Niemcy to nie tylko Berlin!

Wciąż jakoś trudno uwierzyć mi w to, że jeżeli już ktokolwiek zdecyduje się na jakąkolwiek eskapadę do Niemiec to jest to Monachium czy OMG, Berlin. O ile wybór Monachium na cel podróży jest całkowicie zrozumiały, bo przecież Niemcy nie kojarzą nam się chyba z niczym innym jak tylko z zamkiem Disneya – Neuschwanstein, to wybór Berlina na ten cel jest dla mnie absolutnie niepojęty. Dlaczego Berlin, do cholery? Kraj naszych sąsiadów ocieka atrakcjami jak miodek z kubusiowego pucharka, a koniec końców wszyscy i tak pchają się do Zasiedmiogórogrodów lub do stolicy. Ich strata!

Diabelski Most

Już tuż przy granicy z Polską Niemcy otwierają przed nami ramiona i pokazują przedsmak tego, co czeka nas po jej przekroczeniu. Niedaleko Parku Mużakowskiego, który dzielimy z sąsiadami na liście UNESCO znajduje się jedno z bardziej magicznych i fotogenicznych miejsc jakie możemy sobie wyobrazić. Rakotzbrücke, czyli diabelski most położony jest w parku w miejscowości Kromlau, a jego stroma konstrukcja w połączeniu z odbiciem w wodzie tworzy iluzję okręgu. Tego typu mosty budowano już od setek lat, a ich nazwa łączona była z diabłem dlatego, że coś tak wspaniałego nie mogło zostać stworzone przez człowieka. Iście szatańska konstrukcja stanowi od dawna główny cel amatorów fotografii o każdej porze dnia i nocy. (Przy „odrobinie” fotoszopa miejsce to jest jeszcze bardziej niezwykłe! Jak wszystkie zresztą.)

Rzeźby Matki Natury

Otaczające neogotycką konstrukcję bazalty pochodzą z innego pięknego miejsca w Niemczech – Saksonii Szwajcarskiej. Epicentrum bazaltowe znajduje się w zamku Stolpen, jednak niekoniecznie to bazalt jest tym, co czyni ten rejon tak atrakcyjnym a rzeźbione przez Matkę Naturę piaskowce o wymyślnych kształtach. Najciekawszą formacją położonych na południe od Drezna Gór Połabskich jest Baszta. Bastei to najdalej wysunięta część skał do której prowadzi most pozwalający nam na podziwianie bajkowego krajobrazu z wielu punktów. Spektakularność tego miejsca docenił już sam Caspar David Friedrich przedstawiając Bastei na jednym ze swych wspaniałych dzieł. Dodam tylko, że w Polsce mamy podobne miejsce.

Zamek z Bajki

Skoro scenerie bajkowe to i zamki muszą pasować do sielankowego krajobrazu. Na terenie Niemiec znajduje się ich niezliczona ilość i trudno powiedzieć, który z nich jest najpiękniejszy. Zapewnię jednak, że do tego miana może pretendować cała masa niemieckich twierdz. Jednym z przykładów jest Pfalzgrafenstein w rejonie Nadrenia-Palatynat, który nie dość, że od setek lat stoi na środku Renu to jeszcze wygląda jak statek! Niezrównany kunszt i niepowtarzalność w swej kategorii nie stawia go jednak wysoko w rankingach najczęściej odwiedzanych miejsc. Obfitująca we wspaniałe zamki gotyckie jak zamek Marksburg czy rekonstrukcje – na przykład zamek Cochem dolina Renu i Mozeli kryją niejeden klejnot, ale żaden nie może równać się z zamkiem Eltz. Forteca położona pośród wzgórz i lasów, z dala od cywilizacji jest miejscem wprost doskonałym. Pełen legend i przede wszystkim oryginalnych eksponatów sprzed wieków zamek postawiłbym w czołówce miejsc must see. Nie tylko w Niemczech, ale i na świecie. Bajkowe otoczenie jak i sama budowla od pierwszych sekund, kiedy to jawi się nam w pełnej krasie od razu przenosi nas o kilka wieków wstecz. Któż nie zaryzykowałby takiej podróży, aby choć na chwilę stać się mieszkańcem tej twierdzy?

