Autor - sekulada

Malowane cerkwie rumuńskiej Bukowiny

Malowane cerkwie rumuńskiej Bukowiny.

Malowane cerkwie to najbardziej charakterystyczny element pejzażu sielankowej Bukowiny. Niemal każdy tutejszy monastyr, za potężnymi obwarowaniami skrywa urokliwe świątynie, których ściany mienią się kolorami tęczy. Średniowieczni artyści udekorowali zarówno ich wnętrza, jak i elewacje – fenomen dzięki któremu osiem z nich trafiło na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Chcielibyśmy przedstawić Wam kilka z nich, zarówno te malowane, jak i te „bezbarwne” i zachęcić Was tym samym do eksploracji północno-wschodniej Rumunii. 

Romańskie i gotyckie świątynie Transylwanii.

Monastyr Moldovița

Monastyr Moldovița wzniesiono w 1532 roku z woli hospodara Petru Rareşa, syna Stefana III Wielkiego. Punktem wyjścia dla niego był zniszczony, prawdopodobnie w wyniku trzęsienia ziemi, poprzedni klasztor z początku XV wieku. Jego ozdobą jest cerkiew Zwiastowania (rum. Biserica „Buna Vestire”) – budowla na planie treflowym (z trzema apsydami), charakteryzującym niemal wszystkie tego typu obiekty północnej Mołdawii. Spoza utartego schematu, z jej bryły wyodrębniony jest przedsionek z potężnymi ostrołukami. 

Jej największą ozdobą są utrzymane w żółtej tonacji malowidła zewnętrzne z I połowy XVI wieku. Bogactwo stylistyczne przedstawionych tu scen wskazuje, że pracować mogło przy nich kilku malarzy. Do najważniejszych należą tu: przedstawienie akatystu (hymnu ku czci Bogurodzicy) na fasadzie południowej wraz z dobrze zachowanym oblężeniem Konstantynopola przez Persów oraz Drzewo Jessego z wizerunkami antycznych myślicieli. Wewnątrz ważna jest scena Ukrzyżowania, a także XVI-wieczny ikonostas. Warto wiedzieć, że w tutejszym muzeum zachowały się średniowieczne hafty i manuskrypty, jak też XVI-wieczny tron książęcy.

Monastyr Sucevița

Bukowińskie monastyry otoczono potężnymi fortyfikacjami, tak aby służyły nie tylko Bogu, ale i ludziom. Spośród nich wyróżnia się Monastyr Sucevița, którego ponad sześciometrowe mury mają aż trzy metry szerokości. Dzięki takim proporcjom, w ich grubości udało się utworzyć specjalne obejście, łączące ze sobą pięć wież, które doskonale oddają ducha średniowiecznej fortecy. Nie można nie wspomnieć także o ich długości, które sięgają około 100 metrów na każdym ramieniu. 

Monumentalne założenie w roku 1582 ufundowali Ieremia, Simion i Gheorghe Movilă. Pomimo tego, że wzniesiono go stosunkowo późno względem innych tego typu kompleksów na Bukowinie, w dużym stopniu powiela on znany nam wzór – zarówno architektoniczny, jak i dekoracyjny. Jego serce stanowi cerkiew Zmartwychwstania (rum. Biserica „Învierea Domnului”) z wyodrębnioną kruchtą. Całość ozdobiona jest najmłodszymi w regionie malowidłami, zdominowanymi przez barwę zieloną. Uwagę przykuwa tu piękna drabina cnót, prezentująca przebieg życia człowieka po śmierci. Wewnątrz z kolei warto zwrócić uwagę na obraz wotywny oraz lokalną panoramę sprytnie przemyconą do scen biblijnych. 

Monastyr Voroneț

Inspirowany sztuką Bizancjum nurt malowanych cerkwi w Voroneț wydał chyba swój najwspanialszy owoc: monumentalny fresk przedstawiający wizję Sądu Ostatecznego. Umieszczone na zachodniej elewacji cerkwi św. Jerzego (rum. Biserica „Sfântul Gheorghe”), pięciopoziomowe malowidło stanowi syntezę klasycznych form z elementami znamienitymi dla tegoż regionu. Poza sielankowymi widokami można dostrzec tu mołdawskie stroje ludowe czy instrumenty muzyczne. Całość kreacji okraszono spokojnym błękitem.

10 najpiękniejszych miejsc w Rumunii.

Tutejsza cerkiew otoczona jest niepełnym murem z bramą ufundowaną przez Stefana Wielkiego. To jemu zawdzięczamy powstanie monastyru, chociaż do jego budowy przekonać miał go pustelnik Daniło. Według płyty erekcyjnej, sam proces wznoszenia trwać miał zaledwie cztery miesiące – od 26 maja do 14 września 1488 roku. W I połowie XVI wieku, na polecenie metropolity Grigore Roşca do jego bryły dołączono przedsionek, który zmienił wygląd skromnej cerkwi. Zwłaszcza, że to dzięki niemu powstały też wspomniane wyżej malowidła.

