Katedra w Limburgu an der Lahn

Bez wątpienia romańska katedra w Limburgu an der Lahn (Hesja, Niemcy) stanowi niesamowity przykład okresu przejściowego architektury schyłku romanizmu i początku gotyku. Jej zwalista bryła, ozdobiona siedmioma wieżami przejawia wszelkie cechy starego nurtu, podczas gdy do jej wnętrza wdziera się porządek gotycki. Jawiąc się niczym korona wzgórza, czuwającego nad równie pięknym miasteczkiem i rzeką Lahn, przywodzi na myśl inną wspaniałą konstrukcję okresu przejściowego – katedrę w Laon (Pikardia, Francja). Malowniczy krajobraz zdominowany przez wielobarwną świątynię przenosi nas do świata, który wydaje się już w naszych czasach zupełnie nie istnieć.

Jedna świątynia, dwa kościoły

Umiejscowienie obecnej świątyni zawdzięczać możemy ufundowaniu tu kolegiaty zamkowej, w 910 roku, przez grafa Konrada Kurzbolda. Stanowiła ona część kompleksu zamkowego, sięgającego korzeniami aż do czasów Karolingów (prawdopodobnie zbudowany już przed VIII wiekiem). Wokół kościółka poświeconego świętemu Jerzemu graf Kurzbold zgromadził 18 kanoników, którzy zamieszkali na wzgórzu. W 1058 roku kościół upiększono i poszerzono, jednak wraz z szybkim wzrostem miasta jak i zamożności jego mieszkańców pojawiła się potrzeba posiadania czegoś naprawdę wielkiego, co jednoznacznie nakreśliłoby ich status majątkowy. Wiodącym spokojny żywot, według reguły biskupa Chrodeganga z Metzu, bracia oraz mieszkańcy zarówno miasta jak i zamku rozebrali lichą kolegiatę, by w jej miejscu skonstruować trójnawową bazylikę. Na pamiątkę tego wydarzenia pozostawiono fundamenty kościółka pod podłogą budowli, którą znamy dziś.

Katedra w Limburgu an der Lahn doczekała się konsekracji stosunkowo szybko, bo już w 1235 roku, czyli niespełna 30/40 lat po szacowanej dacie rozpoczęcia prac budowlanych. Podkręcone tempo prac stymulowały Wyprawy Krzyżowe, które napędzały z kolei wzrost gospodarczy. Konstrukcja definitywnie zakończyła się jednak około 10 lat później, gdyż waśnie tyle czasu zajęło ukończenie wież fasady zachodniej. Ceremonię poświęcenia kościoła poprowadził arcybiskup z Trewiru – Teodoryk II (Theoderich von Wied) nadając kościołowi drugiego patrona – świętego Mikołaja. Tym samym nie tylko fizycznie, ale i symbolicznie oddzielono część kościoła parafialnego, dostępnego dla mieszkańców miasta (pod opieką nowego świętego) od części kościoła kolegiackiego, przeznaczonego wyłącznie dla kanoników (pod opieką świętego Jerzego). Taki stan rzeczy utrzymał się aż do początku XVII wieku.

Barokowej Apokalipsy następstwa

W wyniku zniszczeń spowodowanych przez trupy szwedzkie podczas Wojny Trzydziestoletniej, w połowie XVIII wieku dokonano prawdziwej Apokalipsy, głównie wewnątrz katedry. Gotyckie witraże ustąpiły miejsca szkłom nowego nurtu, romańskie freski całkowicie zakryto, a żebra sklepień oraz kolumny pomalowano na czerwono i niebiesko. Zworniki zaś ozłocono, a ołtarz główny zastąpiono. Wielobarwna dotąd elewacja przemalowana została na biało, a latarnia urosła o 6,5 metra.

Okres Napoleoński przyniósł rozwiązanie kapituły w Limburgu, by kolejno w 1827 roku podnieść kościół do rangi katedry. Pierwszym biskupem na terenie nowej diecezji został Jakob Brand. Nowy etap w istnieniu budowli to oczywiście następne zmiany, na szczęście mniej radykalne. Wnętrze świątyni przemalowano na biało, a ościeżnice okienne mieniły się teraz w barwach heraldycznych księcia Nassau – pomarańczy i niebieskim. W 1865 roku ukończono pierwotny zamysł architektów poprzez dodanie dwóch wież do południowego transeptu.

