fbpx

Autor - sekulada

Opactwo w Fontevraud – Grobowiec Plantagenetów

Królewskie opactwo w Fontevraud (fr. L'abbaye royale Notre-Dame de Fontevraud); Kraj Loary, Francja.

Opactwo w Fontevraud (fr. Abbaye Royale de Fontevraud) położone jest 17 kilometrów na południowy-wschód od Saumur. Dziś, wraz z wieloma innymi miasteczkami nad Loarą, stanowi jeden z punktów na liście światowego dziedzictwa UNESCO. Jest także jednym z najważniejszych tego typu założeń we Francji, sprowadzając tu rok rocznie rzeszę turystów. W średniowieczu wszak była to prawdziwa pustelnia, leżąca z dala od szukających skandalu ciekawskich. Wszystkiemu winna była mieszana wspólnota w jej murach. 

Zamek w Saumur – Forteca z godzinek księcia de Berry.

Robert d’Arbrissel i opactwo w Fontevraud

Założycielem opactwa Fontevraud był pustelnik Robert d’Arbrissel – prawdziwa osobistość średniowiecznej Francji. Dzięki swej charyzmatycznej osobowości był świetnym narzędziem w rękach papieża Urbana II. Nakłonił go on bowiem do wygłaszania kazań w Angeres, które były częścią planu organizacji pierwszej wyprawy krzyżowej. Oprócz tego Robert głosił także ewangelię, a jego pełne żaru wystąpienia sprawiły, że wraz z nim, w tournee po kolejnych miejscach udawała się coraz większa liczba wyznawców. Wkrótce stanął on na czele grupy swoich nomadów, praktykując między innymi umęczanie ciała czy tak zwane „duchowe małżeństwo” – syneisektyzm. Władze kościele nie były jednak zadowolone z takiego obrotu sprawy, w związku z czym Roberta zmuszono do osiedlenia się wraz ze swoimi współtowarzyszami – obu płci.

Mont Saint-Michel – Opactwo na krańcu świata.

Na rok 1101 przypada więc data założenia opactwa pod wezwaniem Najświętszej Marii Panny, które wzniesiono na terenach należących do biskupa Poitiers w pobliżu Candes i zamku Montsoreau. Położenie na granicy Andegawenii z Poitou przyczyniło się do szybkiego wzrostu znaczenia tego miejsca w regionie, które o dziwo, finansowane było w dużej miejsce przez rody Andegaweńskie. Liczne przywileje zaowocowały powstaniem nowych jednostek w obrębie tego samego klasztoru, podzielonych przez d’Abrassiela pomiędzy swoimi czterema uczniami. Każdy przeznaczony był dla innej grupy osób: dziewic (Grand-Moutier), chorych (Saint-Lazare), pokutnic (Madaleine) i mężczyzn (Saint-Jean-de-l’Habit).

Już w trzy lata po fundacji spory dotyczące kierowania główną jednostką nasiliły się na tyle, że Robert przekazał pałeczkę Heresendzie de Montsereau. Sam zaś wrócił do dawnej rutyny, zaniedbując niemal całkowicie opactwo w Fontevraud. W 1115 roku, podczas swej ostatniej wizyty, Robert d’Arbrissel oficjalnie powołał do życia zakon Fontevraud z Petronellą de Chemillé na czele. 

10 miast we Francji, które pokochacie!

Przez 36 generacji, aż do wielkiej rewolucji francuskiej to właśnie kobiety sprawowały tu władzę. Początkowo pochodziły one z dynastii Andegawenów, później zaś z rodu Burbonów, a także Rochechouart de Mortemart. Już pod koniec XII wieku zakon Fontevraud miał 123 jednostki w zachodniej części kraju. Głównie w strefach wpływów Plantagenetów, a także w Hiszpanii i Anglii. Sytuacja ta zmieniła się jednak na przestrzeni wieków i kiedy zamykano opactwo w Fontevraud w 1790 roku należało do niego tylko 50 z nich. Z 500 kobiet i 100 mężczyzn w czasie jego rozkwitu pozostało zaledwie 112 i 38 tuż przed sekularyzacją. 

Opactwo Fontevraud na kartach historii

Złoty okres Fontevraud przeminął stosunkowo szybko, bo rozwijająca się nieustannie siatka doprowadziła zakon do kryzysu, którego zwieńczeniem były niszczycielskie działania Wojny Stuletniej. Reformy, zarówno duchowej, jak i architektonicznej podjęła się kuzynka króla Ludwika XII – Maria Bretońska. Jej dzieło kontynuowała natomiast Renée z Bourbonów, kierująca również opactwem Świętej Trójcy w Caen. Młodziutka ksienia sprawiła zresztą, że model reformy z Fontrvraud stał się przykładem dla innych zgromadzeń Benedyktynek.

Renée nie była jednak tu pierwszą kobietą z dynastii Burbonów. Jego przedstawicielki właściwie niemal od początku istnienia tego opactwa przewodniczyły wspólnocie. Swoisty nepotyzm miał jednak nieoceniony wpływ na funkcjonowanie tego ośrodka. Dzięki licznym królewskim donacjom i przywilejom opactwo w Fontevraud urosło do rangi nie tylko duchowego, ale też intelektualnego ośrodka. W trakcie Reformacji z kolei stał się on bastionem katolicyzmu, modelem dla wszystkich klasztorów zagrożonych wpływami nowej religii. 

Katedra w Bourges – Prosta i złożona.

W XVII wieku sława opactwa przysłużyła się kolejnemu rozkwitowi. Wraz z nominowaniem na ksienię Madaleine Gabrielle de Rochechouart przez Ludwika XIV opactwo w Fontevraud stało się ważnym ośrodkiem artystycznym i edukacyjnym. Świadczyć może o tym fakt, że król Ludwik XV wysłał do tutejszej szkoły cztery swoje córki. O wszystkim jednak zapomniano u schyłku XVIII wieku. 2 listopada 1789 roku dokonano zeświecczenia, wynikiem czego mniszki oraz mnisi opuścili opactwo w Fontrvraud. Ruchomości zagrabili okoliczni mieszkańcy, a nieruchomości padły ofiarą wandali.

Opactwo Fontevraud – więzienie

18 października 1804 roku jednak miejsce to dostało nowe życie. Napoleon zarządził utworzenie tu więzienia, podobnie jak na Górze św. Michała czy w Clairvaux. Rozpoczęte w dwa lata po tym prace nad dostosowaniem kompleksu do narzuconych odgórnie wymogów zakończyły się w roku 1814. Wtedy to trafiło tu 600 więźniów obu płci. Mające pomieścić maksymalnie 700 osób budynki zapełniło 1600 dusz i tak to dawne królewskie opactwo w Fontevraud nową rolę pełniło aż do roku 1963. 

10 najpiękniejszych zamków w Dolinie Loary.

Gdyby nie więzienie z pewnością Fontevraud podzieliłoby losy Jumièges czy Cluny. Chociaż podkreślić należy, że utworzenie tu aresztu bardzo mocno wpłynęło na struktury dawnych zabudowań. Niemniej jednak budynek jako jeden z pierwszych wpisano na listę zabytków Francji – monument historique, dzięki czemu przeprowadzono tu kilka cennych prac konserwacyjnych.

Pośród nich wymienić należy naprawę krużganków z 1860 roku, restaurację refektarza z 1882 roku oraz wielką renowację z początku XX wieku pod marką właśnie monument historique. W związku z ogromem zabudowań, które pojawiły się tu na przestrzeni wieków nie brano pod uwagę możliwości przejęcia ich przez jakąkolwiek wspólnotę religijną. W 1975 roku miejsce to stało się siedzibą Centrum Kultury Zachodniej Francji i po dziś dzień piastuje ten urząd. 

