Opactwo Corvey (Höxter, Niemcy)

Wojny Saksońskie były pierwszym etapem chrystianizacji, którą na rozciągających się aż po Elbę terenach, uskutecznić chciał ojciec Europy – Karol Wielki. Opactwo Corvey (niem. Fürstabtei Corvey), położone niedaleko miejscowości Höxter w środkowych Niemczech, miało odegrać wkrótce istotną rolę w kolejnej części tego procesu. Próba ulokowania gniazda szerzycieli wiary w jednego Boga początkowo skazana była jednak na klęskę.

Opactwo Corvey przez wieki

Opactwo Corvey rozpoczęło swoją historię w roku 822 gdy syn Karola Wielkiego – Ludwik Pobożny, w ramach hojnego gestu, przekazał na rzecz kościoła relikwię świętego Stefana z wielkiej kolekcji ojca. Jakby tego było mało, czternaście lat po tym trafiła tu kolejna relikwia, tym razem z Saint Denis pod Paryżem. Ta z kolei należała do świętego Wita. Mając dwie, nieocenionej wartości części opactwo Corvey, przez co rozumiemy tu głównie kościół opacki, oddano pod opiekę wspomnianych patronów.

Rozszerzające się prace misyjne (jednym z misjonarzy był pierwszy biskup Praski – Thietmar z Pragi) oraz sława, jaką w kolejnych latach istnienia zdobyło opactwo Corvey, sprowadzało tu śmietankę śmietanki ówczesnego światka. Co za tym szło, to przede wszystkim szczodre podarki: pieniądze, drogocenne dzieła sztuki, prawa do bicia monety czy organizowania targu. Wielki rozkwit włości opackich jak i myśli płynącej z kolebki chrześcijaństwa na tych ziemiach w X i XI wieku znacznie zwolniły w kolejnych stuleciach. Głównym powodem tego były ciągłe konflikty niesfornych benedyktynów z włodarzami Höxter.

Gwoździem do trumny okresu prosperity była Wojna Trzydziestoletnia (1618-1648) podczas której opactwo Corvey zostało splądrowane. Nie zniechęciło to jednak braci i kiedy wrzawa wojenna ucichła, zdecydowano się na jego wskrzeszenie. Pracami budowlanymi nad nową odsłoną dawnej siedziby bernardynów kierował opat Florenz von dem Velde. Niełatwe zadanie oraz wielkie, i przede wszystkim spełnione, ambicje finalnie stały się rzeczywistością dopiero pod koniec XVIII wieku. Ze względu na małą ilość zakonników w 1794 roku dokonano procesu przemiany klasztoru w diecezję. Jedenaście lat później nastąpiło jednak wywłaszczenie dóbr kościelnych, zwane popularnie sekularyzacją, zamykając tym samym niemal tysiącletni okres w historii Cesarskiego Opactwa, jednego z najważniejszych na terenie dawnego Świętego Cesarstwa Rzymskiego. Po kongresie wiedeńskim obiekt wraz z dobrami raciborskiego klasztoru przypadły późniejszemu Księciu Raciborza i Corvey – Wiktorowi Amadeuszowi von Hessen-Rottenburg. Co ciekawe, po dzień dzisiejszy zamek w Corvey pozostał w rodzinie, kościół natomiast służy parafianom.

Westwerk kościoła opackiego w Corvey

Zabudowania prawie w całości barokowego kompleksu okrążone są fosą w której jeszcze do niedawna stała woda. Dostęp do twierdzy mamy przez jedną bramę, wprowadzającą nas do zmyślnie zaplanowanego ogrodu, a ten zaś zamknięty jest od prawa dawnymi pomieszczeniami dla służby i wozownią od lewa.

112-metrową fasadę zamku od strony wschodniej zaburza przedromański westwerk flankowany przez dwie, masywne wieże – jest to najstarsza na ziemiach niemieckich konstrukcja tego typu.

Położenie kamienia węgielnego pod budowę westwerku zapisane jest w dziennikach opactwa, według których powstawał pomiędzy latami 873 a 885 jako oddzielna część istniejącego w IX wieku kościoła. Perła epoki Karolingów doświadczyła pewnych modyfikacji w kolejnych wiekach, na przykład szczytowe łuki oktogonalnych wież ewidentnie wskazują na przebudowę w XII stuleciu i chyba tylko cudem wyrwała się z barokowych szponów.

Piętno przeróbek fasady kościoła świętych Stefana i Wita w baroku wisiało w powietrzu, na co wskazują przygotowane specjalnie dla tego zabiegu, wcięcia w murze po obu stronach przedsionka. Dzięki niespełnionym planom, dolne partie pozostały niemalże w niezmienionym stanie, choć narteks poprzedzający dawniej westwerk dziś jest już tylko wspomnieniem. W centrum konstrukcji, pomiędzy flankującymi ją wieżami, umieszczono płytę z inskrypcją głoszącą:

CIVITATEM ISTAM TU CIRCUMADA

DOMINE ET ANGELI TUI

CUSTODIANT MUROS EIUS

Chroń Panie to miasto (klasztor jako miasto boże) i pozwól twoim aniołom być strażnikami jego murów.

