Katakumby Paryża – Memento Mori

Katakumby Paryża (fr. Les catacombes de Paris); Île-de-France, Francja.

Katakumby Paryża to prawdopodobnie najbardziej przerażające miejsce w stolicy Francji. Biegnące pod ziemią tunele wypełnione są milionami ludzkich szczątków, ale nie zawsze przecież tak było. Dawniej tętniły życiem, bo wydobywano stąd ogromne pokłady wapienia, który posłużył jako budulec wielu znakomitych budowli. Zarówno Wieków Średnich, jak i późniejszych epok. I to nie tylko w samym Paryżu!

Paryż na weekend.

Lutecki Wapień

Przez ponad 2000 lat paryski kamień (zwany Luteckim Wapieniem) wydobywano na potrzeby rozbudowy miasta wokół Île de la Cité. W Starożytności służyły temu odkryte kamieniołomy, które co prawda nie wymagały skomplikowanych rozwiązań technicznych, ale wydobycie stąd okupione było dużym nakładem ludzkiej energii. Z tego okresu pochodzą np. Termy Cluny. W czasach Merowingów z kolei niemal zaprzestano eksploatacji paryskich kopalni na korzyść utylizacji kamienia z dawnych budynków oraz  budulca sprowadzanego z Burgundii czy Doliny Oise. 

Dopiero około 1000 roku Lutecki Wapień wrócił do łask. W okresie tym powstało kilka ważnych świątyń Paryża. Niemniej punkt kulminacyjny dla eksploatacji na potrzeby wzniesienia kolejnych budynków sakralnych przypadł na kolejne stulecie. To wtedy rozpoczęły się projekty budowy opactwa św. Germana (des Prés) i przede wszystkim katedry Notre Dame (1160), a także Luwru (1180) czy kilkukilometrowego odcinak murów miejskich. Warto wspomnieć, że materiał ten wykorzystano przy budowie kościoła opackiego w Saint-Denis, katedrze w Chartres, a nawet przy dość odległym od Paryża Auxerre! 

Rosnące zapotrzebowanie

Przez rosnące zapotrzebowanie na materiał budowlany skalnicy udoskonalili metody wydobycia kamienia już nie tylko z powierzchni, ale i z wnętrza ziemi. Ponadto też zaczęto pozyskiwać go bezpośrednio z podziemi ówczesnego miasta, a nie jak w wcześniej z dalszych okolic. Wapień wydobywano aż do końca I wojny światowej, wszak w połowie XIX wieku stracił on na znaczeniu. Choć właściwie już XVIII wieku tutejsze kopalnie stawały się z wolna częścią nieznanego i zapomianego przez Boga i ludzi świata. Przynajmniej oficjalnie.

Co warto zobaczyć w Paryżu?

Wielkie zmiany przyniosła seria spektakularnych tąpnięć w II połowie tego stulecia, pochłaniających kamienice do wnętrza ziemi. Taki obrót sprawy zaowocował powołaniem specjalnej Rady, której zadaniem było sporządzenie mapy siatki labiryntów, ułatwiającej zabezpieczenie przed kolejnymi wypadkami. Dzięki temu na linii kamienic powstały podziemne przypory, a galerie dodatkowo opatrzono tablicami przebiegającymi nad nimi ulic.

Na grzyby!

Niełatwo było jednak okiełznać ponad 250 kilometrowe tunele – przede wszystkim dlatego, że wiele odcinków leżało w rękach osób prywatnych. Właściciele gruntów nie mieli często z kopalniami nic wspólnego, ale według francuskiego prawa należał im się teren aż do wnętrza ziemi. Oczywiście bez jakichkolwiek minerałów. Niektórzy z nich więc, zamiast zabezpieczyć teren, używali swoich odcinków do prowadzenia biznesów wszelakich. 

Bazylika Saint Denis – Nekropolia królów Francji.

Poza licznymi szemranymi interesami znalazło się tu również miejsce dla plantacji grzybów. W tych jakże sprzyjających warunkach rosły one jak na drożdżach, więc mieszkańcy XVIII-wiecznego Paryża chętnie oddawali się przyjemności ogrodnictwa – kilkadziesiąt metrów pod ziemią. Złota era budownictwa II Cesarstwa Francuskiego to wszak raz na zawsze. Monumentalne budowle tego okresu nie byłyby w stanie przetrwać na tak niebezpiecznym gruncie, przez co 18 stycznia 1881 roku wydano dekret o obowiązku wzmocnienia galerii przez ich  prawowitych właścicieli. 

Przeludnienie żywych i umarłych

Podziemne pieczarki mimo wszystko były niczym w obliczu przeludnienia panującego w zamkniętym aż dwoma pierścieniami murów mieście. A dotyczyło ono zarówno żywych, jak i umarłych. W obawie przed zanieczyszczeniem wody i powietrza, ówcześni medycy zalecili przeniesienie miejsc pochówku z dala od centrum, gdzie przy każdej świątyni znajdowała się mniejsza lub większa nekropolia. W 1781 roku, chemik Antoine-Alexis Cadet de Vaux zaalarmował Królewską Akademię Nauk o „siarkowym odorze” rozkładających się ciał na Cmentarzu Świętych Niewiniątek (fr. Cimetière des Innocents), co dało początek prawdziwej rewolucji.

Kaplica czaszek w Kutnej Horze – Danse Macabre.

