Tallin na weekend

Kościół św. Olafa w Tallinie (est. Tallinna Oleviste kirik); Harjumaa, Estonia.

Tallin to miasto idealne na tak zwany city break. Pomimo wielowiekowej historii nie ma tu natłoku zabytków, ani tabunu turystów, dzięki czemu łatwo zwiedzić go w ciągu dwóch dni. Wypad tu nie wymaga szczególnych przygotowań, bo tallińska starówka do największych nie należy. Niemniej zawsze warto mieć jakiś dobry plan pod ręką. Jeśli więc lubujecie się w zabytkach architektury średniowiecznej, nasz Tallin na weekend z pewnością przypadnie Wam do gustu.

Litwa, Łotwa i Estonia – Praktycznie.

Jak dojechać do Tallina?

Po Europie staramy się zawsze podróżować autem, bo korzyści płynące z tego środka lokomocji są bezcenne. Największą jest możliwość odkrywania nowych miejsc na trasie o których dotąd nie mieliśmy pojęcia. Wszelako podobne odkrycia nie zawsze rekompensują czas takiej podróży, a jak wiemy, Tallin wysunięty jest stosunkowo daleko na północ. Udało się nam i tam dotrzeć autem, ale weekend na to nie wystarczy. Najbardziej sensowną opcją jest oczywiście samolot. Z Warszawy można dostać się do Tallina liniami airBaltic. Trzeba mieć na względzie przesiadkę w Rydze i ceny zaczynające się od ok. 50 EUR za osobę

Nie ma co ukrywać, wydatek ten nie jest mały dlatego też warto wcielić Tallin na weekend do dłuższego pobytu na północy. Można eksplorować tu ciekawe zakątki niewielkiego kraju, ale można stąd także wybrać się do Finlandii. Jej stolica – Helsinki – znajduje się zaledwie 80 kilometrów od Tallina, a dzienna ilość promów w tym kierunku zdecydowanie zachęca do podjęcia takiej wyprawy. My również mieliśmy taki plan, aczkolwiek pomyliliśmy daty. Szczęście w nieszczęściu, bo dzięki temu też mieliśmy więcej czasu na poznanie okolic Tallina. 

Noclegi w Tallinie

Finanse to jeden z kluczowych aspektów podróży, wobec czego warto wiedzieć, że Tallin nie jest tani. Wręcz odwrotnie. Ceny są tu bardzo nordyckie, pomimo tego że Estonia krajem nordyckim nie jest. Wypada więc pomyśleć o noclegach zawczasu, aby zaoszczędzić trochę pieniędzy na przyjemności na miejscu. Im szybciej więc zdecydujecie się na dopięcie planów na ostatni guzik, tym lepiej dla Was i dla Waszego portfela. Poniżej znajdziecie wyszukiwarkę noclegów. 

Booking.com

Tallin na weekend

Szczęśliwie starówka Tallina w żaden sposób nie przypomina przepastnego Paryża czy naszpikowanej wieżami Pragi, więc najłatwiej będzie przemierzać ją na piechotę. Ujęte w średniowieczne mury Stare Miasto (est. Tallinna vanalinn) podzielone jest tu na dwa ośrodki: Górne Miasto (est. Toompea) z zamkiem i katedrą oraz Dolne Miasto z ratuszem, kościołami i setkami baśniowych kamieniczek. Nie dziwi więc fakt, że tak ujmujące założenie znalazło się na liście światowego dziedzictwa UNESCO. Realizując więc plan “Tallin na weekend” warto po prostu skupić się na sercu miasta.

Ryga – I wszystko gra!

Katedra Najświętszej Marii Panny

Katedra Najświętszej Marii Panny (est. Tallinna Neitsi Maarja Piiskoplik Toomkirik) to klejnot w koronie Górnego Miasta, które zdobi już niemal od ośmiu wieków. Co prawda, nie w tej samej formie, bowiem ze średniowiecznego kościoła Zakonu Kawalerów Mieczowych nie zostało tu zbyt wiele. Wszystkiemu winne były przebudowy w kolejnych wiekach oraz wielki pożar z 1648 roku. 

