fbpx

Autor - sekulada

Sainte Chapelle w Vincennes

Sainte Chapelle w Vincennes (fr. Sainte-Chapelle de Vincennes); Île-de-France, Francja.
Sainte Chapelle w Vincennes to wspaniały przykład gotyku płomienistego i niemal równie wspaniała budowla, jak ta oryginalna, znajdująca się dziś w sercu Paryża. Obie wzniesiono jako kamienne relikwiarze dla relikwii pasyjnych, obie też pokryto taflami wyjątkowych witraży, jednak ich historie potoczyły się zupełnie inaczej.

Sainte Chapelle w Vincennes to wspaniały przykład gotyku płomienistego i niemal równie wspaniała budowla, jak ta oryginalna, znajdująca się dziś w sercu Paryża. Obie wzniesiono jako kamienne relikwiarze dla relikwii pasyjnych, obie też pokryto taflami wyjątkowych witraży, jednak ich historie potoczyły się zupełnie inaczej.

Relikwie pasyjne

Powstanie Sainte Chapelle w Vincennes (fr. Sainte-Chapelle de Vincennes) ściśle związane jest z czasami Karola V i ukończeniem sąsiadującego z nią dziś zamku oraz okalającymi go murami. Sama idea kamiennego relikwiarza narodziła się jednak dużo wcześniej niż jego faktyczna budowa. Sięga ona bowiem dokładnie 11 sierpnia roku Pańskiego 1237, kiedy to ówczesny król, Ludwik IX w katedrze w Sens odebrał sprowadzone z Konstantynopola relikwie pasyjne. Miały one trafić do najważniejszego miejsca w królestwie Kapetyngów – kaplicy pałacu de la Cité w sercu Paryża.

Zamek w Vincennes – Rezydencja u wrót Paryża.

Tydzień po odebraniu mistycznych artefaktów orszak wkroczył do Vincennes, gdzie na polecenie króla pozostawiono kilka cierni z Korony Chrystusa oraz kilka fragmentów Świętego Krzyża. Podobnie zresztą stało się w innych posiadłościach królewskich przez które przeszła procesja. Aby stworzyć godne warunki dla czczenia tak ważnych dla chrześcijaństwa artefaktów postanowiono wznieść tu nową kaplicę pałacową. Nie stało się to jednak aż do listopada 1379 roku, kiedy to plan powziął właśnie Karol V.

Ukończenie budowy i dalsze losy

Poświęcona Świętej Trójcy oraz Najświętszej Dziewicy Maryi kaplica miała być zwieńczeniem monstrualnego projektu budowlanego oraz naturalnie, łącznikiem między władcami Francji, a Bogiem. Za wstawiennictwem żarliwych modłów utworzonej na ten cel kapituły monarcha liczył na sprzyjające mu niebiosa. Gdyby jednak modły kanoników nie były wystarczająco skuteczne, w nowowybudowanym donżonie przewidziano dodatkowo miejsca na kaplicę, a także oratoria. Niestety Karol V nie doczekał końca budowy, którą wstrzymano na początku XV wieku. Nieco ponad wiek później, w roku 1520 Franciszek I wznowił prace, które w 1559 roku sfinalizował jego syn – Henryk II.

10 miast we Francji, które pokochacie!

Osiem lat przed tym zaś kaplica w Vincennes stała się miejscem zebrań członków Zakonu św. Michała. Na tę okoliczność powstało więc osiemdziesiąt drewnianych stalli, które wraz z resztą cennego wyposażenia zniszczono w duchu zbliżającej się rewolucji. Jako jeden z jej skutków w 1796 roku kompleks zamkowy przekazano na cele arsenału. W podzielonej na pół kaplicy natomiast utworzono magazyn. Szczęśliwie od 1793 roku zaczęto interesować się kaplicą, jako obiektem zabytkowym, co zaowocowało ściągnięciem i renowacją nadgryzionych zębem czasu witraży. Ostatecznie dopiero w 1853 roku trafiła ona na listę zabytków Francji – Monument historique. Rok później rozpoczęła się jej restauracja pod batutą samego Viollet-le-Duc’a.

Burza z końca grudnia 1999 roku przyczyniła się do poważnych zniszczeń obiektu. W związku z tym niemal przez dziesięć lat kaplica była zamknięta dla odwiedzających. Najważniejszym punktem trwających tu wtedy prac było oszklenie korpusu nawowego. Kolejnym etapem, który rozpoczął się w roku 2015, była renowacja: fasady zachodniej wraz z rozetą i licznymi figurami oraz partii górnych z ornamentami czasów le Duc’a. Dzięki sztabowi specjalistów kaplica w Vincennes wygląda dziś jakby przed chwilą została wzniesiona.

Bryła Sainte Chapelle w Vincennes 

Sainte Chapelle w Vincennes wzorowana jest na kaplicy pałacowej Ludwika IX. Główną różnicą w jej konstrukcji jest jedna, dająca poczucie ogromnej przestrzeni kondygnacja. W przypadku pierwowzoru mamy z kolei do czynienia z dwoma kondygnacjami.

Sainte Chapelle w Saint Germer de Fly.

Budowla charakteryzuje się lekkością ścian przeprutych wysmukłymi oknami, wspartymi równie lekkimi przyporami. Wieńczą je zdobione czołgankami i fleuronami sterczyny, w narożach wzbogacone o nisze na posągi świętych oraz salamandry Franciszka I (oprócz północno-wschodniego). Budynek okala galeria ze sznurem XVI-wiecznych gargulców u podnóża strzelistego dachu, zakończonego trójkątnym szczytem. Także i tutaj zastosowano czołganki oraz fleuron. Do XVIII wieku nad czwartym przęsłem znajdowała się również sygnaturka, jeszcze mocniej podkreślająca podobieństwo do oryginalnej Sainte-Chapelle.

Fasadę zachodnią zdobi wimperga wypełniona ażurowymi maswerkami, będąca z kolei dekoracją znajdującej się poniżej, płomienistej rozety. Pod nią przebiega kolejna galeria, przysłonięta w części centralnej wimpergą wieńczącą ostrołukowy, XV-wieczny portal. W XVIII wieku jego dekoracja, na którą składały się rzeźby świętych, rzeźba Najświętszej Marii Panny i Dzieciątka Jezus z trumeau oraz relief tympanonu zostały zniszczone.

Mont Saint-Michel – Opactwo na krańcu świata.

Do naszych czasów ostały się wyłącznie nisze na posągi oraz misterne zdobienia archiwolt o ornamentach roślinnych i antropomorficznych. Pośród zróżnicowanych rzeźb zaobserwować możemy więc pędy winorośli, serafiny, cherubiny, a nawet małe ślimaki. Ich kulminacją jest umieszczona na klińcu rzeźba przedstawiająca Trójcę Świętą. 

Wnętrze kaplicy

Kaplica w Vincennes ma 40 metrów długości, 12 szerokości i  20 wysokości. Jest to jednonawowa budowla zakończona pięcioramienną apsydą. Tylko w tej części zachowały się do dziś oryginalne, XVI-wieczne witraże z przedstawieniem Apokalipsy św. Jana. Kolorowe szkła w korpusie nawowym natomiast zniszczono już zanim wybuchła wielka rewolucja francuska. Po obu stronach przęsła poprzedzającego chór znajdują się królewskie oratoria. Dodatkowo też, od strony północnej, do oratorium króla przylega zakrystia. Zachował się tu także średniowieczny tympanon. Ten z oratorium królowej natomiast jest jego XIX-wieczną kopią.

10 gotyckich katedr Francji w cieniu paryskiej Notre Dame.

Dzięki pozbawionej dekoracji przestrzeni można z łatwością dostrzec kunszt średniowiecznych architektów oraz rzeźbiarzy, których praca łączy się w harmonijnej pawanie. Krzyżowo-żebrowe sklepienia niczym unerwienia znikają pomiędzy lancetowymi oknami z maswerkiem. Ich początek stanowią zdobione na cześć Henryka II (H) i Katarzyny Medycejskiej (K) klucze. Koniec zaś wyznaczają konsole z niemal żywymi rzeźbami. Brak figur, które z pewnością stały nad nimi nie pozwala niestety odgadnąć ich znaczenia. 

Esencjonalnym elementem dekoracyjnym jest oczywiście wielka rozeta pod którą, tak jak w przypadku strony zewnętrznej, przebiega galeria – empora. Dostęp do niej zapewniają dwie klatki schodowe, pozwalające zwiedzającym na dotarcie właśnie do wyższych partii kaplicy. Standardowo odwiedzić można emporę, skąd rozpościera się wspaniały widok na całą świątynię. Warto wiedzieć jednak, że po uprzedniej rezerwacji można zwiedzać również więźbę dachową kaplicy. 

Bazylika w Saint Nicolas de Port – Ostatni gotycki kościół Francji.

W kwestii wnętrza trzeba wspomnieć także o pomniku Ludwika – księcia Enghien (fr. Louis-Antoine-Henri de Bourbon, duc d’Enghien). Stanowiący realne zagrożenie dla republikanów książę, 20 marca 1804 roku z polecenia Napoleona Bonaparte, został rozstrzelany w fosie zamkowej przy Tour de la Reine. 12 lat później Ludwik XVIII nakazał wykopać jego ciało i przenieść je do kaplicy. W 1825 roku w prezbiterium stanął monumentalny pomnik na cześć księcia z uosobieniem Francji i zbrodni (dolne figury) oraz Kościoła i Ludwika (górne figury). W kwietniu 1852 roku z woli Ludwika Napoleona Bonaparte usunięto rzeźbę, co wywołało falę oburzenia, dzięki której powróciła ona do kaplicy. Znaleziono jej wszak inne miejsce – w oratorium króla. 

