Ołomuniec – Miasto na żółwiach (Czechy)

Jeszcze nie wsiadłem do auta, a już był dramat! Czymże byłaby porządna podróż gdyby coś się nie wydarzyło?! Było już opalanie się w korku na autostradzie, wypadki, morderstwa i jazda miniówą po tarasie, tym razem kaliber mniejszy acz bolesny. A jakże!
-Plum! – ogromna kałuża, a może jednak po prostu grawitacja, przyciągnęła go w bezdenną odchłań rynsztoku.
-Tracimy go! – nikt ani nic nie mógłby przeżyć takiego upadku, a nawet jeśli – nieprzyjemnej konsystencji breja rozprawiłaby się z nim tudzież z tym, raz na zawsze.
Reanimacja o dziwo przyniosła oczekiwany skutek. Pieszczoty i czułe słówka pomogły. Aż miło było obserwować jak mój mały budzi się do życia niczym pączek w wiosenny poranek. Chwilę czułości przerwał zdezorientowany kierowca, który depnął co sił, by pognać w stronę czeskiej granicy. Jak torpeda, jak strzała gnaliśmy w stronę nowego lądu.
Do tej pory myślałem, że nie jestem do niego przywiązany, ale jednak. Owszem, jestem i wstyd mi się do tego przyznać. Chociaż z drugiej strony wszyscy są przywiązani do swoich, to silniejsze od nas! Ale o rzeczach oczywistych się nie mówi.

Ploteczki, śmiechy i radość! Wielka radość na pokładzie towarzyszyła nam w drodze. Kutná Hora i kilka innych miasteczek były niczym oazy na pustyni, ale gdzieś po drodze pozytywne wibracje zdominowane zostały przez inne emocje. Ocalony stał się narzędziem do przekazania mi najgorszej nowiny dotąd. Kaplica czaszek, mama dzwoni i dzwoni i dzwoni.
-Czego ona może chcieć? Odebrałbym, ale to nieetyczne. Ja, trupy dookoła i dzieci selfie. Może z tą etyką to jednak przesadzam. W sumie to nawet nikt by nie zauważył. Nie! Wierzę w wartości moralne. Nie odbiorę.
Brr, brrrr. Brr, brrrr. Wibruje, bo przecież nie przyszło mi do głowy oddzwonić.
-Tu pada imię, siostra moja, była w lesie i przygniotło ją drzewo. Od miednicy w dół. Jest w szpitalu.
Ironiczny śmiech. Konsternacja.
-Ale jak to…?

A ja martwiłem się, że telefon wpadł mi do kałuży. Telefon wpadł mi do kałuży, cholera.

***

Ulica Polská, Ołomuniec:
-Nosz ja pie***! Czy ona ślepa jest!
Jakaś laska wbiła nam się na maskę… Co za dzień. Co za dzień… Czy to jakiejś Matki Boskiej Fatimskiej do jasnej ciasnej?
Niebo wiedziało.

***

Ołomuniec – Historia w pigułce

Chociaż nie ma jednoznacznej daty, która określałaby założenie królewskiego miasta Ołomuniec to wiadomo, że miejsce to było zasiedlone już w czasie neolitu, a i rzymscy legioniści nie bez powodu wybrali ten dogodny trakt na swoją tymczasową kolonię.

Prężnie rozwijająca się siedziba biskupstwa rzymskokatolickiego ustanowiona tu już w 1063 roku stała się stolicą Morgrabstwa Moraw, a rządzone na prawie magdeburskim od 1352 roku było prawdziwym kwiatem handlu i targów oraz oczywiście prawdziwą kompetycją dla niedalekiego Brna. Znany z 300 warzelni piwa, średniowieczny Ołomuniec to także słynny ośrodek antyhusycki. Nieprzerwany postęp przyczynił się do powstania tu w 1573 roku uniwersytetu będącego drugą, najważniejszą uczelnią w Czechach.

Zamek Bouzov – Baśń po czesku.

