczkolwiek wprowadzono tu sporo nowości, więc na pierwszy rzut oka ciężko dostrzec jakiekolwiek podobieństwo. Dzięki jedności stylu oraz niepospolitym proporcjom jest dziś jedną z najpiękniejszych gotyckich świątyń we Francji. Sam Balzac miał zresztą napisać, że nawet „Cały Paryż nie jest warty katedry w Bourges.” W 1992 roku jej wyjątkową wartość potwierdzono wpisem na listę światowego dziedzictwa UNESCO.

10 gotyckich katedr Francji w cieniu paryskiej Notre Dame.

Romańska katedra w Bourges

Katedra w Bourges powstała w miejscu romańskiej świątyni, której historia do dziś pozostaje zagadką. Wiadomo o niej niewiele, ale to co pewne to fakt, że wzniesiono ją na istniejącej do dziś krypcie, a część jej zdobień użyto ponownie w portalach północnym i południowym. Wiadomo także, że tutejsza świątynia odgrywała istotną rolę w życiu lokalnych władców. Król Ludwik VII bowiem koronował się w niej aż dwa razy: podczas świąt Bożego Narodzenia w roku 1137 oraz 1145. Także tutaj zaślubił Eleonorę Akwitańską. Pomimo konfliktu z papieżem w 1174 roku nadał kapitule liczne przywileje, a także na znak swej przychylności, podarował jej złoty pierścień. Jego syn i następca, król Filip August uczynił to samo. Dzięki temu w katedrze do Rewolucji Francuskiej znajdowały się dwa, legendarne pierścienie. Chociaż w połowie XII wieku świątynię powiększono, pojawiło się kilka powodów dla których trzeba było zrewidować jej układ. 

Przede wszystkim romańska budowla była zbyt mała dla znajdujących się tu czterdziestu kanoników. Niekoniecznie spełniała też wymogi reprezentacyjne dla istotnej wówczas diecezji. Także aspekt polityczny pozostawał tu nie bez znaczenia, bo i samym Kapetyngom zależało przecież na mocnym manifeście ich potęgi w północnej Francji. Około 1195 roku powzięto więc pierwsze prace, mające na celu spełnienie wszystkich tych potrzeb. W zaledwie piętnastotysięcznym miasteczku powstać miała wkrótce pierwsza gotycka katedra na północ od Loary.

Budowa gotyckiego kolosa

Zanim jeszcze przystąpiono do prac budowlanych gotyckiego kolosa, kapituła wyznaczyła dwóch kanoników, którzy mieli zająć się planowaniem budżetu oraz kontaktem z budowlańcami. Nieznane jest imię zatrudnionego tu architekta, jednak układ katedry pozwala zakładać, że pochodził on z północnej Francji. Ponadto, od wielu wieków uważano, że przybył on do Bourges z Paryża, na co wskazywały liczne podobieństwa z paryską Notre-Dame. Pomimo to, w konstrukcji obu świątyń jest zasadnicza różnica podająca w wątpliwości te przypuszczenia. Poza wieloma, mniej istotnymi rozwiązaniami chodzi głównie o transept, którego katedra w Bourges nie posiada. Widoczne jest tu również dążenie do jedności stylu wnętrza poprzez zastosowanie wysokich arkad, dużej ilości okien, cieńszych ścian oraz systemu przyporowego.

Wspominając o początkach gotyku w Bourges nie można zapomnieć o osobie Odona de Sully – biskupa Paryża i brata arcybiskupa Bourges, Henryka. Wiadomym jest fakt, że wspierał on budowę tutejszej świątyni, podczas gdy w stolicy powstawała jedna z pierwszych, gotyckich katedr. Jego wielką zasługą są akcje mające na celu sfinansowanie kosztownych prac budowlanych. Dzięki niemu tutejszej diecezji podarowano żuchwę św. Szczepana oraz kilka pomniejszych relikwii. Ostatecznie katedra w Bourges nie znalazła się na żadnym ważnym szlaku pielgrzymek. Mimo to, wydarzył się tu cud, który stanowczo wpłynął na przyspieszenie prac.

Mianowicie Odon, podczas jednego ze swych gorliwych kazań w powstającej katedrze przeziębił się, wskutek czego wkrótce odszedł z tego świata. Z niejasnych przyczyn jego szczątki stały się obiektem nadzwyczajnej czci, ściągając do powstającej świątyni okoliczną ludność. Korzystając z okazji, jego następca postarał się o kanonizację, a ciało wystawiono na widok publiczny za ołtarzem głównym. Takie ustawienie z wykorzystaniem ambitu ułatwiło przepływ wiernych i środków na kontynuację budowy.

Katedra w Orleanie – Nie całkiem gotycka.

Samo już utworzenie wspomnianego obejścia było na swój sposób rozwiązaniem genialnym, bo ówczesna topografia nie pozwalała na wybudowanie świątyni w formie, jaką znamy dziś. W miejscu prezbiterium przechodziła bowiem linia murów miejskich, którą na korzyść budowli zdecydowano się rozebrać. Poza tym też sześciometrowa różnica poziomu gruntów w północnej części stanowiła kolejne wyzwanie dla architekta. Przeciwności te jednak ostatecznie nie powstrzymały go przed wzniesieniem tu wspaniałej apsydy z podwójnym obejściem i pięcioma, promieniście rozchodzącymi się kaplicami.

Spowolnienie prac

Przez niemal dwadzieścia lat fortuna sprzyjała inwestycji na tyle, że nawet konflikt z cystersami o połacie drewna z Saint-Palais nie wpłynęły na jej tempo. W roku 1215 bryła świątyni miała być już gotowa. Kolejnym krokiem było jej całkowite zamknięcie kolorowymi witrażami. Niedługo później jednak problemy techniczne i przede wszystkim finansowe złożyły się na znaczne spowolnienie prac. I tak aż do połowy XIII wieku. Niemniej jednak okazje się się, że problemy te nie były na tyle poważne, aby uniemożliwić zrealizowanie budowy. Dowodem na to jest budowa pięcionawowego już wtedy kościoła z pięcioma bogato zdobionymi portalami oraz wieżami sięgającymi wysokości sklepienia nawy głównej.

10 miast we Francji, które pokochacie!

Geniusz pierwszego architekta niestety nie był kontynuowany przez jego następcę. Ewidentnie nie był on już tak śmiały, co wyraźnie widać we wzmocnieniu systemu przyporowego grubszymi wspornikami w połowie długości pierwotnych łęków przyporowych. Ma to oczywiście swoje uzasadnienie w stateczności budowli, która  wraz z pojawieniem się wież w zachodniej części świątyni została mocno zachwiana.

Pierwsze problemy

Katedra w Bourges, zupełnie jak inne budowle w tej kategorii naznaczone były licznymi przeciwnościami losu. Już w 1259 roku, kiedy to kapituła nareszcie wyszła z długów zaciągniętych na poczet rozpoczęcia budowy, wybuchł tu pożar, który ponownie nadszarpnął kruchy budżet kanoników. Zapewne jeszcze nikt wtedy nie przypuszczał, że pożar był zaledwie preludium nieszczęść. Niebawem okazało się, że mocno obciążone wieże zaczęły pękać przy fundamentach.

W następstwie spękań pojawiły się kolejne, tym razem na sąsiadujących z wieżą sklepieniach. W obawie przed zawaleniem się budowli wstrzymano się przed zwieńczeniem wież dzwonami czy umieszczeniem różycy w fasadzie zachodniej. Co prawda, prace budowlane wstrzymano na długi czas, jednak nie powstrzymało to postępującego odchylania się wieży południowej. Z odsieczą przyszedł król Filip IV Piękny, który swą sakwą wsparł budowę monumentalnej przypory felernej wieży. Dzięki niemu katedra w Bourges do dziś nosi ślady problemów konstrukcyjnych z którymi przyszło się zmierzyć pierwszym wirtuozom gotyku.

Kolejne katastrofy

Pojawienie się przypory uspokoiło nastroje, a więc gdy już uporano się z innymi trudnościami dokonano konsekracji obiektu. 5 maja 1324 arcybiskup Wilhelm de Brosse oddał świątynię pod opiekę świętemu Szczepanowi i rozpoczął tym samym wielowieczny proces wykańczania jej wnętrza. Niestety 31 grudnia 1506 roku runęła wieża północna – Tour de Buerre (pol. Wieża Maślana) w związku z czym cały nakład finansowy kapituły skupił się na jej odbudowie. Trwająca trzydzieści lat operacja zaowocowała powstaniem nowej, aczkolwiek wyższej i bardziej zdobionej wieży. Ponad pół wieku później Hugenoci poważnie uszkodzili wiele rzeźb fasady zachodniej, planując jednocześnie zrównanie kościoła z ziemią. Na szczęście próby te skutecznie udaremniono.

Z pewnością mniejszymi, chociaż wciąż istotnymi, „katastrofami” było usunięcie lektorium w II połowie XVIII wieku oraz zniszczenie witraży w sześciu oknach prezbiterium. Wszystko to, aby wpuścić do środka jasne światło – prawdziwy znak Boga, które w okresie oświecenia zastąpiło kolorowe witraże średniowiecza. Niestety nie miało to już większego znaczenia pod koniec stulecia, kiedy katedrą zajęli się rewolucjoniści. Tylko szeroko zakrojone prace renowacyjne oraz wielki zapał mieszkańców ochroniły budowlę przed ostateczną ruiną. W XIX wieku odrestaurowano ocalałe rzeźby oraz bezcenne witraże, a także poprawiono ogólny wygląd bryły. Najważniejszym i najbardziej widocznym efektem tych poczynań było dodanie licznych balustrad oraz pinakli bez których dziś katedra w Bourges nie byłaby tą samą budowlą.

Królewska korona: bryła katedry

Katedra w Bourges to bazylika o pięciu nawach do których prowadzi pięć zdobionych różnorodnymi wimpergami portali. Dwa portale zewnętrzne poświęcone zostały lokalnym świętym: Wilhelmowi oraz Ursynowi z Bourges. Dwa wewnętrzne poświęcono Najświętszej Marii Pannie oraz patronowi świątyni, św. Szczepanowi. Środkowy portal zawiera zaś jeden z najważniejszych zespołów rzeźb Francji, ukazujących scenę Sądu Ostatecznego. U dołu tympanonu przedstawiono zmartwychwstanie umarłych oraz nagich pokutników skierowanych w stronę nieba, w nadziei na zbawienie. Nad nimi znajduje się św. Michał z szalą sprawiedliwości, rozdzielając kolejki do nieba i piekła. U szczytu tympanonu natomiast widzimy Chrystusa z aniołami oraz symbolami ukrzyżowania i raju.

Nad portalami znajduje się XV-wieczna różyca z dwoma trójlancetowymi oknami, które razem zastąpiły oryginalną rozetę. Całość flankowana jest przez dwie, przysadziste jak na gotyckie standardy wieże. Do południowej, tak zwanej „głuchej wieży” przylega XIV-wieczna przypora, wzniesiona by chronić ją przed zawaleniem. Paradoksalnie jednak zawaliła się wieża północna, którą odbudowano w roku 1542. Szerokość tej niezwykłej konstrukcji wynosi niemal 73,5 metra (ponad 55 ma natomiast właściwa fasada).

