Granada – Stolica Al-Andalus (Hiszpania)

Alhambra, Granada

Przed świtem, autobusem, wybieramy się do leżącej w stosunkowo bliskiej odległości od Malagi, stolicy Al-Andalus – Granady. Skoro Hiszpańskie przysłowie mówi, że kto nie widział Granady nie widział nic (Quien no ha visto Granada, no ha visto nada), warto przekonać się o tym na własne oczy. Pierwsze promienie słońca nieśmiało przedzierają się przez chmury, pomiędzy górami unosi się gęsta jak śmietana mgła, a u ich podnóży rozpościerają się morza gajów oliwnych. Bajecznie, wrażenia niesamowite! To zapowiedź jeszcze piękniejszego dnia, który czeka nas w Granadzie.

Jak prawdziwi odkrywcy postanawiamy zbadać teren empirycznie. Godziny błądzenia w uliczkach tego miasta obfitują w znakomite przeżycia i mocną opaleniznę. Wszędzie napotykamy panie, które na siłę próbują wcisnąć nam gałązkę jakiegoś drzewka za 5 euro! Nieco komiczne, ale i męczące. Jednak +10 do fantazji się należy. Kolejne piękne miasto, temu nie da się zaprzeczyć. Oczy rozbiegają się w każdą stronę, by śledzić ślady wielu pokoleń. Po drodze mijamy pełno niezwykle urokliwych, pomarańczowych drzewek. Wspinamy się na Mirador de San Nicolás, by podziwiać stamtąd Alhambrę i panoramę miasta. Zaiste, wygląda to rewelacyjnie. Podobno zachód słońca z tego miejsca jest niesamowicie piękny.

Nieopodal leży także Sacromonte na którego terenie znajdują się domy w jaskiniach. My jednak wybieramy inną drogę. Po dotarciu do naszego celu, Alhambry jesteśmy nieco rozczarowani, miły pan powiadamia turystów, że jedyne co można zobaczyć to ogrody, na reszcie obiektu odbywa się kręcenie filmu. Odprawieni z kwitkiem wracamy dużo spokojniejszym tempem pod katedrę, aby strzelić jeszcze kilka pamiątkowych fotek i odnaleźć drogę na dworzec autobusowy. Dlatego, że nasz wypad nie zakładał zatrzymania się w Granadzie, wizyta last minute w tym mieście przebiegła w tempie ekspresowym bez żadnego przygotowania. Myślę, że buty trekkingowe to nie byłby głupi pomysł!

Widok na Alhambrę

Widok na Alhambrę

Granada została przejęta przez królów katolickich w 1492 roku jako ostatnie miasto i stała się symbolem zjednoczonego królestwa Hiszpanii. Ich życzeniem było wybudowanie w tymże mieście katolickiej świątyni. Jej budowę rozpoczęto pięć lat po zdobyciu miasta, a w jej północnej części zaplanowano kaplicę, która miała być miejscem pochówku wszystkich królów katolickich. Zgodnie z przeznaczeniem, po ukończeniu budowy złożono w niej ciała Izabeli Katolickiej i Ferdynada Aragońskiego. W samej katedrze obowiązuje zakaz używania aparatu. Powszechnie jednak wiadomo, że jeszcze nikt nikogo nie upilnował na tym świecie i ludzie kombinują jak tylko mogą. Mniej doświadczeni cykają zdjęcia z fleszem…

Cena biletu do katedry to 4 EUR dla dorosłych.

Warto dodać, że nie opłaca się kupować biletów de ida y vuelta, czyli w obie strony, chyba że znamy dokładną godzinę powrotu. My nie wiedzieliśmy jak długo zajmie nam zwiedzanie, więc kupiliśmy takowy bilet otwarty. Z owym świstkiem musieliśmy jeszcze raz zjawić się w kasie, aby przydzielono nam miejsce. Jako że wszystkie miejsca na kolejny kurs zostały wyprzedane, spędziliśmy godzinę na ławce przed dworcem korzystając z przyjemnych promieni słonecznych. Koszt biletu w jedną stronę (do Malagi) to około 12 euro.

Powiązane wpisy:

Podziel się z nami swoją opinią!