Potop szwedzki zakończył jednak złotą erę pod wieloma aspektami, a miasto wyglądać miało tak źle, że cesarski wódz zasugerował jego wyburzenie. Przejęcie twierdzy Ołomuniec 27 grudnia 1741 roku przez wojska pruskie przypieczętowało los kolebki czeskiego renesansu, która podniosła się jednak po owym ciosie, niczym feniks z popiołów. Nad przywróceniem go do życia pracowali najznamienitsi włoscy architekci, którzy musimy to przyznać, odwalili kawał dobrej roboty. Początek XVIII wieku przyniósł jednak wielki pożar i epidemię dżumy, a jej pomnik podziwiamy do dziś. Kolejny wiek natomiast to już kryzys artystyczny w którym miasto ustąpić musiało miejsca Wiedniowi. Industrializacja przyniosła zdecydowanie dużo dobrego kiszącemu się w murach miejskich miastu. W 1918 roku weszło ono w skład nowego państwa – Czechosłowacji, a II wojna światowa i komunizm na zawsze rozprawiły się ze statusem królewskiego miasta, które Ołomuniec piastował przez długi okres.

Właśnie w Ołomuńcu 4 sierpnia 1306 roku zamordowano ostatniego władcę rodu Przemyślidów – Wacława III, i to tutaj jedenastoletni Wolfgang Amadeusz Mozart skomponował symfonię numer VI F-dur. 2 grudnia 1848 roku w pałacu biskupim proklamowano cesarza Franciszka Józefa I na króla Austrii, a w 2000 roku ołomunieckie zabytki trafiły na listę UNESCO. Czy to za mało, by uznać miasto za atrakcyjne turystycznie? Na pewno nie, ale to oczywiście dopiero początek.

Kutna Hora – Kraina srebra.

***

Ołomuniec na pewno ma coś z Wrocławia – zachwyca! Zachwyca i odpycha zarazem, ale to nie ta cecha o której chciałem wspomnieć. To najcieplejszy punkt w Czechach, pomimo to jednak końcówka marca była niezbyt trafnym wyborem z najfatalniejszych, by się tu wybrać. Ostatecznie, dzięki temu miastu skapitulowałem i dostosuję się do ścisłych ram sezonu podróżniczego w Europie – kwiecień – październik. Jeśli mogę, Wam też tak radzę. Spodziewana była ładna pogoda, tymczasem faktycznie było jak w garncu! Deszcz z gównami, a później siarczysty mróz. Weekend, wszystko pozamykane jak w Norymberdze. Głuche, niemalże puste uliczki robiły świetny klimat, ale czy to nie dziwne, że stutysięczne miasto zaliczane do najważniejszych w Czechach nagle opustoszało? No może nie do końca… koniec końców w tle majaczyły słodkopierdzące „kurwy” i narzekania pobratymców na pogodę. Im bliżej domu, tym gorzej. Jak bum cyk cyk!

Nie było zatem relaksu w urokliwych parkach, pięknych krajobrazów i innych. Być może i tak było mi wówczas wszystko jedno. Pomimo mieszanki uczuć jakich doznałem na widok przeplatających się niesymetrycznie epok – podobało mi się. Ponury klimat i ponury nastrój, mój, a jakże, pasowały jak ulał. Chociaż przez chwilę czułem, że wszechświat mnie rozumie. Ja za to nie rozumiałem, jak do cholery można dobudować PRLowski zegar do pięknej elewacji ratusza. Jak można dobudować betonową wieżę do gotyckiego kościoła i zostawić ją odkrytą? Jak? No jak? Zbrodnia przeciwko ludzkości. Przeciwko historii i przeciwko architekturze!

***

Zabytki Ołomuńca

Fontanny

Motywy mitologiczne zawładnęły barokowymi artystami, którzy w ramach upustu wodzy swoich fantazji uwiecznili je w kamiennych fontannach. Sześć kunsztownych dzieł stało się symbolami miasta, które nawiązują do jego odnowy po działaniach Wojny Trzydziestoletniej. Do grupy tych dzieł należą fontanny: Herkulesa (stworzona przy współpracy z gdańskim rzeźbiarzem Michaelem Mandikiem), Juliusza Cezara (wzorowana na watykańskim pomniku Konstantyna I Wielkiego), Merkurego, Jowisza, Neptuna oraz Trytonów (zbudowaną po wielkim pożarze z 1709 roku). Abstrahując od niesamowitych fontann, nowszych dzieł i pięknej kolumny Maryjnej, powstałej po zarazie morowej w 1715 roku, bez wątpienia prym wiedzie Kolumna Trójcy Przenajświętszej.