Esencjalną części katedry jest wysmukła apsyda, przywodząca na myśl potężną piramidę lub królewską koronę. Wieńczą ją neogotyckie balustrady oraz las kamiennych sterczyn. Całości spektaklu dopełnia swoiste „unerwienie” na które składają się wzmocnione łęki przyporowe. Element ten to wręcz idealna mapa gotyckich możliwości.

Katedra w Bourges: Prosta i złożona

Niezmącona harmonia wnętrza pozwala nam docenić dążenie do doskonałości średniowiecznego architekta. Wzniesiona na 36 metrów do klucza nawa centralna wspierana jest przez 20-metrowe łuki. Filary pozbawiono kapiteli, za to dodano tu serie służek, potęgujących horyzontalny charakter naw. W miejscu kapiteli natomiast przewija się dyskretny motyw kwiatowy. Całości nie zaburza ani nawa poprzeczna, chętnie stosowana w gotyckich katedrach, ani też lektorium. Chociaż początkowo owszem, znajdowało się tu takowe i oddzielało prezbiterium od reszty nawy. Dziś jego pozostałości zdobią część rozległej krypty, znajdującej się pod posadzką chóru.

Nad kolosalnymi arkadami wzniesiono ślepe tryforia z wąskim korytarzem wokół obiektu, element który powtórzono w wewnętrznych nawach bocznych. U szczytu zaś umieszczono clerestoria, oświetlające sklepienia krzyżowo-żebrowe nawy głównej. „Dzięki jedności przestrzeni i światła, wielka architektura katedry w Bourges (117 metrów długości i 41 metrów szerokości), wolna od wewnętrznych podziałów, oferuje zwiedzającym różnorodność nieustannie zmieniających się perspektyw.”* Efekt ten sprawia, że daje ona wrażenie prostej i złożonej w tym samym czasie. Bardziej niż jakakolwiek inna katedra we Francji.

Witraże i wyposażenie

Kulminacją wspaniałego wnętrza jest powleczony motylimi sklepieniami ambit. W okalających go pięciu kaplicach, za czasów arcybiskupa Wilhelma z Donjeon (1200-1209) umieszczono kilka serii witraży, dopełniających ikonograficzny program rzeźb fasady zachodniej. Każda z kaplic dodatkowo flankowana jest przez dwa lancetowe okna, które tak jak reszta, ozdobione są kolorowymi taflami. Można śmiało zaryzykować stwierdzenie, że są one równie doskonałe, jak znane wszystkim witraże z katedry w Chartres. Zwłaszcza, że jeden z trzech tutejszych mistrzów miał pochodzić właśnie stamtąd.

Pośród scen z życia świętych ujrzymy tu również „wersje obrazkowe” przypowieści biblijnych o łazarzu, powrocie syna marnotrawnego czy o dobrym samarytaninie. Najbardziej jednak uwagę przykuwają motywy ukrzyżowania, apokalipsy oraz oczywiście Sądu Ostatecznego. Wszystkie witraże posiadają swoisty „podpis” pod postacią przedstawień członków cechów, które je ufundowały. Dzięki temu, że witraże w katedrze w Bourges są praktycznie na wyciągnięcie ręki ich program staje się namacalny. Wydźwięk zaś pełniejszy. Kwestią jest tylko właściwa interpretacja wcale nieoczywistych dziś znaków i scen.

Tajemnice gotyckich katedr: Światło.

W związku z licznymi przeciwnościami losu we wnętrzu świątyni zachowały się wyłącznie pojedyncze elementy jej oryginalnego wyposażenia. Zaliczyć do nich można zegar astronomiczny, datowany na 1424 rok czy XVII-wieczne rzeźby przedstawiające istotnego dla miasta kupca i finansistę Jacques’a Cœur oraz jego rodzinę. Większość z pozostałości wyposażenia podziwiać można jednak podczas wizyty we wspomnianej już krypcie. Oprócz szczątek lektorium znajdziemy tam epitafium księcia de Berry, dzięki któremu powstało jedno z największych dzieł średniowiecza: Bardzo bogate godzinki księcia de Berry (fr. Les Très Riches Heures du duc de Berry). Trzeba również wspomnieć, że podczas prac renowacyjnych, pomiędzy filarami w krypcie katedry odnaleziono wzornik służący do konstrukcji rozet. Warto się więc dokładnie przyjrzeć się posadzce, bo niełatwo dostrzec go na pierwszy rzut oka.

Katedra w Bourges to miejsce wspaniałe. Wchodząc tu człowiek staje się niczym lunatyk, posuwając się do przodu z przejęciem chłonie ducha czasu. Różowo-fioletowe witraże sączą najsilniejsze promienie słońca, rozświetlając nieśmiało mistyczne wnętrze. Zewsząd dopada go jednak przesłanie o rychłym końcu i tylko bardziej niż to przeraża fakt, że coś tak wspaniałego wzniósł człowiek. Setki lat temu, kiedy siłą była wiara.

Lektura:  

  • Stained Glasses of Bourges – Hervé Benoît; wyd. Centre Saint Joan de la Croix, 2016
  • Saint-Etienne’s cathedral, Bourges – Jean-YvesRibault; wyd. Éditions Ouest-France, 2009/2016*
  • Great Gothic Cathedrals of France – A Visitor’s Guide – Stan Parry; wyd. Oro Editions, 2017; s. 38-53
  • http://www.bourges-cathedrale.fr 

Zamek Chambord – Kosztowny kaprys

Zamek Chambord (fr. Château de Chambord); Region Centralny-Dolina Loary, Francja.

Zamek Chambord (fr. Château de Chambord) to najbardziej okazały spośród zamków w Dolinie Loary, położony w sercu największego na świecie parku leśnego. W pierwotnym założeniu twierdza była domkiem myśliwskim, który na przestrzeni wieków rozrósł się do prawdziwie potężnych rozmiarów. Chociaż dziś jest to jedno z najchętniej odwiedzanych „muzeów” we Francji, mając na względzie wspaniałą architekturę oraz prawdę historyczną, większość z jego sal pozostaje wciąż pusta. Mimo to, jego niesłabnący magnetyzm przyciąga tu rok rocznie rzesze turystów, którzy cenią sobie nie tylko obcowanie z historią, ale także dobrą rozrywkę i spokój.

Kosztowny kaprys

Budowę myśliwskiej rezydencji dla króla Franciszka I Walezjusza rozpoczęto 6 września 1519 roku. Odludne miejsce nad rzeką Cosson znane było mu oczywiście wcześniej, bowiem król chętnie udawał się w te regiony przebywając w Blois. Podczas polowań zatrzymywał się w zamku Montfraut, którego materiał na przestrzeni wieków stawał się częścią Chambord. W związku z nieustanną pielgrzymką królewskiej świty po włościach w okolicach Paryża i Doliny Loary, zamek Chambord służyć miał władcy zaledwie siedemdziesiąt dwa dni w ciągu jego całego życia! Wobec tego budowę tutejszej twierdzy traktować można byłoby jako zwykły, aczkolwiek niezwykle kosztowny kaprys. Nie ulega wątpliwości, że Franciszek I chciał podkreślić w ten sposób swoją władzę, ale też i zostawić po sobie istotny ślad dla potomnych. Niemniej jednak budowa tego zamku to zaledwie namiastka jego zasług w historii Francji.

10 najpiękniejszych zamków w Dolinie Loary.

Pierwszym nadzorcą projektu mianowano Francoisa de Pontbriant, który miał okazję pracować już wcześniej przy zamkach królewskich w Blois oraz w Amboise. Obok XII-wiecznego donżona wykopano fundamenty o głębokości 5 metrów, gdzie w niedalekiej przyszłości spocząć miały olbrzymie mury twierdzy. Prace trwały tu nieprzerwane aż do porażki militarnej pod Pawią w roku 1525, na skutek czego króla uwięziono w Madrycie. Horrendalny okup, którego zażądał Karol V spowodował roczną przerwę. Ta z kolei wpłynęła na zmianę pierwotnego planu, zakładającego dobudowanie dwóch skrzydeł bocznych do dawnego donżona.

W roku 1526 rozpoczęła się więc druga faza budowy, tym razem pod batutą Charlesa de Chauvigny, który kierować miał 1800-osobowym personelem. O ile znane są nazwiska nadzorców czy murarzy, o tyle ciężko ustalić jest nazwisko lub nazwiska samych architektów. Bez wątpienia był to prekursor architektury renesansu, pochodzący prawdopodobnie z Francji lub Włoch. Na początku XX wieku powiązano projekt tutejszej klatki schodowej z zachowanymi w Paryżu szkicami Leonarda Da Vinci. Pomimo tego, że sam nie mógł uczestniczyć w tym projekcie, uważa się że mógł on mieć wpływ na obecny kształt, przynajmniej części zamku.

Samochodem do Francji – Dolina Loary.

Dostosowanie starego donżona zajęło budowniczym trzynaście lat. Na ukończenie skrzydła w którym zorganizowano królewskie alkowy potrzebnych było dodatkowych pięć. W trakcie trwania budowy pierwszych części Franciszek I w 1539 roku przyjął tu króla Karola V. Ten, wyraźnie zafascynowany postępem prac rzec miał, że dzięki Chambord mógł doświadczyć kompendium wiedzy ludzkości. Chociaż król Francji zmarł 31 marca 1547 roku, plan rozbudowy kontynuowano na przestrzeni następnych wieków. Co ciekawe, tylko kwadratowa wieża mieszkalna była częścią oryginalnego założenia. Wkrótce jednak otoczyły ją okrągłe wieże, wyznaczające cztery strony świata. W jego centrum zlokalizowano słynną podwójną spiralę, czyli zmyślną klatkę schodową. Wiodła ona do czterech przedsionków na wzór krzyża greckiego, zapewniających dostęp do komnat na trzech kondygnacjach.

Gaston d’Orleáns i Król Słońce

Po śmierci Franciszka I, opiekę nad zamkiem przejął jego następca, król Henryk II. Trwające nieco ponad dekadę prace budowlane skoncentrowane były na skrzydle z kaplicą i zakończyły się wraz z końcem jego panowania. Kolejne lata przyniosły wojny na tle religijnym, w związku z czym rozbudowa zamku została sparaliżowana aż do I połowy XVII wieku. Wtedy to właśnie król Ludwik XIII przekazał posiadłość swemu młodszemu bratu, Gastonowi d’Orleáns. Jego ogromny wkład w realizacji dalszej części projektu objawił się w powiększeniu terenu parkowego (który zachował swój kształt do dziś) oraz w budowie kanału. Dotąd tereny wokół zamku zalewały niespokojne wody Cosson, całkowicie podporządkowane pracy młynów w górze rzeki, zburzonych z rozkazu nowego właściciela. Ponadto też z jego polecenia zbudowano mur wokół dominium Chambord oraz powzięto liczne prace renowacyjne, popadającego w ruinę obiektu.

10 gotyckich katedr Francji w cieniu paryskiej Notre Dame.