Jak prawdziwy odkrywca

Po powrocie z podparyskiej rezydencji dawnych królów Francji czułem się jak prawdziwy odkrywca. Kaplica w Vincennes dla mnie bowiem zupełną niespodzianką. Owszem, miałem ją na swojej przepastnej liście miejsc do odwiedzenia, jednak widząc w przewodniku zdjęcie zamku zupełnie o niej zapomniałem! Tym lepiej dla mnie, bo niemal odleciałem razem z motylkami, które poczułem na jej widok. Piękne to uczucie, bo w tych czasach właściwie już nic nie odkrywamy, a jednak mi się to niejako udało. Po raz kolejny zresztą. 

10 najpiękniejszych zamków w Dolinie Loary.

Jeden z siedmiu kamiennych relikwiarzy na wzór Sainte-Chapelle z la Cité podbił moje serce przede wszystkim niezwykłą linią gotycką, ale też towarzystwem najwyższego w świecie donżona. Niewiele jest podobnych miejsc, które zadziałały na mnie w ten sposób, wiec kto wie, może i na Was zadziałają podobnie. Tego Wam życzę i polecam wybrać się do Vincennes przy okazji  pobytu w  Paryżu. Zwłaszcza, że tu naprawdę można odpocząć od tłumów, które nieustannym strumieniem przepływają przez stolicę Francji.

Jako uzupełnienie polecam Wam tekst o samym zamku w Vincennes. 😊

Informacje praktyczne:

Adres:

Château de Vincennes
Avenue de Paris 94300 Vincennes
Tel. : Visites : 33 / (0)1 43 28 15 48

Lektura:

Zamek w Vincennes – Rezydencja u wrót Paryża

Zamek w Vincennes (fr. Château de Vincennes); Île-de-France, Francja.
Zamek w Vincennes jest dziś jedyną rezydencją średniowiecznych władców Francji. Stworzony z rozmachem projekt miał stać się centrum politycznym na wzór najwspanialszych budowli czasów Karola V. Pomimo, że Wersal odebrał jej prestiż, a miejsca monarchów zajęli złoczyńcy, zniewalający urok pozostał. Twierdza zaklęta w mitycznych Bardzo bogatych godzinkach księcia de Berry czy w Godzinkach Szczepana Chevaliera wciąż tu jest!

Zamek w Vincennes (fr. Château de Vincennes) od początku swego istnienia stanowił istotny punkt na mapie Francji. Wszystko to głównie dzięki idealnemu położeniu w pobliżu Paryża przez który przebiegały najważniejsze węzły komunikacyjne średniowiecznego świata. Chodzi tu głównie o dawne szlaki rzymskie do Sens oraz Lagny, a także rzeki Sekwanę i  Marnę. Pierwotnie gęsto zalesione tereny Vincennes należały do paryskiego biskupa, jednak wizja łowów oraz stosunkowo łatwej możliwości zaopatrzenia przekonały Ludwika VII o wzniesieniu tu domku myśliwskiego. 

Sainte Chapelle w Vincennes.

Plany Ludwika Świętego

Dwór kolejnych dwóch królów bywał tu z rzadka, co stanowczo zmieniło się za czasów (Świętego) Ludwika IX. Apogeum splendoru zameczek w Vincennes osiągnął 18 sierpnia 1239 roku, kiedy to król w uroczystej procesji sprowadził tu relikwie pasyjne. Zamówione przez niego artefakty trafić miały do paryskiej Sainte-Chapelle – kaplicy w sercu najważniejszego zamku Kapetyngów.

Mont Saint-Michel – Opactwo na krańcu świata.

Naturalnie trafiły one do miejsca przeznaczenia, acz podkreślić trzeba, że król zadecydował o pozostawieniu w Vincennes kilku cierni z Korony Chrystusa, a także fragmentów Świętego Krzyża. Podobnie zresztą stało się w innych posiadłościach przez które przeszła procesja. Aby stworzyć godne warunki dla czczenia tak ważnych dla chrześcijaństwa artefaktów w przyszłości zbudowano tu nową kaplicę pałacową, na wzór tej z la Cité.

Twierdza nie do zdobycia

Szalejąca wojna stuletnia oraz kilka innych incydentów, jak żakeria czy pojmanie Jana II Dobrego wymogła na władcach Francji wzniesienie twierdzy nie do zdobycia. Gwarantem bezpieczeństwa miał być planowany donżon z jeszcze lepszymi fortyfikacjami. Za rozbudową tutejszej rezydencji przemawiał prestiż oraz fakt, że już Filip IV Piękny w roku 1337 rozpoczął budowę najniższych partii wieży mieszkalnej. Chociaż zrealizowano ją dopiero w 32 lata później, król Karol V Mądry miał wprowadzić się tu już w niemal dwa lata przed jej ukończeniem. A wraz z nim dwór, którego bezpieczeństwa strzegło około 80 wykwalifikowanych w różnych dziedzinach żołnierzy i strażników.

Zamek w Saumur – Forteca z godzinek księcia de Berry.

Ciężkie lata nie zniechęciły jednak monarchy do wcielenia w życie jego misternego planu. Odbicie zagarniętych przez Brytyjczyków terenów oraz kolosalne podatki szybko wypełniły francuski skarbiec na tyle, aby móc jednocześnie kontynuować wojnę z Anglią i wznosić kolejne budynki w Vincennes. Wtedy to właśnie pojawił się ponad kilometrowy mur, zamykający wybudowany dotychczas kompleks. Stworzony z rozmachem projekt miał stać się centrum politycznym Francji na wzór najwspanialszych budowli jego czasów: zamków w Avignonie czy choćby w Malborku. Sam Karol V zaś stał się wszechobecny, bowiem liczne dekoracje zamku przedstawiały właśnie jego. Do naszych czasów na terenie zamku zachowała się konsola z Tour de Village na której przedstawiono go jako muzykanta.  

Sainte-Chapelle w Vincennes

Poświęcona Świętej Trójcy oraz Najświętszej Dziewicy Maryi kaplica pałacowa miała być zwieńczeniem projektu budowlanego Karola V oraz naturalnie, łącznikiem między władcami Francji i Bogiem. Za wstawiennictwem żarliwych modłów utworzonej na ten cel kapituły król liczył na sprzyjające mu niebiosa. Niestety, Karol V nie doczekał końca budowy, którą i tak wstrzymano na początku XV wieku. Ostatecznie zaś udało się ją ukończyć za czasów króla Henryka II, w latach 1552-1559, czyli półtora wieku po wstrzymaniu prac.

Obiekt wzniesiono na wzór paryskiej Sainte-Chapelle. Główną różnicą w jej konstrukcji jest jedna, dająca poczucie ogromnej przestrzeni kondygnacja. Jednonawową świątynię wsparto wysmukłymi skarpami zakończonymi pinaklami. Jej wschodnia fasada stanowi znakomity przykład gotyku płomienistego. Na jej dekorację składają się pieczołowicie wykonane, ażurowe wimpergi oraz wspaniała różyca. Uwagę przykuwa również zdobienie archiwolt portalu głównego i rozliczne rzygacze, okalające budynek. Przez wzgląd na rozpoczęcie prac od prezbiterium, przejawia ono cechy gotyku promienistego. Dzięki dużej ilości jasnych witraży wnętrze kaplicy zdaje się być wprost zalane światłem.

Twierdza zdobyta

Przez wzgląd na zaogniający się konflikt Armaniaków z Burgundczykami, na początku XV wieku twierdzę przekształcono w bazę wojskową. W 1420 roku zaś trafiła ona w ręce króla Anglii – Henryka V. Paradoksalnie więc twierdza nie do zdobycia została zdobyta, a właściwie przekazana według postanowień traktatu z Troyes. Co prawda, zamek w Vincennes powrócił do Francji podczas panowania Karola VII – „króla z Bourges”, wszak jego zainteresowanie nim było praktycznie znikome.

Bourges – Miasto pod znakiem Serca.

Znacznie ciekawszy dla niego i jego następców okazały się zamki w Dolnie Loary. Aczkolwiek Ludwik XI docenił walory „niezdobytej twierdzy” podczas zbrojnych wystąpień Ligii Dobra Publicznego. Docenił je na tyle, że rozpoczął kolejną rozbudowę kompleksu, powiększając go o budynki pałacowe w części północno-zachodniej. Nowoczesne założenia po raz kolejny podbiły serca następnych władców, dając zamkowi kolejne życie.

Klasycystyczna rezydencja u wrót Paryża

Prestiżowa rezydencja u wrót Paryża właściwie odżywała z każdym następnym władcą. Po śmierci Henryka IV osiedliła się tu jego małżonka – Maria Medycejska. W obawie o swoje życie zaleciła remont i ulepszenie nadgryzionych zębem czasu włości, dając łatwy start planowi wzniesienia części pałacowej w stylu klasycystycznym. Plan ten bowiem powziął kardynał Mazarin i kontynuował architekt Ludwika XIV – Ludwik le Vau. Rozpoczęta w 1658 roku budowa zakładała powstanie tak zwanego „Pawilonu Królowej” w północnej części, a także rozbudowę ledwo ukończonego „Pawilonu Króla” naprzeciwko niego. Poza tym powstały tu między innymi klasycystyczne ogrody z oranżerią, a Tour de Bois zmieniono w łuk triumfalny. 

10 najpiękniejszych zamków w Dolinie Loary.

Przebywający tu dwór stymulował nie tylko architekturę, ale i kulturę. W związku z tym zamek w Vincennes stał się sceną dla wielu ceremonii i spektakli. Do upadku jego znaczenia przyczyniło się jednak powiększenie położonego po drugiej stronie Paryża Wersalu, gdzie dwór osiadł w roku 1682. Jeszcze na chwilę, pod koniec roku 1715, zamek w Vincennes służył jako rezydencja dla młodego Ludwika XV. Z końcem grudnia tego samego roku zerwał on z wielowiekową tradycją, będąc tym samym ostatnim monarchą rezydującym w Vincennes. 

