fbpx

Autor - sekulada

Litomyśl – Renesans, barok i spokój

Kościół Znalezienia Krzyża Świętego (czes. Kostel Nalezení svatého Kříže (Litomyšl)); Litomyśl, Czechy.

Litomyśl (czes. Litomyšl) to malutkie miasteczko w Czechach, położone nieco ponad 50 kilometrów od granicy z Polską. Mogłoby się wydawać, że nie ma tu nic ciekawego, bo przecież nieczęsto mówi się o innych miejscach niż Praga, a jednak! U naszych południowych sąsiadów jest całkiem sporo ciekawych miejscówek i właśnie jedną z nich jest Litomyśl, dokąd się dziś wybierzemy. 

To głównie przez bliskość względem polskiej granicy, Litomyśl okazał się być dla nas świetnym kierunkiem na jednodniówkę poza nią. Mamy tu właściwie wszystko, czego potrzeba aby przyjemnie spędzić leniwą niedzielę: piękne zabytki, niemal brak turystów i niezwykle cenny spokój. To on zadziwia chyba najbardziej, bo przecież najważniejszy punkt w mieście, czyli renesansowy pałac znajduje się na liście światowego dziedzictwa UNESCO. Można by więc spodziewać się zagęszczenia godnego obiektu z tej listy, ale nie tutaj. Na pewno nie w styczniu.

Co warto zobaczyć w Litomyślu?

Na pytanie co warto zobaczyć w Litomyślu z łatwością można odpowiedzieć: wszystko. Miejscowość jest bowiem kompaktowa, a jej punkty reprezentacyjne zgromadzone są niemal w jednym miejscu. Kameralny charakter miasta zdecydowanie zachęca do spacerów i niespiesznego odkrywania. Jeden dzień powinien na to w zupełności wystarczyć. Jeśli jednak planujecie dłuższy wypad, warto rozważyć też wizytę w leżących niedaleko miejscowościach Chrudim czy Vamberk. Spragnieni miejskiego zgiełku zaś z pewnością znajdą go w dużo większym Hradku Kralove. 

Kutna Hora – Kraina srebra.

Rynek

Nasz spacer po Litomyślu zaczynamy w sercu miasta, czyli rynku (czes. Smetanovo náměstí). Rozciągnięty na niemal pół kilometra, lekko łukowaty plac nazwany został na cześć urodzonego tu w 1824 roku kompozytora – Bedřicha Smetany. Od północy otwiera go więc pomnik Smetany autorstwa Jana Štursy z 1924 roku, zaś kończy go Kolumna Maryjna z rzeźbami Antonína Appellera z 1716 roku. 

Pomiędzy wspomnianymi rzeźba znajduje się około stu pięćdziesięciu kolorowych kamieniczek z fasadami prezentującymi różne style architektoniczne – począwszy od renesansu przez barok i klasycyzm aż po socrealizm. Taki stan rzeczy spowodowany jest wielkiem pożarem z 1560 roku, w wyniku którego przetrwał średniowieczny układ urbanistyczny oraz ogólny szkielet znajdujących się tu domków. Ich najważniejszym elementem wspólnym są charakterystyczne arkady ze sklepieniem krzyżowo-żebrowym na parterze, tworzące swoisty tunel usługowy ze sporą ilością sklepików i knajpek. 

Spośród barwnych fasad wyłamuje się sylwetka przebudowanego po pożarze Ratusza staromiejskiego (czes. Stará radnice) z XV-wieczną wieżą oraz tak zwany Dom Rycerski (czes. Dům U Rytířů). Położony jest on mniej więcej w środku zwartej zabudowy rynku, ale przez bogatą, renesansową dekorację i bliskość z ratuszem ciężko go nie zauważyć. Uwagę przykuwają tu przede wszystkim zdobienia okien na które składają się figury czterech rycerzy. Nad nimi zaś umieszczono dwa rzędy finezyjnych detali pod postacią masek i fantastycznych kreatur. Wśród nich znalazły się jednorożce, meduza czy gryf. 

Kościół Podwyższenia Krzyża Świętego

Kolejną pozycją naszej trasy spacerowej po Litomyślu jest kościół Podwyższenia Krzyża Świętego (czes. Kostel Povýšení svatého Kříže (Litomyšl)). Jest to jedna z emblematycznych świątyń miasta wzniesiona w stylu gotyckim, w II połowie XIV wieku. Pomimo wielu zawirowań na przestrzeni wieków i trawiących go pożarów, jego bryła zachowała swój pierwotny wygląd. Pożar z 1560 roku zniszczył jednak niemal wszystkie oryginalne sklepienia, w związku z czym na początku XVII wieku jego wnętrze zbarokizowano. 

Kościół św. Barbary w Kutnej Horze.

W XIX wieku pojawiła się koncepcja całkowitej regotyzacji kościoła, czyli usunięcie z niego wpływu następujących po gotyku epok. Szczęśliwie prac tych zaniechano. We wnętrzu nie zachowały się niestety żadne średniowieczne artefakty, a większość wyposażenia datowana jest na wiek XVIII i XIX. Mimo wszystko, warto zajrzeć tu, jeśli tylko nadarzy się taka sposobność. Chociażby po to, aby rzucić okiem na ocalone od żywiołu, gotyckie sklepienia zakrystii i kaplicy św. Józefa, bo to najstarszy przykład architektury tego okresu w mieście. 

Kościół Znalezienia Krzyża Świętego

W sąsiedztwie gotyckiej świątyni znajduje się również dawny klasztor z przylegającym doń ogrodami klasztornymi(czes. Klášterní zahrady), które zaprowadzą nas do następnej atrakcji turystycznej. Jest nią barokowy Kościół Znalezienia Krzyża Świętego (czes. Kostel Nalezení svatého Kříže (Litomyšl)). Wzniesiono go w latach 1714-1725 według planów włoskiego architekta – Giovanniego Battisty Alliprandiego. Niestety w swej historii płonął on aż czterokrotnie przez co w 1968 roku definitywnie wyłączono go z użytku. I tak aż do roku 2015, kiedy zakończyła się trwająca cztery lata, gruntowna renowacja.