Monastyr Humor

Monastyr Humor, przez wzgląd na brak wieży nie prezentuje się już tak okazale jak te poprzednie, niemniej to wcale nie umniejsza jego rangi. Przynajmniej w kwestii malowideł. Wzniesiony w latch 30 XVI wieku kompleks przetrwał do dziś, choć praktycznie bez obwarowań. Doskonałym śladem po nich jest jednak ciekawa wieża obronna z hurdycjami, która na myśl przywodzi transylwańskie kościoły warowne. Jego klejnotem jest cerkiew Zaśnięcia Bogurodzicy (rum. Biserica „Adormirea Maicii Domnului”) w której po raz pierwszy na Bukowinie pojawił się otwarty przedsionek z arkadami. (Mieniące się barwami renesansu i gotyku rozwiązanie chętnie zaadaptowano również w wymienionej wyżej Moldovițy).

O dużym znaczeniu cerkwi stanowi jednak nie tylko innowacyjność, ale przede wszystkim fascynujące malowidła. Datowane na 1535 rok sceny na bordowej kanwie są najstarszymi w swej kategorii na Bukowinie. Tak więc i tutaj spotkamy typowe przedstawienia świętych, akatyst, hierarchię niebieską, Drzewo Jessego czy oblężenie Konstantynopola. Unikatowe są jednak te, które ukazują Najświętszą Marę Pannę z Dzieciątkiem Jezus oraz efektowny Sąd Ostateczny.

Monastyr Putna

Niemalowany, ale na pewno najbardziej majestatyczny i, co najważniejsze, pierwszy. Taki jest właśnie Monastyr Putna, który w 1466 roku ufundował Stefan Wielki. W założeniu miał on pełnić funkcję nekropolii władców Mołdawii, ale i też pretendował do miana najwspanialszej budowli w kraju. Nie udało się to fizycznie, bo np., zgodnie z planami, Cerkiew Zaśnięcia Bogurodzicy (rum. Biserica „Adormirea Maicii Domnului”) miała zostać pokryta złotymi dekoracjami. Niemniej przez wieki monastyr osiągnął status symbolu narodu. Zarówno na płaszczyźnie historii i tradycji, jak i na poziomie duchowym. 

Rumunia samochodem – Gotowy plan podróży.

Stefan Wielki bowiem, dzięki walce przeciwko Turkom i  fundacjom licznych monastyrów, wstąpił w szeregi świętych Rumuńskiego Kościoła Prawosławnego. Pielgrzymki do jego grobu w Putnej napływają tu największym strumieniem około 2 lipca, kiedy to przypada rocznica jego śmierci. Warto wspomnieć, że w obrębie fortyfikacji znajduje się też druga cerkiew, pod wezwaniem św. Piotra i św. Pawła z XVIII wieku oraz muzeum klasztorne. Zebrane w nim artefakty oddają w pełni oddają wielowiekowy splendor tego miejsca.

Monastyr Dragomirna

Wspomnieliśmy o pierwszym, więc trzeba też wspomnieć i o ostatnim z wielkich założeń Bukowiny. Ufundowany w 1609 roku Monastyr Dragomirna zachwyca jednak nie tyle malowidłami, co rozmachem swoich fortyfikacji. Jego mury obronne mają bowiem aż 11 metrów wysokości, a ich dość posępny charakter przełamuje jedynie położone obok jezioro. W swojej historii monastyr był wielokrotnie napadany i plądrowany, co wyjaśnia jego zabezpieczenia, a także brak zewnętrznych malowideł w najważniejszym budynku kompleksu. 

Naturalnie, jest nim cerkiew Zesłania Ducha Świętego (rum. Biserica “Pogorârea Sf. Duh”), która poprzez swą wysmukłą bryłę radykalnie wyróżnia się na tle innych – nie tylko w regionie, ale też w całej Rumunii.* Jej wysokość wraz z wieżą bowiem sięga ponad 40 metrów! Przy szerokości zaledwie 9 metrów z dwoma apsydami u wschodu i zachodu, cerkiew ta przywodzi na myśl łódź – chrześcijański symbol drogi życia. Emblematyczny jest tu również kamienny sznur, opasający obiekt. Nawiązuje on do jedności ludu i wiary, aczkolwiek odczytuje się go również jako jedność regionów – Siedmiogrodu, Wołoszczyzny i Mołdawii.** W jej wnętrzu znalazło się miejsce dla fresków, niemniej jednak wciąż uwagę przyciąga odmienna od reszty średniowiecznych cerkwi architektura. 

Malowane cerkwie a zwiedzanie

Zwiedzanie cerkwi Bukowiny to czynność, którą warto dobrze zaplanować. Mamy tu na myśli urozmaicenie planu podróży tak, aby nie stanowiły one punktów bezpośrednio po sobie. Pomimo nieocenionej wartości architektury i bezcennych malowideł, mogą nam niestety szybko spowszednieć. Wstęp na teren monastyru to w większości przypadków koszt 5 lei i dodatkowo 10 lei za możliwość robienia zdjęć. Cerkwie pozwala się fotografować wyłącznie z zewnątrz, aczkolwiek są wyjątki od tej reguły (np. Monastyr Putna). Pamiętajmy jednak w środku, aby robić to dyskretnie. Niezaznajomionym z obrządkiem grekokatolickim napomkniemy, że jest on bardziej rygorystyczny niż rzymskokatolicki, więc wypada pogłębić temat przed podróżą. 