Więzienie i upadek

Do ukończenia budynku Paryskiej Szkoły Militarnej Pawilon Króla zamieszkiwali jej uczniowie. Później natomiast, w II połowie XVIII wieku, na terenie podupadającej fortecy podejmowano kroki w kierunku industrializacji: swoje miejsce znalazły tu fabryka porcelany czy broni. Z czasem w końcu zaczęto składać tu zboża, a w donżonie zorganizowano więzienie. 

Od XVI do niemal końca XVIII wieku w całości służył on wysokiej klasy złoczyńcom, pośród których pojawili się sławetny Markiz de Sade, Diderot czy Honoriusz de Mirabeau. Jego mit o Bastylii i Vincennes niejako uchronił zamek od rychłej zagłady, przez co w 1784 roku zaprzestano tu przetrzymywania więźniów. Wtedy też zamek w Vincennes usunięto z listy królewskich rezydencji, a otaczające go budynki wystawiono na sprzedaż. W oczekiwaniu na kupców przeniesiono tu arsenał, a w 1806 roku Napoleon nakazał przetransportować tu więźniów ze zburzonej paryskiej Temple.

Dalsze losy

Podczas Restauracji Burbonów i Rewolucji Lipcowej (1815-1848) siedzibę miały tu wojska strzegące, tak zwanego, bezpieczeństwa rządowego oraz Akademia Sztuki Wojennej. W latach 40 XIX wieku zamek w Vincennes przeszedł transformację, stając się jednym z najważniejszych punktów obrony Paryża. W miejscu gotyckich zabudowań powstały kazamaty, a od wschodu trzykrotnie większy od dotychczasowego fort. Jego ważną rolę docenili powstańcy francuscy, którzy wraz z Gwardią Narodową w 1871 roku przejęli zamek, broniąc się tu przed inwazją Prus. 

Zamek Chambord – Kosztowny kaprys.

W 1913 roku tutejszy donżon wpisany został na listę zabytków Francji – Monuement historique. Jego renowację rozpoczęto wszakże po zakończeniu I wojny światowej. 14 czerwca 1940 roku zamek w Vincennes przejęli naziści, którzy wycofując się stąd cztery lata później zniszczyli Pawilony Króla i Królowej oraz część średniowiecznego muru. Rozpoczęta w 1953 roku odbudowa trwała kolejnych 15 lat. Oprócz obu wspomnianych budynków i muru zrekonstruowano również XVII-wieczny mur Le Vau’a. Jak dawniej, oddzielił on klasycystyczne pawilony od dawnego założenia z gotyckim zamkiem i kaplicą. Zamysł przywrócenia zamkowi dawnej świetności kontynuowany jest po dziś dzień.

Średniowieczny zamek w Vincennes

Zamek w Vincennes otoczony został murem z dziewięcioma potężnymi wieżami. Aż siedem w swej konstrukcji bardziej przywodzi na myśl osobne donżony niż zwykłe wieże obronne. Wyposażone w kominki, latryny i klatki schodowe świadczyły o randze obiektu już w czasach jego powstania. Możliwość nieprzerwanego poruszania się korytarzem w murze między nimi zaś zdecydowanie ułatwiała obronę całego założenia. Zupełnie jak znajdująca się dawniej wokół muru fosa.

Jedną z najważniejszych części średniowiecznego obiektu jest dwuwieżowa strażnica z mostem zwodzonym. U jej szczytu znajduje się dziś taras, skąd rozpościera się piękny widok na leżącą naprzeciwko kaplicę pałacową oraz resztę zabudowań. Warto zwrócić uwagę również na zdobiącą go wieżyczkę z dzwonem. Do niedawna wisiał tu drugi, najstarszy w regionie dzwon (po tym z paryskiego kościoła Saint-Merri) z 1369 roku. Dziś można go podziwiać w Sainte-Chapelle. Z dekoracji strażnicy zachowała się figura Karola V (obecnie w Luwrze), która wypełniała jedną z trzech nisz nad ostrołukowym portalem. Pozostałe dwie figury przedstawiały jego małżonkę, Joannę Burbon. 

Strażnica połączona została z okalającym donżon murem. W jego grubości umieszczono korytarz, którego naroża wzmocniono wieżyczkami strażniczymi. Dla ułatwienia obrony obiektu mur wyposażono, w nowoczesny jak na ówczesne czasy, krenelaż oraz machikuły. Do serca zabudowań można było dostać się wyłącznie przez kładkę łączącą strażnicę z trzecim poziomem głównego budynku. Dziś dostęp do niego ułatwiają drzwi u przyziemia, dzięki którym możemy eksplorować jego wyższe części bez konieczności przechodzenia przez strażnicę. 

Donżon w Vincennes

Wysoka na 50 metrów konstrukcja to synteza innowacyjnych rozwiązań XIV wieku, której autorem jest Raymond du Temple. Wzniesiona została na planie kwadratu o szerokości ramion wynoszącej 16,5 metra. Te zaś wzmocniono półokrągłymi wieżami w narożach w których znalazły się miejsca na latryny.

Zamkowe sale oparły się tu na założeniu centralnego filaru, przebiegającego przez wszystkie piętra. Dla większej stabilności obiektu w podłodze trzeciej i czwartej kondygnacji ukryto łuki biegnące w stronę narożników. Jednak to użycie 1,5 kilometra żelaza (!) w różnych miejscach robi tu prawdziwą robotę. Ponadto, w grubych na 3,26 metra ścianach znalazło się miejsce nie tylko korytarze, ale też oratoria czy klatki schodowe. 

Samochodem do Francji – Dolina Loary.

Na pięciu kondygnacjach rozlokowane były komnaty królewskie (2) wraz z komnatami dla służby (1) i gości (4-6). Do naszych czasów zachowały się liczne zdobienia pod postacią konsol, kluczy czy kapiteli filaru centralnego. Ciekawymi elementami dekoracyjnymi są również XVII i XVIII-wieczne graffiti pozostawione tu przez dawnych więźniów. Pośród nich znalazło się również takie, które pozostawił król Ludwik XIV. Uwagę w Wielkiej Sali na drugiej kondygnacji zwracają drewniane panele sklepienia z II połowy XIV wieku. Według analizy dendrochronologicznej pochodzą z terenów dzisiejszej Łotwy lub Polski. 

Chociaż zamek znajduje się na przedmieściach Paryża nie cieszy się tak wielką popularnością jak większość zabytków w centrum. Wręcz odwrotnie, turystów jest tu ledwo garstka. Dzięki temu można tu odpocząć, zrelaksować się i napawać pięknem średniowiecznej architektury, która emanuje swym blaskiem niemal z każdego kąta. Jeśli więc uwielbiacie gotyk czy zamki, nie będziecie chcieli opuścić tego miejsca zbyt szybko. :) 

Lektura:

  • The Château de Vincennes – wyd. Éditions du Patrimoine; ISBN 978-2-8582-2843-0
Informacje praktyczne:

Adres:

Château de Vincennes
Avenue de Paris 94300 Vincennes
Tel. : Visites : 33 / (0)1 43 28 15 48

Słowacki Spisz – Prawdziwy raj na ziemi

Zamek Spiski w Spiskim Podgrodziu (słow. Spišský Hrad); kraj preszowski, Słowacja. Historyczny słowacki Spisz.

Słowacki Spisz ma w sobie coś z raju. Ale nie jest to turkusowa toń wody, ani bezkresne połacie aksamitnego piasku. To raczej soczysta zieleń lasów i łąk, wymieszana ze złocistymi łanami zbóż u podnóży potężnych gór, pomiędzy którymi rozsiano urokliwe miasteczka. Choć łączy je wiele, każde z nich ma swój wyjątkowy charakter. Wspólnym ich mianownikiem jest również, albo przede wszystkim, gotycka architektura, której tak chętnie poszukujemy podczas naszych podróży.

Czyż nie byłoby wspaniale móc odpocząć w atmosferze sielanki, gdzie ludzkie mrowie niemal w całości znika ze wszystkich planów pejzażu? Czyż nie byłoby cudownie móc spacerować wśród chabrów i maków po bezdrożach na których czas zdaje się nie istnieć? I w końcu, czyż nie byłoby  idealnie móc na chwilę wyłączyć telefon i przeżyć coś tylko dla siebie? Jeśli opowiedzieliście na te pytania twierdząco, Słowacki Spisz z pewnością przypadnie Wam do gustu!

Spiskie Podgrodzie

Pośród mnogości pięknych miejsc pierwsze skrzypce gra Spiskie Podgrodzie (słow. Spišské Podhradie). Wszystko to za sprawą zamku Spiskiego (słow. Spišský Hrad), którego strategiczne usytuowanie zmieniło jedno z tutejszych wzgórz w gigantyczną twierdzę. Dziś to jeden z największych tego typu obiektów w Europie i wielka duma Słowaków. Najlepszym chyba dowodem na jego wyjątkowość jest fakt, że obiekt od 1993 roku znajduje się na liście światowego dziedzictwa UNESCO.

Zamek Spiski – Korona Spiszu.

Nie ma to jednak za wiele wspólnego ze spokojem, który panuje w miasteczku u jego podnóży. Urokliwy ryneczek i kamieniczki idealnie dopełniają baśniową kreację, która jakimś pokrętnym sposobem umyka najeżdżającym na zamek masom. Z miasta zamek Spiski wygląda jeszcze bardziej majestatycznie i widać go praktycznie z każdego miejsca. Również z Penzión Chalupka, w której zatrzymujemy się podczas naszych wojaży. Tuż za jej progiem znajduje się portal do baśni.

