Mój Wrocław

Wrocław to moim zdaniem obok Gdańska i Krakowa najpiękniejsze miasto w Polsce. Zniszczone niemalże doszczętnie podczas II wojny światowej, jak feniks z popiołu powstaje i otrząsa się po jednej z największych tragedii w historii. Faktycznie jednak po splendorze sprzed wieku zostało niewiele – legendy i historie o Paryżu Wschodu, migoczące w tle wieże Ostrowa Tumskiego i nasza chluba, rynek. Ale przecież Wrocław to nie tylko Rynek i Ostrów! Jest znacznie więcej miejsc, które sprawiają że echo dawnej świetności powraca. Przyznaję, że nie potrafię obojętnie przejść obok ratusza bez spoglądania chociażby na zegar czy szukania w tle wieży kościoła garnizonowego. Codziennie też spoglądam z okna z podziwem na wieże katedry wrocławskiej…

Cmentarz Żydowski – Wrocław

Bardzo urokliwe miejsce przy ulicy Ślężnej, wydaje się być zapomniane zarówno przez turystów jak i mieszkańców Wrocławia. Wysoki mur, odgradzający cmentarz od jednej z  bardziej ruchliwych ulic nie stanowi wyłącznie granicy fizycznej. Wchodząc tam ma się wrażenie wkraczania do innej rzeczywistości. Panująca tam wieczna cisza pozwala na całkowity reset o każdej porze roku. Oprócz idealnego do kontemplacji środowiska można napawać się pięknem natury. To tu przeleci pszczółka, to tam zabzyczy mucha, a pod nogami przebiegnie pajączek. Porośnięte mchem i pnączami nagrobki tworzą wspaniały klimat, dość mroczny. Zapewne to też sprawia, że tak bardzo lubię to miejsce. Zdecydowanie zalecam chociażby jednorazową wizytę w tym jakże wspaniałym ogrodzie pamięci, pełnym duchów przeszłości. Chociażby dla walorów poznawczych i widokowych.

Cmentarz ten powstał w 1856 roku na potrzeby rozrastającej się gminy żydowskiej, która u schyłku XIX wieku liczyła we Wrocławiu aż 18 tysięcy osób. Ostatni pogrzeb odbył się tam w 1942 roku. Na jego miejscu miał powstać zieleniec, jednak cmentarz stał się polem walki w ostatnich tygodniach wojny, a ślady tych walk do dziś noszą znajdujące się tam mogiły. Na obszarze tej dwunastotysięcznej nekropolii znajdują się pomniki stylizowane na niemalże wszystkie style architektoniczne. Warto wspomnieć, że sam cmentarz znacznie różni się od pozostałych w Europie, zwłaszcza wschodniej. Jego wyjątkowość związana jest z ruchem, który panował w dziewiętnastowiecznym Wrocławiu, a zakładał on odrodzenie społeczności żydowskiej poprzez min. zbliżenie się z narodem niemieckim. To dlatego na nagrobkach widnieją napisy w tymże języku.

Wrocław i Krasnale

Kiedy zawitałem do Wrocławia po raz pierwszy całkowicie mnie urzekły, myślę że nie jestem odosobniony w odbiorze tego elementu miasta. Te małe, przesłodkie ludziki można było spotkać w wielu kluczowych miejscach. Jedne powstały dla konkretnego celu jak propagowanie równouprawnienia osób niepełnosprawnych, a inne po prostu z potrzeby posiadania. Wraz z upływem czasu każdy przedsiębiorca najwyraźniej zapragnął mieć swojego krasnoludka i mamy ich już tyle, że niedługo zabraknie powierzchni do ich umieszczania. Krasnale były kilkanaście lat wstecz symbolem antykomunistycznym, a od 2003 roku stały się częścią strategii marketingowej miasta. Ich liczba nie jest stała, gdyż zawsze znajdą się jakieś lepkie rączki, które porywają maluchy bezpowrotnie. Tak czy siak sentyment do tych pierwszych pozostaje, a w stosunku do tych nowszych mam mieszane uczucia. Myślę, że ta strategia wymknęła się spod kontroli i choć pomysł niebanalny, powoli traci swój urok. Cóż, prawo pieniądza jest okrutne.

Hala Stulecia i ZOO

Obszar przy Hali Stulecia (nazywanej też Halą Ludową) w sąsiedztwie pawilonu czterech kopuł jest jednym z najbardziej urokliwych miejsc w mieście. Jest na co popatrzeć, bo i fontannę multimedialną, pierwszą w Polsce, mamy, piękny park obok, pergola no i sama Hala jest dość ciekawym obiektem. W momencie powstawania była budowlą nowatorską. To właśnie w niej można było usłyszeć największe w ówczesnym świecie organy, które częściowo uległy zniszczeniu podczas II wojny światowej. Po wojnie przeniesiono je do wrocławskiej katedry, a że nie wszystkie się tam zmieściły ich części powędrowały do bazyliki jasnogórskiej. W pawilonie czterech kopuł zaś mieściła się wytwórnia filmów fabularnych, natomiast po trwającym tam remoncie powstaną ekspozycje sztuki współczesnej. Być może to tam właśnie stanie owiane skandalem Muzeum Marylin Monroe, kto wie… Miejsce przy Hali to jedno z niewielu w pobliżu centrum w którym na chwilę można odetchnąć od zgiełku miasta, świetne na odpoczynek i relaks. Jego atrakcyjność podnosi także znajdujący się w pobliżu ogród japoński i ZOO.

ZOO założono w roku 1856, najstarsze i pyszniące się największą ilością gatunków w Polsce. Obecnie znajduje się tam około 7000 zwierząt, a na 33 hektarach znajdziemy tematyczne ekspozycje fauny, min.: wybieg niedźwiedzi brunatnych, rancho, fokarium czy nowo powstałe afrykanarium. Moim ulubionym miejscem jest zdecydowanie motylarnia! Gorąco tam jak w saunie, ale warto się napocić dla tych wszystkich kolorowych łuskoskrzydłów. W tej mini tropikalnej dżungli motyle latają pomiędzy zwiedzającymi. Niektórzy niestety (o zgrozo!) próbują je łapać… Oprócz fruwających owadów można też obserwować kokony i poczwarki, które przeobrażają się w piękne motyle. Innym równie kolorowym miejscem jest pawilon ptaków! Zapach trochę odstrasza, temperatura nieco niższa niż w motylarni, ale ptaszyny cudaczne! Nie ma co więcej pisać o ZOO, trzeba to zobaczyć. Mi nie udało się jak dotąd ujrzeć wszystkiego w ogrodzie, niestety jego wielkość jest zwykle nieproporcjonalna do ilości posiadanego czasu, dlatego przed wizytą w nim polecam zapoznać się z mapką i ustalić plan działania! Kombinacji biletów jest zbyt wiele, dlatego warto też spojrzeć na stronę www aby zapoznać się z cennikiem.

 

Powiązane wpisy:

11 komentarzyZostaw komentarz

Podziel się z nami swoją opinią!


Notice: Trying to get property of non-object in /home/sekuladaqc/www/WordPress3/wp-content/plugins/jetpack/modules/gravatar-hovercards.php on line 238