Kościół opacki i epitafia Plantagenetów

Najważniejszym punktem w opactwie jest naturalnie kościół poświęcony Najświętszej Marii Pannie. Romańska świątynia zdominowana jest przez surową fasadę z dwoma flankującymi ją strzelistymi wieżami. Jego potężne kształty przełamuje sygnaturka i znajdująca się za nią latarnia. Elementy architektoniczne a skrzyżowaniem naw zdecydowanie wyglądają tu najciekawiej. Wszystko to za sprawą pięciu apsydioli, które potęgują poczucie maluczkości wobec tej wielkiej budowli. Na myśl zresztą przywodzą kościół z kolebki benedyktyńskiej myśli – opactwa w Cluny. Choć o wiele mniej fantazyjne, opactwo w Fontevraud ma się czym pochwalić. Już same wymiary kościoła robią bowiem wrażenie, bo ma on aż 90 metrów długości! 

Jednonawowa świątynia ma 15 metrów szerokości, a przecinający ją transept 40. Wysokość przy skrzyżowaniu naw wynosi 23 metry. Kościół pokryto sklepieniami w kształcie kopuł – niepopularne rozwiązanie w budynku tej epoki. Wspierające je filary wyposażono w bogato zdobione, dawniej malowane kapitele wskazujące na wpływy Andegawenów. Z oryginalnego wyposażenia nie zachowało do naszych czasów nie przetrwało niemal nic. Jednym z elementów, które wciąż jeszcze przypominają o splendorze tego miejsca jest drewniane tabernakulum z 1621 roku, które rewolucję francuską przeczekało w kościele parafialnym. 

Rouen – Joanna D’Arc, Monet i domki z szachulca.

Najważniejsze są tu jednak epitafia królów Anglii – pierwszych Plantagenetów. Do naszych czasów zachowały się cztery, ponadnaturalnej wielkości, polichromowane figury przedstawiające: Henryka II, jego żonę – Eleonorę Akwitańską, ich syna – Ryszarda Lwie Serce oraz żonę Jana bez Ziemi – Izabelę z Angoulême. Wszystkie wykonane zostały z kamienia, oprócz ostatniej, do której użyto drewna. 

Opackie zakamarki

Naturalnie, oprócz kościoła na terenie dzisiejszego opactwa znajduje się cała gama budynków, które wspierały dawną machinę eklezjastyczną. Należy tu wymienić przede wszystkim krużganki z Grand-Moutier, które istnieją tu od początku jego założenia. W ciągu stuleci uległy licznym zmianom, jednak wciąż przypominają o klasycznym modelu benedyktyńskich założeń. Istotny jest również kapitularz z renesansowymi polichromiami na które składają się sceny Pasji Jezusa Chrystusa. Oprócz religijnego znaczenia tego miejsca trzeba mieć świadomość, że jest to także swoista galeria Burbonów. Ich portrety przewijają się bowiem pośród wspomnianych scen.

Samochodem do Francji – Dolina Loary.

Ważnym i robiącym ogromne wrażenie jest też wielki refektarz (45x10m) z XVI wieku połączony z fantazyjną Tour d’Evraud. Oktagon z apsydiolami wyposażono w liczne kominy w związku z jego przeznaczeniem. Była to bowiem wędzarnia, aczkolwiek w XIX wieku uważano ją za kaplicę pogrzebową, gdzie chciano umieścić królewskie epitafia Plantagenetów. Do naszych czasów zachowała się również część przeznaczona przez d’Arbrissela dla chorych i niedołężnych, tworząca niejako osobną część. Ponadto mamy tu także część Saint-Benoît, pałac opacki i ślady dawnych ogrodów, które rozpłynęły się wraz z pierwszymi skazańcami. 

Opactwo w Fontevraud to punkt warty rozwagi podczas zwiedzania zamków w Dolinie Loary i punkt obowiązkowy dla miłośników architektury średniowiecznej. A już zwłaszcza jeśli akurat jesteśmy tu latem, bowiem nic nie działa lepiej na ochłodę jak wielowiekowe mury! Trzeba przyznać, że 35-stopniowa gorączka nie była nam wtedy straszna. Dodatkowo czas przyjemnie minie podczas oglądania przygotowanych tu wystaw, związanych głównie z historią tego miejsca. A dla spragnionych większej ochłody otworem stoją tunele pod kompleksem, które zmrożą krew w żyłach nawet w lipcu! 

Informacje praktyczne:

Adres:

Abbaye Royale de Fontevraud

49590 Fontevraud-l’Abbaye

Tel. : Visites : 33 /(0)2 41 51 73 52

Lektura:

  • Royal Abbey of Fontevraud – Claire Giraud-Labalte; wyd. Éditions OUEST-FRANCE; 2016.

Katedra w Tarragonie – Rzymianie i szczury

Katedra w Tarragonie (hiszp. Catedral Basílica de Tarragona Metropolitana i Primada); Katalonia, Hiszpania.
Katedra w Tarragonie należy do czołowych przykładów gotyku katalońskiego. Wzniesiona w najwyższym punkcie rzymskiej kolonii do dziś przypomina o swoich korzeniach. Nie tylko jednak sama bryła i rzymska spuścizna Tarraco zasługują na podziw, ale także tutejsze krużganki. Skrywają one niezwykły zbiór rzeźby romańskiej, pośród którego znalazła się osobliwa procesja szczurów.

W miejscu rzymskich koszarów

Katedra w Tarragonie (hiszp. Catedral Basílica de Tarragona Metropolitana i Primada) wraz z przylegającym do niej kompleksem powstała w miejscu rzymskich koszarów. Strategiczny, bo najwyższy punkt w mieście był więc idealny do wzniesienia na nim świątyni nowej wiary. Datowane na początek II wieku części dawnych zabudowań, bardziej pragmatycznie, niż symbolicznie, posłużyły zaś jako budulec. Wykorzystanie dawnych struktur wiązało się jednak z istotną zmianą w samym układzie świątyni, bowiem był on zupełnie odwrotny niż zakładała doktryna Kościoła Katolickiego: jej prezbiterium wzniesiono w zachodniej sekcji antycznych zabudowań, a nie we wschodniej, jak ma to miejsce w zdecydowanej większości kościołów.

Tarragona – Wielkie Tarraco.

Nim jednak powstała obecna budowla znajdować się tu miała przedromańska lub wizygocka świątynia, której namacalnych śladów nigdy nie udało się odnaleźć. Dopiero w 1091 papież Urban II wskrzesił dawne biskupstwo, dzięki któremu wzniesiono znany nam dziś obiekt. Pomysłodawcą budowy kościoła godnego biskupa był ówczesny arcybiskup – Olegariusz. 

Niezrealizowane plany

Impulsem do rozpoczęcia prac budowlanych była śmierć Huga de Cervelló w 1171 roku, który większość swojego majątku w testamencie zapisał na rzecz La Seo w Tarragonie. Schemat budowy nie odbiegał od ogólnoprzyjętych standardów, konstrukcję rozpoczęto od prezbiterium przez transept aż do fasady z ogromną różycą. Bryła tutejszej katedry, pomimo że realizowana była w czasach triumfu gotyku u wschodnich sąsiadów, zdecydowanie przejawia więcej cech romańskich niż cech stylu swoich czasów.  