Spektakularnie oświetlony zamek Spiski górował nad miastem. U jego podnóży zaś zjawisko dopełniały latające tu i ówdzie świetliki, których nigdy wcześniej nie widziałem albo nie pamiętam, abym miał z nimi do czynienia. Być może to miejsce zadziałało na mnie tak, że nagle wszystko wokół miało znaczenie. Nad Spiską Kapitułą niebo zdawało się pękać. Tuż nad katedrą świętego Marcina czarne jak węgiel chmury otworzyły się kolorami bladego burgundu i kobaltu. Zdawało by się, że za chwilę niebo pochłonie świątynię, gdyby nie kojąca muzyka świerszczy. Czasami tak niewiele potrzeba człowiekowi do szczęścia.

Słowacja na weekend – Czemu nie?!

Jednak nie samymi świetlikami żyje człowiek. Po momencie ekstazy przychodzi czas na zaspokojenie podstawowych potrzeb. Jak nietrudno się domyślić, znalezienie miejsca z dobrym jadłem i napitkiem w tak niewielkiej miejscowości nie jest zadaniem łatwym. W niewyjaśniony sposób, dopiero przy okazji podziwiania nocnego widoku trafiliśmy do wpisującej się w klimat restauracyjki U Spišských Bratríkov, która zafundowała nam prawdziwą ucztę! Warto tu zajrzeć przez wgląd na bardzo przystępne ceny oraz, przede wszystkim, na bogate menu w którym odnaleźć można także słowackie przysmaki. Zwłaszcza, że w okolicy nie ma zbyt wiele restauracji godnych polecenia.

Spiska Kapituła

Kolejną ucztą, tym razem jednak dla ducha, jest zwiedzanie katedry św. Marcina w Spiskiej Kapitule (słow. Katedrálny chrám sv. Martina). Kiedyś ujęta w mury, niewielka miejscowość obok Spiskiego Podgrodzia – dziś jego część. Romańsko-gotycka świątynia należy do grona najpiękniejszych i najważniejszych kościołów Słowacji, dzięki czemu wraz z tutejszym zamkiem znalazła się na liście UNESCO oraz na słowackim szlaku gotyckim (słow. Gotická cesta).

Katedra św. Marcina w Spiskiej Kapitule.

Przyjemna za dnia opustoszała uliczka kościelnego miasteczka wieczorem zmienia się w miejsce iście z horroru. Grobową ciszę szczęśliwie przerywają niegłośne koncerty świerszczy oraz zbłąkane świetliki, które usilnie próbują przeprawić się na drugą stronę ulicy. Tam zaś rozpościerają się poletka z majaczącymi gdzieniegdzie kapliczkami.

Drevenik

Spiska Kapituła to świetny punkt wyjścia do dłuższego spacer podczas którego będziemy mogli napawać się nie tylko pięknem natury, ale także wspaniałymi widokami z katedrą na pierwszym planie i zamkiem w tle. Jako uzupełnienie tej trasy warto rozważyć najwyższe skały trawertynowe na Słowacji – Drevenik (609 m n.p.m.). Dzięki dobremu oznakowaniu i zaledwie dwukilometrowemu dystansowi od zamku Spiskiego, bardzo łatwo tam trafić.

Tutejsze widoki na szlaku mogą zapierać dech w piersi, bo z pewnością napotkamy radosne krówki czy szalone cytrynki, wszakże to, co zastaniemy na miejscu jest naprawdę zachwycające. Głównie dlatego, że obszar Drevenik wygląda jakby człowiek nigdy tu nie dotarł. Jego dziki klimat przyprawia o gęsią skórkę, jednak mimo to, warto przycupnąć na kamieniu i napawać się nim. Oby nie za długo, bo mieszkańcy lasu, czyli wszędobylskie komary nie będą czekały aż zachwyt przeminie. Kiedy już więc skończymy, mamy dwa wyjścia: wrócić tą samą drogą albo udać się do leżącej u podnóża skał Żehry.

Żehra

Oczywiście ciekawsza jest druga opcja, z tym że droga do Żehry nie będzie usłana różami. Raczej warto przygotować się na bliski kontakt z krówkami oraz cygańskimi pasterzami, proszącymi o parę groszy. Niemniej czego nie robi się dla takich skarbów? Na miejscu wita nas kolejna uśpiona osada, a jej główną atrakcją jest, uświetniony cebulastą kopułą, gotycki kościół pw. Świętego Ducha (słow. Kostel svatého Ducha (Žehra)).

Otaczający świątynię mur od razu pozwala nam domyślać się, że w jego wnętrzu czeka na nas coś specjalnego. Tak też jest! Jego wnętrze bowiem wypełnione jest średniowiecznymi malowidłami, które powstawały na przestrzeni trzystu lat, począwszy od XIII wieku. Najważniejszym spośród nich jest to, przedstawiające motyw żywego krzyża. W związku z ich nieocenioną wartością (docenioną wpisem na listę UNESCO) nie można robić zdjęć wewnątrz kościoła, co zdecydowanie skraca czas wizyty.

Granč-Petrovce, Harakovce i Bijacovce

Wszak warto wiedzieć, że w okolicy znajduje się też kilka innych, zjawiskowych kościółków. Co prawda, wejście do nich może graniczyć z cudem, jednak mimo to warto spróbować. Drogę powrotną z Żehry możemy więc zaplanować przez gotycko-renesansowe trio, rozpoczynające się w niewielkiej miejscowości Granč-Petrovce. W sąsiedztwie nowej świątyni znajduje się tu kościół św. Marcina (słow. Kostol sv. Martina – Granč-Petrovce). Datowany na I poł. XVII wieku obiekt charakteryzuje wieża zwieńczona ząbkami – element, który na słowackim Spiszu zagościł dzięki Polakom. Jego wnętrze wypełniają artefakty z przestrzeni dwóch kolejnych wieków. Najcenniejszym spośród nich jest ołtarz z 1635 roku poświęcony patronowi świątyni.

Około 6 kilometrów na wschód od Granč-Petrovce położona jest malownicza wioseczka Harakovce. Jej panoramę zdominował XIII-wieczny kościół św. Michała (słow. kostel svatého Michala – Harakovce). W swej bryle mocno nawiązuje on do poprzedniej świątyni. Pomimo kilku przebudów i pożaru z 1760 roku udało się zachować jego oryginalny kształt oraz wyposażenie. Pośród cennych zbiorów znajduje się tu XVI-wieczny ołtarz św. Barbary, XVIII-wieczny ołtarz główny oraz ambona z tego samego okresu.

Gotyckie i romańskie świątynie Transylwanii.

Kościół Wszystkich Świętych w miejscowości Bijacovce  (słow. Kostel Všech svatých – Bijacovce) różni się od pozostałych, zwłaszcza jeśli chodzi o bryłę. XIII-wieczny obiekt bowiem wyposażony został w barokowy hełm, zrywający z tradycją słowackiego renesansu. Jego gabaryty są znacznie większe, co zawdzięczać możemy XIV-wiecznej przebudowie w duchu gotyku. Wtedy też jego ściany pokryto polichromiami, pozostającymi w ukryciu aż do połowy XX wieku. Obok świątyni wzniesiono również romańską rotundę, dzięki której stanowią unikalny kompleks budynków sakralnych Słowacji. Położenie kościoła na wzgórzu dodaje mu majestatyczności, ale także pozwala na podziwianie górującego nad okolicą zamku Spiskiego. Jeszcze lepszy widok nań, od strony północnej, rozpościera się przed tablicą z nazwą miejscowości.

Spišský Hrhov

Nieco dalej na zachód, w drodze do Lewoczy, nie sposób nie zauważyć miasteczka Spišský Hrhov. Jego znakiem firmowym jest gotycki kościół św. Szymona i Judy (słow. Kostol sv. Šimona a Júdu – Spišský Hrhov), który zwraca uwagę charakterystycznie dla Spiszu zakończoną wieżą. Od połowy XVI wieku do połowy XVII wieku korzystali z niego zarówno katolicy, jak i protestanci, co było rzadkością w regionie. W jego wnętrzu zachowało się bogate barokowe wyposażenie z bezcenną monstrancją z 1775 roku.

Ważnym punktem na mapie jest również neobarokowy kasztel (słow. Kaštieľ v Spišskom Hrhove). Wzniesiony w XIX wieku obiekt zajął miejsce dawnego zameczku, stanowiącego jeden z kilku punktów ostrzegawczych dla zamku Spiskiego. W przypadku ataku jego mieszkańcy sygnałami świetlnymi dawali znać o zbliżającym się niebezpieczeństwie. Obecny obiekt zaś wzniesiono jako budynek mieszkalny dla rodu Csáky. Dziś nie ma on niestety zbyt wiele wspólnego z imponującą rezydencją, a w jego wnętrzu umiejscowiono ośrodek resocjalizacji młodzieży. Niemniej jednak całość, wraz z parkiem wygląda nad wyraz uroczo. Do grona zabytków Spisskiego Hrhova włączamy również XVI-wieczny most kamienny (słow. Kamenný most v Spišskom Hrhove) – jeden z niewielu takich na Spiszu. 

Nowa Wieś Spiska

Wbrew swej nazwie Nowa Wieś Spiska (słow. Spišská Nová Ves) to jedno z najważniejszych miast w okolicy. Na tle przedstawionych wcześniej miejsc, wyróżnia ją wszechobecność architektury socrealistycznej. Tym niemniej perełki w sercu miasta zdecydowanie zacierają niezbyt dobre pierwsze wrażenie. Najznamienitszym tego przykładem jest XIV-wieczny kościół Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny (słow. Kostol Nanebovzatia Panny Márie), którego 87-metrowa wieża jest najwyższą z wież słowackich kościołów. Wszystko to dzięki XIX-wiecznej przebudowie, podczas której jej szczyt zwieńczono potężną iglicą ze sterczynami oraz figurami czterech apostołów.

Kościół św. Barbary w Kutnej Horze.

