Rumunia – Informacje praktyczne

O czym należy pamiętać przed wyjazdem?

Jeśli chodzi o formalności, to nie ma ich zbyt wiele. Aby wjechać do Rumunii wystarczy nam dowód osobisty i winieta (rum. e-rovinieta), którą nabyć możemy tuż po przekroczeniu granicy. Jej koszt na rok 2017 to 7 EUR na 30 dni i 3 EUR na tydzień. Oczywiście musimy także posiadać ważne ubezpieczenie OC i wypada przemyśleć zakup ubezpieczenia AC w razie nieprzewidzianych wypadków.

Warto wiedzieć, że Rumunia nie leży w tej samej strefie czasowej, w której leży Polska. Od ostatniej niedzieli marca do ostatniej soboty września jest to czas UTC+2h, a w pozostałym okresie UTC+3h. Wjeżdżając zatem na teren tego państwa tracimy godzinę. Zegarki więc trzeba będzie przestawić o jedną godzinę do przodu.

Sprawdź 10 najpiękniejszych miejsc w Rumunii!

Parkingi w większych miastach są płatne, od poniedziałku do soboty, od 7 do 18. Zazwyczaj za 5 lei będziemy mogli zostawić auto na cały dzień. Przy wielu obiektach typu monastyry lub kościoły warowne z listy UNESCO również trzeba liczyć się z poniesieniem takiej opłaty. W Biertanie płacimy na przykład 5 lei za cały dzień, a w monastyrze Humorolui 2 leje za godzinę. Rozpiętość opłat jest różna, a najlepiej widać to na przykładzie zamku Peles, gdzie godzina parkingu kosztuje 10 lei. Biorąc pod uwagę, że spokojne zwiedzanie wymaga około 4-5 godzin, zbiera się całkiem ładna kwota.

Rumunia jest krajem stosunkowo bezpiecznym. Lokalna ludność jest zazwyczaj przemiła, a jedynym minusem są żebrzące dzieci, które często wprowadzają w zakłopotanie. W temacie przemiłej ludności muszę dodać, że bardzo łatwo porozumieć się tu można w języku angielskim, a w Transylwanii w języku niemieckim. Oczywistym jest też fakt, że porozumieć się tu możemy także w języku węgierskim. Jeśli nie mówimy w żadnym z tych języków pozostaje nam mowa ciała! :) Do kilku kościołów udało nam się wejść właśnie w ten sposób.

Siedmiogród – Siedmiu Wspaniałych, czyli najważniejsze miasta w średniowiecznej Transylwanii

Jeśli chodzi o niespodzianki, które mogą nas spotkać w górach, szczególnie uważać należy na żmije i niedźwiedzie! Odrębnym tematem są psy pasterskie, które bywają dość agresywne. Właściwie nie tylko pasterskie, bo w Rumunii jest cała masa bezpańskich psów, które napotkać możemy przy każdej okazji. Sami zostaliśmy zaatakowani przez gromadę psów, będąc na wzgórzu z którego droga ucieczki była beznadzieja. Szczęśliwie mieliśmy ze sobą statyw i plecaki, aby odeprzeć ich atak. Przez długą chwilę myślałem, że nie uda nam się odejść w spokoju, ale trudny teren i przepaść odcięła im możliwość otoczenia nas, co pozwoliło spokojnie się wycofać. Pierwszy raz przydarzyło nam się coś podobnego, więc jednak takie rzeczy to nie legendy.

Poprzednia strona 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10Następna strona

Powiązane wpisy:

Komentarze:

  1. Super strona. Masa przydatnych informacji.
    Myślę o wyjeździe do Rumunii na przełomie czerwca i lipca na dwa tygodnie. Okolice jakiej miejscowości byś polecił, tak żeby i dzieci mogły wejść do jakiegoś basenu i ja żebym mógł po zabytkach pobiegać?
    pozdrawiam
    Adam

    1. Dzięki! :) Wydaje mi się, że może być ciężko połączyć obie rzeczy w jednym czasie. Na pewno, aby dzieci mogły się spokojnie popluskać warto udać się po prostu nad Morze Czarne. Na przykład do Konstancy. W kwestii zabytków, sam wybrałbym się chętnie do Siedmiogrodu przez wzgląd na kościoły warowne i zamki oraz zapierające dech w piersi widoki. Moim skromnym zdaniem to najatrakcyjniejszy pod względem turystycznym region. W większych miastach (Braszów, Sybin, Sighisoara) da się znaleźć hotele z basenami, więc jeśli to wystarczy, to nie będzie większego problemu. Poleciłbym więc Braszów albo Sighisoarę – moje dwa ulubione miasta w Rumunii. Podrzucam Ci mapkę z naszą ostatnią trasą i punktami, które odwiedziliśmy dookoła nich: https://sekulada.com/samochodem-po-rumunii/ Mam nadzieję, że się przyda. Udanych wakacji i wielu niezapomnianych wrażeń! Darek

  2. Właśnie trafiłam na ten blog, zbierając informacje o Braszowie. Super praktyczne i przydatne wpisy. Pojutrze wyruszamy całą rodziną do Braszowa na tydzień. Mamy w planie Bran, Rasnov, Sigishoare, trasę Transfogaraską, choć muszę przyznać, że chciałabym jeszcze przejść się po jakichś szlakach. Co proponujesz? Trochę przestraszyły mnie opowieści o bezdomnych psach

    1. Miło mi to czytać! :) Uff tam jest cała masa pięknych miejsc!! Jeśli Braszów to na pewno kościoły warowne – w promieniu jakichś 7 km znajduje się choćby piękny Harman i oczywiście Prejmer, które zdecydowanie warto zobaczyć. Proszę zajrzeć do tego wpisu: https://sekulada.com/samochodem-po-rumunii/ :) Na górze znajduje się moja trasa po Siedmiogrodzie z odnośnikami do różnych wpisów, a na dole zaś mapa. Na pewno się przyda. Co do psów, radzę uważać. Nam przydały się plecaki i statyw – inaczej byłoby ciężko. Na wakacjach łatwo się zapomnieć. Niemniej jednak życzę udanej podróży i wielu niezapomnianych wspomnień! Niekoniecznie z psami.