Idzie Grześ przez Kieś, flagę Łotwy niesie…

Dzięki zachowanym planom kościoła udało się odzyskać jego utraconą formę. Niemniej u schyłku XVIII wieku dobudowano doń barokową wieżę, która zakłóciła jego gotycki charakter. Mimo zniszczeń, we wnętrzu luterańskiej katedry zachowała się cała gama kamiennych epitafiów od XIII do XVIII wieku. Istotne pomiędzy elementami wyposażenia są także liczne herby, zdobiące ściany oraz filary świątyni. 

Sobór Aleksandra Newskiego 

Spośród emblematycznych punktów tallińskiego wzgórza wyróżnia się również inny obiekt sakralny, Sobór Aleksandra Newskiego (est. Aleksander Nevski katedraal). Wzniesiono go na przełomie XIX i XX wieku, aby spełnić oczekiwania względem rosnącej tu prawosławnej wspólnoty. Dodatkowo też jego obecność, w tym jakże istotnym dla Estończyków miejscu, wzmocnić miała pozycję tej religii, ułatwiając drogę do rusyfikacji mieszkańców Tallina. 

Ewidentnie cel ten nie został osiągnięty, bo od początku Tallińczycy upatrują w budowli bardziej symbolu rosyjskiej potęgi, niż miejsca kultu. Po odzyskaniu niepodległości pojawił się nawet pomysł likwidacji soboru, jednak protesty wielu środowisk przyczyniły się do jego ocalenia. Piękne zdobienia fasad świątyni zwiastują bogactwo i przepych dekoracji w jego wnętrzu. 

Zamek Toompea

Nie da się ukryć, że pomimo iż skromny, to zamek Toompea (est. Toompea loss) jest najistotniejszym miejscem tallińskiego wzgórza. To właśnie tutaj zapadały najważniejsze decyzje w historii kraju. I właściwie zapadają do dzisiaj, bo obecnie obiekt służy jako siedziba estońskiego parlamentu. W związku z tym nie jest on udostępniony dla zwiedzających, aczkolwiek istnieje możliwość wdrapania się na 45-metrową wieżę w jednym z jego naroży. Zwana Długim Hermanem (est. Pikk Hermann) konstrukcja stanowi dziś nie tylko świetny punkt widokowy na miasto u jej podnóży, ale jest również jednym z symboli Tallina.

Pierwsze wzmianki o wzgórzu zamkowym związane są z kroniką Henryka Łotysza z 1219 roku, który relacjonował zwycięstwo wojsk duńskich nad Estami. Następnie zamek w Tallinie trafił w ręce Zakonu Kawalerów Mieczowych, którzy w 1227 roku podbili północną część kraju. Na przestrzeni kolejnych stuleci rządzili tu także krzyżacy, Szwedzi oraz Rosjanie. Wnoszone przez nich zmiany w bryle obiektu niemal całkowicie zmieniły jego pierwotny kształt oraz wygląd. 

Kościół św. Mikołaja 

Na wschód, tuż poza obrębem Górnego Miasta znajduje się kościół św. Mikołaja (est. Niguliste kirik). Świątynia powstała dzięki hojności kupców z Gotlandii, którzy przybyli do miasta w I połowie XIII wieku. Prace nad nią trwały niemal do końca XVI wieku, acz już w kolejnym stuleciu padła ofiarą oblężenia wojsk rosyjskich. Zaowocowało to przebudową w duchu baroku, kiedy to uzyskała znaną nam dziś formę. W wyniku działań II wojny światowej wojska rosyjskie powtórnie uszkodziły kościół, tym razem niszcząc go niemal na dobre. 

Kościół św. Jerzego w Kownie – Odzyskać przeszłość.

Po gruntownej odbudowie jego wnętrze przeznaczono na salę koncertową oraz przestrzeń Muzeum Sztuki Sakralnej. Pośród bogatej kolekcji tryptyków, rzeźb i innych średniowiecznych artefaktów zobaczyć tu można fragment XV-wiecznego Tańca Śmierci autorstwa Bernta Notre z Lubeki. To jedyny tego typu obraz z motywem Danse Macabre na świecie, więc choćby dla niego, warto tu zajrzeć.

Starówka Tallina (Dolne Miasto)

Na północ od kościoła św. Mikołaja rozciąga się reszta czołowych zabytków miasta. Jednym z nich jest najstarszy nad Bałtykiem ratusz (est. Tallinna raekoda). Wzniesiony w XIV wieku obiekt aż do lat 70 XX wieku służył włodarzom miasta, zaś obecnie udostępniony jest zwiedzającym. Charakterystyczne w jego bryle są podcienie oraz oktagonalna wieża, która łudząco podobna jest do wieży leżącego nieopodal kościoła św. Ducha (est. Püha Vaimu kirik).

Świątynia ta jest najmniejszym ze średniowiecznych kościołów Tallina, jednak do zaoferowania ma całkiem sporo. Już nie tylko sama wieża jest tu intrygująca, ale chociażby fakt, że chór kościoła ustawiony jest od północy – asymetrycznie, względem jego dwóch naw. Uwagę zwracają tu drewniane empory z XVII wieku oraz liczne witraże z końca wieku XX. Najważniejszy jest tu jednak wspaniały ołtarz dłuta przywołanego już Bernta Notke. XV-wieczne dzieło przedstawia scenę Zesłania Ducha Świętego. Warto zwrócić również uwagę na XVII-wieczny zegar Christiana Ackermanna, zdobiący północną ścianę kościoła.

Samochodem przez Litwę, Łotwę i Estonię.

Pośród średniowiecznych perełek nie można nie wspomnieć też o Pasażu św. Katarzyny (est. Katariina käik), bo to prawdopodobnie jedno z najbardziej pocztówkowych miejsc w stolicy Estonii. Ozdobione kamiennymi arkadami przejście łączy ulice Müürivahe i Vene. Na całej jego długości zlokalizowane są niewielkie izdebki (XV-XVII w.) w których owoce swojego rzemiosła wystawiają tutejsi artyści. Przeciwległą stronę pasażu zdobią z kolei liczne epitafia, zawieszone na ścianie kościoła św. Katarzyny (est. Püha Katariina kirik)

Spragnionych średniowiecznej architektury na pewno ucieszy również ukryty klejnot tej epoki w sąsiedztwie XIX-wiecznej katedry św. Piotra i Pawła (est. Tallinna Peeter-Pauli katedraal). Chodzi tu o ruiny dominikańskiego klasztoru (est. Domiiniklaste Püha Katariina kloostri klausuur), który spłonął w XVI wieku. Do naszych czasów przetrwał klimatyczny dziedziniec z arkadami, sąsiadującymi także ze wspomnianym kościołem św. Katarzyny.

Niedaleko ruin, przy ulicy Vene 17 znajduje się Muzeum Miejskie Tallina (est. Tallinna Linnamuuseum). W mieszczańskiej kamienicy Wieków Średnich wystawiana jest ekspozycja związana bezpośrednio z historią miasta od XIII aż do XX stulecia. Kilka numerów dalej, przy Vene 24 zaś znajduje się cerkiew św. Mikołaja (est. Püha Nikolai Imetegija kirik).

Kowno – Niczym doktor Jekyll i pan Hyde.

Szwędając się po zaułkach Tallina warto też przemierzyć ulicę Pikk, aby zobaczyć tu kilka słynnych kamieniczek: Trzy Siostry (est. Kolm õde)(nr. 71-73), Dom Bractwa Czarnogłowych (est. Mustpeade Maja)(nr. 26), Gildię Bractwa św. Olafa (est. Oleviste gildi hoone)(nr. 24), Gildię św. Kanuta (est. Kanuti Gildi Saal)(nr. 20) oraz Wielką Gildię (est. Suurgildi hoome) w której swoją siedzibę ma Muzeum Historyczne (est. Eesti Ajaloomuuseum)(nr. 17).

Kościół św. Olafa 

Kościół św. Olafa (est. Tallinna Oleviste kirik) leży w obrębie Dolnego Miasta i to właśnie stąd rozpościera się jeden z najpiękniejszych widoków na tallińską starówkę oraz port. Wspaniały punkt widokowy zawdzięczać możemy jego niemal 124-metrowej wieży, którą jeszcze do 1991 roku KGB wykorzystywało jako wieżę radiową i oczywiście, punkt obserwacyjny. 

