Kościół św. Michała w Hildesheim – Zamek Boży

Nie ma chyba książki do historii architektury w której kościół św. Michała w Hildesheim (Michaeliskirche) nie figurowałby jako flagowy przykład romanizmu (czy też pre-romanizmu według innej periodyzacji) w Niemczech. Dlaczego właśnie on? Cóż, odpowiedź jest dość łatwa. Mamy tu prawie wszystko, co wyróżniało przebieg tej epoki u naszych sąsiadów: masywna i rozczłonkowana bryła, naszpikowana wieżami oraz niezbyt fantazyjna dekoracja w postaci galeryjek i fryzów na wszystkich elewacjach. Ponadto zastosowano tu zmienny system podpór między nawami o płaskich stropach, co zdecydowanie wyróżnia romanizm u naszych sąsiadów. Dodatkowo kościół św. Michała w Hildesheim oparty jest na planie o dwóch nawach poprzecznych z dwoma prezbiteriami, co cechowało budowle sakralne doby Karolingów i Ottonów.

Kościół św. Michała w Hildesheim esencjonalnie

Historia tej romańskiej perły sięga czasów trzynastego z kolei biskupa miasta Hildesheim – Bernwarda, który nie tylko dzięki nakreśleniu planów tego kościoła zapisał się na kartach historii, ale także dzięki wspaniałym dziełom, które ufundował. Brązowe Wrota oraz Kolumna Chrystusa w czasach nowożytnych stały się nieocenionym skarbem, który przechowywany jest obecnie w hildesheimskiej katedrze.

Kościół św. Michała w Hildesheim został wzniesiony stosunkowo szybko, co zapewniło mu jednolity i spójny styl, typowy dla ziem na których leży obecny kraj związkowy Dolna Saksonia. Na miejscu monumentalnych rozmiarów budowli, po objęciu przez Berwnarda tytułu biskupa 15 stycznia 993 roku wzniesiono niewielką kaplicę poświęconą świętemu Krzyżowi. Kamień węgielny pod budowę nowego obiektu, położono już w 1010, a krypta która powstała tu do roku 1022 stała się miejscem złożenia ciała fundatora. Ukończenie projektu, który zakładał przecież wzniesienie nie tylko kościoła, ale i klasztoru benedyktynów, przypadło następcy Bernwarda, Gottardowi. Konsekracji dokonano w roku 1033.

Kanonizacja Bernwarda przez papieża Celestyna III w roku 1192 sprawiła, że kościół św. Michała w Hildesheim stał się jedną z ważniejszych świątyń w okolicy. Nowy święty ściągał do miasta kolejnych pielgrzymów w ilości, której ówczesny Dom Boży nie był w stanie po prostu przyjąć. Taki stan rzeczy, ale i także pożary, które skutecznie niszczyły już w poprzednich latach dzieło Bernwarda sprawiły, że opat Teodoryk musiał postarać się o przebudowę obiektu. Najważniejszym krokiem było oczywiście stworzenie obejścia w krypcie, aby nadciągający tu tłumnie wierni mogli oddać cześć kanonizowanemu. Rozbudowa przyniosła również dwa podwyższone prezbiteria z których do dziś przetrwało tylko to północne oraz powiększenie nawy głównej, z którego usunięto oryginalne kolumny, pozostawiając jednak już wówczas wartościowe kapitele. Te natomiast do naszych czasów dotrwały z ledwością, w ilości sztuk dwa. Dodatkowo, także wtedy powstały rzeźby ośmiu kobiet w północnej nawie i oczywiście sławetny, drewniany strop – największy skarb jaki posiada kościół św. Michała w Hildesheim.

Kościół św. Michała w Hildesheim po reformacji

Okres Reformacji rozpoczęty w 1542 roku przyczynił się do wielu zniszczeń – zarówno dzieł sztuki uznanych za niezgodne z nową doktryną jak i samej bryły. Zniszczono wschodnią apsydę oraz obie wieże, które flankowały wschodni transept. Kościół św. Michała w Hildesheim odbudowano w duchu baroku w roku 1679, aczkolwiek jego blask nie mógł jaśnieć zbyt długo. Sekularyzacja, która nadeszła wraz z początkiem XIX wieku zmieniła go w magazyn na siano i słomę. Od 1827 roku zabudowania klasztorne służyły jako miejsce pomocy chorym psychicznie i niepełnosprawnym. Aż do 1941 roku, kiedy to 403 pacjentów wywieziono do obozów zagłady. Sam kościół jeszcze pomiędzy latami 1855 a 1857 doczekał się porządnego liftingu, którego efekt skutecznie wymazało bombardowanie z 22 marca 1945 roku.

W 1960 roku zakończyła się rekonstrukcja zniszczeń wojennych w stylu pierwotnym, a by tego dokonać wzorowano się między innymi na modelu, który trzyma św. Bernward (na średniowiecznej płycie nagrobnej, znajdującej się w tejże świątyni) oraz na rycinach wykonanych przed zmianami w dobie baroku. Dodajmy, że pod koniec XVII wieku kościół św. Michała w Hildesheim cechował się wysokim, spiczastym hełmem po stronie zachodniej. W 1985 roku obiekt wraz z hildesheimską katedrą wpisano na listę światowego dziedzictwa UNESCO.