Dziś na powrót obiekt służy przede wszystkim wiernym, ale także jako przestrzeń kulturalna. Nierzadko organizowane są tu koncerty organowe, a na codzień oglądać można w nim kolekcję aniołów pochodzącą ze zbiorów diecezji Hradec Králové. Na jego południowej wieży natomiast urządzono punkt widokowy skąd podziwiać można panoramę miasta i, przede wszystkim, pobliski pałac. 

Renesansowy pałac

Pałac (czes. Státní zámek v Litomyšli) bowiem jest tu niewątpliwie najważniejszym zabytkiem. Wyraźnym odzwierciedleniem tego faktu może być jego wpis na listę światowego dziedzictwa UNESCO z 1999 roku. Na czym więc polega jego wyjątkowość? Reprezentacyjna siedziba dynastii Pernsztejnów jest jedną z najwybitniejszych budowli doby renesansu w kraju naszych południowych sąsiadów. Mało tego, stanowi jeden z najznakomitszych przykładów pałaców arkadowych na świecie. System takiego projektowania wykształcił się we Włoszech i z wielkim powodzeniem wprowadzono go właśnie tutaj, na pograniczu Czesko-Morawskim. 

Zamek Bouzov – Baśń po czesku.

Budowla wzniesiona została jako prezent dla żony Wysokiego Kanclerza Królestwa Czech – Vratislava II z Pernštejna. Powstała ona na planie zamkniętego czworoboku, zwieńczonego schodkowymi szczytami i zdobiona sgraffito. Technika ta pozwoliła na umieszczenie na fasadach zamku aż ośmiu tysięcy niepowtarzalnych wzorów! Wewnątrz zaś, pod postacią rozciągniętych na wszystkich kondygnacjach trzech skrzydeł krużganków, kryją się wspomniane arkady. Pomimo przeprowadzonej tu w XVIII wieku modernizacji udało się zachować oryginalny wygląd pałacu. 

Jest to istotne zwłaszcza w przypadku znajdującego się w jego komnatach teatru. Niemal w niezmienionym stanie zachowała się tu do dziś. przygotowana przez Józefa Platera sceneria, a nawet i pierwotna kurtyna! Podobny przybytek na terenie Czech istnieje tylko w Czeskim Krumlowie. W zależności od potrzeb możemy zwiedzać teatr i sale reprezentacyjne lub cały pałac, łącznie z kaplicą i pokojami gościnnymi. Czego byście nie wybrali, wrażenia z takiego miejsca na pewno pozostaną niezapomniane.

Zamek Sovinec w Czechach.

Inne miejsca

Rzecz jasna, na tym nasz spacer się nie kończy, bo Litomyśl oferuje nam znacznie więcej atrakcji. Miłośnicy architektury sakralnej/gotyckiej na pewno ucieszą się na wieść, że znajduje się tu jeszcze jeden kościół z epoki (czes. Kostel Rozeslání svatých apoštolů (Litomyšl)) oraz barokowa świątynia pod wezwaniem św. Anny (czes. Kostel svaté Anny).

Ponadto też warto odwiedzić Muzeum Regionalne, aby zapoznać się z historią Litomyśla. Spragnionych sztuki na pewno też zaciekawi tak zwane Portmoneum, czyli dom dawnego celnika, zafascynowanego sztuką Josefa Vachala. Dzięki temu, że Portman zlecił Vachalowi pomalowanie dwóch pokoi w swoim domu, dziś możemy w ten dość nietypowy sposób podziwiać jego dzieła. Możemy także odwiedzić dom w którym urodził się najważniejszy czeski kompozytor, czyli Bedřich Smetana. 

To i pewnie jeszcze kilka innych rzeczy czeka na Was tuż za miedzą. Nam miasteczko bardzo przypadło do gustu, pomimo tego że wybraliśmy się tu na początku stycznia. I pomimo tego, że wiele miejsc było zamkniętych. Pogoda jednak wynagrodziła nam wszelkie niedogodności, a niepowtarzalna atmosfera tego miejsca sprawiła, że chcemy tu zajrzeć ponownie. Być może w maju, kiedy odbywa się tu festiwal kulinarny na cześć Magdaleny Rettigovej, autorki pierwszej czeskiej książki kucharskiej. Cóż, renesans, barok czy błoga chwila świętego spokoju – każdy powód jest dobry, aby tu wrócić!

Lektura:

Praga na weekend

Praga na weekend, czyli co warto zobaczyć w Pradze.

Praga to miasto idealne zarówno na city break, jak i na dłuższy pobyt. Naszpikowane jest ono jednak taką ilością zabytków, że wprost nie sposób poznać je wszystkie za pierwszym razem. Są wszak miejsca w Pradze, które warto, a nawet trzeba zobaczyć. Dwa dni w zupełności wystarczą, aby wyciągnąć esencję z podróży i zakochać się w czeskiej stolicy na zabój. A później wracać, i wracać… i wracać! Oto więc propozycja jak wyciągnąć tę esencję. Oto nasza Praga na weekend.

Jak dojechać do Pragi?

Dojazd do stolicy Czech z Polski wydaje się być bajecznie prosty. Najlepszą metodą jest oczywiście auto i tu pamiętać trzeba o obowiązkowych winietach. Na weekend wystarczy nam najkrótsza, 10-dniowa winieta w cenie 310 CZK (ok. 52 zł). 

Będąc już jednak na miejscu, trzeba wiedzieć, że wcale nie łatwo jest zaparkować w pobliżu centrum. Właściwie nie ma możliwości parkowania za darmo, więc najlepiej od razu poszukać hotelu z parkingiem. Inną opcją są po prostu wszechobecne parkomaty, których ceny różnią się w zależności od stref. Zasada jest prosta – im dalej od centrum, tym taniej. Tutaj polecić można parking przy ulicy Nábřežní, skąd do centrum czeka nas długi spacer albo ten przy Podolské Nábřežní, świetnie skomunikowane z centrum tramwajami (np. nr. 17). Cena biletu jednorazowego to 24 CZK (ok. 4zł) i voilà – jesteśmy w centrum. Tych samych biletów można używać również w autobusach i metrze.

Kutna Hora – Kraina srebra.