Do czego właściwie służył westwerk? Istnieją wyłącznie spekulacje, co do jego przeznaczenia, a najbardziej prawdopodobną teorią jest ta mówiąca o tym, że westwerki posiadały wyłącznie kościoły królewskie/carskie. W nich bowiem urządzano procesje z udziałem dworu, a władca musiał mieć przecież idealny widok na całość obrządku. Podobnie zresztą sytuacja miała się w katedrze w Akwizgranie i istnieją dokumenty, które potwierdzają te tezę w tym przypadku. Opactwo Corvey podobnych dokumentów nie posiada, acz przyznajcie, hipoteza ta wydaje się być iście prawdopodobna. Trzeba wspomnieć też, że choć westwerk ten jest najstarszym w Niemczech, to w Europie istnieją jeszcze starsze przykłady, dajmy na to Saint-Riquier (Centula) w sąsiedniej Francji. Konstrukcja tego, chociaż zbudowana na tej samej zasadzie, dzięki akcentom gotyku dość mocno różni się od tej w Corvey.

Po przekroczeniu bram kościoła uderza nas las kolumn ozdobionych w dawnym stylu korynckim, które w swym niespełnionym kunszcie ukazują wielkie aspiracje tutejszego opata. W oryginalnym zamyśle nawa północna westwerku jak i południowa pozbawione były sklepień, a pokrywały je charakterystyczne na tych terenach, płaskie stropy. Około roku 1600 sklepiono nawę północną oraz po raz kolejny zmieniono układ nawy centralnej.

Dostęp do głównej sali westwerku, tak zwanego chóru świętego Jana, mamy poprzez schody usytuowane w obu wieżach. Sala ta uległa dość sporym zmianom podczas swojego istnienia, a ważniejsze z nich zaznaczyły się tu: romańskimi biforiami oraz galeriami, które powstały w miejscu dawnej wieży nad nawą centralną i barokowym prospektem organowym, który niemalże całkowicie przysłonił miejsce z którego władca mógł uczestniczyć w nabożeństwie. Pomieszczenie dawniej pomalowane było na kolor biały, a oprócz ołtarza poświęconego św. Janowi Chrzcicielowi dekorację stanowiły barwnie akcentowane elementy architektoniczne oraz malowidła naścienne. Najciekawszym z nich jest przedstawienie Odyseusza walczącego ze Scyllą.

Barokowy kościół świętych Stefana i Wita

Konstrukcja odbudowanego po Wojnie Trzydziestoletniej kościoła nie jest wymyślna. Zapożyczona, późnogotycko forma na planie prostokąta z trzema niszami i nawą główną stanowi ogromny kontrast dla pełnego przepychu i zdobień wyposażenia wnętrza. Mało tego, przy tak wielkiej ilości atakujących nas przejaskrawionych elementów wyposażenia szkielet staje się sprawą drugorzędną.

Wyposażenie kościoła świętych Stefana i Wita, jakim chełpi się opactwo Corvey, powstawało w latach 1674-1693. Bez wątpienia pierwsze skrzypce gra tu ołtarz główny, flankowany przez dwa ołtarze boczne ociekające złoceniami i flagowym dla epoki marmurem. Krótki czas jaki poświęcono na wystrój wnętrza zaowocował wspaniałym rezultatem, dzięki czemu ołtarze wraz z amboną, stallami i prospektem organowym, dźwiganym przez cztery anioły, tworzą spójną całość. Pośród całej plątaniny cherubinów i wszelkiej maści ornamentów barokowych odnaleźć można cenne relikwie czy epitafia z późniejszego okresu. Jeśli już o kolejnych wiekach, modyfikacje bryły nastąpiły jeszcze dwukrotnie – w 1718 roku powstała kaplica świętego Benedykta, a w 1790 roku kaplica poświecona Najświętszej Marii Pannie.

Opactwo Corvey Praktycznie

Niedaleko bramy na teren opactwa znajduje się darmowy parking. Wstęp do kościoła opackiego to koszt 1 EUR na rok 2016. Oprócz tego istnieje możliwość zwiedzania zamku od kwietnia do października w godzinach od 9 do 18 włącznie z poniedziałkami. Koszt zwiedzania zamku to 3 EUR i 1 EUR za robienie zdjęć na użytek własny.

22 czerwca 2014 roku opactwo Corvey po piętnastu latach oczekiwania i czterech 700-stronicowych tomach dokumentacji, uzasadniającej znaczenie tego miejsca, zostało wpisane na prestiżową listę światowego dziedzictwa UNESCO. Ta jakże istotna formalność na pewno nie pozostaje tu bez znaczenia, a idący z tym prestiż to tylko jeden z niewielu powodów, aby odwiedzić 39 punkt spośród niemieckich zabytków na tejże liście.

Z całą pewnością jednak wizyta tu to świetna okazja na niezapomnianą lekcję architektury, historii i sztuki w miejscu dalekim od utartych szlaków. Opackie mury kryją naprawdę sporo ciekawych i niezwykle wartościowych artefaktów, które warte są niejednej pielgrzymki w pobliże Höxter. Muszę przyznać, że już dawno żaden obiekt nie oczarował mnie do tego stopnia.

Źródła:

Powiązane wpisy:

Podziel się z nami swoją opinią!