Najistotniejszym dodatkiem było zamontowanie aż siedmiu tarcz zegarowych, napędzanych jednym mechanizmem. Wnętrze kościoła skrywa szereg średniowiecznych zabytków, w związku z czym kościół otwarty jest wyłącznie podczas nabożeństw. Świątynia zajmuje centralne miejsce największego placu w kraju, ale to nie jedyny jego klejnot. Zupełnie niedaleko znajdują się inne zabytki: rokokowy dom (obecnie siedziba Muzeum Spiszu), klasycystyczny zbór ewangelicki oraz secesyjna Reduta (siedziba teatru). 

Spiski Czwartek

Kilka kilometrów na północny zachód od Spiskiej Wsi odnajdziemy kolejne arcydzieło słowackiego gotyku – kościół św. Władysława (słow. Kostol svätého Ladislava (Spišský Štvrtok)) w Spiskim Czwartku (słow. Spišský Štvrtok). Niestety tu sytuacja ma się podobnie jak w kościele w Żehrze. Abstrahując jednak od możliwości fotografowania, trzeba wiedzieć że do świątyni dostać się można po uprzednim umówieniu, przynajmniej dzień wcześniej. W innym wypadku pozostanie nam podziwianie samej bryły z której wyłamuje się piękna kaplica rodu Zapolya (słow. Kaplnka Zápoľských). Wzorowana na francuskich kaplicach dworskich uznawana jest za majstersztyk późnego gotyku na Słowacji. 

Mimo iście gotyckiego wyglądu wnętrzem świątyni zawładnęły barokowe i romantyczne artefakty. Pośród nich podziwiać można wszak XV-wieczny obraz z przedstawieniem motywu Zaśnięcia Najświętszej Marii Panny czy XVI-wieczną pietę warsztatu mistrza Pawła z Lewoczy. Dopełnieniem duchowej uczty może być spacer po zdominowanej przez sylwetę kościoła okolicy. Spiskiemu Czwartkowi niestety już nieco dalej do sielankowej pocztówki, a wszystko to przez przebiegającą tędy ruchliwą trasę do Lewoczy.

Lewocza

Lewocza (słow. Levoča) stanowczo wybija się na tle pozostałych miasteczek słowackiego Spiszu o czym świadczy wpisanie jej starówki na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Jej najważniejszym elementem jest naturalnie gotycki kościół św. Jakuba (słow. Bazilika svätého Jakuba), którego wnętrze stanowi dziś swoiste muzeum słowackiej sztuki sakralnej. Jego największym skarabem, obok XIV-wiecznych malowideł, jest późnogotycki ołtarz główny. Jest on najwyższym w swej kategorii ołtarzem na świecie, a jego stworzenie przypisuje się lokalnemu mistrzowi, wspomnianemu wyżej, Pawłowi z Lewoczy.

Zamek Bouzov – Baśń po czesku.

Tuż obok świątyni znajduje się renesansowy ratusz, mieszczący dziś Muzeum Spiszu. Urokliwy kompleks otacza ponad 50 kamieniczek w różnych stylach architektonicznych. Najbardziej okazałym przykładem jest renesansowa Kamienica Turzonów (słow. Dům Turzů), dekorowana według włoskich kanonów. Poza ścisłym centrum warto wspomnieć również o istnieniu gotyckiego kościoła franciszkanów oraz barokowego kościoła Ducha Świętego. Do naszych czasów zachowały się także fragmenty dawnych murów obronnych z bramami: Menhaderską i Koszycką.

Oprócz rozkoszowania się zabytkami architektury pożądane byłoby udać się od czasu do czasu w podróż kulinarną. W Lewoczy jest kilka knajpek, ale nam najbardziej do gustu przypadła restauracja hotelu u Leva. Poza neutralnym menu serwuje się tam pyszne dania kuchni słowackiej, które w rytmie bryndzy świetnie dopełniają każdą podróż po Spiszu. Sami spróbujcie! :)

Poprad

Poprad z kolei to niemal zupełne przeciwieństwo Lewoczy. Nie chodzi tu wszak o zabytki, bo tych znaleźć tu można całkiem sporo, ale o tak zwany klimat. Miasto to zawładnięte zostało przez turystów, którzy licznymi kolumnami przedeptują tutejszy rynek. Winne temu są pobliskie Tatry Wysokie oraz znany w kraju aquaparku. Nie ma tu więc chwili na zadumę, aczkolwiek ma to również swoje dobre strony. W Popradzie znajduje się najlepsza baza noclegowa i restauracyjna. Oprócz wszechobecnej bryndzy raczyć się tu można na przykład przepysznym serem owczym.

Chętnie odwiedzany przez turystów rynek w Popradzie skoncentrowany jest wokół placu św. Idziego XIII-wiecznym kościołem (słow. Kostol svätého Egídia) w jego centrum. Nieco dalej natomiast znajduje się klasycystyczny kościół Świętej Trójcy (słow. Evanjelický kostol) z urokliwym parczkiem u jego wrót. Najlepszym co ma Poprad jest jednak miasteczko, które wchłonął po II wojnie światowej – Spiska Sobota (słow. Spišská Sobota). Jest w niej ryneczek z kościołem św. Jerzego(słow. Kostol svätého Juraja) z renesansowo-klasycystyczną wieżą, i tak jak w Popradzie, otoczono go zespołem mieszczańskich kamienic. W tutejszej świątyni znajduje się zespół ołtarzy dłuta, a jakże, mistrza Pawła z Lewoczy.

Kieżmark

Planując podróż na słowacki Spisz nie można pominąć uroczego Kieżmarku (słow. Kežmarok). Jego starówka skupiona jest właściwie przy jednej uliczce, wiodącej spod klasycystycznego ratusza aż do renesansowego zamku. Podobnie jak w przypadku pozostałych miejscowości w regionie odnaleźć tu można mnóstwo prezentujących różne style architektoniczne kamieniczki. Nieco poza główną ulicą znajduje się natomiast XIV-wieczna bazylika Świętego Krzyża (słow. Bazilika svätého Kríža). Tuż obok niej, w 1568 roku wzniesiono wolnostojącą dzwonnicę, która stała się wzorem dla kolejnych dzwonnic Spiszu. 

Kutna Hora – Kraina srebra.

Poza urokliwą starówką, w Kieżmarku mieści się również jeden z pięciu tak zwanych kościółów artykularnych (słow. Drevený artikulárny kostol Kežmarok). Należał on do grupy 38 świątyń dawnego królestwa Węgier, służących miejscowym ewangelikom. XVIII-wieczny obiekt to konstrukcja wzniesiona wyłącznie z drewna przez co w 2008 roku, wraz z pozostałymi kościołami artykularnymi obecnej Słowacji, wpisano go na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Jego barokowe wnętrze uświetnia prospekt organowy, którego piszczałki również wykonano tylko z drewna. W tym miejscu wspomnieć można, że jeśli udało Wam się go przegapić, podobne cuda można zobaczyć też w Polsce. Na Dolnym Śląsku mamy dwa, nieco większe drewniane kościoły ewangelickie w Świdnicy oraz w Jaworze. Kolejną rzeczą o której warto pamiętać będąc w Kieżmarku jest bliskość pałacu Strażki (słow. Kaštieľ Strážky).

Podoliniec

Dobrze się zatem składa, bo kilka kilometrów dalej na północny wschód położony jest inny klejnocik Spiszu – Podoliniec (słow. Podolínec).  Pomimo bogatej historii oraz rangi dawnego miasta królewskiego dziś to wymarła mieścinka, gdzie szczęśliwie odbija się jeszcze echo dawnego splendoru. Na podoliński ryneczek składa się szereg renesansowych domów mieszczańskich, okalających XIII-wieczny kościół Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny (słow. Kostol Nanebovzatia Panny Márie – Podolínec). Abstrahując od średniowiecznego wyglądu, wnętrze świątyni przearanżowano na barokowe wskutek pożaru z końca XVII wieku. Tuż obok kościoła w 1659 roku wzniesiono typową dla Spiszu dzwonnicę z attyką. Do dziś skrywa ona XIV-wieczny dzwon. 

W północnej części miasteczka, czyli kilkadziesiąt kroków za wspomnianym wyżej kompleksem powstał klasztor ojców pijarów z barokowym kościołem św. Stanisława Biskupa (słow. Kostol sv. Stanislava (biskupa)). Jego wizytówką są dwie wysmukłe wieże z cebulastymi hełmami. Najcenniejszym artefaktem w jego wnętrzu zaś jest ołtarz główny, przedstawiający scenę z legendy o świętym Stanisławie. W pobliżu kościoła znajdują się także pozostałości dawnych murów miejskich.

Lubowla

Naszą podróż na historyczny słowacki Spisz kończy miejscowość Lubowla (czasami pojawia się również jako Lubowna) (słow. Ľubovňa). Zapowiadało się na to, że każde kolejne miejsce rozmyje gdzieś soczystą zieleń lasów i łąk na rzecz coraz to bardziej wyludnionych miejscowości, jednak tak się nie stało. Lubowla to świetny początek trasy, ale i równie dobre jej zakończenie. Tym razem, jak nigdy dotąd, zupełnie pominęliśmy istnienie miasteczka u podnóży twierdzy. Wszystko po to, aby móc napawać się tą magią, aby zatrzymać ją gdzieś tam głęboko i wracać do niej ukradkiem, kiedy liście spadną już z drzew.

Zamek Sovinec w Czechach.

XIV-wieczny zamek w Lubowli (słow. Hrad Ľubovňa) stał się dla nas swoistą szkatułką dobrych wspomnień – szczególnie dzięki rozpościerającym się z jego murów widokom. Najważniejsza z naszego punktu widzenia data w jego historii to rok 1412. Wtedy to właśnie, wraz z szesnastoma miasteczkami regionu, trafił on w ręce króla Władysława Jagiełły, pozostając w granicach państwa polskiego przez 357 lat! W czasie tym zamek należał do rodów szlacheckich Kmitów oraz Lubomirskich, a z racji strategicznego punktu co rusz odwiedzały go najznamienitsze persony: Władysław Jagiełło, Jan Albert Waza, Jan II Kazimierz Waza czy Jan III Sobieski. Znaczenia dla historii naszego narodu dodaje mu fakt, że pomiędzy rokiem 1655 a 1661 (w trakcie Potopu Szwedzkiego) przechowywano tu polskie klejnoty rodowe.

W kilka lat przed pierwszym rozbiorem Polski zamek w Lubowli trafił w ręce Marii Teresy. Wiek później zaś dostał się pod wpływy rodu Zamojskich, by w 1945 roku finalnie stać się częścią państwa słowackiego. Choć czasy świetności twierdza ma już na pewno za sobą, sukcesywnie poddawana jest pracom renowacyjnym. Dzięki temu można tu zajrzeć niemal we wszystkie zakamarki i chłonąć ducha tego jakże cudownego miejsca. 

Słowacki Spisz tak jakby praktycznie

Historyczny Słowacki Spisz, jak mogliście się przekonać, to istna sielanka. Region oferuje niezliczoną ilość zabytków, zarówno strefy sacrum, jak i profanum. Ponadto też zachwyca wspaniałymi widokami i niemal dziką naturą. O jego atrakcyjności świadczyć może bliskość z naszą południową granicą, a jeśli to do Was nie przemawia, to z pewnością tutejsze ceny to zrobią. Nie można nie wspomnieć o tym, że są one zbliżone do cen w Polsce, bo to dość istotny czynnik podczas wybierania kierunku podróży. Dla zobrazowania tego dodam, że cena obiadu odpowiada tu cenie małego piwa w Paryżu. 

Jeśli więc wybierzecie się na Słowacki Spisz, nie będzie to wyłącznie uczta dla ducha, ale i także ulga dla portfela (tu nadal porównuję Spisz do podróży w którą po powrocie ze Słowacji udałem się do Paryża). Brak ogromnej ilości turystów to kolejny powód dla którego warto się tu wybrać. Nie ma chyba nic lepszego niż napawanie się cudami architektury w spokoju. Tutaj naprawdę można to uczynić. Można usiąść bezwiednie na trawie czy na ławeczce i mieć jakiś obiekt, choćby przez chwilę, tylko i wyłącznie dla siebie. Można odpocząć, naładować baterie i wracać tu, kiedy tylko nadarzy się taka okazja. Nie wiem jak dla Was, ale dla mnie tak właśnie wygląda raj. Prawdziwy raj na ziemi.

Powyżej zostawiam Wam mapę dla łatwiejszego planowania Waszej podróży, a także wyszukiwarkę noclegów poniżej. Co prawda, przy Spiskim Podgrodziu umieściłem już link do noclegowni z której chętnie korzystamy. Jednak gdyby miejscówka z jakichś względów nie była dla Was odpowiednia, zawsze warto mieć pod ręką inne opcje:

Booking.com

Bourges – Miasto pod znakiem Serca

Kościół Najświętszej Marii Panny w Bourges; Region Centralny-Dolina Loary, Francja.

Bourges to niewielkie miasteczko położone w centrum Francji, trzecie pod względem wielkości w prowincji Berry. W swej historii stanowiło nie tylko stolicę regionu, ale także i Francji. Świadectwem dobrych czasów są tu liczne gotycko-renesansowe pałacyki oraz majstersztyk gotyckiej architektury sakralnej – katedra św. Szczepana. Harmonia między miastem i przyrodą sprawia, że nawet najbardziej wymagający podróżnik znajdzie tu coś dla siebie. 

Historia Bourges

Historia Bourges, jak i sama nazwa miasta mocno związane są ze starożytym plemieniem Biturygów, którzy w I w. p.n.e mieli tu jeden z dwóch ważnych ośrodków, zwany Avaricum. Drugim była zaś Burdigala, czyli obecne Bordeaux. Pomimo doskonałego położenia na otoczonym bagnami wyniesieniu, Juliusz Cezar z wrodzoną sobie łatwością podbił miasto. Około 40 tys. mieszkańców nakazał wyrżnąć w pień, a ich domostwa dały podwaliny kolejnej, rzymskiej kolonii. Po kilku wiekach względnego spokoju w V wieku miasto podbili Barbarzyńcy. 

Mroki średniowiecza rozproszył dopiero król Francji Filip I, nadając Bourges tytuł miasta królewskiego. Zgodnie więc z jego rangą potrzebne było wzniesienie nowych murów obronnych, które ukoronowała potężna, 38-metrowa wieża. Jeszcze pod koniec tego samego stulecia rozpoczęto tu budowę katedry św. Szczepana, będącej jednym z pierwszych przykładów architektury nowego nurtu. W XIV wieku miasto pod berłem Jana Wspaniałego (Jan de Berry) stało się stolicą regionu Berry, gdzie schronienie znalazł Karol VII Walezjusz w trakcie trwania wojny stuletniej. Skuteczna ekspansja wojsk angielskich podzieliła wpływy tak, że jego zwierzchnictwo sięgało tylko do Loary, w związku z czym zyskał przydomek „króla z Bourges”.

10 miast we Francji, które pokochacie!

To właśnie dzięki niemu powstał tu pierwszy uniwersytet czy też spisano lokalne zwyczaje, które w przyszłości utworzyły skodyfikowany spis praw dla pobliskich miast i prowincji. Rozwój prężnie rozwijającego się miasta niespodziewanie zatrzymał wielki pożar z 22 lipca 1487 roku podczas którego spłonęła 1/3 najważniejszego miasta Berry. Starania podniesienia jej ze zgliszczy udaremniły wojny religijne z II poł. XVI wieku. 

Aż do czasów Napoleona III miasto popadało w ruinę, tracąc przy tym na znaczeniu. W Bourges pojawił się placówki wojskowe oraz przemysł zbrojeniowy, który odegrał kluczową rolę podczas I wojny światowej. Podczas II wojny z kolei miasto, jako część tzw. wolnej strefy, pozbawione obrony padło ofiarą wielokrotnych bombardowań. Wiele dziesięcioleci musiało upłynąć, aby udało się zatrzeć ślady tamtych wydarzeń. Niemniej jednak widocznie zapisały się one w pejzażu miasta, które na przestrzeni wieków, w wyniku serii niefortunnych wydarzeń, niemal ogołocono z dziedzictwa.

Co warto zobaczyć w Bourges? 

Nie oznacza to oczywiście, że dawna stolica regionu Berry nie ma nam nic do zaoferowania. Wręcz odwrotnie! Znajduje się tu bowiem kilka miejsc, które zapełnią nam czas, przynajmniej na weekend. Do tego też położenie miasta w centrum kraju może być świetną bazą wypadową lub punktem w podróży do innych miejsc, jak na przykład Tours, Orlean czy Blois. Warto, po stokroć warto. Choćby dla klejnotu Bourges, katedry św. Szczepana – jednej z pierwszych i najpiękniejszych katedr gotyckich Francji. 

Samochodem do Francji – Dolina Loary.

Katedra św. Szczepana w Bourges

Dzięki jedności stylu oraz niepospolitym proporcjom, wzniesiona na przełomie XII i XIII wieku katedra św. Szczepana w Bourges (fr. Cathédrale Saint-Étienne de Bourges) jest jedną z najpiękniejszych, gotyckich świątyń we Francji. Trwająca nieco ponad pół wieku budowa wzorowa była prawdopodobnie na paryskiej Notre Dame, aczkolwiek wprowadzono tu tak wiele poprawek, że na pierwszy rzut oka ciężko dostrzec jakiekolwiek podobieństwo. W 1992 roku uhonorowano ją wpisem na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Trzeba nadmienić, że w letnie wieczory, katedra za sprawą światła i dźwięku zmienia się we wspaniały komiks w technikolorze. Jest to spektakl, który spodoba się chyba każdemu. 

Katedra w Bourges – Prosta i złożona.

Jej wyjątkowość na tle innych tego typu świątyń objawia się przede wszystkim w szerokości. Pięcionawowy plan budowli oraz pozbawienie jej transeptu znacznie bowiem odbiegają od klasycznych form gotyku. Dekorację jej fasady zachodniej stanowi mnogość XIII-wiecznych rzeźb pięciu portali oraz monstrualna przypora, chroniąca budowlę przed zawaleniem. W jej wnętrzu królują zaś XIII-wieczne witraże oraz XV-wieczny zegar astronomiczny. Podczas prac renowacyjnych w krypcie katedry odnaleziono wzornik służący do konstrukcji rozet. W jego pobliżu spoczywają dziś resztki doczesne księcia de Berry, który przeszedł do historii dzięki nieocenionej wartości manuskryptowi „Bardzo bogate godzinki księcia de Berry” (fr. Les Très Riches Heures du duc de Berry). 

Pałac Jacques’a Cœur

Pałac Jacques’a Cœur (fr. Palais Jacques-Cœur) to najpiękniejszy budynek świecki w Bourges, należący do kupca/finansisty czasów Karola VII. Jego zdolności znacznie podbudowały budżet zrujnowanego działaniami wojny stuletniej państwa, jednak zazdrość króla ściągnęła na niego kłopoty. Jacques pod niejasnymi zarzutami został wtrącony do lochu, a jego dobra skonfiskowano. Co prawda, udało mu się zbiec do Rzymu, jednak wkrótce po tym zmarł służąc papieżowi Kalikstowi III w bitwie pod Chios. 