Dzwonnik z Limburga

Włączenie Limburga an der Lahn do Królestwa Prus w 1866 roku i zbierający swoje żniwo romantyzm, czyli powrót do romanizmu i gotyku sprawił, że po raz kolejny katedra w Limburgu an der Lahn zmieniła swój wygląd. Nastąpił zatem kres barokowej ery wnętrza, a elewację pozbawiono tynków i farby tak, by odpowiadała średniowiecznemu ideałowi: brudna, stara, mistyczna i przede wszystkim kamienna – stosownie do tego fasadę przysposobiono do nowego trendu.

Victor Hugo chyba nie spodziewał się poruszenia, które spowodować miał jego Dzwonnik z Notre Dame, w każdym razie stało się. Wiek XIX to wielki zwrot ku zabytkom wzgardzonym, podupadających w ruinę i przede wszystkim tajemniczym. Wielkie dzieło literackie, które zmieniło postrzeganie skazanych na zatracenie, swoje odzwierciedlenie znalazło także tutaj, w Limburgu an der Lahn, co opisał podróżnik, biskup George Richard Mackarness:

Gdzieś tam, na górze, w jednej z zachodnich wież znaleźliśmy wieśniaczkę wraz z rodziną. Nieźle się tu urządzili. Zatrudnili ją po to, by informowała o pożarach w mieście, chociaż to chyba nie jedyna jej funkcja. Wydaje się, że wykonuje jeszcze jakieś prace związane z utrzymaniem katedry. Z jej izby możemy dostać się na dach ogromnego budynku, by móc podziwiać jego skomplikowany układ i masywną stolarkę.

Kobieta wraz z rodziną opuściła swoje niecodzienne lokum zapewne przed rokiem 1934, który upłynął pod znakiem powrotu do korzeni – tych prawdziwych. Proces ten zakończył się dopiero w latach 90 XX wieku kiedy to, między innymi, jeszcze raz zmieniono wygląd zewnętrzny katedry, przywracając jej 70% dawnych barw zamalowanych w poprzednim stuleciu. Mieniąca się kolorami wpadającej w pomarańcz czerwieni, ochry i bieli bryła limburskiej katedry jako jedna z niewielu przypomina nam o tym, iż epoka średniowiecza wcale nie była epoką ponurą. Brak kolorów to kreacja romantyzmu i warto o tym pamiętać.

Katedra w Limburgu – Gotyk nad Renem

Wspomniana wcześniej, jakże istotna cecha gotyku, który zagościł nad Renem to miks mocno nawiązujący do romanizmu z zewnątrz i do kolejnej epoki wewnątrz. Jest to swego rodzaju manifestacja potęgi wspaniałego okresu, związanego oczywiście z utworzeniem przez Karola Wielkiego Świętego Cesarstwa Rzymskiego, które silnie wpłynęło na historię tego regionu. Tym samym jednak łączy w sobie nowy nurt i ciekawsze rozwiązania architektoniczne, zrywając z przytłaczającym wnętrzem na rzecz światła i przestrzeni. Chociaż jako flagowy przykład etapu tranzytowego wymienia się głównie katedrę w Laon, to w Niemczech, odnajdziemy więcej przykładów takiej architektury, a pomiędzy nimi kościół Mariacki w Gelnhausen, kościół św. Piotra w Sinzig, kościół Maria Himmelfahrt w Andernach i rzecz jasna, katedra w Limburgu an der Lahn.

Budowla katedry świętego Jerzego i świętego Mikołaja z zewnątrz pozbawiona jest praktycznie dekoracji, a jedynymi ozdobami są elementy architektoniczne: arkadowe fryzy, lizeny, mnogość biforiów, blendy okienne oraz wieże flankujące fasadę zachodnią i transept. Najbardziej reprezentacyjna jest fasada zachodnia, co zawdzięcza podziałowi dwóch „bliźniaczych wież” (o nierównych wysokościach) na pięć kondygnacji, połączonych bogato zdobionym portalem (polichromowane archiwolty z figurami patronów, maszkaronami oraz licznymi pilastrami) i rozecie symbolizującej czterech Ewangelistów. Na jednej z rycin zamieszczonej w 29 tomie książki The Ecclesiologist można zauważyć, że w połowie XIX wieku obie wieże połączone były charakterystycznym mostkiem, który musiał zniknąć jeszcze przed rokiem 1900. Siedem wież, zakończonych hełmami w kształcie ostrosłupów, symbolizuje liczbę sakramentów.

