W sercu Andaluzji – Sewilla (Hiszpania)

Serce Andaluzji, czyli Sewilla i jej starówka zasługują niewątpliwe na szersze opisy. Tak więc następnego dnia rankiem wybraliśmy się pod katedrę, aby wraz z tłumem ujrzeć jej piękno od środka! Kolejka spora, na placyku przed wejściem stoi replika Giraldillo – symbolu miasta. Jest to kobieta w tunice trzymająca w rękach tarczę i palmę, stworzona po to, by turyści mogli podziwiać jej piękno i cykać foty, rzecz jasna. Oryginał oczywiście znajduje się na samym szczycie Giraldy, czyli wieży katedry. Wstęp normalny to 8 euro, a z nim dodatkowo otrzymujemy darmową wejściówkę do Kościoła Salvadora.

Katedra – niesamowita, monumentalna, a jej ołtarz główny ocieka 3 tonami złota przywiezionego z Nowego Lądu. Wchodząc do katedry przez Puerta de Cristobal Colón, naszym oczom ukazuje się grób Krzysztofa Kolumba. Jego szczątki podtrzymują cztery wielkie posągi królów Kastylii, Aragonii, Navarry i Leonu. Sam pomnik początkowo miał trafić do katedry w Hawanie na Kubie. Gdzie się nie obejrzę, szczęka opada. Podnosi się i opada… I opada… I opada!! Do podziwiania jest wiele, ale ku memu zaskoczeniu największym zainteresowaniem cieszy się lustro! Lustro powiększa sklepienie tak, że idealnie widać każdy jego szczegół. Rewelacja. No dobra, może trochę przesadziłem z tym moim entuzjazmem. Dupa nie rewelacja. Ludzie zamiast wykorzystać to jak zamysł nakazuje, robią sobie słit focie. Tysiące słit foci i tak naprawdę nie ma możliwości podziwiania tego sklepienia. Cały czas panuje tam ruch jak na Marszałkowskiej w Warszawie. Dalej kierujemy swe kroki na wieżę, która nie ma schodów, a pochylnie. Droga na górę przebiega zdecydowanie miło, trzeba to przyznać. Z 35 kondygnacji podziwiać można widok wspaniałej Sewilli. Gęstość zaludnienia nie pozwala jednak na zbyt przesadną swobodę ruchu, toteż nie zabawiamy tam zbyt długo. O mały włos wieża nie dotrwałaby do naszych czasów. Kiedy wojska Ferdynada Świętego zdobyły miasto, mieszkańcy szykowali się do jej zburzenia. Z odsieczą przyszedł Alfons Mądry, który zagroził zabiciem każdego kto waży się tknąć budowli. Na dole czekają na nas jeszcze ogrody, w pięknej scenerii pragniemy zrobić kilka pamiątkowych zdjęć. Niestety aparat umiera mi w rękach! Umiera!! Skąd jak skąd, ale stamtąd na pewno uda się do nieba. Smutek ogromny, żal, pustka, wiadomix. Zwłaszcza że aparat nie byle jaki… Nie pierwszy lepszy! Odtąd do końca podróży, dość zawiedziony, robię zdjęcia telefonem.

Muchy, o tym żaden przewodnik nie wspomina. Żaden. To nie są jakieś tam  zwykłe insekty, które po pacnięciu rozbryzgują się na szybie. Nie mają nic wspólnego z naszymi, polskimi, ospałymi muszkami. Muchy z Sewilli to prawdziwe bestie, nieuchwytne, szybkie jak rakiety i wpieniające do granic możliwości! Jest ich cała masa. Żadne słońce im nie straszne! Tak więc, aby nie dostać pomieszania zmysłów zalecałbym zabranie ze sobą muchozolu. No może przesadziłem, ale jakiś środek tego typu jest jak najbardziej wskazany.

Wyprawa do Reales Alcazares wymagała od nas nieco więcej gimnastyki, więc rozpracowaliśmy to strategicznie. Wybadaliśmy jakie nacje znajdują się w przeogromnej kolejce do tegoż przybytku i jednomyślnie postanowiliśmy wrócić tam w porze siesty! Skoro połowa tych ludzi była Hiszpanami, to była to jedyna opcja, by nie zjadły nas muchy. W tym czasie wybraliśmy się na małe co nieco, a później wstąpiliśmy do Archiwum Indii, które znajduje się tuż za rogiem. Przed wiekami był to budynek sewilijskiej giełdy, La Lonja, a zaprojektował go Juan de Herrera odpowiedzialny za El Escorial, nieopodal Madrytu. Wstęp do archiwum jest bezpłatny. Turystów garstka, być  może nie znajdują tam nic dla siebie. Faktycznie dla zwykłego ludka dostępna jest tylko ekspozycja na dole, na której wystawiono kopie ważnych dokumentów związanych głównie z odkryciem Nowego Świata oraz udostępniony jest kawałek górnego piętra. Tam możemy podziwiać ogromną salę wyłożoną księgami. Jest też sala w której ciekawscy mogą obejrzeć projekcję na temat powstawania archiwum. Szacuje się, że znajduje się tam ponad 80 mln dokumentów, min. Bulla Aleksandra VI, która dzieli Nowy Ląd pomiędzy Hiszpanów i Portugalczyków, a także mapy Magellana czy dzienniki Kolumba.

Nadeszła siesta, więc skierowaliśmy się w stronę Reales Alcazares, imponującego zespołu królewskich pałaców wraz z pięknymi ogrodami. Wchodzimy tam przez Puerta de León od strony katedry. Kolejka posuwa się w dość szybkim tempie, muchy nie mają zbyt dużo czasu na atak… Poruszamy się między salami, patiami i ogrodami przesiąkniętymi historią. To właśnie tutaj królowie katoliccy przyjęli Kolumba przed wyprawą do Nowego Świata. Doskonałe miejsce, aby w przepięknej scenerii zasiąść w cieniu drzew i napawać się chwilą. Nasza chwila tam trwała dość długo, a tym samym była ostatnią w Sewilli.

Wstęp do Reales Alcazares to koszt 9,50 EUR dla osoby dorosłej.

Powiązane wpisy:

8 komentarzyZostaw komentarz

Podziel się z nami swoją opinią!