W XVI wieku, kiedy świątynia przeszła już gruntowną przebudowę, dzięki swojej ogromnej iglicy mogła pretendować do miana najwyższych budynków świata. Niemniej ceną tego były kilkukorne uderzenia pioruna, które raz po raz rujnowały budowlę. Z tego też względu, a także głównie przez reformację, w jego wnętrzu nie zachowało się oryginalne wyposażenie. Wbrew wszelkim przeciwnościom losu wszak, kościół św. Olafa nadal góruje nad miastem, będąc jednym z najlepszych wyrazów architektury gotyckiej w krajach nad Bałtykiem. 

Mury miejskie Tallina

Uroku Staremu Miastu w Tallinie dodaje niewątpliwie pierścień zamykających go obwarowań. Dzięki mnogości wież i baszt z dachami z czerwonej dachówki przywodzi on na myśl sznur z nawleczonymi koralikami jarzębiny. Piękny fragment murów podziwiać można wzdłuż ulic Gümnaasiumi, Kooli i Laboratooriumi.

Jednak poza przytoczonymi przykładami warto przyjrzeć się bliżej także najznamienitszej i najpopularniejszej spośród wież: Grubej Małgorzacie (est. Suur Rannavärav ja Paks Margareeta). Przyłączona do Bramy Morskiej (est. Suur Rannavärav), nietuzinkowa konstrukcja powstała na początku XVI wieku, a swój przydomek zawdzięcza niepospolitym gabarytom. Jej średnica wynosi bowiem aż 24 metry, a ściany mają grubość 4 metrów!

Nieopodal Soboru Aleksandra Newskiego położona jest inna, ważna w panoramie Tallina baszta – Kiek in de kök (pol. zajrzyj do kuchni). Swą wzięła od strażników, którzy z jej okien chętnie podglądali życie tutejszych mieszczan. Dziś jej wnętrze wraz z tunelami zaadoptowano na oddział muzeum miejskiego Tallina. Niedaleko niej stoi również Wieża Dziewicza (est. Neitsitorn). Lochy dla kobiet lekkich obyczajów dostosowano tu do nowoczesnej kafejki. 

Litwa na weekend majowy.

Przemierzając uliczki w poszukiwaniu kolejnych elementów fortyfikacji warto też pamiętać o punktach widokowych. Jednym z nich jest platforma Patkuli Vaateplatvorm skąd świetnie prezentuje się kościół św. Olafa murami miejskimi na pierwszym planie. Z Kohtuotsa vaateplatvorm natomiast świetnie widać starówkę z wieżami ratusza i kościoła św. Ducha z nowym miastem w tle. Naturalnie nie można zapomnieć o najlepszych punktach – wieży kościoła św. Olafa oraz wieży katedry Najświętszej Marii Panny.

Ruiny klasztoru św. Brygidy

Miłośnicy wielowiekowych budowli powinni również zajrzeć na przedmieścia Tallina. Położone są tam ruiny klasztoru św. Brygidy (est. Pirita klooster). W XV wiekubył on największym klasztorem żeńskim Liwonii, dziś zdaje się, świat o nim zapomniał. Więcej o klasztorze dowiecie się ze wpisu:

Z pewnością Tallin ma jeszcze wiele do zaoferowania, jednak 48 godzin to tak naprawdę niewiele czasu, aby dogłębnie poznać jakieś miejsce. Nawet jak na Tallin to dość mało czasu. Dobrze wybrać się tutaj latem, bo na przykład maj potrafi być tu niezwykle zimny. Nam spłatał niezłego figla i jak widać, było niezbyt przyjemnie. Do tego często padał deszcz i wiał porywisty wiatr. W takich warunkach zwiedzanie nie jest przyjemne, więc lato wydaje się zdecydowanie najlepszą porą, aby udać się na daleką północ.

Lektura:

Powiązane wpisy

Dodaj komentarz

Twój email nie zostanie wyświetlony. Wymagane pola zostały oznaczone *