Miasta z wieków średnich

Teatralność nierzadko połączona z fikcją to nie tylko domena ukrytych w buszu zamków, klasztorów czy opactw jak Maria Laach. To również mocna strona setek niemieckich miast i miasteczek, które oferują nam teleportację do wieków średnich nie gorszą niż wspomniany zamek Eltz. Faktycznie jednak nie wszystkie mogą pochwalić się oryginalnością chociażby ze względu na działania wojenne jak stare miasto w Norymberdze czy Dreźnie to wiele z nich, czy prawdziwe czy nie, robią to znakomicie. Wobec znanych już wszem i wobec przykładów Rothenburga ob der Tauber lub Bambergu trzeba koniecznie wspomnieć tu starówkę w Erfurcie, której kompleks katedralny i urocze kamieniczki u jego podnóża zwalają z nóg. Stolica Turyngii, tak jak Görlitz była niegdyś ważnym punktem na trakcie handlowym na Via Regia oraz jednym z najważniejszych punktów na szlaku świętego Jakuba. Do dziś wygląda niesamowicie lecz w obecnych czasach chyba w ogóle nie przypomina przeludnionego miejsca, pełnego zgiełku i gwaru sprzed wieków, a szkoda! Podobny los spotyka niedoceniony turystycznie Limburg an der Lahn, którego stare miasto wbija w ziemię. Klimatyczne uliczki, choć mają swój koniec zdają się być nieskończone. I oczywiście romańska katedra, górująca nad miastem którą doskonale widać z autostrady. Jeśli to nie zachęci Was, tak jak mnie, do wizyty w mieście – to ja wysiadam.

Majestatyczne katedry

O tak, Niemcy chełpią się całą ich gamą, a najpiękniejszą z nich, chyba przyznacie, jest gotycka katedra w Kolonii. Monumentalna budowla to efekt wielowiekowej pracy, a za okazałą bryłą skrywa skarb, nieoceniony w swej wartości – relikwie trzech króli. Niemieckie katedry są przodowniczkami jeśli chodzi o części świętych, a całkiem sporą ich ilość znajdziemy w katedrze w Akwizgranie, która dzieli swoje zdobycze na mniejsze i większe! Pieluchy Jezuska, suknia Maryi i sukno w które owinięta była ścięta głowa Jana Chrzciciela od setek lat przyciągają wiernych właśnie do Akwizgranu – miasta Karola Wielkiego. Najstarsza katedra w kraju zaś, która położona jest w Trewirze, a szczyci się posiadaniem Świętej Tuniki! Oczywiście nie tylko granica z państwami zachodu to raj dla koneserów piękna sakralnego – podobne cuda znajdziemy tuż za miedzą, w Miśni. Kompleks zamkowokatedralny jest jednym z niewielu takich w Europie, co wynagradza jej brak znaczących relikwii.

Jadło i napitek

Oczywiście, że Niemcy to nie tylko zjawiskowe zabytki! Jeśli przeszło Wam kiedyś przez myśl zjedzenie niemieckiego wursta i tego nie zrobiliście, czuję się w obowiązku powiedzieć Wam, że wiele straciliście. Nie wszędzie spotkamy kiełbaski takiej samej jakości, ale w większości przypadków są one w stanie nawet wegetarianina zepchnąć na złą drogę. Grzechu warte były te z Norymbergi i Erfurtu, ale najlepsze zaserwował nam Würzburg. Oh yeah, Würzburg to pyszne wursty, ale też ręcznie robione cipsiory z prawdziwego ziemniaka i wino. Cała rzeka dobrego wina! Mieszkańcy okolic Renu i Mozeli zdają się parać wyłącznie robieniem pysznych win, które smakują jak żadne inne!

A Wy, macie jakieś ulubione miejsca w Niemczech? Z czym Wam się kojarzą? 

To co? Dalej Berlin?

Powiązane wpisy:

25 komentarzyZostaw komentarz

  • nie ukrywam, Berlin lubię, ale za alternatywny klimat i ciekawą niedawną historię, nie za zabytki. Ale Niemcy naprawde mają wiele do zaoferowania! Swojego czasu wzdłuż i wszerz nie raz je zjeździłam pociągiem i tam trochę jak w Polsce jest: wschód inny niż zachód, północ inna niż południe, a wszystko arcyciekawe i perełek wszędzie pełno! Chyba musze sobie te Niemcy odświeżyć trochę, bo dawno nie byłam

    • Ja właśnie nie mogę poczuć tej fascynacji Berlinem. Byłem tam kilka razy i wciąż nie mogę się przekonać do tego klimatu. Jeśli zaś chodzi o Niemcy, jestem zauroczony. Widziałem tam ogrom pięknych miejsc, niedocenionych zupełnie i pozbawionych turystów! Aż żal, że wiele perełek nie dostaje zasłużonej uwagi :)

  • O matulu! Toś mi dał do pisania. Nabiję więc fajkę, kawę powoli będę popijać i tak Ci, drogi Darku, napiszę o tym, co mi się w Niemczech najbardziej podobało:
    1. W Brandenburgii – Spreewald, chociaż to właściwie nie jest Brandenburgia, a Łużyce Dolne. :)
    2. W Saksonii – Lipsk, dla fanów Bacha i niemieckiej muzyki barokowej rzecz obowiązkowa.
    3. W Saksonii-Anhalt – Eckartsberga, Naumburg i Merseburg.
    4. W Turyngii: Weimar i Wartburg, a także Kyffhäuserdenkmal.
    5. W Hesji – Fulda.
    6. W Nadrenii-Palatynacie: Bingen z przyległościami oraz Trewir.

  • My w tym roku sporo czasu spędziliśmy w Saksonii i Brandenburgii, rozgryzając tamtejsze kulinarne specjalności. Jest tam tyle ciekawych miejsc do zobaczenia tak blisko Polski, a jest to tak rzadko odwiedzany kierunek! W Saksońskiej Szwajcarii się zakochaliśmy, jadąc tam trzeba zajrzeć także w mniej znane miejsca niż Stolpen i Bastei, chociaż Bastei jest naprawdę piękne!

  • Zmiany, zmiany. Ja lubię lasy i krasnale w przeciwieństwie do wursta ;) A katedra w Kolonii kojarzy mi się głównie z jarmarcznym odpustem, który wokół niej się rozgrywał, jak byłam w grudniu. Natomiast ja się w Niemczech zawsze czuję jak przybysz z innego świata; jakby ten kraj był ze mną niekompatybilny. Często w podróży mam takie wrażenie, że jakieś miejsce znam, że już tam byłam kiedyś w jakiejś innej konfiguracji bohaterów i zdarzeń. W Niemczech zawsze czuję się jak obcy, jakbym trafiła tam po raz pierwszy.

    • Ja chyba mam bliżej do Drezna na „zakupy” hehe ;) Tak czy siak chyba kolejne wizyty w tym mieście są bezcelowe. Dwa razy wystarczy, uwagę skupiam teraz na tym drugim świecie, który jest o niebo ciekawszy!

  • Zależy kto co lubi :-) Ja jakoś dużo po Niemczech nie jeździłem, ale gdybym miał odwiedzić naszych zachodnich sąsiadów to również zacząłbym od Berlina. Oczywiście mam też inne punkty na swojej liście, jak chociażby Helgoland!

    • Oczywistość :) Zacząć od Berlina można jak najbardziej, ale warto nie zapominać że jest cała masa piękniejszych miast niż Berlin. Ja zacząłem właśnie od stolicy i przez długi czas uważałem, że nie ma po co się wybierać do sąsiadów. Błąd. Koniec końców i tak zależy od tego, co nas interesuje i w jakim celu eksplorujemy.

  • Ponieważ pierwszą poważną miłością w moim życiu był Tomasz Mann (i jego syn Klaus, i właściwie Eryka również) to nie dam złego słowa na Monachium powiedzieć -), ale doczekać się nie mogę zmiany samochodu, bo właśnie wtedy zamierzamy rozpocząć na poważnie roadtripy i Niemcy zamierzamy eksplorować kawałeczkami, jak pół świata (i ja również) Italię.

  • Niemcy, nasz sąsiad przecież, nigdy nie były przeze mnie traktowane jako cel podróży. Jedynie jako kraj tranzytowy w drodze do/z pracy… Stąd Berlin u mnie… Ale powiem szczerze, że skutecznie zachęcasz, od początku z przytupem, bo ten most to moc! :)

  • Ja jeszcze nie mam ulubionych miejsc, ale mam nadzieję uciec w październiku do Hamburga i Hannoveru. Kuszą mnie też niemieckie jarmarki bożonarodzeniowe :)

    • Ewcia.
      Zgadzam się, że nie tylko Berlin,Monachium czy Frankfurt (przereklamowane miasta jak dla mnie) warto odwiedzić u naszych sąsiadów. Ja w tym roku miałam szczęście pojeździć trochę i pozwiedzać miasteczek niemieckich. Zauroczona byłam m.in. wspomnianym tu Limburgiem an der Lahn, Rothenburgiem ob der Tauber, Runkel czy Steinau an der Strabe. Są to tak urokliwe i pełne czaru miasteczka z cudnie krzywymi domkami szachulcowymi, kocimi łbami zamiast asfaltu. Miałam wrażenie że chodząc uliczkami tych miasteczek spotkam braci Grimm. Polecam wybierzcie się i zobaczcie te cudeńka na własne oczy. Pozdrawiam.

Podziel się z nami swoją opinią!