Rumunia – Informacje praktyczne.

Odnośnie zdjęć, chętnie dodamy też, że opłata ta powinna zostać uiszczona także w przypadku fotografii wykonywanych smartfonami. Koszt nie jest wygórowany, a pomagamy tutejszym w utrzymaniu tego miejsca. Poza tym, umówmy się: foto to foto. Trzeba pamiętać, że większość monastyrów jest zamieszkana, więc wypada z należytym szacunkiem traktować ich mieszkańców. W imię tej zasady, chyba w każdym monastyrze uprasza się o niefotografowanie zakonników czy zakonnic. Nikt przecież nie lubi być traktowany jak eksponat w muzeum. Koniecznie trzeba pamiętać o odpowiednim ubiorze – krótkie spodenki u mężczyzn i spódniczki u kobiet odpadają. Nieliczne monastyry są na to przygotowane, oferując odwiedzającym odpowiednie odzienie. Do większości z nich jednak po prostu nie wejdziemy. 

Lektura:

Katedra w Auxerre – Na wzór klasyków gotyku

Katedra w Auxerre pod wezwaniem św. Szczepana (fr. Cathédrale Saint-Étienne d’Auxerre); Burgundia-Franche-Comté, Francja.

Katedra w Auxerre dzięki swemu położeniu w sercu średniowiecznego miasta, tuż nad rzeką Yonne wciąż przypomina o wielkich wpływach, jakimi cieszyli się burgundzcy biskupi. Wojny Religijne na dobre wstrzymały jej ukończenie, niemniej dzięki elegancji rozwiązań architektonicznych wciąż mogłaby pretendować ona do miana najpiękniejszych kreacji architektury gotyckiej. Czy to przez wzgląd na iście płomienistą fasadę czy na ogromny zbiór witraży, który dorównuje katedrom w Bourges bądź Chartres. 

Katedra w Tours – W zasięgu możliwości.

Na wzór klasyków gotyku

Katedra w Auxerre pod wezwaniem świętego Szczepana (fr. Cathédrale Saint-Étienne d’Auxerre) powstała w miejscu starożytnego kościoła św. Amatora. Obiekt, który go zastąpił spłonął dwukornie w IX i XI wieku. Jego fragmenty natomiast zachowały się tylko pod postacią romańskiej krypty, która wspiera dziś gotycki chór.

To właśnie tutaj zresztą w 1215 roku zaczęły się prace nad wzniesieniem kościoła w całkiem nowej odsłonie. Jego fundatorem był biskup Guillame de Ségnelay, którego lata młodości upłynęły w otoczeniu rozkwitających niczym róże katedr w regionie Île-de-France. Logicznym jest więc fakt, że kiedy tylko mianowano go biskupem Auxerre, zapragnął on wzniesienia kościoła na wzór klasyków gotyku z Paryża, Bourges czy Chartres.

Do połowy XIII wieku tutejszym budowniczym udało się ukończyć prace nad prezbiterium z obejściem, które na bieżąco ozdabiano licznymi witrażami. W tym samym czasie też prowadzono prace nad oboma ramionami transeptu. Nawa południowa oraz centralna powstały jeszcze przed upływem tego stulecia, natomiast nawa północna pojawiła się tu dużo później (1378>). Przyczyną spowolnienia robót były problemy finansowe kapituły związane z kryzysem po Wojnie Stuletniej. 

Naprawa wyrządzonych szkód

Kiedy wojenny kurz opadł już na dobre, dwaj rezolutni biskupi z rodu Dinteville przyczynili się do wzniesienia wieży północnej (1515-1543). Ufundowali również lektorium, a także szereg kolorowych tafli, które przetrwały po dziś dzień. Niestety II połowa stulecia nie rysowała się już tak różowo. Ponowny brak odpowiednich funduszy oraz wybryki protestantów raz na zawsze przekreśliły marzenia o ukończeniu obiektu.

Katedra w Auxerre została zdewastowana zarówno wewnątrz, jak i na zewnątrz. Zdobiące jej fasadę figury dekapitowano, meble spalono, a wiele witraży z dolnych partii obejścia wybito. Trzeba jednak wspomnieć, że żadne miasto Francji nie ucierpiało bardziej niż Auxerre. Wyznawcy nowej wiary zniszczyli tu wszystkie kościoły, odbierając katolikom możliwość uczestnictwa we wspólnych nabożeństwach.