Wracając do kwestii dojazdu: jeśli jednak nie jesteście zmotoryzowani, warto wiedzieć, że choćby z Wrocławia istnieje bezpośrednie połączenie PKP. Za niecałe 20 zł w nieco ponad 4h można dojechać do samiutkiego centrum Pragi. Podobnie też wygląda oferta autobusowa. Tu z kolei największy z przewoźników autobusowych oferuje przejazdy prosto z Krakowa. Z pewnością jest tego więcej, jednak my do Pragi jeździmy wyłącznie autem. Z Wrocławia to całkiem przyjemna i niedługa droga, a ma być jeszcze przyjemniejsza i jeszcze krótsza – już od 2023 roku. :) 

Noclegi w Pradze

Tu niewiele da się wymyślić. Praga do najtańszych miejsc nie należy, więc warto wziąć sprawy w swoje ręce od razu i zaplanować nocleg z wyprzedzeniem. Im szybciej zdecydujecie się na podróż, tym lepszą, i z pewnością tańszą miejscówkę znajdziecie. Sezon w Pradze trwa przez 365 dni w roku, więc nie ma co zwlekać. Dla Waszej wygody poniżej znajduje się wyszukiwarka noclegów w stolicy Czech. Klik, i robisz co chcesz! 

Booking.com

Praga na weekend

Nie bez powodu Pragę nazwano miastem stu wież. Jej potężna starówka wygląda niemal jak tort, najeżony mnogością świeczek. Goethe miał nazwać ją najcudowniejszym klejnotem w kamiennej koronie świata, zaś Pascal mówi o niej, jak o wielkim muzeum pod gołym niebem. Najlepiej będzie jeśli po prostu sami się przekonacie o tym, jaka Praga jest naprawdę. Czas więc przejść do tego, co misie lubią najbardziej! Oto przed Wami Praga na weekend z największym naciskiem na architekturę średniowieczną. 

Hradczany

Jedną z najważniejszych atrakcji miasta są położone po zachodniej stronie Wełtawy Hradczany (czes. Hradčany). Nie da się ukryć, że to katedra gra tu pierwsze skrzypce, jednak o niej za chwilę. U jej podnóży bowiem rozciąga się potężnych rozmiarów kompleks dzięki któremu, według Księgi Rekordów Guinessa, zamek w Pradze (czes. Pražský hrad) jest największym tego typu założeniem na świecie. Jego powierzchnia wynosi aż 7,28 hektara! 

Swymi korzeniami sięga on IX wieku, kiedy istniał tu drewniany gród fundacji Przemyślidów. W kolejnym wieku św. Wacław ufundował w nim romańską rotundę, na miejscu której w XIV wieku stanąć miała gotycka katedra. Za czasów księcia Brzetysława I drewniane obwarowania zastąpił kamienny mur obronny. Zabezpieczenie osady pozwoliło na coraz śmielsze przebudowy, uskuteczniane tu przez kolejnych władców. Zwłaszcza po pożarze z początku XIV wieku. Tak oto na przykład panowanie Karola IV Luksemburskiego przyniosło katedrę św. Wita, a rządy Władysława II Jagiellończyka oszałamiającą salę władysławowską.

Zamek Bouzov – Baśń po czesku.

Praski zamek oferuje całą masę atrakcji z kolekcją dzieł, której prawdopodobnie nie udałoby się porządnie obejrzeć w ciągu jednego dnia. Niemniej jednak na terenie kompleksu znajdują się też inne, warte uwagi obiekty. Jednym z nich jest bazylika św. Jerzego (czes. bazilika sv. Jiří). Ufundowana w 920 roku świątynia to dziś najstarsza na terenie Czech budowla romańska. W jej bryle zachowały się charakterystyczne wieże z epoki, jednak jej fasada naznaczona została przez XVIII-wieczną przebudowę. Obok kościoła znajduje się również klasztor św. Jerzego, pełniący dziś funkcję oddziału czeskiej Galerii Narodowej. 

Z tyłu bazyliki zaś znajduje się najbardziej poszukiwana uliczka w Pradze – złota uliczka (czes. Zlatá ulička). Powstałe tu w XVI wieku domki należały do zamkowych strażników i strzelców, acz według miejscowej legendy mieszkać tu mieli alchemicy na usługach cesarza Rudolfa II, poszukujący kamienia filozoficznego. Dzisiejsze domki datowane są jednak na wiek XVIII, a ich mieszkańcami byli głównie rzemieślnicy. W latach 1916-1917, w jednym z nich mieszkał najsłynniejszy czeski pisarz – Franz Kafka

Katedra św. Wita, Wacława i Wojciecha

Do ważnych miejsc na Hradczanach zaliczyć też trzeba ogrody pałacowe, kompleks barokowych budynków sakralnych, zwany Loretą czy Pałac Schwarzenborgów. Kluczowym zabytkiem jest tu wszak katedra św. Wita, Wacława i Wojciecha (czes. Katedrála svatého Víta, Václava a Vojtěcha). Swój obecny wygląd zawdzięcza ona czeskiemu odrodzeniu narodowemu, dzięki któremu zdecydowano o ukończeniu straszącego od wieków szkieletora.

Zarzucone w I połowie XIV wieku prace ponownie powzięto w roku 1876. Do wzniesionego prezbiterium (przy którym pracował mistrz architektury gotyckiej – Peter Parler) w ciągu pół wieku dobudowano brakujące elementy pod postacią korpusu nawowego oraz fasady zachodniej. Wszystko zgrabnie wpasowano do historycznej części – zarówno wewnątrz, jak i na zewnątrz. Dzięki temu ciężko wyobrazić sobie, że obiekt ten tylko w niewielkim stopniu powstał właśnie w Wiekach Średnich. 

Kościół św. Barbary w Kutnej Horze.

