Gotyk w Barcelonie

Katedra św. Eulalii 

Katedra w Barcelonie pod wezwaniem świętego Krzyża oraz świętej Eulalii (kat. Catedral de la Santa Creu i Santa Eulàlia) jest sztandarowym przykładem gotyku katalońskiego, co czyni ją także najważniejszą budowlą gotycką w Barcelonie. Prace nad świątynią ruszyły 1 maja 1298 roku i trwały praktycznie aż do roku 1430. Dopiero w połowie XIX wieku powstał projekt regotyzacji, dzięki któremu dość brzydka fasada nabrała znanych nam dziś kształtów. Stworzeniem nowej szaty zajął się Josep Oriol Mestres, ale mało kto wie, że także Antoni Gaudí przedstawił własną koncepcję. Ewidentnie monumentalna latarnia i nakłady finansowe, jakie wiązałyby się z jej wzniesieniem, nie przypadły do gustu mecenasowi przedsięwzięcia. Chociaż podobno ów mecenas, Manuel Girona, odnalazł jaskinię wypełnioną złotem, więc teoretycznie koszta nie powinny grać tu większej roli.

Legendy Barcelony II: Historie krwawe

Wiecie dlaczego katedralny dziedziniec zamieszkuje 13 gęsi? Legenda głosi, że symbolizują one wiek męczennicy Eulalii, której historię wspominaliśmy TUTAJ. Dopóki gęsi zamieszkują dziedziniec, Barcelona nie zginie. Gęsi jak gęsi, ale czy ktoś wie o kotach? Pewna szlachcianka po swojej śmierci zobligowała kanoników do karmienia wszystkich bezdomnych kotów. Przeznaczyła na ten cel całą swą fortunę, a wszystko dlatego, że będąc małym dzieckiem pewien kociak uratował ją przed krwiożerczym szczurem! Do początków XX wieku katedralny dziedziniec był gościńcem z którego przepędzano czworonogi tuż po karmieniu. Dzięki temu zwyczajowi w Barcelonie utarło się nawet powiedzonko Son tantos como los gatos de la catedral (Jest ich tylu, co kotów w katedrze).

Innym ciekawym faktem jest to, że w baptysterium odnaleźć można kamienną płytę, która upamiętnia chrzest sześciu przybyszy z Nowego Lądu w 1493 roku. Prawda czy nie, mieli oni zostać ochrzczeni w obecności króla Ferdynanda, przebywającego akurat w podbarcelońskim klasztorze San Jeroni de la Murtra. Leczył się tam po incydencie, który o mały włos nie zmienił losów nie tylko samej Hiszpanii, ale i świata!

Poprzednia strona 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10Następna strona

Powiązane wpisy:

Komentarze:

  1. Część miejsc znałam, część nie. Ja skupiłam się na dogłebnym zwiedzeniu szlaku śladami Gaudiego Gaudiego, a potem czas miałam już tylko na szwędanie się po ulicach i wczuwaniu w klimat miasta. Jak pojade 3 raz chętnie skorzystam ze wskazówek :)

  2. Piszesz o widokach na miasto z bazyliki Sant Just i Pastor i nie pokazujesz na blogu. Czy zachowałeś do innego wpisu? Poza tym potrzebujesz jeszcze szerszego kąta, żeby dobrze uchwycić strzelistość gotyku, np. Fujinon 14mm. (-:,

  3. Jak zwykle ciekawy merytoryczny artykuł:) Faktycznie Barcelona na weekend kojarzy sie z Gaudim, Las Ramblas i mariscos gdzieś na plaży;) Mi osobiście jednak z mnóstwem innych rzeczy, wliczając w to łazenie po kościołach;) Ciekawe, dlaczego przewodniki pomijają ruch regotyzacji ? Rzeczywiście nie dowiedziałam się o tym z lektury, tylko z rozmów z konserwatorami zabytków, ale w moim przypadku to było związane z tematyką studiów…i dzięki Tobie przypomniałam sobie tamte czasy :D

    1. Bardzo mi miło :) Przewodniki pomijają ruch regotyzacji, bo lepiej mówić o GOTYCKIEJ starówce niż o pseudogotyckim tworze. Pan, który zaprojektował most nad ulicą Bisbe sam mawiał, że nie ma tu więcej niż sześć domów, które są gotyckie… Raczej taka reklama nikogo nie przyciągnęłaby do miasta :)

  4. Jeśli Sagrada Familia to modernizm, to zrobiła mnie w balona na całego, bo byłem całe życie przekonany, że to gotyk.

  5. Dzięki Tobie cofnęłam się w czasie do 2000 roku, kiedy to zrobiliśmy sobie taki “średniowieczny tour”. Przypomniałeś mi jak dużo zapomniałam. A apropos książek, bardzo lubię czytać te osadzone w miejscach, w których byłam. Ostatnio o Barcelonie czytałam Marinę, fajnie się przespacerować uliczkami jeszcze raz.

    1. Cieszę się, że Ci się podobało :) Niestety pamięć jest ulotna, więc warto sobie odświeżać to, co już zobaczyliśmy – w taki lub inny sposób. Też czytałem Marinę, ale jeśli chodzi o Zafona o wiele bardziej przypadły mi do gustu jego inne dzieła: Cień Wiatru, Gra Anioła oraz Więzień Nieba. Koniec końców wszystkie nadają się na świetny przewodnik po Barcelonie!

      1. O tak, Zafon pewnie nie był świadom, że napisał tak dobre przewodniki po Barcelonie ;) Po powrocie wróciłam do Cienia Wiatru i czytam w drodze do pracy. Psioczę na samą siebie, że nie sięgnęłam po Zafona przed wylotem ;)

        1. Kiedyś sobie kupiłam Cien Wiatru po hiszpańsku, ale jeszcze nie udało mi się przez niego przebrnąć. Ale przyjdzie czas, że się dość hiszpańskiego nauczę :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top button