Biskup Jacques Amyot więc zamiast zakończyć prace, poświęcił swój pontyfikat na naprawę wyrządzonych przez buntowników szkód. Nie było to już jednak tchnienie gotyku, a raczej dojrzałego renesansu. Jego uwielbienie dla sztuki klasycznej pozbawiło go też skrupułów przed usunięciem kilku średniowiecznych witraży, aby lepiej doświetlić chór. Tu też stanęło marmurowe popiersie z jego podobizną.

Katedra w Bourges – Prosta i złożona.

Wiek XVII przyniósł upragniony spokój i dopiero w 1746 roku na nowo powzięto temat dekorowania wnętrza. Mnóstwo ówczesnych elementów wyposażenia nie wpasowało się w klasycystyczny kanon piękna, wobec czego zostały unicestwione. Tradycyjnie, ofiarą padło lektorium, jak i również niemal cała przestrzeń chóru.

Aby móc sfinansować owy lifting, kanonicy sprzedali XV-wieczną tapiserię, przedstawiającą żywot św. Szczepana, która stanowiła ostatni element średniowiecznych ruchomości katedry. (Dziś w Narodowym Muzeum Wieków Średnich w Paryżu (fr. Musée de Cluny / Musée National du Moyen Âge)). Ofiarą przemeblowania padła też XV-wieczna figura świętego Krzysztofa mierząca ponad 10 metrów wysokości! Jako symbol zmian, zarówno w chórze, jak i w ramionach transeptu umieszczono nowe ołtarze. 

Rewolucja, Rozum, Renowacja

W czasie Wielkiej Rewolucji Francuskiej katedra w Auxerre została zdegradowana do roli kościoła parafialnego na rzecz katedry w Sens. Mimo ciężkich chwil, okres ten niespecjalnie wpisał się w historię tego miejsca. Chociaż wspomnieć wypada o tym, że na przykład centralny portal pozbawiono figur dwunastu Apostołów, a kryptę pod chórem prefekt Yonne zaadaptował na prywatną piwniczkę do wina. 

10 miast we Francji, które pokochacie!

Budowla przez chwilę pełniła też funkcję Świątyni Rozumu, której klasycystyczne wnętrze idealnie współgrało z nowymi wartościami. Czego nie można powiedzieć o witrażach, jednak sprawy finansowe szczęśliwie zdecydowały o pozostawieniu ich w spokoju. W 1795 roku gorliwi katolicy odbili świątynię, niszcząc z kolei wszelkie znamiona ateistycznej myśli politycznej z wielką statuą Wolności na czele. 

W 1840 roku świątynia trafiła na listę francuskich zabytków – Monument Historique, na skutek czego rozpoczęły się tu, zakrojone na szeroką skalę, prace renowacyjne. Część z nich prowadził XIX-wieczny autorytet w tej dziedzinie – sam Eugène Viollet-le-Duc. Działania te objęły również przywrócenie rzeźb fasady zachodniej oraz oczyszczenie witraży. Cały proces zakończył się dopiero w latach 30 XX wieku.

Katedra w Auxerre

Pomimo tego, że katedra w Auxerre nigdy nie została ukończona, po dziś dzień jawi się nam jako kolejny ze wspaniałych przykładów gotyckiej architektury. Jej wysmukła sylwetka otoczona jest elementami systemu przyporowego, zwiastującego wdrożenie nowych rozwiązań. Prężąca się dumnie wieża przypomina o bliskości człowieka ze Stwórcą. Płomienista fasada zaś świadczy o niezłomności, nadziei i dumie narodowej Francuzów*, odzyskanej dzięki Joannie D’Arc. Całość okraszona jest spójnym programem ikonograficznym, swoistą biblią w kamieniu, która przybliżyć miała wiernym Słowo Boże. 

W niższych partiach portali skupiono się na Starym Testamencie, z kolei w częściach górnych zaprezentowano sceny z Nowego Testamentu. Motywy, które zagościły na najbardziej reprezentacyjnej ścianie kościoła opowiadają o Dniu Sądu Ostatecznego w portalu centralnym oraz o początku świata (Genesis) i Janie Chrzcicielu, przygotowującym ludzi na przyjście Mesjasza w portalach północnym i południowym. Pośród reszty wspaniałych reliefów z XIII i XIV wieku odnaleźć można również postacie z mitologii greckiej (!), np. Bachusa (lub fauna) czy Herkulesa ze Lwem nemejskim. 

Katedra w Bayeux i słynna Tkanina.

Patrząc na fasadę zachodnią warto też zwrócić uwagę na jej część południową do której przylegała niegdyś XVI-wieczna kaplica Notre-Dame-des-Vertus. Po zniszczonym w 1780 roku budynku ostał się tylko fragment renesansowego portalu z charakterystycznymi archiwoltami oraz niszami na posągi. 

Dekoracje ramion transeptu

Południowe ramię transeptu jest tu wyrazem dojrzałego gotyku. W jego centrum znalazła się piękna różyca w towarzystwie maswerków i ostrołuków. Kompozycję flankują potężne sterczyny ze zdobioną ślepymi maswerkami wimpergą u szczytu ściany. Poniżej tej architektonicznej uczty znalazło się miejsce na opowieść o żywocie i męczeńskiej śmierci św. Szczepana. Oprócz tympanonu, warto przyjrzeć się tu malutkim rzeźbom przy nadprożu. Ich obecność stanowi groteskową i przyziemną przeciwwagę dla tragicznych scen nad nimi.