Podczas gdy z wolna wznoszono kolejne partie katedry, tuż obok trwała budowa kompleksu w którym zamieszkać mieli Augustianie. Dzięki naciskowi ówczesnych biskupów, do 1215 roku ukończono cele kanonicze, krużganki i refektarz. To właśnie dzięki temu opóźnieniu udało się tchnąć tu ducha gotyku, którym zainspirowali się budowniczowie innych, wielkich świątyń w regionie. W Tarragonie z kolei zaczerpnięto inspirację z Poblet czy Santes Creus. Idąc za wymienionymi przykładami zdecydowano się na powiększenie krużganków i transeptu, dodanie nad nim potężnej latarni, wprowadzenie do budowli pięciu apsyd oraz pokrycie naw sklepieniem krzyżowo-żebrowym.

Na przełomie XII i XIII wieku prowadzono prace nad zamknięciem budowli od zachodu oraz prace nad dzwonnicą w sekcji wschodniej. W 1331 roku dokonano konsekracji nieukończonej katedry. Nikt wtedy jeszcze nie przypuszczał, że plaga czarnej śmierci na zawsze przekreśli dotąd niezrealizowane plany. W kolejnych wiekach sukcesywnie dobudowywano kolejne kaplice, aczkolwiek nie miało to już związku z pi

Bryła katedry w Tarragonie

Fasada wschodnia przepruta została trzema portalami, które odpowiadają nawom wewnątrz obiektu. Jej centralna część, oprócz wspomnianej już ogromnej różycy o średnicy 11 metrów, wyposażona została w piękny gotycki portal. Na jego dekorację składają się przede wszystkim liczne, zdobiące archiwolty posągi przedstawiające postaci z Biblii. Najważniejszą z rzeźb, czyli Najświętszą Marię Pannę z Dzieciątkiem Jezus umiejscowiono na trumeau. Autorem tych wspaniałych dzieł jest XIV-wieczny rzeźbiarz, Jordi de Déu. Całość flankują dwa, zakończone rzymskimi ostrosłupami z białego marmuru, pinakle.

Ozdobę dwóch pozostałych portali stanowi natomiast część rzymskiego epitafium z IV wieku z przedstawieniem scen życia Jezusa Chrystusa (portal północny) oraz XIII-wieczny tympanon z reliefem Najświętszej Marii Panny z Dzieciątkiem Jezus (portal południowy). Fasada wschodnia to świadectwo problemów ekonomicznych, które nawiedziły Tarragonę w roku 1348. Dżuma uniemożliwiła kontynuację prac, w związku z czym nie powstały planowane tu wieże, ale także nawet sterczyny czy fronton nie zostały doprowadzone do końca.

Gotyk w Barcelonie.

Wyróżniającym się elementem w bryle katedry jest jej dzwonnica. Ukończona w I połowie XIV wieku, 70-metrowa wieża składa się z trzech poziomów z których trzeci, oktagonalny ozdobiono rzygaczami w postaciach jeleni oraz znakami heraldycznymi Korony Katalonii i Aragonii. U jej szczytu znajduje się aż siedemnaście dzwonów, pośród których najstarszy datowany jest na rok 1250. 

Tuż obok dzwonnicy znajduje się kaplica św. Tekli, La Vella. Zbudowana została w miejscu w którym miała znajdować się zniszczona przez Arabów na początku VIII wieku, dawna katedra w Tarragonie. Wzniesiona w X wieku kaplica przez wieki towarzyszyła tutejszym kanonikom w ich ostatniej drodze.

Krużganki i procesja szczurów

Istotnym miejscem są tu również krużganki, których bogactwo rzeźby architektonicznej zachwyca bez reszty. Całość powstała na planie nieco nieregularnego kwadratu o wymiarach 47×46 metrów. Wszystkie skrzydła podzielono na sześć przęseł, pokrytych sklepieniami krzyżowo-żebrowymi. Utworzone pomiędzy nimi ostrołuki ozdobiono podwójnymi niewielkimi oculusami ze zdobieniami zaczerpniętymi od kultury arabskiej. 

Ostrołuki z kolei podzielono kolumnami, których niemal trzysta elementów (kapitele oraz imposty) wykonano z białego marmuru. Pośród wyrzeźbionych na kapitelach wspaniałości odnaleźć możemy figury geometryczne, liczne przedstawienia mitycznych stworów, sceny oraz postaci biblijne (Pasja Chrystusa, Kain i Abel, Adam i Ewa) czy nawet bajki jak słynna procesja szczurów (hiszp. la procesión de las ratas).

Skąd w Tarragonie tak osobliwa scena? Otóż, według jednej z legend pałac tarragońskiego arystokraty opanowały złośliwe szczury, które w ramach rozrywki niszczyły spichlerze i stodoły. Pan zatrudnił ludzi, którzy mieli położyć kres ich poczynaniom. Niestety, bezskutecznie. Miarka przebrała się jednak, gdy z wizytą zjawił się król. Zniesmaczony gryzoniami zastrzegł, że nie wróci do pałacu, póki nie znikną.

Postawiony w takiej sytuacji magnat musiał coś wymyślić. Znalazł zatem najlepszego w regionie kota z nadzieją na rozwiązanie jego problemu. Trudne było to zadanie, ale nie niemożliwe. Nie przebierając w środkach sprytny kot sfingował swoją śmierć. Zachwycone szczury zabrały truchło na lektykę i ruszyły do marszu żałobnego z tańcami i swawolami. Kiedy to świętowały śmierć kolejnego łowcy, ten z zaskoczenia zeskoczył z lektyki i zagryzł je, jeden po drugim. I tak oto, na cześć kota, katedra w Tarragonie ozdobiona została tym jakże osobliwym reliefem.

Katedra w Tarragonie wewnątrz

Katedra w Tarragonie to trzynawowa bazylika wzniesiona na planie krzyża łacińskiego o długości nawy głównej 104 metry. Jej szerokość wynosi 16 metrów, a wysokość 26 (z wyjątkiem prezbiterium, którego kopuła sięga 32 metrów). Jej nawy boczne mają natomiast 7,5 metrów szerokości na 13 metrów wysokości. Na przestrzeni wieków, od XIV do końca XVIII, w nawach bocznych pojawiło się kilka kaplic, powiększających sukcesywnie szerokość świątyni.

Najważniejsze elementy wyposażenia katedry znajdują się w jej prezbiterium. Odnajdziemy tu stalle z końca XV wieku oraz bogato zdobione sedilia z początku wieku XVI. Ponadto, znajduje się tu również wyjątkowy w skali kraju, prospekt organowy z 1567 roku. Także tutaj umieszczono grobowiec arcybiskupa Jana z Aragonii (hiszp. Juan de Aragón) z 1337 roku, będący dziś majstersztykiem hiszpańskiej rzeźby gotyckiej. Jest to niejako preludium do wspaniałych dzieł katalońskiej sztuki średniowiecznej, skumulowanej w apsydzie za prezbiterium.

Katedra w Palmie – Kwiat w Ogrodzie Ludzkości.

Na szczególną uwagę zasługuje tu XV-wieczny Ołtarz Główny z polichromowanego alabastru. W jego centrum umiejscowiono Najświętszą Marię Pannę z Dzieciątkiem Jezus, po bokach zaś figury świętych: Tekli oraz Pawła. Dwanaście reliefów ołtarza poświęcono życiu Jezusa Chrystusa, natomiast na sześciu reliefach predelli umieszczono męczeńską śmierć patronki świątyni. Nieco niżej także ulokowano stół liturgiczny z częścią romańskiego ołtarza (ok. 1220 roku). W środku marmurowej płyty wyrzeźbiono znaki Trójcy Świętej oraz Jezusa Chrystusa w mandorli, błogosławiącego św. Tekli. 