Zamek Boży

Charakterystyczna konstrukcja, nacechowana znaczną ilością wież przypomina w swej bryle pilnie strzeżoną warownię. Nie bez powodu zatem kościół św. Michała w Hildesheim od wieków zwany był Zamkiem Bożym (Gottesburg) lub Fortecą Aniołów. Nie tylko jednak sama bryła przyciąga naszą uwagę, ale także fakt, że kościół klasztorny benedyktynów nie został zabudowany budynkami bractwa. Wręcz odwrotnie – wystawiono go na widok publiczny. Każdy wierny miał zatem do niego bezproblemowy dostęp, a sam otwarty charakter świątyni był od początku w założeniach Bernwarda i z całą pewnością można powiedzieć, że udało się je spełnić.

Pozbawiona dekoracji forma architektoniczna, tak jak większość budowli dobry romanizmu, przytłacza swą masywnością. Małe okna i mnogość form geometrycznych przełamują oktogonalne wieżyczki flankujące oba transepty i potężne, kwadratowe „ślepe latarnie” między nimi. Wizerunek trzech wież jest nieprzypadkowy, bowiem wiąże się on z wizją bram Niebiańskiego Jeruzalem. Apsyda zamykająca zachodni chór akcentuje znajdującą się za jej murem kryptę z tumbą fundatora. Drugi chór, wschodni, zamknięty jest natomiast kwadratową ścianą z lekko wybijającą się apsydiolą.

Harmonia Boecjusza

Nie będziemy skupiać się tutaj na osobie średniowiecznego już filozofa, jakim był Boecjusz, ani też jego dziełom, które łączyły myśli Arystotelesa i Platona. Trzeba jednak wspomnieć o harmonii na której oparta była percepcja świata antycznego. Cyfra, która określa tę harmonię w świątyni to dziewięć. Abstrahując od genezy cudownej dziewiątki kościół św. Michała w Hildesheim powstał na planie złożonym z dziewięciu pól kwadratowych, tworzących dwa transepty i nawę główną. Dodatkowo właśnie ta nawa odseparowana była od naw bocznych dziewięcioma łukami. Dziewięć jest także filarów wspierających anielski chór, którego proporcje wynoszą 1:3:5. Doskonałość tego miejsca nie objawia się jednak bowiem tylko naocznie, ale można jej także doświadczyć dzięki wspaniałej akustyce.

Przesycony symboliką nie tylko samej dziewiątki, ale i czwórek kościół św. Michała w Hildesheim jest więc budowlą w której każdy detal został skrupulatnie obmyślony. Harmonia Boecjusza i geometryczna bryła narzuca zatem niejako w konsekwencji podążanie za symboliką liczb w każdym aspekcie. W ramach tego, nazwijmy to zabiegu, nawa główna wsparta została na dwunastu kolumnach, których liczba nawiązuje oczywiście do Dwunastu Apostołów czy dwunastu bram Jeruzalem. Jeśli już o filarach rzecz, można wspomnieć o sześciennych kapitelach i skądinąd o systemie stosowania filarów, charakterystycznym dla budowli romańskich w Dolnej Saksonii: po każdym filarze następują dwie kolumny.

Matematycznie doskonały

Na pierwszy rzut oka wyposażenie Zamku Bożego może wydać nam się dość liche, a wnętrze ascetyczne. Wchodząc jednak do nawy głównej największy skarb zobaczymy nad nami. Zrozumiemy wtedy, że wszystko to zaplanowane jest w taki sposób, by nie odwracać uwagi od tego co jest tu najważniejsze.

Nim jednak skupimy się na prawdziwej, niemalże jedynej w swoim rodzaju, perle warto skupić uwagę na wspomnianym systemie podpór i dwóch kolumnach z okresu Ottońskiego, które jako jedyne przetrwały wszelkie przeciwności losu. Zachowały się one w pobliżu anielskiego chóru w części północno-wschodniej. W XII wieku, wraz z powiększeniem korpusu nawowego, reszta kolumn uległa wymianie. Zdobią je głównie ornamenty kwiatowe i zwierzęce, ale znajdziemy pośród nich także sceny biblijne.

Tak, jeśli matematyczna łamigłówka nie jest dla nas wystarczająca, szczytowanie osiągniemy wodząc wzorkiem w górę …i w górę. Mamy tu do czynienia ze wspaniałym dziełem, które jest jednym z dwóch takich na świecie. Dębowe tablice na szerokości 8,7 metra i długości 27, 6 metrów przedstawiają 90 różnych scen Drzewa Jessego. Ogromny obraz powstał w latach 1220 – 1240, a czytać należy go od zachodu do wschodu, co ułatwić nam może specjalne lustro powiększające, pozostające do naszej dyspozycji. Ze wszystkich paneli wyróżnia się osiem głównych, a pośród nich tylko jeden nie jest oryginalny. Wraz z destrukcją wschodniej wieży w latach 50 XVII wieku ucierpiał panel z Jezusem Pantokratorem, odbudowany dopiero w latach 60 XX wieku. Opis wszystkich scen w tym miejscu nie miałby w tym miejscu chyba żadnego sensu.

Skarby niczym Fabergé

Ascetyczne na pozór wnętrze, jakie otwiera przed nami kościół św. Michała w Hildesheim kryje przed nami naprawdę sporo wspaniałych artefaktów. Trzeba jednak chwili czasu, by rzucić się w wir eksploracji, a na pewno nie będziemy zawiedzeni. Mnie osobiście cały rytuał z odnalezieniem pożądanych punktów skojarzył się z wielkanocnym zwyczajem szukania jajek! Jeśli chodzi o świątynie, to nie są to przecież takie zwykłe jaja, zatem nazwanie Fabergé zacnych tworów jest chyba jak najbardziej na miejscu.

Oprócz oczywistych punktów, które zostały już wymienione w świątyni odnajdziemy kamień fundacyjny, odnaleziony podczas prac renowacyjnych w 1908 roku. Po przeciwległej stronie kościoła napotkamy natomiast kamienne popiersie, przedstawiające biskupa Bernwarda.  XII-wieczna rzeźba ma być jego pierwszym wizerunkiem jako świętego. Zupełnie nieopodal natkniemy się także na łacińską inną inskrypcję z początku XIII wieku:

+VENITE CONCIVES NOSTRI DEUM

ADORATEVESTRIQUE PRAESULIS

BERNWARDI MEMENTOTE

Oprócz tego, że to kolejny pomnik dla świętego nawiązuje on do Listu do Efezjan (2,19): A więc nie jesteście już obcymi i przychodniami, ale jesteście współobywatelami świętych i domownikami Boga. Różnica polega na tym, że sam Bernward domaga się tutaj bycia zapamiętanym.

Być może już nie ukryta, ale także ciekawa, jest chrzcielnica wykonana z brązu z roku 1618. Jej baza symbolizuje cztery rzeki raju, a cała reszta naszpikowana jest tradycyjnymi motywami Dwunastu Apostołów i scen związanych bezpośrednio z sakramentem chrztu. Gołębie natomiast symbolizują, rzecz jasna, Ducha Świętego i Boską miłość.

Sekcja zachodnia

Co, by nie powiedzieć sekcja zachodnia zasługuje na chwilę osobnej uwagi. Dlaczego? Zapewne dlatego, że to w tym miejscu punkt kulminacyjny mają wielkie dzieła jakimi dysponuje kościół św. Michała w Hildesheim.

Renesansowego tchnienia całemu obiektowi nadaje okazałe epitafium w północno-zachodniej części transeptu. Należący do rodziny von Bothmer XVII-wieczny epitaf jest chyba jedynym akcentem tej epoki w tym miejscu. Na lewo od niego znajduje się północna część anielskiego chóru, znów z nawiązaniem do Niebiańskiego Jeruzalem z Matką Boską i Dzieciątkiem Jezus między świętymi. Pośród nich, także święty Bernward dzierżący model swojego kościoła.

Notabene Bernward nie tylko tutaj dzierży ów model, który zresztą przydatny był w rekonstrukcji po zniszczeniach II wojny światowej. Wschodni chór to miejsce w którym znajduje się XIV-wieczna tumba z ówczesnym wyobrażeniem świętego jako młodzieniaszka. Spoczywa on u stóp późnogotyckiego retablum Najświętszej Maryi Panny z około 1520 roku.

No i chór, anielski chór zbudowany podczas przebudowy pod koniec XII wieku. Mający służyć jako intymne miejsce dla mnichów, pragnących odseparować się od plebsu, udekorowano figurami 13 aniołów, które dawniej znajdowały się bezpośrednio nad stallami. Jego fryzy zdobioną fantastyczne kreatury, których choć jest niewiele, pokazują nam wspaniały warsztat kamieniarski jakim już wówczas dysponowano. Południowa część sekcji została zniszczona w roku 1662.

Nieco bardziej na zachód, kilka stóp pod ziemią znajduje się sarkofag świętego Bernwarda z XI wieku, bogato zdobiony podobiznami aniołów i wizerunkiem Baranka Bożego oraz symbolami czterech Ewangelistów na wieku. Cytat na nim pochodzi z księgi Hioba (19, 25-27):

Lecz ja wiem: Wybawca mój żyje, na ziemi wystąpi jako ostatni. Potem me szczątki skórą odzieje, i ciałem swym Boga zobaczę. To właśnie ja Go zobaczę, moje oczy ujrzą, nie kto inny; moje nerki już mdleją z tęsknoty.

Na wieku zaś napis:

To ja byłem Bernwardem, częścią istoty ludzkiej, teraz zamknięty jestem w ciemności. Jestem niczym więcej jak tylko popiołem i prochem. Ah, nie byłem godzien wykonywania tej szlachetnej posługi. Panie, pozwól mi spoczywać w pokoju (…)

Źródła:

Powiązane wpisy

Podziel się z nami swoją opinią!