W podobnym tonie utrzymane jest też drugie ramię transeptu, a jego „opóźnienie” względem reszty obiektu wyrażone jest w iście płomienistych formach rozety czy ażurowej wimpergi. Żeby mogła powstać ta część kościoła, przed rokiem 1415 wyburzono położone na jej drodze baptysterium Saint-Jean-le-Ronde. Tutejsza ikonografia związana jest ze świętym Germanem, którego figura z trumeau dostojnie spoglądała w stronę poświęconego mu opactwa. Oprócz niego, w tympanonie znalazło się także miejsce dla świętych: Peregryna oraz Amatora.

Królestwo harmonii

Niezależnie od różnych okresów wznoszenia obiektu, wewnątrz króluje harmonia. Architekci konsekwentnie kontynuowali tu klasyczny plan, który dzieli ściany na trzy części: arkady, tryforia i clerestoria. Powtórzone segmenty wszak zaburza zbyt szeroki względem nawy transept. Koniec końców jednak, zabieg ten skupia naszą uwagę na znajdującym się za nim prezbiterium – punkcie centralnym kościoła.

Posuwając się w jego kierunku trzeba przede wszystkim poświęcić uwagę ogromnej rozecie zachodniej. Jest to bowiem najlepszy przykład XVI-wiecznej sztuki witrażu, prezentujący jeden z najpopularniejszych motywów epoki – niebiańską symfonię. W jej centrum umieszczono czteroliść z Bogiem Ojcem, otoczonym serafinami w wewnętrznym okręgu. Na zewnątrz zaś przebiegają dwa inne, złożone z dwudziestu muzykujących aniołów i dziesięciu popiersi Apostołów. Poniżej natomiast umieszczono sylwetki patronów kanoników, którzy ufundowali szkła. Pomiędzy nimi pojawia się także figura Karola Wielkiego.  

Katedra w Coutances – Jak Matrioszka.

Także rozety z obu ramion nawy poprzecznej oszklono za panowana biskupów Dinteville. Północna prezentuje Litanię do Najświętszej Marii Panny, a południowa w swym centrum ukazuje oblicze Boga Ojca, tymi razem dzierżącego glob. Wokół niego zastępy aniołów i cherubinów, rozmieszczone w pięciu okręgach. Poniżej zaś historia Mojżesza na ośmiu panelach. 

Poza opowieściami na szkle

Poza wspaniałymi opowieściami na szkle, warto przyjrzeć się też XIV-wiecznym konsolom transeptu. W południowej części wypatrzeć można uosobienia 7 Grzechów Głównych, a w części północnej symbole głupoty (małpy) czy poświęcenia (pelikan). Także tutaj znalazły swoje miejsce dwa klasycystyczne ołtarze – św. Jana Chrzciciela i św. Michała oraz chrzcielnica w miejscu wyburzonego pod ramię transeptu kościoła. Ponadto, warto rzucić okiem na malowane temperą, XIV-wieczne postaci świętych na ścianie południowej. 

Bazylika Saint Denis – Nekropolia królów Francji.

Oprócz tego, wśród ważnych dzieł wymienić trzeba XV-wieczny obraz Ukamienowania św. Szczepana z obejścia, które skąd inąd, udekorowano także szeregiem rzeźbionych głów w spandrelach (motyw flagowy burgundzkich budowli sakralnych) i oczywiście, XIV-wiecznymi witrażami. W strukturze ambitu wyróżnia się, wspomniana już, kaplica Najświętszej Marii Panny, którą otwierają dwie wysmukłe kolumny. Główną ozdobą jej wnętrza jest bezcenna figura, pochodząca z nieistniejącego kościoła Notre-Dame-des-Vertus. 

Fascynacja nowinkami

Wznoszony między 1215 a 1235 rokiem chór prawdopodobnie miał być jedynym śladem gotyku w bryle dawnej katedry, niemniej los chciał inaczej. Jej dwie romańskie wieże zawaliły się w roku 1217,  co wymusiło odpowiednie działania. Mimo zmiany planów, zamiarem w Auxerre nie było bicie rekordu, a raczej fascynacja nowinkami architektonicznymi i elegancja ich rozwiązań.

Zaczerpnięto je zarówno z lokalnych odmian gotyku (Burgundia, Szampania), z jego kolebki (Paryż, Chartes), jak i z arcydzieł tego stylu (Amiens, Reims). Dzięki możliwości przeszklenia ścian, które zaproponował 100 lat wstecz opat Sugeriusz z Saint-Denis udało się zalać wnętrze nowej świątyni obfitym strumieniem światła. I nie przeszkodziły tu nawet ślepe tryforia.

Katedra w Amiens – Gotycki Partenon.