Bezpośrednio do prezbiterium przylegają także dwie kaplice: św. Olegariusza oraz Najświętszej Marii Panny (lub Krawców). Szczególnie zachwycająca jest ta druga – heksagonalna kaplica wzniesiona w miejscu romańskiej apsydioli o sklepieniu gwiaździstym to jedno z najpiękniejszych miejsc w katedrze. Poza wspaniałym ołtarzem z II poł. XIV wieku uwagę przykuwają tu wyraziste polichromie, zdobione maskami konsole oraz rzeźby w przedłużeniach łuków sklepienia. 

Na tym jednak nie koniec. Właściwie chór to tylko niewielka część wspaniałości jakie skrywa katedra w Tarragonie. Pomiędzy nimi warto wymienić szereg XV-wiecznych rzeźb – grupy Złożenia do Grobu czy Zaśnięcia NMP, a także ołtarzy – Najświętszej Dziewicy z Montserrat czy św. Michała. Oprócz tego odnaleźć tu można datowaną II wiek chrzcielnicę czy X-wieczny łuk arabski z Medinat-al-Zahra w Kordobie. I jakby tego było mało świątynia posiada skarbiec, w którym można zatracić się bez pamięci, a ilość cennych artefaktów jest naprawdę imponująca. 

Katedra w Segowii – Dama Katedr.

Katedra w Tarragonie pomimo szerokopojętego bogactwa jest chyba najbardziej niedocenioną świątynią w kraju Cervantesa. Nie znalazła się w książce Miguela Sobrino „Catedrales” o najważniejszych katedrach Hiszpanii. Jej istnienie pominął także Rolf Toman w wielkim kompendium gotyku. Być może nie wniosła rewolucyjnych zmian w sztuce tego okresu, jednak z pewnością warto tu zajrzeć. Zwłaszcza jeśli piękno Wieków Średnich nie jest Wam obojętne.

Literatura:

Samochodem do Niemiec – Dolna Saksonia

Kościół św. Jana w Luneburgu (niem. St. Johannis, Lüneburg); Dolna Saksonia, Niemcy.

Dolna Saksonia samochodem to dość nietuzinkowy i, można by rzec, hipsterski plan podróży. Dlaczegóż? Po pierwsze: jeśli myślimy o wakacjach, to Niemcy niekoniecznie plasują się w pierwszej dziesiątce kierunków do rozważenia. Po drugie: Jeśli już z jakichś względów wybierzemy Niemcy, to zapewne będzie to jakiś większy ośrodek typu Monachium czy Kolonia. Szkoda, bo jak świetnie zauważył znajkraj, „W żadnym innym landzie nie można rano wędrować po górach, a wieczorem spacerować nad morzem.” Znakiem tego, każdy powinien znaleźć tu coś dla siebie.

10 sakralnych klejnotów Dolnej Saksonii.

Poniżej znajdziecie propozycję (po)dania pod tytułem: Dolna Saksonia samochodem. Trasa zaplanowana była na 13 dni, ale też nie ograniczyła się wyłącznie do tego landu. Powodem tego, rzecz jasna, były inne interesujące miejsca, które znalazły się w zasięgu naszego wstępnego planu. Trzeba było je zrealizować, bo jak nie teraz, to kiedy?

Dolna Saksonia samochodem – Gotowy plan podróży

  • Kalendarium: 31.08.2019 – 13.09.2019
  • Kilometraż: +/- 1850
  • Powóz: Mazda 3 Hatchback
  • Noclegi: Pokój 2 os.: 695 EUR
  • Intensywność: Duża
Rozwiń, aby zobaczyć dokładny przebieg trasy:

DZIEŃ 1 31.08

660 KM || 7:30 H

Wrocław > Lüneburg

  • Schwerin

NOCLEG: Drage Ferienwohnung Staudacker

Pokój 2 os.: 100 EUR

DZIEŃ 2 01.09

NOCLEG: Drage

DZIEŃ 3 02.09

70 KM || 1 H

Lüneburg > Brema

  • Bardowick
  • Brema

NOCLEG: Brema Apartments Am Werdersee

Pokój 2 os.: 105 EUR

DZIEŃ 4 03.09

  • Brema

NOCLEG: Brema

DZIEŃ 5 04.09

120 KM || 1:30 H

Brema > Osnabrück

  • Osnabrück

NOCLEG: Osnabrück B&B Hotel Osnabrück

Pokój 2 os.: 70 EUR

DZIEŃ 6 05.09

170 KM || 2:45 H

Osnabrück > Hanower

NOCLEG: Hanower Hotel Taverne Inos

Pokój 2 os.: 90 EUR

DZIEŃ 7 06.09

NOCLEG: Hanower

DZIEŃ 8 07.09

100 KM || 1:45 H

Hanower > Brunszwik

  • Celle
  • Kloster Wienhausen

NOCLEG: Brunszwik ibis Budget

Pokój 2 os.: 180 EUR

DZIEŃ 9 08.09

NOCLEG: Brunszwik ibis Budget

DZIEŃ 10 09.09

  • Brunszwik

NOCLEG: Brunszwik ibis Budget

DZIEŃ 11 10.09

85 KM || 1:30 H

Brunszwik > Goslar

  • Kloster Riddagshausen
  • Königslutter
  • Goslar

NOCLEG: Goslar Hostel Goslar

Pokój 2 os.: 50 EUR

DZIEŃ 12 11.09

100 KM || 1:30 H

Goslar > Unterdorf

  • Goslar
  • Bad Gandersheim

NOCLEG: Unterdorf Landolfshausen Am Thieberg

Pokój 2 os.: 100 EUR

DZIEŃ 13 12.09

40 KM || 0:45 H

Unterdorf > Getynga > Unterdorf

  • Kloster Bursfelde
  • Getynga

NOCLEG: Landolfshausen Am Thieberg

DZIEŃ 14 13.09

600 KM || 6:30 H

Unterforf > Wrocław

  • Duderstadt
  • ZisterzienserMuseum Kloster Walkenried
  • Münchenlohra

Czas na podróż

Ze względu na klimat podobny do naszego łatwo wybrać najbardziej dogodny termin podróży. Niemniej jednak warto pamietać o fakcie, że w Niemczech praktycznie nie występuje złota jesień. Termin w który celowaliśmy, aby cieszyć się najpiękniejszymi barwami natury. Jest deszczowo i brzydko, co niestety sprawdziliśmy już kilkakrotnie. Poza typowymi terminami wakacyjnymi warto również rozważyć zimę, głównie przez wzgląd na odbywające się tu jarmarki świąteczne, które zmieniają starówki w miasteczka z baśni.

Brunszwik – Lwy i gotyk.

Noclegi

Jeśli chodzi o noclegi w Dolnej Saksonii, to cenowego szału nie ma. Z racji niewielkich miejscowości z pięknymi starówkami, ceny są tu dość wysokie, w związku z czym warto rozważyć zatrzymanie się poza typowo turystycznymi miejscami. Nie trzeba wspominać, że komunikacja (autostrady i drogi szybkiego ruchu) są tu na bardzo wysokim poziomie, więc dojazd nawet 30 kilometrów do naszej bazy noclegowej nie powinien stanowić większego wyzwania. Oczywiście im szybciej zarezerwujecie sobie miejsce, tym lepiej i przede wszystkim taniej. Poza tym, jeśli chcemy odpocząć najlepiej kwestie techniczne mieć od razu z głowy. Czyż nie?