  3. Jaka miejscowość w okręgu Maramuresz polecacie jako bazę noclegowo/wypadową do zwiedzania? Dzięki!

    1. Marmarosz pozostaje dla nas wciąż trochę nieodkryty, jednak wybierając się w tamte okolice poszukałbym noclegów w Baia Mare. Przynajmniej jest gwarancja znalezienia marketu lub restauracji. Chyba, że chodzi Ci o typowy wypoczynek na wsi lub konkretną atrakcję. Niemniej jednak wydaje mi się, że w przypadku Rumunii duże miasta są zawsze bezpieczniejszą opcją.

  4. A jak obecnie wyglada kwestia bezpańskich psów? Chcemy jechac na wakacje, z namiotami, dziecmi, psami, kanarkami:) A serio, z 3 sporych dzieci i małym psem. Samcem, niekastrowanym. Boję się o psa – czy go inne nie zjedza, a także o dzieci – czy nie zwariuja, widzac tyle biednych slodkich piesków co nie maja domku… nie zaadoptuję wszystkich:):)
    Prosze o radę:0

    1. Ciężko orzec, choć pewnie niewiele zmieniło się w ciągu roku. Myślę, że na wyznaczonych kempingach nie powinno być problemów z ewentualnym pożarciem psa. :)

    2. Byłam 3 razy w Rumunii w sumie około 3 tygodni. Prawie zawsze spaliśmy w namiotach „na dziko”. Nigdy nie zetknęłam się z agresywnymi psami. Pewno mogą się brzybłąkać, ale wg. mnie jest to równie prawdopodobne, co rażenie piorunem, czy zaatakowanie nożem przez szaleńca (możliwe, ale bardzo małao prawdopodobne).

      1. I właśnie tak samo myślałem o tych psach, dopóki nie przeżyłem tego na własnej skórze. Dlatego też o tym wspominam. :) Z tym, że ja do obrony przed watahą miałem statyw, coś czego większość ludzi przy sobie nie nosi!

  5. Dzięki za ten wpis. Strasznie mnie kręci Rumunia i zastanawiam się czy jeszcze we wrześniu się nie wybrać na przedłużony weekend. Tylko że ja do Maramureszu, bo najbliżej, a na pierwszy raz – chętnie zobaczę. Nawet leży obok mnie przewodnik po Rumunii.

    1. Nie ma się nad czym zastanawiać!! Nic tylko jechać i zwiedzać, pełna satysfakcja gwarantowana :)! Ja właśnie ze względu na bliskość, odłożyłem Maramuresz na inny czas. Ale przodownik mówi, że jest tam równie pięknie, co w innych częściach.

  6. Rumunia coraz bardziej przypada mi do gustu. Ciekaw jestem też jak tam ludzie się zachowują (czyt. jak podchodzą do turystów, czy są pomocni, jaki stosunek mają do stopa?). Myślę że niedługo pojadę do Rumunii bo nie dość że mają piękne widoki to i te zamki i monastyry!

    1. Ludzie są niezwykle pomocni, w wielu miejscach poruszali niebo, żebyśmy mogli wejść do kościoła, który zamknięty był na cztery spusty :) Próbowali się z nami porozumieć w każdy możliwy sposób, więc z tym nie ma tam problemu. Usunąłem teks o poruszaniu się po Rumunii, ale jak już pytasz to powiem, że stop jest tak powszechny jak jazda pociągiem. Wydaje się, że wszyscy tam jeżdżą na stopa, więc i z tym nie ma problemów. Za to jeśli chodzi o jazdę rowerem po tamtejszych drogach, to mógłby być hardcore. Polecam samemu się przekonać! Niezapomniane wrażenia murowane!

  7. Oj, przejeżdżaliście przez mój Nowy Sącz :D jakieś wrażenia? :P
    Poza tym kolega Węgier by się pewno obraził, za stwierdzenie, że spotkaliście Rumunów mówiących po węgiersku. Ponieważ to nie Rumuni, a sami Węgrzy, którzy są większością demograficzną na terenie Transylwanii :)

    1. Święta prawda Sądecki Włóczykiju! Toż po zakończeniu I Wojny, Węgry zostały solidnie skrojone terytorialnie, a skorzystała między innymi Rumunia. Jako że język rumuński należy do grupy języków romańskich, można też dogadać się po francusku czy włosku.
      Uwielbiam Rumunię, na myśl o sarmale w sosie pomidorowym, papanasi czy covrigi ślinka mi cieknie. Unikam natomiast ciorba de burta czyli ichniejszych flaczków.

  8. Oj kusi ta Rumunia! Na zdjęciach prezentuje się niezwykle ciekawie, zwłaszcza trasa trasa transfogarska i zamki. Może uda się zrobić krótki wypad na jesieni :-) Z Krakowa daleko nie mamy :-)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top button