Rozrastająca się od I połowy XII wieku nekropolia w pobliżu głównego targu Les Halles przyjmowała w swe progi umarłych aż 20 parafii. Wkrótce miejsca zaczęło tu brakować, więc obudowano ją drewnianą galerią w której pieczołowicie składowano napływające ciała. Skargi mieszkańców związane z nasilającym się smrodem nie były wystarczające do jej zamknięcia, niemniej nareszcie się udało. 1 grudnia 1780 roku francuski Parlament oficjalnie opowiedział się za zamknięciem cmentarza. A wszystko to przez incydent w wyniku którego pękła ściana piwnicy galerii, a znajdujące się tam kości wpadły do sąsiadów… 

Akcja ekshumacja

Na podjęcie stosownych akcji trzeba było czekać jeszcze pięć lat, bowiem rozbiórka cmentarza stała się dla władz nie lada wyzwaniem. Zwłaszcza, że panujące tu przepełnienie spowodowało różnicę poziomu o dwa metry (!) względem okalających go ulic. Aby zrównać go z ziemią trzeba było opróżnić aż 80 krypt i około 50 masowych mogił, rozłożonych na 3600 metrach kwadratowych terenu. Niemniej warto zauważyć, że nie „oczyszczono” całego obszaru, a jedynie 3 metry w głąb, przez co usunięto tylko ok. 20 tysięcy ciał, czyli 1/4 z szacowanych pochówków. 

Przeprowadzane na wyraźne zalecenie biskupa ekshumacje zwłok odbywały się wyłącznie nocą. Niemniej ich transport do kamieniołomów pod planowanym cmentarzem na Tombe-Issoire nie ustawał o żadnej porze. Głównie dlatego, że każdy z nich akompaniowany był specjalnym rytuałem z udziałem kapłanów i chóru, a także ogromną liczbą gapiów. W szczegółowych notatkach z tego okresu zapisano aż 4183 wywozy kości! Nareszcie 7 kwietnia 1786 roku, w obecności kapłanów wielu parafii oraz reprezentantów Generalnego Inspektoratu Kamieniołomów poświęcono nowe ossuarium. Tak oto narodziły się katakumby Paryża (fr. Les catacombes de Paris).

Katakumby Paryża

Z racji wielkiego sukcesu pilotażowego projektu postanowiono opróżnić kolejne przepełnione cmentarze. Do 1787 roku udało się tego dokonać przy kościele św. Eustachego (fr. Église Saint-Eustache de Paris) oraz przy kościele św. Szczepana (des Grès) (fr. Église Saint-Étienne-des-Grès). W związku z Wielką Rewolucją Francuską dalszą relokację zwłok przerwano – w tym czasie bowiem trafiały tu jedynie liczne ofiary jej działań. Kolejne ekshumacje wznowiono w wyniku sprzedaży kościołów w ręce prywatne. Późniejsze transfery zaś dotyczyły zmian urbanizacyjnych w I połowie XIX wieku podczas których budowniczowie natrafiali na przypadkowe mogiły. I tak aż do lat 60 XX wieku. 

Sainte Chapelle w Vincennes.

Wygląd jaki katakumby Paryża mają dziś zawdzięczamy Étienne Françoisowi Héricart de Thury. Dzięki niemu powstały tu liczne filary z inskrypcjami zaczerpniętymi z romantycznych powieści jego czasów. Także i on zaproponował sposób ułożenia kości, który nadał korytarzom wygląd godny mauzoleum. Dodatkowo też okiełznał, związany z niepewnym pochodzeniem kości chaos, opisując ich zbiory tabliczkami z datami transportu oraz miejsc z których miały pochodzić. 1 lipca 1809 roku podziemia otwarto dla szerszej publiczności jako jedno z pierwszych muzeów w mieście. 

Katakumby Paryża w powieściach i legendach

Od kiedy tylko powstały, katakumby Paryża intrygowały mieszkańców stolicy. Mistyczną otoczkę wokół ossuarium podsycały zarówno miejscowe legendy, jak i sami artyści, chętnie lokujący tu akcje swoich powieści. Zrobili to między innymi Victor Hugo w „Nędznikach”, Alexandre Dumas w „Salvatorze” czy Élie Berthet w „Katakumbach Paryża”. W obiegowej opinii natomiast podziemia były siedliskiem zła wszelkiego, co ma oczywiście swoje racjonalne wytłumaczenie. Już w XII wieku galerie stanowiły kryjówki dla bandytów. Zaś w XVI i XVII wieku puste korytarze stanowiły łatwe i nierejestrowane przejście do miasta dla typków spod ciemnej gwiazdy wszelkiej maści.

Przechadzając się dziś zaledwie dwukilometrowym odcinkiem doskonale zdajemy sobie sprawę z literackiej fikcji i ludowych podań. Za rogiem nie czai się żaden diabeł, którego tak bardzo bali się XII-wieczni Paryżanie. Ani tym bardziej żaden „zielony człowiek”, którego z kolei obawiano się w czasach Wielkiej Rewolucji Francuskiej. Aura podziemi, choć pozbawiona nieprzyjemnych miazmów wciąż jednak przypomina nam o śmierci. Nie ma chyba lepszego miejsca, aby przekonać się kruchości ludzkiego żywota. I aby zastanowić się nad tym, co tak naprawdę w życiu ważne. 

Memento mori. 

Więcej ciekawych miejsc w stolicy Francji znajdziecie we wpisie poniżej:

Lektura:

  • http://catacombes.paris.fr
  • An undbrgroud world – The catacombs of Paris – Sylvie Robin, Jean-Pierre Gély, Marc Viré, wyd. Paris Musées; Paryż, 2018**

Powiązane wpisy

Dodaj komentarz

Twój email nie zostanie wyświetlony. Wymagane pola zostały oznaczone *