Dopiero królowi Słońce udało się doprowadzić budowę do końca. O randze obiektu, jakim jest zamek Chambord przekonywał się on jednak stopniowo. Przy okazji swojej pierwszej wizyty w tym miejscu zlecił na przykład wzniesienie kościoła pod wezwaniem św. Ludwika, podczas gdy przez szczeliny w zamkowych tarasach woda sączyła się do komnat. Najpilniejszych prac remontowych dokonano tu dopiero pomiędzy rokiem 1669 a 1671, nim zjechała tu królewska świta. Zamek Chambord stanowić miał  swoiste centrum rozrywki, w związku z czym najpierw skupiono się na budynkach dla hodowli bażantów, a dopiero później na kanalizacji. (Problem ten stanowił prawdziwe utrapienie, zwłaszcza latem kiedy rzeka stawała się wylęgarnią chorób, niejednokrotnie dziesiątkując mieszkańców zamku).

Niemniej jednak Ludwik XIV zreflektował się wkrótce za swoją opieszałość przeznaczając na utrzymanie rezydencji sumę dziesięciokrotności jego rocznego utrzymania (czterysta czterdzieści tysięcy liwrów!). Taki zastrzyk finansowy sprawił, że zamek Chambord raz jeszcze w swej historii zamienił się w olbrzymi plac budowy. W skrzętnym planie zagospodarowanie terenu przewidziano ogród angielski, stajnie dla trzystu koni, a także nowe ścieżki łączące zamek z resztą budynków. Warto dodać, że dwukrotnie w roku 1669 i 1670 królewską rezydencję odwiedził Molier. Przedstawił tu swoje dwie wielkie sztuki (Monsieur de Pourceaugnac i Le Bourgeois gentilhomme) na deskach prowizorycznego teatru w korytarzu na pierwszym piętrze.

Akcenty polskie

Na początku XVIII królowie francuscy stracili zainteresowanie rezydencją, aczkolwiek nie na tyle, aby obiekt całkowicie opustoszał. Pomimo tego, że już wtedy skupiono się na pracach wewnątrz zamku, ulokowano to jednego z pierwszych, stałych gości. Był nim zbiegły z Polski król Stanisław Leszczyński, którego Ludwik XV w roku 1725 przyjął właśnie w Chambord. Perspektywa podobnych gości zmieniła nieco zamysł sezonowej rezydencji na miejsce stałego pobytu. Miało to wpływ na zmiany w części wschodniej i północnej rezydencji. Większe sale zmieniono w małe, umeblowane pokoiki z parkietami i boazeriami, które pozwoliły na ocieplenie wnętrza zamku – dosłownie i w przenośni.

Kolejnym polskim akcentem w historii zamku był pobyt tu Maurycego Saskiego, nieślubnego syna króla Augusta II Mocnego. Zamek Chambord stał się dla niego nagrodą za wygraną kampanię pod Fontenoy 11 marca 1745 roku. Marszałek osiedlił się tu wraz z tysięczną (!) grupą swoich ułanów, jednak cieszył się zamkiem zaledwie pięć lat. Mimo wszystko był to okres wzmożonego meblowania oraz dekorowania wnętrz budynku i podobnie jak w czasach króla Ludwika XIV w zamku zorganizowano prowizoryczny teatr. Tym razem jednak na drugim piętrze donżona. Po śmierci Maurycego dokonano szczegółowego spisu dokumentów, mebli oraz obiektów, a jego treść do dziś służy jak punkt wyjściowy dla meblowania dawnej rezydencji.

Strażnicy muru

Domena Chambord dziś ogrodzona jest w całości murem o długości 32 kilometrów, zajmując 5440 hektarów powierzchni, czyli tyle co Paryż intra-muros. Ów mur przez wieki swego istnienia był prawdziwą kością niezgody z sąsiadami rezydencji. Ludzie ci bowiem przy licznych okazjach niszczyli jego części, czy to na potrzeby transportu czy też z czystej złośliwości. Aby zapobiec aktom wandalizmu w 1547 roku powołano do życia Królewskie Dowództwo Łowieckie, strzegące muru oraz terenów wewnątrz niego. Z biegiem lat zwiększyła się liczba strażników, a także zakres ich obowiązków. W XVIII wieku jednostka ta dla miejscowej ludności stała się jednak symbolem niesprawiedliwości i ucisku. Wobec tego król Ludwik XVI ostatecznie w 1777 roku dokonał jej rozwiązania.

Od Wielkiej Rewolucji do dziś

Rewolucja francuska właściwie nie wpłynęła na zamek jako konstrukcję, aczkolwiek jego wnętrza zostały niemal całkowicie ogołocone. Wiele z artefaktów sprzedano, ale nim to uczyniono, w 1792 roku sporządzono kolejny spis. Dopełnia on dziś inwentaryzację z czasów marszałka Maurycego Saskiego. W pierwszej połowie XIX wieku zamek dwukrotnie zmienił właścicieli. Jednym z nich był Henryk, hrabia Chambord i przede wszystkim nieproklamowany król Francji. Wbrew temu, że praktycznie w ogóle nie pojawiał się w zamku, finansował rozległe prace renowacyjne. W 1930 roku zamek Chambord trafił w ręce państwa francuskiego, ale dopiero trzydzieści lat później rozpoczęły się tu liczne projekty renowacyjne, doprowadzając w konsekwencji obiekt do stanu znanego nam dziś.

Mimo upływu czasu ciągle trwają tu prace renowacyjne oraz akcja szukania wykupionego lub wykradzionego przed rewolucją francuską mienia. W 2014 dzięki niej ponad czterdzieści mebli wróciło do Chambord. Dodać trzeba też, że zamek Chambord był jednym z pierwszych monumentów Francji, które znalazły się na liście Monument historique w 1840 roku. Ponadto, w 1981 roku wpisany został na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Dziewiętnaście lat później niejako powtórzono wpis na którym znalazła się wówczas Dolina Loary, od Sully sur Loire aż do Chalonnes.

Opactwo Jumieges – Magiczna Ruina.

Bryła zamku

Zamek Chambord swym wyglądem bardziej wpasowuje się w kanon średniowiecznej twierdzy niż renesansowego pałacu. Wrażenie to potęguje biegnąca wokół niego fosa oraz okrągłe wieże, które umieszczono we wszystkich narożach konstrukcji. Pierwsze skrzypce w bryle gra zwieńczony potężną latarnią i flankowany czterema narożnymi wieżami donżon. Jego niebanalną dekorację stanowią łęki przyporowe z salamandrami, znakiem króla Franciszka I. Zintegrowana z północno-zachodnim masywem konstrukcja ma zaledwie dwa piętra do których dostęp zapewniają liczne klatki schodowe. Dwie z nich, rozlokowane na krańcach masywu prowadzą tu prosto z dziedzińca, ale najważniejszą jest ta wewnątrz budynku.

Reszta wież zabytku pokryta zostały dachami stożkowymi, zwieńczonymi kampanilami, kominami oraz świetlikami. Bogate zdobienia wyższych partii wraz z ciężko dostrzegalnymi na pierwszy rzut oka figurami, pilastrami i kolumienkami tworzą tu prawdziwy kamienny las. Zamek Chambord swą bryłą ujmuje tak bardzo, że ciężko wychwycić jego zaburzoną symetrię. Najlepiej widać ją od strony masywu oraz od dziedzińca. Zaburzenia te łączyć należy oczywiście ze zmianami w projekcie, towarzyszącymi mu na przestrzeni wieków. Nie jest to więc budowla doskonała, ale fakt ten nie wpływa znacząco na jego odbiór jako właśnie takiej budowli.

Zamek Chambord wewnątrz

Wspomniana już klatka schodowa w centrum wieży mieszkalnej to jedna z pierwszych rzeczy, jakie można dostrzec wchodząc do budynku. Jej dwie oddzielne spirale pozwalają dwum osobom korzystać z klatki w tym samym czasie bez możliwości wzajemnego widzenia się. Na tutejszą dekorację składa się zbiór około dwustu ornamentów o motywach roślinnych, zwierzęcych oraz antropomorficznych. Szczególną uwagę zwracają tu postaci, które zdają się wychodzić ze ścian.

Klatka naturalnie łączy ze sobą wszystkie piętra. Na podzielonym na cztery sektory parterze możemy zobaczyć dziś Salę Łowiecką czy Salę Burbonów. Jednak dopiero na wyższych kondygnacjach przekonamy się o królewskim charakterze tego miejsca. Na pierwszym piętrze rozlokowano królewskie komnaty, które dzięki marszałkowi Saskiemu nabrały znanych nam dzisiaj form. Trzeba jednak pamiętać, że wygląd tych pomieszczeń zawdzięczamy głównie współczesnej adaptacji i wielu oryginalnym artefaktom, odzyskiwanym sukcesywnie przez włodarzy zamku. Pośród pięknych sal wymienić warto tak zwany Chambre de parade, czyli Pokój Paradny/Ludwika XIV,  Chambre de reine w którym mieszkała Maria Teresa Habsburg oraz skromniejszy Gabinet dla gości czy Pokój księżniczki de Conti.

Na drugim piętrze uwagę przykuwa sklepienie w ramieniu zachodnim „krzyża”. Umieszczono tu kamienne kasetony, charakterystyczne dla architektury włoskiego renesansu. Ich wypełnienie stanowią wszechobecne salamandry w koronach (otwartych – królewskich i zamkniętych – cesarskich) oraz litera F otoczona węzłem w formie ósemek (nawiązujących do emblematu św. Franciszka di Paoli, założyciela zakonu Minimitów, któremu pod opiekę oddała się matka Franciszka I). Co prawda, sale na tym piętrze wykorzystywane są dziś na potrzeby wystaw czasowych, ale warto wejść tu również przez wzgląd na tarasy z których rozciąga się z nich imponujący widok na okolicę.

Mont Saint-Michel – Opactwo na krańcu świata.

Jednym z istotnym elementów wyposażenia stosunkowo ascetycznych przestrzeni są tapiseria. Zamek Chambord ma dziś jedną z największych kolekcji tkanin, pośród których najstarsze datowane są na wiek XVI. Najmłodsze zaś na wiek XIX. Warto zaznaczyć, że kiedy budowla trafiła w ręce państwa w 1930 roku nie było tu ani jednego gobelinu. W związku z tym postanowiono odtworzyć zaginioną kolekcję. Szukano więc tylko tych tapiserii, które pochodziły bezpośrednio stąd lub też przedstawiały sam zamek Chambord. W tutejszym zbiorze znajdują się dziś dzieła takie jak: Historia Artemisa, Historia Kleopatry, Historia Diany czy Historia Starego Testamentu.

Informacje praktyczne:
  • Godziny zwiedzania:
    • W sezonie (30 marca – 27 października):
      • Codziennie – 9 – 18
      • Ostatnie wejście możliwe jest pół godziny przed zamknięciem.
    • Poza sezonem (28 października – 29 marca):
      • Codziennie – 9 – 17
      • Ostatnie wejście możliwe jest pół godziny przed zamknięciem.
    • Zamek Chambord nieczynny jest 1 stycznia i 25 grudnia.
    • Tereny wokół zamku otwarte są dla zwiedzających przez cały rok.
  • Ceny biletów:
    • 13 EUR normalna taryfa
    • 11 EUR taryfa ze zniżką (grupy, osoby pomiędzy 18 a 25 rokiem życia spoza UE z dokumentem potwierdzającym wiek)
    • Bezpłatnie wejdą osoby poniżej 18 roku życia, pomiędzy 18 a 25 rokiem życia z UE oraz niepełnosprawni z jednym opiekunem
  • Koszt parkingu dla aut osobowych (P2) to 4 EUR za dzień.
  • Zebrane dane to stan na rok 2019. Aktualne godziny i cennik, zwłaszcza przed wyjazdem do Chambord, warto sprawdzić na oficjalnej stronie zamku.

Lektura:

Ryga – I wszystko gra!

Ryga (łot. Rīga), Łotwa.

Ryga (łot. Rīga) jest największą ze stolic republik nad Bałtykiem, ale jej najpiękniejsza część zajmuje zaledwie niewielki fragment. Szybko jednak można przekonać się, że to wcale nie rozmiar ma znaczenie, a tak zwany klimat. Jedni twierdzą, że miasto go posiada, a inni wręcz odwrotnie. Jeśli więc należycie do grupy, która ulegnie czarowi secesyjnych kamienic tutejszej starówki, wkomponowanych w ducha średniowiecznego miasta, Ryga będzie miejscem idealnym dla Was. Jeśli jednak jesteście odporni na cuda architektury, cóż… zawsze warto spróbować!

Ryga na kartach historii

Chociaż historia miasta sięga czasów bałtycko-fińskiej osady rybackiej z II wieku naszej ery, to za datę jego powstania przyjmuje się rok 1201. Ma to związek z przeniesieniem do Rygi siedziby bremeńskiego biskupa, którego posłano do Liwonii z misją chrystianizacyjną. Przedsięwzięcie to wspierał powołany przez Alberta von Buxhövden Zakon Kawalerów Mieczowych (Fratres militiae Christi de Livonia), którego około 1500 braci przybyło tu wraz z kapłanem, by szerzyć wiarę w jednego Boga. Organizacja na wzór reguły templariuszy dość szybko jednak zakończyła swoją działalność na rzecz fuzji z krzyżakami.

W osiem lat po przeniesieniu do Rygi biskupstwa wzniesiono tu romański kościół św. Piotra, pierwszy bastion wiary chrześcijańskiej pośród pogan znad Bałtyku. Fakt ten wpłynął na szybki rozwój osady i ułatwił kontakty handlowe z zachodem. W 1282 roku Ryga stała się członkiem legendarnej unii handlowej średniowiecza: Ligii Hanzeatyckiej, dzięki której urosła do rangi jednego z najważniejszych miast w tej części Europy.

Lubeka – Królowa Hanzy.

Znaczącą rolę w procesie wzrostu gospodarczego miasta odegrali kolonizatorzy z Niemiec. Ich mocna pozycja utrzymywała się tu jeszcze przez kilka kolejnych wieków, co miało również swoją złą stronę. Nie trzeba było czekać zbyt długo, aby rdzenni mieszkańcy zwrócili się przeciwko apodyktycznym najeźdźcom. Już w połowie XIV wieku wybuchł pierwszy bunt uciemiężonych chłopów, początkując serię konfliktów, które z czasem przeniosły się na pozostałe grupy społeczne: szlachtę i kler.

U schyłku średniowiecza Liwonia, a więc i Ryga, znalazła się pod egidą Świętego Cesarstwa Rzymskiego, natomiast w 1561 roku zyskała status Wolnego Miasta Cesarskiego. Pod koniec XVI wieku z kolei, teren nad Zatoką Ryską i rzeką Dźwiną zwany Inflantami, stał się jedną z części składowych Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Niemniej jednak już w 1621 roku część Inflant z Rygą na czele trafiła w ręce tolerancyjnych, w przeciwieństwie do Niemców i Polaków, Szwedów. Z początkiem kolejnego stulecia miasto dostało się pod panowanie rosyjskiego caratu, który skutecznie zwalczał wszelkie przejawy tożsamości narodowościowej. Siedem wieków ciągłego ucisku zakończyło się 18 listopada 1918 roku, kiedy Łotwa stała się odrębnym i niepodległym państwem.

Idzie Grześ przez Kieś, flagę Łotwy niesie…

Niestety nie trwało to zbyt długo, bo już w czerwcu 1940 roku Stalin, korzystając z zawieruchy wojennej, anektował Łotwę. Tym razem rusyfikacja była o wiele bardziej agresywna i ponownie w historii Rygi doszło do tego, że Łotysze byli mniejszością w swoim mieście. Lata ucisku zakończył właściwie tak zwany Bałtycki Łańcuch (łot. Baltijas ceļš, lit. Baltijos kelias, est. Balti kett), powstały w pięćdziesiątą rocznicę podpisania Paktu Ribbentrop-Mołotow. Utworzyły go dwa miliony trzymających się za ręce ludzi na przestrzeni 600 kilometrów: od Wilna, przez Rygę, po Tallin. Sprzeciw mieszkańców nadbałtyckich republik wobec okupanta zaowocował odzyskaniem niepodległości przez uciśnione kraje. 21 sierpnia 1991 roku Ryga na powrót stała się stolicą Łotwy, jednak pierwiastek okupanta wciąż pozostaje tu żywy, czego wyraźnym przejawem jest nie tylko sama architektura.

Co warto zobaczyć w Rydze?

My jednak skupimy się wyłącznie na architekturze, głównie na tej, która nie przywodzi na myśl ostatniej okupacji. Pomimo tego, że jest ona niestety nieodzowną częścią panoramy miejskiej, Ryga oferuje swoim gościom wiele ciekawszych miejsc. Oczywiście są to ślady po czasach Hanzy pod postacią wspaniałych świątyń gotyku ceglanego oraz urokliwych domów mieszczańskich, wyjętych rodem z Lubeki. I nieco mniej oczywiste, a równie istotne – ślady rewolucji przemysłowej z II połowy XIX wieku w formie fantazyjnych, secesyjnych kamienic. Należy w tym miejscu nadmienić, że Ryga jest jednym z głównych ośrodków secesji w Europie i to właśnie dzięki temu jej starówka w 1997 roku wpisana została na listę światowego dziedzictwa UNESCO.

Litwa, Łotwa i Estonia – Praktycznie.
  • Katedra Najświętszej Marii Panny

Katedra Najświętszej Marii Panny (łot. Rīgas Doms) jest najwyższą świątynią nad Bałtykiem, a jej wysokość sięga 90 metrów. W czasach kiedy powstała, czyli w roku 1266, jej wieża miała aż o 50 metrów więcej niż dziś! Chociaż zachowały się elementy romańskiej świątyni, to jest ona jak najbardziej przykładem wspaniałego gotyku ceglanego, który w XIV wieku opanował niemal cały Basen Morza Bałtyckiego. Kościół poważnie ucierpiał podczas pożaru z 1595 roku oraz podczas oblężenia z roku 1710.

Ślady barbarzyństwa usunięto jednak w trakcie XIX-wiecznych prac renowacyjnych, które uformowały znaną nam dzisiaj bryłę. Wnętrze kościoła zdominowane zostało przez olbrzymi barokowy prospekt organowy, gromadzący dziś tłumy melomanów. Oprócz muzyki warto przyjrzeć się licznym epitafiom oraz zajrzeć na krużganek, gdzie znajduje się późnogotycki kur, zdobiący dawną wieżę ryskiej katedry.

  • Dom Bractwa Czarnogłowych

Jednym z elementów flagowych w panoramie Rygi jest wspaniały Dom Bractwa Czarnogłowych (łot. Melngalvju nams, niem. Schwarzhäupterhaus). Należał on do stowarzyszenia bogatych, niezwiązanych węzłem małżeńskim kupców, których wpływy w mieście sięgały o wiele dalej niż handel. Budynek korzeniami sięga do I połowy XIV wieku, aczkolwiek nie da się ukryć, że pozostałe epoki miały na niego ogromny wpływ. Zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę zniszczenia II wojny światowej i wynikłą z ich przyczyny renowację, która zakończyła się na dobre w 1999 roku.

Znamienitym w jego konstrukcji jest ceglany fronton, wypełniony blendami i okraszony posągami Neptuna, Zgody, Pokoju oraz Merkurego. Zwieńczeniem jego szczytu jest piękny zegar astronomiczny. Wejścia do kamienicy strzegą Najświętsza Panienka z Dzieciątkiem Jezus oraz patron bractwa, święty Maurycy. Tuż przed kamienicą natomiast znajduje się, charakterystyczny dla miast niemieckich, pomnik Rolanda z XIX wieku.

  • Kościół św. Piotra

Kościół św. Piotra (łot. Rīgas Svētā Pētera baznīca) to najlepszy punkt widokowy w mieście. Z jego przebudowanej w II poł. XX wieku wieży rozpościera się bowiem zapierający dech w piersiach widok na ryską starówkę. Sama wieża, choć kilkukrotnie niszczona, w XVII wieku była jedną z najwyższych konstrukcji na świecie, mierząc aż 122 metry! Kościół natomiast wzniesiono w stylu romańskim, aczkolwiek w XV wieku dostosowano go do wymogów wszechobecnego wówczas gotyku ceglanego. Na wystrój jego ascetycznego wnętrza składają się dziś głownie epitafia z przełomu XVII i XVIII wieku oraz XIX-wieczne ołtarze.

  • Kościół św. Jana

Położony nieopodal, dawny dominikański kościół św. Jana (łot. Svētā Jāņa Evaņģēliski luteriskā baznīca) to z kolei kwintesencja architektury gotyckiej i jeden z najlepszych przykładów tego stylu na Łotwie. Wszystko to za sprawą pięknego sklepienia sieciowego z przełomu XV i XVI wieku, którym pokryto jednonawową konstrukcję. Elegancji dodają mu także olbrzymie, ostrołukowe okna oraz ceglany szczyt schodkowy. Według legendy, podczas XVI-wiecznej przebudowy w jego murach zamurowano dwóch zakonników, którzy mieli zapewnić świątyni nieśmiertelność. To właśnie ich ofiarę symbolizują dziś dwie maski wmurowane w południową ścianę budowli.

  • Plac Liwski

Plac Liwski (łot. Līvu laukums) to miejsce w którym koncentruje się głównie nocne życie miasta. Odwiedzający Rygę mogą tu zaszyć się w jednej z uroczych restauracyjek, aby skosztować prawdziwych, łotewskich przysmaków, często w towarzystwie wyśmienitej muzyki na żywo. Tło dla placu stanowi gama zabytkowych budowli, zdominowanych przez XIX-wieczny gmach Rosyjskiego Teatru Dramatycznego, będącego dziś najstarszą siedzibą teatru rosyjskiego poza samą Rosją.

Istotnymi są również budowle Wielkiej (łot. Lielā ģilde) oraz Małej Gildii (łot. Mazā ģilde), które od średniowiecza skupiały kolejno ryską elitę oraz pomniejszych kupców i rzemieślników. Oba, pierwotnie gotyckie budynki nie uchroniły się przed XIX-wieczną rewitalizacją. Przy placu warto również zwrócić uwagę na tak zwany Koci Dom przy ulicy Meistaru 10. U szczytów wież majestatycznej kamienicy znajdują się wypięte tyłkami do Wielkiej Gildii koty, które podobno przedstawiają stosunek właściciela budynku do elitarnego niegdyś bractwa.

  • Mury miejskie

Mury miejskie dzisiejszej Rygi to zaledwie namiastka średniowiecznych obwarowań, które rozebrano w większości w połowie XIX wieku. Do naszych czasów przetrwały niewielkie fragmenty z jedyną Bramą Szwedzką (łot. Zviedru vārti) w północnej części miasta, zaś z wianuszka dwudziestu ośmiu baszt i wież zachowały się wyłącznie trzy budowle. Najważniejszą z nich jest tak zwana Baszta Prochowa (łot. Pulvertornis) w której dziś mieści się Łotewskie Muzeum Wojny. Spory fragment dawnych murów z nutką nowoczesności zachował się przy uliczce Torņa iela 4. Tam też spotkać można osobliwego ducha, który prawdopodobnie nie jest związany jeszcze z żadną legendą.

  • Wieżowiec Akademii Nauk Łotwy

Socrealistyczny wieżowiec Akademii Nauk Łotwy (łot. Latvijas Zinātņu akadēmijas augstceltne) nie jest oczywistym wyborem, ale na pewno go nie pożałujemy. Głównie dlatego, że z tarasu 21-piętrowego molocha możemy podziwiać Rygę z zupełnie innej perspektywy. Sam budynek zbudowano pod koniec lat 50 XX wieku na wzór słynnych Siedmiu Sióstr Stalina, które są też bardzo bliskimi krewniaczkami naszego Pałacu Nauki i Kultury. Z co najmniej pięciu projektów wybrano ten, który dosadnie odzwierciedlał ówczesne ambicje ideologiczne. Mało tego, budynek uważa się* za świetnie wpasowany w otaczającą go przestrzeń. Choćby dla zweryfikowania tego faktu, wierzcie mi, warto się tam udać!

  • Inne ciekawe miejsca

Rzecz jasna Ryga, jako stolica oferuje nam to i znacznie więcej! Nie można przecież nie wspomnieć na przykład o urokliwych Trzech Braciach (łot. Trīs brãli), czyli gotycko-barokowych kamieniczkach, które prędzej przywiodą nam myśl o domku dla lalek niż to, że można w nich zamieszkać. Z kolei secesyjne skarby ryskiej starówki to prawdziwe dzieła sztuki, które wymyślnymi zdobieniami swoich fasad aż proszą się, aby zajrzeć do środka. Pośród ponad 130 budynków tego stylu warto wyróżnić Dom Bogusławskiego czy Dom Kariatydy i Atlanta, ale najbardziej interesujące obiekty znajdują się poza obrębem starego miasta – wiele z nich projektu Michaela Eisensteina. Jedną z reprezentacyjnych ulic jest tu ulica Alberta (łot. Alberta iela).

Istotnymi budowlami w panoramie miasta są również gotycka katedra św. Jakuba (łot. Svētā Jēkaba Katedrāle) z charakterystycznym hełmem cebulastym oraz dawny Zamek Kawalerów Mieczowych (łot. Rīgas pils) – dzisiejszy pałac prezydencki. Dobrymi punktami widokowymi są tu most Vanšu tilts nad Dźwiną oraz leżąca na rzece wysepka Zaķusalas. Lubiącym dalekie spacery lub mającym więcej czasu na odkrywanie dobrodziejstw stolicy Łotwy może spodobać się widok z Wieży Telewizyjnej czy też Dzielnica Spīķeri z dawnymi spichlerzami oraz straganami zlokalizowanymi w dawnych garażach dla zeppelinów. Na chwilę spokoju na łonie natury liczyć możemy w Parku Pamięci (łot. Uzvaras parks), gdzie znajduje się ogromny Pomnik żołnierzy Armii Radzieckiej, zwanym Pomnikiem Zwycięstwa (łot. Uzvaras piemineklis). Dokładnie po przeciwległej stronie miasta znajduje się inny ważny pomnik, Pomnik Wolności (łot. Brīvības piemineklis).

Ryga – I wszystko gra!

Stare Miasto Rygi to jeden wielki koncert. Od rana do wieczora w niezliczonych kafejkach i restauracjach gra tu muzyka, ale to co cieszy ucho najbardziej to koncerty na żywo. I wcale nie chodzi tu o muzykę popularną, a o koncerty muzyki ludowej w której brzmieniu można zakochać się bez pamięci. Do czasu pobytu na Łotwie nie sądziłem, że kraj ten jest tak bogaty muzycznie, a jednak! Podobno najbardziej znanym instrumentem jest kokle, a jego brzmienie porównać można z idylliczną gitarą. Przez godzinę siedziałem z rozdziawioną buzią w restauracji, w której cztery atrakcyjne panie wygrywały melodie tak piękne, że świat zdawał się nie istnieć. Kto by powiedział, że drewniane pudełko na nóżkach może zdziałać tak wiele!

Kolejnym poznanym przez mnie na Łotwie instrumentem jest ģīga! Wyglądem przypomina zdeformowane skrzypce i posiada zaledwie dwie struny. Tego instrumentu z kolei mogłem posłuchać naprzeciwko Domu Bractwa Czarnogłowych, a jego wirtuozem był pełen energii młodzieniaszek. Przez cały spektakl zachodziłem w głowę czy faktycznie trzeba aż tak mocno pracować rękoma, aby wydobyć z tego instrumentu tak prostą i zarazem tak piękną muzykę. Ponadto tu i ówdzie udało mi się napotkać cytrę czy magiczne cimbole oraz naturalnie skrzypce czy nieśmiertelny akordeon.

Samochodem przez Litwę, Łotwę i Estonię.

Muzyczna oprawa sprawia, że miasto ma swój niepowtarzalny klimat. Do tego dochodzi jeszcze mistyczny element, którego istnienie niejednokrotnie można przegapić. Chodzi tu o symbole z łotewskiej mitologii, nawiązujące do różnych aspektów życia, bóstw czy żywiołów (np. wąż – symbol mądrości, swastyka – symbol energii słonecznej), będące skarbem kulturowym tego kraju. Dostrzec je można właściwie wszędzie, trzeba się tylko rozejrzeć! Zanim wyruszycie w podróż do Rygi, warto zapoznać się z podstawowymi symbolami.** Już sam fakt istnienia takiego „magicznego alfabetu” zdaje się być czymś niezwykle interesującym. A zapoznanie się z jego znakami z pewnością pomoże nam lepiej poznać tutejszą kulturę.

Noclegi w Rydze

Tradycyjnie w kwestii noclegów polecam sprawdzony wielokrotnie Booking.com. Planując swoją podróż do Rygi z odpowiednim wyprzedzeniem, z pewnością zaoszczędzicie trochę pieniędzy na inne przyjemności. Warto więc pomyśleć o tym już teraz i spokojnie wyruszyć na podbój miasta.

Booking.com

Lektura:

Katedra w Orleanie – Nie całkiem gotycka

Katedra w Orleanie pod wezwaniem św. Krzyża (fr. Cathédrale Sainte-Croix d'Orléans); Region Centralny-Dolina Loary, Francja.

Katedra w Orleanie pod wezwaniem św. Krzyża (fr. Cathédrale Sainte-Croix d’Orléans) to budowla, która pomimo swego gotyckiego wyglądu wcale nie powstała w Wiekach Średnich. Nie wzniesiono jej także w XIX wieku, kiedy to gotyk ponownie świecił triumfy. Kilkakrotnie plądrowana i burzona stoi jednak do dziś i pomimo swej dostojnej bryły jest niczym żywa mapa wszystkich zmian, które zaszły tu na przestrzeni dwudziestu wieków…

10 gotyckich katedr Francji w cieniu paryskiej Notre Dame.

Gotycka katedra w Orleanie

Nim przebrniemy przez skrót dziejów świątyni warto skupić się najpierw na tym jak powstała ta, znana nam dziś „gotycka katedra w Orleanie”. Oczywistym jest więc fakt, że nie jest ona pierwszą budowlą w tym miejscu. Łatwo można zatem stwierdzić, że z pewnością została przebudowana i będzie to prawdą, lecz tylko w niewielkim stopniu.

Katedra w Bourges – Prosta i złożona.

Jej historia zaczęła się na dobre 18 kwietnia 1601 roku, kiedy to król Henryk IV uroczyście położył kamień węgielny pod filarem w północnej części świątyni. Uroczystość potwierdziła królewskie wsparcie dla katolików, których kościół stał tu od wieków, a jego budowa właściwie nigdy nie została sfinalizowana. Bynajmniej nie ta, dotycząca budowli gotyckiej. W związku z tym, że pewne elementy, takie jak kaplice czy fragmenty nawy ocalały wszelkie przeciwności losu, zdecydowano się na włączenie ich do budowy. Dzięki temu zaoszczędzono czas i pieniądze, ale przede wszystkim ocalono ducha miejsca, które w 1429 roku odwiedziła sama Joanna D’Arc. Rozpoczęta u schyłku XIII wieku budowa, dopiero teraz, na początku wieku XVII miała nareszcie zostać ukończona.

W ciągu pół wieku udało się wybudować brakujące fragmenty gotyckiego szkieletu, wspartego systemem przypór według dawnych zwyczajów. Kiedy już udało się zadaszyć konstrukcję kontynuowano zaniechane prace wyburzeniowe. Dotyczyły one ramion transeptu romańskiej katedry, która nie zniknęła przecież od razu. Taka metamorfoza wymagała ogromnego nakładu pracy, ale udało się. Romanizm ustąpił majestatycznej mieszance gotyku rodem z Italii z dodatkiem powściągliwych form klasycyzmu. Mimo to, katedra w Orleanie ostatecznie zakwalifikowana została jako wspaniały przykład gotyku: stylu, który narodził się nigdzie indziej jak tu, we Francji. Zapewne też dlatego podjęto próby resuscytacji dogorywającej po wojnach religijnych konstrukcji. Trzeba być świadomym, że na początku XVII wieku to wcale nie gotyk był na tapecie. Istniały już zupełnie inne rozwiązania, dalekie od stylu, który przed wiekami zrodził się w głowie opata Sugeriusza z Saint-Denis.

Tajemnice gotyckich katedr: Światło.

W XVIII wieku rozpoczął się kolejny etap prac, związany tym razem z usunięciem ostatnich, romańskich elementów. Był to potężny dwuwieżowy masyw, który finalnie ustąpił wieżom w duchu gotyku. Do 1793 roku udało się wznieść nowy, elegancki masyw z wieżami zwieńczonymi ażurowymi koronami oraz skromną powściągliwą dekoracją elewacji. Wybuch wielkiej rewolucji francuskiej zatrzymał ostatnie szlify, czyli montaż sklepień narteksu. Na niemal ćwierćwiecze plac budowy znów opustoszał po raz ostatni. 8 maja 1829 roku odbyła się konsekracja ukończonego z wielkim trudem kościoła. Kwestią pozostawał wciąż projekt traktu, który pozwoliłby podziwiać go w całej okazałości. Do połowy XIX wieku wyburzono więc kilka nieruchomości, aby zrobić miejsce dla tak zwanej dziś fr. Rue Jeanne d’Arc: ulicy prowadzącej nas wprost do katedry.

Wcześniejsze budowle

Ciężko zdefiniować czy obecna świątynia to wciąż ta sama budowla, którą rozpoczęto w XIII wieku. Sama romańska katedra w Orleanie natomiast miała jeszcze dwie poprzedniczki, a historia tej najstarszej sięga I wieku n.e. Prawdopodobnie znajdowała się tu wówczas pogańska świątynia, której świetnie widoczne pozostałości sąsiadują z północnym ramieniem transeptu obecnej budowli. W roku 375 w jej miejscu powstał pierwszy kościół chrześcijański: siedmionawowa budowla na wzór rzymskiej bazyliki św. Pawła za Murami. Niestety nie przetrwała ona ataku Normanów z 989 roku. Miało to jednak swoją dobrą stronę, bo jeszcze w tym samym roku Hugo Kapet wraz ze swym synem zaangażowali się pomoc w odbudowę kościoła. W bardzo krótkim czasie powstała budowla na planie krzyża łacińskiego o trzech nawach poprzecznych i trzech podłużnych, zwieńczonych monumentalną iglicą u ich skrzyżowania.

Przez wzgląd na relikwie Świętego Krzyża, które biskup Theodulf dostał w prezencie od Karola Wielkiego, w 1087 roku podjęto decyzję o zbudowaniu ambitu. Miał on za zadanie upłynnić ruch pielgrzymów zatrzymujących się w Orleanie po drodze do grobu świętego Jakuba Apostoła w Santiago de Compostela. Na początku XII wieku zakończono ostatnie prace nad dwuwieżową fasadą zachodnią o trzech portalach, a katedra w Orleanie stała się tym samym największą świątynią swoich czasów we Francji.

Wielkość i rozmach miały jednak swoją cenę. Z początkiem nowego stulecia pojawiły się problemy z konstrukcją, mające swój finał w roku 1278, kiedy to zawaliła się znaczna część budynku. Niewspółmierna do osiadania gleby szybkość prac, osiem lat później przyczyniła się dodatkowo do zawalenia podłoża w północnej części chóru. Miejscową ludność ogarnął strach przed przekraczaniem wrót katedry, w związku z czym jej przebudowa stała się już nie tylko fanaberią kolejnego biskupa, a koniecznością. Na ratunek katedrze miały przyjść nowe rozwiązania, proponowane przez architektów gotyku.

Trud wznoszenia gotyckiej katedry

Już niespełna w dwa wieki po wzniesieniu romańskiej budowli, ówczesny biskup Orleanu musiał stanąć w szranki z wieloma innymi biskupami swoich czasów. Z jednej strony była konieczność zbudowania nowego obiektu, a z drugiej zapewne pokusa, by wznieść kolejnego molocha gotyku. Zupełnie tak, jak to czyniono w reszcie kraju. 11 września 1287 roku biskup Egidius Pastay zapoczątkował proces, który trwać miał aż pięć kolejnych wieków. Budowa przebiegała klasycznie, od wschodu do zachodu, aby zapewnić wiernym możliwość jak najszybszego użytkowania nowego kościoła. W międzyczasie natomiast rozbierano części romańskiego poprzednika. Jak już wiemy, sama rozbiórka trwała aż do XVIII wieku.

Początkowo budowa szła jak z płatka, chociaż wyburzanie starego i wznoszenie obiektu w jednym czasie nie należało do najłatwiejszych zadań. Utrudnieniem dla średniowiecznych architektów było nadanie nowej bryle wszystkich obowiązujących cech modnego wówczas stylu. Najważniejszym była jednak wysokość, a to niosło za sobą zwiększenie stateczności, która w budowli romańskiej uzyskiwana była w odmienny sposób. Niemniej jednak w przypadku orleańskiej świątyni nie było mowy u o pełnym uzyskaniu stateczności…

Katedra w Amiens – Gotycki Partenon.

Aby budynek nie rozsypał się jak domek z kart, nowe prezbiterium wzniesiono na wysokości ponad 3,5 metra nad posadzką poprzedniego obiektu. Resztę natomiast podwyższono o 2,5 metra. Jeszcze u schyłku XIII wieku udało się wznieść nowe, gotyckie prezbiterium, konsekrowane 13 listopada 1329 roku. Z początkiem XIV wieku prace nabrały tempa, a do prezbiterium dołączono kaplice, część korpusu nawy głównej oraz zakrystię. To właśnie ta część obiektu przetrwała najdłużej, a jej fragmenty inkorporowano w obecny korpus świątyni.

W związku z wojną siedmioletnią z Anglią wstrzymano budowę nowej katedry, która w większej części wciąż przywodziła na myśl bardziej czasy Hugo Kapeta niż cudowny gotyk z wizji Sugeriusza. Nadzieję na odbudowę świątyni odrodziły się wraz z końcem wojny stuletniej. Na początku XVI wieku skrzyżowanie transeptu zwieńczono latarnią oraz wzniesiono nawę główną, której zakończenie wciąż zdobiła stara, romańska fasada. Wojny religijne pomiędzy katolikami i protestantami po raz kolejny w historii wstrzymały budowę. W 1562 roku miasto znalazło się pod okupacją protestantów i pomimo wielu zniszczeń, szkielet katedry pozostał w stanie nienaruszonym.

Niestety sześć lat później zamieszki były tu na tyle silne, że fanatycy religijni wdarli się do środka zamkniętego obiektu przez okna. Zadali sobie sporo trudu, aby zniszczyć filary podtrzymujące latarnię, która upadając zniszczyła ramiona transeptu i przy okazji część prezbiterium. Dopiero po trwającym niemal całą II połowę XVI wieku szaleństwie, katedra w Orleanie nareszcie miała zostać ukończona.

Bryła katedry

Fasada dzisiejszej katedry powstała w jeszcze w XVIII wieku, tuż po rozebraniu romańskich wież w 1726 roku. Jej projekt jednak zmieniany był kilkakrotnie ze względu na szereg błędów konstrukcyjnych, które groziły zawaleniem tej części obiektu. Głównymi niedopatrzeniami architektów były słabe, mimo wszystko, fundamenty na których wzniesiono romańskie wieże. Innym problemem okazał się dobór kamienia,  nieodpowiedni dla planowanych tu masywnych wież. Sam narteks miał również sięgać wysokości transeptu, jednak podłoże nie było przygotowane na tak wielki nacisk. Obecne portale narteksu również wyglądały nieco inaczej. Już w pół wieku po ich wzniesieniu fasada zaczęła pękać i aby zapobiec poważniejszym zmianom trzeba było je odpowiednio wzmocnić. Dziś fasada nie jest wyłącznie kamienną konstrukcją, ale także tłem dla spektaklu świateł. W letnie wieczory przywołuje on, między wieloma historię jednej z najważniejszych person w historii miasta: Joanny D’Arc.

W ramionach transeptu odnaleźć można swoisty hołd dla króla Ludwika XIV, którego słońce oraz hasło Nac Pluribus Impar wkomponowano w różyce. Na skrzyżowaniu transeptu z nawą główną znajduje się XIX-wieczna sygnaturka. Zastąpiła ona kilka śmiałych konstrukcji poprzednich wieków. Kaplice prezbiterium są najstarszą częścią świątyni, chociaż w XIX wieku przeszły porządny lifting. Okalający je system przypór przebudowano w XVII wieku, zaś balustrady i pinakle dodano dwa stulecia później. Budowa tej części inspirowana była katedrą w Amiens oraz katedrą w Paryżu.

Wnętrze katedry

Dzięki decyzjo dokładnej rekonstrukcji naw bocznych z 1601 roku udało się osiągnąć wnętrze odpowiadające stylem gotykowi płomienistemu. Wzniesiono pięcionawową bazylikę o wysokości 40 metrów i długości aż 130 metrów. Do jej wschodniej części włączono jedenaście promieniście rozchodzących się kaplic z których aż dziewięć należało do pierwszej, gotyckiej katedry. Zworniki niemal wszystkich udekorowano ludzkimi głowami, zupełnie jak w paryskiej Sainte Chapelle czy katedrze NMP. Niestety nie zachowały się żadne elementy średniowiecznej dekoracji, a to co można tu dzisiaj podziwiać to efekt XIX-wiecznej przebudowy.

Z tego samego okresu pochodzą ołtarze w obu ramionach transeptu, prospekt organowy po zachodniej stronie kościoła oraz witraże przedstawiające historię Joanny D’Arc. Poświęcono jej również kaplicę w której stanęła piękna statua wykonana w 1912 roku. Przez pewien czas znajdowała się ona w miejscu ołtarza głównego.

Katedra w Laon – Wielka inspiracja.

Do wcześniejszych dzieł w katedrze zaliczyć trzeba Pietę Michela Bourdin z XVI wieku i bogato zdobione stalle z XVIII wieku. Powstały one na rozkaz króla Ludwika XIV, który wyznaczył do zrealizowania prac swych najlepszych, wersalskich architektów. Na złożonej z 95 elementów dekoracji w postaci rzeźb i medalionów przedstawiono między innymi motywy z życia Chrystusa, cherubiny oraz też symbole królewskie.

Lektura:

  • Cathedral of the Holy Cross, Orleans – Visitor’s Guide to the Cathedral – wyd. Ligneau Publications Sarl, 2010

Klasztor Jerichow – Gigant romanizmu ceglanego

Klasztor Jerichow (niem. Kloster Jerichow); Saksonia-Anhalt, Niemcy.

Klasztor Jerichow (niem. Kloster Jerichow) to z pewnością jeden z najpiękniejszych i najważniejszych monumentów na niemieckim Szlaku Romańskim (niem. Straße der Romanik) w Saksonii-Anhalt. Należące dawniej do zakonu norbertanów zabudowania przetrwały do naszych czasów w dość dobrym stanie, służąc dziś także jako części muzeum. Najistotniejszym obiektem pośród nich jest oczywiście dawny kościół przyklasztorny, poświęcony Najświętszej Marii Pannie i świętemu Mikołajowi (niem. Die Stiftskirche St. Marien und St. Nikolaus). Wzniesiona z cegły, XII-wieczna kolegiata stała się jedną z prekursorek użycia materiału, który w kolejnych stuleciach całkowicie zawładnął basenem Morza Bałtyckiego.

Klasztor Jerichow od powstania do kasaty

Wznoszenie kompleksu zabudowań rozpoczęto 31 grudnia roku 1144, a jego fundatorami byli hrabia Hartwig von Stade oraz jego matka Ryszarda. Plac budowy miał jednak miejsce w centrum miasteczka, tuż obok dzisiejszego kościoła miejskiego. Niestety kanonicy wytrzymali tu zaledwie cztery lata, po których przeniesiono budowę z dala od miejskiego zgiełku. Zdaje się, że fundatorzy jak najprędzej chcieli odzyskać utracony na poprzedniej budowie czas, bowiem rozpoczęta w 1148 roku, kolejna budowa trwała zaledwie trzy dekady. Mniej więcej tyle czasu potrzeba było, aby wznieść bezwieżową kolegiatę ze wschodnim skrzydłem klauzury w której zamieszkali kanonicy.

Lubeka – Królowa Hanzy.

Biorąc pod uwagę dostępne wówczas techniki, to prawdziwy wyczyn. Trzeba oczywiście wspomnieć, że pomimo zmieniających się tendencji w architekturze, klasztor w Jerichow, czy raczej głównie jego kolegiatę, wznoszono konsekwentnie w duchu romanizmu. Głównym budulcem była palona cegła, na wzór techniki stosowanej już od połowy XII wieku we Włoszech. Mimo to, podobnie jak w budowanej równocześnie katedrze w Havelbergu, chwilowo zwrócono się w stronę kamienia polnego.

Odwrotna sytuacja miała miejsce w miejscowości Zerbst, gdzie norbertanie, podobnie jak w Jerichow budowali jeden ze swoich bastionów wiary chrześcijańskiej po zachodniej strony Łaby. Dotąd bowiem sięgały granice Świętego Cesarstwa Rzymskiego, którego wiary strzec miał właśnie ten zakon, na czele ze swym założycielem, świętym Norbertem z Xanten.

W ciągu kolejnych trzech dekad natomiast rozrosły się budynki klasztorne, a w świątyni utworzono kryptę. Jej fasadę zachodnią zwieńczono potężnym westwerkiem z wieżą centralną, podobnie zresztą jak w Havelbergu. Jeszcze w połowie XIII wieku dokonano tu drobnych, raczej kosmetycznych poprawek, nadając wieżom strzeliste, gotyckie hełmy. Do końca Wieków Średnich minimalnie rozrosły się budynki klasztorne w bliskim sąsiedztwie kolegiaty.

Klasztor Jerichow stał się wkrótce najważniejszym obok Magdeburga centrum norbertanów zarówno w Niemczech, jak i w centralnej Europie. Niestety fakt, że nie posiadał on prawie żadnych posiadłości, jeszcze przed końcem średniowiecza wpędził braci w ruinę finansową. Spadające znaczenie ośrodka w 1533 roku całkowicie uzależniło klasztor Jerichow od biskupa Magdeburga. Dziewiętnaście lat później, w wyniku reformacji dokonano kasaty klasztoru w Jerichow. Wraz z nią zniknęły wszelkie dokumenty, inwentarz i kolekcja dzieł sztuki. W 1680 roku natomiast rozwiązano arcybiskupstwo w Magdeburgu, w związku z czym Jerichow trafiło w ręce państwa pruskiego.

Magazyny i stajnie

Niemal sto lat po kasacie norbertanie spróbowali odzyskać klasztor Jerichow, powracając tu w 1629 roku. Niestety próba odtworzenia ośrodka monastycznego została skutecznie udaremniona. W 1631 roku  bowiem Szwedzi natarli na klasztor, kończąc z norbertanami raz na zawsze. Bracia uciekli w obawie przed swoim życiem, a klasztor po wojnie trzydziestoletniej trafił w ręce Fryderyka Wilhelma I, elektora brandenburskiego i księcia Prus. Miał on przywrócić dawny blask temu miejscu, przekazując kolegiatę lokalnej społeczności ewangelickiej. W związku z tym, na przestrzeni XVIII dwukrotnie miały miejsce udokumentowane prace renowacyjne.

Było bowiem co remontować, zwłaszcza że po kasacie klasztoru jego budynki służyły głównie celom gospodarczym. Znajdowały się tu stodoły, magazyny żywności dla Poczdamu i Berlina oraz stajnie w których przechowywano aż 800 sztuk koni. Oczywiście włości norbertanów nie były aż tak okazałe, aby pomieścić tu cały ten inwentarz, więc tuż po wojnie rozpoczęto ich rozbudowę i przystosowanie właśnie dla tych celów.

Wizja von Quasta i dalsze losy

Wiek XIX przyniósł do Jerichow wielkie zmiany. Nareszcie zaczęto doceniać średniowieczną architekturę w której doszukiwano się tożsamości narodowej. Niemcy, a raczej Prusy odnalazły ją właśnie w epoce romanizmu. Plan przywrócenia obiektu do stanu z czasów jego świetności powierzono jednemu z najważniejszych architektów epoki, Ferdynandowi von Quast. Odpowiedzialny był on za renowację wielu wspaniałych zabytków architektury: zamku biskupów warmińskich w Lidzbarku Warmińskim, kościoła Najświętszej Marii Panny w Inowrocławiu, katedry św. Jana Chrzciciela w Kamieniu Pomorskim, bramy Holsztyńskie czy kolegiaty św. Cyriaka w Gernrode.

Kolegiata w Gernrode pw. św. Cyriaka.

Quast chciał poprzez renowacje, nie tylko tutaj, ale i w innych obiektach przypomnieć sobie współczesnym o wartości czasów minionych. Romantyczny nurt nie dążył do zachowania budynku jako źródła historii w swej tradycyjnej formie, a do oczyszczenia go z wszelkich naleciałości minionych epok i wystylizowania go do perfekcyjnej postaci. Chodziło tu więc bardziej o powołaniu do życia wyobrażenia niż zachowania tego, co rzeczywiste. Sam Quast starał się jednak sprzeciwiać takim praktykom, próbując szanować różnorodność budowli jako żywego świadectwa upływu epok. Swoją wizję wprowadzał w życie od 1853 do 1857 roku na zlecenie króla Fryderyka Wilhelma IV Pruskiego.

II wojna światowa okazała dużo łaski temu obiektowi, czego nie można powiedzieć o komunistach. Po wojnie budynki klasztoru okazały się świetnym miejscem dla umiejscowienia tu ośrodka szkolenia rolniczego oraz składowiska rzeczy wszelakich. Ponad pół wieku trwały tu prace renowacyjne, mające na celu to, co zwykle: przywrócenie obiektu do czasów jego świetności.

Architektura kolegiaty

Klasztor Jerichow składa się z niemal dwudziestu różnych budynków, spośród których najważniejszym jest kolegiata. Jest to trójnawowa bazylika, wzniesiona na planie krzyża greckiego w pierwszej fazie budowy, czyli około roku 1172. Od wschodu zamykają ją apsyda, flankowana przez dwie apsydiole. Od zachodu natomiast zwieńczona została potężnymi wieżami, flankującymi westwerk. Jego dekorację stanowi trójdzielne, gotyckie okno, mała rozetka oraz para biforiów i blend. Do podziału pięter użyto klasycznego dla romanizmu, fryzu arkadkowego. Podobne zdobienia mają wieże z niewielkimi przepruciami w trzech, dolnych kondygnacjach. Obie pokryto strzelistymi dachami namiotowymi.

Wnętrze, dzięki idealnie zachowanym proporcjom oddaje całkowicie ducha architektury romańskiej. Monumentalne filary z ascetycznie zdobionymi kapitelami wspierają ściany z clerestoriami, które zalewają kościół wąskimi strumieniami światła. Pokryta płaskim stropem nawa daje wrażenie lekkości i przestrzeni, a brak jakichkolwiek ozdób ułatwia wiernym kontakt ze Stwórcą.

Magdeburg – Kolebka niemieckiego romanizmu.

W części wschodniej znajduje się potężny chór z ceglanym lektorium, miejsce w którym dawni kanonicy zbierali się kilkakrotnie w ciągu dnia, aby modlić się i śpiewać psalmy. W przeprutej trzema przeźroczami apsydzie znajduje się jedyna w kościele polichromia z przedstawieniem Koronacji Najświętszej Marii Panny, datowana na wiek XV. Pod chórem, w XII wieku powstała krypta o sklepieniach żebrowych i kolumnach ze zdobionymi motywami roślinnymi, antropomorficznymi i zoomorficznymi. Obecnie znajdują się tu również epitafia trzech dygnitarzy, jednak z braku ciał ciężko stwierdzić, czy kaplica była kiedykolwiek miejscem ich pochówku. Tuż przed zejściem do krypty ustawiony jest skromny, ceglany ołtarz oraz kandelabr z misternie zdobioną podstawą.

Po przeciwległej stronie znajduje się empora, wsparta na zdobionych motywami roślinnymi kapitelach. U jej podnóży stoi natomiast chrzcielnica od której rozpoczyna się program teologiczny romańskiego kościoła. Chodzi tu oczywiście o początek życia we wspólnocie, które pełne jest wzlotów i upadków, co symbolizować mają łuki. Życie człowieka kończy się przed ołtarzem, a krypta to miejsce w którym ciało oddziela się od duszy. Ta zaś wyrusza na spotkanie ze Stwórcą.

Budynki klasztorne

Ponieważ nie zachowały się praktycznie żadne dokumenty, ciężko być pewnym przeznaczenia wielu z pomieszczeń klasztornych. Do 1520 roku klauzura była budowlą z drewna, którą zastąpił ceglany kompleks z krużgankami. Jednym z najważniejszych pomieszczeń jest tu kapitularz ze zdobionymi kapitelami. Na terenie całego kompleksu znajduje się ponad pięćdziesiąt różnorodnie dekorowanych kapiteli, z których większość przetrwała w swej oryginalnej formie po dziś dzień.

Oprócz pięknej kolegiaty warto zajrzeć do niewielkiego muzeum w którym zebrano artefakty związane z historią tego miejsca. Ponadto na terenie kompleksu znajduje się także Muzeum Cegły, destylarnię spirytusu oraz ogród. Hodowane są w nim rośliny z których dobrodziejstwa korzystali przed wiekami tutejsi mieszkańcy. Spacer dookoła obiektu na koniec wizyty będzie świetnym pomysłem. Górująca nad otoczeniem świątynia robi z daleka niesamowite wrażenie. Nic dziwnego, że sam król Wilhelm chciał zobaczyć ją na żywo zanim zdecydował o jej renowacji.

Katedra w Kamieniu Pomorskim – Zaczarowany ogród.

Klasztor Jerichow położony jest na tyle wspaniale, że można cieszyć się sylwetką jego pięknej kolegiaty z wielu perspektyw. Zarówno z bliska, jak i z daleka wygląda imponująco, więc warto zaplanować sobie wizytę tak, aby móc spędzić tu przynajmniej kilka godzin. Nam udało się odwiedzić go dwukrotnie podczas tej samej wyprawy, bo trzeba to przyznać, ma on w sobie niespotykany często magnetyzm. I ta bryła, majestatyczna – prawdziwy gigant romanizmu ceglanego! Patrząc na nią, nie sposób wyobrazić sobie jak wielka była wiara ludzi tamtych czasów.

Pomimo wielu przeciwności losu, wygląda on tak, jakby bracia tuż przed chwilą zabrali swój dobytek i uciekli przed nadjeżdżającymi wojskami szwedzkimi. I to być może jest ten magnetyzm, ta upiorność, która przyciąga. Z pewnością też do takiej oceny przyłożyły się zjawiska atmosferyczne, jakie nas tam przywitały: deszcz, mgła i porywisty wiatr. W takich warunkach wyobraźnia pracuje, zwłaszcza kiedy w takim miejscu jesteśmy zupełnie sami!

Odnośnie położenia względem innych interesujących obiektów warto wymienić miejscowości Stendal i Tangermünde – obfitujące we wspaniałe zabytki ceglanego romanizmu. Nie można tym samym nie wspomnieć o mniejszych klejnotach ze szlaku romańskiego, które odnajdziemy w miejscowościach Wulkow, Melkow, Wust oraz Schönhausen.