Booking.com

Garść informacji różnych

Właściwie Niemcy to nie jest Zasiedmiogórogród, więc spieszymy potwierdzić, że sytuacja wygląda tu dość podobnie jak w Polsce. To znaczy, może to być szokujące, ale pod wieloma względami jest taniej. Pomimo stosunkowo krótkiego sezonu Niemcy nie są nastawieni na krojenie turystów, co działa wyłącznie na plus. Nie ma tu znanej nam dobrze nachalności, a i trzeba podkreślić, że nasi sąsiedzi są niezwykle miłym narodem. Do tego można się z nimi dogadać po angielsku, co przełamuje wiele barier.

Luneburg – Mała Lubeka.

Mankamentem z kolei może być zwiedzanie z przewodnikiem. W większych ośrodkach z angielskim przewodnikiem nie ma problemu, ale w mniejszych – np. w dawnych opactwach wcale nie jest już tak łatwo. Co prawda, zapewne dostaniemy karteczki z opisem po polsku lub angielsku, ale wciąż to nie to samo. Niemniej, kiedy można robić w tym czasie zdjęcia zamiast słuchać przewodnika nie powinno być to szczególnie uciążliwe.

Zamek Marienburg – Małe El Dorado.

Nie ma problemu z dostępnością dla zwiedzających tych mniej znanych obiektów. Z naszej listy udało nam się zobaczyć niemal wszystko, co chcieliśmy zobaczyć. O dziwo, nawet kościółek w niewielkiej miejscowości Münchenlohra był również otwarty. Cudo! Wybierając się autem do Niemiec warto wiedzieć, że nie potrzebne nam są winiety, ani paszport. Wystarczy dobry humor i w drogę! :)

Hanower – Stolica Dolnej Saksonii.
Z racji częstych podróży do kraju naszych sąsiadów z pewnością wiele oczywistości zostało pominiętych. Jeśli więc macie jakiekolwiek pytania, zostawcie komentarz! Postaramy się pomóc.
Do planowania podróży mogą się Wam również przydać wpisy o Niemczech, które znajdziecie TUTAJ.

Dodatkowo też poniżej możecie przeczytać o jednej z największych perełek sakralnych Dolnej Saksonii, czyli kościele św. Michała w Hildesheim. W tym mieście byliśmy w trakcie innej podróży, aczkolwiek trzeba je wziąć pod uwagę podczas planowania wypadu w te strony. Warto wiedzieć, że oprócz romańskiego flagowca jest tu jeszcze kilka innych gigantów tej epoki.

Hanower – Stolica Dolnej Saksonii

Nowy Ratusz w Hanowerze (niem. Neue Rathaus in Hannover); Dolna Saksonia, Niemcy.

Hanower (niem. Hannover) to stolica kraju związkowego Dolna Saksonia w północnych Niemczech. Dziś to prężnie rozwijające się miasto słynące z ciasteczek Leibniza, jednak jego historia niewiele ma ze słodyczy. Aż 2/3 Hanoweru zniszczono podczas wojennej zawieruchy, wszak nie oznacza to, że nie ma tu czego zwiedzać. Wręcz odwrotnie, jest tu całkiem sporo ciekawych miejscówek. Sami zobaczcie!

10 sakralnych klejnotów Dolnej Saksonii.

Hanower przez wieki

Hanower, jak każde wielowiekowe miasto ma historię pełną wzlotów i upadków. Jego założenie datowane jest na rok 1241, kiedy to cesarz Otto I Dziecię nadał istniejącej tu osadzie statut miasta. Do rozrostu przyczyniło się wstąpienie w szeregi Hanzy, dzięki czemu wzniesiono tu wiele charakterystycznych dla związku budowli, wraz z potężnymi obwarowaniami. Od 1636 roku Hanower stał się miejscem rezydowania Welfów, co wpłynęło na kolejny boom gospodarczy i oczywiście na prestiż miasta.

Ten wzrósł jeszcze bardziej, gdy w 1815 roku Hanower wybrano na stolicę królestwa Hanoweru. W 1866 roku koronę jednak przyłączono do Prus, powodując trwający do połowy XIX wieku, zastój. Dopiero w II połowie miasto otrząsnęło się z pęt Prus, aby przeżyć kolejną złotą erę. Ostatnią przed wielkimi zniszczeniami, które nadejść miały w kolejnym wieku. 

Co warto zobaczyć w Hanowerze?

Nie da się ukryć, że podczas II wojny światowej Hanower niemal zmieciono z powierzchni ziemi. Zniszczenia tutejszej starówki oszacowano na 90%, ale wcale nie oznacza to, że dziś miasto pozbawione jest ciekawych i zabytkowych miejsc. Otóż po wojnie z wielką pieczołowitością odbudowano najważniejsze monumenty, które choć świecą dawnym blaskiem, upamiętniają też niejako deszcze bomb, które do 1945 roku pogrążyły Hanower w chaosie. Tak więc co warto zobaczyć w Hanowerze? Oto kilka propozycji:

Brunszwik – Lwy i gotyk.

Nowy Ratusz

Flagowym punktem turystycznym w Hanowerze jest Nowy Ratusz (niem. Neue Rathaus in Hannover). Opiewająca na 10 milionów marek niemieckich inwestycja zakończyła się w roku 1913. Od tego czasu imponujący gmach służył miastu, a dziś służy także i turystom. W jego salach można bowiem zobaczyć aż cztery ogromne modele Hanoweru z różnych epok czy podziwiać jego panoramę z punktu widokowego na kopule. Roztaczający się dookoła Maschpark dodaje ratuszowi niespotykanego czaru, więc spacer jego alejkami jest jak najbardziej wskazany.

Ogrody Królewskie 

Maschpark choć uroczy, to zaledwie preludium terenów zielonych stolicy Dolnej Saksonii. Jeśli uwielbiacie spacery lub aktywność na świeżym powietrzu, to z pewnością nie ma tu lepszego miejsca niż Ogrody Królewskie (niem. Herrenhäusen Gärten). XVII-wieczne ogrody zlokalizowane są na 136 hektarach terenu w północnej części miasta. Całość podzielono na cztery działki tematyczne: Großer Garten, Welfengarten, Berggarten i Georgengarten. Każda z nich jest wyjątkowa, a poza zielenią znajdują się tu także Pałac Herrenhäusen oraz Pałac Welfów, więc jeśli zamierzacie się tu wybrać, warto zarezerwować sobie trochę więcej czasu.

Uniwersytet Hanowerski

Będąc przy ogrodach warto wspomnieć, że w jednym z nich – w Welfengarten, czyli w Ogrodzie Welfów znajduje się siedziba główna Uniwersytetu Gotfryda Wilhelma Leibniza (niem. Gottfried Wilhelm Leibniz Universität Hannover). Neogotycki gmach powstał w II połowie XIX wieku jako letnia rezydencja rodziny królewskiej. Jerzy V chciał tym samym zaznaczyć obecność Welfów w Hanowerze, jednak aneksja jego królestwa do Prus przekreśliła wielkie plany. Niemniej jednak, już w dziesięć lat później budynek wykorzystano na cele Królewskiego Instytutu Technicznego, dzisiejszego uniwersytetu. Jego patronem jest niemiecki Da Vinci, któremu zawdzięczamy rachunek różniczkowy, pojęcie i symbol całki czy uniwersytecki system katalogowy.

Marktkirche 

Marktkirche to XIV-wieczna świątynia położona w sercu miasta, czyli na hanowerskiej starówce. Powstała ona w miejscu romańskiego kościółka, który wraz z rozwojem handlu znalazł się pod wpływem tutejszych kupców. Ich aspiracją było wzniesienie dużo większego i, przede wszystkim wyższego budynku. Nie do końca jednak udało się plan ten wykonać, chociaż mimo to Marktkirche wciąż wygląda imponująco. Podczas II wojny światowej bomby zniszczyły jego sklepienia, aczkolwiek udało się uratować gotycką skorupkę. Tuż obok niego postawiono figurę Marcina Lutra na pamiątkę Reformacji, która dotarła do Hanoweru w 1533 roku.