Pomimo burzliwej w historii, w katedrze zachowało się wiele elementów wyposażenia z okresu średniowiecza aż do współczesności. Do najważniejszych dzieł architektonicznych zaliczyć trzeba: XIV-wieczną mozaikę z motywem Sądu Ostatecznego ze Złotych Wrót, XIV-wieczne tryforium Parlera z popiersiami świętych oraz osobistości powiązanych z królestwem Czech czy XV-wieczne oratorium królewskie. Jeśli chodzi o cenne artefakty wspomnieć należy o czeskich insygniach koronacyjnych z XIV-wieczną koroną św. Wacława czy o znakomitym grobowcu św. Jana Nepomucena z XVIII wieku. Oczywiście to tylko przedsmak tego, co można zobaczyć będąc już na miejscu.

Most Karola

Zwykło się przyjmować, że to rynek stanowi serce miasta, jednak nie w przypadku Pragi. Oczywiście tętni on życiem niemal przez całą dobę, ale to Most Karola (czes. Karlův most) zdaje się przodować na liście najważniejszych miejsc w mieście. To właśnie tutaj, od bladego świtu aż po ciemną jak węgiel noc, tłoczą się tabuny turystów z całego świata, chłonąc wspaniałe widoki na panoramę Pragi. 

9 lipca 1357 roku Karol IV Luksemburski położył kamień węgielny pod budowę nowego mostu nad Wełtawą. Jego wykonanie zlecił, wspomnianemu już wcześniej, Peterowi Parlerowi. Imponująca konstrukcja zastąpiła most zniszczony podczas powodzi kilka lat wcześniej. Do 1741 roku był to jedyny most łączący podzielone Wełtawą miasto.* Z pewnością dzięki temu też doczekał się wspaniałych dekoracji pod postacią licznych posągów świętych. 

*Do 1784 roku część od starówki za Mostem Karola funkcjonowała jako odrębne miasto – Malá Strana.

Najsłynniejszy i zarazem najstarszy przedstawia św. Jana Nepomucena. Król Wacław IV kazał zepchnąć go stąd do Wełtawy i właśnie miejsce tego czynu upamiętnia jego sylwetka oraz relief, którego dotknięcie przynieść ma szczęście. A czym święty zasłużył sobie na tak marny koniec żywota? Oficjalnie nie ugiął się przed królem, próbującym poznać szczegóły spowiedzi swojej żony. Nieoficjalnie zaś męczennik spiskować miał przeciwko władcy. 

Powódź z 1890 roku zniszczyła kilka przęseł mostu, przy okazji zabierając ze sobą stojące tu rzeźby. Pomimo wielokrotnych przebudów, Most Karola wciąż wygląda niczym rodem z Wieków Średnich, sprawiając wrażenie nienadszarpniętego zębem czasu. (Dla widzów o mocnych nerwach – link z Pragą pod koniec XIX wieku).

Wieże miejskie

Uzupełnieniem Mostu Karola są trzy wieże – ślady po dawnych fortyfikacjach miejskich. Pierwsza – niższa wieża po stronie Hradczan, zwana małostrańską (czes. Malostranské mostecké věže) powstała tu w II połowie XII wieku. Pierwotnie była częścią Mostu Judyty – poprzednika Mostu Karola. Jej sąsiadka natomiast powstała dopiero w II połowie XV wieku, na powrót tworząc nieistniejącą od wieków bramę. Wyraźnie widać tu inspirację, położoną po przeciwległej stronie mostu, wieżą staromiejską (czes. Staroměstská mostecká věž)

Jak wiele zabytków w mieście, tak i ten powstał przy udziale Petera Parlera. Trzeba wiedzieć jednak, że budowla ta nie służyła wyłącznie jako element obwarowania, ale także jako manifest władzy Karola IV, o czym świadczy bogata dekoracja rzeźbiarska. Do tego też, na prośbę cesarza, spełniała funkcję łuku triumfalnego pod którym przechodziła procesja koronacyjna jego następców. Dziś u jej szczytu znajduje się jeden z wielu punktów widokowych.

To jednak nie koniec urokliwych fragmentów murów obronnych. Podobna do wieży staromiejskiej jest również, wzniesiona na życzenie Władysława II Jagiellończyka, Brama Prochowa (czes. Prašná brána). Nie powstała ona jednak przy udziale Petera Parlera, a Macieja Rejeska, który razem z Parlerem odegrał kluczową rolę przy budowie kościoła św. Barbary w Kutnej Horze. Znajdująca się we wschodniej części miasta brama wiodła właśnie do Kutnej Hory – odwiecznej rywalki Pragi. Do tego też, obok niej do 1488 roku znajdowała się królewska rezydencja i stąd ruszała królewska procesja do katedry św. Wita, co wyjaśnia bogactwo jej zdobień. Analogicznie do wieży staromiejskiej oferuje dziś turystom wspaniałe widoki na praską starówkę. 

Rynek staromiejski

Rynek staromiejski w Pradze (czes. Staroměstské náměstí) na przestrzeni wieków był miejscem handlu oraz przełomowych wydarzeń, nie tylko w historii miasta, ale także i kraju. W 1437 roku na przykład dokonano tu mordu husytów, czemu hołduje ogromny pomnik reformatora. W 1621 roku z kolei na rynku stracono przywódców powstania czeskiego o czym przypominają nam białe krzyże w chodniku obok ratusza. Podobnych znaków jest tu więcej, więc w miarę możliwości warto przyjrzeć się także po czym stąpamy.

Naturalnie trzeba też poświęcić uwagę temu, co widać na pierwszy rzut oka. Praski rynek bowiem otoczony jest szeregiem pięknych kamienic, barokowych z wyglądu, lecz nierzadko sięgających korzeniami dużo dalej. Od barokowej aury nie odbiega też bryła kościoła św. Mikołaja (czes. Kostel svatého Mikuláše). Wzniesiony na podwalinach XII-wiecznej świątyni obiekt jest podobno najpiękniejszym Domem Bożym tej epoki w Pradze. Od 1920 roku pełni on funkcję głównego miejsca kultu Czechosłowackiego Kościoła Husyckiego. 