Obecna katedra w Limburgu an der Lahn wzniesiona została na planie krzyża łacińskiego jako bazylika o trzech nawach o długości 54 metrów. Wysokość nawy głównej sięga od 21 do 25 metrów, natomiast szerokość to aż 35 metrów! Wysokość oktogonalnej latarni wewnątrz to 33 metry, a na zewnątrz kolejne 33. Konstrukcja pokryta została sklepieniem krzyżowo-żebrowym i wsparta na czworokątnych filarach, wzmocnionych służkami. W jej planie wydziela się czteroprzęsłowy korpus nawowy przecięty transeptem oraz jednoprzęsłowe prezbiterium z obejściem i apsydą trójboczną. Ułożona i jasna w odbiorze struktura architektoniczna wnętrza katedry, będąca zresztą domeną romanizmu, z gracją przyjmuje gotyckie elementy. Najbardziej uderzający jest tu podział ścian nawy głównej i chóru na cztery kondygnacje: masywne arkady pierwszej kondygnacji podtrzymują galerię przeprutą oknami od zewnątrz i biforiami do wewnątrz (w prezbiterium miejsce biforiów zajęły nieregularne triforia, tak zwany männerchor, okrążający bez przeszkód całą budowlę). Wyżej natomiast utworzono kolejną galeryjkę, a na najwyższym, czwartym poziomie, umieszczono clerestoria.

Wnętrze katedry

Jak przystało na budowlę romańską, jej surowe wnętrze pozbawione jest raczej nadmiernych ozdób, a tutaj zdobione jest głównie freskami. Szczęśliwym obrotem sytuacji dla odrestaurowanych w latach 80 XX wieku malowideł stało się ich całkowite pokrycie białą farbą w roku 1749, wraz z wprowadzeniem barokowego wystroju do wnętrza. Datowane na lata 1220 – 1235 polichromie przedstawiają, między wieloma, sceny ze Starego Testamentu czy persony Dwunastu Apostołów w nawie głównej.

W południowej części transeptu, na miejscu dawnej chrzcielnicy odnajdziemy freski odnoszące się do tematu chrztu, datowane na 1235 rok. Długowłosy gigant Samson, przywiązany do drzewa życia stanowi symbol przywiązania do wiary chrześcijańskiej właśnie poprzez sakrament chrztu, którego udziela mu Jan Chrzciciel. Pomiędzy arkadami w tej części znajduje się również malowany krucyfiks.

Na ścianie wschodniej, pod oktogonem znajduje się malowidło Majestas Domini  z 1235 roku – przedstawiające Chrystusa jako sędziego w otoczeniu patronów świątyni. Innym, równie ciekawym dziełem jest drzewo Jessego – wyobrażenie drzewa genealogicznego Jezusa – motyw pochodzący z Księgi Izajasza. Sięgający XVI wieku, został odrestaurowany w roku 1638. W jego sąsiedztwie zaś spoczywa fundator świątyni – graf Konrad Kurzbold. Choć jego zwłoki przebywają tam od XI wieku, to obecna tumba stanęła w tym miejscu dwa stulecia później. Kurzbold został przedstawiony jako młody mężczyzna o otwartych oczach, które są znakiem wiary w życie wieczne. Polichromowana płyta z posągiem założyciela wsparta została na sześciu kolumnach. Jej rzeźby z kolei pochodzą z XI wieku i przedstawiają czterech komicznych duchownych oraz niedźwiedzia i lwa, jako symbole siły.

Jeśli chodzi o kamienne artefakty, chyba najważniejszym dziełem, jakim chełpi się katedra w Limburgu an der Lahn jest romańska chrzcielnica, której pochodzenie szacuje się na rok 1230. Umieszczona w kaplicy świętego Erazma, w południowej części, ozdobiona została mnogością alegorycznych rzeźb. Stworzona z piaskowca chrzcielnica przedstawia sceny chrztu Jezusa w Jordanie oraz metafory cnót na górze i przywar na dole misy. Jej górę zdobi brązowa pokrywa z 1967 roku.

Ważnymi dziełami w katedrze są również: późnogotyckie tabernakulum z 1496 roku, umieszczone w nawie głównej oraz późnogotycki krzyż z 1500 roku, umieszczony nad ołtarzem głównym. Dodatkowo należy wspomnieć o dwóch Madonnach – jedna, pochodząca z doby późnych Wieków Średnich w południowo-zachodniej części katedry oraz druga – Madonna z Mongucji z roku 1750 z północnej części transeptu. Warto też nadmienić, że w pobliżu świątyni znajduje się Muzeum Diecezjalne w którym podziwiać możemy staurotekę z X wieku.

Jak pisał XIX – wieczny podróżnik G.R. Mackarness, niewiele jest miejsc tak rzadko odwiedzanych ze skarbem takiej wagi. Trudno się z nim nie zgodzić, przyznajcie.

Źródła:

Powiązane wpisy:

Podziel się z nami swoją opinią!