Luneburg – Mała Lubeka.

W pobliżu kościoła św. Jerzego i św. Jakuba znajduje się jeszcze jeden średniowieczny skarb – ratusz. Razem ze wspomnianym kościołem są najdalej wysuniętymi na południe przedstawicielami gotyku ceglanego w Niemczech. Budowla o mały włos nie została rozebrana w XIX wieku od czego ocaliły ją skuteczne protesty mieszkańców. Romantyczną odbudową zrujnowanego już wtedy budynku zajął się Konrad Wilhelm Hase – ten sam, którego król zatrudnił przy budowie zamku Marienburg. 

Holzmarkt

Holzmarkt to stanowczo jedno z najładniejszych miejsc w Hanowerze. Rynek ten swą nazwę uzyskał dzięki sprzedawanemu tu dawniej drewnu (niem. holz), transportowanemu stąd głównie drogą rzeczną. Dziś w jego centrum znajduje się piękna fontanna XIX-wiecznego przedsiębiorcy Oscara Wintera. Gdzieś pośród koronkowych splotów znajduje się tu żelazny pierścień, który podobno przynosi szczęście. Tylko czy aby tak łatwo jest go odnaleźć? Niełatwo, ale domu Gotfryda Wilhelma Leibniza na pewno nie da się przeoczyć. Właściwie jest to kopia całkowicie zniszczonego w 1943 roku budynku, niemniej jej renesansowy szczyt oraz misterne zdobienia dopełniają czaru tego miejsca. Czaru, który roztaczają głównie fachwerkowe budynki.

Muzea w Hanowerze

Warto wiedzieć, że przy Holzmarkt znajduje się również Muzeum Historyczne (niem. Historisches Museum Hannover). Prezentowana tu ekspozycja skupiona jest na historii miasta, zwłaszcza tej po II wojnie światowej. Warto tu zajrzeć, jeśli chcemy się dowiedzieć jak przebiegała odbudowa Hanoweru. Wstęp jest bezpłatny. Pośród istotnych tego typu miejsc wymienić trzeba również Muzeum Augusta Kestnera (niem. Museum August Kestner).

Należące do prywatnej kolekcji XIX-wiecznego dyplomaty artefakty tworzą jedną z najważniejszych kolekcji sztuki antycznej i średniowiecznej w Niemczech. Najważniejszym spośród wszystkich jest jednak Muzeum Dolnej Saksonii (niem. Niedersächsisches Landesmuseum Hannover). Zlokalizowany w pobliżu Nowego Ratusza skrywa kolekcję obrazów i rzeźb od średniowiecza aż po XX wiek, a także eksponaty z dziedziny etnologii, archeologii czy historii naturalnej. 

Rzeźby i pomniki

To co w Hanowerze podobało nam się chyba najbardziej, oprócz Nowego Ratusza, to wszechobecne rzeźby i pomniki. Nie ma tu zastraszającej liczby zabytków, ale małych dzieł sztuki możemy spodziewać się na każdym kroku. Urzekające są rzeźby Gęsiareczki z Steintorplatz, rzeźba łucznika z Trammplatz czy też rzeźby największych poetów, zdobiące fasadę hanowerskiej opery. Pośród całego zbioru wspaniałości jest też genialny pomnik upamiętniający sprzeciw profesorów Getygi wobec poczynań nowego króla Ernesta Augusta – tak zwaną Getyndzką Siódemkę (niem. Göttinger Sieben) z Placu Waterloo. 

Magdeburg – Kolebka niemieckiego romanizmu.

Inne ciekawe miejsca

Jak łatwo się domyślić w Hanowerze jest jeszcze cała masa zabytków wartych uwagi. Wspomnieć trzeba tu więc także o Ballhofplatz z fachwerkowymi kamieniczkami i pobliski Kreuzkirche – najstarszym z hanowerskich kościołów. Warto też zobaczyć swoisty pomnik niszczycielskich działań II wojny światowej w postaci kościoła św. Idziego (niem. Aegidienkirche). Interesujące są również XIX-wieczne gmachy stacji kolejowej oraz opery. Dobrą opcją dla podróżujących z dziećmi może być też ZOO czy kolejny obiekt w którym zakochają się nie tylko dzieci, ale i dorośli.

Zamek Marienburg

W pobliżu Hanoweru bowiem położona jest najpiękniejsza rezydencja Welfów – XIX-wieczny zamek Marienburg. Więcej o nim dowiecie się we wpisie poniżej. Zajrzyjcie tam, naprawdę warto! 

Na zakończenie

Trzeba przyznać, że Hanower to nietuzinkowy kierunek podróży. Jednak pomimo dość nowoczesnego wyglądu miasto ma całkiem sporo zabytkowych miejsc, dzięki którym dawny czar wciąż jest tu jeszcze obecny. Dodatkowo już sam Nowy Ratusz czy Ogrody Królewskie są czymś absolutnie niesamowitym, czymś co warto zobaczyć mimo wszystko. A gdy jeszcze do tego dodamy piękny zamek Marienburg… sami wiecie co robić! Z naszej strony życzyć Wam możemy kolejnej niezapomnianej podróży i wielu fantastycznych wspomnień. ;) 

Samochodem do Niemiec – Dolna Saksonia.

Lektura:

Brunszwik – Lwy i gotyk

Kościół św. Marcina w Brunszwiku (niem. Martinikirche Braunschweig); Dolna Saksonia, Niemcy.

Brunszwik (niem. Braunschweig) jest niemieckim miastem położonym w kraju związkowym Dolna Saksonia. Znajduje się ok. 66 kilometrów od stolicy regionu, Hanoweru oraz niemal 100 kilometrów od Magdeburga. Jego starówka najeżona jest wieżami gotyckich świątyń w charakterystycznym dla miasta stylu. Bez problemu odgadnąć można więc jego wielkie znaczenie w okresie Wieków Średnich. A skoro zapowiedź wygląda aż tak obiecująco, to dalej może być już tylko lepiej!

Brunszwik przez wieki

Według legendy Brunszwik założyć miał w 861 roku syn ówczesnego księcia Saksonii, Bruno. Nie da się tego potwierdzić, ale fakt ten zdaje się nie być tak istotny w blasku wszechobecnych śladów Welfów i księcia Lwa, Henryka Lwa. To właśnie on przyczynił się do wzrostu ekonomicznego i politycznego miasta, wybierając Brunszwik na siedzibę swego rodu – jednej z najważniejszych dynastii książęcych średniowiecznej Europy.

Hanower – Stolica Dolnej Saksonii.

Dzięki kontynuacji jego dzieła przez cesarza Ottona IV miasto w XIII wieku przyjęto do najważniejszej unii na kontynencie – Ligii Hanzeatyckiej. 20-tysięczna już wtedy osada utrzymywała stosunki handlowe z Flandrią czy Gotlandią, a jej produktem eksportowym było piwo! Zwany Braunschweiger Mumme trunek nie był jednak zwykłym napojem alkoholowym, bo dzięki sekretnej recepturze zachowywał świeżość dłużej niż inne tego typu napoje.