Praktycznie

Oficjalna strona internetowa: http://www.kloster-jerichow.de

    • Numer telefonu: +49 039343 285
    • Godziny otwarcia:
        • kwiecień – październik od 9:30 do 18 (codziennie)
      • listopad – marzec od 10 do 16 (oprócz poniedziałków)
  • Cena biletu wstępu to 7 EUR dla osoby dorosłej

Lektura:

  • Monastery of Jerichow – The Official Visitors’ Guide – Jan Wissgott; wyd. Monumente & Menschen UG (hb), Hamburg

10 najpiękniejszych zamków w Dolinie Loary

10 najpiękniejszych zamków w Dolinie Loary

W Dolinie Loary znajduje się ponad trzysta zamków, tworzących unikatowy kompleks przekroju architektury od Wieków Średnich aż po wiek XIX. Otoczone malowniczymi ogrodami, średniowiecznymi miasteczkami i przede wszystkim, wartkimi wodami Loary były dawniej miejscem gdzie działa się historia. To tu, w sercu Francji, spiskowano, zdradzano, więziono i mordowano. Choć czas przyniósł zapomnienie, dawne rezydencje szlachty i władców przetrwały, będąc dziś jedną z największych atrakcji w kraju. Wyjątkowy krajobraz kulturowy w 2000 roku poparto wpisem na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Nie ulega więc wątpliwości, że każdy ze znajdujących się tu obiektów zasługuje na wielką uwagę. W związku z tym chciałbym zachęcić Was do odwiedzin i eksploracji tego jakże wspaniałego regionu, proponując Wam subiektywny wybór 10 najpiękniejszych zamków w Dolinie Loary.

Zamek w Chambord

Zamek w Chambord (fr. château de Chambord) to najbardziej okazały spośród zamków w Dolinie Loary. W pierwotnym założeniu twierdza była zwykłym domkiem myśliwskim, który na przestrzeni wieków rozrósł się do prawdziwie potężnych wymiarów. Wszystko to sprawa lubującego się w architekturze króla Franciszka I, pragnącego pozostawić po sobie namacalny symbol jego władzy. Zamek w Chambord znajduje się dziś w sercu największego na świecie parku leśnego, którego niemal 5 500-hektarowy teren ogrodzono 32-kilometrowym murem.

Zamek Chambord – Kosztowny kaprys.

Oparty na rygorystycznych zasadach złotej proporcji plan wzniesienia w Chambord królewskiej rezydencji zrealizowano przy udziale 1800 robotników. Efektem ich pracy jest moloch o 440 pokojach i salach, będących dziś w dużej części, poza zasięgiem zwiedzających. Z budową zamku zwykło się łączyć postać Leonardo Da Vinci, który choć nie osobiście, mógł mieć wpływ na pierwotny projekt budowy obiektu. Istnieje tu również akcent polski, bowiem w 1725 roku zamieszkał tu wygnany z Polski król Stanisław Leszczyński.

Zamek w Sully sur Loire

Zamek w Sully sur Loire (fr. Château de Sully-sur-Loire) to od czasów średniowiecza rezydencja książąt Sully. Otoczona fosą twierdza została rozbudowana na początku XVII wieku przez Maximiliena de Béthune, marszałka Francji i przyjaciela króla Henryka IV Burbona. W historii tego miejsca przewinęły się epizody związane z więzieniem tu Joanny D’Arc (1429-1430), ucieczką Króla Słońce przed frondą (buntem zwolenników parlamentu) (1652) czy z wielkim myślicielem Oświecenia, Wolterem (fr. Voltaire).

Poza złożoną głównie z tapiserii oraz XIX-wiecznych mebli dekoracją wnętrz warto wspomnieć o jego największej chlubie. Na poddaszu tego niewielkiego zamku znajduje się wspaniałe, XIV-wieczne sklepienie kolebkowe z drewna. Imponująca konstrukcja przy pustej przestrzeni poddasza robi piorunujące wrażenie.

Zamek w Blois

Królewski zamek w Blois (fr. Château Royal de Blois) plasuje się w czołówce największych i najważniejszych zamków w Dolnie Loary. Przez wzgląd na liczne przebudowy i rozbudowy oryginalnego kompleksu prezentuje on przekrój architektury francuskiej od gotyku po klasycyzm. Od końca XV wieku Blois stało się siedzibą króla Ludwika XII i jego następców, by wiek później popaść w zapomnienie. Cudem uratowany przed rozbiórką w 1846 roku, wraz z paryską Notre Dame oraz bazyliką św. Marii Magdaleny w Vézelay, stał się częścią wielkiego projektu renowacji najważniejszych zabytków Francji.

Podniesienie Blois do rangi królewskiej rezydencji wstrzymało budowę twierdzy w Amboise z której wszystkich przeniesiono tu wszystkich budowniczych. Świeżo upieczony król Ludwik XII nie zamierzał jednak restaurować znajdującego się tu zamku, a zbudować coś całkiem nowego. W jego planach była rezydencja, bez jakichkolwiek oznak tradycyjnego zamku. Pośród wielu istotnych wydarzeń związanych z zamkiem wspomnieć należy, że to właśnie tutaj zaczęła się kampania militarna Joanny D’Arc.  Przebywająca tu w kwietniu 1429 roku kobieta wkrótce oswobodzić miała oblężony przez Anglików Orlean.

Zamek w Amboise

Królewski zamek w Amboise (fr. Château Royal d’Amboise) to jedna z ciekawszych fortec w Dolnie Loary. Głównie dlatego, że po dzień dzisiejszy jawi się ona jako potężna konstrukcja, górująca nad porywistym nurtem rzeki. Niemniej jednak to, co przetrwało do naszych czasów to zaledwie niewielka część ogromnego kompleksu zamkowego, który wyburzono w XVII oraz w XIX wieku. Przed zniszczeniem ochroniono zaledwie dwa skrzydła zamku, późnogotycką kaplicę świętego Hubera i przepastne mury, których niełatwo byłoby się pozbyć.

Wzniesiony w XII wieku zamek znacznie rozbudował Karol VII Walezjusz wraz ze swoimi następcami, czyli Ludwikiem XI oraz Karolem VIII. Niestety już na początku XVI wieku królewska rezydencja poczęła popadać w ruinę, proces który wstrzymano dopiero cztery stulecia później.  Z tutejszą twierdzą związane są liczne postaci rodu Walezjuszy i Burbonów, ale bez wątpienia najważniejszą z nich jest Leonardo da Vinci. Spędził on w Amboise trzy ostatnie lata swojego życia, a jego szczątki doczesne spoczęły w nieistniejącej już dziś kolegiacie św. Floriana, która stanowiła część dawnych zabudowań zamkowych. Jeśli chodzi zaś o istotne wydarzenia, w zamku Amboise w roku 1560 miał miejsce nieudany zamach stanu, czyli tak zwany tumult, który zapoczątkował  krwawe wojny religijne.

Zamek w Chaumont sur Loire

Zamek w Chaumont sur Loire (fr. Château de Chaumont-sur-Loire) znany jest dziś z ogromnego parku, który co roku ściąga tu licznych projektantów ogrodów, rywalizujących o tytuł najlepszego. Dzięki nim, bezkresne zielone tereny wokół twierdzy zamieniają się w prawdziwe dzieło sztuki. Naturalnie jego zwieńczeniem jest renesansowa rezydencja Katarzyny Medycejskiej w którym spotykać miała się wielokrotnie ze swym doradcą, Nostradamusem. Po śmierci jej męża, Henryka II Walezjusza, Katarzyna zmusiła Dianę de Poitiers do przeprowadzki do zamku w Chaumont. Sama zaś przeniosła się do Chenonceau w którym mieszkała królewska faworyta.

Wnętrza obiektu wyposażone zostały w XIX-wieczne meble, z racji tego że aż do 1938 roku pełnił on funkcję rezydencji. Niemniej jednak ślady minionych epok odnajdziemy w tapiseriach z XV-XVII wieku oraz w samej architekturze obiektu. Jego spójna bryła została rozerwana na życzenie jednego z kolejnych właścicieli, który aby zapewnić sobie lepszy widok na Loarę, rozkazał wyburzyć północną część zamku. Nadmienić warto, że jeszcze wiele komnat nie doczekało się umeblowania przez co stały się one genialnym miejscem dla interesujących wystaw sztuki współczesnej.

Zamek w Angers

Jednym z najbardziej zjawiskowych zamków we Francji jest zdecydowanie zamek w Angers (fr. Château d’Angers). Od X wieku był siedzibą książąt Andegawenii, którzy na przestrzeni wieków, sukcesywnie rozbudowywali fortecę. Dzięki królowi Ludwikowi IX rezydencję królewską otoczył mur o długości 952 metrów na planie pięcioboku, zamykając teren 25 tysięcy metrów kwadratowych. Całość naszpikowana została aż osiemnastoma wieżami o średnicy 18 metrów i formie na wzór wież z Carcassonne. Nie było możliwości, aby ktokolwiek mógł podbić taką fortecę!

W środku murów natomiast znalazł się zameczek ze 104 komnatami z których do dzisiejszych czasów ocalały zaledwie dwie sale. Ciężki czasy cytadeli, garnizonu czy więzienia przetrwała również kaplica św. Jana Chrzciciela. W potężnych murach zamku przechowywany jest dzisiaj pokaźny zespół XIV-wiecznych tapiserii, znany jako Apokalipsa z Angers. Dziewięćdziesiąt części bezcennego dzieła do czasów wielkiej rewolucji francuskiej zdobiło wnętrze katedry w Angers. Do naszych czasów przetrwało 71 z nich.

Zamek w Azay le Rideau

Wzniesiony na wyspie Indre zamek w Azay le Rideau (fr. Château d’Azay-le-Rideau) jest owocem przebudowy XII-wiecznej wieży obronnej. Sfinansowaniem przedsięwzięcia zajął się bogaty skarbnik Francji i burmistrz miasta Tours – Gilles Berthelot. Niestety po porażce pod Pawią król, szukając przyczyny oskarżył swoich finansistów i doradców o oszustwa finansowe, w związku z czym Berhelot uciekł przed stryczkiem do stolicy Lotaryngii. W 1529 roku nieukończony, wczesnorenesansowy zamek trafił w ręce Antoine Raffina, którego potomkowie przez ponad sto lat przebywali tu aż do nadejścia kolejnych, wielkich rodów: Vassé oraz Biencourt.

Przejęty w 1871 przez Prusy zamek tylko cudem uniknął zrównania z ziemią. Na przebywającego tu króla Fryderyka Karola spadł bowiem w kuchni pająk, co wywołało w nim atak paniki. Wierząc, że ktoś chciał go zabić, nakazał spalić obiekt. Na szczęście żołnierze przekonali go, aby oszczędził budynek. Dzięki nim, od początku XX wieku zwiedzać możemy praktycznie nienadgryzioną zębem czasu twierdzę. Przypominający kształtem literę L zamek w Azay le Rideau przywodzić na myśl wielkie zakusy finansisty, a jedyną zmianą jaką wprowadzono w jego śmiały plan była dobudowa okrągłej wieży w miejscu dawnego donżona w części zachodniej. Z kolei wnętrza przypominają nam w większości ostatnich właścicieli tego miejsca. Malowniczy zamek na wodzie był podobno ulubionym miejscem Honoriusza Balzaka. Czy można mu się dziwi