Jego XV-wieczna rezydencja to unikatowy przykład zastosowania gotyku płomienistego w swej kategorii. Już w momencie wybudowania sprawiał wrażenie potężnego zamczyska, będącego jednocześnie synonimem komfortu i przepychu, a jego pomieszczenia zaplanowano tak, aby oczarować gości. Nie tylko liczne klatki schodowe były zdumiewające, ale także rozmaite udogodnienia, od łaźni aż po ogrzewanie podłogowe. Niestety na przestrzeni wieków budowla mocno ucierpiała, dzięki czemu w 1840 roku znalazła się na pierwszej liście Monument Historique we Francji. Dzisiejsza forma pałacu to więc głównie zasługa XIX-wiecznych architektów, którzy z ogromną pieczołowitością odtworzyli dawny splendor tego miejsca.

Stare Miasto w Bourges

Najważniejszym punktem starówki Bourges jest plac Gordaine, który w średniowieczu służył jako targowisko. Dziś zmienił się natomiast w miejsce spotkań z wieloma urokliwymi kafejkami i restauracjami w bajkowych domkach z szachulca. Jedną z odnóg placu jest ulica Bourbonoux, biegnąca w XIII wieku tuż obok miejskich murów obronnych. Większość jej obecnych zabudowań jednak datowana jest na przełom XV i XVI wieku. Podobne cuda zobaczyć można także przy ulicach Mirebeau, des Arènes czy d’Auron

Troyes – Drewniana makieta.

W obrębie średniowiecznej starówki znajduje się również kilka muzeów, które zlokalizowano w wielowiekowych budynkach. Przykładem na to jest choćby Muzeum regionu Berry w Hotelu Cujas czy Muzeum Maurice Estève w Hotelu des Echevins. Poza tym znajdują się tu również Muzeum Sztuk Dekoracyjnych, Muzeum Historii Naturalnej oraz Muzeum Najlepszych Najlepszych Francuskich Rzemieślników. W kategorii dawnych hoteli najważniejszym jest Hôtel-Dieu, tuż obok katedry. Niestety, póki co, można podziwiać go wyłącznie z zewnątrz.

Kościoły w Bourges

W Bourges, oprócz wspaniałej katedry, zachowały się trzy kościoły gotyckie. Pierwszym i najciekawszym z nich jest kościół św. Piotra (fr. L’église Saint Pierre le Guillard). Wzniesiony w XIII wieku budynek, pomimo romańskich korzeni, jest jednym z niewielu gotyckich kościołów w departamencie Cher. Budowla wzbogacona została o narteks, jednak nie wyodrębniono w niej transeptu. W wyniku wspomnianego wcześniej wielkiego pożaru jego drewniane sufity w XVI wieku zastąpiły sklepienia krzyżowo-żebrowe.

Do naszych czasów przetrwało tu sporo elementów dekoracyjnych, zwłaszcza w kaplicach bocznych. Odnajdziemy tu ślady wielu epok, od średniowiecznych polichromii po XIX-wieczne witraże. Pośród masy elementów warto zwrócić uwagę na XV i XVI-wieczne zworniki i konsole, XVI-wieczną polichromię przedstawiającą scenę Złożenia do Grobu, XVI-wieczną płaskorzeźbę z Narodzeniem Jezusa Chrystusa czy XVII-wieczny obraz z Ostatnią Wieczerzą.

Bazylika w Saint Nicolas de Port – Ostatni gotycki kościół Francji.

Drugim z kolei jest późnogotycki kościół Najświętszej Marii Panny (fr. L’église Notre-Dame). Jego wzniesienie związane było z ożywieniem gospodarczym po wojnie stuletniej, jednak wielki pożar z końca XV wieku w dużej części pochłonął ówczesną konstrukcję. Odbudowana w 1525 roku świątynię zdewastowano podczas wojen religijnych, a podczas wielkiej rewolucji spełniała funkcję magazynu saletry i stodoły. Nadwątlona konstrukcja sprawiła, że kościół pozostaje dziś zamknięty dla zwiedzających, niemniej wciąż odprawiane są tu nabożeństwa. W jego wnętrzu znajduje się XV-wieczny witraż św. Jana Chrzciciela, XV-wieczne aspersorium oraz XIX-wieczne witraże przedstawiające świętych czy motyw Wniebowstąpienia. 

Trzecim kościołem natomiast jest ten, poświęcony świętemu Bonetowi (fr. L’église Saint Bonnet). Różni się on dość mocno na tle swoich poprzedników. Głównie dlatego, że jego budowa z braku odpowiednich funduszy nigdy nie została ukończona. Na domiar złego przyklejono do niego drewnianą wieżyczkę, która zastąpić miała gotycką dzwonnicę. Ta z kolei runęła u progu XIX wieku.

Mont Saint-Michel – Opactwo na krańcu świata.

W bryle obiektu jednak możemy zaobserwować jak przebiegała budowa gotyckiego kościoła. Na zewnątrz doskonale widać miejsca, które wciąż czekają na łęki przyporowe. W środku zaś z łatwością można dostrzec jak planowano poprowadzić sklepienia nawy głównej. Pomimo niespełnionego zamysłu średniowiecznych architektów warto zajrzeć tu choćby przez wzgląd na serię średniowiecznych witraży z przełomu XV i XVI wieku oraz kilka innych artefaktów, jak XV-wieczny ołtarz z motywem Ukrzyżowania. 

Ogrody

Bagna (fr. Marais de Bourges) – dawniej naturalna obrona miasta – dziś tajemnicze ogrody (także ogródki działkowe). Aż 135 hektarów zieleni z jeziorkami i rzeczkami tworzy niesamowicie sielski klimat. Jeśli więc chcielibyście odpocząć od zgiełku miasta, możecie zaszyć się w jednym z nich, aby zaznać chwili spokoju. Nie żeby go nie było w mieście, ale piękne widoki w ogrodach to wciąż nie to samo. :) Warto więc zajrzeć do Ogrodów Arcybiskupa przy katedrze św. Szczepana (fr. Jardin de l’Archevêché) lub też nieco dalej, do Jardin des Prés Ficheaux. Do eksplotacji połaci leśnych przy mieście przyda się już rower.

Miasto pod znakiem Serca

„Dla odważnego serca nic nie jest niemożliwe.” Takim właśnie mottem kierował się Jacques Cœur, którego nazwisko po francusku oznacza zresztą serce. Dziś maksyma zdobi balustradę posiadłości na którą spogląda jego intrygujący, XIX-wieczny pomnik. Zarówno wewnątrz, jak i na zewnątrz jego dawnej rezydencji możemy odnaleźć całą masę odwołań do tego symbolu. Zauważyć je można na konsolach, medalionach, a nawet w maswerkach ostrołukowych okien. Jednym słowem serce jest wszechobecne, zupełnie jak Jacques.

Jego sylwetka zapisała się w historii złotymi zgłoskami. Na cześć Jacques’a Coeur powstał również najstarszy szlak turystyczny Francji, wiodący przez 15 różnych obiektów. Należą do nich min.: zamek Menetou-Salon, zamek Meillant, zamek Ainay-le-Veil czy opactwo Noirlac. Wszystkie te miejsca w pewnym stopniu związane są z osobą XV-wiecznego kupca, który całe życie poświęcił na budowanie swojego handlowego imperium. Najważniejszym zaś punktem jest naturalnie Bourges, miasto w którym się urodził i wzniósł najpiękniejszą posiadłość.

Jak widzicie, Bourges równie dobrze może być początkiem wspaniałej wyprawy, a nie tylko punktem do innego celu. Sprawdźcie, jak wiele wspaniałości skrywa region Berry i wyruszcie w podróż śladami jednej z najważniejszych osobistości WIeków Średnich. Ahoj przygodo! :) 

Lektura:  

Klasztor św. Brygidy w Tallinie – Razem, a jednak osobno

Ruiny klasztoru św. Brygidy w Tallinie (est. Pirita Klooster), Estonia.
Klasztor św. Brygidy w Tallinie w XV wieku był największym klasztorem żeńskim Liwonii. Dziś to ruina pozostawiona przez wojska Iwana Groźnego, skazana na wieki dewastacji. 

Kartka z kalendarza – to jedyny mający związek z tym miejscem dokument, który przetrwał do naszych czasów. Nie sposób jednak poznać wielowiekową historię konwentu na podstawie jednego świstka. Wykopaliska archeologiczne na jego terenie pozwoliły na identyfikację pomieszczeń i przypisanie im konkretnych funkcji. Dzięki różnym poszlakom udało się złożyć zarys historyczny, ale życie codzienne w tutejszych murach najpewniej pozostanie owiane tajemnicą.

Odzyskać historię

Klasztor św. Brygidy w Tallinie (est. Pirita klooster) wzniesiono na początku XV wieku jako jeden z ponad trzydziestu klasztorów Brygidek ówczesnego świata. W jego projekt zaangażowani byli głównie tutejsi kupcy, którzy nim w 1417 roku uzyskali pozwolenie na pozyskiwanie wapienia, wspierali rozwój prowizorycznego kompleksu z drewna. Co ciekawe, odnotowano, że niektórzy kupcy z czasem sami wstąpili w szeregi klasztoru. Heinrich Swalbart jako jeden z nich kierować miał pracami nad budową świątyni, aż do jej konsekracji, 15 sierpnia 1436 roku.

Litwa, Łotwa i Estonia – Praktycznie.

Niestety 30 stycznia 1575 roku wojska rosyjskie zniszczyły powstający tu kompleks. W dwa lata później powróciły tu jednak, aby definitywnie rozprawić się z tym, co pozostało po ich poprzedniej eskapadzie, kończąc tym samym zaledwie 150-letnią tradycję klasztoru Brygidek z Tallina. Kompleks przez dziesięciolecia popadał w stopniową ruinę, a jeszcze w latach 30 XX wieku jego znaczną część pokrywało pole ziemniaków, które składowano w hipokaustum (system ogrzewania podłogowego) rezydencji przeoryszy. Dopiero w 1934 roku rozpoczęły się tu porządne wykopaliska archeologiczne, dzięki którym udało się, w niewielkim stopniu, odzyskać historię tego miejsca. W 2001 roku, tuż obok ruin wzniesiono całkiem nowy budynek, gdzie siostry prowadzą dziś trzygwiazdkowy pensjonat.