Rosnące w siłę miasto i, przede wszystkim rosnąca władza mieszczaństwa, w XV wieku doprowadziły do przeniesienia siedziby książęcej do pobliskiego Wolfenbüttel. W kolejnym wieku, jako jedno z pierwszych przeszło na protestantyzm i przystąpiło do związku szmalkaldzkiego. Jeszcze pod koniec tego samego stulecia, w wyniku konfliktów wewnętrznych opuściło Hanzę. Kolejne spory mieszczaństwa z Welfami sprawiły, że Brunszwik został przez nich podbity. Wkrótce miasto stało się areną bumu gospodarczego opartego na na manufakturze porcelany i fajansu. 

10 sakralnych klejnotów Dolnej Saksonii.

W XIX wieku uwolniono spętane murami miejskimi miasto, rozpoczynając okres industrializacji i gwałtownego rozrostu. Punktem zwrotnym powtórnego złotego okresu był październik 1944 roku, kiedy to wielowiekowa historia niemal pogrzebana została pod gruzami zbombardowanego miasta. Nie bez trudu udało się jednak podnieść je z popiołów i szczęśliwie, udało się też przywrócić blask jego średniowiecznym zabytkom. 

Co warto zobaczyć w Brunszwiku?

Brunszwik poprzez swoją architekturę pokazuje nam jak mocno zróżnicowane jest pod tym względem nie tylko samo miasto, ale i cały region. Jak napisał o Dolnej Saksonii znajkraj: „W żadnym innym landzie nie można rano wędrować po górach, a wieczorem spacerować nad morzem.” W Brunszwiku zaś odnaleźć możemy wspaniałe skupisko unikatowych, gotyckich świątyń o niepowtarzalnym stylu, ale to wcale nie znaczy, że nie znajdziemy tu nic poza nimi. Oferta jest wielce różnorodna. Chociaż my weźmiemy na tapetę przede wszystkim zabytki Wieków Średnich, warto o niej pamiętać! 

Luneburg – Mała Lubeka.

Rynek

Rynek w Brunszwiku już od XII wieku stanowi najważniejszy punkt w mieście. Przez wieki był miejscem handlu, procesji, zawodów jeździeckich, a nawet egzekucji. Dziś jest tu nieco spokojniej, ale bez problemu odnajdziemy tu ducha miasta minionych stuleci. W jego centrum znajduje się dekorowana motywami cesarskimi i biblijnymi replika XV-wiecznej Fontanny Najświętszej Marii Panny. Północną pierzeję zajmuje tak zwany Gewdenhaus, czyli sukiennice oraz fechwerkowy domek – dawny urząd celny. Najważniejsze obiekty, perły tutejszego rynku, położone są jednak w jego wschodniej części. 

Kościół św. Marcina

Pierwszym z nich jest kościół św. Marcina (niem. Martinikirche Braunschweig) – chyba najpiękniejszy spośród świątyń tego miasta. Położony w centrum życia społecznego od początku swego istnienia cieszył się niesłabnącymi względami lokalnych kupców. To właśnie dzięki nim XIII-wieczna bazylika ewoluowała w imponujących rozmiarów, gotycką halę.

II wojna światowa właściwie nie odcisnęła piętna na świątyni przez co zachowały się tu, gromadzone przez wieki, bezcenne artefakty. Pośród nich na szczególną uwagę zasługuje kaplica św. Anny (niem. Annenkapelle) z XV-wieczną chrzcielnicą oraz rzeźbami Najświętszej Panienki, jej rodziców i Trzech Króli. Całość kaplicy dopełniają liczne przedstawienia muzyków, mnichów z epoki czy prominentnych mieszkańców, których epitafia rozlokowano w nawach bocznych kościoła. 

Ratusz

Tuż obok św. Marcina znajduje się jeden z najważniejszych zabytków nie tylko miasta, ale i samych Niemiec. Chodzi oczywiście o tutejszy ratusz (niem. Altstadtrathaus in Braunschweig), będący prawdziwą perełką świeckiej architektury średniowiecznej w kraju. Na sąsiadującym z rynkiem budynku przytwierdzona została specjalna, brunszwicka miara zwana Braunschweiger Elle. Mający 57,07 cm pręt stanowił punkt odniesienia głównie dla handlarzy tkanin. Gotycką fasadę ratusza zdobią figury władców wraz z ich żonami, a wnętrza budynku służą jako muzeum. Zebrano tu całkiem pokaźną kolekcję przedmiotów związanych z historią Brunszwiku, a całość można podziwiać zupełnie za darmo.

Samochodem do Niemiec – Dolna Saksonia.

Kościół św. Andrzeja

Kościół św. Andrzeja (niem. St. Andreas in Braunschweig) to najwyższa świątynia Brunszwiku. W związku z tym, że jej południowa wieża ma aż 93 metry u jej szczytu zlokalizowany jest punkt widokowy. Aby dostąpić zaszczytu oglądania miejsca z wysokości wystarczy pokonać 289 stopni. Wspinaczka zdecydowanie dla niskich ludzi o mocnych nerwach, zwłaszcza że na górze nie ma zbyt wiele miejsca. Niemniej jednak taka perspektywa wynagradza cały trud. Warto wspomnieć, że kościół charakteryzuje się znamienitym dla miasta romańsko-gotyckim westwerkiem i oczywiście imponującą wieżą. W XVI wieku miała ona aż 122 metry, dzięki czemu budowla należała do największych na świecie. 

Kościół św. Katarzyny

Do najznamienitszych obiektów sakralnych Brunszwiku zaliczyć trzeba również kościół św. Katarzyny (niem. St. Katharinen in Braunschweig). Dawniej świątynia leżała w granicach miasteczka Hagen i podobnie jak wiele tutejszych budowli sakralnych ufundować miał ją legendarny Henryk Lew. Nie tylko to łączy świętą Katarzynę z tutejszymi kościołami, bowiem także i ona stanowi piękny przykład stylu przejściowego pomiędzy romanizmem a gotykiem z pięknym westwerkiem i wieżami. Surowość jej wnętrza przełamują liczne epitafia doby renesansu i baroku.

Katedra św. Błażeja

Co do fundacji tego kościoła nie ma żadnych wątpliwości. W 1173 roku ufundował go Henryk Lew, którego resztki doczesne złożono tu 22 lata później. Od tego czasu katedra św. Błażeja (niem. Domkirche St. Blasii zu Braunschweig) pełniła również funkcję grobowca dla kolejnych władców z dynastii Welfów. Pośród nich wymienić należy choćby Matyldę – żonę Henryka Lwa oraz Ottona IV – ich syna. Poza książęcymi epitafiami istotny jest również zbiór romańskich malowideł ściennych ze scenami z życia Najświętszej Panienki i Jezusa Chrystusa, a także patronów świątyni: św. Błażeja, Jana Chrzciciela oraz Tomasza Becketa z Cantrebury.

Na uwagę zasługuje tu również nawa północna z pięknymi kolumnami. Ważny jest także zbiór średniowiecznych artefaktów z XII-wiecznym krucyfiksem Imerwarda i siedmioramiennym świecznikiem na czele. Niestety na przestrzeni wieków spora część cennych przedmiotów została rozproszona i tak oto bezcenny i przepastny Skarb Welfów znajduje się dziś w różnych zakątkach świata. Szczęśliwie co nieco nadal przechowywane jest w pobliskim zamku Dankwarderode. 

Zamek Dankwarderode

A sam zamek Dankwarderode znajduje się tuż obok katedry. Rezydencja księcia Lwa wzniesiona została około roku 1175, aczkolwiek jej obecny wygląd zawdzięczać należy licznym przebudowom w duchu historyzmu z przełomu XIX i XX wieku. Wewnątrz znajduje się dziś oddział Muzeum Księcia Antoniego Urlyka w którym wystawione są zbiory sztuki średniowiecznej. Także tutaj znajduje się oryginalny Lew Brunszwicki (1166), którego kopia dumnie pręży się na placu przed zamkiem.