Pomogły tu z kolei zmiany z 1746 roku, w wyniku których usunięto lektorium i postawiono ażurową kratę. Dzięki temu nie tylko wpuszczono tu więcej światła, ale także zwiększono optycznie przestrzeń świątyni. Do dziś umieszczone są tu renesansowe stalle oraz klasycystyczny ołtarz poświęcony świętemu Szczepanowi. Także tutaj znajdują się najstarsze witraże, prezentujące świętych, Apostołów oraz profetów.

Tajemnice gotyckich katedr: Światło.

Pod chórem zaś zlokalizowana jest krypta – wzniesiona przez wzgląd na niekorzystną topografię, tylko po to, aby dźwigać konstrukcję nad nią. Pomiędzy lasem jej kolumn zachował się XI-wieczny fresk Jezusa Apokaliptycznego oraz XIII-wieczny Maiestas Domini

O tej i innych katedrach Francji przeczytacie również we wpisie poniżej:

Literatura:

  • The cathedral of St Stephen at Auxerre – Visit guide – English – Philippe Guyot and Patrice Wahlen; wyd. Les Amis de la Cathédrale Saint-Etienne d’Auxerre, 2001
  • How France Built Her Cathedrals – A Study in the Twelfth and Thirteenth Centuries – Elizabeth Boyle O’Reilly, wyd. Harper & Brothers; Nowy Jork i Londyn, 1921*
  • http://users.wfu.edu/titus/auxcath.htm 

Tallin na weekend

Kościół św. Olafa w Tallinie (est. Tallinna Oleviste kirik); Harjumaa, Estonia.

Tallin to miasto idealne na tak zwany city break. Pomimo wielowiekowej historii nie ma tu natłoku zabytków, ani tabunu turystów, dzięki czemu łatwo zwiedzić go w ciągu dwóch dni. Wypad tu nie wymaga szczególnych przygotowań, bo tallińska starówka do największych nie należy. Niemniej zawsze warto mieć jakiś dobry plan pod ręką. Jeśli więc lubujecie się w zabytkach architektury średniowiecznej, nasz Tallin na weekend z pewnością przypadnie Wam do gustu.

Litwa, Łotwa i Estonia – Praktycznie.

Jak dojechać do Tallina?

Po Europie staramy się zawsze podróżować autem, bo korzyści płynące z tego środka lokomocji są bezcenne. Największą jest możliwość odkrywania nowych miejsc na trasie o których dotąd nie mieliśmy pojęcia. Wszelako podobne odkrycia nie zawsze rekompensują czas takiej podróży, a jak wiemy, Tallin wysunięty jest stosunkowo daleko na północ. Udało się nam i tam dotrzeć autem, ale weekend na to nie wystarczy. Najbardziej sensowną opcją jest oczywiście samolot. Z Warszawy można dostać się do Tallina liniami airBaltic. Trzeba mieć na względzie przesiadkę w Rydze i ceny zaczynające się od ok. 50 EUR za osobę

Nie ma co ukrywać, wydatek ten nie jest mały dlatego też warto wcielić Tallin na weekend do dłuższego pobytu na północy. Można eksplorować tu ciekawe zakątki niewielkiego kraju, ale można stąd także wybrać się do Finlandii. Jej stolica – Helsinki – znajduje się zaledwie 80 kilometrów od Tallina, a dzienna ilość promów w tym kierunku zdecydowanie zachęca do podjęcia takiej wyprawy. My również mieliśmy taki plan, aczkolwiek pomyliliśmy daty. Szczęście w nieszczęściu, bo dzięki temu też mieliśmy więcej czasu na poznanie okolic Tallina. 

Noclegi w Tallinie

Finanse to jeden z kluczowych aspektów podróży, wobec czego warto wiedzieć, że Tallin nie jest tani. Wręcz odwrotnie. Ceny są tu bardzo nordyckie, pomimo tego że Estonia krajem nordyckim nie jest. Wypada więc pomyśleć o noclegach zawczasu, aby zaoszczędzić trochę pieniędzy na przyjemności na miejscu. Im szybciej więc zdecydujecie się na dopięcie planów na ostatni guzik, tym lepiej dla Was i dla Waszego portfela. Poniżej znajdziecie wyszukiwarkę noclegów. 

Booking.com

Tallin na weekend

Szczęśliwie starówka Tallina w żaden sposób nie przypomina przepastnego Paryża czy naszpikowanej wieżami Pragi, więc najłatwiej będzie przemierzać ją na piechotę. Ujęte w średniowieczne mury Stare Miasto (est. Tallinna vanalinn) podzielone jest tu na dwa ośrodki: Górne Miasto (est. Toompea) z zamkiem i katedrą oraz Dolne Miasto z ratuszem, kościołami i setkami baśniowych kamieniczek. Nie dziwi więc fakt, że tak ujmujące założenie znalazło się na liście światowego dziedzictwa UNESCO. Realizując więc plan “Tallin na weekend” warto po prostu skupić się na sercu miasta.

Ryga – I wszystko gra!

Katedra Najświętszej Marii Panny

Katedra Najświętszej Marii Panny (est. Tallinna Neitsi Maarja Piiskoplik Toomkirik) to klejnot w koronie Górnego Miasta, które zdobi już niemal od ośmiu wieków. Co prawda, nie w tej samej formie, bowiem ze średniowiecznego kościoła Zakonu Kawalerów Mieczowych nie zostało tu zbyt wiele. Wszystkiemu winne były przebudowy w kolejnych wiekach oraz wielki pożar z 1648 roku. 

Idzie Grześ przez Kieś, flagę Łotwy niesie…

Dzięki zachowanym planom kościoła udało się odzyskać jego utraconą formę. Niemniej u schyłku XVIII wieku dobudowano doń barokową wieżę, która zakłóciła jego gotycki charakter. Mimo zniszczeń, we wnętrzu luterańskiej katedry zachowała się cała gama kamiennych epitafiów od XIII do XVIII wieku. Istotne pomiędzy elementami wyposażenia są także liczne herby, zdobiące ściany oraz filary świątyni. 

Sobór Aleksandra Newskiego 

Spośród emblematycznych punktów tallińskiego wzgórza wyróżnia się również inny obiekt sakralny, Sobór Aleksandra Newskiego (est. Aleksander Nevski katedraal). Wzniesiono go na przełomie XIX i XX wieku, aby spełnić oczekiwania względem rosnącej tu prawosławnej wspólnoty. Dodatkowo też jego obecność, w tym jakże istotnym dla Estończyków miejscu, wzmocnić miała pozycję tej religii, ułatwiając drogę do rusyfikacji mieszkańców Tallina. 

Ewidentnie cel ten nie został osiągnięty, bo od początku Tallińczycy upatrują w budowli bardziej symbolu rosyjskiej potęgi, niż miejsca kultu. Po odzyskaniu niepodległości pojawił się nawet pomysł likwidacji soboru, jednak protesty wielu środowisk przyczyniły się do jego ocalenia. Piękne zdobienia fasad świątyni zwiastują bogactwo i przepych dekoracji w jego wnętrzu. 

Zamek Toompea

Nie da się ukryć, że pomimo iż skromny, to zamek Toompea (est. Toompea loss) jest najistotniejszym miejscem tallińskiego wzgórza. To właśnie tutaj zapadały najważniejsze decyzje w historii kraju. I właściwie zapadają do dzisiaj, bo obecnie obiekt służy jako siedziba estońskiego parlamentu. W związku z tym nie jest on udostępniony dla zwiedzających, aczkolwiek istnieje możliwość wdrapania się na 45-metrową wieżę w jednym z jego naroży. Zwana Długim Hermanem (est. Pikk Hermann) konstrukcja stanowi dziś nie tylko świetny punkt widokowy na miasto u jej podnóży, ale jest również jednym z symboli Tallina.

Pierwsze wzmianki o wzgórzu zamkowym związane są z kroniką Henryka Łotysza z 1219 roku, który relacjonował zwycięstwo wojsk duńskich nad Estami. Następnie zamek w Tallinie trafił w ręce Zakonu Kawalerów Mieczowych, którzy w 1227 roku podbili północną część kraju. Na przestrzeni kolejnych stuleci rządzili tu także krzyżacy, Szwedzi oraz Rosjanie. Wnoszone przez nich zmiany w bryle obiektu niemal całkowicie zmieniły jego pierwotny kształt oraz wygląd. 

Kościół św. Mikołaja 

Na wschód, tuż poza obrębem Górnego Miasta znajduje się kościół św. Mikołaja (est. Niguliste kirik). Świątynia powstała dzięki hojności kupców z Gotlandii, którzy przybyli do miasta w I połowie XIII wieku. Prace nad nią trwały niemal do końca XVI wieku, acz już w kolejnym stuleciu padła ofiarą oblężenia wojsk rosyjskich. Zaowocowało to przebudową w duchu baroku, kiedy to uzyskała znaną nam dziś formę. W wyniku działań II wojny światowej wojska rosyjskie powtórnie uszkodziły kościół, tym razem niszcząc go niemal na dobre. 

Kościół św. Jerzego w Kownie – Odzyskać przeszłość.

Po gruntownej odbudowie jego wnętrze przeznaczono na salę koncertową oraz przestrzeń Muzeum Sztuki Sakralnej. Pośród bogatej kolekcji tryptyków, rzeźb i innych średniowiecznych artefaktów zobaczyć tu można fragment XV-wiecznego Tańca Śmierci autorstwa Bernta Notre z Lubeki. To jedyny tego typu obraz z motywem Danse Macabre na świecie, więc choćby dla niego, warto tu zajrzeć.

Starówka Tallina (Dolne Miasto)

Na północ od kościoła św. Mikołaja rozciąga się reszta czołowych zabytków miasta. Jednym z nich jest najstarszy nad Bałtykiem ratusz (est. Tallinna raekoda). Wzniesiony w XIV wieku obiekt aż do lat 70 XX wieku służył włodarzom miasta, zaś obecnie udostępniony jest zwiedzającym. Charakterystyczne w jego bryle są podcienie oraz oktagonalna wieża, która łudząco podobna jest do wieży leżącego nieopodal kościoła św. Ducha (est. Püha Vaimu kirik).

Świątynia ta jest najmniejszym ze średniowiecznych kościołów Tallina, jednak do zaoferowania ma całkiem sporo. Już nie tylko sama wieża jest tu intrygująca, ale chociażby fakt, że chór kościoła ustawiony jest od północy – asymetrycznie, względem jego dwóch naw. Uwagę zwracają tu drewniane empory z XVII wieku oraz liczne witraże z końca wieku XX. Najważniejszy jest tu jednak wspaniały ołtarz dłuta przywołanego już Bernta Notke. XV-wieczne dzieło przedstawia scenę Zesłania Ducha Świętego. Warto zwrócić również uwagę na XVII-wieczny zegar Christiana Ackermanna, zdobiący północną ścianę kościoła.

Samochodem przez Litwę, Łotwę i Estonię.

Pośród średniowiecznych perełek nie można nie wspomnieć też o Pasażu św. Katarzyny (est. Katariina käik), bo to prawdopodobnie jedno z najbardziej pocztówkowych miejsc w stolicy Estonii. Ozdobione kamiennymi arkadami przejście łączy ulice Müürivahe i Vene. Na całej jego długości zlokalizowane są niewielkie izdebki (XV-XVII w.) w których owoce swojego rzemiosła wystawiają tutejsi artyści. Przeciwległą stronę pasażu zdobią z kolei liczne epitafia, zawieszone na ścianie kościoła św. Katarzyny (est. Püha Katariina kirik)

Spragnionych średniowiecznej architektury na pewno ucieszy również ukryty klejnot tej epoki w sąsiedztwie XIX-wiecznej katedry św. Piotra i Pawła (est. Tallinna Peeter-Pauli katedraal). Chodzi tu o ruiny dominikańskiego klasztoru (est. Domiiniklaste Püha Katariina kloostri klausuur), który spłonął w XVI wieku. Do naszych czasów przetrwał klimatyczny dziedziniec z arkadami, sąsiadującymi także ze wspomnianym kościołem św. Katarzyny.

Niedaleko ruin, przy ulicy Vene 17 znajduje się Muzeum Miejskie Tallina (est. Tallinna Linnamuuseum). W mieszczańskiej kamienicy Wieków Średnich wystawiana jest ekspozycja związana bezpośrednio z historią miasta od XIII aż do XX stulecia. Kilka numerów dalej, przy Vene 24 zaś znajduje się cerkiew św. Mikołaja (est. Püha Nikolai Imetegija kirik).

Kowno – Niczym doktor Jekyll i pan Hyde.

Szwędając się po zaułkach Tallina warto też przemierzyć ulicę Pikk, aby zobaczyć tu kilka słynnych kamieniczek: Trzy Siostry (est. Kolm õde)(nr. 71-73), Dom Bractwa Czarnogłowych (est. Mustpeade Maja)(nr. 26), Gildię Bractwa św. Olafa (est. Oleviste gildi hoone)(nr. 24), Gildię św. Kanuta (est. Kanuti Gildi Saal)(nr. 20) oraz Wielką Gildię (est. Suurgildi hoome) w której swoją siedzibę ma Muzeum Historyczne (est. Eesti Ajaloomuuseum)(nr. 17).

Kościół św. Olafa 

Kościół św. Olafa (est. Tallinna Oleviste kirik) leży w obrębie Dolnego Miasta i to właśnie stąd rozpościera się jeden z najpiękniejszych widoków na tallińską starówkę oraz port. Wspaniały punkt widokowy zawdzięczać możemy jego niemal 124-metrowej wieży, którą jeszcze do 1991 roku KGB wykorzystywało jako wieżę radiową i oczywiście, punkt obserwacyjny. 

W XVI wieku, kiedy świątynia przeszła już gruntowną przebudowę, dzięki swojej ogromnej iglicy mogła pretendować do miana najwyższych budynków świata. Niemniej ceną tego były kilkukorne uderzenia pioruna, które raz po raz rujnowały budowlę. Z tego też względu, a także głównie przez reformację, w jego wnętrzu nie zachowało się oryginalne wyposażenie. Wbrew wszelkim przeciwnościom losu wszak, kościół św. Olafa nadal góruje nad miastem, będąc jednym z najlepszych wyrazów architektury gotyckiej w krajach nad Bałtykiem. 

Mury miejskie Tallina

Uroku Staremu Miastu w Tallinie dodaje niewątpliwie pierścień zamykających go obwarowań. Dzięki mnogości wież i baszt z dachami z czerwonej dachówki przywodzi on na myśl sznur z nawleczonymi koralikami jarzębiny. Piękny fragment murów podziwiać można wzdłuż ulic Gümnaasiumi, Kooli i Laboratooriumi.