Kościół Najświętszej Marii Panny przed Tynem

Zza barokowych fasad wschodniej pierzei rynku staromiejskiego wyłania się najciekawsza budowla w tym miejscu, Kościół Najświętszej Marii Panny przed Tynem (czes. Kostel Matky Boží před Týnem). Jego strzelista bryła ozdobiona została dwiema symetrycznymi wieżami, zwieńczonymi ostrymi hełmami z dwoma rzędami mniejszych wieżyczek wokół nich. Pomiędzy wieżami przebiega potężny ostrołuk ukoronowany szczytem z figurą Najświętszej Marii Panny z Dzieciątkiem Jezus. Mając tak piękny obraz przed oczami nie dziwi fakt, że także i przy budowie tegoż Przybytku Pańskiego palce maczał sam Peter Parler. 

Kościół w Kolinie pw. św. Bartłomieja.

Warto wiedzieć, że wejście główne do kościoła znajduje się dokładnie za barokowymi kamienicami. Jest to faktycznie świetne wprowadzenie, bo wnętrze świątyni, pomimo jej gotyckiego wyglądu jest w większości barokowe. Do naszych czasów zachowało się niewiele średniowiecznych artefaktów. Pośród nich znajduje się XV-wieczna czasza chrzcielna czy wspaniałe rzeźby Grupy Ukrzyżowania z tego samego okresu. Aby móc cieszyć się ich widokiem należy przed wejściem umieścić ofiarę. Choć wnętrze piękne, miłośnicy fotografii będą zawiedzeni, dlatego że nie można go fotografować. Szkoda, bo wspomnienia przecież ulotne są… 

Ratusz staromiejski

Na szczęście w ratuszu nie ma już tego problemu. Po przeciwległej stronie zachodniej fasady kościoła znajdziemy wszystko, czego nam potrzeba i przy okazji uchwycimy tu najpiękniejszy widok na kościół NMP. Na szczycie tutejszego ratusza bowiem znajduje się jeden z wielu punktów widokowych w mieście. Jeśli zaś chodzi o sam ratusz staromiejski (czes. Staroměstská radnice) to jego budynek powstał z posklejanych do siebie kamienic. Wystarczy dobrze się przyjrzeć, aby móc wyodrębnić poszczególne etapy. Pod koniec XVIII wieku powzięto próbę ujednolicenia sklejki, a w I połowie następnego stulecia wzniesiono olbrzymie, neogotyckie skrzydło w północnej części obiektu. Niestety, nie przetrwało ono powstania praskiego z 1945 roku. 

Wśród pięknych zdobień ratusza warto zwrócić szczególną uwagę na wykusz kaplicy ratuszowej oraz przede wszystkim na rozsławiony w świecie, XV-wieczny zegar astronomiczny – Orloj. Jego niełatwy na pierwszy rzut oka mechanizm sprawia, że przybywający tu tłumnie turyści znacznie większą uwagę przykładają do cogodzinnego spektaklu, podczas którego ożywają figurki nad jego główną tarczą. Uosobienia śmierci (Kostucha), lubieżności (Turek), chciwości (Żyd) i próżności (Postać dzierżąca lustro) przypominać mają nam o przemijaniu. Pokaz zamyka pianie kura po którym zwiedzający ponownie zalewają wąziutkie uliczki Pragi – czy to w poszukiwaniu Golema czy śladami Krecika.

Wzgórze Petrin

Warto powziąć bezcelową włóczęgę po miejskich zakamarkach, bo właściwie niemal na każdym kroku czeka nas coś ciekawego. Dzielnica Żydowska czy Nowe Miasto to świetny plan na dalsze, intensywne eksploracje, niemniej jeśli szukacie chwili wytchnienia najlepszym rozwiązaniem będzie udanie się na wzgórze Petřín. Nie dość, że dociera tu zaledwie garstka turystów, to jeszcze widok na praską starówkę jest stąd doprawdy zacny. 

Zamek Sovinec w Czechach.

Uściślić trzeba, że chodzi tu o wzgórze z ogrodami i parkiem, a nie sam jego szczyt. Przy znajdującej się tu wieży widokowej (czes. Petřínská rozhledna), wzniesionej na wzór paryskiej Wieży Eiffla, owszem, robi się dość tłoczno. Niemniej zdecydowana większość obiera drogę przy pomocy funikularu, a reszta szturmem atakuje klasztor na Strachowie. Mało kto więc korzysta z uroków rozpościerających się tu terenów zielonych, co można świetnie wykorzystać. Spacer tutejszymi alejkami to sama przyjemność. 

Wyszehrad

Podobnej przyjemności zażyć można nieco dalej, niemal poza zasięgiem turystycznej mapy Pragi, czyli na Wyszehradzie (czes. Vyšehrad). Od X wieku istniał tu zamek władców Pragi z dynastii Przemyślidów, który na przestrzeni dziesięcioleci tracił na znaczeniu na rzecz leżących po drugiej stronie Wełtawy Hradczan. W związku z zainstalowaniem się tu królewskiego dworu ufundowano w tym miejscu rotundę św. Marcina oraz bazylikę, przebudowaną w kolejnych stuleciach. 

Kościół św. Piotra i Pawła (czes. Bazilika svatého Petra a Pavla) jawi się nam dziś jako imponujących rozmiarów budowla o smukłej, gotyckiej bryle i  dwuwieżowym masywie w jego zachodniej części. O ile korpus faktycznie wzniesiono w średniowieczu, o tyle strzeliste wieżę z ażurowymi hełmami są efektem XIX-wiecznej przebudowy obiektu. Jak wiele historycznych budowli w Pradze pod koniec tego stulecia przearanżował Josef Mocker. Wnętrze serwuje nam intrygującą mieszankę stylów, ale zdaje się że to obszar obok kościoła przyciąga największą uwagę. W jego północnej części bowiem położony jest cmentarz na którym pogrzebano najwybitniejsze osobistości w kraju. Spacer pomiędzy nagrobkami to dość nietuzinkowy pomysł, ale w niewielu zakątkach Pragi da się odnaleźć taki spokój.

Praga na weekend to plan niełatwy

Naturalnie w ciągu dwóch dni można zwiedzić dużo więcej. W Pradze są przecież jeszcze setki niewymienionych tu miejsc, które warto wziąć pod uwagę podczas planowania naszej podróży. Niemniej jednak weekend to zalewie parę godzin, więc nie ma co przesadzać (podobno less is more). Praga to jedno z takich miast, które trzeba zwiedzić na spokojnie i po prostu chłonąć jego czar. Tu nie ma sensu się spieszyć, a jeśli czegoś nie uda Wam się zobaczyć za pierwszym razem, może być przecież i drugi. 

Dodać do tego również wypada podróże kulinarne, bo Czechy mają kilka świetnych dań w swoim menu. Knedliki z gulaszem czy smażony ser nigdzie nie smakują tak dobrze, jak tu. Do tego trdelník na deser i czegóż tu jeszcze chcieć więcej od życia?! (Co prawda, trdelník nie pochodzi z Czech, a ze Słowacji, ale jest on tak wszechobecny, że łatwo można dać się zwieść). 

Ołomuniec – Czeskie miasto na żółwiach.

Podsumowując, Praga na weekend to plan niełatwy do zrealizowania i na pewno nie da się tu zobaczyć wszystkiego o czym piszą w przewodnikach. Jednak to, co zaproponowaliśmy wyżej uda się zobaczyć na pewno. Niech te dwa dni będą dla Was chwilą relaksu i sprawią, że zakochacie się w Pradze na zabój. 

Lektura:

Pałac w Schwerinie – Niemiecki Chambord

Pałac w Schwerinie (niem. Schweriner Schloss); Meklemburgia-Pomorze Przednie, Niemcy.

Pałac w Schwerinie (niem. Schweriner Schloss) należy do grona najważniejszych i najpiękniejszych reprezentacyjnych budowli mieszkalnych na terenie Niemiec. Jego zrekonstruowane wnętrza świetnie oddają klimat godny dawnego Wielkiego Księstwa Meklemburgii. Niezwykle malownicze położenie zaś przenosi zwiedzających do świata baśni w którym wciąż mieszka pewien psotny karzełek…

Zamek w Schwerinie

Pierwsze wzmianki o budowli w miejscu dzisiejszego pałacu pojawiły się już w roku 973! Chodzi tu o zapiski arabskiego handlarza, Ibrahima ibn Jakuba, który wspomniał o „zamku z wyspy na jeziorze” przy okazji podróży przez ziemie Słowian po wschodniej części Łaby. Strategiczne położenie okazało się kluczowe w historii fortecy, bowiem już w 1348 roku stała się ona rezydencją książąt Meklemburgii. Na przestrzeni kolejnych wieków zamek w Schwerinie sukcesywnie przebudowywano w duchu panujących ówcześnie nurtów, płynących tu głównie z Włoch.

Co prawda, w XVII wieku powstał plan przebudowy w duchu holenderskiego renesansu, jednak wybuch wojny trzydziestoletniej uniemożliwił jego powzięcie. Drobne rozbudowy i przebudowy wkrótce przestały być opłacalne. W związku z tym, w 1756 roku dwór przeniósł się do nowego pałacu w Ludwigslust. Już, albo dopiero, w 1837 roku Schwerin odzyskał utracony status stolicy, dzięki czemu dwór książęcy powrócił na dawne włości. 

W stronę francuskiego renesansu

Książę Paweł Fryderyk nie chciał wszak wracać na „stare śmieci”, bowiem opłakany stan istniejącego zamku oraz bryła posklejana pod wpływem różnych epok absolutnie nie wpasowała się w koncepcję jego rezydencji. Zadecydował on więc o budowie zupełnie nowego obiektu w miejscu dawnych ogrodów. Niestety, śmierć księcia zatrzymała ledwo rozpoczęty projekt. Jego następca, Fryderyk Franciszek II nie zdecydował się na kontynuację budowy, a na rekonstrukcję historycznych zabudowań. 

Zająć się nią mieli dwaj architekci: Gotfryd Sempere oraz uczeń Schinkla, Fryderyk August Stüler. Ostateczna wizja nie urzekła księcia, dzięki czemu swój pomysł mogli przedstawić inni architekci: Hermann Willebrand oraz Jerzy Adolf Demmler. Zanim przedłożyli odpowiednie szkice przestudiowali dokładnie zamki północnych Niemiec, Anglii oraz Francji, co zaowocowało ukierunkowaniem rekonstrukcji w stronę francuskiego renesansu. Z pewnością więc dlatego w tutejszym pałacu doszukać się można wielu nawiązań do zamków Doliny Loary i najważniejszego ich przedstawiciela: zamku Chambord. 

Zamek Chambord – Kosztowny kaprys.

W maju 1857 roku z wielką pompą świętowano zakończenie prac nad skrzętnie wystudiowaną bryłą pałacu. Na tę okazję kompozytor Friedrich von Flotow stworzył nawet operę zatytułowaną „Johann Albrecht”. Niestety 57 lat później wybuchł tu potężny pożar, niszcząc aż 1/3 powstałych wtedy zabudowań. Skrzydła od strony jeziora i ogrodów spłonęły niemal doszczętnie, podobnie jak bogato zdobiona klatka schodowa i tak zwana Złota Sala. W 1919 roku pałac w Schwerinie stał się własnością państwa, które dwa lata później otworzyło jego wrota dla szerszej publiczności. Ocalałe sale niemal do końca XX wieku służył zarówno włodarzom regionu, mieszkańcom miasta, jak i zwiedzającym. 

Trwająca rekonstrukcja 

Panujące do lat 70 przekonanie o niskiej wartości artystycznej obiektu odbiło się mocno w samej jego bryle. Przeprowadzano tu bowiem wyłącznie niezbędne prace konserwacyjne, umożliwiające użytkowanie jego wnętrz, bez dbania o jakiekolwiek detale architektoniczne. Dopiero w 1974 roku rozpoczęto tu porządną rekonstrukcję, mającą za zadanie przywrócenie obiektu do stanu z 1857 roku. Całą dekadę zajęła odbudowa zniszczonych w tym czasie części, natomiast odtworzenie wnętrz trwało aż do lat 90 XX wieku. 

Od października 1990 roku pałac w Schwerinie pełni także funkcję siedziby parlamentu Meklemburgii-Pomorza Przedniego. W związku z czym architekci musieli dostosować przestrzeń pałacową nie tylko dla zwiedzających, ale też dla obradujących. Utworzono więc biura i pokoje konferencyjne z uwzględnieniem współczesnych zasad projektowania. Mimo wszystko, prace nad przywróceniem pałacu do stanu świetności nie zostały jeszcze ukończone. 635 pokoi na 23 tysiącach metrów kwadratowych powierzchni to przestrzeń, którą niełatwo będzie ponownie zagospodarować. 

Nieodpowiednie fundamenty

Warto też wspomnieć, że samo położenie obiektu na wyspie oraz jego nieodpowiednie w wielu częściach fundamenty powodują nierównomierne osiadanie budynku. Przykładowo, fasada od strony jeziora osiada 2 milimetry w ciągu roku. Sama oranżeria obniżyła się aż o pół metra w ciągu 150 lat! 

Podczas planowanej odbudowy w XIX wieku wzmocniono istniejące fundamenty 18-metrowymi balami, aczkolwiek nie udało im się powstrzymać postępującego procesu. Nie oznacza to oczywiście, że pałac w Schwerinie rozsypie się jak domek z kart, ale postępujące osiadanie wpływa na liczne spękania, które wymagają nieustannej uwagi.

Pałac w Schwerinie i jego bryła

Pałac w Schwerinie jest budowlą na planie nieforemnego pięciokąta. Zdobi go sześć fasad, oddzielonych od siebie cylindrycznymi wieżyczkami w ich narożach. Najbardziej reprezentacyjna z nich zwrócona jest ku miastu. To właśnie tędy wiedzie most z posągami jeźdźców Christiana Genschowa, których punktem kulminacyjnym jest statua Niklota.

Ten obodrycki książę zasłynął jako obrońca Słowian połabskich przeciwko którym skierowano jedną z XII-wiecznych krucjat. Oprócz niego, na fasadzie umieszczono także posągi średniowiecznych władców Meklemburgii. Tę część wieńczy piękna, pozłacana kopuła z figurą Augusta Kissa, przedstawiającą Archanioła Michała.

Zamek Eltz – Zamek z bajki.

Dalej, w skrzydle wschodnim zlokalizowana jest neogotycka kaplica zamkowa. Na wieżyczce narożnej tuż obok niej zawisł najstarszy element wyposażenia pałacu – brązowy dzwon, datowany na rok 1464. Z drugiej strony do wieżyczki przylega bogato zdobiona terakotowymi płytkami fasada. Pośród przedstawionych tu osobistości znaleźli się członkowie dynastii meklemburskiej, rzymscy cesarze, niemieccy elektorzy oraz wpływowe postaci doby renesansu. Tę część fasady kończy wysmukła, 70-metrowa wieża projektu Gotfryda Sempere. U stóp wieży zaś znajduje się najbardziej efektowna strona pałacu – XIX-wieczna oranżeria. 

Pałac w Schwerinie wewnątrz

W bogato urządzonych salach rezydencji odnajdziemy mnogość mebli, obrazów i rzeźb z XVIII i XIX wieku. Do najciekawszej części ekspozycji należy tu jednak wystawa miśnieńskiej porcelany. Tutejsza kolekcja składa się z ponad 3 tysięcy części, wykonanych za czasów księcia Chrystiana Ludwika II Meklemburskiego (pomiędzy rokiem 1683 a 1756), co czyni ją jednym z najważniejszych zbiorów kruszcu w Europie. Dodać trzeba, że w jego skład wchodzą również elementy sprowadzone z Austrii czy też z Chin.  

Zamek Marienburg – Małe El Dorado.

Obejmująca aż trzy piętra trasa zwiedzania prowadzi również przez salę z portretami dworzan, oszałamiającą Salę  Tronową oraz podziemia z ekspozycją książęcych sreber i broni. Pomimo tego, że wnętrza są stosunkowo nowe, przygotowano je z rozmachem i pieczołowitością godnymi dawnego Wielkiego Księstwa Meklemburgii. Zadbano tu o każdy detal, który zaciekawi każdego. 

Jednym z nich jest przewijająca się tu i ówdzie postać niskiego mężczyzny, zwanego Petermännchen. Według legendy, ów karzełek zamieszkuje pałacowe piwnice w których niegdyś parał się kowalstwem. Wyposażony w pęk kluczy i latarnię kobold pilnował, aby strażnicy nie zasypiali na warcie, a intruzów i złodziei przeganiał na cztery wiatry, czy to siłą czy też podstępem. 

Pałac w Schwerinie, przez wzgląd na swoje łudzące podobieństwo do najpiękniejszego z zamków Doliny Loary, sprawia że mamy ją właściwie na wyciągnięcie ręki. Przykładowo Szczecin od Schwerina dzielą zaledwie 3 godziny, co jest całkiem kuszącą opcją, by choćby na chwilę przenieść się do świata baśni.

Samochodem do Niemiec – Dolna Saksonia.

Biorąc pod uwagę wspaniałe ogrody oraz katedrę Najświętszej Marii Panny i św. Jana (niem. Schweriner Dom St. Maria und St. Johannes), z ręką na sercu polecić można Schwerin jako miejsce weekendowego wypadu. Kto wie, może to właśnie gotyk ceglany będzie dla niektórych ważniejszym powodem wizyty w tym mieście. ;) 

Informacje praktyczne:

Adres:

Museum Schloss Schwerin
Lennéstraße 1, 19053 Schwerin
Tel. : +49 (0)385 5252920
E-mail: info@schloss-schwerin.de

Lektura:

  • Palace Schwerin – wyd. Staatliches Museum Schwerin – Schlossmuseum Schwein

10 miejsc na Dolnym Śląsku, których mogliście nie znać!

10 miejsc na Dolnym Śląsku, których mogliście nie znać!

Dolny Śląsk jest niczym szkatuła pełna architektonicznych (ale nie tylko!) skarbów. Wszyscy znają klejnoty koronacyjne królowej pod postacią Wrocławia czy zamku Książ, ale nieliczni dojrzą pomniejsze kamienie, które dopełniają całości kreacji. Spośród masy diamencików wybraliśmy kilka i przyjrzeliśmy się im bliżej. Dla równowagi znalazły się tu także miejsca niekoniecznie pasujące do kategorii architektura. Tak, aby każdy mógł znaleźć tu coś dla siebie. Oto więc lista 10 miejsc na Dolnym Śląsku, których mogliście nie znać. (A jeśli je znacie, to lepiej dla Was!)

10 miejsc we Wrocławiu, które warto zobaczyć!

Kościół Świętej Trójcy w Żórawinie

Pierwszą perełką, która zresztą znajduje się zaledwie kilka kilometrów od stolicy Dolnego Śląska, jest kościół Świętej Trójcy w Żórawinie. Wzniesiona na początku XIV wieku budowla otoczona jest fosą oraz wałami ziemnymi, które nadają jej obronnego charakteru. Na przełomie XVI i XVII wieku obiekt przebudowano w stylu manieryzmu, niesymetrycznie dokładając do jego rdzenia nowe aneksy. Dzięki temu zabiegowi udało się uzyskać kompaktowy, lecz niezwykle urokliwy kościółek.

Wewnątrz niego, tak jak i na zewnątrz, również króluje manieryzm. Cennymi artefaktami są tu: ołtarz główny z symbolami Męki Pańskiej i triumfu Chrystusa, piaskowcowa ambona z figurami ewangelistów czy bogato zdobiona empora z herbami dawnych właścicieli Żórawiny – Hanniwaldtów oraz von Schweidingerów. Warto również zwrócić uwagę na renesansowo-manierystyczną dekorację malarską sklepienia nawy głównej oraz prezbiterium.

Pałac w Mańczycach

Pałac w Mańczycach to dziś jeden z wielu dolnośląskich obiektów, chylących się ku ruinie. Jego historia sięga XVIII wieku, kiedy wzniesiono go jako rezydencję dla rodu von Gfug. Od śmierci ostatniego właściciela obiekt przeszedł jednorazową przebudowę pod koniec XIX wieku, by jego splendor rozpłynął się pod niszczycielskim wpływem czasu. Wciąż jednak nie jest tak źle, aby nie mogło być gorzej. Wierzymy, że uda się go ocalić, chociaż obecny właściciel od ponad dwóch dekad zwleka z powzięciem odpowiednich kroków.

Zamek Czocha – Wielka Enigma.

Piętrową budowlę na planie podkowy charakteryzuje klasycystyczny ryzalit flankowany dwoma dwupiętrowymi alkierzami. Oba wieńczą hełmy z latarniami. W ryzalicie centralnym łatwo dostrzec herby szlacheckie rodów: Stosch oraz von Rohr z Brandenburgii. Przed wejściem, od południa znajduje się fontanna. Po przeciwnej stronie, od północy zaś rozpościera się dawny park pałacowy. Wszystko to jednak, dla własnego bezpieczeństwa, lepiej podziwiać zza muru…  Serce się kraje na ten widok.

Bazylika w Legnickim Polu

Bazylika pw. Podwyższenia Św. Krzyża i św. Jadwigi w Legnickim Polu to jeden z czołowych przykładów śląskiego baroku.Jej powstanie zawdzięczamy benedyktyńskim mnichom, którzy w 1723 roku podjęli budowę kompleksu na który składał się nowy klasztor oraz właśnie kościół. Pomimo wielu przeciwności losu po kasacie z 1810 roku przetrwał on w dobrym stanie do naszych czasów. 14 kwietnia 2004 roku jego bezcenną wartość dla naszego kraju uhonorowano wpisem na listę Pomników Historii.

Kościół Pokoju w Jaworze – Niegodny Domu Bożego.

Dwuwieżowa fasada bazyliki udekorowana została licznymi rzeźbami. Skrupulatnie przemyślana całość w swej symbolice przedstawia zwycięstwo chrześcijaństwa nad pogaństwem, nawiązując tym samym do bitwy pod Legnicą z 1241 roku. Dekoracja wnętrza kontynuuje tę myśl przywodząc tu i ówdzie symbole, bądź sceny związane z Henrykiem II Pobożnym poległym w trakcie tej bitwy. Iluzoryczne malowidła zachwycają, a zalane światłem wnętrze obiektu potęguje uczucie jego niezwykłości. Niełatwo jest przegapić tę bryłę mknąc autostradą A4, jednak dużo trudniej jest wpasować się w płynne godziny zwiedzania. Niemniej jednak, dla takich wspaniałości warto próbować!

Zamek Sarny

Położony w Ścinawce Górnej, renesansowy zamek Sarny (niem. Schloss Scharfeneck) jest jednym z najciekawszych założeń pałacowo-folwarcznych Dolnego Śląska. Niewiele brakowało, a dołączyłby on dziś do rzeszy zanikający zabytków regionu, gdyby nie stanowcze akcje renowacyjne powzięte przez założoną dla tego celu fundację. Od 2014 roku jego właściciele stopniowo przystosowują go do zwiedzania. Uruchomiono tu dom bramny w którym zlokalizowano klimatyczną kawiarnię, a także otwarto kaplicę św. Jana Nepomucena.

Wzniesiona na planie elipsy kaplica jest jedną z niewielu świątyń w kraju, pozostających poza wpływami Kościoła Katolickiego. Wznoszony wraz z wambierzyckim sanktuarium obiekt miał być dowodem płomiennej wiary Götzenów, ówczesnych właścicieli zamku oraz sprzeciwem wobec kontrreformacji Śląska. Sklepienie kaplicy pokryto XVIII-wiecznym malowidłem, opowiadającym o życiu i męczeńskiej śmierci jej patrona. Co do obiektu zaś, sporo zostało tu jeszcze do zrobienia. Zapał właścicieli napawa optymizmem przez co wierzymy, że 20-letni plan renowacji przyniesie porządane skutki.

Ruiny zamku Stary Książ

Jak to mówią, pod latarnią najciemniej. Zamek Książ to jeden z najbardziej znanych zabytków Polski, ale któż wie, że w jego cieniu znajdują się ruiny innej twierdzy – zamku Stary Książ? Do niedawna uważano, że miały być one tylko romantyczną scenerią dla zakątka wypoczynkowego, fanaberią księcia Hansa Heinricha von Hochberg VI. Tymczasem wniesiono je w miejscu gotyckiej warowni, której losy niestety, chyba już na zawsze pozostaną nieodkryte.