Zamek Marienburg – Małe El Dorado.

Plac zamkowy

Plac zamkowy (niem. Burgplatz) do dzisiaj zachował swój średniowieczny charakter, bowiem oprócz katedry i samego zamku znajdują się tu jeszcze inne wspaniałości. Chodzi tu na przykład o XVI-wieczny Veltheim Haus. Bogato zdobiona kamienica zachwyca swą dekoracją, jednak warto wiedzieć że jej więźbę przeniesiono tu z innego domku. Istotnym obiektem jest tu też budynek Landesmuseum z przełomu XVIII i XIX wieku. Przechowywane są tu między innymi dokumenty związane z historią miasta i regionu. 

W okolicy placu – tuż za katedrą znajduje się XIX-wieczny gmach Nowego Ratusza. Wzorowana na flandryjskich wieżach miejskich wieża służy dziś turystom jako jeden z punktów widokowych. Nieopodal ratusza, przy Ruhfäutchenplatz 1 usytuowana jest kolumna przedstawiająca 2000 lat chrześcijaństwa

Pozostałe kościoły Brunszwiku

W Brunszwiku oprócz najważniejszej świątyni, czyli katedry św. Błażeja jest aż 9 średniowiecznych kościołów. Wszystko to dlatego, że dzisiejsze miasto w XVII wieku wchłonęło okoliczne założenia wraz z ich sakralnymi perełkami. Wspomnieliśmy już o kościołach św. Marcina, św. Andrzeja i św. Katarzyny – spójrzmy jak prezentuje się reszta.

Kościół św. Magnusa (niem. Magnikirche in Braunschweig) wzniesiony został na początku XI wieku w dawnej miejscowości Brunswiek. W kolejnym stuleciu nastąpiła jego gruntowna przebudowa w duchu gotyku, jednak II wojna światowa niemal całkowicie zatarła trud tych działań. Udało się zrekonstruować obiekt, wszak nosi on wyraźne znamiona tej rekonstrukcji. Niemniej św. Magnus to istotne miejsce w mieście, bo plac jak i dzielnica wokół niego często zamieniają się w przestrzeń godną karnawału w Rio. 

II wojna światowa odcisnęła swoje piętno także na kościele św. Idziego (niem. Aegidienkirche in Braunschweig). Dawny kościół opacki ufundowano na początku XII wieku, a już wiek później potężny pożar wymusił konieczność jego przebudowy. Nie była ona na szczęście tak drastyczna jak w poprzednim przypadku. Dodatkowo też otoczenie kościoła dodaje mu dziś pocztówkowego uroku. 

Kościół w Dietkirchen – Niesamowity.

Podobne w swym kunszcie (głównie przez wzgląd na brak wież), choć różne pod względem ogólnopojętego czaru są też kościoły św. Bartłomieja (niem. Bartholomäuskapelle in Braunschweig) oraz św. Ulryka (niem. Brüdernkirche in Braunschweig)Kościoły św. Michała (niem. St. Michaelis in Braunschweig) oraz św. Piotra (niem. St. Petri in Braunschweig) charakteryzują się z kolei pojedynczymi wieżami. 

Ten drugi padł ofiarą pożaru z 1256 roku, wobec czego ocalała tylko jego wieża do której „doklejono” gotycką halę. Jeśli ten kościół nie wyróżnia się szczególnie pod względem architektonicznym, to na pewno olbrzymi kurak u jego wieży czyni go ze wszech miar wyjątkowym. 

Inne ciekawe miejsca

Co jeszcze warto zobaczyć w Brunszwiku? Uf jest tego całkiem sporo! Na przykład klasycystyczny pałac przy Schlossplatz 1 w którym dziś znajduje się min. biblioteka miejska oraz muzeum pałacowe z oryginalnym wyposażeniem. Sam budynek jest bardzo ciekawy, bo u jego szczytu ulokowana jest największa w Europie kwadryga! Przed nim zaś znajdują się figury jeźdźców – książąt Brunszwiku i przywódców wojen Napoleońskich. Uwagę w pobliżu przykuwa także kolorowy Happy Rizzi House, przełamujący wszechobecny kolor piaskowego kamienia.

Z urokliwych miejsc wspomnieć trzeba też o gotyckiej bibliotece (niem. Liberei) przy kościele św. Andrzeja. Przez trzy stulecia aż do połowy XVIII wieku znajdowała się tu jedna z najważniejszych kolekcji książek i manuskryptów w północnej części kraju. Ciężko w to uwierzyć, zważywszy na niewielkie rozmiary budynku. 

Lubeka – Królowa Hanzy.

Będąc w Brunszwiku nie da się też ominąć drugiego rynku, zwanego Kohlmarkt. Pomimo tego, że w dokumentach wzmiankowany jest w I połowie XIV wieku jego tradycja sięga aż X stulecia. Do 1544 roku w jego centrum stał kościół św. Urlyka, dziś zaś jest to miejsce spotkań. W wielowiekowych kamienicach dookoła placu znajdują się liczne kafejki tętniące życiem o każdej porze dnia. 

Spragnieni odpoczynku od tłumów również znajdą tu coś dla siebie. Uciec można od nich na przykład do ogrodu botanicznego (niem. Botanischer Garten in Braunschweig) czy do parku księcia Alberta (niem. Prinz Albrech Park), ale nam najbardziej do gustu przypadły lasy przy jeziorze Ölper. Miazga! Niemal 16 hektarów zieleni przeplecionej jeziorami z niezliczoną ilością ptactwa o poranku to widowisko niezwykłe.

Klasztor Riddagshausen

Zupełnie niedaleko zresztą, znajduje się jeszcze jedna gotycka perełka – pocysterski klasztor Riddagshausen (niem. Kloster Riddagshausen). Pomimo idyllicznej scenerii historia tego miejsca usłana była serią niefortunnych wydarzeń. Już pod koniec XV wieku kompleksowi groziło zniszczenie, ale to głównie rozwój ruchów reformacyjnych w połowie kolejnego stulecia przyczynił się do ich upadku. Kropkę nad i postawiły stacjonujące tu na początku XIX wieku wojska francuskie. Popadające w ruinę budynki szczęśliwie udało się ocalić.

Do naszych czasów, pomimo XVII-wiecznej odbudowy i odzyskaniu wielu utraconych artefaktów, z oryginalnego wyposażenia nie przetrwało praktycznie nic. Można tu wszak podziwiać renesansowo-barokową chrzcielnicę, ambonę z rzeźbą Mojżesza w podobnym stylu oraz barokowy ołtarz główny. 

Brunszwik na zakończenie

Brunszwik to miasto, które na turystycznej mapie Europy zdaje się nie istnieć. Wielka szkoda, bo jak łatwo się zorientować miasto nie odstaje ofertą od setek innych miast w Niemczech. Co jak co, ale miłośnicy średniowiecznej architektury na pewno nie będą się tutaj nudzić. Zwłaszcza, że dookoła znajduje się jeszcze całkiem sporo fajnych miejscówek: Hanower, Hildesheim czy Goslar to tylko niektóre z nich.

Dodajmy jeszcze, że jest tu sporo ścieżek rowerowych, które pomogą przenieść Waszą podróż na zupełnie inny poziom. O tym jak podróżować po Dolnej Saksonii rowerem możecie przeczytać na blogu znajkraja. My już teraz życzymy Wam udanej podróży i niezapomnianych wrażeń czy to w Brunszwiku, czy w okolicy.

Lektura: