Gorąca Sewilla

Sewilla

Kolejny poranek zaczynamy na dworcu kolejowym. Startujemy z Malagi do Sewilli. Cena biletu około 45 euro w jedną stronę. Dużo, jednak komfort podróży nieporównywalnie większy niż autobusem. Po wejściu do wagonu i zajęciu wyznaczonych miejsc, jeden z biletów wpada nam za siedzenie, oczywiście bez możliwości wydostania go. Widmo zapłaty za kolejny bilet stanęło przed nami. Na szczęście bardzo miły pan konduktor oznajmia, że to częsty przypadek więc jeśli to nie jest bilet w obie strony to nic się nie stało. Uff… Koniec końców jesteśmy do przodu o kilkadziesiąt euro. Bezszelestna podróż trwa niecałe dwie godziny. Dodać muszę, że kupiliśmy po prostu zły bilet.Pociąg jechał do Sewilli przez Kordobę!

No cóż, możemy powiedzieć że w Kordobie też byliśmy. Normalnie bilet na trasie Malaga – Sewilla kosztuje nieco ponad 20 euro w jedną stronę, zatem jest dużym plusem upewnienie się czy nasz środek transportu nie zahacza niepożądanych kierunków…

Sewilla, gorąca. Bezchmurne niebo, prawie 40 stopni w słońcu i niezliczona ilość miejsc do zobaczenia. Pierwszy dzień upłynął spokojnie na bezcelowych przechadzkach, wzdychając do budynków i dyskutując nad ich pięknem. Na pierwszy cel obraliśmy sobie park María Luisa i jego najważniejszy punkt – Plaza de España. Wow, naprawdę WOW! W 1929 roku wybudowano tam ogromny gmach w mieszance stylów art deco, neogotyku i neomudéjar, jako budynek główny wystawy iberoamerykańskiej i do dzisiaj można podziwiać jego zjawiskowość. Plac przed tym obiektem otoczony jest kanałem, który można przepłynąć łódką, zaś nad nim rozciągają się cztery mosty reprezentujące dawne królestwa Hiszpanii: Kastylię, León, Navarrę i Aragonię. Gmach na Plaza de España jest najbardziej spektakularnym przykładem andaluzyjskiego kunsztu ręcznie malowanych kafli, azulejos. Na terenie całego obiektu znajdują się pięknie zdobione nimi ławki oraz herby, reprezentujące poszczególne prowincje Hiszpanii. Na owych ławkach można spokojnie usiąść i korzystając ze słońca oddać się lekturze pozostawionych przy nich książek. Oprócz ociekającego z każdego kąta bogactwa azulejos, którym zachwycają się wszyscy turyści, możemy eksplorować park, a jest co!

Następnym punktem naszej wycieczki jest mirador las Setas de la Encarnación. Jest to po prostu punkt widokowy, znajdujący się w centrum miasta, osadzony na … grzybach. Początkowo teren ten przeznaczony był na wybudowanie parkingu podziemnego, jednak kiedy odnaleziono tam bardzo ważne ślady z przekroju wieków od czasów rzymskich, poprzez islam do średniowiecza, zmieniono koncepcję. Zanim jednak odnaleziono owe dziedzictwo, miasto zainwestowało w parking ponad 14,5 mln euro. Sam dość skandaliczny i bardzo kosztowny projekt odbił się ogromnym echem w mediach. Widok stamtąd jest jednak zadowalający, bardzo dobrze widać całe miasto, a w szczególności możemy podziwiać sewilijską katedrę i jej piękną Giraldę. Na górze grzybów znajduje się restauracja, a w cenę biletu wstępu za 3 euro mamy wliczoną szklankę wybranego przez nas i co najważniejsze, schłodzonego napoju. Ten jakże miły akcent nie dotyczy jednak mieszkańców Sewilli.

Przez centrum miasta, w pobliżu dawnego więzienia, gdzie Cervantes napisał Don Kichota idziemy pod pomniki założycieli miasta. Według  legendy był to Herkules, jednak fakty historyczne obsadzają w tej roli Juliusza Cezara. Ewidentnie triumf podzielono na pół. Pomniki umieszczone na oryginalnych, rzymskich kolumnach znajdują się przy Alameda de Hércules skąd niedaleko do Torre de Oro. Dwunastokątna, złota wieża zbudowana w połowie XII wieku należała niegdyś do muru obronnego miasta. Miejscowi twierdzą, że do wieży rozładowywano złoto przywiezione z Nowego Świata. Uległa ona poważnym zniszczeniom w jednym z najtragiczniejszych trzęsień ziemi w historii ludzkości z 1 listopada 1755 roku. Dzisiaj znajduje się w niej muzeum morskie.

Nieopodal dostrzegamy arenę byków obok której stoi pomnik torreadora. Naszą wolną wędrówkę kończymy po drugiej stronie Gwadalkiwiru w Callejón de la Inquisición, który jest jedynym śladem po istnieniu zamku grozy San Jorge. Po siedzibie i więzieniu Inkwizycji pozostały tylko wspomnienia i nazwa oraz niewielkie muzeum w pobliżu. Droga powrotna przebiega wzdłuż dawnego portu przy ulicy Betis skąd karabele Magellana udały się w odkrywczą podróż dookoła świata. Będąc w najgorętszym mieście warto napić się jakże hiszpańskiej sangrii, co też uczyniliśmy. Świetnie gasi pragnienie, a jej kilka łyków przy takim upale może nieźle zamieszać w głowie. Do tego warto spróbować odświeżających zup na zimno np. salmorejo cordobés. Naszym typowym pożywieniem była inna zupa, chłodnik andaluzyjski, który podaje się także w kieliszkach oraz wszelkiego rodzaju tapas. To raj dla tych, którzy uwielbiają owoce morza.

Źródła:

 

Powiązane wpisy:

2 komentarzeZostaw komentarz

  • Ciekawy blog, zostaję tu na dłużej. Cenię sobie artykuły z których można się dowiedzieć czegoś więcej niż tylko, że autor w danym miejscu był ;) Oczywiście doceniam styl oraz sposób snucia opowieści :) Miło oglądało mi się zdjęcia z Sevilli, od moich odwiedzin w tym mieści minął już rok!

    • Bardzo mi miło :) Historie i legendy to coś czego mi zawsze brakowało czytając relacje z podróży innych podróżników, stąd te wstawki :) Dobrze wiedzieć co nieco na temat zwiedzanych monumentów. Sewilla piękna, warta powrotu. Zdecydowanie :)

Podziel się z nami swoją opinią!