Słup Morowy

Kolumna Trójcy Przenajświętszej (Sloup Nejsvětější Trojice) jest największym zespołem rzeźbiarskim w Europie Środkowej. Harmonijna konstrukcja złożona z 32 metrowej kolumny udekorowanej 18 pięknymi figurami świętych i 14 płaskorzeźbami, budowana przez 38 lat od 1716 roku stała się wyrazem lokalnego patriotyzmu, bowiem przy jej budowie pracować mieli wyłącznie artyści z Ołomuńca. Podzielona na trzy piętra kolumna przepełniona jest symboliką, a u jej szczytu znajdują się dwie pozłacane grupy Trójcy Przenajświętszej z brązu. Niejednokrotnie ostrzelana przez armię pruską kolumna w swym wnętrzu skrywa także małą kapliczkę.

Danse Macabre – Kaplica czaszek w Kutnej Horze.

Ratusz

XV – wieczny budynek ołomunieckiego ratusza po dziś dzień pełni swą funkcję, dumnie prezentując dawną potęgę gospodarczą i polityczną stolicy Moraw. (Neo)Gotycko – barokowa konstrukcja o czterech skrzydłach i wyróżniającą się z bryły wielką, kwadratową wieżą uposażona została w piękną kaplicę gotycką pod wezwaniem świętego Hieronima, którą z zewnątrz wyznacza bogato zdobiony wykusz. Dźwigany przez posąg (najprawdopodobniej przedstawiający samego konstruktora kaplicy), choć zjawiskowa nie jest najważniejszym elementem w tym obiekcie. Zdecydowanie większą wagę przywiązuje się tu do socrealistycznego Zegara Astronomicznego, który włączono w bryłę w roku 1955. Zdecydowanie jest to okropna i niewybaczalna rekonstrukcja zegara, który ucierpiał w wyniku działań wojennych. Autorem tego wątpliwego dzieła stał się Karel Svolinský.

Katedra św. Wacława i Pałac Biskupi

Historyczna zabudowa miasta określona jest przede wszystkim przez Rynek Górny. Udekorowany pięknymi kamienicami tworzy niesamowity klimat dopełniany przez wspomniane fontanny czy budowle sakralne, ale bez cienia wątpliwości prym pośród nich wiedzie kompleks zabudowań zamkowych wraz z katedrą świętego Wacława. Ołomuniecka świątynia jest drugą co do wielkości na terenie Czech, a jej najwyższa wieża ma aż 100,65 metrów! Jej budowa rozpoczęła się w już w 1104 roku, ale swój gotycki charakter zdobyła dopiero półtora wieku później. Trójnawowy kościół typu halowego z gotykiem ma jednak tyle wspólnego co świnka morska z morzem. Ładna jest i tak to zostawmy.

Po sąsiedzku znajduje się dawny Pałac Biskupi (dawny Pałac Przemyślidów), który jest niczym świadectwo burzliwych losów miasta, zamknięte w bryle jednego budynku. Zachowane fragmenty wszystkich epok tworzą ciekawy zbiór, który stał się idealnym miejscem dla urządzenia Muzeum Archidiecezjalnego. Ciekawe artefakty pośród których odnajdziemy pozłacaną karocę arcybiskupa odzwierciedlają zaś nie tylko historię miasta, a całego rejonu.

***

Mgła.
-Wiesz co, w zasadzie to wszystko takie ładne tu było. Nawet ładne, tak. Zimno jak w Suwałkach, ale o co chodziło z tymi żółwiami do cholery?
-Jakimi żółwiami?
-No tymi z rynku…
-…i z muzeum?
-Tak!
-To nie wiem.
-Aha.

***

-Uważaj! Zabijesz ją!!!
Ostentacyjnie wbija na jezdnię z gracją podobną najpiękniejszej modelce, krokiem ślimaczym kroczy.
-Przecież to kogut…
-A za nim kura!
-W głowie to się nie mieści.

***

Czy wiecie moi drodzy, skąd tyle tajemniczych żółwi w Ołomuńcu? Znacie rozwiązanie tej zagadki? 

Źródła:
http://tourism.olomouc.eu/

Powiązane wpisy:

4 komentarzeZostaw komentarz

Podziel się z nami swoją opinią!