Razem, a jednak osobno

Po obu stronach kościoła równolegle wznoszono dwie części konwentu: od wschodu z przeznaczeniem dla kobiet i od zachodu dla mężczyzn. Zgodnie z regułą św. Brygidy z Vadsteny (św. Brygida Szwedzka) nie mogło w nim zamieszkiwać więcej niż 85 członków – 60 sióstr i 25 braci (13 kapłanów, 4 diakonów i 8 laików). Wbrew bliskiemu sąsiedztwu, ich przestrzenie były całkowicie odseparowane od siebie w taki sposób, że obie grupy nie widziały się nawet podczas mszy. Siedem razy dziennie bracia i siostry łączyli się na niej, aby w polifonii sławić Boga – razem, a jednak osobno.

Ryga – I wszystko gra!

Nieoczywistym wydaje się być fakt, że mnisi mogli rozmawiać z mniszkami, aczkolwiek tylko w przeznaczonym do tego celu, specjalnym pokoju. Charakterystyczne dla zgromadzenia parlatorium podzielone było jednak ściankami i mimo niewielkich okien rozmówcy wciąż nie byli w stanie się zobaczyć. Małe otwory w ściankach pozwalały wyłącznie na wymianę niezbędnych przedmiotów i informacji. Cała rozmowa była zaś bacznie rejestrowana przez towarzyszącego spotkaniu obserwatora. 

Czym zajmowało się tak liczne skupisko w murach klasztornych? Mnisi głosili kazania w kościołach poza murami kompleksu, natomiast mniszki parały się klasycznymi pracami „domowymi” czy rękodziełem. Kobietom nie był bowiem dany luksus przekraczania bram konwentu, więc spędzały tu całe swoje życie – zarówno ziemskie, jak i pośmiertne. 

Klasztor św. Brygidy w Tallinie

Kościół wzniesiono według wytycznych, zaproponowanych przez św. Brygidę z Vadsteny. Jego bryłę, zarówno wewnątrz jak i na zewnątrz pozbawiono charakterystycznych dla francuskiego gotyku ozdób. Odbiegające od tego kanonu były także wsparte na wydłużonych konsolach, ciężkie łuki naw bocznych, będące z kolei cechą charakterystyczną gotyku w Tallinie.

Opactwo Jumieges – Magiczna Ruina.

Świątynia zdominowana jest przez potężną fasadę o trójkątnym szczycie, którego wysokość sięga 35 metrów. Korpus nawowy rozciąga się na planie prostokąta o 56 metrach długości i 24 metrach szerokości. Ośmioprzęsłowa konstrukcja podzielona była na trzy strefy, z czego strefa nawy głównej, aż do prezbiterium należała do wiernych. Ołtarz główny w kościele znajdować się miał w części wschodniej, wbrew regule, która nakazywała umieszczać go po stronie przeciwległej. Powodem tej zmiany mogła być bliskość drogi od wschodu i rzeka od zachodu.

Klasztor św. Brygidy w Tallinie to jeden z najważniejszych zabytków gotyku, zarówno w Tallinie, jak i w samej Estonii. Pomimo jego odległości od centrum warto tu więc zajrzeć, zwłaszcza że z dużą dozą prawdopodobieństwa będziemy tu sami. Skierowane ku bezkresnemu morzu ruiny zachwycają, a nieodkryta historia tego miejsca pozwala nam na puszczenie wodzy fantazji. Czy może być coś wspanialszego?

Informacje praktyczne:

Adres:
Merivälja tee
18 TALLINN
11911 ESTONIA

  • Godziny zwiedzania:
    • Styczeń-Marzec, Listopad-Grudzień:
      • Codziennie – 12 – 16
    • Kwiecień-Październik:
      • Codziennie – 10 – 18
  • Ceny biletów:
    • Dorośli 2 EUR
    • Dzieci, studenci i emeryci 1 EUR
    • Bilet rodzinny 4 EUR
  • Przed wejściem na teren ruin znajduje się bezpłatny parking.
  • Oficjalna strona internetowa: http://www.piritaklooster.ee

Lektura:

Zamek w Saumur – Forteca z godzinek księcia de Berry

Zamek w Saumur (fr. Château de Saumur); Kraj Loary, Francja.
Zamek w Saumur jest istotnym miejscem w pejzażu Doliny Loary, co podkreślono już w słynnych „Bardzo bogatych godzinkach księcia de Berry”. Fantazyjna forteca ze zdobionego iluminacjami manuskryptu, choć nie wygląda dziś tak samo, wciąż pozostaje majstersztykiem średniowiecznej architektury Francji oraz flagowym zamkiem z bajki.

Od opactwa do królewskiej rezydencji

Zamek w Saumur (fr. Château de Saumur) swą historię zaczyna dość nietuzinkowo, bowiem wzniesiono go na zgliszczach ufortyfikowanego opactwa benedyktynów. Zgromadzenie około 30 braci ulokował tu hrabia Blois, Tybald I Oszust, który w obawie przed najazdem Andegawenów zarządził wzniesienie pierścienia murów obronnych. Jak okazało się w roku 1026, jego obawy były w zupełności uzasadnione. Jeden z hrabiów Andegawenii, Fulko III najechał i podpalił opactwo, wyrzucając jego mieszkańców na bruk.

Zamek w Vincennes – Rezydencja u wrót Paryża.

Dzięki położeniu tuż nad brzegiem Loary zamek w Saumur stał się punktem strategicznym hrabstwa. W połowie XI wieku wyrósł tu potężny donżon o wymiarach 19×17 metrów o wysokości 20 metrów i ścianach o grubości niemal 3 metrów. (Podobieństwa ówczesnej budowli upatrywać możemy się dziś na przykład w donżonie z królewskiego Loches, położonym ok. 110 kilometrów na wschód od Saumur.) 

10 najpiękniejszych zamków w Dolinie Loary.

W wyniku sukcesji zamek w Saumur przypadł Fulkowi V, królowi Jerozolimy. Następnie, kolejno jego synowi, Gotfrydowi V Plantagenet i w końcu wnukowi, Henrykowi II Plantagenet, królowi Anglii. Ten ostatni bywał tu wielokrotnie podczas świąt Bożego Narodzenia ze swoją małżonką Eleonorą i synami: Ryszardem Lwie Serce oraz Janem bez Ziemi. Niemniej jednak to dopiero za czasów Kapetyngów zamek w Saumur przerodził się w królewską rezydencją, będąc jednym z najlepiej ufortyfikowanych zamków Andegawenii. Wszystko to dzięki Filipowi II Augustowi na którego polecenie wzniesiono cztery narożne wieże, połączone ze sobą potężnymi murami. 

Bardzo bogate godzinki księcia de Berry

Poważną przebudowę rezydencji w 1368 roku zainicjował książę Ludwik I Andegaweński, jednak trwająca wówczas Wojna Stuletnia z Anglią skutecznie ją opóźniała. Dochodzące do zamku raz po raz pogłoski o zbliżających się najeźdźcach wymusiły wkrótce wzniesienie prowizorycznych obwarowań z drewna. O ile pogłoski o nadciągających Anglikach okazywały się fałszywe, o tyle to sami Francuzi przyczyniły się do niewielkich zniszczeń obiektu. Za czasów Ludwika I skupiono się na wzniesieniu skrzydła północnego (od strony Loary) oraz wschodniego. Ponadto usunięto też część romańskiego donżona. Po śmierci księcia prace kontynuowała jego żona oraz syn. Jeszcze pod koniec XIV wieku powstało skrzydło południowe oraz brama warowna. 

Zamek Chambord – Kosztowny kaprys.

To właśnie ten wizerunek uwieczniono w „Bardzo bogatych godzinkach księcia de Berry” (fr. Les Très Riches Heures du duc de Berry). Czym są Godzinki? To bogato zdobiony ilustracjami zbiór prywatnych modlitw zrealizowany na zamówienie księcia Jana de Berry około 1410 roku. Złożony jest on z ponad 200 kart, spośród których niemal połowa ozdobiona została wspaniałymi iluminacjami autorstwa braci Limbourg oraz Barthélemy’ego d’Eycka i Jeana Colombe’a. Całość otwiera kalendarz z miniaturami dwunastu scen wiejskich lub dworskich z przedstawieniami zabytkowych dziś obiektów Francji. Oprócz Saumur pojawiają się tu na przykład zamek w Vincennes czy paryska Sainte Chapelle. 

Samochodem do Francji – Dolina Loary.

Godna podziwu jest dokładność z jaką dokonano ilustracji rezydencji w Saumur. Jak wskazały liczne badania, obiekt z obrazka rzeczywiście był odzwierciedleniem stanu faktycznego. Dzięki ilustracji udało się zresztą przywrócić zamkowi utracony w późniejszych wiekach blask. Gotycki majstersztyk, czyli manuskrypt z godzinkami podziwiać można dziś w Muzeum Kondeuszyw Chantily (fr. Condé Museum). Wszak trzeba podkreślić, że są to faksymilie.

Forteca na miarę fortec Vaubana

Na przestrzeni kolejnych dziesięcioleci zamek w Saumur trafił w ręce księżniczki Jolanty Aragońskiej, a następnie w ręce jej syna René. Po jego śmierci, bez legalnego męskiego potomka, rezydencja stała się częścią dominiów Ludwika XII, króla Francji. Czas pomiędzy ostatecznym włączeniem Andegawenii do Francji aż do roku 1589 to ponad stuletnia luka w historii tego miejsca. Na tle wojen religijnych wypełniają ją zaledwie wzmianki o kolejnych właścicielach.